Dodaj do ulubionych

Inwiligacja

15.11.07, 23:11
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4677846.html
"- Podsłuchiwano mnie, gdy byłem premierem i jeszcze jednego
polityka - powiedział w TVN 24 Kazimierz Marcinkiewicz. Były premier
dodał, że chodzi o osobę, która "pełni bardzo ważny urząd w
państwie". Nie chciał powiedzieć, czy ma na myśli Lecha
Kaczyńskiego. "


Robi się coraz ciekawiej.Jak to być może ,że premier - zwierzchnik
służb specjalnych nie wie nic o podsłuchu jego własnej osoby?Czy to
oznacza,że nad premierem był ktos o wiele wazniejszy?A może służby
sa tak mocne, mimo ich zmaciarewiczowania,że nikt nad nimi nie
panuje?

A.
Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: Inwiligacja 16.11.07, 00:48
      andrzejg napisał:

      > Robi się coraz ciekawiej.Jak to być może ,że premier - zwierzchnik
      > służb specjalnych nie wie nic o podsłuchu jego własnej osoby?Czy to
      > oznacza,że nad premierem był ktos o wiele wazniejszy?

      Nad premierem kukiełką był lalkarz, animator, czy jak chcesz tę kaczkę zwać.

      A to lalkarz przed oddaniem sznurków:
      img477.imageshack.us/img477/584/yareknieplaczekk0.jpg

      S.
    • rycho7 Delikatny problem 16.11.07, 07:28
      andrzejg napisał:

      > Jak to być może ,że premier - zwierzchnik
      > służb specjalnych nie wie nic o podsłuchu jego własnej osoby?

      Kiedys slyszalem, ze w panstwach zachodnich jest zasada, ze minister
      nie ma prawa rozmawiac sluzbowo z kimkolwiek bez obecnosci
      prowadzacego sprawe urzednika. Nie moze byc w cztery oczy, sam na
      sam. Nie wiem, czy kaczystan doszedl juz do cywilizowanych
      standartow.

      Ludki na dosc wysokim poziomie w panstwie maja obok ochrony BOR
      takze tak zwane zabezpieczenie kontrwywiadowcze. Oznacza to ni mniej
      ni wiecej, ze w kazdym miejscu i czasie moga (powinny) byc
      podsluchiwane, sledzone, kontrolowane korespondencyjnie itd. Do
      rozmow prawdziwie tajnych maja specjalne pomieszczenia (przygotowane
      przez kontrwywiad) gdzie podsluchow nie ma. To bywa nazuwane
      przezroczystoscia demokratycznej wladzy.

      Radek Sikorski nie powinien sie przykladowo dziwic, ze byla
      kontrolowana jego szczelnosc NATowsko tajemnicza. Kontrola taka nie
      oznacza posiadania dowodow sadowych. Przeciek z takiej kontroli
      powinien automatycznie powodowac postawienie przed sadem
      przeciekajacego urzednika Kancelarii Prezydenta i samego pryncypala
      po ustaniu immunitetu.

      Kontrwywiad ma prawo zakladac, ze obce wywiady nie prosza polskich
      sadow o zezwolenie na dzialania operacyjne.

      W starym kawale policjant zastanawial sie czy za stwierdzenie, ze
      krol jest idiota ukarac za obraze majestatu, czy za zdrade tajemnicy
      panstwowej. Haszysci-kaczysci to same majestaty. Co jest tajemnica
      poliszynela.

      To, ze premier nie wie o podsluchu wlasnej osoby swiadczy o jego
      kwalifikacjach. Yes, yes, yes.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka