Gość: robi
IP: 62.233.197.*
22.08.03, 23:00
Oto co napisał jeden z forumowiczów na usenecie:
"Tia, widziałem moderowanie w Onecie na własne oczy, kumpel tam pracował i
czasem wpadałem do niego, gdy miał nockę (co by miał do kogo gębę otworzyć).
Był zwykłym stróżem, przyjmował klucze, otwierał i zamykał drzwi wejściowe.
Jako, że miał sporo wolnego czasu, to przy okazji miał moderować. Otwierał
programik, który łączył się z bazą nowo dodanych wypowiedzi i dzielił je
łądnie na wątki i działy. Kumpel: eee, ten jest czadowy, puszczamy. Inny:
jezu, co za frajer, nie puszczamy. Czasem: o, tu bluzgi, nie puszczamy. I
tak dalej. Śmiechu warte ale zabawę miał przednią.