hugo_w2
05.09.07, 09:22
Wielka organizacja Światowe Forum Gospodarcze (WEF) opublikowała
doroczną listę najbardziej konkurencyjnych gospodarek świata.
Raport ten pojawił się niemal równocześnie z opracowaniem
Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) na temat wydajności pracy na
świecie.
W obu dokumentach Polska zyskała bardzo złą notę. Jest praktycznie
najgorszym pod tym względem państwem w Europie. Wprawdzie na liście
prawie 130 krajów za Polską, na 48. miejscu, znajduje się parę
innych państw europejskich, jak Chorwacja (51), Rumunia (68) czy
Bułgaria (72), ale tamte kraje nie korzystają ze wszystkich
przywilejów, jakie spływają na Polskę - kraj najsilniej dotowany w
Unii Europejskiej. A mimo to nie tylko radzi sobie źle, ale jeszcze
obsuwa się w dół w tej klasyfikacji; w zeszłym roku zajmowała 43.
miejsce na tej liście WEF. Według ILO wydajność pracy Polaków wynosi
40 procent amerykańskiej produktywności - nieco gorzej niż w
Urugwaju, Argentynie i Wenezueli.
Bolączki polskiej gospodarki są dobrze znane od lat. Przeszkodą jest
sztywny rynek pracy o tak ochronnych przepisach, że praktycznie
uniemożliwia wolną konkurencję. Wysokie bezrobocie sztucznie
zaniżane przez masową emigrację zarobkową pogłębia problem. Słabe
instytucje, zwłaszcza regulujące i wdrażające przepisy prawa,
niejasne prawo własności, wysoka korupcja i przestępczość,
ograniczenia funkcjonowania biznesu, wielka strefa budżetowa i hojne
świadczenia socjalne - wszystko to sprawia, że Polska miast
poprawiać swą pozycję wśród państw europejskich - pogarsza ją.
Diagnoza ta prowokuje do dwóch standardowych zastrzeżeń. Pierwsze:
Polska rozwija się dobrze, szybciej niż większość państw UE, ludzie
są coraz zamożniejsi, więc pesymistyczny obraz nie może być
prawdziwy. Niestety, istnieje duże podejrzenie, iż Polska cierpi
na "węgierską chorobę" sprzed roku, czyli dzięki nadmiarowi
pieniędzy na rynkach zagranicznych oraz "setkom sztuczek" i
oczywiście wielkim dotacjom utrzymuje zawyżoną pozycję wśród innych
państw. Żyje ciągle na kredyt, zaś sama gospodarka nie jest
konkurencyjna.
Drugie: jeśli wiadomo, jakie są powody trudności, wiadomo też, co
zrobić; dlaczego kolejne rządy nie robią nic, aby poprawić sytuację?
Populizm w Polsce cieszy się ogromnym powodzeniem. Im głośniej
polityk obiecuje rozdawanie świadczeń z kasy państwa, im dosadniej
przekonuje społeczeństwo, iż winni trudnemu jego położeniu
są "obcy", "ciemne siły", "wrogowie" - moce, które się sprzysięgły
przeciwko narodowi - tym większym cieszy się wzięciem.
Kłopot w Polsce polega dodatkowo na tym, że nie ma realnych sił
politycznych, które mogłyby przestawić kraj na nowe tory. Ewentualne
więc rozwiązanie parlamentu niczego dobrego nie wróży (opozycja jest
mizerna i bez pomysłu na rządzenie), ale obecna sytuacja także trwać
nie może.
Quelle PDN(CK)