Dodaj do ulubionych

protekcjonizm międzynarodowy ...

17.04.07, 09:11
Uzasadniona jest niecierpliwość i frustracja, jaką coraz więcej Polaków
odczuwa z powodu miernych elit politycznych. Ale wbrew coraz gorszym ekipom
rządowym - staje się ona krajem normalniejszym. W tym konkretnym przypadku
oznacza to, że poczynania polityków są coraz mniej istotne. Gospodarka
funkcjonuje własnym rytmem.
Dziś projekty dotyczące wspólnego rynku są prowadzone przez firmy, a nie
rządy. Te ostatnie pełnią rolę obstrukcyjną.
Mimo populistycznego kroku nowej ekipy - zwiększenia wydatków na cele
socjalne - Polska akurat znajduje się w dobrej sytuacji. Spośród krajów
zagrożonych finansowym kryzysem ma stosunkowo niewielki deficyt (3 procent),
szybki wzrost dochodu narodowego (4,5 proc.) i najniższą w Unii Europejskiej
inflację. Spośród byłych państw komunistycznych należy do
najatrakcyjniejszych miejsc dla zagranicznych inwestorów, mimo ksenofobicznej
atmosfery i odstraszających przepisów.
Warszawa broni się rozpaczliwie przed zagranicznym biznesem. Bruksela groziła
Polsce wszczęciem postępowania, kiedy blokowała fuzję banków, w innych
przypadkach stosuje cichą obstrukcję.
Na obronę prezydenta i jego brata można powiedzieć, iż nie tylko Polska
zdradza ostatnio protekcjonistyczne ciągoty. W najnowszym raporcie
Międzynarodowego Funduszu Walutowego podkreśla się, że największym
zagrożeniem dla perspektywy rozwoju gospodarki światowej jest właśnie
protekcjonizm. Walkę z tendencjami przeciwnymi globalizacji ekonomii
międzynarodowe instytucje ekonomiczne i finansowe uważają za jeden z
najważniejszych celów działania.
W konkretnych sprawach polskie (i nie tylko) władze argumentują, że
strategiczne firmy powinny być chronione przed przejęciem przez obcych
właścicieli, jako że stanowią "dobro narodowe". Błąd. Dobrem narodowym są
przedsiębiorstwa funkcjonujące efektywnie, a nie chronione giganty,
stanowiące obciążenie dla społeczeństwa i utrzymywane za pomocą subsydiów. Po
drugie, konkurencja nie powinna dziś mieć charakteru "narodowego", ale -
zgodnie z duchem czasu - przynajmniej europejski.
Współcześnie firmy, a nie rządy, odgrywają najważniejszą rolę przy tworzeniu
wspólnego unijnego rynku. To one, często wbrew intencji władz i pomimo
krępujących przepisów, tworzą sieć międzynarodowych powiązań.
Polska gospodarka dobrze przystosowała się do zachodnich wymogów i sądząc po
globalnym efekcie - funkcjonowałaby lepiej, gdyby rząd jej nie przeszkadzał.
Narzekania na rząd zajęty wewnętrznymi rozgrywkami są więc niesłuszne:
przynajmniej ludzie władzy mają zajęcie i mniej wtrącają się do gospodarki.
Quelle PDN-NY(CK)

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka