krzys52
04.12.01, 05:17
Autor: Goæ portalu: # Data: 03-12-2001 07:50adres: *.wroclaw.tpnet.pl
>>Krzys52!
Wybacz nam takie niechrześcijańskie traktowanie Twoich urazów
psychicznych, jakich musiałeś się nabawić w domu rodzinnym lub w pracy ideowej
z powodu konfliktu sumienia i wpajanych Ci zasad. Więcej się to nie powtórzy,
by Cię nie narażać po raz kolejny na na zgubne dla Twego zbawienia uczucia
nienawiści. Musisz też byc bardziej tolerancyjny dla polskich Talibów w
państwie wyznaniowym, jakim Twoi bliscy tzn. tolerancyjni i liberalni uczynili
III Rzeczypospolitą. Przepraszamy Cię też jednocześnie za wszystkie krzywdy,
jakich doznałeś od "okrutnego" kościoła w Polsce.
Twa zasada ROZUMNEGO, "ząb za ząb"- "oko" za "oko", jest jak najbardziej na
czasie.>>
********************************************
....O, jeszcze jeden domorosły psycholog/psychiatra się znalazł. A innym albo
nie możesz być, bądź - nie powinieneś. Etyka zawodowa nie pozwala lekarzowi na
publiczne wygłaszanie tego typu opinii. Wyjmij więc pajacu tę fajkę z gęby i
przestań udawać kogoś kim nie jesteś, i nigdy nie będziesz. Przynajmniej
ubędzie jednego durnia spośród rzesz ustawicznie animujących tę narodową
skłonność do uprawiania mistyfikacji.
....Czy ja wcinam się w to wasze egzaltowane towarzystwo? Dokuczam wam? Robię
sobie śmichy z tego łabędziego pląsania, ochów i achów, falowania ramion i
biustów, ę ą, dramatyzmu, i tych wszystkich bardzo poetycznych agoni? Macie
frajdę, więc – na zdrowie. Bawcie się dalej. Mnie to nie podnieca, nie znam się
na tym, nie potrafię, nie jest to zabawa dla mnie. Mam inne potrzeby oraz inny
gust. Nie lepszy, nie gorszy – inny. Gdyby było inaczej to próbowałbym wejść
między was i ewentualnie konkurować w obracaniu słowem. Doszukiwać się głębi i
smaków niezbadanych dotąd, i pomijanych, najsubtelniejszych aspektów
rozważanych problemów. W dzieleniu na czworo cząsteczek jego piękna i selekcji
poszczególnych kawałkow - pod katem oddania jak najbardziej trafnie, ale też
interesujaco w swym nowatorstwie, istoty przedmiotu dociekań. Potrzasałbym
razem z wami kalejdoskopem i cieszył z piękna oglądanych w nim kolorowych
światów. Na pewno nie próbowałbym nawiazywać kontaktu od doszukiwania się
problemów w dzieciństwie uczestników zabawy, jako ewentualnych przyczyn ich
szczególnej skłonności do egzaltacji.
....Nie o to idzie, że nadepnąłeś mi na odcisk. Odporny jestem. Jesteś jednak
pierwszym który własnie rozdarł się był: “to wasza wina”. To dlatego
zaszczyciłem Ciebie niniejszą odpowiedzią. Smutna to konstatacja, iż od samego
początku przełomu przewidywałem, że gdy już – krocząc po tej
papieskiej “trzeciej drodze” - spieprzycie wszystko co tylko da się spieprzyć,
to zaczniecie rozglądać się za winnymi. To są ci z was którzy aktywnie
przyczynili się do budowy tego koślawego systemu - ci którzy go kreowali
(kler, “S” i jej ZCh-Ny, UW ), ale nie tylko ci. Albowiem są to także ci którzy
własną pasywnościa zezwolili tym pierwszym na rozwinięcie skrzydeł – lud nasz
poczciwy, mieszczaństwo pobożne a ciche (choćby w całym świecie wojna).
Mieszczaństwo tradycyjne, które nigdy! nie pozwoli sobie na krytyke kleru, bo
nie jest w stanie przeskoczyć samego siebie: pokonać tego wszystkiego co składa
się na kołtuna i tłuka. Ciebie widzę wśród tych drugich. Choć nie przeczę, że
mogłeś mieć zryw.
......Kiedyś przyglądałem się zamieszczonej w “Polityce” fotce,
przedstawiającej stado kolorowych krasnoludków wbiegających na jakiś wroclawski
plac. Nieobca mi była wtedy idea owych happeningów, a i pełen podziwu byłem
dla organizatorów oraz uczestników. Jednakże patrząc na tę fotografię,
utrwalająca dynamikę rozpostartych w biegu ramion na ktorych powiewały
różnokolorowe szatki, dostrzegłem ukryty a szokujący fenomen tej zamrożonej w
czasie chwili. Bezsprzecznie polski fenomen. Otóż odniosłem wrażenie, że stado
wpadających krasnoludków jakby ocknęło się nagle w biegu (to ten moment został
uchwycony) i stanęło jak wryte w tych nieco dziwacznych pozach. Bo, właśnie,
nie mniej zdumiony i zaszokowany lider ze zgrozą w głosie wrzasnął: Chłopaki!!!
To Nie Ten Plac!
....Przyjmij tedy do wiadomości kolego, że moi “bliscy tzn. tolerancyjni i
liberalni” od samego początku przemian domagali się ordynarnego plagiatu
systemu amerykańskiego i rezygnacji z tych kretyńskich lustracji. Jak chcemy
teraz, tak i wtedy domagaliśmy się liberalnej demokracji (na wzor USA). Niezła
znajomość tej naszej “polskiej duszy anielskiej”, oraz narodowej umiejętności
do spieprzenia wszystkiego, za co by się nie wziąć, podsuwała nam, że tak
będzie najrozsądniej a zarazem najefektywniej, z uwagi na pożadane skutki.
Zdawaliśmy sobie bowiem sprawe z tego, że wynikiem radosnej twórczości
ustrojowej okaże się systemowy pokurcz który...właśnie podziwiasz. Ze w trakcie
tego “rodzenia się w bólach (że użyję tego waszego kretyńskiego języka)
rozszabrowany i roztrwoniony zostaną resztki majatku narodowego, a wyhodowana
na powyższym korupcja - siegnie zenitu. My doskonale wiedzieliśmy czym skończa
się zabiegi kleru, zmierzające do budowy takiego systemu który pozwoli na:
uczynienie ich “równiejszymi”; wyszarpnięcie maksymalnej kasy z odzysków i
innych odszkodowań; systemowe podłączenie się pod budżet i uruchomienie
nowego “rurociągu przyjaźni”. Jak i otym, że (na najwyższych szczeblach) kler w
pełni zdaważ sobie sprawę, że ta trzecia droga jest jedynie instrumentalna dla
czysto ekonomicznych zakusów: że z pełna świadomościa kłamał kler. Wiedząc też,
że później (także dzięki takim jak Ty) uda się klerowi wykpić i wyłgać ze
wszelkiej odpowiedzialności za stan państwa, do którego z premedytacją
doprowadził. To 47 miejsce na światowej liście korupcji jest w dużej mierze
zasługą kleru... a więc Twoją. Szukaj więc winnych wśród swoich bliskich. W
parafii. W lustrze.
....Atakując mnie po czysto personalnej linii, i to wedlug najobrzydliwszych
komunistycznych i kościelnych wzorców – w miejsce odniesienia się do rzeczowych
argumentów posta “Nie Mój Cyrk-Nie Moje Małpy” - wystawiłeś dość paskudne
świadectwo samemu sobie. Przecież nawet nie spróbowałeś durniu podważyć
czegokolwiek, bo doskonale wiesz, że mówię szczerą prawdę. Do tego dość
powszechnie znana, a więc niewygodna i niemożliwa do podkopywania. Tyle, że
jakże niemiła. Taka której wolałbyś nigdy nie usłyszeć ponieważ w celu, jej
akceptacji, znów przeskakiwać musiałbyś samego siebie. A na to Ciebie nie stać –
Panie Dulski. Nigdy! nie było Ciebie stać, i nigdy! nie będzie. Zebyś Ty
chociaż był konsekwentny w tym tradycyjnie pobożno-mieszczańskim uprawianiu
niezaangażowania...
....Wiem że nie bierzesz do siebie tego co mówię. Przecież nikt tu Ciebie nie
zna, a więc schowany za “ # ” możesz turlać się ze śmiechu z własnego
wizerunku. Wmawiając sobie, że to przecież nie Twoj portret. Zakłamanie masz
przecież opanowane do perfekcji. Pobożny mieszczanin z Ciebie, jakby nie było.
No cóż. Po części masz rację. To także wizerunek tych ładnych paru milionów
Polaków. Z mojego punktu widzenia nic nie uległo przez to zmianie, jednakże.
Jesteś złodziejem, pajacu, a ja - co już oświadczyłem niejednemu z Twojego
stada - ze złodziejami nie dyskutuję. Nawet gdy mają coś do powiedzenia, w
miejsce wyłącznego operowania potwarzą. Ja ich – jak teraz Ciebie - po
prostu... niszczę.
....To dobrze, że masz ” # “, zamiast jakiegoś normalnego nicka. Nawet Ci z nim
do twarzy. Nick, mimo wszystko, jest zbyt personalny. Podczas gdy Ty
rzeczywiście bezimienny jesteś w masie... takich samych jak Ty. Z fajka – czy
bez niej...
....Dziś na wesoło
......Krzysztof Patora