Dodaj do ulubionych

braki w Karcie Polaka ...

13.05.07, 05:30

Przepisy umożliwiające rodakom z zagranicy zamieszkanie w Polsce utknęły
gdzieś na ścieżce legislacyjnej. Według ostatniego projektu ustawy Polacy z
zagranicy nie będą mieli prawa do pracy w Polsce.

Jak mówi Michał Dworczyk, doradca premiera ds. Polonii i Polaków za granicą,
nie wiadomo, kiedy Karta Polaka zostanie przyjęta, gdyż część ministerstw nie
może się porozumieć i w efekcie sprawa utknęła w uzgodnieniach
międzyresortowych. To nie jest inicjatywa poselska, dlatego projekt musi
zostać najpierw opracowany w międzyresortowym Zespole ds. Polonii i Polaków
za Granicą. Dopiero później może zostać złożony w Sejmie i pracować nad nią
będzie mogła sejmowa komisja ds. łączności z Polakami za granicą.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej przewiduje, że każdy Polak może wrócić
do ojczyzny i w niej zamieszkać. Jednak od momentu powstania konstytucji nie
ustanowiono żadnego prawa, które by to wypełniło.

Dr Robert Wyszyński, dyrektor Instytutu Kresowego, uważa, że Karta Polaka to
dobra inicjatywa, ale ma ona wiele niedociągnięć. Wskazuje np. brak prawa do
pracy dla Polaków z zagranicy. "Takie prawo uzyskują natomiast sprowadzani do
Polski Chińczycy lub Ukraińcy. Jest to zwyczajne łamanie konstytucyjnych praw
Polaków" - podkreśla.

"Nie wiadomo, kiedy ten projekt uzyska swoją ostateczną formę, bo podnoszone
są pewne argumenty przeciwko treści ustawy" - mówi Michał Dworczyk z
Kancelarii Premiera. Jego zdaniem jednym z zarzutów jest nadmierne obciążenie
konsulatów nowymi obowiązkami nałożonymi w związku z ustanowieniem Karty
Polaka. Drugą sprawą miałoby być skonfliktowanie konsulów ze środowiskami
polonijnymi. "Od 2000 r. konsulaty wydają decyzje stwierdzające narodowość
polską, jeśli chodzi o repatriacje, i jakoś nie doprowadziło to do
nieporozumień z Polonią" - odpiera krytykę doradca premiera.

Innym bardzo ważnym mankamentem rządowej propozycji jest zapis, że
przyznawanie Karty ogranicza się tylko do Polaków mieszkających na terenie
byłych republik radzieckich. Jednak zdaniem Dworczyka z powodu "oporu pewnych
osób i przy obecnym porządku prawnym" zapis ten na razie nie ulegnie zmianie.
Quelle PDN-NY
Obserwuj wątek
    • szach0 Zespół ds. Polonii Polaków jeszcze nie odzyskany? 13.05.07, 07:24
      Gieremek i reszta bronił TK__________________SYZYFOWE
      TK obronił Gieremka i resztę.________________PRACE

      Kiedy wreszcie Polska będzie Polską?

      ##################
      Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Marek Mazurkiewicz, Jerzy Ciemniewski i
      Janusz Niemcewicz w przeszłości wyrażali swój negatywny stosunek do lustracji.
      Dziś wszyscy oni mają obiektywnie orzekać o zgodności ustawy lustracyjnej z
      konstytucją - pisze "Gazeta Polska". Gazeta cytuje profesora Andrzeja
      Rzeplińskiego z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który uważa, że sędziowie
      ci powinni wystapić o wyłączenie ich z rozstrzygania w sprawie lustracji.
      Zachodzi według niego obawa, iż nie będą obiektywni, gdyż wcześniej
      zadeklarowali się jako przeciwnicy lustracji. "Gazeta Polska" pisze, że 31
      lipca 1992 roku podczas obrad sejmu na temat dekomunizacji i lustracji poseł
      Marek Mazurkiewicz porównał lustrację do ustaw norymberskich, czy też
      stalinowskich uchwał z czasów wielkiej czystki. Uważał, że wejście w życie tych
      ustaw spowodowałoby powstanie w Polsce kilkumilionowej rzeszy ludzi, którzy
      byliby pozbawieni praw publicznych - dodaje "Gazeta Polska". Gazeta Polska
      dodaje, że Jerzy Ciemniewski na łamach "Gazety Wyborczej" stwierdził, że jest
      przeciwnikiem lustracji. Uważał, że nie da się jasno określić kto był tajnym
      współpracownikiem, a kto nie. Tak samo nie można stwierdzić, jaką skalę miała
      współpraca danych osób. Aktywny w sprawie lustracji był również były poseł Unii
      Wolności - Janusz Niemcewicz, obecnie wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego.
      Dziennikarz gazety przypomina, że sędzia był jednym z twórców ustawy
      lustracyjnej zaproponowanej przez Unię Wolności. Kładła ona nacisk na ochronę
      osób objętych śledztwem, a nie na poszukiwanie agentów. Twierdził on również,
      że źródła archiwalne są niewiarygodne i nie powinny być dowodem w sprawie. Z
      prac Trybunału wycofał się natomiast Marek Kotlinowski. Brał on udział w
      procesie legislacyjnym nad projektem lustracyjnym LPR. Dlatego uważa, że nie
      może być osobą obiektywną w przypadku orzekania w sprawie poprawności ustawy z
      konstytucją. Zdaniem cytowanego przez "Gazetę Polską" Jacka Bąbki z Fundacji
      Badań nad Prawem Kotlinowski zachował się w sposób właściwy, natomiast
      Mazurkiewicz, Ciemniewski i Niemcewicz - nie. "Gazeta Polska"/iar/lm / gaj Tue,
      08 May 2007 20:14:40 +0200www.polskieradio.pl/iar/news.aspx?iID=2861610
      Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Marek Mazurkiewicz, Jerzy Ciemniewski i
      Janusz Niemcewicz w przeszłości wyrażali swój negatywny stosunek do lustracji.
      Dziś wszyscy oni mają obiektywnie orzekać o zgodności ustawy lustracyjnej z
      konstytucją - pisze "Gazeta Polska". Gazeta cytuje profesora Andrzeja
      Rzeplińskiego z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który uważa, że sędziowie
      ci powinni wystapić o wyłączenie ich z rozstrzygania w sprawie lustracji.
      Zachodzi według niego obawa, iż nie będą obiektywni, gdyż wcześniej
      zadeklarowali się jako przeciwnicy lustracji. "Gazeta Polska" pisze, że 31
      lipca 1992 roku podczas obrad sejmu na temat dekomunizacji i lustracji poseł
      Marek Mazurkiewicz porównał lustrację do ustaw norymberskich, czy też
      stalinowskich uchwał z czasów wielkiej czystki. Uważał, że wejście w życie tych
      ustaw spowodowałoby powstanie w Polsce kilkumilionowej rzeszy ludzi, którzy
      byliby pozbawieni praw publicznych - dodaje "Gazeta Polska". Gazeta Polska
      dodaje, że Jerzy Ciemniewski na łamach "Gazety Wyborczej" stwierdził, że jest
      przeciwnikiem lustracji. Uważał, że nie da się jasno określić kto był tajnym
      współpracownikiem, a kto nie. Tak samo nie można stwierdzić, jaką skalę miała
      współpraca danych osób. Aktywny w sprawie lustracji był również były poseł Unii
      Wolności - Janusz Niemcewicz, obecnie wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego.
      Dziennikarz gazety przypomina, że sędzia był jednym z twórców ustawy
      lustracyjnej zaproponowanej przez Unię Wolności. Kładła ona nacisk na ochronę
      osób objętych śledztwem, a nie na poszukiwanie agentów. Twierdził on również,
      że źródła archiwalne są niewiarygodne i nie powinny być dowodem w sprawie. Z
      prac Trybunału wycofał się natomiast Marek Kotlinowski. Brał on udział w
      procesie legislacyjnym nad projektem lustracyjnym LPR. Dlatego uważa, że nie
      może być osobą obiektywną w przypadku orzekania w sprawie poprawności ustawy z
      konstytucją. Zdaniem cytowanego przez "Gazetę Polską" Jacka Bąbki Kotlinowski
      zachował się w sposób właściwy, natomiast Mazurkiewicz, Ciemniewski i
      Niemcewicz - nie. "Gazeta Polska"/iar/lm / gajTue, 08 May 2007 17:17:17
      +0200www.polskieradio.pl/iar/news.aspx?iID=2861488 Pomnik sowieckiego
      żołnierza był tylko pretekstem do ataku na Estonię. Rosyjskie władze i media od
      dawna prowadziły kampanię przeciwko Tallinowi - pisze "Gazeta Polska". Kreml,
      rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych i Duma oskarżyły Tallin o odradzanie
      się "faszyzmu" i obrażanie Rosji. Taki atak wywołał szok w państwie bałtyckim,
      które jest członkiem zarówno Unii Europejskiej i NATO. "Gazeta Polska" uważa,
      że zamieszki w Tallinie i kilku miastach regionu Idu-Viirumaa były jedynie
      początkiem ataku na Estonię. Według tygodnika dwóch rosyjskich pracowników
      ambasady spotykało się regularnie z liderami Partii Konstytucyjnej i i
      młodzieżowej organizacji Nocna Straż, której członkowie byli najaktywniejszymi
      uczestnikami zamieszek w stolicy kraju. Wystosowane zostały żądania, aby rząd w
      Tallinie podał się do dymisji - według gazety jest to szokujące mieszanie się
      Rosji w wewnętrzne sprawy Estonii. Moskwa wykorzystała również rosyjskich
      hackerów, którzy doprowadzili do kilkudniowego paraliżu serwerów estońskiej
      administracji rzadowej. Autor artykułu podkreśla, że najbardziej szokujące było
      stanowisko Kremla wobec zamieszek pod ambasadą Estonii w Moskwie. Ignorując
      konwencję wiedeńską, Rosja nie zapewniła odpowiedniego bezpieczeństwa placówce
      dyplomatycznej. Aktywiści prokremlowskich młodzieżówek niemal odcięli od świata
      zewnętrznego budynek, spalili flagę Estonii i zaatakowali ambasador Marinę
      Kaljurand - dodaje "Gazeta Polska". Autor artykułu zaznacza, że wobec ataku na
      Tallin światowe media wielokrotnie powtarzają kłamstwa pojawiające się w
      rosyjskich środkach masowego przekazu. Dotyczą one głównie "niewdzięczności"
      Estończyków, którzy nie chcą uznać sowieckich wojsk za wyzwolicieli. Dla
      mieszkańców kraju bałtyckiego wtargnięcie wojsk radzieckich w 1944 roku
      oznaczało utratę świeżo odzyskanej niepodległości. Dodatkowo pomnik, o który
      wybuchł spór, upamiętnia żołnierzy którzy nie polegli w walce z Niemcami, ale z
      Estończykami broniącymi niepodległości. "Gazeta Polska" podaje, że brutalne
      ataki na Estonię to kolejna próba przetestowania przez Rosję solidarności
      Zachodu. Tym ważniejsze jest zdecydowane poparcie udzielone jej przez Polskę,
      Litwę, USA i sekretarza generalnego NATO. Ważnym czynnikiem determinującym
      rosyjskich polityków do zaangażowania się w konflikt są zbliżające się wybory
      do Dumy i kwietniowe wybory prezydenckie. "Gazeta Polska" uważa, że żaden
      polityk rosyjski w chwili obecnej nie będzie oficjalnie występować przeciwko
      linii Kremla, aby nie stracić swojej szansy na sukces wyborczy. "Gazeta
      Polska"/iar/lm / gajTue, 08 May 2007 16:36:09
      +0200www.polskieradio.pl/iar/news.aspx?iID=2860479 W najbliższych dniach
      posłowie Prawicy Rzeczpospolitej nawiążą formalne porozumienie z kołem
      poselskim Ruch Ludowo-Narodowy - pisze tygodnik "Wprost" na swojej stronie
      internetowej. W przyszłości porozumienie kół zostanie prawdopodobnie
      przekształcone w klub parlamentarny pod wodzą Jurka. Józef Cepil z Ruchu Ludowo-
      Narodowego potwierdził w rozmowie z tygodnikiem, że rozmowy są już

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka