Dodaj do ulubionych

PRELAKCJA JAKO NOWA FORMA CZYNU SPOLECZNEGO

IP: *.cm-upc.chello.se 26.08.03, 22:35
Szanowni Panstwo,

mamy spozniony sezon nie tylko ogorkow, ale ograniczonej sprawnosci umyslowej
naszego gatunku. Tu, na FA. (Mowia, iz spowodowany przedziwnym [dupa]
ustawieniem sie Marsa w stosunku do Ziemi.
Oczywiscie za ten stan rzeczy mozemy obwinic rowniez osoby dokonujace
swiadomej destrukcji tego forum . Osoby jak Pan Jozef Z.

Niestety, nie bedziemy do konca uczciwi, gdy tylko jemu przypiszemy panujacy
tu powszechnie w ostatnim czasie stan totalnej bryndzy umyslowej. W duzym
stopniu wina oczywiscie - przyznajmy to - lezy rowniez po naszej stronie.
Gdyz pozwalamy sie prowokowac. Gdyz nierozsadnie wchodzimy w wymiane
inwektyw, a poprzez to w zazylosc z osoba zapewne chora, o nerwach
rozstrojonych. Poniewaz sami nie dbamy o to, aby dostarczyc sobie godziwych
intelektualnych cwiczen i umyslowej rozrywki.
Wiec moze bysmy - kazdy razem i wszyscy z osobna, tak :
- co zasiali,
- co zaorali ? (Grochowiak, Rozewicz?)

Nie mam jeszcze zadenego dobrze przygotowanego odczytu. Mam natomiast tekst,
ktory swietnie nadaje sie na lunchowa prelekcje.
Postanowilem wyglosic ja jutro. W czynie spolecznym. Dla ratowania naszych
serc i glow. Powodowany checia wywolania fermentu i tumultu odmiennego od
tego, ktory dzis jest naszym udzialem

Tedy jutro. O godz. 13 oo. W sali Glownej.

Serdecznie zapraszam.

Euromir

PS
Tematem - nieblachym, bedzie polska obecnosc militarna w pewnym kraju
Bliskiego Wschodu, spowodowana glupota i polityczna naiwnoscia naszych elit.
Obserwuj wątek
    • Gość: EUROMIR ERRATA - MA BYC PRELEKCJA (SPRAWKA MARSA ?) n/t IP: *.cm-upc.chello.se 26.08.03, 22:38
    • nurni powinszowania 27.08.03, 00:04
      cieszy mnie Pana szybki powrot do zdrowia

      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > Oczywiscie za ten stan rzeczy mozemy obwinic rowniez osoby dokonujace
      > swiadomej destrukcji tego forum . Osoby jak Pan Jozef Z.

      • Gość: EUROMIR A JA WINSZUJE WYBIORCZOSCI IP: *.cm-upc.chello.se 27.08.03, 00:23
        Szanowny Panie Nurni,

        dziekuje za polityczne slowa i wypunktowanie nie najwazniejszego w moim tekscie
        zdania :

        "Oczywiscie za ten stan rzeczy mozemy obwinic rowniez osoby dokonujace
        swiadomej destrukcji tego forum . Osoby jak Pan Jozef Z."

        W zamysle moim istotniejszym bylo sformulowanie inne ROWNOLEGLE z tym pierwszym
        WSPOLEGZYSTUJACE. To mianowicie :

        " Niestety, nie bedziemy do konca uczciwi, gdy tylko jemu przypiszemy panujacy
        tu powszechnie w ostatnim czasie stan totalnej bryndzy umyslowej. W duzym
        stopniu wina oczywiscie - przyznajmy to - lezy rowniez po naszej stronie.
        Gdyz pozwalamy sie prowokowac. Gdyz nierozsadnie wchodzimy w wymiane
        inwektyw, a poprzez to w zazylosc z osoba zapewne chora, o nerwach
        rozstrojonych."

        Gratuluje Panu wybiorczosci w metodzie cytowania mych wypowiedzi.

        Pzdr:

        Euromir
        • Gość: Oaza Długo Pan każesz sobie czekac IP: *.lar.sch.gr 27.08.03, 00:52
          Może jednak warto??????
          Prosbę jednak mam aby Pan ludzkim jezykiem napisał, tak dla ludu. My na tym
          padole forumowym proste ludzie jestemy i jak Pan znowu słownik wyrazów obcych
          nam zaprezentuje a może jeszcze jakies mnóstwo dygresji ze staropolszczyzną to
          tylko pochlastać sie nam przyjdzie. My lubimy te falbanki i frezy ale nie w
          jezyku polskim kiedy zrozumiec tekst utrudniają.
          To co??? da sie zrobic???
          I mam jeszcze jedna prosbe aby zakonczył Pan Euromirze swój wykład propozycja
          rozwiazan dla stanu rzeczy, jaki juz jest a w szczególności jakie konsekwencje
          były by dla takiego kroku naszym Polski udziałem. Zaliczam Pana do najtęższych
          mózgów forum wiec proszę mnie nie rozczarować.
          • Gość: EUROMIR TEN CO CZEKA NA COS DOBREGO NIGDY ... IP: *.cm-upc.chello.se 27.08.03, 01:22
            Mily Panie Oaza,

            a propos dlugiego Panskim zdaniem oczekiwania na jutrzejsza prelekcje.


            Jest takie stare zydowskie przyslowie :

            "TEN KTO CZEKA NA COS DOBREGO NIGDY NIE CZEKA ZA DLUGO"

            *
            Co do Panskich oczekiwan, gdy idzie o moj jezyk.
            - Mam jaki mam. A czasami przy lekturze tekstu wcale niezle jest siegnac po
            slownik. Rowniez po to aby poszerzyc swoj zasob slownictwa.

            *
            Kiedy zas idzie o Panski wniosek dotyczacy wskazan i podSumowan majacych byc
            ukoronowaniem moich na FA wykladow - popieram. Tylko, ze nie zawsze mam ku temu
            ochote. Czasami wydaje mi sie, ze dobrze jest sluchacza zmusic do wyciagniecia
            wnioskow samemu. Widzi Pan, najwiekszym naszym wrogiem jest umyslowe (rowniez
            moje) lenistwo.
            Staram sie z nim walczyc. Jutro zdaje sie , ze mi nie wyjdzie. Gdyz wnioski
            opracowalem b. szczegolowo.

            Pozdrawiam Pana :

            Euromir
            • rycho7 jakosc slownikow wyrazow obcych 27.08.03, 07:50
              Szanowny Panie Euromirze

              Zachecony Panskimi sugestiami siegnalem po slownik wyrazow obcych w
              temacie "prelaktacja spowodowana zblizeniem Marsa od tylu". Ponioslem sromotna
              porazke poniewaz wspolczesne slowinki nie zawieraja tak awangardowego
              slownictwa. Obawiam sie, ze to jakies slownictwo gejowskie. Poprzestne wiec na
              oczekiwaniu na Panska prelekcje.

              Pozdrawiam
              • panzawadzki Probowal Pan rowniez pod haslem "Errata"? 27.08.03, 09:22
            • dachs Re: TEN CO CZEKA NA COS DOBREGO NIGDY ... 27.08.03, 09:18
              Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

              > Kiedy zas idzie o Panski wniosek dotyczacy wskazan i podSumowan majacych byc
              > ukoronowaniem moich na FA wykladow - popieram. Tylko, ze nie zawsze mam ku
              > temu ochote. Czasami wydaje mi sie, ze dobrze jest sluchacza zmusic do
              > wyciagniecia wnioskow samemu.


              Czyli jak mawial Sekretarz d/s Propagandy w KW PZPR w Katowicach tow.
              okurczejakonsienazywal?
              "Ja rzucam mysl, a wy go lapcie"
              • pulbek Re: TEN CO CZEKA NA COS DOBREGO NIGDY ... 27.08.03, 10:00
                dachs napisał:

                > Czyli jak mawial Sekretarz d/s Propagandy w KW PZPR w Katowicach tow.
                > okurczejakonsienazywal?
                > "Ja rzucam mysl, a wy go lapcie"

                Nie ma sie z czego smiac. Ta metoda ma wielka i piekna tradycje. Doprowadzil ja
                do perfekcji Sokrates w swojej metodzie maieutycznej, zwanej tez "rznieciem
                glupa". Tu na Forum metode maieutyczna stosuje Euromir w wersji lzejszej, a w
                pelnej wersji sokratejskiej - Gini. Co drugie jej zdanie konczy sie pytajnikiem.

                Pulbek.
                • felicia Re: TEN CO CZEKA NA COS DOBREGO NIGDY ... 27.08.03, 10:35
                  Trawestując nieco Mrożka, można by skomentować fakt tak konsekwentnego
                  podnoszenia poziomu FA: "a jeden u nas to był taki mocny w głowie"...
                  W sumie jednak mocny lepiej niż słaby.
        • nurni powinszowania kwituje i jeszcze raz odwzajemniam 27.08.03, 04:30
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > Szanowny Panie Nurni,
          >
          > dziekuje za polityczne slowa i wypunktowanie nie najwazniejszego w moim
          tekscie
          >
          > zdania :
          >
          > "Oczywiscie za ten stan rzeczy mozemy obwinic rowniez osoby dokonujace
          > swiadomej destrukcji tego forum . Osoby jak Pan Jozef Z."
          >
          > W zamysle moim istotniejszym bylo sformulowanie inne ROWNOLEGLE z tym
          pierwszym
          >
          > WSPOLEGZYSTUJACE. To mianowicie :
          >
          > " Niestety, nie bedziemy do konca uczciwi, gdy tylko jemu przypiszemy
          panujacy
          > tu powszechnie w ostatnim czasie stan totalnej bryndzy umyslowej. W duzym
          > stopniu wina oczywiscie - przyznajmy to - lezy rowniez po naszej stronie.
          > Gdyz pozwalamy sie prowokowac. Gdyz nierozsadnie wchodzimy w wymiane
          > inwektyw, a poprzez to w zazylosc z osoba zapewne chora, o nerwach
          > rozstrojonych."
          >
          > Gratuluje Panu wybiorczosci w metodzie cytowania mych wypowiedzi.

          nie mialem najmniejszej checi przypominac komukolwiek
          jak latwo dal sie kupic na Jozia

          ja /nie chwalacy sie/ jozia i jego role zrozumialem niemal natychmiast

          zakpic bron Boze nie chcialem
          a tylko z ulga przyjalem Panskie "eureka"!
          zlosliwie moze nieco 'stosunkujac' sie do czasu 'zamyslu'
          jakie to odkrycie Panu zajelo

          do bryndzy umyslowej ktora zapanowala na FA
          nie przyznaje sie w zadnym razie /wszak sam ciagle pisze swietnie/

          totez nie cytowalem calego listu bom malo ochotny
          by bil sie Pan i w moja piers

          > Pzdr:
          >
          > Euromir

          wzajemnie!
          • panzawadzki Re: powinszowania kwituje i jeszcze raz odwzajemn 27.08.03, 08:55
            nurni napisał:


            > ja /nie chwalacy sie/ jozia i jego role zrozumialem niemal natychmiast

            Szanowny Panie,

            jaka role laskaw byl Pan mi przypisac? Czyzby moja osoba pasowala Panu do
            schematow egzystujacych w Panskiej glowie?

            Pozdrawiam Pana

            Jozef Zawadzki
    • panzawadzki Re: PRELAKCJA JAKO NOWA FORMA CZYNU SPOLECZNEGO 27.08.03, 02:21
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > Oczywiscie za ten stan rzeczy mozemy obwinic rowniez osoby dokonujace
      > swiadomej destrukcji tego forum . Osoby jak Pan Jozef Z.
      >
      > Niestety, nie bedziemy do konca uczciwi, gdy tylko jemu przypiszemy panujacy
      > tu powszechnie w ostatnim czasie stan totalnej bryndzy umyslowej. W duzym
      > stopniu wina oczywiscie - przyznajmy to - lezy rowniez po naszej stronie.
      > Gdyz pozwalamy sie prowokowac. Gdyz nierozsadnie wchodzimy w wymiane
      > inwektyw, a poprzez to w zazylosc z osoba zapewne chora, o nerwach
      > rozstrojonych. Poniewaz sami nie dbamy o to, aby dostarczyc sobie godziwych
      > intelektualnych cwiczen i umyslowej rozrywki.

      Szanowny Panie

      Zwracam uwage na fakt, ze to ja zostalem sprowokowany przez niektorych
      uczestnikow Forum i to juz w pierwszym watku, ktory tutaj zalozylem. Stan taki
      trwa az do dzisiaj, a juz najwiekszym "osiagnieciem" prowokatorow jest, ze to
      mnie przypisuje sie zasluge za "destrukcje" tego forum. Ze tak nie jest
      swiadczy chociazby ilosc postow kierowanych pod moim adresem albo na temat
      mojej osoby. Jest ich znacznie wiecej od postow mojego autorstwa. Przypisywanie
      mi glownej roli w destrukcji tego Forum jest tym bardziej dziwne, jesli
      uswiadomic sobie fakt, ze to ja pojawilem sie na forum jako osoba nowa,
      zwyczajow panujacych tutaj nie znajaca. Dla niektorych tutaj byl to powod, by
      osobe moja wysmiac, wyszydzic i skarykaturowac. Przyznaje, ze reakcja z mojej
      strony byla nieco przesadzona, ale skad moglem wiedziec, ze jest to metoda
      powszechnie tutaj stosowana w odniesieniu do nowych uczestnikow. Potraktowalem
      to rowniez jako typowy atak ad personam w celu odwrocenia uwagi od tresci
      mojego postu.
      Zrobiono sobie z mojej osoby obiekt rozrywki na tym forum. Kazdy komu akurat
      przyjdzie ochota zabawic sie tanim kosztem pisze mniej lub bardziej "dowcipny"
      post na moj temat. Jak do tej pory mogl taki "dowcipnis" liczyc na
      rownie "swiatla" odpowiedz z mojej strony. Pisze mogl, bo postanowilem posty
      takie kompletnie ignorowac. Sytuacja ta przestala mnie bawic i mowie tutaj
      publicznie dosyc tego.
      Ciesze sie, ze poruszyl Pan temat wspolodpowiedzialnosci za to forum. To nie
      jest tak, ze odpowiedzialnosc spada jedynie na mnie; czesc i to spora-
      oczywiscie tak, przyznaje. I mam nadzieje, ze inni tez to przyznaja w stosunku
      do siebie.
      Urazonych przepraszam, urazony sie nie czuje, a tych do ktorych to nie dotarlo
      informuje, ze nie bede na prymitywne zaczepki wiecej reagowal.

      Pozdrawiam Pana
      (i mam nadzieje, ze nie bedzie Pan mial nic przeciwko temu, ze ewentualnie glos
      w Pana watku zabiore)

      Jozef Zawadzki
      • Gość: EUROMIR Re: PRELEKCJA JAKO NOWA FORMA CZYNU SPOLECZNEGO IP: *.cm-upc.chello.se 27.08.03, 02:57
        Szanowny Panie Zawadzki,

        ciesze sie, iz zechcial Pan, w sposob ladny i zorganizowany napisac post, ktory
        jak rozumiem - jest jakas forma zaproszenia do zawieszenia broni.
        Dobrze, iz Pan widzi, ze sytuacja podobna tej trwajacej tu juz od kilku
        tygodni , zaczela byc nuzaca, niemozliwa do wytrzymania i deprymujaca wielu
        uczestnikow prowadzonych tu rozmow i dyskusji.

        Nie zamierzam w obecnej sytuacji wchodzic w geneze (z obu stron) rozpalonych
        namietnosci. Bo i nie warto. To ku niczemu nie prowadzi. Zdaje sie, iz z obu
        stron popelniono wiele bledow.
        Mam nadzieje, iz teraz atmosfera na FA poprawi sie, a nasze dyskusje bedziemy
        mogli prowadzic w sposob cywilizowany i merytoryczny.

        Oczywiscie zapraszam Pana na prelekcje i oczekuje, iz zabieze Pan glos, w
        majacej nastepic po niej dyskusji.

        Pozdrawiam Pana :

        Euromir


        • panzawadzki Re: PRELEKCJA JAKO NOWA FORMA CZYNU SPOLECZNEGO 27.08.03, 08:50
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > Szanowny Panie Zawadzki,
          >
          > ciesze sie, iz zechcial Pan, w sposob ladny i zorganizowany napisac post,
          ktory
          >
          > jak rozumiem - jest jakas forma zaproszenia do zawieszenia broni.
          > Dobrze, iz Pan widzi, ze sytuacja podobna tej trwajacej tu juz od kilku
          > tygodni , zaczela byc nuzaca, niemozliwa do wytrzymania i deprymujaca wielu
          > uczestnikow prowadzonych tu rozmow i dyskusji.
          >
          > Nie zamierzam w obecnej sytuacji wchodzic w geneze (z obu stron) rozpalonych
          > namietnosci. Bo i nie warto. To ku niczemu nie prowadzi. Zdaje sie, iz z obu
          > stron popelniono wiele bledow.
          > Mam nadzieje, iz teraz atmosfera na FA poprawi sie, a nasze dyskusje bedziemy
          > mogli prowadzic w sposob cywilizowany i merytoryczny.
          >
          > Oczywiscie zapraszam Pana na prelekcje i oczekuje, iz zabieze Pan glos, w
          > majacej nastepic po niej dyskusji.
          >
          > Pozdrawiam Pana :
          >
          > Euromir


          Szanowny Panie Euromirze,

          podzielam Pana nadzieje i dziekuje za zaproszenie.

          Pozdrawiam Pana

          Jozef Zawadzki
    • stoik komentarz do czynności 27.08.03, 02:22
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > Wiec moze bysmy - kazdy razem i wszyscy z osobna, tak :
      > - co zasiali,
      > - co zaorali ? (Grochowiak, Rozewicz?)

      "Indyk" Mrożka
      • Gość: EUROMIR Re: komentarz do czynności IP: *.cm-upc.chello.se 27.08.03, 03:19
        Mily Panie Stoiku,

        dziekuje, iz zechcialo sie Panu odswiezyc moja pamiec.
        Jak przez mgle pamietam (no to juz kilkadziesiat lat temu) wieczor, w
        Warszawie, w mieszkaniu przyjaciol, gdy na glos czytalismy fragmenty z
        dramatow. Przerozmaite. Glownie Rozewicza i Grochowiaka ze wzgledu na
        literackie preferencje naszej gospodyni. Na glosy. I to wtedy stamtad, nie z
        zadnej innej lektury, ani teatru - pamietam scenerie mrocznej gospody i
        polskich rozleniwionych, milczacych chlopow. Ktorzy tylko czasami
        mruczeli : ...a moze byswa tak co zasiali. ...a moze byswa tak co zaorali.

        Grochowiaka nie czytywalem programowo.A Rozewicza (paszol w odstawku) za jego
        postawe polityczna. Oczywiscie dzis z perspektywy czasu smiesznym mi sie to
        wydaje. Ale wowczas...
        Stad pewnie moje duze luki w znajomosci owczesnej wiadacej poezji i dramatu.

        Biorac pod uwage wszystkie powyzsze moje uwagi, bezczelnoscia bedzie upierac
        sie przy swoim. A jednak... w przedziwny sposob przekonany jestem, iz autorem
        przywolanego tu dialogu jest jeden z wymienionych przeze mnie autorow. Nie
        Mrozek. (A Indyka nie znam).
        Gdyby mogl Pan zeskanowac dla mnie, z posiadanego przez Pana
        egzemplarza "Indyka" fragment dilalogu : zasiac, zaorac - bede wdzieczny.
        Ciekaw jestem, czy go rozpoznam. I czy to ten o ktorym mowimy.

        Pozdrawiam Pana :

        Euromir
        • januszcz Cóż to za twór w internecie nieznany 27.08.03, 09:07
          Google - jedna z lepszych wyszukiwarek okazała sie bezradnasad


          Podana fraza - Prelakcja - nie została odnaleziona.
          Nie znaleziono stron zawierających słowo "prelakcja".

          Podpowiedzi:
          - Sprawdź, czy wszystkie słowa zostały poprawnie napisane.
          - Użyj innych słów kluczowych.
          - Spróbuj użyć bardziej ogólnych słów kluczowych.

          A wiec słowa - klucze. Klucze, to Pan Euromir nosi przy sobiesmile

          Z "prelaktycznym" pozdrowieniemsmile)


          janusz
          • januszcz Re: Cóż to za twór w internecie nieznany 27.08.03, 10:30
            januszcz napisał:

            > Google - jedna z lepszych wyszukiwarek okazała sie bezradnasad
            >
            >
            > Podana fraza - Prelakcja - nie została odnaleziona.
            > Nie znaleziono stron zawierających słowo "prelakcja".
            >
            > Podpowiedzi:
            > - Sprawdź, czy wszystkie słowa zostały poprawnie napisane.
            > - Użyj innych słów kluczowych.
            > - Spróbuj użyć bardziej ogólnych słów kluczowych.
            >
            > A wiec słowa - klucze. Klucze, to Pan Euromir nosi przy sobiesmile
            >
            > Z "prelaktycznym" pozdrowieniemsmile)
            >
            >
            > janusz
            ==========
            Sam sobie odpowiem na mój brak spostrzegawczości. Otóż nie zauważyłem tej
            erraty. Moze wynikło to ze specyficznego podejscia do tekstów pisanych dużymi
            literami.

            Pies Pawłowa - janusz

            smile)
        • dachs Mrozek, panie Euromirze 27.08.03, 09:25
          A moze bysmy co zaorali?
          A co?
          A chocby i pole.
          • lisekrudy Re: Mrozek, panie Euromirze 27.08.03, 11:00
            dachs napisał:

            > A moze bysmy co zaorali?
            > A co?
            > A chocby i pole.

            Eeeeeeee, gadacie.

            L.
            • dachs Mrozek, panie Lisku 27.08.03, 11:17
              A jeden jak sie zlapal za glowe, to mu w recach zostala.
              Musi w recach byl silny.
              Eeee, w szyje byl slaby.

              Pewnie nie dokladnie tak, bo z pamieci cytuje.
              • ada08 Re: Mrozek, panie Lisku 27.08.03, 11:44
                dachs napisał:

                > A jeden jak sie zlapal za glowe, to mu w recach zostala.
                > Musi w recach byl silny.
                > Eeee, w szyje byl slaby.
                >
                > Pewnie nie dokladnie tak, bo z pamieci cytuje.

                Tak mniej więcej chyba. To również i mój ulubiony cytat z ''Indyka'',
                ale nie mam egzemplarza pod ręką smile

                Swoją drogą pan Euromir fatalnie wybrał fragment z ''Indyka'' jako
                motto-zachętę do wspólnego działania, bo przecież w tej sztuce, o ile
                pamiętam , nikomu nic się nie chce....
                Nawet tytułowemu indykowi nie chce sie zalecać do kur smile
                a.

                • andrzejg w tym rzecz,w tym rzecz 27.08.03, 13:44
                  ada08 napisała:

                  > dachs napisał:
                  >
                  > > A jeden jak sie zlapal za glowe, to mu w recach zostala.
                  > > Musi w recach byl silny.
                  > > Eeee, w szyje byl slaby.
                  > >
                  > > Pewnie nie dokladnie tak, bo z pamieci cytuje.
                  >
                  > Tak mniej więcej chyba. To również i mój ulubiony cytat z ''Indyka'',
                  > ale nie mam egzemplarza pod ręką smile
                  >
                  > Swoją drogą pan Euromir fatalnie wybrał fragment z ''Indyka'' jako
                  > motto-zachętę do wspólnego działania, bo przecież w tej sztuce, o ile
                  > pamiętam , nikomu nic się nie chce....
                  > Nawet tytułowemu indykowi nie chce sie zalecać do kur smile
                  > a.
                  >


                  Bo do kur trzeba koguta...
                  I choćby indor najpiękniejszy był w kurniku,to nadaremny trud
                  bezpłodne zaloty będą

                  A.
                  • lisekrudy Re: w tym rzecz,w tym rzecz 27.08.03, 16:11
                    andrzejg napisał:

                    > I choćby indor najpiękniejszy był w kurniku,to nadaremny trud

                    A czy to bylo indoor czy outdoor? (tak mi sie z glupia frant skojarzylo).

                    L.
                    • andrzejg Re: w tym rzecz,w tym rzecz 27.08.03, 22:06
                      lisekrudy napisał:

                      > andrzejg napisał:
                      >
                      > > I choćby indor najpiękniejszy był w kurniku,to nadaremny trud
                      >
                      > A czy to bylo indoor czy outdoor? (tak mi sie z glupia frant skojarzylo).
                      >
                      > L.

                      Takie z głupia frant skojarzenia są rewelacyjne
                      A jak myślisz?In.. czy raczej out...?

                      Pozdrawiam
                      A.

                      P.S.
                      Tak swoją drogą , to we Wrocławiu jest restauracja Inndoor House
              • ada08 Re: Mrozek, panie Borsuku :-) 27.08.03, 18:50
                dachs napisał:

                > A jeden jak sie zlapal za glowe, to mu w recach zostala.
                > Musi w recach byl silny.
                > Eeee, w szyje byl slaby.
                >
                > Pewnie nie dokladnie tak, bo z pamieci cytuje.

                Borsuku, nie mogłam się powstrzymać, wygrzebałam w domu Mrożka i
                wklepałam ten wiekopomny dialog z ''Indyka''. Tylko mi nie mów , że
                już sobie sam znalazłeś smile))


                Trzecia rozmowa Chłopów

                CHŁOP I Zasię jeden był silny okrutnie.

                CHŁOP II Opowiedzcie no, kumie.

                CHŁOP I Ano, zadziwił ci się on raz, aż się za głowę złapał ...

                CHŁOP III To i co, że się złapał za głowę ? Nie dziwota.

                CHŁOP I Poczekajcie krzynę. Złapał ci się on, a jako że silny
                był okrutnie, głowa mu w rękach została.

                CHŁOP II Musi w szyi był słaby.

                CHŁOP I W szyi był słaby, ale za to w rękach silny.

                CHŁOP III Silnym też nie jest dobrze.

                CHŁOP II Może by co skosić ?

                (pauza)

                CHŁOP I A co, na przykład ?

                CHŁOP II Ano, co z brzega. Może być i trawa.

                CHŁOP III Eeee ....

                CHŁOP II Albo co insze ....

                CHŁOP I Aaaale ....

                CHŁOP II Ja ino tak ....

                (podnoszą dzbany)

                smile))

                PS Panie Euromirze, proszę się nie gniewać, sam Pan zaczął smile
                A tych chłopskich dialogów w ''Indyku'' jest pięć !!! smile
                a.

    • Gość: EUROMIR A teraz podszywko swój parszywy pysk już zamknij. IP: *.eu.org 27.08.03, 11:42
      • Gość: EUROMIR EUROMIR PRAWDZIWY IP: *.cm-upc.chello.se 27.08.03, 13:13
        Szanowni Panstwo,

        widze,iz bede mial dzis na prelekcji znamienitych gosci. Atmosfera (i
        oczekiwania) gestnieja. Generalnie wiekszosc publicznosci w szampanskich
        humorach.
        I tylko jedna ze zlosci wykrzywiona, naburmuszona czemus buzia, gdzies z kata
        wystaje.

        - Czyja ona ?
        - Naszej Felici ?

        - Jak zabawa to zabawa ! Ej, Felicio - rozchmurz sie, rozpogodz! Nie do twarzy
        Ci z ta watrobiana mina.
        Badz dzis przyjacielem wszystkich ludzi swiata. Wloz kwiaty we wlosy i zalotnie
        zakasaj swe suknie. Jak zabawa to zabawa...Orkiestra... tusz.

        Euromir

        (Zaraz wychodze na mownice).
        • jozef_zawadzki Klonie fałszywej perły, podszywko.Kupa śmiecia Ha- 27.08.03, 13:16
          ha
        • Gość: EUROMIR RACHUNEK KOSCI I SUMIENIA IP: *.cm-upc.chello.se 27.08.03, 13:21
          RACHUNEK KOSCI I SUMIENIA

          Sformulowane ponizej uwagi, jak i wynikajace z nich pytania, postanowilem
          postawic pod dyskusje, nie na zarty zmartwiony konsekwentnym i w najwyzszym
          stopniu kategorycznym w swej jednomyslnosci stanowisku wiekszosci polskich
          mediow, administracji rzadowej, urzedu Pana Prezydenta RP, jak i rowniez, a
          moze nade wszystko, pogladowi znacznej czesci opozycji sejmowej – w kwestii
          polskiego udzialu w wojnie, a teraz w administrowaniu Irakiem.

          Ten fenomen betonowej, wielopartyjnej jednomyslnosci tym bardziej jest
          niezrozumialy, iz w zaden sposob nie odzwierciedlajacy wynikow badan opinii
          publicznej, wcale nie tak bezkompromisowo popierajacej polskie militarne
          zaangazowanie w Iraku.

          *

          Czemu przypisac to przedziwne dla naszych elit zjawisko jednomyslnosci ? Czyzby
          powodem byl fakt braku wczesniejszej publicznej dysputy nad tak wazna dla
          naszego panstwa kwestia? Szukalem najrozmaitszych wytlumaczen, a pozniej
          poddawalem je krytyce. Na rozne sposoby. W koncu pozostala mi tylko jedna,
          dobrze broniaca sie i niezle uzasadniona teza. Otoz wynika z niej, iz nasze
          elity, decydujac sie pospiesznie na zajecie prowojennego stanowiska, nie
          wykazaly sie ani rozsadkiem, ani charakterem. Nie byly tez nalezycie,
          merytorycznie przygotowane do podjecia tej tak dla nas juz zapewne niedlugo
          brzemiennej w konsekwencje decyzji. Twierdze, iz podjely ja :

          nierozwaznie, skoro naznaczona jest wyraznym pietnem braku refleksji i
          wyobrazni politycznej;
          nierozsadnie, gdyz nikt nie wzial pod uwage olbrzymiego potencjalu konfliktu
          osadzonego jednoczesnie na osiach - bliskowschodniej (polityka), religijnej
          (etyka) i cywilizacyjnej (kultura). To decyzja egzotyczna i kuriozalna w naszej
          historii, gdyz dotyczaca polskiego, militarnego zaangazowania w regionie
          geograficznie odleglym, kulturowo obcym i prawie zupelnie nam nieznanym.
          *

          Polski, intelektualny potencjal logistyczny regionu (sluzby MSZ, politologia
          arabska, islamologia, sila kadr zajmujacych sie Bliskim Wschodem), jest
          niestety, wiecej anizeli bardzo skromny. Solidnych znawcow zagadnien
          bliskowschodnich mamy jak na lekarstwo.

          Niestety okazalo sie, ze rowniez umiejetnosc korzystania z dostepnej wiedzy
          przez nasze osrodki decyzyjne jest bardzo nikla. Zaden z naszych politycznych
          decydentow nie pofatygowal sie nawet o pobiezne konsultacje ze sfera polskich
          znawcow tematu. Nie stworzono zadnego "banku mozgow" odpowiedzialnego za
          doradztwo. Zatem podjecie fundamentalnej decyzji o uczestnictwie w wojnie, i
          pozniejszej o wspoladministracji okupowanego Iraku, od poczatku naznaczone bylo
          kompletna ignorancja i niekompetencja.

          Jednoczesnie latwosc z jaka nasze wladze zaakceptowaly obca polskiej racji
          stanu argumentacje o potrzebie naszego uczestnictwa w wojnie i pozniejszej
          okupacji, dowodzi sily i latwosci operacyjnej amerykanskiej presji politycznej.

          Nie bez znaczenia byla tu zapewne chec osiagniecia przez polski rzad - rownie
          krotkowzrocznych co i krotkoterminowych - wynikajacych z amerykanskich
          obietnic, zyskow politycznych i gospodarczych. Pozalowania godne jedynie, iz w
          tym pospiechu i szybkim lichego, politycznego grosza zbijaniu, zginal z oczu
          naszych wladz elementarny obowiazek dokonania przez nie ocen samodzielnych.
          Dokonywania kalkulacji bioracych pod uwage dlugofalowe efekty i skutki
          podjetych wowczas pochopnych, nieprzemyslanych dzialan.

          Przyklad ten podrecznikowo wrecz dowodzi, jak pospiech, slaby charakter
          politykow, naiwnosc i brak wyobrazni niezawodnie musi prowadzic na manowce.

          *

          Oficjalnie przedstawiono nam – w Polsce, dokladnie te same co i spoleczenstwu
          amerykanskiemu motywy uzasadniajace interwencje i okupacje. Wszystkie, po kolei
          okazaly sie nieprawdziwe. Tak jak przypuszczala to Organizacja Narodow
          Zjednoczonych. Tak jak glosno mowily o tym Francja i Niemcy.

          Czemu podejmujac decyzje o uczestnictwie w wojnie glosow tych nie brano pod
          uwage ?

          Obecnie, znajac nieprawdziwosc wszystkich oskarzen motywujacych interwencje,
          tym bardziej nalezy przeanalizowac argumenty przemawiajace za dalszym
          uczestnictwem w tej zwariowanej przygodzie. Gdyz jakie to jeszcze zasadne
          powody motywuja dzis nasz udzial w okupacji Iraku ?

          *

          Podobnie jak w Posce, rowniez w USA propaganda uzasadniajaca interwencje i
          okupacje Iraku, naznaczona byla w sposob szczegolny niekompetencja,
          nieuczciwoscia i naiwnoscia politycznych przywodcow. Byly wiceprezydent Al
          Gore, wystepujac 7 sierpnia b.r. w NY University oskarzyl obecna amerykanska
          administracje za sposob prowadzenia poltyki irackiej mowiac : -Trojka Bush –
          Ashcroft – Rumsfeld wprowadzila w blad opinie publiczna twierdzac :

          Ze Saddam Hussain mial cos wspolnegoz z atakiem na WTC 11 wrzesnia
          Ze przywodca Iraku zaopatrywal Usame bin Ladena w bron, pieniadze i bazy
          treningowe
          Ze Saddam produkowal bron ABC i zamierzal przekazac ja terrorystom
          Ze Irak kupowal uran w Afryce (Nigeria)
          Ze Irakijczycy przyjma wyzwalajacych ich Amerykanow z otwartymi rekoma. Bez
          ryzyka wojny partyzanckiej. I, ze interwecja USA stworzy podstawy wolnej,
          rynkowej gospodarki i podawliny demokracji przedstawicielskiej w Iraku.
          Al Gore zakonczyl swoje wystapienie slowami: - "Now ,of course, everybody knows
          that every single one of these impressions was just dead wrong". Trudno o
          bardziej krytyczna ocene dzialan obecnej administracji amerykanskiej wystawiona
          przez bylego wiceprezydenta USA.

          Okupacja Iraku zaczyna kosztowac coraz wieksze sumy. Obecnie okolo 3,9 miliarda
          dolarow miesiecznie. Nic dziwnego, iz administracja USA czyni coraz wieksze
          wysilki, aby inne panstwa, czy organizacje jak ONZ zaangazowaly sie w okupacje
          (administracje) tego kraju.

          Jeden z najlepszych europejskich znawcow regionu bliskowschodniego , Jan
          Hjärpe - profesor islamologii na uniwersytecie w Lund, w eseju publikowanym w
          Dagens Nyheter pt."Czy Saddam byl ostatnim Irakijczykiem?" (17-08-2003) pisze :

          "Jaki byl glowny powod blednej analizy bedacej podstawa wyboru amerykanskiej
          strategii w Iraku ? Sadze, ze odpowiedz jest nastepujaca : - Zalozono, iz Irak
          jest panstwem narodowym. Struktura panstwowa z narodowa tozsamoscia. I nagle,
          juz po fakcie stwierdzono, iz "Irak" choc istnieje na mapie, nie istnieje jako
          polityczna rzeczywistosc. Juz nikt sie nie pyta – kto bedzie rzadzic Irakiem ?
          Zrozumiano, iz Irak jest spoleczenstwem klanowym, gdzie ludzka lojalnosc
          skierowana jest nie w kierunku panstwa, jego centralnego zarzadu, instytucji
          narodowych, lecz w kierunku zwiazku z innymi ; rodzina, okolica, sasiedztwem,
          wspolnota religijna, etnicznoscia, grupa jezykowa, albo tez kombinacja
          skladajaca sie z kilku wymienionych elementow. "Irak" istnial w czasach Saddama
          podtrzymywany jedynie przez wladze jego tyrani. Teraz wladza ta zastapiona
          zostala przez zarzad okupacyjny napotykajacy co rusz na opor, a ktoremu nie
          udalo sie stworzyc sprawnie dzialajacej infrastruktury. W tej sytuacji wielu
          podejmie pewnie wspolprace z wladza okupacyjna, o ile zapewni to zyski. Ale
          taki alians moze byc szybko zerwany.(…wink

          Czy mozna wiec spodziewac sie konca okupacji ? Malo mozliwe. Oczywiscie USA
          beda sie starac przerzucic czesc kosztow materialnych i w zyciu ludzkim, na ONZ
          i inne kraje. Z watpliwym zapewne skutkiem.

          Zaprzestac okupacji tez nie mozna. Region jest zbyt wazny strategicznie i
          ekonomicznie (ropa), aby mozna bylo zewolic tu na chaos, albo ryzyko utraty
          decydujacych wplywow. (…wink"

          Powyzej pozwolilem sobie na obszerne cytowanie wypowiedzi, jednej z najlepiej w
          Europie znajacych temat osob. Glosy takie jak ten sa obecnie najczesciej
          slyszanymi w wiekszosci krajow UE. Swietnie ilustruja ogolnie panujace w
          Europie nastroje i poglady. Zastanawiajace, czemu tak rzadko daja sie slyszec w
          Posce? Tym bardziej, iz jestesmy teraz tak "zywotnie" w konflikt iracki
          zaangazowa
          • Gość: EUROMIR Re: RACHUNEK KOSCI I SUMIENIA cd IP: *.cm-upc.chello.se 27.08.03, 13:26
            CD
            Powyzej pozwolilem sobie na obszerne cytowanie wypowiedzi, jednej z najlepiej w
            Europie znajacych temat osob. Glosy takie jak ten sa obecnie najczesciej
            slyszanymi w wiekszosci krajow UE. Swietnie ilustruja ogolnie panujace w
            Europie nastroje i poglady. Zastanawiajace, czemu tak rzadko daja sie slyszec w
            Posce? Tym bardziej, iz jestesmy teraz tak "zywotnie" w konflikt iracki
            zaangazowani, a jednoczesnie wchodzimy juz niedlugo do Unii Europejskiej.

            *

            W polityce miedzynarodowej zawsze najwyzej nagradzana jest ostroznosc. Zdaje
            sie, iz na rowni z dobrze rozumianym narodowym egoizmem. Sentencja ta jednak
            zdaje sie byc zupelnie nieznana naszym politykom.

            Ciekawy przyklad prawidlowego rozumienia i realizowania swoich narodowych
            interesow daly nam Czechy, podlegajace w tym samym co i my czasie, podobnym jak
            w przypadku Polski amerykanskim naciskom i obietnicom. Zanotujmy jednak, iz
            kraj ten potrafil umiejetnie zdystansowac sie od wplatania w egzotyczna
            awanture, pomny nie tylko wszelkich zalet cnoty skromnosci, i wlasciwej miary
            swojej pozycji w swiecie, ale pamietajacy rowniez o ogromie zysku bedacego
            najczesciej wynikiem niecheci do antagonizowania sie z bliskimi, niechetnymi
            wojnie europejskimi sasiadami.

            W naszym wypadku okazalo sie, iz tak rozumiana umiejetnosc niewilkania sie w
            awantury obce, imperialne przekracza niestety nasze intelektualne mozliwosci.

            Nie zamierzam niniejszym rozwodzic sie (ponad miare) nad analiza przyczyn,
            ktore generalnie czynia mozliwym tak niefrasobliwe nasze w polityce
            miedzynarodowej postepowanie.

            Na wstepie prelekcji postawilem teze, iz glownym powodem wspomnianej
            niefrasobliwosci jest nasza polityczna naiwnosc, rowno wymieszana z brakiem
            kompetencji naszych elit. Z pewnoscia jest jednak wiecej przyczyn tego stanu
            rzeczy. Caly ich konglomerat. Byc moze jedna z nich jest jakis nasz (gleboko
            przed samymi soba ukrywany) narodowy kompleks nizszosci? Postkomunistyczna
            ochota do okazania wdziecznosci dla amerykanskiego Wielkiego Brata ? A moze
            efekt to przezimowanej, siegajacej tradycji romantyzmu - polskiej megalomanii?
            Megalomanii dzis chyba wysoce niewlasciwej, skoro wiklajacej nas w konflikt o
            olbrzymim potencjale rozwojowym. Konflikt przerastajacy w wielu wzgledach
            wszelkie mozliwosci przewidywania.

            *

            W prezentowanych powyzej akapitach plakalem nad juz (oczywiscie) rozlanym
            mlekiem. Gdyz co sie stalo, to sie nie odstanie. Nasz kontygent stacjonuje w
            Iraku, z ktorego zapewne trudno bedzie sie nam teraz gwaltownie wycofac.

            A jednak placz moj jest bardzo racjonalny, skoro uwazam, iz potrzebna nam jest
            pamiec genezy sytuacji, w ktorej sie obecnie znalezlismy. Przede wszystkim po
            to, aby znalezc najwlasciwszy sposob na rozwiazanie obecnie naszego
            najwiekszego problemu i zagrozenia.

            I tu powstaje oczywiscie seria pytan, na ktore – jesli chcemy do minimum
            ograniczyc niewatpliwie zblizajace sie straty - nalezy w pierwszym rzedzie
            rzetelnie i sumiennie odpowiedziec.

            Pierwszym jest pytanie; - czy powinnismy (tak jak to sie dzieje teraz)
            bezwarunkowo, bez zadnych ram czasowych deklarowac nasze zaangazowanie w
            Iraku ? Az do zwyciestwa ? Jakie mamy mozliwosci na wycofanie sie stamtad z
            honorem i bez zbytecznego antagonizowania sie z USA? Jaka metoda taki cel
            nalezaloby osiagnac?

            Druga wazna kwestia jest zdefiniowanie liczbowo maksymalnej wielkosci naszych
            sil w Iraku, wobec wysoce prawdopodobnej, mozliwosci eskalacji konfliktu. Caly
            czas powinnismy miec swiadomosci, iz rozwoj wypadkow jest kompletnie
            nieprzewidywalny, gdyz potencjalnie rysuje sie przed nami bardzo konkretne dzis
            zagrozenie podniesienia sie sojuszniczych wezwan do powiekszenia naszego
            kontygentu - w miare powiekszania sie oporu Irakijczykow.

            Naturalnie polskim celem w pierwszym rzedzie winno byc wyeliminowanie w ogole
            mozliwosci powstania takiej grozby. Jasnym dla wszystkich jest przecie, iz w
            miare poglebiania sie problemow i klopotow Amerykanie beda sie starac okupacje
            zinternacjonalizowac. Koszta, konsekwencje i odpowiedzialnosc, w jak
            najwiekszej mierze przydzielic obecnym i przyszlym sojusznikom.

            Czy nie byloby zatem rozsadnym z naszej strony, wbrew przewidywanemu
            scenariuszowi, proklamowanie polskiego planu (kalendarza), stopniowego
            ograniczania militarnej obecnosci w Iraku?

            *

            Pytania w kwestiach praktycznych naszego udzialu w okupacji Iraku mozna
            oczywiscie mnozyc.

            Natomiast osobna grupa pytan, sa te poswiecone zneutralizowaniu – coraz
            bardziej niekorzystnych skutkow (vide: ewidentne pogorszenie sie stosunkow
            polsko-niemieckich i polsko-francuskich) - powoli postepujacej politycznej
            izolacji Polski w Europie. Izolacji bedacej kosztem naszej roli w Iraku.

            Bez watpienia pozycja polityczna Polski, wobec akcentowanej niecheci ze strony
            rzedow i opinii publicznej najwazniejszych panstw UE, ulega w ostatnim czasie
            dramatycznemu pogorszeniu. Nieprzeciwdzialanie temu zjawisku moze jedynie
            spowodowac dalsze obsuniecie sie naszych notowan i jeszcze mizerniejsze
            mozliwosci politycznego dzialania w strukturach Unii. Fakt, ktory z czasem
            zapewne przelozy sie na straty ekonomiczne. Czy nie czas wiec wycofac sie z
            blednej, przynoszacej nam szkody polityki ?

            *

            Jestem gleboko przekonany, ze coraz bardziej potrzebna staje sie nam powszechna
            debata, majaca na celu porachowanie zagrozen, ktore niesie ze soba przyjeta
            przez nas rola body garda na miedzynarodowej arenie Bliskiego Wschodu.
            Oczywiscie jesli nie chcemy, aby zbyt brutalnie porachowano nam kosci.

            Wyliczmy zatem dokladnie koszt wszystkich ewentualnych konsekwencji naszych
            dzialan. Nie tylko politycznych, ale i moralnych. Konsekwencji w postaci
            smierci i kalectwa wielu z naszych wspolobywateli. Jak rownie bolesnego faktu
            smierci i kalectwa wielu ludzi nam obcych. To te najwazniejsze. O innych
            negatywnych, tez istotnych efektach naszej obecnosci w Iraku wspomnialem
            marginalnie powyzej. O pozytywnych zas nie pisze, gdyz ich nawet przez szklo
            powiekszajace nie widac.



            (Tlumaczenie tekstu prof. Jana Hjärpe, z jezyka szwedzkiego – wlasne.)

            link do tekstu w DN : www.dn.se/DNet/jsp/polopoly.jsp?
            d=1194&a=171403&previousRenderType=6



            • rycho7 rachunkowosc nie dla romantycznych Polakow 27.08.03, 14:21
              Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

              > Jestem gleboko przekonany, ze coraz bardziej potrzebna staje sie nam
              powszechna
              > debata, majaca na celu porachowanie zagrozen, ktore niesie ze soba przyjeta
              > przez nas rola body garda na miedzynarodowej arenie Bliskiego Wschodu.
              > Oczywiscie jesli nie chcemy, aby zbyt brutalnie porachowano nam kosci.

              Po doswiadczeniach ostatnich tygodni niechetnie zabieram glos w sprawie dla
              Polski istotnej. Nasz Szanowny Euromir posluguje sie dzis zasobem pojec
              zupelnie obcych Polakom. Dla Polakow obowiazuje dewiza: Jakos to bylo, jakos to
              jest, jakos to bedzie. Od nudnych cyferek w ksiegowosci sa takie durne narody
              jak Holendrzy, Niemcy, Anglicy, Ormianie i Zydzi. My som wolne ptaki.

              Wsrod bywalcow forum w sprawie Iraku przewaza postawa szmalcownika. Nasze
              ukochane USA da nam przeciez zarobic na kontraktach w Iraku. A, ze paru
              chlopakow bedzie mialo nieprzyjemnie cieplo to juz ich problem. Nawet jest
              pelna zgodnosc z przyslowiem: Polak przed szkoda i po szkodzie glupi. W czasie
              II WS zdobylismy juz doswiadczenie wyrazane: Lepiej miec na d.pie czyrak, niz
              okupowac Irak.

              Zamiast sie rozwodzic nad tematem ide ubrac dlugie buty. Juz i tak za duzo
              napisalem.

              Pozdrawiam
              • ada08 Ambicje... 27.08.03, 15:11
                Są w naszym kraju politycy, którym niebawem wygasa kadencja, ale
                przecież nie wygasają polityczne ambicje, i którzy szukają dla
                siebie miejsca w strukturach międzynarodowych, licząc zapewne na
                poparcie USA.
                Naturalnie nie jest to jedyna przyczyna ich skwapliwości do wzięcia
                udziału w awanturze irackiej; jedna z wielu przyczyn zapewne.

                Zdaję sobie sprawę z tego, ze opinia jaką tu wygłaszam jest być może
                prostacka, ale uważam, przy ocenie tego rodzaju wydarzeń nie należy
                lekceważyć osobistych ambicji decydentów; oraz innych cech ich
                charakterów.

                a.
                • rycho7 A moze to jedynie zwidy 27.08.03, 15:14
                  ada08 napisała:

                  > Są w naszym kraju politycy, którym niebawem wygasa kadencja, ale
                  > przecież nie wygasają polityczne ambicje, i którzy szukają dla
                  > siebie miejsca w strukturach międzynarodowych, licząc zapewne na
                  > poparcie USA.

                  Poniewaz polskie elity polityczne sa wyjatkowo zgodne w tej sprawie wiec mam
                  nadzieje, ze juz niedlugo uwolnia nasz zbolaly kraj od siebie.

                  A moze to jedynie zwidy.

                  Pozdrawiam
              • andrzejg Re: rachunkowosc nie dla romantycznych Polakow 27.08.03, 15:39
                rycho7 napisał:

                > Po doswiadczeniach ostatnich tygodni niechetnie zabieram glos w sprawie dla
                > Polski istotnej. Nasz Szanowny Euromir posluguje sie dzis zasobem pojec
                > zupelnie obcych Polakom. Dla Polakow obowiazuje dewiza: Jakos to bylo, jakos
                to jest, jakos to bedzie. Od nudnych cyferek w ksiegowosci sa takie durne
                > narody jak Holendrzy, Niemcy, Anglicy, Ormianie i Zydzi. My som wolne ptaki.

                Coś waść pleciesz.
                Niby to dlaczego Polacy sa gorszym narodem od innych?Mniemam ,ze gorszym,
                bo znajomośc rachunkowosci stawiasz na piedestale.Kiedy z Polski wyjechałeś,
                że tak lekkim słowem wydajesz takie oceny?Przeciez powyższy Twój wywód nie
                wynika z oceny obecności Polski w Iraku,bo nie podawałbyś obok siebie Anglii
                i Niemców ,czy Żydów.Rozumiem,że te narody umieją rachować w sposób perfekcyjny.
                To wytłumacz mi jak to jest ,że są po róznych stronach barykady.Anglia w
                koalicji ,a Niemcy nie.Żydzi...czy nie popierają tej wojny???Wątpię,przecież
                są jej główną przyczyną.Czy te narody posługuja sie różnymi mechanizmami
                rachunkowości,które to poumieszczały ich po różnych stronach?

                Skoro nie chodzi o Irak i naszą tam obecność,to dlaczego masz tak złe zdanie o
                Polakach?

                A.
                • rycho7 to by bylo na tyle 27.08.03, 15:45
                  andrzejg napisał:

                  > Coś waść pleciesz.

                  Po doswiadczeniach ostatnich tygodni nie mam zamiaru z Wascia kontynuowac
                  tematu przy tak zdefiniowanej poetyce. Bujajta sie sami.
          • dachs Re: RACHUNEK KOSCI I SUMIENIA 27.08.03, 15:53


            ********P. Euromir
            Ten fenomen betonowej, wielopartyjnej jednomyslnosci tym bardziej jest
            niezrozumialy, iz w zaden sposob nie odzwierciedlajacy wynikow badan opinii
            publicznej, wcale nie tak bezkompromisowo popierajacej polskie militarne
            zaangazowanie w Iraku.
            ********borsuk
            Polska opinia publiczna wcale nie tak bezkopmpromisowo popiera, budowe
            autostrady do Wroclawia, podatek liniowy, zlikwidowanie nierentownych kopaln,
            za to zupelnie wyraznie wybrala rzady mafijnych kolesiow.
            Ja tam do tej opinii, az takiego zaufania nie mam.

            ********P. Euromir
            Czemu przypisac to przedziwne dla naszych elit zjawisko jednomyslnosci ?
            ********borsuk
            A np. zaniechaniem gier partyjnych w waznej dla narodu sprawie


            ********P. Euromir
            Nie bez znaczenia byla tu zapewne chec osiagniecia przez polski rzad - rownie
            krotkowzrocznych co i krotkoterminowych - wynikajacych z amerykanskich
            obietnic, zyskow politycznych i gospodarczych.
            ********borsuk
            Co do zyskow gospodarczych i politycznych zgoda.
            Zastrzezenia co do reszty przymiotnikow.

            ********P. Euromir
            Oficjalnie przedstawiono nam – w Polsce, dokladnie te same co i spoleczenstwu
            amerykanskiemu motywy uzasadniajace interwencje i okupacje. Wszystkie, po kolei
            okazaly sie nieprawdziwe. Tak jak przypuszczala to Organizacja Narodow
            Zjednoczonych. Tak jak glosno mowily o tym Francja i Niemcy.
            ********borsuk
            Jeszcze sie nie okazaly nieprawdziwe. To, ze sie igly w stogu siana nie
            znalazlo przez pare miesiecy, nie znaczy, ze jej tam nie ma.
            Fakt, ze ostatnie afery wywiadowcze usprawiedliwiaja podejrzenia o manipulacje.
            Natomiast Francja i Niemcy mialy swoje niezaprzeczalne interesy gospodarcze w
            Iraku Saddama. Dlatego bardzo glosno o tym mowily.
            Przypisywanie im jakichkolwiek innych motywow to juz nawet nie naiwnosc.

            ********P. Euromir
            Czemu podejmujac decyzje o uczestnictwie w wojnie glosow tych nie brano pod
            uwage ?
            ********borsuk
            Wlasnie. Mielibysmy szanse wejsc do Europy jako wierny wasal i podnozek
            Francji i Niemiec.

            ********P. Euromir
            Byly wiceprezydent Al Gore, wystepujac 7 sierpnia b.r. w NY University oskarzyl
            obecna amerykanska administracje za sposob prowadzenia poltyki irackiej
            mowiac : -Trojka Bush –
            Ashcroft – Rumsfeld wprowadzila w blad opinie publiczna twierdzac :.....
            ********borsuk
            Oskarzam Pana Euromira, ze bedac na zoldzie szwedzkich pacyfistow,
            permanentnie... smile))
            Panie Euromirze. Oskarzenia przegranego Al Gore to naprawde zaden argument.
            Uwagi prof. Hjärpa natomiast bardzo ciekawi i trafne.
            Prosze zwrocic uwage Panie Euromirze, ze zakoczyl je zdaniem:
            "Zaprzestac okupacji tez nie mozna...."
            Nie bylby szwedzkim intelektualista, gdyby nie strywializowal potem
            wszystkiego do sprawy ropy, ale niech mu tam.




            ********P. Euromir
            W prezentowanych powyzej akapitach plakalem nad juz (oczywiscie) rozlanym
            mlekiem. Gdyz co sie stalo, to sie nie odstanie. Nasz kontygent stacjonuje w
            Iraku, z ktorego zapewne trudno bedzie sie nam teraz gwaltownie wycofac.

            ********borsuk
            I tego sie trzymajmy.
            I zadawajmy sobie pytania jak ograniczyc do minimum ewentualne straty i i jak
            wykorzystac maksymalnie dla dobra Polski i ludnosci miejscowej pobyt naszych
            zolnierzy.
            Jest to napewno produktywniejsze od rozwazan jak tu sie chytrze wykrecic.
            A jedna z drog do ograniczenia strat jest potepiana przez
            Pana "internacjonalizacja okupacji".
            Im wiecej roznorodnych wojsk bedzie w Iraku, tym slabsze bedzie poczucie
            okupacji, tym silniejsze poczucie obecnosci "wojsk przyjaznych".
            Jezeli jeszcze to tego naszym zolnierzom uda sie zapewnic ludnosci regularne
            zaopatarzenie w wode, elektrycznosc i benzyne, terrorysci zostana pozbawieni
            istniejacy obecnie bazy niezadowolenia i dezorganizacji zycia.
            Uwazam to za najwazniejsze zadanie jakie stoi przed naszymi silami.
            Wiecej trudno w tej chwili powiedziec.
            Nie wiadomo nawet kto kryje sie za zamachami w Iraku i jak dlugo beda trwaly.
            Fakt zaatakowania ONZ swiadczy, ze terrorysci nie wywodza sie z kregow
            Irackich, lecz raczej ze srodowiska miedzynarodowego terroryzmu.


            ********P. Euromir
            Natomiast osobna grupa pytan, sa te poswiecone zneutralizowaniu – coraz
            bardziej niekorzystnych skutkow (vide: ewidentne pogorszenie sie stosunkow
            polsko-niemieckich i polsko-francuskich) - powoli postepujacej politycznej
            izolacji Polski w Europie.
            ********borsuk
            Przepraszam, o czym Pan mowi??

            Serdecznie pozdrawiam, powiem wiecej: zdrowia zycze
        • felicia Re: EUROMIR PRAWDZIWY 27.08.03, 19:48
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > Szanowni Panstwo,
          >
          > widze,iz bede mial dzis na prelekcji znamienitych gosci. Atmosfera (i
          > oczekiwania) gestnieja. Generalnie wiekszosc publicznosci w szampanskich
          > humorach.
          > I tylko jedna ze zlosci wykrzywiona, naburmuszona czemus buzia, gdzies z
          kata
          > wystaje.
          >
          > - Czyja ona ?
          > - Naszej Felici ?
          >
          > - Jak zabawa to zabawa ! Ej, Felicio - rozchmurz sie, rozpogodz! Nie do
          twarzy
          > Ci z ta watrobiana mina.
          > Badz dzis przyjacielem wszystkich ludzi swiata. Wloz kwiaty we wlosy i
          zalotnie
          >
          > zakasaj swe suknie. Jak zabawa to zabawa...Orkiestra... tusz.
          >
          > Euromir
          >
          > (Zaraz wychodze na mownice).

          Z przykrością muszę stwierdzić, że panie Euromirze dość gołosłownie suponujesz
          moje naburmuszenie, wątrobianą (???) minę i złość wykrzywiającą twarz. Jestem
          obdarzona wyjątkowo i wprost niebywale pogodnym usposobieniem. Nie ma ono
          wprawdzie nic wspólnego z zalotnym zakasywaniem sukien... ale co kto lubi...

          W kwestii merytorycznej: nie bardzo mam ochotę z Panem polemizować, ani tym
          bardziej Pana chwalić, bo może znowu Pan żartuje sobie z wiernej publiki?crying
          Jedna uwaga: pozwalam sobie nie zgodzić się z kategorycznym Pańskim (chyba
          Pana, a może to tłumaczenie?) stwierdzeniem, iż: "W polityce miedzynarodowej
          zawsze najwyzej nagradzana jest ostroznosc. Zdaje
          sie, iz na rowni z dobrze rozumianym narodowym egoizmem. Sentencja ta jednak
          zdaje sie byc zupelnie nieznana naszym politykom."
          Sentencja taka, moim zdaniem, nie istnieje. Opinia zaś tak sformułowana jest
          kontrowersyjna, o ile nie wręcz fałszywa.
          Dobrego wieczoru życzę, tak dobrego jak porcja mocnej herbaty, którą
          sięraczęsmile))

    • rycho7 stabilizacja watku n/t 29.08.03, 10:32
      • andrzejg słowa stabilizatora 29.08.03, 14:08
        Po doswiadczeniach ostatnich tygodni nie mam zamiaru z Wascia kontynuowac
        tematu przy tak zdefiniowanej poetyce. Bujajta sie sami.

        "kto to powiedział?'


        Pozdr.
        A.
      • ada08 Re: stabilizacja watku 29.08.03, 14:16
        Dyskutantom gadać się nie chce. Klątwa Indyka.
        a.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka