andrzejg
15.11.07, 23:11
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4677846.html
"- Podsłuchiwano mnie, gdy byłem premierem i jeszcze jednego
polityka - powiedział w TVN 24 Kazimierz Marcinkiewicz. Były premier
dodał, że chodzi o osobę, która "pełni bardzo ważny urząd w
państwie". Nie chciał powiedzieć, czy ma na myśli Lecha
Kaczyńskiego. "
Robi się coraz ciekawiej.Jak to być może ,że premier - zwierzchnik
służb specjalnych nie wie nic o podsłuchu jego własnej osoby?Czy to
oznacza,że nad premierem był ktos o wiele wazniejszy?A może służby
sa tak mocne, mimo ich zmaciarewiczowania,że nikt nad nimi nie
panuje?
A.