hugo_w2
08.02.08, 09:08
W niedzielnych wyborach prezydenckich Serbowie podjęli decyzję
mogącą mieć poważne konsekwencje dla przyszłości całej Europy.
Wybierając prozachodniego kandydata, opowiedzieli się za integracją
z resztą Starego Kontynentu, pośrednio godząc się także z utratą
kontrolowanego od 1999 roku przez NATO Kosowa.
Sytuacja na Bałkanach jest niezwykle skomplikowana i nie sprowadza
się jedynie do prostej alternatywy - albo ze Wschodem, albo z
Zachodem. Relacje narodowościowe w tej części kontynentu są bardzo
pogmatwane, a rzeczywistość nie jest ani czarna, ani biała. Wybór
Serbów nie był zresztą jednoznaczny, bo przecież żaden z kandydatów
nie chce oddać Kosowa. To prawda: zwycięstwo Borysa Tadicia w
wyborach prezydenckich musi cieszyć. Trzeba jednak pamiętać, że jego
nacjonalistyczny konkurent Tomislav Nikolić, optujący za zerwaniem
więzów z Europą na rzecz Rosji i Chin, wygrał pierwszą rundę
wyborów, a w drugiej otrzymał niewiele mniej głosów od zwycięzcy.
Silne prorosyjskie sympatie Serbii mają zresztą swoje historyczne
tradycje, a Moskwa nie ukrywa, że zależy jej na zbliżeniu z
Belgradem, czemu służyć mają chociażby różne projekty energetyczne.
Przed Europą, a przede wszystkim przed przewodniczącą w tym półroczu
UE Słowenią stoi obecnie niezwykle delikatne zadanie. Niepodległość
Kosowa, która wydaje się być już sprawą nieuniknioną, może znów
rozsadzić bałkański kocioł i stworzyć niebezpieczny precedens dla
całego kontynentu, gdy o swoje prawa upomną się inne małe narody.
Oprócz tego kompletnemu rozpadowi koncepcji Wielkiej Serbii nie może
towarzyszyć podsycanie ambicji utworzenia Wielkiej Albanii,
składającej się nie tylko z Kosowa, ale także części Macedonii i
Grecji. Serbowie natomiast muszą zobaczyć - i to bardzo szybko -
konkretne korzyści związane z integracją europejską i wejść na
szybką ścieżkę prowadzącą do pełnego członkostwa w Unii
Europejskiej. Tylko w ten sposób istnieje szansa na załagodzenie
politycznego kryzysu.
Serbia była największym przegranym procesu rozpadu Jugosławii. Z
roli największego narodu federacji Serbowie zostali sprowadzeni do
roli pariasów Europy, a światowa opinia publiczna uczyniła z nich
sprawców wszystkich bałkańskich nieszczęść. Ostatnim aktem procesu
dezintegracji wspólnego państwa Słowian południowych był rozwód z
maleńką Czarnogórą, mimo ogromnych podobieństw językowych i
kulturowych między tymi narodami. To musiało i musi boleć oraz razić
ich narodową dumę. Upokorzonych Serbów - abstrahując od kwestii
odpowiedzialności za wojnę i zbrodnie popełnione na Bałkanach w
ostatnich dekadach, która obciąża także inne grupy etniczne - czeka
obecnie oderwanie prowincji będącej kolebką ich państwowości. Trzeba
będzie niezwykłej wprost politycznej zręczności i taktu, aby
przekonać ich do tego, że integracja z Europą warta jest Kosowa.
Quelle PDN-NY(TD)