Gość: Skrzypek
IP: *.pl
11.06.03, 16:22
Gdzie pracuje syn Millera? Ściśle tajne!
Wtorek, 10 czerwca 2003
Ogromna tajemnica otacza miejsce pracy i źródło zarobków jedynego syna
premiera Leszka Millera. Ani szef rządu, ani jego rzecznik, ani sam
zainteresowany nie udzielają żadnych komentarzy na ten temat. Czy jest to
najpilniej strzeżona tajemnica państwowa?
Do opinii publicznej przedostało się tylko kilka informacji o Leszku Millerze
juniorze, m.in., że jego córka chodzi do amerykańskiej szkoły, w której
czesne wynosi 30 tys. zł rocznie, że udziela ojcu kilkusettysięcznych
pożyczek, prowadzi wystawny tryb życia i wraz żoną ma do dyspozycji luksusowe
Audi i BMW.
Z czego żyje Leszek Miller junior, skoro w jedynym wywiadzie dla "Trybuny"
powiedział, że od kilku miesięcy nie może znaleźć pracy? Próbowała to ustalić
reporterka RMF, jak jednak mówi, przedstawiciele SLD albo nie chcieli w ogóle
na ten temat rozmawiać, albo radzili, by nie zajmować się tym tematem, bo
to „śmierdząca sprawa”.
Syn Millera w pracy, czyli czego nie ma w Raporcie otwarcia (7 maja 2002)
Skandale z udziałem niemieckich polityków (10 czerwca 2003)
Jedna z wersji mówi o niejasnych interesach młodego Millera związanych z
handlem długami służby zdrowia. Według innej, syn premiera powiązany był z
firmą Petrowal, która należy do rosyjskiego giganta paliwowego Jukos. Podobno
odegrał jakąś rolę w próbie zakupu Rafinerii Gdańskiej. Sam Miller junior
twierdzi, że nie miał nic wspólnego z RG, a tylko dochodziły do niego plotki
o łapówce, jaką mieli dać Rosjanie, by ową rafinerię kupić.
Wiadomo jednak nieco, gdzie w przeszłości pracował syn szefa rządu. Najpierw
był zatrudniony w zakładach tłuszczowych Bolmar, gdzie w radzie nadzorczej
zasiadał minister kultury Waldemar Dąbrowski. Potem był pełnomocnikiem
zarządu ds. kapitałowych w KGHM, za co pobierał 5 tys. zł. miesięcznie.
Potem zatrudnił się w prywatnej amerykańskiej grupie funduszy inwestycyjnych
TDA Capital Partners. Wtedy właśnie owa firma zdobyła bardzo intratny
kontrakt: PZU Życie, kierowane przez Grzegorza Wieczerzaka oddało im w
zarządzanie 225 mln zł. Co ciekawe, TDA zainwestowała je na 24-godzinnych
lokatach bankowych.
NIK uznał, że oddanie tych pieniędzy była decyzją błędną, a firma naruszyła
ustawę o funduszach inwestycyjnych. Prokuratura nie wszczęła jednak żadnego
śledztwa. Po ujawnieniu tych informacji pieniądze z 20-procentwoym zyskiem
zostały oddane. TDA zarobiła na tej akcji 5 mln złotych.
------------------------------------------------------------------------------
„Gdyby Polacy powiedzieli Unii "nie", Zachodu nie dogonilibyśmy nigdy,
a gdzieś w okolicach 2030 r. -jak obliczyli pozarządowi ekonomiści-
prześcignęłyby nas Rumunia i Bułgaria”
Konrad Niklewicz –
publicysta Gazety Wyborczej 09-06-2003