Gość: Cytat
IP: *.szwajcarska.pl
30.08.03, 17:14
"W "Wyborczej" z 16 17.08 ("Zatrute źródło") pan Dawid Warszawski alias
Konstanty Gebert analizuje postać św. Maksymiliana Kolbego, twórcy, jak to
raczył nazwać, "antysemickiego piśmidła". Autor nie analizuje niestety, jak
redagowanie "Rycerza Niepokalanej" i "Małego Dziennika" kształtowało cechy
charakteru wiodące maksymiliana do świętości.
Opisując negatywny obraz swiata, pan gebert zaniedbał akcenty optymistyczne.
Oto równolegle do "dwuznaczej" postaci św. Maksymiliana kolbego działał inny
publicysta, postępowy, demokratyczny, piewca szczęśliwej przyszłości bez
antysemityzmu - towarzysz Ozjasz Szechter. Wydanie "Dzieł Zebranych" tego
męża opatrznościowego, jutrzenki wolności, wertowanie starych pożółkłych
ulotek i gazet powinno stać się celem życia pana geberta.
W przemyśleniach pana geberta jest jednak i fragment pozytywny: "...wielu
Żydów powitało wejście Sowietów w 1939r. wręcz jako wybawienie, a niektórzy
niewątpliwie mścili się za wcześniejsze krzywdy (?). Reakcja na te odwet była
na pewno jednym z elementów..." Inni odkryli to już kilka lat wczesniej, ale
lepiej późno niż wcale". (Nasz Dziennik, 29 sierpnia 2003r. ostatnia strona)
Warto zapytać się, skąd bierze się u pana Geberta i jemu podobnych tak
straszna pogarda dla bohaterskich Polaków i całego narodu? Tacy, którzy
siebie nienawidzą, rozniecają nienawiść do innych i produkują antysemityzm.