Dodaj do ulubionych

Cheney naciskał na CIA

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 22:40

Funkcjonariusze CIA sugerują, że wiceprezydent USA Richard Cheney i jego
współpracownicy wywierali nacisk na agencję, aby stwierdziła istnienie broni
masowego rażenia w Iraku - informuje "Washington Post".

Powołując się na wypowiedzi zastrzegających sobie anonimowość agentów CIA,
dziennik pisze, że w zeszłym roku Cheney wielokrotnie odwiedził biura
agencji i wypytywał jej pracowników o ustalenia w sprawie irackiej broni
masowego rażenia.

Tak częste wizyty wiceprezydenta w siedzibie CIA nie są rzeczą zwykłą.
Cheney regularnie uczestniczy w codziennych briefingach w Białym Domu, w
czasie których dyrektor CIA George Tenet przedstawia prezydentowi najnowsze
raporty wywiadowcze z całego świata.

Pracownicy CIA mówią, że odczuwali te wizyty jako formę nacisku, aby
koniecznie znaleźć dowody posiadania przez Irak broni masowego zniszczenia.
Presję wywierał na nich podobno także prawicowy wiceminister obrony Paul
Wolfowitz, uważany za głównego architekta planów inwazji na Irak.

CIA jesienią ubiegłego roku przedstawiła na ten temat raport, w którym
napisano, że reżim Saddama Husajna ma broń chemiczną i biologiczną i
zamierza wznowić programu budowy broni nuklearnej.

Według środowego "New York Timesa", fakty podane w raporcie były naciągane w
wyniku nacisków ze strony jastrzębi z Pentagonu. Ci ostatni opierali się na
ustaleniach wywiadu wojskowego, który, z kolei, czerpał gros najbardziej
obciążających Bagdad informacji od zbiegłych z Iraku dysydentów i opozycji
irackiej działającej za granicą.

CIA miała wątpliwości co do wiarygodności tych źródeł. Raport agencji o
irackiej broni jest obecnie badany przez służby wewnętrznej kontroli w CIA.

To, że w dwa miesiące po wojnie w Iraku wciąż nie znaleziono tam broni
masowego rażenia, staje się coraz większym problemem dla administracji
prezydenta Busha, podobnie jak dla premiera Wielkiej Brytanii Tony'ego
Blaira. Domniemane posiadanie takiej broni przez Bagdad podawano jako główny
powód wojny.

Komisje ds. wywiadu obu izb Kongresu zapowiadają przesłuchania, które mają
wykazać, czy raporty CIA na temat irackich arsenałów nie były przedmiotem
manipulacji politycznej.

źródło : www.radiozet.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Zagrycha i tak winna bedzie CIA IP: *.ght.iadfw.net 05.06.03, 22:51
      Ciekawy artykul.
      Wydaje sie ze jednak wine zwalo na CIA, tak ze politykom wlos z glowy nie
      spadnie ani nie zaszkodzi to w kampanii prezydenckiej.

      Zwolnio kilku w CIA i ucichnie.

    • Gość: Alex Gdyby te informacje publikować z równie IP: 195.94.196.* 06.06.03, 14:24
      dużą intensywnością jak informacje o "ukrywaniu" BMR wielu polityków i ich
      pzrydupasów odeszło by w polityczny niebyt, a tak - jak zwykle - nic się nie
      wydarzy.
    • Gość: funkyzyte Że chyba coś około ponad blisko IP: *.nyc.rr.com 06.06.03, 16:05
      Zadziwiajacy tekst radia zet:
      Na podstawie ponizszych tytulow widac jak postepuje deterioracja zarzutow:
      "Cheney put pressure on CIA"-co w doslownym tlumaczeniu znaczy:
      "Cheney wywarl nacisk na CIA". Czytelnik odnosi wrazenie, ze wiceprezydent
      niemalze zmusil CIA do przedstawienia analiz na zamowienie.
      Ale niestety okazalo sie, ze "Cheney visits put pressure on CIA analysts"
      co w tlumaczeniu oznacza, ze "Wizyty Cheney'a naciskaly na analitykow CIA".
      Jak widac nacisk nie byl na cale CIA tylko na analitykow, w domniemaniu
      wszystkich analitykow.
      Ale juz pol godziny pozniej mamy nowy naglowek:"Some analists felt pressure
      from Cheney visits". Czyli po polsku: "Niektorzy analitycy odczuwali nacisk
      wywolany wizytami Cheney'a". Wynika z tego, ze nie cale CIA i nie wszyscy
      analitycy odczuwali naciski. Odczuwanie nie bylo spowodowane przez osobe
      wiceprezydenta lecz przez to ze zlozyl wizyte.
      Na potwierdzenie radio zet mowi, ze New York Times w srodowym wydaniu mowi, ze
      fakty byly naciagane. I tu wlasnie mamy do czynienia z zyczeniowym odbiorem
      pisanego tekstu. New York Times rzeczywiscie tak napisal, w dziale Opinie,
      piorem swojego felietonisty.

      Jest to jeszcze jedna proba zrobienia z igly widel.
      Za calym przedsiewzieciem jak zwykle w takich wypadkach stoi partia opozycyjna.
      Jest to bardzo normalna gra, ktora uprawiaja obie strony politycznego spektrum.
      Zadziwiajace jednak jest to, ze amerykanscy korespondenci polskich mediow
      zupelnie tego nie rozumieja. Nie potrafia odroznic tzw "hard news" od
      "story of the day".

      Ale zalozmy przez chwile, ze rzeczywiscie wywierano naciski na CIA aby
      wyprodukowala falszywy raport. Czy ktos przy zdrowych zmyslach wierzy, ze
      odbywaloby sie to poprzez czeste wizyty wiceprezydenta?
      • Gość: krytykancjusz Re: Że chyba coś około ponad blisko IP: 130.94.107.* 06.06.03, 16:28
        Ha, ha, ha, ha, ha

        "Wacek nasikał na deskę" - powiedział jeden z
        uczestników przyjęcia, anonimowy.
        "Wacek nasikał na deskę, gdyż często chodził do
        ubikacji"- powiedział inny, anonimowy uczestnik
        przyjęcia.
        "Deska była mokra po wyjściu Wacka z ubikacji"-dodał
        inny anonimowy uczestnik.
        "Odniosłem wrażenie, że deska była osikana"
        "To mogła być woda na desce"
        "Po Wacku chodził do ubikacji Jurek".
        "Basia też chodziła, ale dlaczego podniosła deskę?"
        Basia jest mężczyzną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka