Dodaj do ulubionych

Marek Belka wywiad

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.03, 12:17
Rozmowa z Markiem Belką, szefem Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego w
Iraku
Nie będę lobbystą polskich firm



(c) ANDRZEJ WIKTOR

Rz: Czym się pan będzie zajmował w Iraku?

MAREK BELKA: Moją rolą będzie koordynacja działań tymczasowej administracji
w Iraku i świata zewnętrznego, czyli organizacji międzynarodowych - przede
wszystkim ONZ - i rządów innych krajów i organizacji pozarządowych. Będę
czuwał nad międzynarodową pomocą dla Iraku oraz nad wszelkimi działaniami na
rzecz odbudowy i stabilizacji sytuacji w tym kraju. Chodzi o to, żeby
odbudowa Iraku miała jak najbardziej międzynarodowy charakter.

Jak będzie usytuowany Komitet Koordynacyjny?

Komitet Koordynacyjny będzie wydzieloną częścią głównej administracji
koalicyjnej kierowanej przez Paula Bremera. To będzie duże biuro, liczące
około 100 osób, z międzynarodową obsadą. Polaków będzie w nim tylko kilku.

Prócz tego będę zasiadał w komitecie selekcji projektów gospodarczych. Będę
więc współdecydował o tym, na co w pierwszej kolejności zostaną wydane
pieniądze ze sprzedaży irackiej ropy, na przykład gdzie w pierwszej
kolejności wybudować drogę, wodociąg czy ujęcie wody. Będę uczestniczył w
pracach zespołu decydującego w istocie o kierunkach odbudowy Iraku.

To oznacza, że będzie pan odgrywał bardzo ważną rolę. Czy będzie pan pomagał
polskim firmom w zdobyciu kontraktów?

Nie jadę do Iraku jako lobbysta polskich firm. Sama nasza obecność w Iraku
jest cenna dla polskich przedsiębiorstw. Każdy będzie też mógł uzyskać ode
mnie informacje, jakie prace będą w Iraku wykonywane, jakie firmy są
poszukiwane. Ale polscy przedsiębiorcy nie mogą liczyć na preferencje tylko
z tego tytułu, że będą zasiadał w komitecie selekcyjnym.

Czy będzie pan współpracował ze Sławomirem Cytryckim, przedstawicielem MSZ w
Waszyngtonie?

Nasze kontakty mogą mieć charakter wyłącznie nieformalny, właśnie dlatego,
że on będzie lobbował na rzecz polskich firm.

Kiedy zaczyna pan pracę?

Za dwa tygodnie pojadę do Bagdadu do mojego biura, które będzie się mieściło
w byłym centrum kongresowym Saddama Husajna. Przejmę część osób po
tymczasowej administracji amerykańskiej, w części zarządzanej przez generała
Timothy'ego Crossa.

Na jak długi wyjazd jest pan przygotowany? Zabiera pan rodzinę czy jedzie
sam?

Wszyscy chcemy, by sytuacja w Zatoce Perskiej unormowała się jak
najszybciej. Jednak wyjazd z rodziną jest wykluczony. W Iraku ciągle jeszcze
tli się wojna. Zresztą nie ma tam warunków socjalnych, żeby wyjechać z
rodziną. W czasie mojego pierwszego pobytu mieszkałem w blaszanym kontenerze
bez klimatyzacji. Oczywiście ta sytuacja z każdym tygodniem będzie się
poprawiać. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek wytrzymał tam dłużej niż kilka
miesięcy, niezależnie do tego, jak długo potrwa odbudowa tego kraju.

Czy nie boi się pan o swoje bezpieczeństwo? W końcu - jak pan sam
powiedział - tam ciągle tli się wojna.

Dla kogoś, kto - jak ja - był dwa razy ministrem finansów, wyjazd do Iraku
wcale nie wydaje się taki ryzykowny.

Czy będzie pan współpracował polską administracją wojskową?

Nie jest to w zakresie moich obowiązków, ale oczywiście Polak Polakowi musi
pomagać.

Rozmawiała Eliza Olczyk
Obserwuj wątek
    • Gość: +++Ignorant Więcej o strefie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.03, 19:05
      2 tys. polskich żołnierzy pojedzie do Iraku



      Rząd zatwierdził wniosek do prezydenta o wysłanie wojsk do Iraku. Do Iraku
      wyjedzie 2 tysiące polskich żołnierzy.

      Rząd wprawdzie wniosek zatwierdził, ale bez części finansowej. Wniosek zezwala
      na wyjazd naszego kontyngentu do Iraku od 9 czerwca, jednak większość polskich
      żołnierzy pojedzie tam w połowie lipca. Na razie brakuje dwudziestu milionów
      złotych o tyle wnioskował minister obrony narodowej.

      Do Iraku wyjedzie około 40 polskich specjalistów, celem ich wyjazdu będzie
      praca w odbudowywanej administracji Iraku, a także w polskiej strefie
      stabilizacyjnej. Mają być to eksperci różnych specjalności arabiści,
      ekonomiści specjaliści od administracji. W ciągu dwóch tygodni, rząd ma
      zdecydować z jakich źródeł sfinansuje wyjazd do Iraku polskich specjalistów i
      żołnierzy.

      Rząd omówił też ewentualny udział Polski w odbudowie Iraku. Do tej pory do
      ministra gospodarki i do Krajowej Izby Gospodarczej zgłosiło się około tysiąca
      zainteresowanych firm. Minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner uważa, że
      nasze firmy powinny się zorganizować w 8 - 10 dużych konsorcjów, co ułatwi im
      zawieranie kontraktów i konkurowanie z firmami zagranicznymi, które także
      ubiegają się o kontrakty w Iraku.

      Najwyżej z Polaków w okupacyjnej administracji Iraku będzie usytuowany
      profesor Marek Belka, który stanie na czele Międzynarodowego Komitetu
      Koordynacyjnego. Jego zadaniem będzie koordynacja programów odbudowy Iraku
      przygotowanych przez kraje koalicji, organizacje międzynarodowe takie jak
      ONZ , organizacje humanitarne i państwa niezaangażowane w Iracki konflikt.
      Marek Belka będzie też współdecydował o sposobie wydawanie pieniędzy
      uzyskanych ze sprzedaży irackiej ropy.


    • Gość: +++Ignorant Re: Marek Belka wywiad II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.03, 00:12
      Belka: wyjazd do Iraku to nowy obowiązek
      03.06.2003 19:06 (aktualizacja 19:08)

      Marek Belka / RMF
      Być polskim ministrem finansów jest o wiele trudniej, niż robić to, co będę
      robić w tej chwili - twierdzi prof. Marek Belka, szef Międzynarodowego
      Komitetu Koordynacyjnego ds. odbudowy Iraku i dzisiejszy gość Faktów.

      Konrad Piasecki: Jak to się stało, że obejmie pan stanowisko szefa
      Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego ds. odbudowy Iraku, bo jakaś mgła
      tajemnicy otacza cały ten proces?

      Marek Belka: Na pewno mógłbym powiedzieć, że nie zostałem wybrany przez Sejm.

      Konrad Piasecki: Ani przez Senat.

      Marek Belka: Ani przez Senat. Ani przez połączone siły Sejmu i Senatu.

      Konrad Piasecki: Przez prezydenta?

      Marek Belka: Na pewno w pewnym momencie w rozmowie z Amerykanami padło moje
      nazwisko... W ogóle została zaproponowana sprawa naszego uczestnictwa w tej
      tymczasowej administracji koalicyjnej i potem się pojawiło moje nazwisko,
      potem była chwila pewnej konsternacji, bo nie wiadomo było, co konkretnie mam
      robić, a wreszcie pojechałem do Iraku i to wyjaśniłem i ustaliłem.

      Konrad Piasecki: Czy to nie jest taka forma podziękowania za nasz militarny
      udział w tej wojnie?

      Marek Belka: Nie, bo to myśmy zabiegali o takie rzeczy w końcu. Prawdopodobnie
      to jest jednak nowy obowiązek. I honor także, OK, w takim razie można
      powiedzieć, że jakieś tam podziękowanie, ale nie traktowałbym tego w takich
      kategoriach.

      Konrad Piasecki: Czy traktuje to pan jako skok na bardzo głęboką wodę, czy
      raczej jak skok do pustego basenu?

      Marek Belka: Na inną wodę. Na inną wodę i nie wiadomo, co tam tak naprawdę w
      tej wodzie pływa, ale ja już...

      Konrad Piasecki: Nie takie rzeczy pan w życiu robił.

      Marek Belka: Nie takie rzeczy w życiu robiłem.

      Konrad Piasecki: Np. był pan ministrem finansów i wtedy pan mówił, że nie
      chciało się panu kopać z koniem. Tak się zastanawiam, czy to co pan przeżywał
      w Polsce i określał mianem ?kopania się z koniem? to nie będzie nic w
      porównaniu z tym, co pan zastanie w Bagdadzie i Iraku?

      Marek Belka: Nie. Ja myślę, że - i mówię w tym momencie nie żartobliwie, ale
      zupełnie poważnie - być polskim ministrem finansów jest o wiele trudniej niż
      robić to, co będę robić w tej chwili.

      Konrad Piasecki: A kim pan tam naprawdę będzie? Decydentem, doradcą,
      analitykiem?

      Marek Belka: Na pewno nie będę doradcą i na pewno nie będę analitykiem. A czym
      będę, to spróbujmy to wydedukować. Moim zadaniem głównym będzie skoordynować
      działania koalicjantów - czyli przede wszystkim Stanów Zjednoczonych - w
      zakresie odbudowy Iraku, z działaniami innych stron trzecich, czyli innych
      krajów, organizacji pozarządowych, międzynarodowych organizacji - w tym
      szczególnie ONA i jego agend wyspecjalizowanych w tym samym zakresie. Chodzi o
      to, żeby te dwa strumienie wysiłku nie były wzajemnie ze sobą sprzeczne,
      nakładające się. Mówiąc krótko, żeby ograniczyć skalę marnotrawstwa.

      Konrad Piasecki: Będzie pan koordynatorem, bo to jest bezpieczne nazwanie pana
      funkcji.

      Marek Belka: I to jest - myślę - określenie słuszne. Ja naprawdę nie wchodzę w
      to, czy to jest funkcja wykonawcza, czy nie. Myślę, element wykonawczy tutaj
      jest. Pewno i element doradczy. Natomiast na pewno nie będę konsultantem i
      analitykiem.

      Konrad Piasecki: Czyli Marek Belka - trzy w jednym. "W czasie mojego
      pierwszego pobytu w Iraku mieszkałem w blaszanym kontenerze bez klimatyzacji" -
      tak się pan skarżył w dzisiejszym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Czy nie
      jest to przypadkiem objaw wagi, jaką się przywiązuje do tego komitetu? Ten
      nieklimatyzowany, blaszany barak.

      Marek Belka: Nie, wszyscy tak mieszkają. Ale już za dwa tygodnie, a właściwie
      nawet wcześniej, będzie oddany do dyspozycji hotel Raszid. To jest jeden z
      lepszych hoteli w Bagdadzie. Obiecują, że będzie także klimatyzacja w pokojach.

      Konrad Piasecki: A w jakim układzie pan będzie z Paulem Bremerem, czyli
      administratorem irackim?

      Marek Belka: Ten Międzynarodowy Komitet Koordynacyjny jest wydzieloną częścią -
      nazwijmy to tak - tego rządu tymczasowego, administracji tymczasowej. Ja będę
      jego podwładnym, ale - powiedziałbym - takim trochę stojącym z boku.

      Konrad Piasecki: Czyli kimś w rodzaju ministra i doradcy?

      Marek Belka: Minister spraw zagranicznych, jeśli już jakieś analogie tu by się
      miały nasuwać.

      Konrad Piasecki: Czy pan wierzy, że z całej tej irackiej przygody Polska
      wyciągnie jakiś żywy, brzęczący grosz?

      Marek Belka: Ja nie wiem, czy żywy, brzęczący grosz. Pewno jakaś garść firm
      rzeczywiście jakiś interes na tym zrobi. Natomiast my bardzo często tak
      narzekamy, że Polska nie ma marki międzynarodowej, że tak trudno nam się
      przebić z czymkolwiek... Nasz udział w operacji irackiej od samego początku -
      mam nadzieję do samego końca - to jest fantastyczny sposób podniesienia rangi
      naszego kraju.

      Konrad Piasecki: Jak duże zaangażowanie polskich firm wchodzi tam w grę? To są
      miliony, miliardy czy dziesiątki miliardów dolarów albo złotych?

      Marek Belka: Dziesiątki miliardów dolarów to jest - myślę - w ogóle łączne
      zaangażowanie całego świata w ciągu kilku lat. Ja myślę, że trzeba to liczyć w
      najlepszym razie w setkach milionów złotych. Ale to wyciągnął mnie pan na
      jakąś liczbę, a zupełnie nikt nie jest tego w stanie określić.

      Konrad Piasecki: Zaplanował pan swój pobyt w Iraku na kilka miesięcy, a co
      potem?

      Marek Belka: Ja w Polsce mam co robić. Po prostu wszystkie te rzeczy, które
      dotychczas robiłem, zawiesiłem.

      Konrad Piasecki: A co z Irakiem? Kto będzie wtedy nim administrował?

      Marek Belka: Będzie przede wszystkim administrował Paul Bremer. Natomiast
      wcale nie jest powiedziane, czy sytuacja - dynamicznie zmieniająca się - nie
      doprowadzi do tego, że dzisiejsze struktury ulegną zmianie. Że np. rola moja
      zostanie zastąpiona przez ONZ. Naprawdę nie ma co planować na dłużej niż kilka
      miesięcy.

      Konrad Piasecki: Ta funkcja jest przypisana do Polski, czy niekoniecznie?

      Marek Belka: Absolutnie nie. Proszę mi wierzyć, gdyby to był ktoś inny, to
      prawdopodobnie nie mielibyśmy tego stanowiska.

      (RMF)
      • Gość: +++Ignorant Belka:Irak liderem nowoczesności? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.03, 14:25
        Belka: 1-2 mld dolarów rocznie na odbudowę Iraku


        PAP, d 04-06-2003, ostatnia aktualizacja 04-06-2003 11:12

        Pomoc międzynarodowa na realizację projektów modernizacji i odbudowy Iraku
        może wynieść 1-2 mld dolarów rocznie - szacuje szef Międzynarodowego Zespołu
        Koordynacyjnego w Iraku prof. Marek Belka.

        - Jeśli Irak uruchomi swój potencjał eksportowy ropy naftowej, to na fundusz
        rozwoju będzie wpływać do kilkunastu miliardów dolarów rocznie. To są sumy,
        które będzie można przeznaczyć na realizację projektów modernizacji i odbudowy
        kraju. Z drugiej strony strumień pomocy międzynarodowej szacuję na 1-2 mld
        dolarów rocznie w pieniądzu i, że tak powiem, w naturze - powiedział Belka w
        Radiu PiN. Jego zdaniem, dzięki takim funduszom, Irak może stać się szybko
        jednym z najnowocześniejszych krajów arabskich.

        Na pytanie, jak długo potrwa misja, Belka odpowiedział, że nikt nie jest w
        stanie planować na dłużej niż kilka miesięcy do przodu. - Sytuacja zmienia się
        szybko. Psychicznie jestem przygotowany na 3 do 6 miesięcy, co dalej -
        zobaczymy - powiedział szef Międzynarodowego Zespołu Koordynacyjnego w Iraku .



        Wersja do druku Wyślij znajomym Podyskutuj na forum


        • Gość: +++Ignorant Konsorcjum naftowe IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.06.03, 01:06
          Wspólna walka o kontrakty w Iraku
          04.06.2003 09:12 (aktualizacja 09:36)
          Pod egidą PKN Orlen za kilka dni działalność zacznie POILEN, spółka sześciu
          firm, planujących działalność przy odbudowie Iraku. Wśród jej założycieli,
          oprócz Orlenu, jest firma POLIMEX-CEKOP i holding budowlany BUDIMEX. Roczne
          obroty spółki wynieść mają od 100 - 150 mln dol.

          Ramowe porozumienie o współpracy przy odbudowie Iraku firmy Orlen i POLIMEX
          podpisały już pod koniec kwietnia. Dotyczy ono eksploatacji złóż ropy
          naftowej, remontów i eksploatacji rafinerii, elektrowni i oczyszczalni ścieków.

          Celem strategicznym jest oczywiście uzyskanie dostępu do irackich złóż ropy. -
          Zdajemy sobie sprawę, że jego realizacja będzie możliwa za kilka lat, o ile
          dobrze wypadniemy na etapach wstępnych - mówi Janusz Wisniewski, wiceprezes
          PKN Orlen.

          I faktycznie wydaje się, że koncesje na irackie pola naftowe to sprawa dość
          odległa. - Przemysł naftowy jest scentralizowany. Na razie nie rozmawia się o
          tym, by ten przemysł był w jakikolwiek sposób sprywatyzowany,
          umiędzynarodowiony. Zresztą myślę, że z politycznego punktu widzenia byłoby to
          niezmiernie ryzykowne - mówi Marek Belka, szef międzynarodowego komitetu
          koordynacyjnego Iraku.

          Alternatywą dla złóż irackich może być więc kierunek wschodni - Kazachstan,
          Rosja, Ukraina. Negocjacje PKN Orlen trwają.(RMF)



          wyślij do znajomego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka