leje-sie
07.01.08, 17:12
na temat miłości?
Przy okazji ostatniej awantury na temat zapłodnienia in vitro - cóż za
wspaniała okazja do promocji dla KK - niektórzy biskupi i publicyści katoliccy
wypowiadali się na temat prawdziwej natury miłości małżeńskiej.
Otóż prawdziwą naturą miłości małżeńskiej jest ru..ie*. I ja się z tym
stwierdzeniem w zasadzie zgadzam - po okresie burzliwej adolescencji zawsze
uważałem, że wszystkie poetyckie, sentymentalne fiubdziu służą jedynie
ukrywaniu istoty rzeczy.
Dziwi mnie jednak, że ru..ie, które jak mi się wydaje, nie ma dobrej prasy w
KK, nagle i niespodziewanie jest afirmowane przez facetów, którzy z racji
wykonywanego zawodu... ale ja nie o tym.
W dalszej części wywodów bowiem napotykam na stwierdzenie, że ru..ie jest
moralne jedynie, gdy jego celem jest zapłodnienie (poczęcie). Do tej pory
byłem zdania, że ru..ie jako takie jest obojętne moralnie, po spełnieniu
kilku warunków (za obopólną zgodą, ku obopólnej przyjemności).
Więcej, okazuje się, że zapłodnienie nie będące skutkiem ru..ia (in vitro i
inne) jest moralnie naganne.
No nie wiem
* Biskupi używają dziwnych słów, nie wchodzących w skład wokabularza ateisty.
Postanowifiem przybliżyć idee wyrażane w przesłaniu również ludziom na co dzień
nie parającym się teologią i wybrałem neutralny termin "ru..ie" jako
najbardziej odpowiadający pojęciom stosowanym przez biskupów.