Dodaj do ulubionych

Ocieplenie klimatu to bzdura__________________:)))

13.08.03, 10:18
Proszę nie wpisywać dyrdymałów o ocieplającym sie klimacie na Ziemi.
Wszystkie te bajeczki wymyslają naukowcy aby czerpać fundusze na swoje
rojenia. I nic to, że w Paryżu zanotowano najwyższą temperaturę od 1825 roku.
Nic to, że i w Wiedniu najwyższa była od tysiąc siedemsetktóregoś.
W Londynie 32 stopnie - złudzenie.

Ufffffffffff. Przecież wcale nie jest tak ciepłosmile)

Pozdrawiam chłodno

Janusz
Obserwuj wątek
    • Gość: Galba Powiem szczerze IP: 144.57.128.* 13.08.03, 10:23
      Mnie jest dobrze. Mam klimatyzację, popijam mrożoną herbatkę, ogladam rybki w
      akwarium...

      A tak na poważnie to nie zauważyłem by było cieplej niż 5,10,15 lat temu. Za to
      na pewno jest ziminiej niż przed 1000 lat - czyżby Mieszko I złośliwie
      wypuszczał freon ze swojej lodówki?

      G.

      PS. Mój żółw też się nie skarży.



      • pulbek Re: Powiem szczerze 13.08.03, 10:37
        Wnioskowac o ociepleniu klimatu na podstawie aktualnej
        pogody to jak twierdzic, ze Adam Malysz potrafi lewitowac
        w bezruchu, patrzac na zdjecie z zawodow w skokach.

        Akurat w Europie faktycznie robi sie coraz zimniej, bo
        pogoda w Europie zalezy od aktywnosci Golfsztromu
        bardziej niz od globalnej temperatury. Europa to tylko
        fluktuacja, nic nie znaczacy pypec na koncu Azji. A
        globalna temperatura rosnie, chocby gazeta metafizyczna
        "Wprost" nie wiem co napisala na ten temat.

        A propos, to wlasnie sie okazuje ze dziura ozonowa
        przestala sie powiekszac. Ciekawe co jest przyczyna: moze
        zakaz produkcji freonow daje efekty? E, na pewno nie.
        Wszak zaden zakaz nie moze dac zadnych efektow, to by
        bylo niepoprawne politycznie.

        Pulbek.
        • xiazeluka Re: Powiem szczerze 13.08.03, 10:43
          pulbek napisał:

          > A globalna temperatura rosnie,

          Co dowodzi jedynie, że znajdujemy się w okresie zwiększonej temperatury, po
          której przyjdzie ochłodzenie - tak jak to jest od tysięcy lat.

          > A propos, to wlasnie sie okazuje ze dziura ozonowa
          > przestala sie powiekszac.

          Nie "właśnie", ale juz od dawna. To bezczelność z jej strony - zamiast
          dostosować się do wróżb naukowych ekoszarlatanów i powiększać się zgodnie z ich
          wieszczeniem, od wielu lat ma mniej więcej tę samą wielkość.

          > Ciekawe co jest przyczyna: moze
          > zakaz produkcji freonow daje efekty?

          A co robią freony z lodówek Amerykanów na południowych rejonach Oceanu
          Indyjskiego i Antarktydy? Nie miałyby bliżej nad Grenlandię czy Arktykę?
          • pulbek Re: Powiem szczerze 13.08.03, 11:04
            xiazeluka napisał:

            > pulbek napisał:
            >
            > > A globalna temperatura rosnie,
            >
            > Co dowodzi jedynie, że znajdujemy się w okresie
            > zwiększonej temperatury,

            Bez watpienia tego to wlasnie dowodzi. Nie wiadomo do
            konca czy ocieplenie jest naturalne czy sztuczne, ale
            twierdzic ze tego ocieplenia nie ma - to klamac.

            > po której przyjdzie ochłodzenie - tak jak to jest od
            > tysięcy lat.

            Tego to juz, jak latwo zauwazyc, nie dowodzi. Aczkolwiek
            doswiadczenie pokazuje, ze tak moze faktycznie byc.
            Doswiadczenie pokazuje takze, ze umieraja inni.

            >
            > > A propos, to wlasnie sie okazuje ze dziura ozonowa
            > > przestala sie powiekszac.
            >
            > Nie "właśnie", ale juz od dawna. To bezczelność z
            > jej strony - zamiast dostosować się do wróżb
            > naukowych ekoszarlatanów i powiększać się zgodnie z
            > ich wieszczeniem, od wielu lat ma mniej więcej tę
            > samą wielkość.

            Tiaa. Moze scigniemy sie na zrodla? Moge zaczac: na
            poczatek artykul, powiedzmy, z NG, stwierdzajacy ze ozon
            w latach 80tych lecial w dol 8% rocznie, potem 4%, teraz
            sie ustabilizowal:

            news.nationalgeographic.com/news/2003/08/0805_030805_ozone.html
            Jeszcze ladny wykresik, fakt ze z danymi nieco starszawymi:

            www.atm.ch.cam.ac.uk/tour/part2.html
            > A co robią freony z lodówek Amerykanów na
            > południowych rejonach Oceanu
            > Indyjskiego i Antarktydy? Nie miałyby bliżej nad
            > Grenlandię czy Arktykę?

            Kto pyta, nie bladzi. Z grubsza chodzi o to, ze freony
            leca wszedzie, a dziura sie robi nad Antarktyda, bo tam
            jest najzimniej. Pozwolisz, ze znow zaposilkuje sie linkiem?

            www.al.noaa.gov/WWWHD/pubdocs/Assessment98/faq6.html
            Pulbek.
            • xiazeluka Re: Powiem szczerze 13.08.03, 11:22
              pulbek napisał:

              > Bez watpienia tego to wlasnie dowodzi. Nie wiadomo do
              > konca czy ocieplenie jest naturalne czy sztuczne, ale
              > twierdzic ze tego ocieplenia nie ma - to klamac.

              Kłamstwem jest raczej twierdzenie, że "klimat się zmienia".

              > Tego to juz, jak latwo zauwazyc, nie dowodzi. Aczkolwiek
              > doswiadczenie pokazuje, ze tak moze faktycznie byc.

              Doświadczenie dowodzi, że wahadło wychyla się raz w prawo, a raz w lewo.
              Wychylone w lewo wahadło - jak uczy doswiadczenie - poleci wkrótce w prawo, a
              nie będzie kontynuować ruch w lewo.
              Musiałby zaistnieć jakiś czynnik sprawiający, że wahadło ruszyłoby się w bok.
              Znasz taki czynnik?

              > Tiaa. Moze scigniemy sie na zrodla? Moge zaczac: na
              > poczatek artykul, powiedzmy, z NG, stwierdzajacy ze ozon
              > w latach 80tych lecial w dol 8% rocznie, potem 4%, teraz
              > sie ustabilizowal:

              O, to tego ozonu w ogóle coś zostało? Wedle takiej arytmetyki powinno go już w
              ogóle nie być...
              No i gdzie dowód, że jest to następstwo ograniczenia (a nie likwidacji)
              używania freonów?

              > Kto pyta, nie bladzi. Z grubsza chodzi o to, ze freony
              > leca wszedzie, a dziura sie robi nad Antarktyda, bo tam
              > jest najzimniej.

              I co z tego? Nad Arktyką również jest zimno, a freony mają bliżej z
              przemysłowej półkuli północnej, zamiast telepać się wzdłuż południków, w
              poprzek działalności atmosferycznej, nad Antarktydę. Co one są takie
              inteligentne?

              • pulbek Re: Powiem szczerze 13.08.03, 11:41
                xiazeluka napisał:


                > Kłamstwem jest raczej twierdzenie, że "klimat się
                > zmienia".

                Akurat. Klimat caly czas sie zmienia. Sam pisales o
                Mieszku. A te XVIIwieczne zimowe karczmy na Baltyku to
                co, nie klimat?

                > Musiałby zaistnieć jakiś czynnik sprawiający, że
                > wahadło ruszyłoby się w bok.
                > Znasz taki czynnik?

                Nie ma pewnosci, ze gazy cieplarniane produkowane przez
                czlowieka nie sa takim czynnikiem. Problem polega glownie
                na tym, ze nauka nie do konca sobie radzi ze zjawiskami,
                ktore staja sie tylko raz. Naukowcy lubia powtarzac
                eksperymenty, a tymczasem eksperymentu pt. "rewolucja
                przemyslowa" nie da sie powtorzyc, zeby sprawdzic, jaki
                faktycznie ma wplyw na atmosfere.

                Wiec tak naprawde nic do konca nie wiadomo. Wobec tego
                niektorzy ludzie uznaja, ze lepiej dmuchac na zimne. To
                wszystko.

                >
                > > Tiaa. Moze scigniemy sie na zrodla? Moge zaczac: na
                > > poczatek artykul, powiedzmy, z NG, stwierdzajacy ze
                > > ozon w latach 80tych lecial w dol 8% rocznie, potem
                > > 4%, teraz sie ustabilizowal:
                >
                > O, to tego ozonu w ogóle coś zostało? Wedle takiej
                > arytmetyki powinno go już w
                > ogóle nie być...

                Luka, doprawdy. Az mi wstyd pisac cos takiego:

                92%^10 * 96%^10 = ok. 28%

                Czyli nawet wedle takiej arytmetyki zostaloby go ponad
                1/4. A przeciez w takim artykule zawsze podadza tylko
                bardzo uproszczone dane.

                > No i gdzie dowód, że jest to następstwo ograniczenia
                > (a nie likwidacji) używania freonów?

                Pytasz o dowod w sensie matematycznym? Nie ma go. Jest
                korelacja, czyli argument statystyczny, oraz pewna teoria
                chemiczno-meteorologiczna, niesprzeczna z zadnymi
                dotychczasowymi obserwacjami, ktora (fakt, ze bardzo z
                grubsza) przewiduje cos takiego. Szukasz dowodow w
                meteorologii? Niestety, obawiam sie ze w naukach
                przyrodniczych trzeba chodzic bardziej po omacku niz w
                matematyce.


                > I co z tego? Nad Arktyką również jest zimno, a freony
                > mają bliżej z przemysłowej półkuli północnej,
                > zamiast telepać się wzdłuż południków, w
                > poprzek działalności atmosferycznej, nad Antarktydę.
                > Co one są takie inteligentne?

                Nie rozumiem. Wydawalo mi sie ze w linku, ktory podalem,
                to jest dosc dokladnie objasnione. Z czym konkretnie sie
                tam nie zgadzasz?

                Pulbek.
                • xiazeluka Re: Powiem szczerze 13.08.03, 12:08
                  pulbek napisał:

                  > Akurat. Klimat caly czas sie zmienia. Sam pisales o
                  > Mieszku. A te XVIIwieczne zimowe karczmy na Baltyku to
                  > co, nie klimat?

                  Właśnie klimat! Klimat jest ten sam, ma tylko różne nasilenia czynników, z
                  których się składa. Kłamstwo o "zmianach klimatycznych" zatem jest
                  rzeczywiście, tak samo jak oczywiste jest, że po okresach zimna następują
                  okresy ciepłe.

                  > Nie ma pewnosci, ze gazy cieplarniane produkowane przez
                  > czlowieka nie sa takim czynnikiem.

                  Działalność wulkaniczna wyrzuca do atmosfery więcej śmiecia, niż człowiek.
                  Wulkany istnieją dłużej niż historia człowieka, szczególnie ery przemysłowej. O
                  czym Ty w ogóle bredzisz?

                  > Naukowcy lubia powtarzac
                  > eksperymenty, a tymczasem eksperymentu pt. "rewolucja
                  > przemyslowa" nie da sie powtorzyc, zeby sprawdzic, jaki
                  > faktycznie ma wplyw na atmosfere.

                  Zapewne żaden.
                  Ale skoro tak, to ględzenie o dziurze czy ociepleniu należy potraktować tak
                  samo - jako niedowiedzione pogłoski, którymi można się ekscytować co najwyżej w
                  maglu.

                  > Wiec tak naprawde nic do konca nie wiadomo. Wobec tego
                  > niektorzy ludzie uznaja, ze lepiej dmuchac na zimne. To
                  > wszystko.

                  Skoro nic nie wiadomo, to skąd pewność, na co chuchać?

                  > Czyli nawet wedle takiej arytmetyki zostaloby go ponad
                  > 1/4. A przeciez w takim artykule zawsze podadza tylko
                  > bardzo uproszczone dane.

                  Problem w tym, że rzekomo wartość ta winna być w granicach 90%, aby była
                  skuteczna, a Ty prawisz, że została tylko 1/4? Jakim cudem na Antarktydzie
                  mozna żyć?

                  > Pytasz o dowod w sensie matematycznym? Nie ma go. Jest
                  > korelacja, czyli argument statystyczny, oraz pewna teoria
                  > chemiczno-meteorologiczna, niesprzeczna z zadnymi
                  > dotychczasowymi obserwacjami, ktora (fakt, ze bardzo z
                  > grubsza) przewiduje cos takiego. Szukasz dowodow w
                  > meteorologii? Niestety, obawiam sie ze w naukach
                  > przyrodniczych trzeba chodzic bardziej po omacku niz w
                  > matematyce.

                  Czyli - teoria dokładnie przeciwna byłaby równie prawdopodobna. Biegiem do
                  magla, kolego, tam znajdziesz wiernych słuchaczy, czekających na takie
                  rewelacje wzięte z popękanego sufitu redakcji tabloida.

                  > Nie rozumiem. Wydawalo mi sie ze w linku, ktory podalem,
                  > to jest dosc dokladnie objasnione. Z czym konkretnie sie
                  > tam nie zgadzasz?

                  Chciałbym, abyś mi odpowiedział konkretnie: jak to możliwe, że freon, zamiast
                  zostać na miejscu, inteligentnie zmierza na południe z półkuli północnej,
                  chociaż ruch mas powietrza jest równoleżnikowy.
                  • pulbek Re: Powiem szczerze 13.08.03, 13:18
                    xiazeluka napisał:

                    > pulbek napisał:
                    >
                    > > A te XVIIwieczne zimowe karczmy na Baltyku to
                    > > co, nie klimat?
                    >
                    > Właśnie klimat! Klimat jest ten sam, ma tylko różne
                    > nasilenia czynników, z których się składa.

                    A, wiec mamy tu problem terminologiczny. OK, zgoda. W
                    ramach tego samego klimatu nastepuje globalne ocieplenie.
                    Nie bede sie klocil.

                    > > nie da sie sprawdzic, jaki
                    > > faktycznie ma to wplyw na atmosfere.
                    >
                    > Zapewne żaden.
                    > Ale skoro tak, to ględzenie o dziurze czy ociepleniu
                    > należy potraktować tak
                    > samo

                    Moment. To, jaki wplyw maja freony na atmosfere, da sie
                    sprawdzic. Co wiecej, zrobiono to. Dlatego gledzenie o
                    dziurze i gledzenie o ociepleniu to sa dwa zupelnie rozne
                    gledzenia, bo jedno z nich jest sto razy bardziej
                    udokumentowane niz drugie.

                    > Skoro nic nie wiadomo, to skąd pewność, na co
                    > chuchać?

                    Znikad. Protokol z Kyoto to objaw paniki. W odroznieniu
                    od ograniczenia produkcji freonow. Tzn. kiedy wprowadzano
                    to ograniczenie, wtedy tez byl to objaw paniki. Dopiero
                    pozniej sie okazalo, ze bylo to sensowne.


                    > Problem w tym, że rzekomo wartość ta winna być w
                    > granicach 90%, aby była skuteczna, a Ty prawisz, że
                    > została tylko 1/4? Jakim cudem na Antarktydzie
                    > mozna żyć?

                    "Rzekomo" to dobre slowo. Ubytek ozonu nad Andarktyda to
                    50-75% (co rok to fluktuuje). Przykro mi, ze wyniki
                    pomiarow nie zgadzaja sie z Twoja teoria.


                    > > Szukasz dowodow w
                    > > meteorologii? Niestety, obawiam sie ze w naukach
                    > > przyrodniczych trzeba chodzic bardziej po omacku niz
                    > > w matematyce.
                    >
                    > Czyli - teoria dokładnie przeciwna byłaby równie
                    > prawdopodobna.

                    To, ze jakiejs teorii nie da sie formalnie udowodnic,
                    oznacza ze teoria dokladnie przeciwna jest rownie
                    prawdopodobna?

                    Powiedz mi, jak sobie radzisz, zajmujac sie historia? Cos
                    tam formalnie udowadniasz?

                    > Chciałbym, abyś mi odpowiedział konkretnie: jak to
                    > możliwe, że freon, zamiast zostać na miejscu,
                    > inteligentnie zmierza na południe z półkuli
                    > północnej, chociaż ruch mas powietrza jest
                    > równoleżnikowy.

                    Odpowiadam konkretnie, nie wysylajac Cie do magla.

                    Wyobraz sobie, ze Ziemia nie rotuje, jest cala pokryta
                    woda i ze Slonce zawsze jest nad rownikiem. Wtedy
                    powietrze najbardziej nagrzewaloby sie nad rownikiem. A
                    co ogrzane, leci do gory, tworzac podcisnienie. W to
                    podcisnienie leci zimniejsze powietrze z rejonow dalszych
                    od rownika. W ten sposob wiatry w nizszych warstwach
                    atmosfery zawsze wialyby w kierunku rownika. Zeby to
                    wyrownac, w wyzszych warstwach wiatry musialyby wiac w
                    kierunku biegunow. I powietrze wialoby "w koleczko":
                    najpierw do rownika, tam w gore, potem do ktoregos
                    bieguna, tam w dol i tak dalej. _Wszystkie_ wiatry bylyby
                    poludnikowe.

                    Obecnosc ladow i ruch obrotowy Ziemi komplikuje to
                    wszystko, wprowadza wiatry rownoleznikowe itd. Ale np.
                    pasaty dzialaja dokladnie wedlug tej zasady i wieja
                    poludnikowo (no dobra, ukosnie, bo tam jeszcze sila
                    Coriolisa wchodzi, ale z grubsza poludnikowo).

                    I tak cyrkuluja freony: nisko do rownika, tam w gore,
                    wysoko do biegunow. I robia to bardzo nieinteligentnie:
                    nad polnocnym jest ich tyle samo ile nad poludniowym. A
                    dziura nad poludniowym powstaje dlatego, ze jest tam o
                    wiele zimniej niz nad polnocnym. Nad polnocnym zreszta
                    tez jest dziura, ale mniejsza: jakies 25% ubytku ozonu, w
                    ogole nie ma o czym gadac.

                    Nie wstydz sie prosic o dalsze konkretne wyjasnienia.

                    Pulbek.
                    • xiazeluka Re: Powiem szczerze 13.08.03, 13:56
                      Pulbek napisał:

                      > To, jaki wplyw maja freony na atmosfere, da sie
                      > sprawdzic. Co wiecej, zrobiono to. Dlatego gledzenie o
                      > dziurze i gledzenie o ociepleniu to sa dwa zupelnie rozne
                      > gledzenia, bo jedno z nich jest sto razy bardziej
                      > udokumentowane niz drugie.

                      Sprawdzono w laboratorium, a nie na żywym organizmie. A o jakości takich badań,
                      finansowanych przez koncerny zainteresowane wykoszeniem z rynku "trucicieli",
                      można sporo wyczytać w Sieci. Przykład z CO2 dowodzi, że hipotezy "naukowców"
                      są leceważone przez Naturę.

                      > W odroznieniu
                      > od ograniczenia produkcji freonow. Tzn. kiedy wprowadzano
                      > to ograniczenie, wtedy tez byl to objaw paniki. Dopiero
                      > pozniej sie okazalo, ze bylo to sensowne.

                      Przykro mi, ale nie masz na to dowodu - związek być może jest, ale
                      najprawdopodobniej go nie ma, tak samo jak okres podwyższonej temperatury na
                      świecie zbiegł się z rozwojem przemysłowym i zapotrzebowaniem na straszenie
                      tudzież rozwój cwaniactwa habilitującego się w metodach wyciągania kasy z
                      budżetu.

                      > "Rzekomo" to dobre slowo. Ubytek ozonu nad Andarktyda to
                      > 50-75% (co rok to fluktuuje). Przykro mi, ze wyniki
                      > pomiarow nie zgadzaja sie z Twoja teoria.

                      Z jaką moją teorią? Powołałem się na Twoje ustalenia...
                      Powtarzam zatem pytanie - jak możliwe jest życie pod dziurą ozonową, skoro jest
                      dziurawa jak rzeszoto i nie spełnia rzekomo swej powinnosci?

                      > To, ze jakiejs teorii nie da sie formalnie udowodnic,
                      > oznacza ze teoria dokladnie przeciwna jest rownie
                      > prawdopodobna?

                      Oczywiście. Jeżeli ja twierdzę A, a Ty B i obaj nie potrafimy uprawdopodobnić
                      swoich racji, to znaczy, że obie te teorie są równie prawdopodobne (albo równie
                      nieprawdopodobne, ale to już inna sprawa).
                      Coś nie tak napisałem?

                      > Powiedz mi, jak sobie radzisz, zajmujac sie historia? Cos
                      > tam formalnie udowadniasz?

                      Wybacz, ale historia nie jest nauką ścisłą, m.in. dlatego, że zawiera
                      niemierzalny czynnik ludzki (vide dyskusja o powstaniu warszawskim). Natomiast
                      metereologia chętnie powołuje się na ustalenia empiryczne, wykresy, symulacje,
                      pomiary, wyniki, statystyki i tak dalej.

                      > I tak cyrkuluja freony: nisko do rownika, tam w gore,
                      > wysoko do biegunow. I robia to bardzo nieinteligentnie:
                      > nad polnocnym jest ich tyle samo ile nad poludniowym. A
                      > dziura nad poludniowym powstaje dlatego, ze jest tam o
                      > wiele zimniej niz nad polnocnym.

                      W porządku, powiedzmy, że mnie przekonałeś.
                      Mam jednak inne pytanie - jeżeli freon osiąga na równikiem wysokie warstwy
                      atmosfery, to dlaczego zaczyna się rozkładać ozon dopiero nad równikiem?
                      • pulbek Re: Powiem szczerze 13.08.03, 14:27
                        xiazeluka napisał:

                        > Pulbek napisał:
                        >
                        > > To, jaki wplyw maja freony na atmosfere, da sie
                        > > sprawdzic. Co wiecej, zrobiono to.
                        >
                        > Sprawdzono w laboratorium, a nie na żywym organizmie.
                        > A o jakości takich badań, finansowanych przez
                        > koncerny zainteresowane wykoszeniem z rynku
                        > "trucicieli", można sporo wyczytać w Sieci.

                        To, ze badania sa finansowane przez wredne koncerny, jest
                        faktem. Obawiam sie, ze musimy z tym zyc. To oczywiscie
                        obniza wiarygodnosc wszelkich badan.

                        Ale teoria to nie wszystko. Na poczatku jest zjawisko:
                        nad Antarktyda brakuje ozonu. I chocbysmy sie skichali,
                        to tak wlasnie jest. To nie koncerny to zmierzyly, ani
                        nie jacys wariaci, tylko mnostwo roznych ludzi i
                        instytucji, z panstwowymi satelitami wlacznie. Wiec skoro
                        mamy takie zjawisko, to trzeba poszukac teorii, ktora je
                        wyjasnia. Jedna z nich to: wszystko przez freony.
                        Powiedzmy, ze potwierdzono ja laboratoryjnie. To
                        oczywiscie jeszcze nie dowod, ale jakis - przyznasz -
                        argument.

                        No wiec wybuchla panika i zabroniono tych freonow.
                        Pochopnie? Byc moze. Zarobil na tym jakis wredny koncern?
                        O, to na pewno. Tyle tylko, ze potem sytuacja z ozonem
                        nad Antarktyda zaczela sie z wolna poprawiac. I tego tez
                        nie zmierzyly koncerny ani wariaci, tylko wielu roznych
                        ludzi. Czym to jest, jezeli nie nowym argumentem za
                        teoria z freonami?

                        Dowod to moze dalej nie jest, ale ten argument zaczyna
                        wygladac podejrzanie mocno.

                        > Przykład
                        > z CO2 dowodzi, że hipotezy "naukowców" są leceważone
                        > przez Naturę.

                        Ja bym raczej powiedzial, ze ten przyklad niczego na
                        razie nie dowodzi. I nie dowiedzie, bo protokolu z Kyoto
                        nie udalo sie wprowadzic. A obowiazkowe szpuntowanie krow
                        raczej nie wchodzi w rachube.

                        > > "Rzekomo" to dobre slowo. Ubytek ozonu nad Andarktyda
                        > > to 50-75% (co rok to fluktuuje). Przykro mi, ze
                        > > wyniki pomiarow nie zgadzaja sie z Twoja teoria.
                        >
                        > Z jaką moją teorią?

                        Z taka Twoja teoria, ze ozonu musi byc 90%, aby byl
                        "skuteczny". Najwyrazniej na Antarktydzie jest
                        nieskuteczny. Moze ludziom to nie przeszkadza, bo dosc
                        malo sie tam opalaja?

                        > > To, ze jakiejs teorii nie da sie formalnie udowodnic,
                        > > oznacza ze teoria dokladnie przeciwna jest rownie
                        > > prawdopodobna?
                        >
                        > Oczywiście. Jeżeli ja twierdzę A, a Ty B i obaj nie
                        > potrafimy uprawdopodobnić
                        > swoich racji, to znaczy, że obie te teorie są równie
                        > prawdopodobne

                        No, miedzy "uprawdopodobnic" a "udowodnic" jest jednak
                        spora roznica. Zgadzam sie, ze nie ma dowodu, ze to
                        freony odpowiadaja za dziure ozonowa. Ale, scisle rzecz
                        biorac, nie ma dowodu, ze istnial Napoleon, nieprawdaz?
                        Po prostu przemawiaja za tym dosc mocne argumenty.
                        Przeciwne teorie (np. "freony nie maja zwiazku z dziura
                        ozonowa", "Napoleon nie istnial") wydaja sie slabiej
                        potwierdzone i dlatego mniej prawdopodobne.


                        > jeżeli freon osiąga na równikiem wysokie warstwy
                        > atmosfery, to dlaczego zaczyna się rozkładać ozon
                        > dopiero nad równikiem?

                        Znaczy, dopiero nad biegunami?

                        To, przyznam, musze sprawdzic. Odpowiem jutro.

                        Pulbek.
                        • xiazeluka Re: Powiem szczerze 13.08.03, 14:50
                          pulbek napisał:

                          > Na poczatku jest zjawisko:
                          > nad Antarktyda brakuje ozonu.

                          1. Brakuje ozonu

                          > Wiec skoro
                          > mamy takie zjawisko, to trzeba poszukac teorii, ktora je
                          > wyjasnia.

                          2. Szukamy wytłumaczenia

                          > Jedna z nich to: wszystko przez freony.
                          > Powiedzmy, ze potwierdzono ja laboratoryjnie. To
                          > oczywiscie jeszcze nie dowod, ale jakis - przyznasz -
                          > argument.

                          3. Podajemy 82346584236 hipotez, ale koncentrujemy się na tej o numerze 373465.
                          Dlaczego? A dlaczego nie?

                          > No wiec wybuchla panika i zabroniono tych freonow.

                          373465. Z okoliczności, iż produkcję freonów ograniczono przy jednoczesnym
                          zwiększeniu się ozonu nad Antarktydą wnioskujemy, że istnieje tu związek...

                          STOP. Błąd.
                          Błąd polegający na tym, że oczekując takiego właśnie skutku ograniczenia emisji
                          freonów nie wzięto pod uwagę, że przyczyna może byc zupełnie inna, naturalnej
                          nie wykluczając. Dlaczego akurat w tym przypadku ma to znaczenie? Ano dlatego,
                          że mamy do czynienia nie z wpływem wody na metal o ograniczej ilości
                          współczynników, ale z wpływem jednego związku na rzecz tak ogromną, jak
                          globalna atmosfera. Ponieważ nie istnieją badania, które wykazałyby fluktuacji
                          ozonu nad biegunami w okresie sprzed epoki przemysłowej, formułowanie wniosków
                          nie jest niczym innym, jak tylko samospełniającą się przepowiednią. Dziurę
                          wykryto pod koniec lat pięćdziesiątych, w latach 80 i 90 doszło do jej
                          maksymalnego powiększenia, po czym nagle zaczęła maleć zaledwie kilka lat po
                          ograniczeniu emisji freonów. Ależ ta nasza atmosfera jest delikutaśna!

                          Po drugie - freon to nie jedyny związek z zawartością chloru masowo używany
                          przez człowieka.

                          > Ja bym raczej powiedzial, ze ten przyklad niczego na
                          > razie nie dowodzi. I nie dowiedzie, bo protokolu z Kyoto
                          > nie udalo sie wprowadzic.

                          I bardzo dobrze.

                          > Z taka Twoja teoria, ze ozonu musi byc 90%, aby byl
                          > "skuteczny". Najwyrazniej na Antarktydzie jest
                          > nieskuteczny. Moze ludziom to nie przeszkadza, bo dosc
                          > malo sie tam opalaja?

                          To nie moja teoria.
                          Ale skoro wystarczy 25% jak piszesz, to o co ten gwałt? Załogi stacji polarnych
                          nie wyglądają na martwych.

                          > Ale, scisle rzecz
                          > biorac, nie ma dowodu, ze istnial Napoleon, nieprawdaz?

                          Tak rozumując to mogę w każdej chwili napisać, że nie istnieje xiazeluka - masz
                          po prostu omamy.

                          Różnica polega na tym, że łatwo jest stwierdzić istnienie fizyczne danej osoby,
                          natomiast bardzo trudno kłócić się z Naturą względnie uzurpować sobie wpływ na
                          tak potężne zjawisko, jakim jest klimat. Ja mogę udowodnić istnienie Napoleona,
                          Ty nie jesteś w stanie wykazać wpływu freonu na atmosferę - chcociażby dlatego,
                          że mowa o bardzo krótkim okresie, o którego wcześniejszych zachowaniach nie ma
                          danych.

                          > Po prostu przemawiaja za tym dosc mocne argumenty.

                          Wykazałeś jedynie, że w okresie stosowania freonów obszar mniejszej zawartości
                          ozonu nad Antarktydą powiększył się. Nadal jest to jedynie hipoteza nr 373465,
                          ponieważ nie wykazałeś, że tylko freon może wpływać na dziurę, nie porównałeś
                          ilości wyprodukowanego freonu do zmiennej wielkości dziury, nie masz danych o
                          wielkości dziury w przeszłości.

                          > Znaczy, dopiero nad biegunami?

                          Sory za omyłkę. Tak.
                          • Gość: siedem Re: Powiem szczerze IP: 213.216.66.* 13.08.03, 14:55
                            jednym z warunków wiarygodnosci ekperymentu w naszym racjonalnym swiecie jest
                            jego powtarzalnosc. w naszym przypadku jakies 500 lat cwiczen z freonem i bez.
                            cikawostka jest jak łatwo zapominaja o tym nasi marksistowscy naukowcy probujac
                            przeforsowac wygodna w danym czasie brednie.

                            5040

                            acha

                            freon jest duzo ciezszy od powietrza. ale moze sie czepiam

                            • xiazeluka Re: Powiem szczerze 13.08.03, 15:02
                              Gość portalu: siedem napisał(a):

                              > freon jest duzo ciezszy od powietrza. ale moze sie czepiam

                              Tak, ale ekoszarlatani twierdzą, że rozkłada sie na coś tam lżejszego od
                              powietrza.
                            • Gość: Galba Czepiasz się! IP: 144.57.128.* 13.08.03, 15:23
                              > freon jest duzo ciezszy od powietrza. ale moze sie czepiam

                              Ekologowie mają na to odpowiedź, nie wiem czy słuszną czy też debilną ale dla
                              porządku wklejam poniżej:

                              Myth: CFCs cannot reach the stratosphere because they are heavier than air.

                              Fact: Air in the lower atmosphere (which extends far above the stratosphere)
                              moves in masses, not as individual molecules. A number of studies have found
                              CFCs and the products of their breakdown in the stratosphere

                              G.
                              • Gość: siedem NIE WIEM JUZ SAM IP: 213.216.66.* 14.08.03, 08:14
                                Gość portalu: Galba napisał(a):

                                > > freon jest duzo ciezszy od powietrza. ale moze sie czepiam
                                >
                                > Ekologowie mają na to odpowiedź, nie wiem czy słuszną czy też debilną ale dla
                                > porządku wklejam poniżej:
                                >
                                > Myth: CFCs cannot reach the stratosphere because they are heavier than air.
                                >
                                > Fact: Air in the lower atmosphere (which extends far above the stratosphere)
                                > moves in masses, not as individual molecules. A number of studies have found
                                > CFCs and the products of their breakdown in the stratosphere
                                >
                                > G.

                                ALE
                                chiba to pojedyncze molekuły maja zdolnosc przemieszczania sie az do
                                stratosfery. taki np atom wodoru robi to z predkoscia 1820m/s w prózni przy 20
                                stopniach celcjusza. czasteczka freonu pewnie duzo wolniej i jej ciezar nie ma
                                wiekszego znaczenia. popatrzmy na drobinkę kurzu. jesli jest odpowiednio mała
                                poleci sobie gdzie zechce mimo ze jest kilkaset razy gestsza od powietrza.



                                nic jednak nie pobije napisu "cfc free, ozone friendly" jaki przeczytałem na
                                puszce bojowego gazu bundeswery*.
                                5040

                                *-absolutnie autentyczna historia
                                • Gość: Galba Ja tam się na tych rzeczach nie rozeznaję IP: 144.57.128.* 14.08.03, 08:33
                                  Cząsteczki, masy, cięższe, lżejsze. Z fizyki zawsze byłem nie najlepszy.Języki,
                                  historia, matematyka (o dziwo) - to mi lepiej leży.

                                  G>
                                  • januszcz Re: Ja tam się na tych rzeczach nie rozeznaję 14.08.03, 09:22
                                    Gość portalu: Galba napisał(a):

                                    > Cząsteczki, masy, cięższe, lżejsze. Z fizyki zawsze byłem nie
                                    najlepszy.Języki,
                                    >
                                    > historia, matematyka (o dziwo) - to mi lepiej leży.
                                    >
                                    > G>
                                    ===========
                                    Ciekawe, że nie wspomniałeś w tym miejscu o polityce

                                    smile))

                                    J.
                                    • Gość: G. Bo myslałem o czasach szkolnych IP: 144.57.128.* 14.08.03, 10:30
                                      > Ciekawe, że nie wspomniałeś w tym miejscu o polityce

                                      A w SP29 ani w LO3 nie wykładali takiego przedmiotu. Na studiach faktycznie
                                      było coś co miało w nazwie politykę ale były to straszne pierdoły.

                                      Ale faktycznie, na polityce w rzeczy samej znam się jak nikt. Dajcie mi władzę
                                      a po roku nie poznacie tego kraju.

                                      G.

                                      Ps. chociaż i polityka ostatnio mi jakoś zbrzydła - gazet polskich nie czytuję
                                      (za to pogrążam się w lekturze brytyjskich brukowców).
                                      • januszcz Re: Bo myslałem o czasach szkolnych 14.08.03, 11:59
                                        Ps. chociaż i polityka ostatnio mi jakoś zbrzydła - gazet polskich nie czytuję
                                        (za to pogrążam się w lekturze brytyjskich brukowców).
                                        ==========
                                        Jesli traktujesz to zajecie jako wprawki z angielskiego...

                                        Przepowiadałem Ci kiedyś przyszłość w Brukseli. Angielski jest tam jezykiem
                                        wiodącym.

                                        smile)janusz
                                        • Gość: Galba Tak / Nie IP: 144.57.128.* 14.08.03, 12:13
                                          > Jesli traktujesz to zajecie jako wprawki z angielskiego...

                                          Tak. Chociaż komentarze w The Sun często leżą mi również ze względów ideowych.
                                          Z mniej brukowych pisemek polecam rubrykę o dobrym wychowaniu z The Times'a
                                          (Modern Manners) - można się czasem pośmiać a i ze względów edukacyjnych jest
                                          niezłe (sporo ciekawych słówek, zwrotów, no i zabawne historyjki).

                                          > Przepowiadałem Ci kiedyś przyszłość w Brukseli. Angielski jest tam jezykiem
                                          > wiodącym.

                                          Już niedługo. W najświeższym sondażu jaki widziałem opcja wyjścia UK z Unii ma
                                          się do tej za pozostaniem jak 45-55. Jeszcze parę miesięcy...

                                          G.
                                          • januszcz Re: Tak / Nie 14.08.03, 12:18
                                            Już niedługo. W najświeższym sondażu jaki widziałem opcja wyjścia UK z Unii ma
                                            się do tej za pozostaniem jak 45-55. Jeszcze parę miesięcy...

                                            G.

                                            ==========
                                            E, tam. Ja bym to "zwalił" na panujace na Wyspach niespotykane upały.
                                            Przecież antyunioniści pisasli tu często, ze wyjście z Unii nie jest mozliwe.
                                            Nieprawdaż?

                                            J.
                                            • Gość: G. Jak Anglik powie, że wychodzi to wyjdzie... IP: 144.57.128.* 14.08.03, 12:21
                                              A jak niemiecki nadeuropejczyk będzie fikał to sojusznik zza Oceanu łupnie mu
                                              rakietą między gały.

                                              G.

                                              > E, tam. Ja bym to "zwalił" na panujace na Wyspach niespotykane upały.
                                              > Przecież antyunioniści pisasli tu często, ze wyjście z Unii nie jest mozliwe.
                                              > Nieprawdaż?
                                              >
                                              > J.
                                              • januszcz Re: Jak Anglik powie, że wychodzi to wyjdzie... 14.08.03, 12:44
                                                Gość portalu: G. napisał(a):

                                                > A jak niemiecki nadeuropejczyk będzie fikał to sojusznik zza Oceanu łupnie mu
                                                > rakietą między gały.
                                                >
                                                > G.
                                                >
                                                > > E, tam. Ja bym to "zwalił" na panujace na Wyspach niespotykane upały.
                                                > > Przecież antyunioniści pisasli tu często, ze wyjście z Unii nie jest mozli
                                                > we.
                                                > > Nieprawdaż?
                                                > >
                                                > > J.
                                                ============
                                                Jaka pogoda we Wrocławiu?
                                                U nas sie ochłodziło.

                                                smile)Janusz
                                                • Gość: G. Teraz? Nie wiem. IP: 144.57.128.* 14.08.03, 12:48
                                                  > Jaka pogoda we Wrocławiu?
                                                  > U nas sie ochłodziło.

                                                  Rano było ciepło a w nocy ok. 26 st.

                                                  G.
                          • pulbek Re: Powiem szczerze 14.08.03, 16:07
                            Poczytalem sobie rozne rzeczy i moge odpowiedziec.

                            xiazeluka napisał:


                            > 1. Brakuje ozonu

                            > 2. Szukamy wytłumaczenia
                            >
                            > > Jedna z nich to: wszystko przez freony.
                            > > Powiedzmy, ze potwierdzono ja laboratoryjnie. To
                            > > oczywiscie jeszcze nie dowod, ale jakis - przyznasz -
                            > > argument.
                            >
                            > 3. Podajemy 82346584236 hipotez, ale koncentrujemy się
                            > na tej o numerze 373465. Dlaczego?

                            Ponoc w latach 85-87 byly trzy glowne hipotezy: ta z
                            freonami, jedna ktora mowila ze ozon zalezy od aktywnosci
                            slonecznej, i jedna ktora mowila ze to jakis dziwny uklad
                            wiatrow tak rozwiewa ten ozon. Wszystkie te teorie byly
                            wewnetrznie niesprzeczne i wydawaly sie sensowne. No wiec
                            pojechali na Andarktyde, zmierzyli tu i tam i wyszlo ze
                            te dwie ostatnie teorie nie zgadzaja sie z wynikami. No
                            to je odrzucili i zostala jedna, ktora zadnych
                            sprzecznosci na razie nie dala.

                            W 87 polatali samolotami nad Antarktyda i mierzyli dwie
                            rzeczy jednoczesnie: poziom ozonu i poziom produktow
                            rozpadu freonow. I dostali taka antykorelacje, ze to nie
                            mogl byc przypadek. Nawet lokalne fluktuacje byly
                            antyskorelowane: jak gdzies wietrzyk przez przypadek
                            nawial freonow, to znikal ozon. I to uznali za "smoking gun".


                            > 373465. Z okoliczności, iż produkcję freonów
                            > ograniczono przy jednoczesnym
                            > zwiększeniu się ozonu nad Antarktydą wnioskujemy,
                            > że istnieje tu związek...
                            >
                            > STOP. Błąd.
                            > Błąd polegający na tym, że oczekując takiego
                            > właśnie skutku ograniczenia emisji
                            > freonów nie wzięto pod uwagę, że przyczyna może byc
                            > zupełnie inna, naturalnej
                            > nie wykluczając. Dlaczego akurat w tym przypadku ma to
                            > znaczenie?

                            W tym jest sporo racji. Faktycznie nie wiadomo jak to
                            bylo przed epoka przemyslowa, bo nie umielismy tego
                            mierzyc. Ale zwiazek freonow z ozonem jest potwierdzony
                            statystycznie. Co prawda nie mierzono go przez 500 lat,
                            jak proponowal 7-iedem, ale zmierzenie w 500 miejscach
                            nawet w jednym roku daje do myslenia. A mierzono przez
                            lat kilka. A teraz juz kilkanascie.


                            > Dziurę
                            > wykryto pod koniec lat pięćdziesiątych,

                            To podobniez mit. Pod koniec lat piecdziesiatych niejaki
                            Dobson wykryl tylko coroczne fluktuacje ozonu nad
                            Antarktyda. Na jesieni bylo go zwykle 450 jednostek
                            (cokolwiek by one znaczyly), a wiosna 300. I to byl
                            naturalny proces, i tez wiadomo dlaczego tak bylo. Cos
                            tam Slonce robi temu ozonowi.

                            Tyle ze od lat 80tych ozonu wiosna zaczelo byc dwa razy
                            mniej niz zwykle. I dopiero to nazwano dziura.


                            > Po drugie - freon to nie jedyny związek z
                            > zawartością chloru masowo używany
                            > przez człowieka.

                            Tez fakt. Ale chyba wiecej w nim chloru niz we wszystkim
                            innym razem wzietym.


                            > Ale skoro wystarczy 25% jak piszesz, to o co ten
                            > gwałt? Załogi stacji polarnych nie wyglądają na
                            > martwych.

                            Dobre pytanie. Sama dziura nad Antarktyda to nic
                            strasznego, bo nikt tam jeszcze oparzen slonecznych nie
                            dostal jako zywo. Ale Antarktyda to tylko sygnal, bo tam
                            ozon jest bardzo czuly, wiec najlatwiej go zmierzyc.
                            Okazuje sie ze ozon spada wszedzie, tylko ze duzo wolniej
                            (3% na dekade globalnie). Znalazlem taki ladny wykresik
                            na stronie NASA:

                            jwocky.gsfc.nasa.gov/multi/arosa2.gif
                            To jest o Szwajcarii.

                            > natomiast bardzo trudno kłócić się z Naturą
                            > względnie uzurpować sobie wpływ na
                            > tak potężne zjawisko, jakim jest klimat.

                            Nie mowimy tu o calym klimacie, tylko o jednym zwiazku
                            chemicznym, ktory wystepuje w atmosferze. Nawet jakby
                            caly ten zwiazek zniknal, to ludzkosc by nie wymarla. Po
                            prostu byloby wiecej rakow skory i tyle. I moze wiecej
                            jakichs zmutowanych zyjatek. Tak wiec nie uzurpujemy
                            sobie mozliwosci zniszczenia zycia na Ziemi, tylko
                            mozliwosc spaprania sobie zycia przez uniemozliwienie
                            sobie opalania sie.

                            W tej skali to czlowiek potrafi sobie zycie spaprac, nie
                            ludzmy sie. Ostatecznie wieloryby grenlandzkie udalo nam
                            sie wyrznac, a bylo ich sporo. Przecietna ruchliwosc
                            spermy w krajach rozwinietych tez spada przez jakies
                            swinstwa hormony, co sie dostaja do wody (fakt, ze z tego
                            samego powodu ponoc rosnie przecietny biust smile ). Ziemia
                            od tego nie wybuchnie, ale milo nie bedzie.

                            > Wykazałeś jedynie, że w okresie stosowania freonów
                            > obszar mniejszej zawartości
                            > ozonu nad Antarktydą powiększył się. Nadal jest to
                            > jedynie hipoteza nr 373465,

                            OK. Zgadzamy sie, ze dowodow nie ma az tyle, zeby uznac
                            to za teorie fizyczna. Fizyk chcialby eksperymentowac 500
                            razy. Ja jestem matematykiem i mi nawet milion
                            eksperymentow nie wystarczy.

                            Ale bronie tutaj tych, ktorym nawet te nienajmocniejsze
                            dowody wystarczaja do podnoszenia krzyku. Problem w tym,
                            ze nie mozemy sobie pozwolic na przeprowadzenie 500
                            eksperymentow. Bo to by wymagalo 500-krotnego kolejnego
                            zakazywania i zezwalania na produkowanie freonow. To jest
                            w ogole nie do zrobienia. Tymczasem jedna rzecz jest
                            pewna: nie wiadomo, czy na Ziemi potrafimy cos porzadnie
                            spieprzyc, ale na pewno wiadomo, ze w razie czego nie
                            potrafimy naprawic.

                            Zauwaz, ze juz po smiesznie krotkim eksperymencie z
                            komunizmem wszyscy uznali ze komunizm sie nie sprawdza. A
                            gdzie naukowa rzetelnosc i 500 lat prob? Po prostu nie
                            warto ryzykowac, ze wszyscy po drodze zdechna z glodu.

                            Jeszcze gorzej z genetycznie zmodyfikowanym zarciem.
                            Tutaj to jest w ogole skandal, bo nie ma _zadnych_
                            potwierdzonych agrumentow na to, ze to zarcie jest
                            szkodliwe. A jednak ludzie panikuja i go zabraniaja.

                            Pociesze Cie, ze ta teoria z freonami to porzadna teoria
                            z sensie Popperowskim, tzn. nie jest tak do konca
                            samopotwierdzajaca sie, bo jest "refutable". To oznacza,
                            ze ozonowy ekoterror nie bedzie trwal wiecznie: jezeli
                            przez nastepne lata ozon bedzie sobie naturalnie
                            fluktuowal jak gdyby nigdy nic, to freony wroca do lask.

                            > Dlaczego ozon sie rozklada dopiero nad biegunami?

                            Zeby odpowiedziec przeczytalem jakis okropny FAQ z
                            mnostwem wzorow, ktorych nie za bardzo zrozumialem, ale
                            wyszlo z tego, ze rozklada sie glownie nad biegunami, a w
                            zasadzie nad biegunem poludniowym, bo tam jest
                            najzimniej. Tylko ponizej -80 stopni tworzy sie jakis
                            specjalny rodzaj chmur zlozonych z kwasu azotowego,
                            ktorzy ten rozpad ozonu bardzo przyspiesza. Bez tych
                            chmur wszystko idzie duzo wolniej. Niestety nie umiem
                            odpowiedziec dokladniej. Normalnie w dolnej stratosferze
                            jest chyba jakies -50 stopni, ale pewnie nad Antarktyda
                            zimniej.

                            Mam tu zrodlo, gdyby ktos sie chcial pomeczyc:

                            www.faqs.org/faqs/ozone-depletion/antarctic/
                            Pulbek.

                            PS. Ta dyskusja cos mi dala, bo zmusiles mnie do
                            poczytania roznych rzeczy i przekonalem sie jak ogromna
                            roznica w dokumentacji wystepuje miedzy teoria dziury
                            ozonowej a teoria globalnego ocieplenia.
                            • xiazeluka Podziwiam tytaniczny wysiłek... 14.08.03, 16:26
                              pulbek napisał:

                              > Faktycznie nie wiadomo jak to
                              > bylo przed epoka przemyslowa, bo nie umielismy tego
                              > mierzyc. Ale zwiazek freonow z ozonem jest potwierdzony
                              > statystycznie.

                              Zakładając taki związek - niżej napisałeś, że freon atakuje ozon wyłącznie w
                              szczególnych, lokalnych warunkach (czyli nad Antarktydą, a nie nad równikiem);
                              to dlaczego dziura ozonowa tworzy się także nad Arktyką, skoro różnice w
                              ujemnych temperaturach mają wedle tej teorii znaczenie decydujące? Po drugie -
                              jeżeli dziury tworzą się nad biegunami, to może nie freon, ale jakieś
                              endemiczne powody naturalne mają znaczenie (pomijając temperaturę - np.
                              grawitacja, okres nasłonecznienia czy co tam).

                              > Tyle ze od lat 80tych ozonu wiosna zaczelo byc dwa razy
                              > mniej niz zwykle. I dopiero to nazwano dziura.

                              Czytałem, że zaczął się wówczas cykliczny (bodajże 9-letni czy 11-letni) okres
                              aktywności Słońca - może nie freon, a wiatr słoneczny jest katalizatorem?
                              Widzisz, gdybyśmy mieli wyniki obserwacji z ostatnich 500 lat to łatwiej byłoby
                              wykryć (lub obalić) taki związek.

                              > Ostatecznie wieloryby grenlandzkie udalo nam
                              > sie wyrznac, a bylo ich sporo.

                              Podobnie tury - tylko co z tego? Brakuje ich jakoś specjalnie w ekosystemie?

                              > Ale bronie tutaj tych, ktorym nawet te nienajmocniejsze
                              > dowody wystarczaja do podnoszenia krzyku.

                              A co powiesz o prawach tych od globalnego oziębienia? MOże oni maja rację i
                              słusznie podnoszą krzyk? No i mamy problem - którym cwaniaczkom dawać forsę na
                              badania? Jeśli damy jednym i drugim - to nie zyskamy pewności,
                              przeciwnie, "naukowcy" zadomowią się w garnuszku zacięcie zwalczając
                              konkurencję, a nie prowadząc badania.
                              Wniosek: olać histeryków. Skoro brak ozonu nas nie zabije, to poczekajmy
                              kolejne 50 lat i poobserwujmy tendencję.

                              > Zauwaz, ze juz po smiesznie krotkim eksperymencie z
                              > komunizmem wszyscy uznali ze komunizm sie nie sprawdza.

                              Jacy wszyscy? Mało to komuchów na tym Forum?

                              > A jednak ludzie panikuja i go zabraniaja.

                              No właśnie.

                              > jezeli
                              > przez nastepne lata ozon bedzie sobie naturalnie
                              > fluktuowal jak gdyby nigdy nic, to freony wroca do lask.

                              Dlatego powtarzam - olać problem, obserwować i czekać.

                              > Tylko ponizej -80 stopni tworzy sie jakis
                              > specjalny rodzaj chmur zlozonych z kwasu azotowego,
                              > ktorzy ten rozpad ozonu bardzo przyspiesza.

                              No dobra, to skąd dziura nad Arktyką?

                              > PS. Ta dyskusja cos mi dala, bo zmusiles mnie do
                              > poczytania roznych rzeczy i przekonalem sie jak ogromna
                              > roznica w dokumentacji wystepuje miedzy teoria dziury
                              > ozonowej a teoria globalnego ocieplenia.

                              Dzięki. W przeciwieństwie do doktoryzowanych mądralińskich masz do powiedzenia
                              tyle, że nie można czasu spędzonego na polemikach z Tobą uznać za stracony.
                              • pulbek Re: Podziwiam tytaniczny wysiłek... 15.08.03, 00:31
                                xiazeluka napisał:

                                > Zakładając taki związek - niżej napisałeś, że freon atakuje ozon wyłącznie w
                                > szczególnych, lokalnych warunkach (czyli nad Antarktydą, a nie nad
                                > równikiem);

                                Jezeli tak napisalem, to cos za bardzo uproscilem. Chodzi o to ze ponizej tych
                                -80 stopni proces zaczyna przebiegac o wiele szybciej, bo cos tam go
                                katalizuje. W calej reszcie swiata ozonu ubywa pomalutku.

                                > Po drugie -
                                > jeżeli dziury tworzą się nad biegunami, to może nie freon, ale jakieś
                                > endemiczne powody naturalne mają znaczenie (pomijając temperaturę - np.
                                > grawitacja, okres nasłonecznienia czy co tam).

                                Kazda teoria jest dobra, dopoki sie jej nie sprawdzi. Okres naslonecznienia to
                                jedna z tych dwoch powaznych teorii, o ktorej poprzednio pisalem. Niestety:
                                jedni badacze siedzieli nad kartka i kombinowali co z tej teorii wynika, inni
                                pojechali na miejsce i zmierzyli to i owo - wyszlo cos innego. W takiej
                                sytuacji teorie wyrzuca sie do smieci bez dalszych dywagacji.

                                Ale oczywiscie moze cos pominieto, moze jest lepsza teoria niz freony? Mozliwe.
                                Ale gdyby w naukach przyrodniczych zawsze czekano na doskonale teorie, to
                                daleko bysmy nie zajechali. Zadna teoria nie wyjasnia niczego tak w stu
                                procentach i z dozywotnia gwarancja. A to wyjasnienie freonowe po prostu dobrze
                                pasuje. No bo mierzysz, mierzysz i wychodzi: tu duzo freonu - malo ozonu, tam
                                malo freonu - duzo ozonu. Wniosek chyba sie narzuca?

                                > Widzisz, gdybyśmy mieli wyniki obserwacji z ostatnich 500 lat to łatwiej
                                > byłoby wykryć (lub obalić) taki związek.

                                Zgoda w 100%. Ale o tym juz byla mowa. Jak sie okazalo, ze po podaniu kobietom
                                w ciazy jakiegos leku dzieci sie rodzily bez nozek, to zabronili tego leku, nie
                                czekajac 500 lat. To drastyczny przyklad, ale mechanizm ten sam.

                                >
                                > > Ostatecznie wieloryby grenlandzkie udalo nam
                                > > sie wyrznac, a bylo ich sporo.
                                >
                                > Podobnie tury - tylko co z tego? Brakuje ich jakoś specjalnie w ekosystemie?

                                Chodzilo mi raczej o to, ze czlowiek moze cos zmienic. To, ze te zmiany moga
                                byc na gorsze, uznalem za jasne. Ale sa i wyrazniejsze przyklady, skoro sobie
                                zyczysz, na przyklad epidemia krolikow w Australii. Sami se te kroliki tam
                                sprowadzili, a teraz placza, bo krolikow zrobilo sie miliard i wyzeraja cala
                                roslinnosc jak leci, w tym roslinki dla owiec. Sto milionow dolcow strat
                                rocznie z samych roslinek. Nie wspominajac o tym, ze w Australii bez roslinek
                                robi sie pustynia.

                                > A co powiesz o prawach tych od globalnego oziębienia? MOże oni maja rację i
                                > słusznie podnoszą krzyk? No i mamy problem - którym cwaniaczkom dawać forsę
                                > na badania?

                                Na badania dalbym jednym i drugim (wiem wiem, co do tego to sie nigdy nie
                                zgodzimy, Ty bys nikomu nie dal), bo nigdy nie wiadomo czy badania maja sens,
                                dopoki sie ich nie przeprowadzi. Cudow nie ma: jezeli dwie teorie sa ze soba
                                sprzeczne, to nie moze byc tak, zeby obie dobrze przewidywaly wyniki pomiarow.
                                W koncu jedna teoria musi odpasc, o ile oczywiscie zadba sie o wiarygodnosc
                                tych pomiarow. A akurat w przypadku dziury ozonowej pomiary sa naprawde
                                wiarygodne. Nie wierze, zeby amerykanskie satelity byly falszowane przez
                                ekooszolomow.

                                Pulbek.

                                PS. Co do doktoryzowanych madralinskich, to chyba kazdy tak emocjonalnie
                                podchodzi do czegos, na czym sie zna. Jak mi kiedys Doku zaczal udowadniac, ze
                                z twierdzenia Goedla wynika nieistnienie Boga, to tez wyszedlem z nerw.
                                • xiazeluka W skrócie: 15.08.03, 08:13
                                  pulbek napisał:

                                  > Ale oczywiscie moze cos pominieto, moze jest lepsza teoria niz freony?

                                  Z kombinowania w procesach naturalnach nad kartką...
                                  Jedni liczyli, drudzy pojechali, mierzyli to, co chcieli zmierzyć...
                                  Niech będzie - możliwe.

                                  > A to wyjasnienie freonowe po prostu dobrze
                                  > pasuje. No bo mierzysz, mierzysz i wychodzi: tu duzo freonu - malo ozonu, tam
                                  > malo freonu - duzo ozonu. Wniosek chyba sie narzuca?

                                  Właśnie w tym rzecz - za dobrze pasuje. Jeden związek chemiczny oddziałowuje na
                                  potężną atmosferę po przebyciu poziomo-pionowo-poziomo tysięcy kilometrów? No
                                  tak, pasuje - ale skoro się tego oczekuje, to pasuje. Weźmy taki smog - czasami
                                  oddychać nie można, szczególnie w słoneczne, bezwietrzne dni. Potem pojawi się
                                  zefirek, który rozgoni to gówno i spokój. Smog gdzieś tam dalej się rozprasza.

                                  > Ale o tym juz byla mowa.

                                  Nie o to mi chodziło. Klimat świetnie sobie dawał radę przez tysiąclecia, więc
                                  wszczynanie alarmu po 50 latach obserwacji to z pewnością przesada - można w
                                  spokoju oczekać jeszcze ze 100 (nawet nie 500, ponieważ zakładam, że urządzenia
                                  pomiarowe i symulacje komputerowe przyspieszą wyciąganie wniosków). Nie
                                  uważasz, że 50 lat niejako wyrwane z kontekstu to zbyt krótki okres, by
                                  formułować nawet nie wnioski, ale autorytarne hipotezy?

                                  > Chodzilo mi raczej o to, ze czlowiek moze cos zmienic. To, ze te zmiany moga
                                  > byc na gorsze, uznalem za jasne.

                                  Och, zapewne. Jednak Natura potrafi jeszcze więcej - eksplozja Krakatau
                                  wyrzuciła do atmosfery więcej paskudztw, niż człowiek wyprodukował w ciągu
                                  całej swojej historii. I co? I nic. Rozeszło się po kosciach. Człowiek
                                  przecenia nadal swoje możliwości, a Natura radzi sobie sama. Kiedy w latach 70.
                                  doszło do kilku katastrof tankowców z ropą i zanieczyszczenia oceanów, naukowcy
                                  histeryzowali, że to zagłada tych rejonów na wieki. Po zaledwie kilku
                                  miesiącach ze zdumieniem odkryli, że ropy (czy tez raczej jej ciężkich frakcji)
                                  na dnie nie ma, ponieważ została zeżarta przez jakieś tam małże czy inne
                                  robactwo typu frutti di mare. Natura zatroszczyła się o siebie sama.

                                  > Na badania dalbym jednym i drugim (wiem wiem, co do tego to sie nigdy nie
                                  > zgodzimy, Ty bys nikomu nie dal),

                                  Oczywiście. Jeżeli gość na podstawie zmanipulowanych danych twierdzi, że jeśli
                                  nie dam mu forsy, to czeka nas zagłada w przyszłym tygodniu, to każę takiego
                                  hochsztaplera zrzucić ze schodów. Nawiasem pisząc - 30 lat temu podobni
                                  szarlatani obwieścili, że dzisiaj nie powinno być juz ropy...

                                  > Cudow nie ma: jezeli dwie teorie sa ze soba
                                  > sprzeczne, to nie moze byc tak, zeby obie dobrze przewidywaly wyniki
                                  pomiarow.

                                  Właśnie. Dawanie forsy jednym i drugim to z pewnością wyrzucenie połowy forsy w
                                  błoto, a prawdopodobnie także tej drugiej połowy.

                                  > A akurat w przypadku dziury ozonowej pomiary sa naprawde
                                  > wiarygodne. Nie wierze, zeby amerykanskie satelity byly falszowane przez
                                  > ekooszolomow.

                                  Wiesz, nie w tym rzecz - ozonu ubywało pod koniec zeszłego wieku, teraz nagle
                                  tendencja ta się zatrzymała. Freonów jest mniej, ale przemysł produkuje więcej,
                                  w tym także związki chloru. Czy podczas spalania opakowań plastikowych nie
                                  uwalnia się przypadkiem chlor? Po drugie - freonów mniej, ale ozonu ubywa, co
                                  oznacza, że oskarżanie go o dziurawienie ozonu jest a) pochopne i/lub b)
                                  przesadzone.

                                  > Jak mi kiedys Doku zaczal udowadniac, ze
                                  > z twierdzenia Goedla wynika nieistnienie Boga, to tez wyszedlem z nerw.

                                  Przejmujesz się dokumendą? Przecież ten złodziejski Narcyz żywi się cudzą
                                  złością.
                                  • pulbek Re: W skrócie: 15.08.03, 16:53
                                    Wlasciwie to na tym mozna chyba zakonczyc. Jest jeden
                                    problem, co do ktorego zgody miedzy nami nie bedzie: czy
                                    dane zebrane na temat dziury ozonowej sa na tyle mocne,
                                    zeby mozna bylo stwierdzic, ze dziura jest przez freony i
                                    ze jest na tyle powaznym problemem, ze warto bylo
                                    zabronic produkowania freonow. Wiemy z grubsza jak te
                                    dane wygladaja (tusmy chyba obaj zyskali), mnie one
                                    przekonuja, Ciebie - nie i chyba niewiele sie na to da
                                    poradzic. Ja przynajmniej juz powiedzialem co wiedzialem.

                                    Bylo mi milo.

                                    Pulbek.
        • Gość: Galba Ad. badania IP: 144.57.128.* 13.08.03, 10:51
          > A propos, to wlasnie sie okazuje ze dziura ozonowa
          > przestala sie powiekszac. Ciekawe co jest przyczyna: moze
          > zakaz produkcji freonow daje efekty? E, na pewno nie.

          Skoro już o najświeższych badaniach to z tego co pamiętam to takowe wykazały,
          że żadnej dziury nigdy nie było.

          G.
          • pulbek Re: Ad. badania 13.08.03, 11:07
            Gość portalu: Galba napisał(a):

            > Skoro już o najświeższych badaniach to z tego co
            > pamiętam to takowe wykazały, że żadnej dziury nigdy
            > nie było.

            Chetnie dowiem sie czegos wiecej na temat tych badan, o
            ile pamietasz np. skad sie o nich dowiedziales.

            Pulbek.
            • Gość: G. Jest tego mnóstwo w sieci IP: 144.57.128.* 13.08.03, 11:55
              www.gwb.com.au/gwb/news/beck/230899.htm

              > Chetnie dowiem sie czegos wiecej na temat tych badan, o
              > ile pamietasz np. skad sie o nich dowiedziales.
              >
              > Pulbek.
        • pit_b Brawa! 13.08.03, 17:11
          Przesledzilem z zainteresowaniem dyskusje.
          Wyglada to jak przerysowany pojedynek
          niejakiego Wolodyjowskiego z Kmicicem [1].

          Pulbek: kompetenja, swieta cierpliwosc, fakty, zrodla.

          XL. : furiackie ataki, propagandowe wykrzykniki,
          dobrze udokumentowana nieznajomosc tematyki
          i metodologii.

          Pozostaje zyczyc Luce, zeby upadl na twarz, zdaje
          sie.

          Szczerze rozbawiony

          Pit

          [1] H. Sienkiewicz, "Potop" tom 1, Nasza Ksiegarnia,
          Warszawa 1975.
          • Gość: Galba Chyba nie tak było u Sienkiewicza IP: 144.57.128.* 14.08.03, 07:42
            Skoro Kmicic to X. a Wołodyjowski to P. to dlaczego imć Andrzej jeszcze
            szabelką wywija gdy pan Michał zamilkł podejrzanie? Czyżby dostał szabelką
            między oczy?

            G.

            PS. Pułkownik W. chciał bym mu podał pewne źródło (sugerując, że takiego nie
            ma) - gdy dostał zamilkł jak tatarski język na mękach. Czy tak zachowuje się
            1st szabala Rzplitej?
          • xiazeluka Radzę siemię konopne spożywać 14.08.03, 08:18
            pit_b napisała:

            > Pulbek: kompetenja, swieta cierpliwosc, fakty, zrodla.

            1, 2, 4 - zgoda.

            3. Fakty zwane hipotezami. Ubawiłem się jeszcze bardziej, niż waszmość mną.
            • pit_b O wyzszosci szabli nad slowem 14.08.03, 21:26
              Pulbek nie zawiodl i wywinal Waszmosci
              takiego mlynca, ze powinienes na plecy
              poleciec.

              Niestety, Internet wszystko przyjmie i mimo,
              ze w sztuce fechtunku slowem i mysla daleko
              Waszmosci do Maestra Pulbeka, to mozesz
              trwac nadal w blogim samozadowoleniu.

              Z wesolymi pozdrowieniami
              Pit
              • xiazeluka O niespodziankach na ramieniu podczas spaceru 15.08.03, 08:23
                pit_b napisała:

                > Pulbek nie zawiodl i wywinal Waszmosci
                > takiego mlynca, ze powinienes na plecy
                > poleciec.

                Szanowny kolego Pacynko_b,

                Spacery w parku w towarzystwie dżentelmena, z którym można roztrząsać pewne
                interesujące kwestie (szczególnie, kiedy ów dżentelmen lepiej się w nich
                orientuje), są pożyteczne, jako że rozszerzają horyzonty. Towarzysz przechadzki
                w dodatku specjalny trud sobie zadał, by obszernie odpowiedzieć, co powoduje,
                że szacunek ma zapewniony. Niestety...! Przyjemność takiego rendez-vous może
                zepsuć byle drobiazg, druzgocący jak fałszywa nuta w hymnie narodowym
                podniosłość chwili: oto z drzew, pod którymi spacerujemy, guano leci w
                akompaniamencie piskliwych treli jakiegoś zmutowanego ptaszyska, którego
                ornitolodzy nie są w stanie zaklasyfikować, ponieważ nie mogą się zgodzić, czy
                skrzdlaty pisuar to ptak czy nie ptak.
                Sio!
                • pit_b Przechadzki w dresie? 15.08.03, 15:57
                  xiazeluka napisał:

                  > pit_b napisała:
                  >
                  > > Pulbek nie zawiodl i wywinal Waszmosci
                  > > takiego mlynca, ze powinienes na plecy
                  > > poleciec.
                  >
                  > Szanowny kolego Pacynko_b,
                  >
                  > Spacery w parku w towarzystwie dżentelmena, z którym
                  > można roztrząsać pewne interesujące kwestie
                  > (szczególnie, kiedy ów dżentelmen lepiej się w nich
                  > orientuje), są pożyteczne, jako że rozszerzają
                  horyzonty.
                  > Towarzysz przechadzki w dodatku specjalny trud sobie
                  > zadał, by obszernie odpowiedzieć, co powoduje,
                  > że szacunek ma zapewniony.


                  Szanowny kolego X-L,

                  Ciesze sie, ze sie zgadzamy w kwestii podstawowej,
                  tj. szacunku dla kolegi Pulbeka, ktory dal sobie
                  znakomicie rade z niezbyt wybrednymi atakami
                  Waszmosci...

                  Ten spacer, o ktorym wspominales wygladal dla mnie
                  troche tak, jakby dres usilowal przylozyc nobliwemu
                  spacerowiczowi, spacerowicz jednak dzieki refleksowi
                  i lasce dal dresow taki wycisk, ze dres nabral szacunku.
                  Stad wywodze refleksje ogolna - jesli takiego
                  tytanicznego
                  wysilku wymaga, zeby poradzic sobie w kwestii niemal
                  scislej, z dyskutantem halasliwym i niekompetentnym, to
                  co sie bedzie dzialo przy dyskusjach bardziej subtelnych?
                  Pod przemyslenie poddaje.



                  > Niestety...! Przyjemność takiego rendez-vous może
                  > zepsuć byle drobiazg, druzgocący jak fałszywa nuta w
                  hymnie narodowym
                  > podniosłość chwili: oto z drzew, pod którymi
                  spacerujemy, guano leci w
                  > akompaniamencie piskliwych treli jakiegoś zmutowanego
                  ptaszyska, którego
                  > ornitolodzy nie są w stanie zaklasyfikować, ponieważ
                  nie mogą się zgodzić, czy
                  > skrzdlaty pisuar to ptak czy nie ptak.
                  > Sio!

                  Przyznaje, wygodiej dla Kolegi byloby aby zadna
                  zewnetrzna
                  ocena powyzszego dialogu nie zostala sformulowana.
                  Jednak, z pozytkiem dla Kolegi, mam nadzieje,
                  postanowilem
                  wyrazic swoj poglad. Pewien styl dyskusji razi mnie
                  bowiem
                  niepomiernie.

                  Od dosyc dawna podczytuje sobie FA w ramach relaksu,
                  wiec wiem co to pacynka, i, o ile sie nie myle, pacynka
                  nie jestem. Wybaczyc zechce szanowny kolega
                  zachowania niezbyt moze zgodne z normami wspolzycia
                  w normalnym swiecie, ale, o ile sie orientuje, FA
                  normalnymi
                  normami sie nie kieruje. Dlatego tez, moj instykt
                  poznawczy
                  tudziez zdrowa ambicja popchnely mnie do sprobowania
                  swoich sil w tej elicie oryginalow, jaka przyciaga to
                  zacne Forum.

                  Poniewaz jednak pisac nalezy o rzeczach waznych
                  (choc z przymruzeniem oka i odpowiednim dystansem),
                  wiec postanowilem napietnowac pewna postawe, ktorej
                  nie lubie, mianowicie: agresywna ignorancje.

                  Odpowiadajac na pytanie ornitologiczno/sanitarne:
                  to co Panu sie zdaje pisuarem ze skrzydlami, to nie
                  ptaszysko ale standardowe wyposazenie specjalnych
                  jednostek usanielickich. Miota sole trzezwiace i
                  zachety do przemyslen.


                  Z powazaniem

                  Pit
                  • pulbek Re: Przechadzki w dresie? 15.08.03, 17:04
                    Widze ze moja polemika z Luka chylkiem obrosla w
                    didaskalia. Przy okazji wyszedlem na dzentelmena, hehe...

                    Dziekuje za wsparcie, Pit_b, ale to nie pierwsze moje
                    starcie z Luka i nauczylem sie juz odrozniac chamstwo od,
                    powiedzmy, ornamentyki slownej. Jakby mi sie nie
                    podobalo, to bym poszedl bez slowa.

                    Pulbek.
                    • pit_b Re: Przechadzki w dresie? 15.08.03, 21:50
                      pulbek napisał:

                      > Widze ze moja polemika z Luka chylkiem obrosla w
                      > didaskalia. Przy okazji wyszedlem na dzentelmena,
                      hehe...
                      >

                      Pisac na FA i zachowac normalnosc i rzeczowosc,
                      czyz nie trzeba do tego byc gentelmanem?

                      > Dziekuje za wsparcie, Pit_b, ale to nie pierwsze moje
                      > starcie z Luka i nauczylem sie juz odrozniac chamstwo
                      od,
                      > powiedzmy, ornamentyki slownej. Jakby mi sie nie
                      > podobalo, to bym poszedl bez slowa.
                      >

                      Od razu wsparcie! Prosty jestem, co widze
                      to pisze. No, moze troche za mocno Luce
                      dogryzlem, ale takie juz mam rasowe nalecialosci,
                      ze sie tak wyraze.

                      Pozdrowienia
                      Pit

                      • xiazeluka Re: Przechadzki w dresie? 15.08.03, 21:57
                        pit_b napisała:

                        > Od razu wsparcie! Prosty jestem, co widze
                        > to pisze. No, moze troche za mocno Luce
                        > dogryzlem, ale takie juz mam rasowe nalecialosci,
                        > ze sie tak wyraze.

                        Za mocno? A coś takiego napisał, by się tym przejąć? Komary są bardziej
                        dokuczliwe, ponieważ istotnie zadają ból...

                        A propos - a jakiej jesteś rasy? Niech zgadnę... Mops wklęsłonosy bez rodowodu,
                        prawda?
                        • pit_b Re: Przechadzki w dresie? 15.08.03, 22:03
                          Aaaa, jesli nie za mocno, to sie bardzo ciesze.
                          Dopiero wyrabiam sobie czucie, ze sie tak
                          wyraze.

                          Mops to zupelnie inna rasa jest, czego
                          mozesz latwo jeszcze doswiadczyc, bo
                          sie troche rozni sila szczek.

                          Odmawianie mi rodowodu zostawiam bez
                          komentarza.

                          Z gelbokim uklonem

                          Pit
                          • xiazeluka Re: Przechadzki w dresie? 15.08.03, 22:24
                            pit_b napisała:

                            > Aaaa, jesli nie za mocno, to sie bardzo ciesze.
                            > Dopiero wyrabiam sobie czucie, ze sie tak
                            > wyraze.

                            Obudziłeś się z hibernacji po 184 latach? Odrętwienie umysłu jeszcze nie
                            przeszło, istotnie.

                            > Mops to zupelnie inna rasa jest, czego
                            > mozesz latwo jeszcze doswiadczyc, bo
                            > sie troche rozni sila szczek.

                            Czyli nie jesteś mopsem? Dobrze, będę zgadywał dalej - jesteś na wpół
                            zlodowaciały chaw-chaw krótkowłosy. Teraz prawidłowo?

                            > Odmawianie mi rodowodu zostawiam bez
                            > komentarza.

                            Tak, ja też współczuję.

                            Z czymś tam wzajemnie,
                            xiazeluka
                            • pit_b Re: Przechadzki w dresie? 16.08.03, 16:46
                              xiazeluka napisał:

                              > pit_b napisała:
                              >
                              > > Aaaa, jesli nie za mocno, to sie bardzo ciesze.
                              > > Dopiero wyrabiam sobie czucie, ze sie tak
                              > > wyraze.
                              >
                              > Obudziłeś się z hibernacji po 184 latach?

                              Pudlo, strzelaj dalej.

                              > Odrętwienie umysłu jeszcze nie przeszło,
                              > istotnie.
                              >

                              A wiec jest cien nadziei ze bedziesz mial kiedys
                              sprawniejszy?



                              > > Mops to zupelnie inna rasa jest, czego
                              > > mozesz latwo jeszcze doswiadczyc, bo
                              > > sie troche rozni sila szczek.
                              >
                              > Czyli nie jesteś mopsem? Dobrze, będę zgadywał
                              > dalej - jesteś na wpół zlodowaciały chaw-chaw
                              > krótkowłosy. Teraz prawidłowo?
                              >

                              Nie, i jestem pesymista, co do perspektyw.
                              Masz kiepska metode...
                              Za malo grales w 20 pytan.
                              Jak juz pocwiczysz, to proponuje
                              bierki dla odprezenia, a potem mozna
                              ostroznie probowac pisac.

                              > > Odmawianie mi rodowodu zostawiam bez
                              > > komentarza.
                              >
                              > Tak, ja też współczuję.
                              >

                              Niby czego?

                              > Z czymś tam wzajemnie,

                              A ja sie nie przylaczam, bo nie lubie
                              chodzic z tlumem.

                              Szacuneczek.

                              Pit
                              • xiazeluka Re: Przechadzki w dresie? 16.08.03, 20:31
                                pit_b napisała:

                                > Pudlo, strzelaj dalej.

                                Hm, to dlaczego jeste odrętwiony? Spałeś całą noc w niewygodnej pozycji w swoim
                                kartonie pod mostem?

                                > A wiec jest cien nadziei ze bedziesz mial kiedys
                                > sprawniejszy?

                                To dla Ciebie czarna magia - Ty przecież nie wiesz, co to jest umysł.

                                > Nie, i jestem pesymista, co do perspektyw.
                                > Masz kiepska metode...

                                To nie jest metoda, pomyleńcu, tylko najbardziej prawdopodobne ewentualności.
                                To jakiej możesz być rasy psów bezbronnych? Szpic tęponosy?

                                > Niby czego?

                                Braku rodowodu.

                                > A ja sie nie przylaczam, bo nie lubie chodzic z tlumem.

                                Ty i ja to jeszcze nie tłum, tylko relacja pan-pies.
                                • pit_b Xiazieluka chce na smycz? 18.08.03, 16:05
                                  xiazeluka napisał:


                                  >
                                  > > Pudlo, strzelaj dalej.
                                  >
                                  > Hm, to dlaczego jeste odrętwiony? Spałeś całą noc
                                  > w niewygodnej pozycji w swoim kartonie pod mostem?
                                  >

                                  Ach, przypuszczalem, ze mozesz dokonywac
                                  projekcji, ale az do teraz nie moglem w to uwierzyc,
                                  bo takie nieszczescia sa jednak rzadkie.




                                  > > A wiec jest cien nadziei ze bedziesz mial kiedys
                                  > > sprawniejszy?
                                  >
                                  > To dla Ciebie czarna magia - Ty przecież nie wiesz,
                                  > co to jest umysł.
                                  >

                                  Prawda, to co zdajesz sie uwazac za umysl wymyka sie
                                  mojemu pojmowaniu. Podobnie jak mowiaca kapusta.



                                  > > Nie, i jestem pesymista, co do perspektyw.
                                  > > Masz kiepska metode...
                                  >
                                  > To nie jest metoda, pomyleńcu, tylko najbardziej
                                  > prawdopodobne ewentualności.

                                  Zatem, podawanie najbardziej prawdopodobnych
                                  (wg kapusty) ewentualnosci nie jest metoda?
                                  Fakt, moze niedoskonala, prymitywna nawet, ale
                                  moze jednak metoda?


                                  > To jakiej możesz być rasy psów bezbronnych? Szpic
                                  tęponosy?
                                  >

                                  Podpowiem Ci cos: m-e-t-a-f-o-r-a.
                                  Znasz takie slowo? No szczerze,
                                  nie pytam czy rozumiesz, ale moze chociaz
                                  kiedys slyszales?



                                  > > Niby czego?
                                  >
                                  > Braku rodowodu.
                                  >

                                  Widzisz, nie kazdemu sie odpowiada na
                                  pytania o rodowod. Jakbys mial cos wspolnego
                                  z czymkolwiek lepszym niz wysylkowa
                                  sprzedaz srodku na porost wlosow i potencje
                                  to moze byc to wiedzial.



                                  >
                                  > > A ja sie nie przylaczam, bo nie lubie chodzic z
                                  tlumem.
                                  >
                                  > Ty i ja to jeszcze nie tłum, tylko relacja pan-pies.

                                  Napisales do mnie "Ty i ja to ... relacja pan-pies."

                                  Prosze, juz troche odretwienie Ci przechodzi,
                                  bo to calkiem dobrze jest napisane.

                                  Oferta troche zaskakujaca, jak na tak krotka znajomosc.
                                  Czy naprawde sadzisz, ze relacja miedzy mna i
                                  Toba moglaby byc kiedys relacja pana i psa?
                                  Lancuchowego nie potrzebuje, a na pokoje bym nie
                                  wspuscil,
                                  bo spaskudzi, albo pogryzie. Dokarmic jednak moge, jak
                                  ladnie bedzie sluzyl, bo mam wspolczucie dla niedoli.

                                  No, podaj lape!

                                  Pit
                                  • xiazeluka pit_bul sika na klomb róż 18.08.03, 16:17
                                    pit_b napisała:

                                    > Ach, przypuszczalem, ze mozesz dokonywac
                                    > projekcji, ale az do teraz nie moglem w to uwierzyc,
                                    > bo takie nieszczescia sa jednak rzadkie.

                                    A nie przypuszczałeś, że sam dokonujesz projekcji, aby zapomnieć o tym swoim
                                    kartonie? No to - pobudka!

                                    > Prawda, to co zdajesz sie uwazac za umysl wymyka sie
                                    > mojemu pojmowaniu. Podobnie jak mowiaca kapusta.

                                    Tobie wiele rzeczy wymyka się pojmowaniu, ale żeby tak od razu się tym chwalić?
                                    A gadająca kapusta to fakt - nazywa się bimi. To Twój kolega z psychiatryka czy
                                    brat jednojajeczny?

                                    > Zatem, podawanie najbardziej prawdopodobnych
                                    > (wg kapusty) ewentualnosci nie jest metoda?
                                    > Fakt, moze niedoskonala, prymitywna nawet, ale
                                    > moze jednak metoda?

                                    Metoda na co, wyłysiały pit_bulu? Jak słyszę ujadającego zapchlonego pit_nula
                                    to owszem, rejestruję ten fakt, ale nie zastanawiam się nad metodą ominięcia
                                    go, tylko machinalnie kopniakiem usuwam z drogi.

                                    > Podpowiem Ci cos: m-e-t-a-f-o-r-a.
                                    > Znasz takie slowo? No szczerze,
                                    > nie pytam czy rozumiesz, ale moze chociaz
                                    > kiedys slyszales?

                                    Jesteś rasy metafora siedmiomyślnikowa? No, no, ależ ta genetyka poszła
                                    naprzód... Czy ta rasa ma cztery nogi jak inne psy?

                                    > Widzisz, nie kazdemu sie odpowiada na
                                    > pytania o rodowod.

                                    Ja nie pytam, ja współczuję (ponieważ brak rodowodu rzuca się w oczy).

                                    > >
                                    > > Ty i ja to jeszcze nie tłum, tylko relacja pan-pies.
                                    >
                                    > Napisales do mnie "Ty i ja to ... relacja pan-pies."
                                    >
                                    > Prosze, juz troche odretwienie Ci przechodzi,
                                    > bo to calkiem dobrze jest napisane.

                                    E tam, porzuć nadzieję: "Ty" na początku było z grzeczności, natomiast "pan-
                                    pies" oddaje hierarchię (tak samo jak nie można wygrać meczu 1-3). Dociera,
                                    piesku?

                                    > Oferta troche zaskakujaca, jak na tak krotka znajomosc.

                                    Zamiast się dziwić zacznij aportować. Czymś musisz przecież zrobić wrażenie na
                                    tym facecie z cyrku, co poszukuje nowych mord do swego programu "Z woltyżerką
                                    wśród zwierząt".

                                    > Czy naprawde sadzisz, ze relacja miedzy mna i
                                    > Toba moglaby byc kiedys relacja pana i psa?

                                    Ojej, a ten dalej podnieca się zdaniem, którego nie zrozumiał... Nie wyglądasz
                                    na psa co prawda, ponieważ masz ogon na środku czoła, ale faktycznie
                                    zachowujesz się jak byle kundel - z radością tarzasz się w ścierwie leżącym na
                                    trawniku...

                                    > No, podaj lape!

                                    ...i w dodatku powtarzasz słowa swego pana (czyli mnie, jakby Twój psi móżdżek
                                    tego nie pojął)! No dobrze, pójdziemy na kasting do cyrku, może się spodobasz.
                                    • pit_b Xiazieklomba i mowiaca kapusta. 18.08.03, 16:46
                                      xiazeluka napisał:

                                      > pit_b napisała:
                                      >
                                      > > Ach, przypuszczalem, ze mozesz dokonywac
                                      > > projekcji, ale az do teraz nie moglem w to uwierzyc,
                                      > > bo takie nieszczescia sa jednak rzadkie.
                                      >
                                      > A nie przypuszczałeś, że sam dokonujesz projekcji, aby
                                      zapomnieć o tym swoim
                                      > kartonie? No to - pobudka!
                                      >

                                      Wierz mi, nie wszyscy mieszkaja w kartonach.


                                      > > Prawda, to co zdajesz sie uwazac za umysl wymyka sie
                                      > > mojemu pojmowaniu. Podobnie jak mowiaca kapusta.
                                      >
                                      > Tobie wiele rzeczy wymyka się pojmowaniu, ale żeby tak
                                      > od razu się tym chwalić?

                                      Niestety, mowiaca kapusta sie wymyka.
                                      Przyznaje to otwarcie.

                                      > A gadająca kapusta to fakt - nazywa się bimi.
                                      > To Twój kolega z psychiatryka czy
                                      > brat jednojajeczny?
                                      >

                                      Jak widze, Ty wierzysz w mowiace kapusty,
                                      ba nawet z jedna z nich korespondujesz.
                                      Niestety nie znam zadnego bimiego, przy okazji,
                                      skad wiesz, ze jest w psychiatryku?

                                      > > Zatem, podawanie najbardziej prawdopodobnych
                                      > > (wg kapusty) ewentualnosci nie jest metoda?
                                      > > Fakt, moze niedoskonala, prymitywna nawet, ale
                                      > > moze jednak metoda?
                                      >
                                      > Metoda na co, wyłysiały pit_bulu?

                                      Metoda na skojarzenie czytelnego skrotu
                                      z pelnym napisem. Widze, ze odretwienie
                                      niektorych osrodkow Ci jakby przechodzilo.

                                      > Jak słyszę ujadającego zapchlonego pit_nula
                                      > to owszem, rejestruję ten fakt, ale nie
                                      > zastanawiam się nad metodą ominięcia
                                      > go, tylko machinalnie kopniakiem usuwam z drogi.
                                      >

                                      Ja bym jednak nie mieszal realu z virtualem.
                                      Proba kopniecia pit bulla moze nie skonczyc
                                      sie dla Ciebie najlepiej i to jest pierwsza zla
                                      wiadomosc.


                                      > > Podpowiem Ci cos: m-e-t-a-f-o-r-a.
                                      > > Znasz takie slowo? No szczerze,
                                      > > nie pytam czy rozumiesz, ale moze chociaz
                                      > > kiedys slyszales?
                                      >
                                      > Jesteś rasy metafora siedmiomyślnikowa?
                                      > No, no, ależ ta genetyka poszła
                                      > naprzód... Czy ta rasa ma cztery nogi jak inne psy?
                                      >

                                      To nie rasa, klombiku, tylko pojecie z teorii
                                      literatury. Jednak, nie slyszales...


                                      > > Widzisz, nie kazdemu sie odpowiada na
                                      > > pytania o rodowod.
                                      >
                                      > Ja nie pytam, ja współczuję (ponieważ
                                      > brak rodowodu rzuca się w oczy).
                                      >

                                      No to lekcja nr 2. Nie ma nic zabawniejszego niz
                                      obwozny sprzedawca plastikowych kogutkow
                                      wypowiadajacy sie na temat rodowodu.
                                      Szkoda, ze nie mozesz posmiac sie ze mna.

                                      > > >
                                      > > > Ty i ja to jeszcze nie tłum, tylko relacja
                                      pan-pies.
                                      > >
                                      > > Napisales do mnie "Ty i ja to ... relacja pan-pies."
                                      > >
                                      > > Prosze, juz troche odretwienie Ci przechodzi,
                                      > > bo to calkiem dobrze jest napisane.
                                      >
                                      > E tam, porzuć nadzieję:

                                      Fakt, to odretwienie jest chyba stanem
                                      normalnym. Moze to byc jednak skutek lekow.

                                      "Ty" na początku było z grzeczności, natomiast "pan-
                                      > pies" oddaje hierarchię (tak samo jak nie można wygrać
                                      meczu 1-3). Dociera,
                                      > piesku?


                                      Dociera, bo to proste. Ja-Ty
                                      • xiazeluka pit_bul, aport! (rzut laską dynamitu) 18.08.03, 18:06
                                        pit_b napisała:

                                        > Wierz mi, nie wszyscy mieszkaja w kartonach.

                                        Dlatego nie o wszystkich pisałem, ale tylko o Tobie.

                                        > Niestety, mowiaca kapusta sie wymyka.
                                        > Przyznaje to otwarcie.

                                        Wiem, bimi też mnie zastanawia - w którym warztywniaku można go kupić? W tym,
                                        którego pilnujesz nocami?

                                        > Jak widze, Ty wierzysz w mowiace kapusty,
                                        > ba nawet z jedna z nich korespondujesz.
                                        > Niestety nie znam zadnego bimiego, przy okazji,
                                        > skad wiesz, ze jest w psychiatryku?

                                        Tego tak do końca nie wiem, ale mr_watchman uświadomił mnie, że to najbardziej
                                        prawdopodobna ewentualność. Ty jesteś mniej więcej na jego poziomie, pewnie
                                        byście się szybko zaprzyjaźnili - gadająca kapusta z bezzębnym pit_bulem.

                                        > Metoda na skojarzenie czytelnego skrotu
                                        > z pelnym napisem. Widze, ze odretwienie
                                        > niektorych osrodkow Ci jakby przechodzilo.

                                        Ależ ja to pojąłem w lot: skrót - pi_b, rozwinięcie: pit_bul.
                                        Dobrze mi idzie, prawda?

                                        > Ja bym jednak nie mieszal realu z virtualem.
                                        > Proba kopniecia pit bulla moze nie skonczyc
                                        > sie dla Ciebie najlepiej i to jest pierwsza zla
                                        > wiadomosc.

                                        E tam, przecież Ty jesteś efektem nieudanego eksperymentu genetycznego i od
                                        prawdziwego pitbula różnisz się tym, że brakuje Ci kłów i piszczysz jak
                                        gwałcona przez szczura mysz, zamiast ujadać.

                                        > To nie rasa, klombiku, tylko pojecie z teorii
                                        > literatury. Jednak, nie slyszales...

                                        Dobra, dobra, nie ściemniaj - to ile masz nóg? Dwie dolne i dwie górne?

                                        > No to lekcja nr 2. Nie ma nic zabawniejszego niz
                                        > obwozny sprzedawca plastikowych kogutkow
                                        > wypowiadajacy sie na temat rodowodu.
                                        > Szkoda, ze nie mozesz posmiac sie ze mna.

                                        Nie bywam na odpustach, ale skoro twierdzisz, że tak jest, to Tobie, jako ich
                                        bywalcowi, nie wypada zaprzeczać. A skoro już o tym mowa - to co ten sprzedawca
                                        powiedział śmiesznego o braku Twojego rodowodu? "Ten kundel przypomina moją
                                        tchórzofretkę" czy coś podobnego, prawda?

                                        > Dociera, bo to proste. Ja-Ty
                                        • pit_b Mam nadzieje, ze sie nie uderzyles. 19.08.03, 18:05
                                          xiazeluka napisał:
                                          >
                                          > > Niestety, mowiaca kapusta sie wymyka.
                                          > > Przyznaje to otwarcie.
                                          >
                                          > Wiem, bimi też mnie zastanawia - w którym warztywniaku
                                          > można go kupić? W tym, którego pilnujesz nocami?

                                          Chcesz kupic kapuste, z ktora korespondujesz?
                                          Czy dobrze zrozumialem?


                                          >

                                          > > Jak widze, Ty wierzysz w mowiace kapusty,
                                          > > ba nawet z jedna z nich korespondujesz.
                                          > > Niestety nie znam zadnego bimiego, przy okazji,
                                          > > skad wiesz, ze jest w psychiatryku?
                                          >
                                          > Tego tak do końca nie wiem, ale mr_watchman uświadomił
                                          > mnie, że to najbardziej prawdopodobna ewentualność.

                                          Spryciarz z Ciebie: " tego do konca nie wiem...", he, he.


                                          A propos wspierania sie autorytetem handlarza
                                          zegarkami, jest istotna roznica miedzy rozumem
                                          a kapusta. Dwie polaczone cwiercglowki nie
                                          daja pol glowki.


                                          >
                                          > > Metoda na skojarzenie czytelnego skrotu
                                          > > z pelnym napisem. Widze, ze odretwienie
                                          > > niektorych osrodkow Ci jakby przechodzilo.
                                          >
                                          > Ależ ja to pojąłem w lot: skrót - pi_b,
                                          > rozwinięcie: pit_bul.
                                          > Dobrze mi idzie, prawda?
                                          >

                                          Niezle. Juz w tydzien zgadles pierwsze z mozliwych
                                          rozwiniec tego nicka. Chyba, ze ktos Ci podpowiada?


                                          > Ty jesteś efektem nieudanego eksperymentu genetycznego
                                          i od
                                          > prawdziwego pitbula różnisz się tym, że brakuje
                                          > Ci kłów i piszczysz jak gwałcona przez szczura mysz,
                                          > zamiast ujadać.

                                          Czesto miewasz takie transseksualne fantazje?
                                          Co czules jak to pisales?
                                          Jeszcze ta przemoc. Pewnie wyrywales nozki owadom
                                          za mlodu, co?



                                          >
                                          > > To nie rasa, klombiku, tylko pojecie z teorii
                                          > > literatury. Jednak, nie slyszales...
                                          >
                                          > Dobra, dobra, nie ściemniaj - to ile masz nóg?
                                          > Dwie dolne i dwie górne?
                                          >

                                          Dobra, zyskales na czasie.
                                          Przesylabizowales juz definicje metafory?



                                          > > No to lekcja nr 2. Nie ma nic zabawniejszego niz
                                          > > obwozny sprzedawca plastikowych kogutkow
                                          > > wypowiadajacy sie na temat rodowodu.
                                          > > Szkoda, ze nie mozesz posmiac sie ze mna.
                                          >
                                          > Nie bywam na odpustach,

                                          To gdzie sprzedajesz te kogutki?


                                          > ale skoro twierdzisz, że tak
                                          >jest, to Tobie, jako ich bywalcowi, nie wypada
                                          zaprzeczać.


                                          > A skoro już o tym mowa - to co ten sprzedawca
                                          > powiedział śmiesznego o braku Twojego rodowodu?
                                          > "Ten kundel przypomina moją
                                          > tchórzofretkę" czy coś podobnego, prawda?
                                          >

                                          Chyba nie zrozumiales, Twoje wypowiedzi
                                          na temat czyjegokolwiek rodowodu sa rownie
                                          zabawne jak sprzedawcy odpustowych kogutkow.

                                          Mozenie jednak sprzedajesz kogutkow,
                                          tylko hodujesz gryzonie?
                                          Myszy, szczury, tchorzofretki?
                                          Rodowodowe?


                                          > > Dociera, bo to proste. Ja-Ty
                                          • xiazeluka Re: Mam nadzieje, ze sie nie uderzyles. 19.08.03, 18:43
                                            pit_b napisała:

                                            > Chcesz kupic kapuste, z ktora korespondujesz?
                                            > Czy dobrze zrozumialem?

                                            Jak na psa, to całkiem nieźle: chciałbym tylko takie dziwo obejrzeć z bliska, a
                                            nie kupować.

                                            > Spryciarz z Ciebie: " tego do konca nie wiem...", he, he.

                                            A tak, cwany ze mnie gość.

                                            > A propos wspierania sie autorytetem handlarza
                                            > zegarkami, jest istotna roznica miedzy rozumem
                                            > a kapusta. Dwie polaczone cwiercglowki nie
                                            > daja pol glowki.

                                            mr_watchman handluje zegarkami? Ciekawe, kapusta twierdził, że jest szefem izby
                                            turystycznej czy czegoś takiego. A teoria o półgłówkach bimiego bardzo mi sie
                                            podoba, chyba go o niej poinformuję.

                                            > Niezle. Juz w tydzien zgadles pierwsze z mozliwych
                                            > rozwiniec tego nicka. Chyba, ze ktos Ci podpowiada?

                                            Kapusta bimi, ale on sugerował coś innego.

                                            > Czesto miewasz takie transseksualne fantazje?
                                            > Co czules jak to pisales?
                                            > Jeszcze ta przemoc. Pewnie wyrywales nozki owadom
                                            > za mlodu, co?

                                            Owadom? To półśrodki... Od razu wziąłem się za psy, jeże i krety.

                                            > Przesylabizowales juz definicje metafory?

                                            Definicję Twojej rasy? Próbowałem zgadnąć, ale upierasz się, że nie trafiłem.

                                            > To gdzie sprzedajesz te kogutki?

                                            Jakie koguciki, piesku?

                                            > Chyba nie zrozumiales, Twoje wypowiedzi
                                            > na temat czyjegokolwiek rodowodu sa rownie
                                            > zabawne jak sprzedawcy odpustowych kogutkow.

                                            Ale ja nie wypowiadam się o rodowodach, ale ich braku. Dociera czy może
                                            najpierw chciałbyś, by Cię wyprowadzić na spacer?

                                            > Myszy, szczury, tchorzofretki?
                                            > Rodowodowe?

                                            Chwilowo hoduję sobie Ciebie - nie jesteś co prawda śLimakiem, rodowodu nie
                                            posiadasz, ale z braku laku...

                                            > Czyli wypierasz sie tego, ze miales przeblysk
                                            > inteligencji?

                                            Wypieram - ja nie mam przebłysków, u mnie błyskotliwa inteligencja to stan
                                            stały.

                                            > Czworonogi nie potrafia czytac.

                                            A, pan treser Ci podpowiada?

                                            > Zyjesz w ciekawym swiecie: oprocz gadajacej kapusty,
                                            > latajacego pisuaru i wspolzyjacych gryzoni, jest
                                            > w nim i piszacy pies.

                                            No nie?! Świat jest pełen tajemnic...

                                            > Niestety, ten sposob poznania jest dla mnie
                                            > niedostepny.

                                            Wiem, sikasz na dolne partie latarni, ogłoszenia są wyżej.

                                            > Pozostaje mi zapytac, kim Ty jestes w Twoim swiecie.

                                            Geniuszem.

                                            > Przy okazji, skad sie wzial Twoj nick? Mozesz mi to
                                            > uprzejmie wyjasnic?

                                            Mogę.

                                            > WOW! Pewnie wiesz co piszesz!

                                            Wiem - pan ordynator szepnął mi na stronie, że poleci swojej studentce, by
                                            wzięła Cię na warsztat. Wiesz, marzy o karierze naukowej i potrzebuje czegoś
                                            niespotykanego. Gadający pies świetnie się do tego nadaje.

                                            > O rany! Chyba nie zostawiaja Cie sam na sam
                                            > z tak niebezpiecznymi przedmiotami?

                                            No, już bez przesady, nie uważaj się za przedmiot.

                                            > PS. Dlaczego w kazdym Twoim poscie tak poczesne
                                            > mejsce zajmuja proste potrzeby fizjologiczne?

                                            A jakie są te skomplikowane?
                                            • pit_b Nie uderzyles sie mocno, prawda? 20.08.03, 01:38
                                              xiazeluka napisał:

                                              > > Chcesz kupic kapuste, z ktora korespondujesz?
                                              > > Czy dobrze zrozumialem?
                                              >
                                              > Jak na psa, to całkiem nieźle: chciałbym tylko
                                              > takie dziwo obejrzeć z bliska, a nie kupować.
                                              >

                                              Czyli: chcesz obejrzec te kapuste, ktora
                                              z Toba koresponduje?

                                              > > Spryciarz z Ciebie: " tego do konca nie wiem...", he,
                                              he.
                                              >
                                              > A tak, cwany ze mnie gość.

                                              Zgadzamy sie coraz czesciej!


                                              > > A propos wspierania sie autorytetem handlarza
                                              > > zegarkami, jest istotna roznica miedzy rozumem
                                              > > a kapusta. Dwie polaczone cwiercglowki nie
                                              > > daja pol glowki.
                                              >
                                              > mr_watchman handluje zegarkami?

                                              Wow! Skojarzyles!
                                              Moze tez byc nocnym strozem,
                                              jak myslisz?

                                              > Ciekawe, kapusta twierdził, że jest szefem izby
                                              > turystycznej czy czegoś takiego.

                                              Czyli ta piszaca kapusta ma plec?


                                              > A teoria o półgłówkach bimiego bardzo mi sie
                                              > podoba, chyba go o niej poinformuję.

                                              Nie mieszam sie w relacje miedzy
                                              mieszkancami Twojej wyobrazni.

                                              > > Niezle. Juz w tydzien zgadles pierwsze z mozliwych
                                              > > rozwiniec tego nicka. Chyba, ze ktos Ci podpowiada?
                                              >
                                              > Kapusta bimi, ale on sugerował coś innego.


                                              Dobrze, ze masz doradcow.
                                              Martwie sie jednak o ich dobor...

                                              > > Czesto miewasz takie transseksualne fantazje?
                                              > > Co czules jak to pisales?
                                              > > Jeszcze ta przemoc. Pewnie wyrywales nozki owadom
                                              > > za mlodu, co?
                                              >
                                              > Owadom? To półśrodki... Od razu wziąłem się za psy,
                                              > jeże i krety.
                                              >

                                              Wiesz, to nie jest zdrowe i nie jest tez
                                              legalne. Czy pan ordynator o tym wie?
                                              Czy te myszy i szczury bardzo Cie ekscytuja?

                                              > > Przesylabizowales juz definicje metafory?
                                              >
                                              > Definicję Twojej rasy?
                                              > Próbowałem zgadnąć, ale upierasz się,
                                              > że nie trafiłem.
                                              >

                                              Jednak nie przesylabizowales. Trace nadzieje,
                                              ze zdazysz przed koncem roku.


                                              > > To gdzie sprzedajesz te kogutki?
                                              >
                                              > Jakie koguciki, piesku?

                                              Ty sie mnie pytasz?

                                              > > Chyba nie zrozumiales, Twoje wypowiedzi
                                              > > na temat czyjegokolwiek rodowodu sa rownie
                                              > > zabawne jak sprzedawcy odpustowych kogutkow.
                                              >
                                              > Ale ja nie wypowiadam się o rodowodach,
                                              > ale ich braku.

                                              Czy uwazasz, ze sprzedawca plastikowych kogutkow
                                              mowiacy o braku rodowodow jest mniej zabawny?


                                              > Dociera czy może najpierw chciałbyś,
                                              > by Cię wyprowadzić na spacer?

                                              Spacer z Toba nie wydaje mi sie najlepszym
                                              pomyslem, niestety.

                                              > > Myszy, szczury, tchorzofretki?
                                              > > Rodowodowe?
                                              >
                                              > Chwilowo hoduję sobie Ciebie - nie jesteś
                                              > co prawda śLimakiem, rodowodu nie
                                              > posiadasz, ale z braku laku...
                                              >

                                              Rozumiem, na razie musisz sie zadowalac
                                              iluzjami. Jak sie podleczysz i nie bedziesz
                                              grozny dla zwierzatek, podrzuce Ci
                                              parke pancernikow, na dobry poczatek.


                                              > > Czyli wypierasz sie tego, ze miales przeblysk
                                              > > inteligencji?
                                              >
                                              > Wypieram - ja nie mam przebłysków, u mnie błyskotliwa
                                              > inteligencja to stan stały.
                                              >

                                              Staly jak beton, na ten przyklad?

                                              > > Czworonogi nie potrafia czytac.
                                              >
                                              > A, pan treser Ci podpowiada?

                                              Szybko myslisz, ale nieprecyzyjnie, bo
                                              czworonogi nie potrafia tez pisac.

                                              > > Zyjesz w ciekawym swiecie: oprocz gadajacej kapusty,
                                              > > latajacego pisuaru i wspolzyjacych gryzoni, jest
                                              > > w nim i piszacy pies.
                                              >
                                              > No nie?! Świat jest pełen tajemnic...
                                              >
                                              Wydajesz sie byc z tym szczesliwy.
                                              Moze tak jest lepiej?


                                              > > Niestety, ten sposob poznania jest dla mnie
                                              > > niedostepny.
                                              >
                                              > Wiem, sikasz na dolne partie latarni, ogłoszenia
                                              > są wyżej.
                                              >

                                              A jednak, nie obeszlo sie bez rytualnego
                                              opisu prostych czynnosci fizjologicznych.

                                              > > Pozostaje mi zapytac, kim Ty jestes w Twoim swiecie.
                                              >
                                              > Geniuszem.
                                              >

                                              Wow! Zawsze chcialem jakiegos poznac.
                                              Skad wiesz, ze jestes geniuszem, czy inni
                                              tez o tym wiedza, czy jestes geniuszem
                                              zapoznanym?

                                              Czy jestes w tym swiecie geniuszem
                                              uniwersalnym, czy jakos wyspecjalizowanym?



                                              > > Przy okazji, skad sie wzial Twoj nick? Mozesz mi to
                                              > > uprzejmie wyjasnic?
                                              >
                                              > Mogę.

                                              Zatem, uprzejmie prosze, wyjasnij mi
                                              skad sie wzial. Jeszcze jedno pytanie
                                              pomocnicze: dlaczego taki nick?

                                              >
                                              > > WOW! Pewnie wiesz co piszesz!
                                              >
                                              > Wiem - pan ordynator szepnął mi na stronie,
                                              > że poleci swojej studentce, by wzięła Cię na warsztat.

                                              O, to starzy z Was znajomi!
                                              Ladna ta studentka?

                                              > Wiesz, marzy o karierze naukowej i
                                              > potrzebuje czegoś niespotykanego.
                                              > Gadający pies świetnie się do tego nadaje.
                                              >

                                              Jesli naprawde ladna ta studentka, to
                                              moge nawet przebrac sie za psa.
                                              Przyniose Ci takze szarlotke, chyba
                                              ze wolisz kapusniaczki?


                                              > > O rany! Chyba nie zostawiaja Cie sam na sam
                                              > > z tak niebezpiecznymi przedmiotami?
                                              >
                                              > No, już bez przesady, nie uważaj się za przedmiot.
                                              >

                                              Rozumiem, ze masz klopoty z kojarzeniem, bo
                                              wypaliles sie na poczatku postu. Napisze wiec
                                              jasno. Nie ryzykowalbym zostawienia Cie sam na
                                              sam z koszem na smieci.


                                              > > PS. Dlaczego w kazdym Twoim poscie tak poczesne
                                              > > mejsce zajmuja proste potrzeby fizjologiczne?
                                              >
                                              > A jakie są te skomplikowane?

                                              W Twoim przypadku jedzenie, jako czynnosc
                                              wymagajaca wspolpracy paszczy i konczyn gornych,
                                              zwlaszcza ze paszcza jest chyba czesto
                                              zawiazana, a konczyny skrepowane.

                                              Ale, do rzeczy. W powyzszym poscie, znowu
                                              pisales o prostych potrzebach fizjologiczych,
                                              sikaniu, konkretnie. Dlaczego?

                                              Pozdrowienia
                                              Pit
                                              • xiazeluka Kolczatka Cię uwiera? 20.08.03, 07:27
                                                pit_b napisała:

                                                > Czyli: chcesz obejrzec te kapuste, ktora
                                                > z Toba koresponduje?

                                                Otóż to.

                                                > Moze tez byc nocnym strozem,
                                                > jak myslisz?

                                                Gdyby był stróżem nocnym, to udzielałby się na Forum właśnie w nocy.

                                                > Czyli ta piszaca kapusta ma plec?

                                                Podaje się za męską kapustę, ale kto ją tam wie.

                                                > Nie mieszam sie w relacje miedzy
                                                > mieszkancami Twojej wyobrazni.

                                                Kapusta bimi to smutny fakt.

                                                > Martwie sie jednak o ich dobor...

                                                Bimi sam się narzuca ze swoimi głupotami, jak, nie szukając daleko, Ty.

                                                > Wiesz, to nie jest zdrowe i nie jest tez
                                                > legalne. Czy pan ordynator o tym wie?

                                                Ordynatora to nic nie obchodzi, on poświęca się swoim pacjentom, czyli m.in.
                                                Tobie.

                                                > Jednak nie przesylabizowales. Trace nadzieje,
                                                > ze zdazysz przed koncem roku.

                                                No to powiedz, jakiej jesteś rasy.

                                                > Czy uwazasz, ze sprzedawca plastikowych kogutkow
                                                > mowiacy o braku rodowodow jest mniej zabawny?

                                                Nie dyskutuję z odpustowymi kramarzami, natomiast widzę, że Ty masz na ich
                                                punkcie jakąś idee fixe. Skopał Cię któryś kiedyś czy co?

                                                > Spacer z Toba nie wydaje mi sie najlepszym
                                                > pomyslem, niestety.

                                                To sikaj na dywan.

                                                > Rozumiem, na razie musisz sie zadowalac
                                                > iluzjami. Jak sie podleczysz i nie bedziesz
                                                > grozny dla zwierzatek, podrzuce Ci
                                                > parke pancernikow, na dobry poczatek.

                                                Jesteś iluzją? Cholera, nawet gadającego psa nie można sobie pohodować...
                                                Te pancerniki będą bardziej realne?

                                                > Staly jak beton, na ten przyklad?

                                                Jeżeli beton jest stały, to tak.

                                                > Szybko myslisz, ale nieprecyzyjnie, bo
                                                > czworonogi nie potrafia tez pisac.

                                                Ale Ty jesteś gadający pies, więc może masz i inne niecodzienne umiejętności.

                                                > Wydajesz sie byc z tym szczesliwy.
                                                > Moze tak jest lepiej?

                                                Ludzie szczęśliwi żyją dłużej.

                                                > A jednak, nie obeszlo sie bez rytualnego
                                                > opisu prostych czynnosci fizjologicznych.

                                                To nieuchronne, kiedy tematem są psy.

                                                > Skad wiesz, ze jestes geniuszem, czy inni
                                                > tez o tym wiedza, czy jestes geniuszem
                                                > zapoznanym?

                                                Ponieważ jestem inteligentniejszy i bardziej twórczy od innych.

                                                > Czy jestes w tym swiecie geniuszem
                                                > uniwersalnym, czy jakos wyspecjalizowanym?

                                                Uniwersalnym, oczywiście.

                                                > Zatem, uprzejmie prosze, wyjasnij mi
                                                > skad sie wzial. Jeszcze jedno pytanie
                                                > pomocnicze: dlaczego taki nick?

                                                Co dlaczego?

                                                > Ladna ta studentka?

                                                Niczego sobie.

                                                > Jesli naprawde ladna ta studentka, to
                                                > moge nawet przebrac sie za psa.

                                                Pies przebierający się za psa. Studentka będzie zachwycona.

                                                > Przyniose Ci takze szarlotke, chyba
                                                > ze wolisz kapusniaczki?

                                                Charlotka? Niech przyjdzie.

                                                > Nie ryzykowalbym zostawienia Cie sam na
                                                > sam z koszem na smieci.

                                                Nie obawiaj się, poradzę sobie z Tobą. Tylko dlaczego przestałeś podawać się za
                                                psa? Myślisz, że będziesz bardziej oryginalny jako gadający kosz na śmieci?

                                                > W Twoim przypadku jedzenie, jako czynnosc
                                                > wymagajaca wspolpracy paszczy i konczyn gornych,
                                                > zwlaszcza ze paszcza jest chyba czesto
                                                > zawiazana, a konczyny skrepowane.

                                                Pies ma łatwiej, jemy dają papu do miski.

                                                • pit_b Uwazaj lepiej na dziobaka... 20.08.03, 19:13
                                                  xiazeluka napisał:

                                                  > > Czyli: chcesz obejrzec te kapuste, ktora
                                                  > > z Toba koresponduje?
                                                  >
                                                  > Otóż to.

                                                  Acha. Czy pisuja do Ciebie jeszcze jakies
                                                  inne produkty spozywcze?


                                                  > > Moze tez byc nocnym strozem,
                                                  > > jak myslisz?
                                                  >
                                                  > Gdyby był stróżem nocnym, to udzielałby się na
                                                  > Forum właśnie w nocy.
                                                  >

                                                  Chyba, ze (przepraszam za sugestie) pisze
                                                  z domu, albo z biura, ktore sprzata w dzien
                                                  na pol etatu.

                                                  > > Czyli ta piszaca kapusta ma plec?
                                                  >
                                                  > Podaje się za męską kapustę, ale kto ją
                                                  > tam wie.
                                                  >

                                                  Jasne, dzisiaj nikomu nie mozna ufac.
                                                  Nawet poczciwy ziemniak moze okazac
                                                  sie feministka.


                                                  > > Nie mieszam sie w relacje miedzy
                                                  > > mieszkancami Twojej wyobrazni.
                                                  >
                                                  > Kapusta bimi to smutny fakt.
                                                  >

                                                  Fakt, nie fakt, mnie sie raczej chce smiac.


                                                  > > Martwie sie jednak o ich dobor...
                                                  >
                                                  > Bimi sam się narzuca ze swoimi głupotami,
                                                  > jak, nie szukając daleko, Ty.
                                                  >

                                                  Tak, to sie ponoc zdarza. Takie niesamowite
                                                  stwory, natretne glosy itp. Klasyka.
                                                  Nic dziwnego, ze Pan Ordynator oddal Cie
                                                  jakiemus asystencinie.



                                                  > > Wiesz, to nie jest zdrowe i nie jest tez
                                                  > > legalne. Czy pan ordynator o tym wie?
                                                  >
                                                  > Ordynatora to nic nie obchodzi, on poświęca się
                                                  > swoim pacjentom, czyli m.in. Tobie.
                                                  >

                                                  A, poswieca Ci za malo czasu i czujesz
                                                  sie niedowartosciowany. Ten Tobie, to
                                                  jakis ciekawszy pensjonariusz?



                                                  > > Jednak nie przesylabizowales. Trace nadzieje,
                                                  > > ze zdazysz przed koncem roku.
                                                  >
                                                  > No to powiedz, jakiej jesteś rasy.
                                                  >

                                                  Kaukaska. Co z ta metafora?


                                                  > > Czy uwazasz, ze sprzedawca plastikowych kogutkow
                                                  > > mowiacy o braku rodowodow jest mniej zabawny?
                                                  >
                                                  > Nie dyskutuję z odpustowymi kramarzami,

                                                  Madrze, konkurencja moglaby Ci podebrac
                                                  najnowszy model kogutka.

                                                  > natomiast widzę, że Ty masz na ich
                                                  > punkcie jakąś idee fixe.
                                                  > Skopał Cię któryś kiedyś czy co?
                                                  >

                                                  Alez ja ich uwielbiam, jesli wszyscy
                                                  sa rownie zabawni jak Ty.


                                                  > > Spacer z Toba nie wydaje mi sie najlepszym
                                                  > > pomyslem, niestety.
                                                  >
                                                  > To sikaj na dywan.
                                                  >

                                                  Aaaa! Juz rozumiem, czemu ten listonosz doniosl
                                                  na Ciebie.


                                                  > > Rozumiem, na razie musisz sie zadowalac
                                                  > > iluzjami. Jak sie podleczysz i nie bedziesz
                                                  > > grozny dla zwierzatek, podrzuce Ci
                                                  > > parke pancernikow, na dobry poczatek.
                                                  >
                                                  > Jesteś iluzją? Cholera, nawet gadającego psa
                                                  > nie można sobie pohodować...

                                                  Ogromnie wspolczuje rozczarowania.


                                                  > Te pancerniki będą bardziej realne?
                                                  >

                                                  Tak, pod warunkiem, ze im nie zrobisz
                                                  krzywdy.


                                                  > > Staly jak beton, na ten przyklad?
                                                  >
                                                  > Jeżeli beton jest stały, to tak.
                                                  >

                                                  Beton jest calkiem staly, tak jak poziom
                                                  inteligencji tego czegos, co zwiesz swoim
                                                  umyslem.


                                                  > > Szybko myslisz, ale nieprecyzyjnie, bo
                                                  > > czworonogi nie potrafia tez pisac.
                                                  >
                                                  > Ale Ty jesteś gadający pies, więc może masz
                                                  > i inne niecodzienne umiejętności.
                                                  >

                                                  Nie, nie, gadajacy pies to Twoja iluzja,
                                                  pamietasz? Ja jestem Pit_b, internauta,
                                                  ktoremu dostarczasz wesolej rozrywki.


                                                  > > Wydajesz sie byc z tym szczesliwy.
                                                  > > Moze tak jest lepiej?
                                                  >
                                                  > Ludzie szczęśliwi żyją dłużej.
                                                  >

                                                  No, chyba ze wyskocza z wiezowca, zeby
                                                  skorzystac z uslug przelatujacego w poblizu
                                                  kramu z batonikami Mars i kapslami z butelek
                                                  po piwie.


                                                  > > A jednak, nie obeszlo sie bez rytualnego
                                                  > > opisu prostych czynnosci fizjologicznych.
                                                  >
                                                  > To nieuchronne, kiedy tematem są psy.
                                                  >

                                                  Rozumiem, tu jestes zwarty na krotko.



                                                  > > Skad wiesz, ze jestes geniuszem, czy inni
                                                  > > tez o tym wiedza, czy jestes geniuszem
                                                  > > zapoznanym?
                                                  >
                                                  > Ponieważ jestem inteligentniejszy i bardziej
                                                  > twórczy od innych.
                                                  >

                                                  ...pacjentow?

                                                  Dlacego tak myslisz?
                                                  Pan Ordynator Ci to powiedzial?


                                                  > > Czy jestes w tym swiecie geniuszem
                                                  > > uniwersalnym, czy jakos wyspecjalizowanym?
                                                  >
                                                  > Uniwersalnym, oczywiście.
                                                  >

                                                  To swietnie, bo gdzies zawieruszyl mi sie
                                                  korkociag!

                                                  Zarty na bok. Jakie jest Twoje najwazniejsze
                                                  dokonanie?


                                                  > > Zatem, uprzejmie prosze, wyjasnij mi
                                                  > > skad sie wzial. Jeszcze jedno pytanie
                                                  > > pomocnicze: dlaczego taki nick?
                                                  >
                                                  > Co dlaczego?

                                                  Dlaczego masz taki smieszny nick?


                                                  > > Ladna ta studentka?
                                                  >
                                                  > Niczego sobie.
                                                  >
                                                  > > Jesli naprawde ladna ta studentka, to
                                                  > > moge nawet przebrac sie za psa.
                                                  >
                                                  > Pies przebierający się za psa.
                                                  > Studentka będzie zachwycona.
                                                  >

                                                  Nie watpie. Ladna mowisz?
                                                  Troche sie obawiam zaufac Twoim kryteriom,
                                                  zeby sie potem nie okazalo, ze to jakies
                                                  skrzyzowanie wiewiorki z walcem drogowym.


                                                  > > Przyniose Ci takze szarlotke, chyba
                                                  > > ze wolisz kapusniaczki?
                                                  >
                                                  > Charlotka? Niech przyjdzie.
                                                  >

                                                  OK. Ktory zaklad?
                                                  Pokoj znajde, opisze ten Twoj Swiat,
                                                  to od razu kazdy wskaze.


                                                  > > Nie ryzykowalbym zostawienia Cie sam na
                                                  > > sam z koszem na smieci.
                                                  >
                                                  > Nie obawiaj się, poradzę sobie z Tobą.

                                                  Tego sie wlasnie obawiam. Mam jednak
                                                  nadzieje, ze bedziesz mocno przywiazany do
                                                  swojego miejsca na tym najlepszym ze swiatow.

                                                  > Tylko dlaczego przestałeś podawać się za psa?

                                                  Wybacz, ale musisz przyswoic najpierw termin
                                                  "metafora". Najpierw definicje pamieciowo,
                                                  potem przecwiczyc na przykladach, jesli to
                                                  Ci nie zaszkodzi, rzecz jasna.


                                                  > Myślisz, że będziesz bardziej oryginalny jako
                                                  > gadający kosz na śmieci?

                                                  Zostawiam Ci calkowicie wolna reke, co do
                                                  urzadzenia Twojego Swiata.

                                                  >
                                                  > > W Twoim przypadku jedzenie, jako czynnosc
                                                  > > wymagajaca wspolpracy paszczy i konczyn gornych,
                                                  > > zwlaszcza ze paszcza jest chyba czesto
                                                  > > zawiazana, a konczyny skrepowane.
                                                  >
                                                  > Pies ma łatwiej, jemy dają papu do miski.
                                                  >

                                                  Jestes bardzo dzielny Luka, ale jesli nie
                                                  mozesz sie oprzec pokusie, to wybaczymy.

                                                  Trzymaj sie.

                                                  Pit
                                                  • xiazeluka Re: Uwazaj lepiej na dziobaka... 20.08.03, 19:58
                                                    pit_b napisała:

                                                    > Acha. Czy pisuja do Ciebie jeszcze jakies
                                                    > inne produkty spozywcze?

                                                    Nie.

                                                    > Chyba, ze (przepraszam za sugestie) pisze
                                                    > z domu, albo z biura, ktore sprzata w dzien
                                                    > na pol etatu.

                                                    Sprzątaczki raczej nie wiszą na internecie.

                                                    > Nawet poczciwy ziemniak moze okazac
                                                    > sie feministka.

                                                    Poważnie?!

                                                    > Fakt, nie fakt, mnie sie raczej chce smiac.

                                                    Mnie też - z niego.

                                                    > Tak, to sie ponoc zdarza. Takie niesamowite
                                                    > stwory, natretne glosy itp. Klasyka.
                                                    > Nic dziwnego, ze Pan Ordynator oddal Cie
                                                    > jakiemus asystencinie.

                                                    Już zapomniałeś? Pan ordynator wyśle do Ciebie studentkę. Przecież dopytywałeś
                                                    się, czy ładna.

                                                    > A, poswieca Ci za malo czasu i czujesz
                                                    > sie niedowartosciowany. Ten Tobie, to
                                                    > jakis ciekawszy pensjonariusz?

                                                    Z panem ordynatorem gram czasami w golfa. Opowiada mi wtedy o największych
                                                    cudakach ze swojego szpitala, mi.in. o Tobie.

                                                    > Kaukaska. Co z ta metafora?

                                                    Jesteś metafora kaukaska? O, przepraszam, to Ty nie jesteś pies, tylko suka.

                                                    > Madrze, konkurencja moglaby Ci podebrac
                                                    > najnowszy model kogutka.

                                                    Coś znowu źle zrozumiałeś - pisałem, że nie bywam na odpustach.

                                                    > Alez ja ich uwielbiam, jesli wszyscy
                                                    > sa rownie zabawni jak Ty.

                                                    Dziękuję za uznanie.

                                                    > Aaaa! Juz rozumiem, czemu ten listonosz doniosl
                                                    > na Ciebie.

                                                    A komu i co doniósł?

                                                    > Beton jest calkiem staly, tak jak poziom
                                                    > inteligencji tego czegos, co zwiesz swoim
                                                    > umyslem.

                                                    Ponownie dziękuję za uznanie.

                                                    > Nie, nie, gadajacy pies to Twoja iluzja,
                                                    > pamietasz? Ja jestem Pit_b, internauta,
                                                    > ktoremu dostarczasz wesolej rozrywki.

                                                    Pamiętam, że jesteś psem. Dlatego Cię tresuję.

                                                    > ...pacjentow?

                                                    Ich też.

                                                    > To swietnie, bo gdzies zawieruszyl mi sie
                                                    > korkociag!

                                                    Myślisz, że ci pomogę wąchać?

                                                    > Zarty na bok. Jakie jest Twoje najwazniejsze
                                                    > dokonanie?

                                                    Oswojenie gadającego psa.

                                                    > Dlaczego masz taki smieszny nick?

                                                    Dlaczego śmieszny?

                                                    > Troche sie obawiam zaufac Twoim kryteriom,
                                                    > zeby sie potem nie okazalo, ze to jakies
                                                    > skrzyzowanie wiewiorki z walcem drogowym.

                                                    Dla psa to i tak szczyt marzeń.

                                                    > Pokoj znajde, opisze ten Twoj Swiat,
                                                    > to od razu kazdy wskaze.

                                                    Wątpię, czy służba Cię wpuści. Raczej pogoni kijami albo wezwie rakarza.

                                                    > Wybacz, ale musisz przyswoic najpierw termin
                                                    > "metafora". Najpierw definicje pamieciowo,
                                                    > potem przecwiczyc na przykladach, jesli to
                                                    > Ci nie zaszkodzi, rzecz jasna.

                                                    Ależ już sobie przyswoiłem, nawet zrozumiałem pomyłkę - jesteś suka.

                                                    > Jestes bardzo dzielny Luka, ale jesli nie
                                                    > mozesz sie oprzec pokusie, to wybaczymy.

                                                    Wybaczysz mi, kiedy Cię nakarmię?
                                                  • pit_b Podstepny Ubytek! 20.08.03, 20:26
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > > Acha. Czy pisuja do Ciebie jeszcze jakies
                                                    > > inne produkty spozywcze?
                                                    >
                                                    > Nie.
                                                    >

                                                    To duza ulga.



                                                    > > Chyba, ze (przepraszam za sugestie) pisze
                                                    > > z domu, albo z biura, ktore sprzata w dzien
                                                    > > na pol etatu.
                                                    >
                                                    > Sprzątaczki raczej nie wiszą na internecie.
                                                    >

                                                    Czyli on pisze z domu?



                                                    > > Nawet poczciwy ziemniak moze okazac
                                                    > > sie feministka.
                                                    >
                                                    > Poważnie?!
                                                    >

                                                    Nie, sprawdzalem Twoja latwowiernosc.




                                                    > > Tak, to sie ponoc zdarza. Takie niesamowite
                                                    > > stwory, natretne glosy itp. Klasyka.
                                                    > > Nic dziwnego, ze Pan Ordynator oddal Cie
                                                    > > jakiemus asystencinie.
                                                    >
                                                    > Już zapomniałeś? Pan ordynator wyśle do Ciebie
                                                    studentkę.
                                                    > Przecież dopytywałeś się, czy ładna.
                                                    >

                                                    To nawet sprawiedliwe. Do mnie przyjedzie
                                                    urocza studentka, a Ty zostaniesz ze starym
                                                    pielegniarzem.


                                                    > > A, poswieca Ci za malo czasu i czujesz
                                                    > > sie niedowartosciowany. Ten Tobie, to
                                                    > > jakis ciekawszy pensjonariusz?
                                                    >
                                                    > Z panem ordynatorem gram czasami w golfa.
                                                    > Opowiada mi wtedy o największych
                                                    > cudakach ze swojego szpitala, mi.in. o Tobie.

                                                    Slyszalem, ze pacjenci miewaja czesto takie
                                                    fantazje na temat swoich opiekunow.


                                                    > > Kaukaska. Co z ta metafora?
                                                    >
                                                    > Jesteś metafora kaukaska?
                                                    > O, przepraszam, to Ty nie jesteś pies,
                                                    > tylko suka.
                                                    >

                                                    Obawiam sie, ze nie pokonasz tej zapory
                                                    intelektualnej, jaka stanowi dla Ciebie
                                                    slowo metafora.



                                                    > > Madrze, konkurencja moglaby Ci podebrac
                                                    > > najnowszy model kogutka.
                                                    >
                                                    > Coś znowu źle zrozumiałeś - pisałem, że nie
                                                    > bywam na odpustach.
                                                    >

                                                    Slusznie, mogliby podpatrzyc, jakie kogutki
                                                    masz w ofercie.

                                                    > > Alez ja ich uwielbiam, jesli wszyscy
                                                    > > sa rownie zabawni jak Ty.
                                                    >
                                                    > Dziękuję za uznanie.
                                                    >

                                                    [Uklon]


                                                    > > Aaaa! Juz rozumiem, czemu ten listonosz doniosl
                                                    > > na Ciebie.
                                                    >
                                                    > A komu i co doniósł?
                                                    >

                                                    Poskarzyl sie przelozonym, na to, co kazales
                                                    mu zrobic... na dywan.



                                                    > > Beton jest calkiem staly, tak jak poziom
                                                    > > inteligencji tego czegos, co zwiesz swoim
                                                    > > umyslem.
                                                    >
                                                    > Ponownie dziękuję za uznanie.
                                                    >

                                                    Zawsze do uslug.



                                                    > > Nie, nie, gadajacy pies to Twoja iluzja,
                                                    > > pamietasz? Ja jestem Pit_b, internauta,
                                                    > > ktoremu dostarczasz wesolej rozrywki.
                                                    >
                                                    > Pamiętam, że jesteś psem. Dlatego Cię tresuję.
                                                    >

                                                    Obawia sie, ze to jest wlasnie ta iluzja.


                                                    > > ...pacjentow?
                                                    >
                                                    > Ich też.

                                                    Wspolpacjentow tresujesz?
                                                    To nie masz izolatki?


                                                    >
                                                    > > To swietnie, bo gdzies zawieruszyl mi sie
                                                    > > korkociag!
                                                    >
                                                    > Myślisz, że ci pomogę wąchać?
                                                    >

                                                    Nie, jak juz wyciagniesz korek, geniuszu,
                                                    to nie bedziesz dluzej potrzebny.
                                                    Winem zajme sie sam.


                                                    > > Zarty na bok. Jakie jest Twoje najwazniejsze
                                                    > > dokonanie?
                                                    >
                                                    > Oswojenie gadającego psa.
                                                    >

                                                    Ale to byla iluzja, zapomniales?


                                                    > > Dlaczego masz taki smieszny nick?
                                                    >
                                                    > Dlaczego śmieszny?
                                                    >

                                                    Ksiazedziura, czy cos takiego.
                                                    Smieszy mnie, bo ktos moglby pomyslec,
                                                    ze masz w nicku slowo Ksiaze.


                                                    > > Troche sie obawiam zaufac Twoim kryteriom,
                                                    > > zeby sie potem nie okazalo, ze to jakies
                                                    > > skrzyzowanie wiewiorki z walcem drogowym.
                                                    >
                                                    > Dla psa to i tak szczyt marzeń.
                                                    >

                                                    Wiedzialem, ze kryje sie tu jakis podstep.
                                                    Mowilem Ci juz, ze spryciarz z Ciebie?
                                                    Zainwestowalbym szarlotke, a dostalbym w zamian
                                                    skrzyowanie wiewiorki z walcem drogowym!


                                                    > > Pokoj znajde, opisze ten Twoj Swiat,
                                                    > > to od razu kazdy wskaze.
                                                    >
                                                    > Wątpię, czy służba Cię wpuści.
                                                    > Raczej pogoni kijami albo wezwie rakarza.
                                                    >

                                                    Masz az tak zla opinie?


                                                    > > Wybacz, ale musisz przyswoic najpierw termin
                                                    > > "metafora". Najpierw definicje pamieciowo,
                                                    > > potem przecwiczyc na przykladach, jesli to
                                                    > > Ci nie zaszkodzi, rzecz jasna.
                                                    >
                                                    > Ależ już sobie przyswoiłem, nawet zrozumiałem
                                                    > pomyłkę - jesteś suka.
                                                    >

                                                    Juz dobrze. Problem Cie przerosl.
                                                    Nie mecz sie z ta metafora.


                                                    > > Jestes bardzo dzielny Luka, ale jesli nie
                                                    > > mozesz sie oprzec pokusie, to wybaczymy.
                                                    >
                                                    > Wybaczysz mi, kiedy Cię nakarmię?

                                                    O rany, wolalbym chyba podwiezc Autostopowicza
                                                    w srodku nocy, posrod ulewy. Myslalem, ze
                                                    zadowolisz sie ta miska... a tu taka historia...

                                                    Smacznego

                                                    Pit



                                                  • xiazeluka Nawet gadająca suka na dłuższą metę... 20.08.03, 20:49
                                                    ...jest nudna.

                                                    pit_b napisała:

                                                    > Czyli on pisze z domu?

                                                    Sprzątaczka to ona.

                                                    > Nie, sprawdzalem Twoja latwowiernosc.

                                                    Oj, aj, uj!

                                                    > To nawet sprawiedliwe. Do mnie przyjedzie
                                                    > urocza studentka, a Ty zostaniesz ze starym
                                                    > pielegniarzem.

                                                    Jego przynajmniej nie będę musiał wyprowadzić na trawnik.

                                                    > Slyszalem, ze pacjenci miewaja czesto takie
                                                    > fantazje na temat swoich opiekunow.

                                                    No właśnie - prawidłowo podsłuchałeś rozmowę ludzi.

                                                    > Obawiam sie, ze nie pokonasz tej zapory
                                                    > intelektualnej, jaka stanowi dla Ciebie
                                                    > slowo metafora.

                                                    Przecież pokonałem - odgadłem w końcu, żeś suka rasy metafora kaukaska.

                                                    > Slusznie, mogliby podpatrzyc, jakie kogutki
                                                    > masz w ofercie.

                                                    A, chciałbyś jakąś zabawkę do pogryzienia? To szczekaj czytelniej.

                                                    > Poskarzyl sie przelozonym, na to, co kazales
                                                    > mu zrobic... na dywan.

                                                    No wyszczakaj wreszcie, co niby kazałem mu zrobić. Dostaniesz kość w nagrodę.

                                                    > Obawia sie, ze to jest wlasnie ta iluzja.

                                                    Że Cię tresuję? No, może trochę.

                                                    > Wspolpacjentow tresujesz?
                                                    > To nie masz izolatki?

                                                    W izolatce Ty siedzisz. Znaczy - warujesz.

                                                    > Nie, jak juz wyciagniesz korek, geniuszu,
                                                    > to nie bedziesz dluzej potrzebny.
                                                    > Winem zajme sie sam.

                                                    Suka-alkoholiczka. Niebywałe.

                                                    > Ale to byla iluzja, zapomniales?

                                                    No dobrze, nie jesteś wytresowany do końca.

                                                    > Ksiazedziura, czy cos takiego.
                                                    > Smieszy mnie, bo ktos moglby pomyslec,
                                                    > ze masz w nicku slowo Ksiaze.

                                                    Zamiast źle myśleć, wystarczy dobrze przeczytać.

                                                    > Zainwestowalbym szarlotke, a dostalbym w zamian
                                                    > skrzyowanie wiewiorki z walcem drogowym!

                                                    Tobie charlotka nie jest potrzebna, a taki walec mógłbyś przynajmniej obsikać.

                                                    > Masz az tak zla opinie?

                                                    Ja chcę wejść czy Ty?

                                                    > Juz dobrze. Problem Cie przerosl.
                                                    > Nie mecz sie z ta metafora.

                                                    Ja się nie męczę. Najwyżej założę Ci kaganiec.

                                                    > O rany, wolalbym chyba podwiezc Autostopowicza
                                                    > w srodku nocy, posrod ulewy. Myslalem, ze
                                                    > zadowolisz sie ta miska... a tu taka historia...

                                                    No dobrze, to co jeszcze chciałbyś, oprócz papu? Kokardkę na obrożę?
                                                  • pit_b Niepokoi mnie drogi geniuszu... 20.08.03, 21:08
                                                    ...ze zaczynamy sie zgadzac.
                                                    W szczegolnosci, tez zaczynam sie troche
                                                    nudzic.

                                                    Mam nadzieje, ze kiedys dokonasz dla mnie
                                                    dekonstrukcji swojego nicka. Na razie jednak,
                                                    serdecznie dziekuje za zabawna pogawedke
                                                    i pozdrawiam.

                                                    Pit
    • xiazeluka Syrenie śpiewy 13.08.03, 10:32
      januszcz napisał:

      > Proszę nie wpisywać dyrdymałów o ocieplającym sie klimacie na Ziemi.
      > Wszystkie te bajeczki wymyslają naukowcy aby czerpać fundusze na swoje
      > rojenia. I nic to, że w Paryżu zanotowano najwyższą temperaturę od 1825 roku.
      > Nic to, że i w Wiedniu najwyższa była od tysiąc siedemsetktóregoś.
      > W Londynie 32 stopnie - złudzenie.

      Szczecińska szprotko, ciepło w lecie to rzecz oczekiwana i zrozumiała. Zimno
      zimą - również. jednak jeśli klimat się ociepla, to latem i zimą winno być
      ciepło, tymczasem ostatnia zima była wyjątkowo długa i siarczysta.
      Wniosek - teoria o globalnym ociepleniu to istotnie bzdura.
      • mr_watchman Re: Syrenie śpiewy 13.08.03, 11:22
        xiazeluka napisał:

        > Szczecińska szprotko, ciepło w lecie to rzecz oczekiwana i zrozumiała. Zimno
        > zimą - również. jednak jeśli klimat się ociepla, to latem i zimą winno być
        > ciepło, tymczasem ostatnia zima była wyjątkowo długa i siarczysta.
        > Wniosek - teoria o globalnym ociepleniu to istotnie bzdura.

        Z moich osobistych doświadczeń wynika, że generalnie jednak się ociepla.
        Oczywiście, pole mojej obserwacji jest siłą rzeczy zawężone do niewielkiego
        wycinka Polski, ale chyba całość obszaru RP doznaje podobnych zmian.
        Niemniej, dyskusja jest o tyle jałowa, że z klimatem tak już jest, że STALE
        się zmienia (zresztą, co jest niezmienne?). Za Mieszka I na południu Polski
        (akurat w granicach mniej więcej podobnych do dzisiejszych) hodowano
        pomarańcze (i nie pod szklarniami). W zamian w XVII wieku ziąb był taki, że
        dupa niemal do powietrza przymarzała (a na poważnie - zamarzał Bałtyk i można
        było piechotą wpaść do Szwecji, jak ktoś w burzy śnieżnej przeoczył Gdańsk).
        Niewykluczone zatem, że obecnie mamy do czynienia z falą ocieplenia.
        Więcej jest chyba szumu wokół tych zmian niż to warte.
        • xiazeluka O to właśnie chodzi 13.08.03, 11:32
          mr_watchman napisał:

          > Więcej jest chyba szumu wokół tych zmian niż to warte.

          Kolega Pulbek uruchomił gugla i szpera po stronach ekoterrorystycznych
          autorstwa cwaniaków od ciągnięcia publicznej kasy na swe katastroficzne
          brednie, tymczasem...:

          "Członek Rosyjskiej Akademii Nauk - profesor Andriej Pietrowicz Kapica wygłosił
          na posiedzeniu Brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Geograficznego wykład
          zatytułowany „Globalne problemy środowiska naturalnego od Piotra Wielkiego do
          obecnych czasów”. [...]

          Na łamach wydawanego w Sankt-Petersburgu miesięcznika „Energetika i
          Promyszlennost Rossii” profesor A. P. Kapica zaprezentował swoje
          kontrowersyjne, w porównaniu z oficjalnym stanowiskiem świata nauki i polityki,
          poglądy na temat zmian klimatu naszej planety. Profesor wyjaśnił, że deklaracja
          Organizacji Narodów Zjednoczonych, która na międzyrządowej konferencji w
          Madrycie w 1995 r. uznała globalne ocieplenie klimatu Ziemi za fakt naukowy,
          została ogłoszona z pominięciem odmiennego stanowiska licznych przeciwników tej
          hipotezy. Tymczasem od dłuższego czasu istnieją obiektywne metody pomiaru
          temperatury na naszej planecie. Tysiące stacji hydrometeorologicznych oraz
          liczne sztuczne satelity mierzą nieustannie ten parametr na powierzchni Ziemi
          oraz w poszczególnych warstwach atmosfery. Ze zgromadzonych w ostatnich 30
          latach danych wynika - według rosyjskiego naukowca - że jesteśmy świadkami
          powolnego procesu ochładzania zamiast ocieplania klimatu ziemskiego. Wprawdzie
          ilość dwutlenku węgla w atmosferze wzrosła w tym czasie o 80%, lecz nie
          wywołało to bynajmniej tzw. efektu cieplarnianego. Zdaniem akademika Kapicy,
          zwolennicy teorii globalnego ocieplenia pomylili przyczynę i skutek zmian
          klimatycznych. Badanie próbek lodu pobieranych przy wierceniach na Antarktydzie
          i Grenlandii pozwoliło na ustalenie składu atmosfery w poszczególnych okresach
          historii Ziemi. Okazało się, że wzrost zawartości CO2 w atmosferze nie
          poprzedzał, lecz następował po okresach ocieplenia. Można to objaśnić tym, że
          ogrzanie wód morskich, w których znajduje się 90% zasobów dwutlenku węgla
          naszego globu, powoduje jego zwiększone wydzielanie, zaś ochładzanie oceanów
          zwiększa wchłanianie tego gazu. Natomiast emisja CO2 wywołana przez działalność
          gospodarczą ludzkości stanowi zaledwie kilka procent łącznej ilości tego gazu w
          przyrodzie. Jednak nawet gdyby wartość ta sięgała dziesiątek procentów, to
          jeszcze nie powodowałoby to tak groźnych skutków, jakie obecnie przypisuje się
          temu zjawisku. Co więcej, większa zawartość dwutlenku węgla w powietrzu sprzyja
          wzmożonej wegetacji roślin.

          Na sezonowe wahania poziomu CO2 wpływa - oprócz spalania paliw przez człowieka -
          również szereg zjawisk naturalnych takich jak katastrofalne pożary lasów, a
          zwłaszcza działanie wulkanów.

          Zwolennicy hipotezy globalnego ocieplenia powołują się na przekazy historyczne
          z XVII wieku, w którym rzeczywiście wystąpiło w Europie znaczne oziębienie
          klimatu zwane małą epoką lodowcową. Nie należy jednak zapominać, że był to
          jeden z kilku takich okresów w ostatnich tysiącleciach. [...] Od XVIII wieku, a
          więc od czasu rewolucji przemysłowej, zaczęło się powolne ocieplanie w tempie
          pół stopnia Celsjusza na sto lat i trwało do połowy XX wieku. Między innymi ta
          zbieżność czasowa zasugerowała, że przyczynę ocieplania klimatu należy
          upatrywać w coraz intensywniejszej działalności gospodarczej człowieka.

          Jednak w ostatnich 30 latach, jak wspomniano na wstępie, zaznacza się powolny
          spadek temperatury mimo ciągłego wzrostu emisji dwutlenku węgla przez
          rozwijający się przemysł. Inne niż powszechnie przyjęte na świecie stanowisko
          zajmuje akademik Kapica także w kwestii tzw. dziur ozonowych. Po raz pierwszy
          problem ten poruszono w 1957 r., gdy angielscy uczeni wykryli znaczne wahania
          grubości warstwy ozonu nad Antarktydą. W końcu polarnej zimy i na początku
          wiosny zawartość ozonu w tej części Ziemi ulega zmniejszeniu o 10-30%, lecz z
          nadejściem lata powraca do poprzedniej wartości. Ta swoista powłoka ochronna
          życia ziemskich organizmów przed działaniem promieniowania ultrafioletowego
          utrzymuje zatem – według rosyjskiego uczonego – mniej więcej stałą grubość i
          obawy przed jej zgubnym w skutkach ubytkiem są bezpodstawne.

          Niejednokrotnie już prognozy i opinie naukowców w sprawach przyszłości naszej
          planety okazywały się nie tylko rozbieżne, ale również po prostu nietrafne.
          Spostrzeżenie to potwierdza ewolucja ich poglądów w ciągu ostatniego półwiecza.
          Według oficjalnych danych, w ciągu XX wieku średnia temperatura na Ziemi
          wzrosła prawie o jeden stopień Celsjusza, z czego większa część tego przyrostu
          wystąpiła w latach 1880-1940. W okresie 1940-1975, mimo ogromnego wzrostu
          emisji CO2 ze spalania paliw odnotowano spadek tej temperatury o 0,2 st. C, zaś
          od połowy lat 70. – zdaniem zwolenników teorii globalnego ocieplenia - ponownie
          obserwuje się jej zwiększanie. Pod koniec fazy ochłodzenia w latach 70. liczni
          uczeni optujący za kontrolą klimatu przez człowieka ostrzegali przed nadejściem
          fazy zlodowacenia o apokaliptycznych wręcz skutkach dla ludzkości i nawoływali
          polityków do ingerencji w procesy przebiegające w środowisku przyrodniczym.
          Teraz zaś, gdy prognozy tamte nie spełniły się, znów roztaczają nowe
          katastrofalne wizje: susze, huragany, powodzie i wzrost poziomu mórz wskutek
          topnienia lodów. [...] "
          • mr_watchman Re: O to właśnie chodzi 13.08.03, 11:42
            Wniosek właściwie powinien być inny: skoro nie wyszło tworzenie Nowego
            Człowieka i Nowej Rzeczywistości, to dajmy spokój klimatowi, bo jego zmiana to
            jeszcze trudniejsze zadanie. Ocieplił się? Okay, to się wcześniej czy później
            oziębi.
      • januszcz Re: Syrenie śpiewy 13.08.03, 21:03
        xiazeluka napisał:

        > januszcz napisał:
        >
        > > Proszę nie wpisywać dyrdymałów o ocieplającym sie klimacie na Ziemi.
        > > Wszystkie te bajeczki wymyslają naukowcy aby czerpać fundusze na swoje
        > > rojenia. I nic to, że w Paryżu zanotowano najwyższą temperaturę od 1825 ro
        > ku.
        > > Nic to, że i w Wiedniu najwyższa była od tysiąc siedemsetktóregoś.
        > > W Londynie 32 stopnie - złudzenie.
        >
        > Szczecińska szprotko, ciepło w lecie to rzecz oczekiwana i zrozumiała. Zimno
        > zimą - również. jednak jeśli klimat się ociepla, to latem i zimą winno być
        > ciepło, tymczasem ostatnia zima była wyjątkowo długa i siarczysta.
        > Wniosek - teoria o globalnym ociepleniu to istotnie bzdura.
        =========
        Czy na podstawie mojego tekstu wyciagnałes inne wnioski? Prawde mówiac
        założyłem wątek pod wpływem chwili, kiedy wróciłem narobiony z ogródka (w tym
        upale). A zatem raz jeszcze: nic to, że...
        Z mojego tekstu nie wynika, ze sie różnimy w pogladach n/t sugerowanego tu i
        ówdzie trendu do zmiany klimatu.

        j.
    • Gość: Józef Zawadzki Ma Pan rację, zieloni pompują masę pieniędzy IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 10:49
      (skąd ) żeby ludziom to wmówić. Bardzo ładnie na temat pisze p. profesor Z.
      Jaworowski w Polityce , przedstawiając mocne argumenty nże czeka nas coś wręcz
      przeciwnego.polityka.onet.pl/162,1125405,1,0,2409-2003-28,artykul.html
      Z kolei w Rzeczpospolitej, niefrasobliwi autorzy, których stać jedynie na
      streszczenie doniesień agencyjnych trują o tym o tym ociepleniu ( Rzeczpospolita
      nr 176 z 30.07.2003.) Do ich artykułu chciałbym się odnieść:

      Więcej rzetelności Panowie

      Od artykułów zamieszczanych w takim poważnym dziale jak Nauka i Technika
      w Rzczpospolitej wymagać należy obiektywizmu i rzetelnej informacji ,
      przedstawienia różnych , często sprzecznych zapatrywań na temat omawianych
      zagadnień. Warunków tych nie spełnia, niestety, artykuł pp. K. Kowalskiego i P.
      Kościelniaka „Susza jakiej nie było” . Epatują oni czytelników dantejskimi
      wizjami suszy, powodzi, związanego z nimi głodu , które to plagi niechybnie
      wkrótce nadejdą jako skutek antropogenicznego zanieczyszczenia atmosfery
      ziemskiej dwutlenkiem węgla. Faktycznie , takie scenariusze są możliwe, ale
      Autorzy mieli obowiązek zaznaczyć, że co do tego nie ma jednoznacznego
      stanowiska wśród naukowców. Wielu z nich , nie mniej utytułowanych niż piewcy
      ocieplenia i zasiadających w poważnych placówkach naukowych twierdzi coś wręcz
      przeciwnego – nie żadne ocieplenie, lecz grozi nam nowa epoka lodowa. Nie chcę
      rozwijać tu tego tematu, lepiej zrobił to pan profesor Zbigniew Jaworowski w
      jednym z numerów Polityki. Pragnę jednak wskazać na , coś co jest notorycznie
      pomijane przez piewców ocieplenia klimatu jako skutku efektu cieplarnianego.
      Nie wiadomo czy owo pomijanie jest świadome, czy raczej wynika z braku
      znajomość zasad funkcjonowania biosfery. Otóż zwracam uwagę wszystkim , którzy
      twierdzą , że wzrost emisji dwutlenku węgla do atmosfery spowoduje globalne
      podniesienie temperatury, stopienie lodowców katastrofalne zmiany klimatyczne i
      wiele innych związanych z tym kataklizmów, że nie biorą w swych analizach pod
      uwagę następujących , bardzo zasadniczych czynników. Pierwszy : dla każdego kto
      uczył się biologii jest oczywistym, że wzrost stężenia dwutlenku węgla ( samo
      to wystarczy ) ,a dodatkowo temperatury ( to już raj ) nieodwołalnie prowadzi
      do wzrostu ( o parędziesiąt % ) intensywności fotosyntezy. W odpowiednio długim
      okresie fotosynteza zniweluje „nadwyżki” dwutlenku węgla. Drugi : w historii
      Ziemi już niejednokrotnie bywało tak , że stężenie dwutlenku węgla w atmosferze
      było nawet kilkakrotnie wyższe, a mimo to lodowce miały się dobrze – np. w
      ordowiku. Jaki z tego wniosek ? To nie dwutlenek węgla odpowiada za okresowe
      wzrosty temperatury , jak usiłują nam wmówić ludzie związani w taki czy inny
      sposób z ruchami ekologicznymi, partiami Zielonych , którzy uczepili się – jak
      widać bezmyślnie - tego gazu czyniąc go odpowiedzialnym za klimatyczne
      zaburzenia. Wygląda na to, że ich twierdzenia są jednak absurdalne. Czas więcej
      energii włożyć na szukanie innych przyczyn niewątpliwych zaburzeń klimatu . Ale
      przed tym jedna uwaga. Nie jest wykluczone, że taka już uroda naszej Ziemi i
      zjawiska klimatyczne oscylują wokół pewnej średniej , tak jak wiele procesów
      ekologicznych i nic na to nie poradzimy. Historia naszej planety zdaje się ten
      fakt bardzo jasno i wyraźnie potwierdzać. Po co więc cały ten zgiełk?

      Józef Zawadzki
      • Gość: Józef Zawadzki A takie niefrasobliwe, nierztelne artykyły jak IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 14:11
        będące bezrefleksyjnymi streszczeniami doniesień agencyjnych, jak
        pana .P.Kościelniaka w Rzeczpospospolitej tylko mąca ludziom w głowach. Ale
        przecież redaktorzy służą czytelnikom. Haha.
    • cs137 Panowie z drużyny 'Oregon Petition', widzę! 13.08.03, 13:07
      Lot z Ameryki Południowej (ponad 20 godzin w 4 różnych samolotach) tak mnie
      wymęczył, że z Panem Zawadzkim nie będe się dziś ani nawet do końca weekendu
      sprzeczał. Zostawiam to innym.

      Jako oregoński patriota, z radością widzę, że Panowie w wątku tym zasadniczo
      popierają "Oregon Petition". To jest coś w rodzaju apelu mówiącego, że wrzawa
      wokół "global warming" to czysta histeria i podporządkowywanie się Potokołowi z
      Kyoto to zwyczajne marnotrawstwo pieniędzy na gigantyczna skalę. Autorem tej
      petycji jest niejaki Dr. Robinson, były dyrektor Linus Pauling Institute
      (który, nota bene, mieści się teraz w tym samym budynku, w którym ja pracuję).
      Robinson pożarł się z Paulingiem, jak ten jeszcze żył, odszedł z Instytutu i
      założył własny instytut, zapomniałem dokładnej nazwy, ale właśnie zaczyna się
      ona od "Oregon Institute of ...cośtam cośtam". Stąd i nazwa tej petycji, bo
      wyszła z tego instytutu. Podpisało ja do tej pory coś ponad 20 tysięcy
      naukowców (blizsze dane można pewnie znaleźć przez Google).

      Ja osobiscie poróbuję zachować neutralność w całej sprawie
      • Gość: siedem Re: Panowie z drużyny 'Oregon Petition', widzę! IP: 213.216.66.* 13.08.03, 13:18
        cs137 napisała:

        > Lot z Ameryki Południowej (ponad 20 godzin w 4 różnych samolotach) tak mnie
        > wymęczył, że z Panem Zawadzkim nie będe się dziś ani nawet do końca weekendu
        > sprzeczał. Zostawiam to innym.
        >
        > Jako oregoński patriota, z radością widzę, że Panowie w wątku tym zasadniczo
        > popierają "Oregon Petition". To jest coś w rodzaju apelu mówiącego, że wrzawa
        > wokół "global warming" to czysta histeria i podporządkowywanie się Potokołowi
        z
        >
        > Kyoto to zwyczajne marnotrawstwo pieniędzy na gigantyczna skalę. Autorem tej
        > petycji jest niejaki Dr. Robinson, były dyrektor Linus Pauling Institute
        > (który, nota bene, mieści się teraz w tym samym budynku, w którym ja
        pracuję).
        > Robinson pożarł się z Paulingiem, jak ten jeszcze żył, odszedł z Instytutu i
        > założył własny instytut, zapomniałem dokładnej nazwy, ale właśnie zaczyna się
        > ona od "Oregon Institute of ...cośtam cośtam". Stąd i nazwa tej petycji, bo
        > wyszła z tego instytutu. Podpisało ja do tej pory coś ponad 20 tysięcy
        > naukowców (blizsze dane można pewnie znaleźć przez Google).
        >
        > Ja osobiscie poróbuję zachować neutralność w całej sprawie
      • Gość: J.K. Oziebienie i ocieplenie... IP: 192.120.171.* 13.08.03, 13:23
        kilka lat temu czytalem obszerne opracowanie, gdzie dosc przekonujaco
        udowadniano, ze:

        a) jezeli chodzi o cykle naturalne, znajdujemy sie w dlugookresowej fazie
        oziebienia.

        b) dzialalnosc czlowieka, czyli glownie emisja dwutlenku wegla
        (i inynch gazow np. metanu)
        powoduje ocieplenie, ktorego efekty przerastaja efekty naturalnego ochlodzenia.

        Dosc wyraznie dopatrzono sie tam jezeli nie calkowitej zbieznosci, to duzej
        KORELACJI miedzy iloscia dwutlenku wegla w atmosferze i jego produkcja przez
        czlowieka.

        Gdyby chodzilo o uwalnianie CO2 z oceanow
        (co sugeruja tu niektorzy) tej korelacji by nie bylo.
        • xiazeluka Kilka lat temu? Może to żeś sylabizował: 13.08.03, 13:59
          "W roku 1972 ukazal sie raport Klubu Rzymskiego pt. ”Granice wzrostu” straszacy
          swiat, ze jak tak dalej ludnosc bedzie sie rozmnazac, to wszystkiego zabraknie.
          Zaproponowano drastyczna polityke ograniczania dzietnosci. Glowny autor tego
          dokumentu Dennis Meadows, bedac w Polsce sugerowal, ze wystarczyloby, bysmy
          mieli tylko 15 mln mieszkancow (Kultura 12.I.75). Na bazie tego raportu stale
          wieszczone jest wyczerpywanie sie zapasow i zapowiadana koniecznosc globalnej
          kontroli nad zasobami naturalnymi. Tymczasem zadna z prognoz tego raportu nie
          sprawdzila sie. Surowcow nie brak, bo ludzka przedsiebiorczosc potrafi znalezc
          nowe lub wymyslic zastepcze. Wczorajsze odpady staja sie dzisiaj surowcami.
          Masowo wykorzystujemy surowce wtorne. Miniaturyzacja roznych urzadzen powoduje,
          ze zapotrzebowanie na rozne surowce maleje. W coraz wiekszym zakresie
          wykorzystujemy surowce odnawialne, szczegolnie w energetyce"
          • Gość: J.K. rapüo IP: 192.120.171.* 13.08.03, 16:59
            • Gość: J.K. Raport Rzymski... IP: 192.120.171.* 13.08.03, 17:06
              mam nadzieje nie tylko mnie jest doskonale znany...

              1. pisalem o analizie sprzed kilku lat, dotyczacej okresu lat 80.tych
              i 90.tych.
              Na skutek zatrzymania programu budowy elektrowni atomowych w wielu krajach,
              w okresie tym (glownie w Chinach i USA) zuzycie nieodnawialnych nosnikow
              energii wzroslo o kilkadziesiat procent.

              2. jezeli nie wierzysz w sprawdzanie sie Raportu Rzymskiego to wytlumacz
              dlaczego Sahara nieustannie przesuwa sie na poludnie, mimo, ze dlugookresowe
              analizy mowia o oziebianiu sie klimatu (tej czesci klimatu, ktora dotyczy cykli
              dlugookresowych).
              Otoz klimat mimo cyklu oziebiania, faktycznie sie ociepla.
              I nie ma zadnych innych (na razie przynajmniej) zrodel wytlunmaczenia tego
              fenomenu niz cywilizacyjna (w negaywnym sensie tego slowa) dzialalnosc
              czlowieka.
              • xiazeluka Re: Raport Rzymski... 14.08.03, 08:22
                Gość portalu: J.K. napisał(a):

                > Otoz klimat mimo cyklu oziebiania, faktycznie sie ociepla.

                Cykl oziębienia, który narasta od Małej Epoki Lodowcowej z XVII wieku?

                > I nie ma zadnych innych (na razie przynajmniej) zrodel wytlunmaczenia tego
                > fenomenu niz cywilizacyjna (w negaywnym sensie tego slowa) dzialalnosc
                > czlowieka.

                Dla półgłówków Twojego pokroju - zapewne tak: marksistowska wiara w możliwość
                zmieniania klimatu planety w ciągu zaledwie jednego wieku. Gdyby tak było, to
                Ziemia już dawno byłaby inspektem w wyniku działalności wulkanicznej i
                pierdzenia bydła.
                • Gość: J.K. dla idiotow Twojego pokroju IP: 192.120.171.* 14.08.03, 09:29
                  przypominam, ze w przeciwienstwie do ekonomii, w chemii "siedzie"
                  zawodowo ponad 20 lat i wszelkie mechanizmy tkzw. "efektu cieplarnianego"
                  sa mi doskonale znane.

                  zdecyduj sie czy piszesz, jako xiaze, jako luka, czy tez jako zwykly "man"
                  Inaczej jakies drobne leczonnko psychiatryczne bedzie niezbedne.

                  Twoj Dr. J.K.
                  • xiazeluka kretynek jot.ka. stracił nerwy 14.08.03, 09:53
                    Gość portalu: J.K. napisał(a):

                    > przypominam, ze w przeciwienstwie do ekonomii, w chemii "siedzie"
                    > zawodowo ponad 20 lat i wszelkie mechanizmy tkzw. "efektu cieplarnianego"
                    > sa mi doskonale znane.

                    A jak ta wiedza o mechanizmach przekłada się na zjawiska meteorologiczne?
                    Prosty test: jaką wartość miała zawartość ozonu nad Antarktydą w 1756 roku -
                    panie chemiku?

                    > zdecyduj sie czy piszesz, jako xiaze, jako luka, czy tez jako zwykly "man"
                    > Inaczej jakies drobne leczonnko psychiatryczne bedzie niezbedne.

                    Niby doktorek, a nie potrafi odróżnić osoby niezalogowanej od zalogowanej. O
                    myleniu mnie z mr_watchmanem nie wspominając.
                    Wychodzi 20 lat wdychania oparów różnych świństw - doktorkowi odurzyło ostatni
                    tuzin komórek mózgowych.
                    • Gość: J.K. nudny jestes... IP: 192.120.171.* 14.08.03, 10:34
                      przesledz korelacje
                      zawartosci metanu i dwutlenku wegla w powietrzu, podukcji tych gazow
                      na przestrzeni ostatnich 50-ciu lat.
                      Wychodzi tam (jest sporo opracowan), ze to raczej nie gazy wydostajace sie
                      z oceanow sa odpowiedzialne za wzrost temperatury.

                      Tym razem mam czas, ale nie chce mi sie do ciebie pisac.

                      lecz sie sam.
                      • xiazeluka Tępy jesteś, towarzyszu doktorku 14.08.03, 10:48
                        Gość portalu: J.K. napisał(a):

                        > przesledz korelacje
                        > zawartosci metanu i dwutlenku wegla w powietrzu, podukcji tych gazow
                        > na przestrzeni ostatnich 50-ciu lat.

                        Cykle klimatyczne to zjawiska trwające wieki, ale nasz doktorek uczenie
                        dowodzi, że już 50 lat wystarczy na stwierdzenie zmian. Nic dziwnego, że z
                        takimi umiejętnościami analitycznymi jesteś od 20 lat zastępcą asystenta w
                        prosektorium.

                        > Tym razem mam czas, ale nie chce mi sie do ciebie pisac.

                        A kiedy do mnie już pisałeś, pajacu?

                        > lecz sie sam.

                        Masz rację - powtarzaj sobie często tę radę.
                        • Gość: J.K. od rzeczy i nie na temat IP: 192.120.171.* 14.08.03, 11:23
                          naprawde, chlopcze, lecz sie sam...

                          home.t-online.de/Home/Manfred.Hiebl/treibhaus.html
                          • xiazeluka Ciekawy z Ciebie okaz, doktorku... 14.08.03, 11:32
                            ...kiedy nie masz czasu, to gadasz jak najęty.
                            Kiedy rzekomo czas masz, do nabierasz wody w usta.

                            Gość portalu: J.K. napisał(a):

                            > naprawde, chlopcze, lecz sie sam...

                            Z czego, doktorku?

                            A propos linku - nie znam hitlerowskiego poza kilkoma podstawowymi zwrotami:
                            Hende choch, rałs, weg, jude, achtung, kamerade, fełer, gehajme sztats policaj -
                            zatem poproszę o streszczenie, ze szczególnym wyjaśnieniem metody badania
                            zawartości ozonu nad Antarktydą w 1756 roku.

                            Przy okazji - z umieszczonego na tamtej stronie wykresu wyraźnie wynika, że
                            wahania mają charakter cykliczny, a niewielki wzrost po 1957 r. skorelowany
                            jest raczej z podniesieniem tego problemu przez angolskich naukowców i w
                            konsekwencji bardziej szczegółowymi badaniami.
                            • januszcz Re: Ciekawy z Ciebie okaz, doktorku... 14.08.03, 11:55
                              Masz szczęście Luka. JK to nie Masaker

                              smile)

                              Janusz
                              • xiazeluka Ja też żałuję 14.08.03, 12:02
                                januszcz napisał:

                                > Masz szczęście Luka. JK to nie Masaker

                                Jot.Ka. to zwykły kretyn, masakra był nieco inteligentniejszy i przede
                                wszystkim - dowcipniejszy. Dlatego większą przyjemność sprawiło mi pokonanie
                                masakry, niż droczenie się z tym laureatem nagrody Antynobla w dziedzinie
                                chemii.
                              • Gość: J.K. Trzy slowa o zmianach klimatycznych IP: 192.120.171.* 14.08.03, 12:04
                                Naturalnie, naukowcy spieraja sie miedzy soba, czy mamy rzeczywiscie do
                                czynienia ze zmianami dluookresowymi, czy tylko z cyklicznymi.
                                Nie negujac Twojej tezy, ze chca wydobyc kase na dalsze badania
                                (to zawsze i wszedzie mozliwe),

                                W linku, krory przyslalem, stoi czarno na bialym jedno:

                                z duza dokladnoscia zostalo PONAD wszelka watpliwosc wyliczone, ze zwiekszona
                                emisja gazow przemyslowych spowodowala wzrost temperatury o 0,5 °C
                                w ostatnich kilkiudziesieciu latach.
                                Poniewaz realna temperatura wzrosla wiecej, nie ulega watpliwosci, ze nasza
                                cywilizacja ponosi przynajmniej CZESCIOWA odpowiedzialnosc za zmiany
                                klimatyczne.

                                J.K.
                                Dziekuje za uwage.
                                • xiazeluka Re: Trzy slowa o zmianach klimatycznych 14.08.03, 12:33
                                  Gość portalu: J.K. napisał(a):

                                  > Naturalnie, naukowcy spieraja sie miedzy soba, czy mamy rzeczywiscie do
                                  > czynienia ze zmianami dluookresowymi, czy tylko z cyklicznymi.

                                  Wniosek: olać oszustów. Tym bardziej, że za ich plecami czają się rajfurzy
                                  globalnego oziębienia.

                                  > W linku, krory przyslalem, stoi czarno na bialym jedno:

                                  Należało się najpierw upewnić, czy znam hitlerowskie narzecze.

                                  > z duza dokladnoscia zostalo PONAD wszelka watpliwosc wyliczone, ze zwiekszona
                                  > emisja gazow przemyslowych spowodowala wzrost temperatury o 0,5 °C
                                  > w ostatnich kilkiudziesieciu latach.
                                  > Poniewaz realna temperatura wzrosla wiecej, nie ulega watpliwosci, ze nasza
                                  > cywilizacja ponosi przynajmniej CZESCIOWA odpowiedzialnosc za zmiany
                                  > klimatyczne.

                                  Jeżeli "realna" temperatura wzrosła "więcej" (od czego?), to skąd pewność, że
                                  gazy przemysłowe miały jakiś wpływ? Innymi słowy - temperatura wzrosła w
                                  porównaniu z czym?
                                  I dlaczego wzrostu takiego nie ma po silnych erupcjach wulkanicznych, które
                                  wyrzucają do atmosfery skumulowaną dawkę paskudztw większą od tego, co może
                                  wyprodukować człowiek?

                                  • Gość: J.K. Dwie rozne sprawy IP: 192.120.171.* 14.08.03, 13:05
                                    1. Co do "efektu cieplarnianego"
                                    Znajdziesz szereg informacji (w google)
                                    jezeli bedzie malo po polsku,
                                    to rowniez po angielsku, odsylam tam (greenhouse effect)

                                    2. Gdybys cokolwiek wiedzial o wplywie zanieczyszczen na naslonecznienie,
                                    to wiedzialbys, ze tkzw "gazy cieplarniane" , jak dwutlenek wegla, metan
                                    i jeszcze kilka innych, podnosza temperature ziemi.

                                    A PYLY PRZEMYSLOWE, przeciwnie, hamujac doplyw swiatla,
                                    ograniczaja temperature i naslonecznienie..
                                    Przy erupcji wulkanow efekt ten (ograniczenie doplywu swatla) w skali calej
                                    planety, wielokrotnie przewyzsza energie, jaka w postaci lawy wydostaje
                                    sie na powierzchnie ziemi.
                                    A zatzem, per saldo, wybuchy wulkaniczne przyczyniaja sie do obnizenia
                                    temperatury powierzchni ziemi.

                                    Rowniez dziekuje za romowe.
                                    • xiazeluka Re: Dwie rozne sprawy 14.08.03, 13:22
                                      Gość portalu: J.K. napisał(a):

                                      > 1. Co do "efektu cieplarnianego"
                                      > Znajdziesz szereg informacji (w google)
                                      > jezeli bedzie malo po polsku,
                                      > to rowniez po angielsku, odsylam tam (greenhouse effect)

                                      Wiem. Tylko co z tego, skoro są one sprzeczne?

                                      > 2. Gdybys cokolwiek wiedzial o wplywie zanieczyszczen na naslonecznienie,
                                      > to wiedzialbys, ze tkzw "gazy cieplarniane" , jak dwutlenek wegla, metan
                                      > i jeszcze kilka innych, podnosza temperature ziemi.

                                      Przecież o tym piszę - CO2, metan i parę innych znajdują się w wyziewach
                                      wulkanicznych. Dlaczego działalność wulkaniczna nie wpływa na klimat, a
                                      zanieczyszczenia człowieka tak?

                                      > Przy erupcji wulkanow efekt ten (ograniczenie doplywu swatla) w skali calej
                                      > planety, wielokrotnie przewyzsza energie, jaka w postaci lawy wydostaje
                                      > sie na powierzchnie ziemi.

                                      Pyły to jedno, a gazy cieplarniane to drugie. Dlaczego metan z wulkanu nie
                                      wpływa na klimat, a metan z kopalni czy dupy krowy tak?
                            • dachs Re: Ciekawy z Ciebie okaz, doktorku... 14.08.03, 13:01
                              xiazeluka napisał:

                              > A propos linku - nie znam hitlerowskiego poza kilkoma podstawowymi zwrotami:
                              > Hende choch, rałs, weg, jude, achtung, kamerade, fełer, gehajme sztats
                              > policaj

                              Luka, nie wstyd to chlubic sie niewiedza?
                              A jakbys znal niemiecki to moglbyc podeslac profesorkowi takiego np. linka:

                              www.dimagb.de/info/bauphys/alve1.html
                              • xiazeluka Re: Ciekawy z Ciebie okaz, doktorku... 14.08.03, 13:14
                                dachs napisał:

                                > Luka, nie wstyd to chlubic sie niewiedza?

                                ..........***

                                > A jakbys znal niemiecki to moglbyc podeslac profesorkowi takiego np. linka:

                                Ty sadysto...
                                Niech zgadnę - stoi w nim coś przeciwnego od tego, co z donośnym przytupem
                                obwieścił doktorek?

                                ***(zawstydzony milczę)
                                • dachs Chyba zgadles :))))))) n/t 14.08.03, 13:32

                                  • Gość: J.K. A czytales Ty tego Twojego linka? IP: 192.120.171.* 14.08.03, 13:40
                                    oto jego fragment:

                                    Die Messungen des CO2-Gehalts in Eisbohrkernen haben sich, wie man erst seit
                                    wenigen Jahren weiß, doch als ziemlich ungenau erwiesen – wohl als Folge von
                                    Diffusionseffekten im Eis, durch die größere Schwankungen des CO2-Gehaltes
                                    nivelliert wurden. Daher ist zur Zeit noch die Meinung verbreitet, in den
                                    letzten 420 000 Jahren habe der CO2-Gehalt nur zwischen 190 ppm in den
                                    kältesten Zeiten und 280 ppm in den Warmzeiten gependelt. Daraus haben
                                    Botaniker gefolgert, der Anstieg des CO2 in der Atmosphäre um rund 30% in den
                                    letzten 140 Jahren sei in der jüngeren Erdgeschichte ein einzigartiger Vorgang,
                                    und die Natur werde sich darauf nicht einstellen können, mit katastrophalen
                                    Folgen für die Pflanzenvielfalt. (Ich habe darüber einen Briefwechsel mit Prof.
                                    Christian Körner, Botaniker an der Universität Basel geführt, dem ich für viele
                                    Anregungen zu danken habe).

                                    Poszukaj sobie jeszcze drugi, odobny.

                                    Stoi tam czarno na bialym, ze ostatnie zwiekszenie obecnosci dwutlenku wegla
                                    jest wyjatkowe w historii.
                                    i w innym podobnym fragmencie (poszukaj), ze jest to zasluga czlowieka.

                                    Dziekuje, naprawde nie mam czasu na tego typu dyskusje.

                                    • dachs Re: A czytales Ty tego Twojego linka? 14.08.03, 14:23
                                      A czytalem.
                                      A co powiesz na taki fragment:

                                      Die Messungen hatten ein Ergebnis, daß für die Klima-Erwärmungspropheten höchst
                                      überraschend war und entsprechend kritisch und sorgfältig analysiert wurde: Für
                                      die Zeit seit 1979 kann man die "globale Erwärmung" mit gutem Gewissen als ein
                                      Märchen bezeichnen. (Bild 3) Die Satellitenmessungen stimmen untereinander auf
                                      0.02°C, mit Ballonsondenmessungen auf 0.03°C überein, und sie zeigen nur einen
                                      minimalen Anstiegstrend (von 0.038°C pro Jahrzehnt) seit 1979, also in der
                                      Zeit, in der der steilste Anstieg des CO2 in der Atmosphäre zu verzeichnen war.

                                      Ale to dobrze ze nie masz czasu. O jednego ekologicznego oszoloma mniej
                                    • xiazeluka Borsuku, gratulacje 14.08.03, 14:29
                                      Gość portalu: J.K. napisał(a):

                                      > Dziekuje, naprawde nie mam czasu na tego typu dyskusje.

                                      Kiedy doktorek pisze, że "nie ma czasu", to jawny znak, że został zagięty.
                                    • dachs A to specjalnie dla luki 14.08.03, 14:50
                                      Profesorek przytoczyl cyta z ktorego wynika jedynie ze metoda odczytywania
                                      poziomu CO2 z lodu borowanego z glebi lodowcow, okazala sie w swietle
                                      dzisiejszej wiedzy niedokladna.
                                      A tu przeklad tego co JK moze (?) sobie porownac z oryginalem:

                                      W poznych latach 90-tych wprowadzono nowa solidna technike mierzenia zawartosci
                                      CO2 w powietrzu. Opiera sie ona korelacji zmian w budowie lisci roslin
                                      okrytonasiennych z zawartoscia CO2 w powietrzu. Pozwala to okreslac te
                                      zawartosc na podstawie badania resztek lisci znalezionych np. w torfowiskach.
                                      Ta nowa technika wykazuje ze od koncentracja CO2 wzrosla od 250 ppm pod koniec
                                      ostatniego zlodowacenia do 335 ppm przed ok. 11500 lat, opadla nastepnie do 300
                                      i wzrosla znowu d0 365 ppm. Te obserwacje zaprzeczaja tezie "industrialnego"
                                      wzrostu koncentracji CO2 i wykazuje ze jest ona wynikiem "odgazowywania"
                                      ocenanow pod wplywem temperatury slonecznej.
                                      Analiza ostatnich 9000 lat wskauje na przyrosty 65 ppm CO2 w stuleciu, przy
                                      temperaturach podobnych do dzisiejszych.
                                      Z badan wynika, ze ani poziom CO2, ani temperatury, ani chemia atmosfery nie
                                      wskazuja w naszych czasach zadnych anomalii.



                                      "Eine neue, robuste Technik zur Bestimmung der CO2-Gehalte der Luft in der
                                      Vergangenheit wurde nun in den späten Neunziger Jahren eingeführt. Zwischen der
                                      Flächendichte der Spaltöffnungen (Stomatae) in den Blättern bedecktsamiger
                                      Pflanzen (Angiospermen) und der umgebenden atmosphärischen CO2-Konzentration
                                      besteht ein enger inverser Zusammenhang. Dieser macht es möglich, den einstigen
                                      CO2-Gehalt der Atmosphäre aus fossilen Blättern zu bestimmen. (Bild 7) Für
                                      weniger weit zurückliegende Epochen können CO2-Gehalte abgeleitet werden aus
                                      Blättern, die man im Torfmoor findet.
                                      Obwohl die Eisbohrkerne dies nicht erkennen lassen, zeigt das neue
                                      Meßverfahren, wie die atmosphärische CO2-Konzentration von 260 ppm am Ende der
                                      letzten Eiszeit schnell auf 335 ppm im Preboreal (vor 11500 Jahren) anstieg,
                                      dann wieder auf 300 ppm abfiel und vor 9300 Jahren 365 ppm erreichte. Diese
                                      Beobachtungen widerlegen die Annahme einer stabilen "vorindustriellen"
                                      Atmosphäre und zeigen, daß CO2-Niveaus wie das heutige das Ergebnis
                                      sonnengesteuerter Temperaturzunahmen mit darauffolgender Ozean-Entgasung sind.
                                      Der rekonstruierte Verlauf aus der Zeit vor 9000 Jahren gibt Auskunft über CO2-
                                      Zunahmen von 65 ppm pro Jahrhundert, die zu CO2-Niveaus wie dem heutigen
                                      führten, bei Temperaturen ebenfalls ähnlich den heutigen. Daraus folgt, daß man
                                      nach Beweisen für Effekte der industriellen CO2-Emissionen vergeblich suchen
                                      wird. Weder die heutigen Temperaturen noch die heutige atmosphärische Chemie
                                      zeigen Anomalien."

                                      Jedyna anomalia moze byc rozmnozenie sie roznych szarlatanow, ktorzy na ludzkim
                                      strachu wyplywajacym z niewiedzy chca zrobic pieniadze.
                                      Ale jak popatrzec wstecz, to i to tez nie jest zadna anomalia.
                                      • xiazeluka Dziękuję za trud 14.08.03, 15:06
                                        dachs napisał:

                                        > Profesorek przytoczyl cyta z ktorego wynika jedynie ze metoda odczytywania
                                        > poziomu CO2 z lodu borowanego z glebi lodowcow, okazala sie w swietle
                                        > dzisiejszej wiedzy niedokladna.

                                        O tym juz gdzieś czytałem i to po polsku - metoda wierceń oparta była na
                                        błędnych założeniach względnie interpretowana stronniczo.
                                      • Gość: J.K. Jest to hipoteza. Jedna z kilku. Zwroc na to Uwage IP: 192.120.171.* 14.08.03, 15:08
                                        Naprawde nie mam czasu.
                                        Zlitujcie sie nade mna!
                                        Nie pracuje w krematorium, jakby chcial Luka,
                                        tylko musze zapewnic prace kilku (z racji upalow, ledwie) zywym osobom.
                                        Jezeli chciecie przeforsowac teze, ze efektu cieplarnianego nie ma,
                                        a klimat ociepla sie aktualnie na podstawie zwyklej cyklicznosci,
                                        to nie bede sie wiecej klocil.

                                        Nie mam czasu
                                        i niech Wam bedzie.
                                        poki co u mnie bylo przedwczoraj 39 °C w cieniu,
                                        a i w Polsce od wielu lat rowniez temperatura (srednia) wzrasta,
                                        a poziom opadow sie zmniejsza.

                                        P.S. Nie jestem ekologicznym oszolomem.
                                        Roverem jezdze do pracy dla przyjemnosci.
                                        a ogolnie popieram budowe ELEKTROWNI ATOMOWYCH.

                                        finito na dzis.
                                        • xiazeluka Toż właśnie to piszę od początku 14.08.03, 15:15
                                          Gość portalu: J.K. napisał(a):

                                          > Naprawde nie mam czasu.

                                          Właśnie widzę.

                                          > Zlitujcie sie nade mna!

                                          Okej (odgłos wkładania pistoletu do kabury)

                                          > Nie pracuje w krematorium, jakby chcial Luka,

                                          Prosektorium, doktorku.

                                          > Jezeli chciecie przeforsowac teze, ze efektu cieplarnianego nie ma,
                                          > a klimat ociepla sie aktualnie na podstawie zwyklej cyklicznosci,
                                          > to nie bede sie wiecej klocil.

                                          Ktoś tu forsował hipotezę przeciwną i hałaśliwie się przy niej upierał, pomimo
                                          notorycznych problemów z czasem.

                                          > poki co u mnie bylo przedwczoraj 39 °C w cieniu,
                                          > a i w Polsce od wielu lat rowniez temperatura (srednia) wzrasta,
                                          > a poziom opadow sie zmniejsza.

                                          A przedwczoraj było zaledwie 27 stopni w cieniu, ostatnia zima była wyjątkowo
                                          mroźna i długa, a poziom opadów zmierzymy jesienią, kiedy zacznie się zbiór
                                          jabłek.
                                          Panie, nie masz Pan czasu, to streszczę powyższe w punktach:
                                          1. Jeżeli klimat ma cykle, to w tej chwili jest okres ciepły i dlatego jest
                                          przyjemnie gorąco
                                          2. Jeśli to tylko hipoteza, to jest równie prawdopodobna jak Pańska.

                                          • Gość: J.K. KONKLUZJA IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.08.03, 17:34
                                            nie ma tu zadnego remisu i zadnej "rownowagi" hipotez.

                                            Klimat, to wiele nakladajacych na siebie cykli:

                                            1. krotkoterminowe.
                                            (chocby ten 11-to letni, cykl aktywnosci slonca)
                                            2. srednioterminowe:
                                            (te powwszchnie znane z przedstawionych tu wykresow,
                                            gdzie co kilkadziesiat lat wzrasta i maleje ilosc CO2)
                                            3. dlugoterminowe, liczone w skali epok (lodowcowa itd...)

                                            Nikt nie zna pelnych uwarunkowan klimatycznych.

                                            Zmierzam jedynie do tego, ze w sposob naukowo udowodniony
                                            tkzw. "efekt cieplarniany", czyli cywilizacyjna dzialalnosc czlowieka
                                            przyczynila sie do wzrostu temperatury w ostatnich 50-ciu latach o te 0,5 °C.

                                            koniec, kropka.


                                            • xiazeluka Re: KONKLUZJA 15.08.03, 21:59
                                              Gość portalu: J.K. napisał(a):

                                              > Nikt nie zna pelnych uwarunkowan klimatycznych.

                                              Obserwacja prawidłowa...

                                              > Zmierzam jedynie do tego, ze w sposob naukowo udowodniony
                                              > tkzw. "efekt cieplarniany", czyli cywilizacyjna dzialalnosc czlowieka
                                              > przyczynila sie do wzrostu temperatury w ostatnich 50-ciu latach o te 0,5 °C.

                                              ...wniosek sprzeczny z obserwacją.
                                              Jak to możliwe, że przez 20 lat pracy w laboratorium nie wyleciałeś w powietrze?
                                        • dachs Re: Jest to hipoteza. Jedna z kilku. Zwroc na to 14.08.03, 15:32
                                          Gość portalu: J.K. napisał(a):

                                          > a ogolnie popieram budowe ELEKTROWNI ATOMOWYCH.

                                          A to nie bede Cie juz meczyl.
                                          Ja tez popieram. Juz chocby z tej oprzyczyny, ze nie zasmradzaja okolicy,
                                          pardon, nie emituja CO2. smile)

                                          pozdrawiam
                            • jozef.zawadzki Re: Ciekawy z Ciebie okaz, doktorku... 14.08.03, 14:32
                              xiazeluka napisał:

                              > A propos linku - nie znam hitlerowskiego poza kilkoma podstawowymi zwrotami:
                              > Hende choch, rałs, weg, jude, achtung, kamerade, fełer, gehajme sztats policaj

                              A antysemicki, czyli polski, to ci sie wydaje, ze znasz, klonie Perly? Ale sie
                              tego smiecia namnozylo. Od czego tu jest moderator? Pewnie tez zyd.
                              • Gość: Józef Zawadzki O Perła już wolny. Marsz do Krzysia Dupo Szmpansa. IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 14.08.03, 14:37
              • gandalph Re: Raport Rzymski... 17.08.03, 00:37
                Gość portalu: J.K. napisał(a):

                > mam nadzieje nie tylko mnie jest doskonale znany...
                >
                > 1. pisalem o analizie sprzed kilku lat, dotyczacej okresu lat 80.tych
                > i 90.tych.
                > Na skutek zatrzymania programu budowy elektrowni atomowych w wielu krajach,
                > w okresie tym (glownie w Chinach i USA) zuzycie nieodnawialnych nosnikow
                > energii wzroslo o kilkadziesiat procent.
                >
                > 2. jezeli nie wierzysz w sprawdzanie sie Raportu Rzymskiego to wytlumacz
                > dlaczego Sahara nieustannie przesuwa sie na poludnie, mimo, ze dlugookresowe
                > analizy mowia o oziebianiu sie klimatu (tej czesci klimatu, ktora dotyczy
                cykli
                >
                > dlugookresowych).
                > Otoz klimat mimo cyklu oziebiania, faktycznie sie ociepla.
                > I nie ma zadnych innych (na razie przynajmniej) zrodel wytlunmaczenia tego
                > fenomenu niz cywilizacyjna (w negaywnym sensie tego slowa) dzialalnosc
                > czlowieka.
                Owszem są, tylko ekowojownicy nie chcą jej słuchać (bo im tak wygodniej).
                Okresowe ocieplenia i oziębienia to w historii Ziemi nic nadzwyczajnego. W
                epoce dinozaurów temperatura była znacznie wyższa niż dzisiaj. W początkach
                wielkich cywilizacji klimat był cieplejszy niż dajmy na to w latach 1400-1800,
                a wtedy nikt nawet nie słyszał o żadnym CO2. Zresztą w 98% za efekt
                cieplarniany odpowiedzialna jest akurat para wodna, na co nie mamy żadnego
                wpływu
        • Gość: Józef Zawadzki Piewcy ocieplenia zapominają , że dla ewentualnego IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 14:06
          podniesienia temperatury globalnej ma większe znaczenie ma para wodna niż
          dwutlenek wegla. Dziwię się tym wszystkim naukowcom , którzy tak czepili się
          tyego potrzebnego roślinom, a więc i nam gazu.Może przestałbym się dziwić,
          gdyby ujawniono ile za to wzięli kasy. Ale powoli zaczynają się wypalać.
          Wypalenie zawodowe, zmęcznie materiału?
          • Gość: siedem Re: Piewcy ocieplenia zapominają , że dla ewentua IP: 213.216.66.* 13.08.03, 14:15
            we wprost jakis psorek pisał [dosc wiarygodnie] ze za efekt cieplarniany
            odpowiada para wodna 90 kilka procent, metan kilka procent, CO2 ułamek procenta.

            5040
            • Gość: Józef Zawadzki Ano właśnie. Ale dla nich do nie wystarcza. Chcą IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 15:14
              wywołac recesję związanę z porzuceniem starych technologii , gdy dobrych nowych
              jeszcze nie ma , a te które są, ograniczająca emoisje dwutlenku wegla , sa zbyt
              drogie. Ale to im się nie uda.
      • Gość: Józef Zawadzki Sznowny Panie cs137 ( tys piknie) , sprzeczać IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 14:26
        można się tam gdzie jest przedmiot sporu. Główne tezy
        mojego artykułu "Nie jesteśmy winni holokaustu" : pierwsza-vide tytuł, druga:
        Grynbergowie różnej maści szkalują Polaków, próbują uczynić nas współwinnymi
        największej w dziejach ludzkości zbrodni holokaustu, są nie do podważenia. A że
        Pan próbował? Próbować można , ale nic z tego wyszło. Usłyszeć mogliśmy tylko ,
        że ma się Pan za kogoś wyższego (haha ) , a ja wskazywałem że sie Pan myli. To
        istotnie, może być przedmiotem sporu. Chociaż też nie do końca , bo do
        pewnych , bardzo istotnych braków w swoich walorach Pan był laskaw jednak się
        jednak przyznać. To sporo.
        Łączę pozdrowienia.
      • pit_b Dyspozycyjna drużyna ze stanu Oregon? 13.08.03, 17:05
        cs137 napisała:

        > To jest coś w rodzaju apelu mówiącego, że wrzawa
        > wokół "global warming" to czysta histeria i
        podporządkowywanie się
        > Potokołowi z Kyoto to zwyczajne marnotrawstwo pieniędzy
        > na gigantyczna skalę.


        Czystym przypadkiem, Oregon lezy w kraju z
        najbardziej energochlonna gospodarka swiata.



        > Obiście, w sekrecie powiem, że zwalanuie obecnego
        > ocieplenia
        • Gość: Józef Zawadzki Re: Dyspozycyjna drużyna ze stanu Oregon? IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 17:13
          NIechże Pan wreszcie zrozumie , że przypisywanie dwutlenkowi wegla czasowego
          ocieplenia to wielka blaga. Wykzałem dlaczego. Wystarczy troszeczkę pomyśleć.
          Nie trzeba żadnych cytatów.
          Pozdrawiam.
          • pit_b Z calym szacunkiem, 13.08.03, 17:16
            nic Pan nie wykazal.

            Wyrazil Pan pewien, slabo udokumentowany,
            poglad.

            Z podrwoieniami

            • Gość: Jóżef Zawadzki Czyżby? Szanowny Panie? IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 17:47
              Proszę: przykładowo ordowik : steżenie dwutlenku węgla kilkakrotnie wyższe niż
              i dzisiaj. Co z lodowcami? Obecne. Zwiększone stężenie dwutlenku węgla w
              warunkach doświadczalnych z roślinami - podniesiona nawet do 50% instensywność
              fotosyntezy , powrót stężenie CO2 do wartości atmosferycznych. Czego więcej
              Panu potrzeba? Przecież to prosty dowód na to iż nie dwutlenek wegla jest
              winowajcą.
              • pit_b Niestety, nadal sa powazne luki (ups!). 13.08.03, 18:06
                Ordowik [zakladam, ze dane o CO2 sa rzetelne]

                - jaka byla srednia temperatura na Ziemii wtedy?
                - jakie bylo stezenie pylow w atmosferze,
                jaka byla powierzchnia oceanow,
                jakie bylo srednie zachmurzenie?
                - czy zjawiska atmosferyczne w ordowiku
                byly gwaltowniejsze niz dzis czy mniej gwaltowne?

                Podsumowanie: klimat ordwoiku byl tak odlegly
                od dzisiejszego, ze szybkie przejscie w stan
                klimatu jak w ordowiku rownaloby sie
                globalnemu kataklizmowi. Oczywiscie, ze nie tylko
                CO2 desyduje o klimacie, takze weglowodory, areozole
                zachmurzenie, albedo, aktywnosc Slonca itp.
                Tylko, ze obecnie zmienia sie szybko stezenie
                gazow cieplarnianych, a reszta pozostaje w przyblizeniu
                niezmieniona.

                Fotosynteza:

                Jasne, sa sily przywracajace uklad [klimat] do rownowagi.
                Tyle tylko, ze nie wiadomo jak szybko i efektywnie
                zadzialaja. Tymczasem, to juz moze byc zupelnie inny
                swiat.

                Zeby bylo jasne. Historia ludzkosci zna juz pare
                przypadkow, gdy brak przewidywania zle sie skonczyl.
                Dlatego irytuje mnie postawa typu - przeciez do
                tej pory nic sie nie stalo, wiec robmy dalej to, co
                dzisiaj, nic nie zmieniajmy, nie wysilajmy mozgownic,
                nie prognozujmy zagrozen i im nie zapobiegajmy.

                Ideologizacja tematu doszla do takiego poziomu, ze
                kazdy, kto mowi o wzroscie sredniej temperatury
                skorelowanym ze wzrostem stezenia CO2 i
                potencjalnych implikacjach tych faktow staje sie
                Wrogiem Wolnego Swiata, Zielonym Lewakiem
                albo Czerwonym Wrogiem USA.

                Toz to jakis absurd, nieprawdaz?

                • Gość: Józef Zawadzki Luki? Szanowny Panie. Spokojnie i na zimno IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 18:41
                  proszę analizować fakty. Było więcej CO2 było cieplej ale były również lodowce.
                  Rozumie Pan? Nie stopiły się szanowny Panie. Układ lądów i ocenanów był inny
                  ale nie wynikał z obecności ze wzrostu stężenia dwutlenku węgla. Nigdy takiego
                  wzrostu nie osiągnięmy w wyniku działalności przemysłowej. Skoro na Zienmi są
                  jeszcze rośliny - tego Pan nie kwestionuje chyba - to właśnie one nie pozwolą
                  na isotny wzorst stężenia CO2. Te dwa czynniki są ze sobą odwiecznie
                  sprzężone, działa bardzo prosty mechanizm : rośnie stężenie CO2 --rośnie
                  intensywność fotosyntezy --rośliny zużywają CO2 ---CO2 wraca do normy
                  • pit_b Trzy duze dziury. 13.08.03, 19:48
                    Postaram sie odcedzic nieistotne szczegoly.

                    1) Porownywanie jednego tylko czynnika ksztaltownia
                    klimatu pomiedzy ordowikiem i czwartorzedem
                    jest bledem metodologicznym.

                    2) Argument o natychmiastowej absorpcji
                    CO2 przez rosliny sie rozsypuje w konfrontacji
                    z danymi, ktore swiadcza o szybkim wzroscie
                    stezenia CO2 w atmosferze.

                    3) Argument ogolny (a raczej metafora)
                    o homeostazie (zauwazmy brak dowodu, ze obecny
                    stan klimatu jest stabilny) zalamuje sie w konfrontacji
                    z epokami lodowcowymi. Jesli czynniki naturalne moga
                    prowadzic do epok lodowcowych, to czynniki antropogenne
                    tez moga _w zasadzie_ prowadzic do wielkich,
                    (potencjalnmie katastrofalnych) zmian klimatu.

                    Dla rzetelnej oceny ryzyka potrzebne sa staranne badania
                    _ilosciowe_ oraz gotowosc do powaznego potraktowania
                    wynikow, a nie gleboka wiara w homeostaze.

                    Problem w tym, ze w dyskusji na temat globalnego
                    ocieplenia jest coraz mniej gotowosci do powaznego
                    traktowania wynikow badan, a coraz wiecej
                    krzykliwej ideologii. Nie moja to wina, po prostu
                    opisuje to, co widze.

                    Pozdrowienia

                    • Gość: Józef Zawadzki Trzy duże błedy. IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 20:43
                      Szanowny Panie , nie ma co odcedzać. Dla jasności wywodu odcedziłem co trzeba
                      było w poprzednmich postach. Biosfera, atmosfera , nie jest tym przedmiotem, o
                      którego działaniu każdy może sobie mówić , bo jemu "wydaje" się , że rzeczy tak
                      się mają jak on je postrzega. Zresztą niech nawet sobie mówi, ale niech nie
                      przedstawia tych swoich rewelacji jako czegoś , co ma coś współnego z nauką.

                      Pisze Pan " 1) Porownywanie jednego tylko czynnika ksztaltownia
                      klimatu pomiedzy ordowikiem i czwartorzedem
                      jest błędem metodologicznym."
                      Raczy Pan sobie żartować. Można porównywać jeden, dwa, pięć , dziesięć czy
                      ile tam jeszcze czynników klimatycznych dzisiejszych i w ordowiku. Gdzie Pan
                      Szanowny Panie widzi błąd?! Prosze podać podstawy takiego sądu. Można by mówić
                      o błędzie metodologicznym wówczas, gdybyśmy porównywali CO2 w dzisijszej
                      atmosferze z jkimś innym gazem w ordowiku. CO2 był wtedy i teraz , porównywanie
                      jest jak najbardziej uzasdnione. Natyralnie , że CO2 nie jest jedynym elemntem
                      konstytutywnym atmosfery i zjawisk klimatycznych. Ale na litość, szanowny
                      Panie.Głównym sprawcą ocieplenia i wynikających stąd kataklizmów wg. piewców
                      ocieplenia ma być właśnie ten Bogu ducha winny gaz. ( a tym samym przemysł w
                      dzisiejszej postaci ). Zdziweinie , że właśnie CO2 jest przedmiotem takich
                      porównań jest....nie na miejscu.

                      Pisze Pan dalej "2) Argument o natychmiastowej absorpcji CO2 przez rosliny sie
                      rozsypuje w konfrontacji z danymi, ktore swiadcza o szybkim wzroscie stezenia
                      CO2 w atmosferze."
                      Powoli z tym rozsypywaniem szanowny Panie. Zapytam wprost. Jakie są Pana
                      wiadomości z zakresu kinetyki reakcji fotosyntetycznych? Mniejsza z tym. Bez
                      wątpienia zna Pan stężenie CO2 w powietrzu atmosferycznym z dokłdnością do
                      1/100 - 0,03%. A może Paqn słyszał że jest już O,09% a może jeszcze więcej. Tu
                      się nic nie sypie sznowny Panie. Chwilowy wzrsot, mierzony trzecim miejcem po
                      przecinku fotosynteza zniweluje szanowny Panie. To Pana drugi błąd a nie luka
                      w moim wywodzie.

                      A to już rozbawia. Pisze Pan bowiem "3) Argument ogolny (a raczej metafora)
                      o homeostazie (zauwazmy brak dowodu, ze obecny stan klimatu jest stabilny)
                      zalamuje sie w konfrontacji z epokami lodowcowymi. Jesli czynniki naturalne
                      moga prowadzic do epok lodowcowych, to czynniki antropogenne tez moga _w
                      zasadzie_ prowadzic do wielkich, (potencjalnmie katastrofalnych) zmian klimatu."

                      Przepraszam, ale znowu musze zapytać jakie ma pna kwalifikacje skoro przpisanie
                      biosferze zdolności homeostatycznych określa Pan metaforą? Musze przetrzec oczy
                      ze zdumienia. Sznowny Panie, zdolność homeostazy jest cechą jedną z
                      konstytutywnych cech układów żywych. Biosfera jest układem homeostatycznym.
                      Pana wyrażenie " zauważmy brak dowodu, że obecny stan klimatu jest stabilny"
                      musi zdumiewać w tym kontekście. Właśnie cechą procesów homeostatycznych jest
                      oscylowanie wokół pewnej średniej. Skąd Panu przyszło do głowy , że stan
                      klimatu ma być stabilny?!!! Ostanie Pana zdanie można ewentualnie uznać
                      poetycką wizję. Ale właśnie to jest błędem metodologiczny. W oparciu o co
                      Szanowny Pan wywodzi , że skoro czynniki naturalne mogą prowadzić do zmian
                      lodowcowych, to antropogeniczne do katastrofalnego w skutklach ocieplenia.
                      Homeostaza nie jess przedmotem wiary. To empiryczny fakt. I wziąż Pan z ta
                      ideologią. Widzi Pan nieiwle w Pańskich wywodach empirii. Sporo zas ideologii
                      włąśnie. Ach te kopetencje.

                      Z pozdrowieniami i wyrazami szacunku,
                      Józef Zawadzki

                      • pit_b Trzy dobre argumenty. 13.08.03, 21:36
                        Podtrzymuje moje tezy.

                        1) nie da sie wnioskowac o zaleznosci funkcji od
                        jednej zmiennej, jesli mamy 2 punkty, w ktorych
                        wszystkie zmienne przybieraja inne wartosci

                        2) jak widac, fotosynteza nie kompensuje antropogennej
                        produkcji CO2. Zwazajac na to, ze tempo producji
                        CO2 rosnie, a wydajnosc fotosyntezy rosnie zapewne
                        wolniej niz stezenie CO2 w atm. stezenie CO2 bedzie
                        dalej roslo.

                        3) Pana definicja homeostazy jest taka, ze wszystko
                        co zywe jest w homeostazie. Taka definicja jest
                        dla nas beuzyteczna w tej dyskusji, bo stawia znak
                        rownosci miedzy jajem diplodoka a diplodokiem.
                        Jest to jeden zywy organizm, w homeostazie,
                        od chwili poczecia do naturalnej smierci,
                        ze tak powiem. Roznica rozmiarow jest jednak dosyc
                        widoczna. Z tej to przyczyny, zlodowacenie jest
                        dla Pana mala oscylacja wokol jakiegos
                        polozenia rownowagi. No, jesli pol Europy pod lodem
                        to jest drobiazg, to w rzeczy samej ocieplenie nawet o
                        2-4 stopnie wyglada zupelnie niegroznie.

                        Moge pospekulowac ze biosfera jest w homeostazie
                        rozumianej jako krotkookresowa rownowaga, pod
                        nieobecnosc silnych czynnikow zewnetrznych.
                        Jeszcze raz powtorze: w takim wypadku popelnia
                        Pan pewne naduzycie, twierdzac ze stan homeostazy
                        gwarantuje kompensacje skutkow dzialan czlowieka
                        na skalach rzedu dziesiatek i setek lat.

                        Homeostaza nie wyklucza duzych zmian, ona je
                        tylko utrudnia.

                        Jeszcze jedno. Dla organizmu zywego, homeostaza
                        jest warunkiem przetrwania i rozrodu, dlatego
                        organizm ma _wbudowane_ pewne mechnizmy stabilizujace.
                        Dla calej biosfery jest inaczej. Caly uklad "podrozuje"
                        sobie swobodnie, chaotycnie mozna by powiedziec,
                        ulega ciaglym zmianom. Czasami sie stabilizuje, czasami
                        przeskakuje w glacjal.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: Józef Zawadzki Re: Trzy kolejne błędy IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 23:15

                          Dziwię się że Pan je podtrzymuje, ale widać nie potrafi Pan się przyznać do
                          błędu i popełnia następne

                          Czy to Pana wyznanie " 1) nie da sie wnioskowac o zaleznosci funkcji od
                          jednej zmiennej, jesli mamy 2 punkty, w ktorych wszystkie zmienne przybieraja
                          inne wartosci"

                          ma być podstawą sądu, że porównywanie stężenia C02 w ordowiku z dzisiejszym
                          jest metodologicznym błędem. Kolejny żart. Może Pan powie najpierw co tu dla
                          Pana jest funkcją i czego. Bez wątpienia klimat jest jakąś funkcją stężenia CO2
                          ( oczywiście nie tylko jego ) i jak najbardziej można porównywać tę zmienną w
                          dwóch różnych punktach i zależność od niej klimatu , jeżeli za punkty
                          przyjmiemy ordowik i czasy dzisiejsze. Co pan mówi Szanowny Panie?

                          A to co? "2) jak widac, fotosynteza nie kompensuje antropogennej
                          produkcji CO2. Zwazajac na to, ze tempo producji CO2 rosnie, a wydajnosc
                          fotosyntezy rosnie zapewne wolniej niz stezenie CO2 w atm. stezenie CO2 bedzie
                          dalej roslo." Z czego to widać? może Pan poda łaskawie ile wzrosło stężenie
                          CO2 np. od czasów gdy był Pan uczniem? Będę wdzięczny. Powtarzam, te zmiany na
                          trzecim miejscu po przecinku są niestotne.

                          No i na koniec po raz drugi zmusza mnie Pan do uśmiechu mówiąc "3) Pana
                          definicja homeostazy jest taka, ze wszystko co zywe jest w homeostazie. Taka
                          definicja jest dla nas beuzyteczna w tej dyskusji, bo stawia znak rownosci
                          miedzy jajem diplodoka a diplodokiem. "

                          A pan zna inną definicję homeostazy? Widzę , że dalej Pan snuje jakieś
                          poetyckie wizje z przywołaniem mezozoicznych gadów do rozważań o homeostazie.
                          Mam prawo przpuszczać , że Pana wiadomości z tego zakresu , przepraszam bardzo,
                          ale są , no powiedzmy, bardzo ogólne. Jajo diplodoka i diplodok, znak równości?
                          Panie szanowny. Proszę zejść z obłoków.

                          Kolejna część Pana wowodu : "Jest to jeden zywy organizm, w homeostazie,
                          od chwili poczecia do naturalnej smierci, ze tak powiem. Roznica rozmiarow jest
                          jednak dosyc widoczna. Z tej to przyczyny, zlodowacenie jest dla Pana mala
                          oscylacja wokol jakiegos polozenia rownowagi. No, jesli pol Europy pod lodem
                          to jest drobiazg, to w rzeczy samej ocieplenie nawet o 2-4 stopnie wyglada
                          zupelnie niegroznie."

                          I w rzeczy samej tak jest szanowny Panie. Pan chce stosować ludzką miarę do
                          zmian dotyczących całej biosfery. Biosfera , natura nie operuje naszą skalą
                          szanowny Panie. I zlodowacenia pozostaną epizodami w historii Ziemi. A może ta
                          wspomniana przez Pana różnica rozmiarów przemówi: to Pan chce stosować skalę
                          używaną powiedzmy przez ( by pozostać w momentami poetyckiej Pana konwencji)
                          ziarnko piasku leżące u podnóża Himalajów, dla całego tego masywu górskiego.

                          A tu już sam Pan się "grzebie" :
                          " Moge pospekulowac ze biosfera jest w homeostazie rozumianej jako
                          krotkookresowa rownowaga, pod nieobecnosc silnych czynnikow zewnetrznych. ( tu
                          nie ma miejsca szanowny Panie na spekulacje ) Jeszcze raz powtorze: w takim
                          wypadku popelnia Pan pewne naduzycie, twierdzac ze stan homeostazy gwarantuje
                          kompensacje skutkow dzialan czlowieka na skalach rzedu dziesiatek i setek lat."

                          Błąd jak Himalaje, nie pierwszy zresztą , popełnia sznowny Pan. Pogrzebały Pana
                          te czynniki zewnątrzne. Otóż , proszę Pana , człowiek nie jest czynnikiem
                          zewnętrznym dla biosfery. I dlatego właśnie że nie jest , homeostaza biosfery
                          gwarantuje kompensację skutków jego działania. To CO2 które wytwarzamy z całą
                          naszą przemysłową działanością jest w gruncie rzeczy , przepraszam , pryszczem
                          wobec tego CO2 który jest i zawsze był w atmosferze Ziemi.

                          Kolejne wyznanie " Homeostaza nie wyklucza duzych zmian, ona je tylko
                          utrudnia."

                          A czy ja mówię że wylkucza? Gdyby wykluczła Pan i ja bylibyśmy nieśmiertelni;
                          nie było by smierci żadnej żywej istoty. Mechanizmy homeostatyczne mogą się
                          załamać. Na pewno jednak nie - WYKAZAŁEM DLACZEGO I BĘDĘ JUŻ DO TEGO WRACAŁ -
                          POD WPŁYWEM WZROSTY STĘŻENIA CO2. Ale skoro biosfera przetrwała miliardy lat ,
                          to znaczy że mechanizmy homeostatyczne jej nie zawiodły. Co nie oznacza , że
                          jesteśmy wolni od zagrożenia jakimś kataklizmem kosmicznym. Ale ten byłby
                          wywołąny właśnie czynnikiem zewnętrznym.

                          Patrzmy dalej : "Jeszcze jedno. Dla organizmu zywego, homeostaza
                          jest warunkiem przetrwania i rozrodu, dlatego organizm ma _wbudowane_ pewne
                          mechnizmy stabilizujace.Dla calej biosfery jest inaczej. Caly uklad "podrozuje"
                          sobie swobodnie, chaotycnie mozna by powiedziec,ulega ciaglym zmianom. Czasami
                          sie stabilizuje, czasami przeskakuje w glacjal."

                          Dla biosfery NIE JEST INACZEJ szanowny Panie. Chyba tylko w tym sensie , że to
                          nie jest jeden żywy organizm ale obejmuje ich ona biliony oraz całe multum
                          czynników abiotycznych. Ale bisofera jako całość jest UKŁDEM HOMEOSTATYCZNYM .
                          DOWÓD : Przetrwała miliardy lat szanony Panie. Nieprawdaż? I jako taka trwać
                          będzie, jeśli nie przytrafi się jej jakaś kosmiczna katastrofa.

                          Posumowując i kończąc : dwutlenek węgla pochodzący z przemysłowej działaności
                          człowieka nie grozi katastrofami , którymi epatują nas piewcy zbliżającego się
                          ocieplenia.

                          Pozdrawiam i łącze wyrazy szacunku,

                          Józef Zawadzki
                          • pit_b Martwy punkt. 14.08.03, 21:31
                            Mam wrazenie, ze ta dyskusja sie juz
                            wyczerpala. Nie pozsotaje mi nic innego, jak
                            uznac jej koncowke za protokol rozbieznosci.
                            Mysle, ze ewentualny czytelnik ma dosyc
                            danych by ocenic, ktore z dwu rozbieznych
                            stanowisk bardziej mu odpowiada.

                            Dobrej nocy
                            Pit
                            • Gość: Józef Zawadzki Nie ma co do tego wątpliwości. IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 14.08.03, 22:43
                              Pozdrawiam szanownego Pana.
                            • Gość: Józef Zawadzki A do rzeczonej "dyspozycyjności" nie wróci Pan? IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 14.08.03, 22:46
                              • Gość: Józef Zawadzki Trochę to zgrzyta szanowny Panie. IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 14.08.03, 22:49
                  • Gość: Krzys52 Trzymajta sie Zawacki :))...............n/t IP: *.proxy.aol.com 15.08.03, 16:06
        • Gość: Józef Zawadzki Ta "dyspozycyjność" jest właśnie Pańskim naduży- IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 23:18
          ciem. Nie sądzi Pan Szanowny Panie?
          • pit_b Rzetelnosc badan. 15.08.03, 16:12
            Przywolany do tablicy, oswiadczam, ze
            jakakolwiek dyspozycyjnosc stanowi wielkie
            zagrozenie dla jakosci badan.

            Dlatego, tam gdzie sa wielkie interesy, trzeba koniecznie
            patrzec na rece. Dlatego tak ogromnie zbulwersowal
            mnie post cs137 o tym, jak to mozna otrzymac
            dowolny wynik naukowy, jesli sie chce, malo, akceptujacy
            ten stan rzeczy! A to zla zasada jest.

            A chce sie otrzymac pewien wynik, bo z czegos zyc
            trzeba, jak pisze cs137. Stad taki prowokacyjny post,
            nazywajacy, po imieniu, to co cs137 opisal. Zaznaczmy
            tez, ze cs137 mrugal nam okiem, ze to wyniki badan
            swiadczace o ociepleniu sa podfalszowane.
            Pokazalem wiec, ze i drugiej stronie moze zachodzic
            sfera emocjonalno-finansowa na poznawcza.

            W zwiazku z protokolem Kyoto kwestia efektu
            cieplarnianego nabrala zabarwienia, nazwijmy to,
            propagandowego. Stad, mnostwo smiecia z
            obydwu stron.

            Mam nadzieje, ze te wyjasnienia Pana satysfakcjonuja.

            Pozdrowienia
            Pit
            • Gość: Józef Zawadzki Ależ , nie szanowny Panie , nie satysfakcjonują. IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 22:04
              Mruganie niejakiego cs137 nie obchodzi mnie, poznałem już tego Pana ( prosze
              zerknąć jeśli łaska wyżej ) , mój post był wczesniejszy. Z tym się Pan zgodzi.
              Prawda? Mówiąc , że "dyspozycyjność" zgrzyta chciałem zwrócić uwagę szanownego
              Pana, że wyrokowanie o dyspozycyjności kogolwiek wobec czegokolwiek i
              kogolwiek, musi mieć jakieś podstawy. Mój post takich podstaw nie dawał.
              Dyspozyjny owszem jestem, ale wobec rozumu i wiedzy szanowny Panie. Wykazałem,
              z czym Pan nie potrafi się zgodzić wskutek znajomości przedmiotowych zagadnień,
              że dwutlenek wegla nie jest tym czynnikiem , który może sprowadzić na Ziemię
              opisywane kataklizmy. To nie jest żadna ideologia szanowny Panie tylko czyste,
              jasne rozumowanie. Niech Pan więc rozważy w pszyszłości konieczność większej
              rozwagi w wydawaniu sądów wartościujących i postawi sobie pytanie czy ma ku
              temu kompetencje. Pana wiedza z zakresu nauk przyrodniczych, proszę mi
              wybaczyć, jest , staram się powiedzieć to jak najdelikatniej, mocno
              niewystarczająca. Pozdrawiam Pana szanowny Panu i takiej właśnie
              dyspozycyjności Panu życzę. Dyspozycyjności wobec rozumu.
              • pit_b Powtarzam. 15.08.03, 22:15
                Element dyspozycyjnosci opisal cs137, ja go
                zaledwie nazwalem... i odwrocilem dla
                lepszego naswietlenia problemu.
                Niestety, dyspozycyjni uczeni sie zdarzaja.

                Myslalem, ze zgodzilismy sie, ze mamy rozbiezne
                sady na temat wnioskow z naszej dyskusji,
                nie zamierzam wiec do niej wracac, dziwie
                sie ze Pan to czyni...

                Jesli juz to Pan jednak zrobil, to podrzucam
                material do zastanowienia:

                www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1622415.html
                Nie po to, zeby dyskutowac, tylko dlatego zeby
                sklonic do refkleksji, wlasnie.

                Moje udokumentowane kwalifikacje w dziedzinie
                nauk przyrodniczych nie sa wcale takie male,
                ale dzis papierki daja na lewo i prawo, wiec
                sie tym nie przejmuje.

                Uklony,

                Pit
                • Gość: Józef Zawadzki Kłaniam się ,dziękuję ale nie interesuje mnie już IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 22:22
                  co szanowny pan ma do powiedzenia w tej sprawie. Linków na temat klimatu moge
                  podać Panu tysiąc. Tylko szanowny Panie, linki niczego nie rozwiązują.
                  Potrzebny jest rozum, którego , znowu przepraszam, w odnisieniu do omawianego
                  zagadnienia, raczył Pan używać niewiele. NIe wspominam o podstawowej wiedzy.
                  Pozdrawiam szanownego Pana.
                  • pit_b Niestety... 16.08.03, 16:38
                    Czyli jednak nie obeszlo sie bez ataku
                    personalnego... Nie jest Pan wiec pewien sily
                    swoich argumentow. I bardzo slusznie.

                    Uklony,

                    Pit

                    • Gość: Józef Zawadzki Ataku, szanowny Panie? Bez żartów. Wykazałem- IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 16.08.03, 16:56
                      osoby znające temat to widzą, że Pana wykształcenie przyrodnicze ( tzn. jego
                      brak ) , nie upoważnia Pana do zajmowania tak kategorycznego stanowiska w tej
                      dyskusji i w ogóle wobec omawianego zagadnienia. To szanowny Pan nazywa atakiem
                      personalnym? Rozbawił mnie Pan Szanowny. Pozdrawiam Pana.
                      • pit_b Zegnam (n.t.) 16.08.03, 17:25

    • dachs Oto fragmenty z artykulu z Newsweeka 13.08.03, 14:06
      Istnieja oznaki ze klimat na ziemi zaczyna sie dramatycznie zmieniac, i ze te
      zmiany moga doprowadzic do drastycznego zmniejszenia produkcji zywnosci na
      ziemi, co z kolei musi miec powewaznie polityczne skutki praktycznie rzecz
      biorac dla wszystkich narodow na ziemi.
      Przeslanki takich prognoz daja sie zaobserwowac juz tak czesto, ze meteorolodzy
      maja juz trudnosci z ich katalogowaniem. Zeszlego roju w kwietniu, na skutek
      najstraszliwej serii tornado, jaka kiedykolwiek zaobserwowano, zginelo w 148
      trabach powietrznych ponad 300 osob a straty wyniosly w 13 Stanach USA ponad
      pol miliarda dolarow.
      Naukowcy widza w tych wydarzeniach forpoczty dramatycznych przemian
      klimatycznych na swiecie. Meteorologowie nie sa zgodni co do przyczyn i
      rozmiaru zarysowujacego sie trendu, ani co do jego oddzalywania na lokalne
      warunki pogodowe.
      "Powazne zmiany klimaty beda musialy doprowadzic do zmian w swiatowej
      gospodarce" ostrzega National Academy of Science
      i dalej:
      Klimatolodzy sa pesymistycznie jezeli chodzi zdolnosc politykow do zapobiezenia
      nastepstw zmian klimatycznych. Im dluzej politycy sie wahaja tym trudniej
      bedzie dzialac gdy zmiany klimatyczne stana sie gorzka rzeczywistoscia
      • dachs Ale jestem roztargniony 13.08.03, 17:17
        przez pomylke przytoczylem fragmenty artykulu z 28. Kwietnia 1975 r.
        Chodzilo tam o stojace z cala pewnoscia u progu ochlodzenie klimatu.
        • pit_b Efekt netto. 13.08.03, 18:08
          No prosze, mialo sie ochlodzic, a sie ocieplilo.
          Ciekawe, skad taka zmiana trednu? wink
    • Gość: Krzys52 Xiakretyn niedawno z termometrem latal... IP: *.proxy.aol.com 14.08.03, 14:26
      ...wiec jest niejakim ekspertem. smile)
      .
      K.P.
      • xiazeluka Zgadza się... 14.08.03, 14:30
        ...mierzyłem ciepłotę tego zatkanego kibla z gównem, który targasz na szyi.
        • Gość: Krzys52 I pociesznie wygladal z tym termometrem z zadka.. IP: *.proxy.aol.com 15.08.03, 03:48
          ...sterczacym.
          Jak indyk na na Thanksgiving. W piekarniku. smile))
          • xiazeluka Re: I pociesznie wygladal z tym termometrem z za 15.08.03, 22:01
            Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

            > ...sterczacym.
            > Jak indyk na na Thanksgiving. W piekarniku. smile))

            Ha, ha, podobałeś się sobie, kretynie52? To wsadź sobie jeszcze termometr w
            ucho, przekonasz się, że nie ma w środku czego mierzyć...
    • andrzejg chyba mi nie lata przyczyna zmian, 14.08.03, 15:24
      choć i tak nie jestem w stanie na nią wpłynąć.

      Podważany tu jest wpływ działalnosci człowieka na zmianę klimatu.
      Niewatpliwie nie jest on jedyny i siły natury (czy jak je tam zwać)
      i tak maja nad nami przewagę,bo za mali jesteśmy abysmy choćby przewidzieli
      pogodę choćby na najbliższy tydzień.Jednak nie szkoda mi pieniedzy na badania
      i wymysły ekologów , którzy biją na alarm.Niech myslą,niech analizują,
      zawsze z takiej pracy pozostaja jakies efekty.Czy laboratoria fabryczne
      zawracałyby sobie głowe jakąs tam dziura ozonową?Po co?Czy obserwowaliby jej
      rozrost,czy też stagnację?Jej wpływ na człowieka?Jakie nie byłyby przyczyny
      zmian klimatu , wiedza na temat jego oddziaływania na człowieka jest niezbędna.
      Bo jeżeli w tej chwili w Polsce nastapi ocieplenie , to chciałbym to wiedzieć
      wcześniej choćby po to , aby zmienić profil produkcji i utrzymac się przy życiu,
      nie mówiąc juz o klimatyzaji pomieszczeń , które to mogą bezpośrednio pomóc
      przezyc w sędziwym wieku (we Francji upały 'pomogły' zejść ze świata tysiącom
      ludzi).Niewątpliwie następują zmiany , ale czy zdązymy się przystosować do
      związanych z nimi komplikacjami (egzotyczne dla na choroby) ?


      A.
      • Gość: uff Re: chyba mi nie lata przyczyna zmian, IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.08.03, 04:05
        Hehe. No to producenci poczuli już nowy trend. Widzę te instrukcje i hasła
        reklamowe: "produkt przystosowany do działania w wysokich temperaturach"
        albo "odporne na działanie słońca". Nie ważne że w zimie za oknem w -40. Mamy
        globalne ocieplenie, marketing do boju.
        • Gość: AndrzejG słuszny wniosek i masz na to dowód IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.03, 14:11
          Gość portalu: uff napisał(a):

          > Hehe. No to producenci poczuli już nowy trend. Widzę te instrukcje i hasła
          > reklamowe: "produkt przystosowany do działania w wysokich temperaturach"
          > albo "odporne na działanie słońca". Nie ważne że w zimie za oknem w -40. Mamy
          > globalne ocieplenie, marketing do boju.

          ----------------------------------------------------

          Na to jednak może już być za późno. Jeśli pozwolimy, by rynek dalej sterował
          decyzjami politycznymi, jesteśmy skończeni. Możemy zapobiec katastrofie tylko
          poprzez przejęcie kontroli nad naszą ekonomią. Powinniśmy domagać się
          opracowania sposobów na zmniejszenie spożycia energii o 80-90 procent. To
          wymagałoby drakońskich obostrzeń, reglamentacji i zakazów. Czy będziemy do tego
          zdolni, czy raczej jesteśmy już skazani na lunatyczny marsz ku zagładzie?

          tygodnikforum.onet.pl/1129717,0,5483,922,2,artykul.html
          --------------------------------------------------------

          Mało powiedziane marketing do boju.Mówią 'przejmijmy kontrolę nad ekonomią'/sic/
          A cóż to jest?Czy ekonomia to taka latająca sobie samopas maszyna?
          Przejąć kontrolę nad ekonomia to rządzić.Jak?
          Systemem nakazowym( To wymagałoby drakońskich obostrzeń, reglamentacji i
          zakazów).Czy nastepne konflikty o władzę będa na tle klimatycznym?

          A.
    • Gość: siedem juz nie jestem tego taki pewien IP: 213.216.66.* 22.08.03, 14:16
      widziałem tydzien temu TWISTERA w tarnowskich górach. wiatr około 200km/h
      [bałem sie ze mnie wyssie z balkonu dobrze osłonietego] mam to nagrane na
      telefon jakby ktos chcial na majla 10 sekund horroru to pisac na sl@w.lp

      5040
      • andrzejg Re: juz nie jestem tego taki pewien 22.08.03, 14:46
        Gość portalu: siedem napisał(a):

        > widziałem tydzien temu TWISTERA w tarnowskich górach. wiatr około 200km/h
        > [bałem sie ze mnie wyssie z balkonu dobrze osłonietego] mam to nagrane na
        > telefon jakby ktos chcial na majla 10 sekund horroru to pisac na sl@w.lp
        >
        > 5040

        Hej siódemko

        Pal szesc hurrra...coś tam
        a.. gany


        Mnie tez zastanawiaja te zmiany klimatu
        uzaleznione od natury (jak dowodzi luka)
        ale...
        cóz mnie obchodzą winowajcy (z natura włącznie)
        cóż im mogę zrobić?
        Nawet ich nie oleję.

        Jedno jest pewne--->zmienia się.
        drugie jest pewne------>należy się dostosować.

        szlus.kropka.


        A.
      • dachs Re: juz nie jestem tego taki pewien 22.08.03, 15:08
        Gość portalu: siedem napisał(a):

        ...jakby ktos chcial na majla 10 sekund horroru to pisac na sl@w.lp

        chcialem, ale tylko mailer failure sie odezwal.
        • alfalfa Re: juz nie jestem tego taki pewien 22.08.03, 15:55
          A nie miało być czasem sl@wp.pl?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka