Na plecach folksdojczow

19.08.07, 15:11
planuja kaczysci ponownie dostac sie/zostac przy korycie z wladza.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4399558.html
Ciekawe czy ten numer znowu przejdzie ?
    • jaceq Re: Na plecach folksdojczow 19.08.07, 17:41
      ak_2107 napisał:

      > planuja kaczysci ...

      Ten związek bojowników o wolność i demokrację (zwany też PiSem) nie cofnie się
      przed ABSOLUTNIE niczym. Wypowiedzi tego pożal się Boże "premiera" toż to już
      jest łukaszenkizm ze wczesnego stadium.

      "Nie chodzi mi o jego korzenie rodzinne, lecz intelektualną fascynację
      środowiska gdańskiego niemieckością - zapewnia premier"

      Uwaga, wyborcy! Premier dał tym wyraźnie do zrozumienia, że obecnie na
      stanowisku prezydenta RP znajduje się agent Bundesamtu für Verfassungsschutz!
      • cyborg.jr Re: Na plecach folksdojczow 19.08.07, 17:56
        kaczor i platfusy to ta sama kategoria osobników odmóżdżonych ...
        pis i po są kontabilni ....
        -----
        • ak_2107 Re: Na plecach folksdojczow 19.08.07, 19:12
          Ze PIS do tego repertuaru siegnie to jest oczywistym.
          Kwestia polega raczej nie na tym CZY Pan Premier/ Pan Prezydent
          dadza rokaz szarzy Berlina lecz na tym KIEDY.

          No i naturalnie problem tego ilu wyborcow sie z wodzami
          na te impreze zabierze.
        • wikul Re: Na plecach folksdojczow 19.08.07, 19:46
          cyborg.jr napisał:

          > kaczor i platfusy to ta sama kategoria osobników odmóżdżonych ...
          > pis i po są kontabilni ....


          Sam jesteś abprall chwilowo "kontabilny" i odmóżdżony. Niektórzy by
          powiedzieli że jesteś po prostu nawalony jak stodoła i nie bardzo
          wiesz o co chodzi.
    • wikul Re: Na plecach folksdojczow 19.08.07, 19:41
      ak_2107 napisał:

      > planuja kaczysci ponownie dostac sie/zostac przy korycie z wladza.
      > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4399558.html
      > Ciekawe czy ten numer znowu przejdzie ?


      To było do przewidzenia że będą jechać na kompleksach i fobiach
      Polaków. Z drugiej strony Niemcy też powinny sie zreflektować
      i dać sobie spokój z flirtowaniem ze Steinbachami itp. indywiduami.
      • ak_2107 Re: Na plecach folksdojczow 20.08.07, 09:31
        wikul napisał:
        >
        > To było do przewidzenia że będą jechać na kompleksach i fobiach
        > Polaków. Z drugiej strony Niemcy też powinny sie zreflektować
        > i dać sobie spokój z flirtowaniem ze Steinbachami itp. indywiduami.

        Steinbach & Co. jest czescia krajobrazu politycznego w Niemczech,
        tak jak u nas rozne MW i ONR. O Steinbach mozna - na codzien -
        przeczytac wiecej w polskiej prasie niz w niemieckiej.

        Wydaje mi sie, ze w kreacji tej postaci wieksza zasluge maja
        polskie media niz niemieckie.

        A ze srodowisko "wypedzonych" w Niemczech posiada pewien potencjal
        glosow wyborczych to i kreca sie wokol niego politycy roznych opcji.
        I tego polskie dasy nie zmienia. Raczej owo srodowisko
        dowartosciowujac.
        • hasz0 Pettering 20.08.07, 10:49
          B_A_G_A_T_E_L_I_ZA_C_J_A -> ośmieszanie zagrożeń - to Wy!
          Na nic fraszka o głupocie po szkodzie!

          Trwa nadal rozpoczete w 1990 r mazowiecuczczenie "wypędzeń" z Węgier
          b. mieszczan Bremy i Lubeki tj. bractwa szpitalnego "do
          pielęgnowania chorych i rannych w Palestynie zwanego oficjalnie
          Zakonem Braci Szpitala Niemieckiego Najświętszej Marii Panny w
          Jerozolimie. W roku 1198 przekształcono go w zakon rycerski.

          Zakon niemiecki otrzymał regułę Joannitów, a strój Templariuszy
          znanych z chytrości, skłonności do spisków i pazerności.

          Konferencja 2+2+1 potwierdziła znaną od fraszki Kochanowskiego
          prawdę: Henryk Brodaty, który jeszcze w 1222 r. nadał krzyżakom wieś
          na Śląsku

          - nie bacząc na grożące Polsce niebezpieczeństwo powtórzenie
          schematu węgierskiego, polecił Konradowi krzyżaków, jako najbardziej
          odpowiednich kandydatów do osadzenia na pograniczu mazowiecko-
          pruskim.

          Przykładowe ostrzeżenie: - ostrzelanie z pistoletu gmachu
          Ministerstwa Rolnictwa na nic się zdało!
          Nikt przypadkowo nie strzela do budynków rządowych!

          Odnosząc się do doniesień o proniemieckim nastawieniu PO i SLD
          Macierewicz przypomniał, że oba te ugrupowania występowały w
          przeszłości przeciwko działaniom zmierzającym do zahamowania
          niemieckich roszczeń. Zagwarantowali im anty-Bortosze możliwość
          dochodzenia roszczeń pomimo pobranych odszkodoań od NRF!

          Zauważył, że Platforma i Sojusz milczą w tej kwestii także i teraz.

          Macierewicz podkreślił, że obrona polskiej własności jest dla nas
          bardzo ważna, i zwrócił uwagę, że dotyczy ona jednej trzeciej
          terytorium Polski.
          Nieliczni tylko rejtanie drą na próżno szaty:

          H_e_r_T_u_s_k_e _=_R_o_z_b_i_ó_r__P_o_l_s_k_i__?? ?
          Autor: pokemonka_piztera 19.08.07, 14:55Dodaj do ulubionych
          Skasujcie
          Odpowiedz cytującOdpowiedz
          Premier Jarosaw Kaczyński:
          ...Platforma jest za bardzo uzależniona od Niemców.
          ....co, niestety, oznacza dziś akceptację
          dominacji niemieckiej.
          A każda dominacja jest skrajnie szkodliwa
          dla Polski i dla Europy

          Her Tuske to perfidny łgaż, kłamca
          o podejrzanych szwabskich korzeniach
          i powiązaniach,

          mówiący do 11-roku życia w domu wyłącznie
          po szwabsku, piszący książki o Gdańsku
          w tymże języku i inkasujący za nie forsę
          z zagranicy sad

          Her Tuske to opluwacz - stale, bez zmróżenia oka,
          perfidnie pomawiający PIS.

          Her Tuske to kłamca publiczny,
          zapierający się wermahtowych powiązań dziadka
          i łgający o swojej ciżkiej pracy na kominie smile

          Her Tuske to opluwacz Polski i polskiej historii
          (Polska to mit - lepsza jest ucieczka od Polski -
          miesięcznik „ZNAK” 1987r. (nr 11/12, str.190))

          Her Tuske obłudny, koniunkturalny katolik
          biorąc po cichu ślub kościelny
          tuż przed wyborami smile

          To koniunkturalny, obłudny wielbiciel
          Piłsudskiego - w rzeczywistości nienawidzący go
          i ośmieszający jego dokonania i zwycięstwa!

          Tuske to podstępny zamachowiec
          obalający Polski Rząd Olszewskiego !

          Tuske to agent, który przed wyborami 2005
          spotykał się pokryjomu w szwabskiej
          ambasadzie ze szwabską kanclerką !

          i utrzymujący z nią telefoniczne kontakty !
          co jest nielegalnym działaniem
          na szkodę Polskiej Racji Stanu !

          Tuske zarabia gigantyczną forsę
          a obłudnie udaje dziada-biedaka !

          itd. itd.

          ps
          Agent zagranicy Her Tusk
          zawsze burzy, jątrzy,
          destabilizuje !
          bo do tego doskonale się nadaje
          ze swoją gnidowatą naturą !

          teraz broni kryminalnego Leppera !
          opluwa PIS i CBA bo sam
          wiele ma na sumieniu
          i boi się państwa prawa !

          ale nie z nami te numery bruner smile)))


          • hasz0 ___Przewodniczący Parlamentu Europejskiego popiera 20.08.07, 10:57
            rewanzystów hitlerowskich i oszczerców Polski!

            Uczestniczy w ich zjeździe krytykując... prawdę słowami:

            - "rozdrapywanie ran i narodowe egoizmy"!!!

            "Benesz sprzedał Czechosłowację Stalinowi"
            zdaniem oszczerczej Steinbach
            a - kto sprzedał Polskę?

            Czyja ta Polska? - pytał kiedyś premier w ostatni wieczór
            przedTuskowy.
          • ak_2107 Re: Pettering 20.08.07, 12:20
            hasz0 napisał:

            B_A_G_A_T_E_L_I_ZA_C_J_A -> ośmieszanie zagrożeń - to Wy!
            Na nic fraszka o głupocie po szkodzie!

            Trwa nadal rozpoczete w 1990 r mazowiecuczczenie "wypędzeń" z Węgier
            b. mieszczan Bremy i Lubeki tj. bractwa szpitalnego "do
            pielęgnowania chorych i rannych w Palestynie zwanego oficjalnie
            Zakonem Braci Szpitala Niemieckiego Najświętszej Marii Panny w
            Jerozolimie. W roku 1198 przekształcono go w zakon rycerski.

            Zakon niemiecki otrzymał regułę Joannitów, a strój Templariuszy
            znanych z chytrości, skłonności do spisków i pazerności.

            Konferencja 2+2+1 potwierdziła znaną od fraszki Kochanowskiego
            prawdę: Henryk Brodaty, który jeszcze w 1222 r. nadał krzyżakom wieś
            na Śląsku

            - nie bacząc na grożące Polsce niebezpieczeństwo powtórzenie
            schematu węgierskiego, polecił Konradowi krzyżaków, jako najbardziej
            odpowiednich kandydatów do osadzenia na pograniczu mazowiecko-
            pruskim.


            haszO ! siodlaj konia i naostrz szable (miecz)

            ZAKON KRZYZACKI ISTNIEJE NADAL !!!!!

            Dzis pod nazwa Zakonu Braci i Siostr Domu i Szpitala Niemieckiego
            Najswietszej Marii Panny w Jerozolimie.

            Siedzibe ma we Wiedniu

            Wielkim Mistrzem - 65 - tym juz - jest obecnie Jego Ekscelencja
            Dr. Brunon Platter. Nosi ten sam rubinowy sygnet intronizacyjny,
            ktory - jak glosi legenda - zostal przekazany zalozycielowi zakonu
            i pierwszemu Wielkiemu Mistrzowi - Hermanowi von
            Salza przez papieza.


            Po reformacji w Prusach, do czasow napoleonskich zakon dzialal z
            Mergentheim w Niemczech.

            Potem we Wiedniu.

            W okresie "Kulturkampfu" zakon zostal wywlaszczony w Niemczech.

            Dzalalnosc zakonu koncentrowala sie wtedy w na terenie kk -
            monarchii.

            Od 1929 roku zakon jest katolickim zgromadzeniem duchownym,
            ktorym kierowac moga wylacznie ksieza.

            Po aneksji Austrii nazisci zakazali dzialalnosci zakonu.

            Wielu "Krzyzakow" znalazlo sie w Dachau, czesto w tych samych
            barakach, w ktorych wieziono polskich duchownych.
            Wielu - szczegolnie pochodzacych z panstw b. Jugoslawii - nie
            przezylo.

            Po wojnie zakon podjal ponownie dzialalnosc. M.in. zalozycielem
            i organizatorem "prowincji" we Frankfurcie nad Menem
            byl wieloletni wiezien hitlerowskich obozow koncentracyjnych
            ksiadz Walter Horny.

            Dzis zakon krzyzacki jest intytucja utrzymujaca w Niemczech
            najwieksza liczbe niepanstwowych osrodkow terapii dla
            narkomanow.
            ( to jest prawdopodonie zupelnym przypadkiem, ze dzisiejsza
            dzialalnosc Zakonu ma cos do czynienia z nickiem autora powyzszego
            postu (hasz0))

            Najblizej granic Polski polozony osrodek i klasztor Zakonu
            Krzyzackiego miesci sie w Opawie.(Czechy)







            • szach0 _______Kwach jest "gwarantem" dobrego obyczaju tak 20.08.07, 14:11
              samo jak Dr. Brunon Platter "prawdziwości" historycznej przeczącej
              stereotypom, jakie na temat Zakonu Krzyżackiego utrwaliły się w
              świadomości historycznej Polaków dzięki dziełom literackim Henryka
              Sienkiewicza ( Krzyżacy) i Adama Mickiewicza (Konrad Wallenrod) oraz
              obrazom Jana Matejki (Bitwa pod Grunwaldem i Hołd Pruski).

              Dr. Bruno Platter, Wielki Mistrz Zakonu Niemieckiego. Aktualna
              siedziba Zakonu Niemieckiego mieści się w Wiedniu , Singerstr. 7

              www.viennapan.org/akt/13_01_2003pl.htm
              Historycy i znawcy tematyki polsko-krzyżackiej: prof. dr hab. Henryk
              Samsonowicz z UW, prof. dr hab. Tomasz Jasiński z UAM oraz
              przedstawiciele UMK: prof. dr hab. Janusz Tandecki, prof. dr hab.
              Andrzej Radzimiński i - prowadzący dyskusję - dr hab. Roman Czaja.

              "Komisja śledcza" - jak nazwali sami siebie dyskutanci - była
              niezwykle interesującą dyskusją o czarnym wizerunku Krzyżaków
              utrwalonym przez Sienkiewicza i film Forda; wykorzystywaniu Zakonu w
              propagandzie niemieckiej z czasów I wojny światowej i polskiej po
              1945. Omówiono domniemane fałszerstwa dokumentów dokonane przez
              Krzyżaków, prawdy i mity związane z zajęciem Gdańska (zwłaszcza
              różnicę pomiędzy liczbą zabitych: kilkunastu według źródeł
              krzyżackich i 10 tys. według polskich) oraz rzekomym wybiciem
              Prusów.

              Wreszcie przedstawiono podejście do zakonu w historii niemieckiej,
              zwłaszcza za rządów Fryderyka II i okresie faszystowskim. Prof.
              Jasiński wysunął hipotezę, że negatywny stosunek do zakonu u Polaków
              rozpoczął się dopiero po upokarzajacym zajęciu przez nich Tczewa.

              Wpisuje się to idealnie w modny w zaprzyjaźnionym z Polską narodzie,
              uwielbiającym pokój i demokrację trend:

              Dobrzy Niemcy i źli Polacy!
              • szach0 _________pojednywanie Polaków 20.08.07, 14:16
                Henryk Samsonowicz z Warszawy, Tomasz Jasiński z Poznania oraz Roman
                Czaja, Andrzej Radzimiński i Janusz Tandecki z Torunia. Zarówno z
                samego sformułowania tematu dyskusji, jak i z głosów jej uczestników
                wynikało jasno, że chodzi o rozproszenie czy też wybielenie owej
                czarnej legendy, która podobno spowija zakon krzyżacki w świadomości
                zbiorowej Polaków. A więc - według tego, co mówili m. in. uczestnicy
                dyskusji - dokument kruszwicki nie został sfałszowany, przywileje
                cesarza Fryderyka II i papieża Grzegorza IX dla Krzyżaków też nie
                zostały zmanipulowane, chociaż jeden z nich jest podobno
                przedatowany. Zakon pokonał Prusów i podbił ich ziemię w znacznej
                mierze rękoma polskich wojowników, za wiedzą, czy nawet z poparciem,
                polskich książąt. Później Polaków zastąpili rycerze
                zachodnioeuropejscy, którzy woleli spełniać obowiązek uczestnictwa w
                krucjacie w europejskich - bądź co bądź - Prusach niż w zamorskiej,
                azjatyckiej Palestynie. Prusowie - wg tej wersji - nie zostali
                wymordowani czy też obróceni w niewolników, lecz tylko ochrzczeni i
                umiejscowieni na tym miejscu ówczesnej struktury społecznej, które
                im się należało. Później germanizowali się dobrowolnie, lub nawet
                polonizowali - na obszarach przyległych do Mazowsza. Do zajęcia
                Pomorza Wschodniego skłoniła - podobno - Krzyżaków nie dość czytelna
                sytuacja dynastyczna w tej krainie, a także fakt, że zostali
                poproszeni o jej bronienie przed Brandenburczykami. Natomiast w
                Gdańsku nie wymordowali 10 tysięcy osób, bo tylu ludzi tam wtedy nie
                mogło być, zaś bronili miasta przed najazdem książąt brandenburskich
                itp. Czyż to z kolei nie biała legenda?

                Jestem pewien, że wszystkie te fakty i oceny są absolutnie prawdziwe
                i dobrze udokumentowane. Rzecz zatem w interpretacji, a ta może być
                różna i każda jest uprawniona, byle tylko na faktach się oparła.
                Przedstawię zatem ciąg wydarzeń - także absolutnie prawdziwych, ale
                odmiennie zinterpretowanych - oczywiście związanych z zakonem
                krzyżackim. Oto Krzyżacy - zakon rycerski, którego zadaniem jest
                ochrona i obrona pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej, także
                chorych (szpitalnicy), postanawiają założyć własne państwo. Próbują
                najpierw w węgierskim Siedmiogrodzie, ale zostają wypędzeni, właśnie
                za te plany. Więc skwapliwie korzystają z okazji, która nadarzyła
                się na Mazowszu i w Prusach, tym bardziej że - szczęśliwie dla nich -
                podbój łączył się tu z chrystianizacją za pomocą miecza, wszak ludy
                bałtyckie były ostatnim ośrodkiem pogaństwa w Europie XIII w. Więc
                ewangelizują, także za pomocą polskich mieczy. Otrzymali ziemię
                chełmińską jako zakonne uposażenie, ale od początku uznawali ją za
                własne państwo, o czym świadczy choćby przywilej chełmiński wydany w
                kilka lat po przybyciu, wszak bez żadnej kontrasygnaty księcia
                Konrada. Złączeni z Kawalerami Mieczowymi, napierają z dwu stron na
                Żmudź i Litwę, dążąc do powiększenia swego państwa, także pod hasłem
                ciągłych krucjat. Z drugiej strony zaokrąglają swą domenę Pomorzem
                Wschodnim, wszak od kilku wieków chrześcijańskim. Mają dość wpływów
                na dworze papieskim i cesarskim, by uzyskać potwierdzenie czy
                legalizację wszystkich swoich nabytków oraz osiągnięć, i czynią to.
                Stają się najpotężniejszym państwem tej części Europy, tyle że na
                cudzej ziemi. To wszystko są także fakty, tylko nieco odmiennie
                interpretowane. Czyż nie starcza ich na czarną legendę? A poza tym
                trzeba pamiętać, że my, Polacy, patrzymy na zakon krzyżacki i jego
                dzieje także przez pryzmat tysiąca lat historii kontaktów polsko-
                niemieckich, łącznie z rozbiorami, zaborem pruskim oraz niemiecką,
                nazistowską okupacją ponad połowy Polski w latach 1939-1945. Jednak
                to wcale nie przeczy możliwości i konieczności całkowitego
                pojednania niemiecko-polskiego i ścisłej współpracy dla obopólnego
                dobra. Tyle tylko że takie pojednanie musi się realizować na gruncie
                całkowitej prawdy. Nie tylko czarny, ale i biały mit naszej wspólnej
                historii nie służy temu. Natomiast impreza sobotnia (21 kwietnia)
                dotyczyła spraw polityki oraz ideologii w sposób jawny i oczywisty,
                jej temat bowiem został sformułowany tak oto: "Polityka w historii -
                historia w polityce. Wokół polityki historycznej na przestrzeni
                dziejów". W tym rozległym wielogłosie wzięli udział profesorowie:
                Bogusław Dybaś, Stanisław Roszak i Danuta Musiał, oraz doktorzy:
                Piotr Oliński, Waldemar Chorążyczewski i Wojciech Piasek - wszyscy z
                Instytutu Historii i Archiwistyki UMK, a także Paweł Skibiński z
                Muzeum Historii Polski w Warszawie oraz mgr Beata Samojłowicz ze
                Wspólnoty Kulturowej Borussia w Olsztynie. Wybrano trzy przykłady
                wielokrotnego zawęźlania się historii, polityki oraz ideologii.
                Pierwszy przykład, z I wieku przed Chrystusem, kiedy to Oktawian
                August, po uzyskaniu pełni cesarskiej władzy, chciał - a może
                poniekąd i musiał - wkroczyć w świat rzymskich, italskich legend i
                mitów. Najbardziej poręczny był legendarny współzałożyciel Rzymu
                Romulus, ale przecież on zabił swego brata Remusa, więc trzeba go
                wybielić, by Oktawian nie tylko rządził Rzymem, ale także zajmował
                istotne miejsce w jego mitologii państwowej, którą współtworzyli
                rzymscy historycy. Przykład drugi z wieku XI - sprawa biskupa
                Stanisława i króla Bolesława Szczodrego (Śmiałego). Dynastyczna
                wersja Galla Anonima i kościelna wersja Kadłubka - racje państwa i
                racje Kościoła: święty czy zdrajca? Sprawiedliwy monarcha czy
                morderca? Są to dylematy nie do rozstrzygnięcia, a także przykład
                skrajnego uwikłania wydarzenia w politykę oraz ideologię. No i
                przykład trzeci: Maciej z Miechowa (Miechowita, ok. 1457-1523),
                autor "Chronica Polonorum" - pierwszej drukowanej historii Polski,
                która to książka stała się ofiarą ówczesnej cenzury państwowej.
                Niezbyt pochlebnie wyrażał się tam o rządach Jagiellonów, więc
                cenzura królewska po prostu powycinała zakwestionowane strony
                książki. Podobnie - aż do końca panowania dynastii Wazów nie mogło
                się ukazać drukiem słynne dzieło Długosza, ponieważ kronikarz
                niezbyt lubił Władysława Jagiełłę, a i o innych przedstawicielach
                tej dynastii miewał krytyczne uwagi, natomiast Wazowie uważali się
                za Jagiellończyków po kądzieli.

                Z tego wniosek, że uwikłań historii w politykę jest co najmniej tyle
                samo, co uwikłań historiografii w ideologię. Aspekt współczesny tej
                sprawy łatwo było znaleźć w wystąpieniu dr. Pawła Skibińskiego,
                dyrektora niedawno powołanego do życia Muzeum Historii Polski.
                Opowiadał o pierwszej wielkiej imprezie, jaką zorganizowało muzeum:
                o świętowaniu dnia 11 listopada w 2006 r. Program pracy w muzeum to
                realizacja trudnego zadania przywrócenia Polakom - szczególnie
                młodym pokoleniom - własnej świadomości narodowej, którą coraz
                bardziej traciliśmy - tak przez działanie odgórne w czasach
                komunizmu, jak przez powszechne zaniechanie w ciągu ostatnich lat
                kilkunastu. Jeszcze trudniejsze zadanie stawia sobie Wspólnota
                Kulturowa Borussia w Olsztynie, o czym mówiła mgr Beata Samojłowicz.
                Próbują stworzyć w naszej części Warmii i Mazur społeczeństwo
                wielonarodowe: Polacy, Żydzi i Niemcy. Jednak tych ostatnich tam nie
                ma i nie zanosi się na to, by wrócili. Tych przedostatnich też
                niewielu. Działanie może się więc realizować tylko na płaszczyźnie
                symbolicznej. No i dobrze! Na początek przygotowuje swą siedzibę
                Borussia, a ma nią być dawny żydowski dom przedpogrzebowy
                zaprojektowany przez światowej sławy architekta Ericha Mendelsohna,
                urodzonego właśnie w Olsztynie. Spotkanie kończyło się rozważaniami
                teoretycznymi na temat różnych historiografii. Jest społeczna, jest
                antropologiczna. A przede wszystkim - zawsze skażona ideologią i
                polityką. Jedyne, co można zrobić, to nie dopuścić, by te skażenia
                dotyczyły samych faktów, różne mogą być tylko interpretacje.
                Interpretacje zresztą zawsze będą różne. Zatem nie ma jednej wiedzy
                historycznej, nie ma jednej historiografii. Więc - poniekąd
                • szach0 __pojednywanie Polaków za wszelką cenę 20.08.07, 14:18
                  Zatem nie ma jednej wiedzy historycznej, nie ma jednej
                  historiografii. Więc - poniekąd - nie ma jednej historii?!

                  Za
                  www.glos.umk.pl/2007/05/historia/
Pełna wersja