Dodaj do ulubionych

Głupie owieczki :(

27.04.08, 10:43

chlip, chlip, chlip

wiadomosci.onet.pl/1738259,12,item.html
owca_czarna
Obserwuj wątek
    • cyborg.jr Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 10:58
      www.stern.de/politik/panorama/:Bahnungl%FCck-Verletzte-Passagiere-Schafe/618562.html?
      • owca_czarna Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 11:16
        cyborg.jr napisał:

        > www.stern.de/politik/panorama/:Bahnungl%FCck-Verletzte-Passagiere-Schafe/618562.html?


        Dzięki, że ludziom się nic nie stało, pociąg to tylko żelastwo, a zdjęcie nr 4
        to rzeź. sad

        owca_czarna
        • hasz0 zwróciłbym uwage na ten efekt - syndrom czasu! 27.04.08, 11:23
          wiadomosci.onet.pl/1,15,11,43122165,117226455,5046556,0,forum.html


          u nas to nie możliwe bo wszystkie barany mają spęd w
          sejmie ! ! ! 27.04.2008 11:13

          a owieczki w kościele

          • hasz0 ____a jest całkiem odwrotnie PO contra RM 27.04.08, 17:31
            www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=353
            Wprawdzie premier, a zwłaszcza minister skarbu państwa Aleksander
            Grad zaklina się, że rekompensaty dostaną „tylko spadkobiercy”, ale
            ta stanowczość może ulec zmianie w sytuacji, gdy prezydent Peres
            podczas obchodów rocznicy powstania w warszawskim getcie
            zadeklarował, iż Izrael „pragnie zemsty”, tyle, że „w innym”, bo
            pokojowym „wymiarze”, zaś prezydent Kaczyński oświadczył w
            odpowiedzi, że Polska będzie Izrael „popierać”. Nawet „przyjaciel
            Polski” za jakiego uchodzi b. ambasador Izraela w Warszawie Szewach
            Weiss, określa żydowskie oczekiwania finansowe wobec Polski na sumę
            od 30 do 60 mld dolarów, więc znając pragnienie premiera Tuska do
            przypodobania się wszystkim, a zwłaszcza – zagranicy, gdzie diaspora
            żydowska stanowi ważne środowisko opiniotwórcze, można się
            spodziewać, że te 20 procent zostanie potraktowane zaledwie jako
            pierwsza transza, zwłaszcza, że zapowiedziana ustawa może stworzyć
            organizacjom „przemysłu holokaustu” prawne podstawy roszczeń,
            których dotychczas nie miały. Zresztą to jest drobiazg w porównaniu
            ze skalą roszczeń niemieckich, które wprawdzie we wspomnianej
            ustawie uwzględnione być nie mają, ale to nie musi nic znaczyć w
            sytuacji, gdy Trybunał Praw Człowieka w Stgrasburgu po 1 stycznia
            2009 roku zacznie rozpatrywać pozwy, jakie Powiernictwo Pruskie
            złożyło tam przeciwko Polsce w grudniu 2006 roku. To już jest sprawa
            poważna, podobnie jak zobowiązania otwartych funduszy emerytalnych,
            wymagalne od 1 stycznia 2009 roku, na które – jak się wydaje – nie
            można znaleźć pokrycia, a ten kłopotliwy fakt próbuje się ukryć
            przed opinia publiczną, włączając zobowiązania OFE do ZUS.

            Czy w tej sytuacji można się dziwić, że prof. Stanisław Gomułka,
            którego premier Donald Tusk ściągnął z Londynu do swego rządu w
            charakterze listka figowego, zorientowawszy się w sytuacji, złożył
            dymisję z funkcji wiceministra finansów? Absolutnie nie można,
            zwłaszcza, kiedy słyszymy, że minister Drzewiecki nie dlatego
            molestuje prezesa PZPN Listkiewicza o dymisję, bo jest wstrząśnięty
            korupcją wśród futbolistów, tylko – że Jan Krzysztof Bielecki i
            Kazimierz Marcinkiewicz szukają schronienia na posadzie w Polskim
            Związku Piłki Nożnej, chociaż i jeden i drugi zajmuje wysokie
            stanowisko w prestiżowym banku. Od razu widać, że nie jest
            bezpiecznie.

            • hasz0 Z im tu rozmawiam 27.04.08, 17:34
              Obawiam się, że rzeczywistość może być znacznie gorsza i dlatego
              krytykę w wykonaniu kolegi Ziemkiewicza uważam za uprzejmą. Nie
              dopuszcza on bowiem w ogóle możliwości, że stronniczy dziennikarze
              są tacy nie dlatego, że mają słaby charakter czy wodę sodową w
              głowie – tylko dlatego, że wykonują zadania zlecone im przez
              oficerów prowadzących.

              Jak wiadomo, Wojskowe Służby Informacyjne zostały formalnie
              zlikwidowane dopiero we wrześniu 2006 roku. Wiadomo też, że przez
              cały czas werbowały konfidentów w różnych środowiskach. A jakie
              środowisko jest szczególnie ważne w warunkach demokracji
              politycznej, w której tyle zależy od nastrojów społecznych?

              Wydaje się, że to, które te nastroje kształtuje, które te nastroje
              kreuje – a więc środowisko dziennikarskie. Byłoby dziwne, gdyby
              Wojskowe Służby Informacyjne, werbując konfidentów we wszystkich
              środowiskach, akurat środowisko dziennikarskie starannie omijały.

              A przecież Wojskowe Służby Informacyjne nie tylko werbowały
              konfidentów, ale przez podstawionych agentów zakładały własne media
              w postaci stacji telewizyjnych, rozgłośni radiowych i gazet.

              Wreszcie – Wojskowe Służby Informacyjne nie były jedyną tajna służbą
              werbującą konfidentów. Obok WSI istniał przecież Urząd Ochrony
              Państwa, który rozpadł się na Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i
              Agencję Wywiadu. Oprócz nich działa Centralne Biuro Śledcze,
              Centralne Biuro Antykorupcyjne, Policja Skarbowa, nie mówiąc już o
              formacjach mundurowych, które też prowadzą działalność operacyjną,
              wymagającą werbunku konfidentów.

              Już z tego pobieżnego przeglądu sytuacji można powziąć podejrzenie,
              że żadna sztufada nie jest tak naszpikowana słoniną, ani żadna baba
              wielkanocna tak nadziana rodzynkami, jak środowisko dziennikarskie –
              konfidentami – jak nie tej służby, to innej. Tylko tak można
              wyjaśnić fakt, że chociaż cenzury nie ma w Polsce już od 1990 roku –
              nadal większość skądś wie, o czym można i trzeba pisać – oraz w jaki
              sposób – a o czym pod żadnym pozorem nie wolno.

              Podobnie musi być w innych środowiskach, na przykład – w środowisku
              związkowców. Jakże inaczej wytłumaczyć tajemnicze odwołanie strajku
              pocztowców, którzy jeszcze niedawno zapowiadali walkę do upadłego o
              podwyżkę w wysokości 700 złotych miesięcznie? Podwyżki nikt nie
              dostał, strajk odwołano i nikt nawet nie zapytał – dlaczego?

              Stanisław Michalkiewicz
              • hasz0 wymiana elit po 45 na elity 4-klasowe 27.04.08, 18:03
                po śniadaniu, jeżeli był w dobrym humorze i nie miał akurat nic
                lepszego do roboty, wzywał mnie do siebie i proponował: "Nu dawaj,
                naczalnik sztaba, pajedziom żenitsia!".

                Na "ożenek" jechaliśmy zazwyczaj do jakiejś odległej wsi, gdzie
                Zorin miał z góry upatrzoną dziewuchę. Zajeżdżaliśmy z fasonem - pod
                eskortą przynajmniej trzydziestu konnych. Nasz watażka zwracał się
                wprost do ojca wybranki, oznajmiając mu, że właśnie ma zamiar ożenić
                się z jego córką. Partyzantom w ogóle trudno było odmówić, a co
                dopiero takiemu komendantowi jak Zorin! Dla większego efektu
                wyciągał z kieszeni skórzany woreczek, wysypywał z niego na
                stół "świnki", czyli złote carskie ruble, i bawił się nimi niby od
                niechcenia, dając do zrozumienia, że nie tylko z niego potężny
                komendant, ale też nie byle jaki bogacz! Ślub ciągnął się przez dwa,
                trzy dni, aż Zorin decydował, że pora wracać do oddziału i Geni -
                przynajmniej do czasu następnego ożenku.

                Faktycznie były to zatem gwałty, dokonywane pod eskortą przynajmniej
                trzydziestu konnych żydowskich "partyzantów". Można sobie wyobrazić,
                jakiego spustoszenia dokonywali oni w ciągu tych dwóch-trzech
                dni "żeniaczki". I jaką nienawiścią pałali do nich bezsilni,
                bezbronni ojcowie pohańbionych córek. Dziś opowieści kresowych
                starców, wspominających tamte straszne czasy można już zrzucić na
                karb "polskiego antysemityzmu". A jeszcze lepiej przemilczeć, co też
                lewicowe, posłuszne media usłużnie czynią.

                Hersz Smolar za działalność w tak barwnie opisanej przez jego kolegę
                Wertheima "żydowskiej partyzantce" otrzymał liczne komunistyczne
                odznaczenia: Krzyż Grunwaldu III klasy, Krzyż Partyzancki,
                order "Sztandaru Pracy" II klasy oraz Krzyż Oficerski Orderu
                Odrodzenia Polski i... Krzyż Walecznych!!! Po wojnie był przez wiele
                lat prominentem w Polsce Ludowej.
                gazetawyborcza.republika.pl/czerwonarodzinka.htm
                • hasz0 autorytety 27.04.08, 18:07
                  Redaktorka sowieckiej "gadzinówki"

                  Po agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 r. znalazła się w
                  Białymstoku i natychmiast doceniono jej przedwojenne "zasługi":
                  została bowiem redaktorem gadzinowego pisemka sowieckiego "Wolna
                  Praca" (później jego tytuł został zmieniony na "Wyzwolony
                  Białystok"). Tu związała się z Herszem Smolarem, wówczas redaktorem
                  komunistycznego pisma pod oryginalnym tytułem "Białystokier Sztern".
                  W maju 1941 roku została przyjęta przez specjalną komisję
                  bolszewicką (na jej czele stał sam tow. Pantalejmon Pomomarenko,
                  pierwszy sekretarz KC KP(b) Białorusi) do Wszechzwiązkowej
                  Komunistycznej Partii "bolszewików" z zaliczonym stażem partyjnym od
                  1936 roku. Z czasem z dziennikarza została przemianowana na
                  naukowca - była wykładowcą historii w Instytucie Pedagogicznym w
                  Orenburgu, następnie do 1947 r. - na Politechnice w Mińsku, zostając
                  nawet... kierownikiem katedry.

                  Po powrocie do Polski wstąpiła natychmiast od PPR, przyznano jej
                  dyplom Uniwersytetu Warszawskiego i następnie została wykładowcą
                  Szkoły Partyjnej przy KC PZPR (była tam kierownikiem katedry). Po
                  utworzeniu Instytutu Nauk Społecznych przy KC PZPR była tam
                  docentem. W 1958 r. przeszła do Instytutu Historii Polskiej Akademii
                  Nauk, gdzie w 1964 r. otrzymała tytuł naukowy profesora. Bez reszty
                  poświęciła się badaniom dziejów klasy robotniczej i ruchu
                  robotniczego, traktując to jako swoistą misję: traktuję [to] jako
                  swoją podstawową funkcję partyjną. Już w 1954 r. została odznaczona
                  Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.


                  Po marcu 1968 roku nie wyjechała z Polski. W PZPR pozostała aktywna
                  do 13 grudnia 1981 r. Wtedy z niej wystąpiła, pozdrawiając jeszcze
                  Wszystkich Towarzyszy (czyli tych, którzy w niej pozostali? Z tow.
                  Jaruzelskim i Kiszczakiem włącznie?!).

                  Synowie Hersza Smolara i Walentyny Najdus kroczyli początkowo drogą
                  wytyczoną przez rodziców. Starszy Aleksander już w okresie studiów
                  na Uniwersytecie Warszawskim został członkiem PZPR, Eugeniusz
                  przeszedł zaś niezłą szkołę u "walterowców" Jacka Kuronia, czyli w
                  czerwonym harcerstwie. Represje, jakie spadły na komunistyczne
                  środowiska żydowskie w PRL po marcu 1968 roku, były w pewnym sensie
                  niezwykłym dobrodziejstwem dla młodego pokolenia żydowskich
                  komunistów. Dały im przede wszystkim możliwość wyjazdu na Zachód. W
                  sowieckim ustroju w PRL czekała ich zapewne niezła kariera, ale cóż
                  to było w porównaniu z wyjściem na świat w glorii prześladowanych
                  uchodźców politycznych? Pamiętajmy, że było to wówczas marzenie
                  milionów Polaków!

                  Aleksander został politologiem w elitarnym francuskim Krajowym
                  Centrum Badań Naukowych (CNRS), Eugeniusz zaś - mimo słabej
                  znajomości języka angielskiego - I zastępcą szefa Sekcji Polskiej
                  BBC (szefem był wówczas inny emigrant pomarcowy, Krzysztof
                  Pszenicki). Czy można wyobrazić sobie lepsze kariery?

                  Ich dzieci stanowią establishment

                  Dziś ludzie z tamtego pokolenia - żydowskich rodzin komunistycznych -
                  odgrywają niebagatelną rolę w III Rzeczypospolitej. Wyobraźmy sobie
                  zjawisko odwrotne, zwracając się nieco w stronę science fiction. Oto
                  np. gdyby III Rzesza nie upadła w 1945 roku i okupacja Polski przez
                  nazistów trwała, powiedzmy, aż do 1989 roku. Oczywiście nazizm przez
                  następne prawie pół wieku przechodziłby spore przekształcenia
                  (podobnie jak komunizm w tym czasie). Po okresie eksterminacji i
                  straszliwych represji po śmierci Hitlera nastąpiłaby jakaś "mała
                  stabilizacja" (tak, jak po stalinizmie), w której Volksdeutsche i
                  ich dzieci dostałyby we władanie Generalne Gubernatorstwo. Później
                  zaś nadszedłby czas "okrągłego stołu" i zmiana władzy... Czy
                  konieczna byłaby denazyfikacja? Czy przeciwnicy nazizmu, postulujący
                  konieczność rozliczeń nazywani byliby "zoologicznymi antynazistami"?

                  Wracając zaś do rzeczywistości: czy ludzie zasłużeni dla nazizmu i
                  budowy "tysiącletniej Rzeszy" w okupowanej przez Niemcy Europie
                  odgrywali w niej po wojnie znaczącą rolę? Czy jednak byli odsuwani
                  od służby publicznej, aby zbrodnicza ideologia nie rozprzestrzeniała
                  się w jakikolwiek sposób, bez względu na "prawa człowieka"? Są to
                  oczywiście pytania retoryczne. Przypadek Jörga Heidera w Austrii o
                  tym świadczy. Może kiedyś jednak doczekamy tych czasów, że Europa
                  uzna wreszcie zbrodnie komunistyczne za nie mniej istotne niż
                  zbrodnie nazistowskie. Na przeszkodzie stoi tylko fakt, że zachód
                  Europy nie znalazł się pod okupacją sowiecką. Jest jeszcze jedna
                  przeszkoda: historię komunizmu widzi się tam przede wszystkim oczami
                  takich ludzi, którzy sami kiedyś byli komunistami. A nie jest to
                  widzenie zbyt ostre i obiektywne.

                  Mirosław Malański
                  • ariadna-enta Re: autorytety 27.04.08, 18:23
                    hasz stado owiec na torach skojarzyło Ci się z agresją sowiecką na
                    Polskę?
                    niezbadane i oryginalne są Twoje meandry myślowe.)))
                    • hasz0 tory tych kolei są odgrodzone wysokimi płotami 27.04.08, 19:51
                      28.02.2008 roku rada nadzorcza Infrabel (belgijski zarząd
                      infrastruktury) ogłosiła współpracę przy projekcie “Sailing
                      Train”cryingPłynący pod żaglami pociąg). Projekt ten zakłada wybudowanie
                      dużej ilości elektrowni wiatrowych, których energia zostanie
                      skierowana do sieci trakcyjnej, a za pomocą niej do poszczególnych
                      pociągów. Elektrownie te zostaną wybudowane obok linii dużych
                      prędkości w miastach Leuven oraz Liège. Zostaną one sfinansowane
                      przez Infrabel, belgijską spółkę energetyczną Electrabel oraz władze
                      miast przy których powstaną te elektrownie. Prace budowlane
                      rozpoczną się w 2009 roku, a zakończą w 2010. Elektrownia będzie się
                      składać z 20 wiatraków, które będą dostarczały energię elektryczną
                      do linii dużej prędkości pomiędzy miastami Leuven a Liège, jak
                      również dla konwencjonalnych linii z Tienen do Voroux oraz z Landen
                      do Hasselt.
                      • TGV (Francja) - najbardziej znany przykład kolei dużych prędkości,
                      otwarta w 1976 roku na trasie Paryż-Lyon. Obecnie można nią
                      przejechać z Calais na północy Francji do Marsylii na południu, a
                      także z Paryża do Amsterdamu. Średnia prędkość - 300 km/h. W 1990 r.
                      specjalnie przystosowany pociąg TGV Atlantique osiągnął podczas
                      testów prędkość 513 km/h.

                      • Eurostar (Francja/Wielka Brytania/Belgia) - Kolej oddana do użytku
                      w 1994 roku łączy Europę kontynentalną z Wyspami Brytyjskimi.
                      Maksymalna prędkość - 300 km/h.

                      • ICE (Niemcy) - najszybszy pociąg Deutsche Bahn. Łączy kilka
                      niemieckich miast, kursuje także do Wiednia i Zurychu. Maksymalna
                      prędkość - 330 km/h, średnia 270 km/h.

                      • Pendolino (Włochy) - „Wahadełko”, jak nazwali go czule Włosi ma
                      system, który umożliwia wychylanie się wagonów na zakrętach. Jeździ
                      z prędkością ok. 250 km/h na trasie z Rzymu do Mediolanu i Palermo.

                      • Shinkansen (Japonia) - pierwszy w świecie superszybki pociąg.
                      Pojawił się 37 lat temu na trasie z Tokio do Osaki. Jeździ
                      przeciętnie z prędkością 230 km/h. Japończycy pracują nad niezwykle
                      kosztownym pociągiem, który ma poruszać się po jednym torze na
                      poduszce magnetycznej i osiągać prędkość 520 km/h.

                      Według maszynistów, ich pensje są niewspółmiernie małe w stosunku do
                      odpowiedzialności za bezpieczeństwo pasażerów i pociągu.

                      — Z kolei uciekają specjaliści, bo chcą godnie zarabiać. Powstała
                      niebezpieczna luka pokoleniowa — średnia wieku pracowników kolei to
                      48 lat. Młodzi nie garną się do pracy. Początkującemu maszyniście
                      PKP oferuje 1 tys. zł pensji. Nikt nie przyjdzie do pracy za takie
                      pieniądze. Dlatego kolejarze muszą lepiej zarabiać — tłumaczy Leszek
                      Miętek, przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych.

                      Maszyniści co rusz grożą strajkiem ostrzegawczym, ale za każdym
                      razem zarządowi Grupy PKP w jakiś sposób udaje się oddalić to widmo.
                      W samej tylko Grupie PKP, na 125 tys. pracowników 14 tys. to
                      maszyniści. Firma nie chce ujawniać, ile im płaci, ale zapewnia, że
                      są jedną z najlepiej zarabiających grup zawodowych w PKP. Jednak ze
                      strajkiem czy bez, problem wciąż nie jest rozwiązany, a pracownicy
                      niezadowoleni ze swoich pensji.

                      — Zaznaczam, że nie chcemy jałmużny. Chcemy i potrafimy na te
                      podwyżki zapracować — podkreśla Leszek Miętek.
    • ariadna-enta Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 18:05
      gdzie lazły na te tory?.((
      • off_nick Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 18:08
        Nieupilnowane to lazły gdzie oczy poniosą...


        ariadna-enta napisała:
        • owca_czarna Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 20:01
          off_nick napisała:

          > Nieupilnowane to lazły gdzie oczy poniosą...

          >
          >

          A może to było samobójstwo smile))))))) Wolały śmierć niż pasterzy big_grin

          www.humorpage.pl/obrazki2/zwierzeta/z19.jpg
      • hasz0 _______________Za Bolkiem Ariadno - zgubiłaś nić? 27.04.08, 18:11
        Po raz pierwszy owieczki ryczały w kościele
        podczas ingresu Głódzia.
        "Bolek"! Bolek"!


        Pamiętasz inny ingres Wielgusa?
      • owca_czarna Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 19:35
        ariadna-enta napisała:

        > gdzie lazły na te tory?.((

        Pewnie na hale, jak te ...

        youtube.com/watch?v=Vz-aSUY0usU
        owca_czarna
    • hiperrealizm wina bacy 27.04.08, 19:40
      rozstrzelać dla przykładu!
      • owca_czarna Re: wina bacy 27.04.08, 20:05
        hiperrealizm napisał:

        > rozstrzelać dla przykładu!

        Wcześniej jednak powinien sprzątnąć zwłoki owiec i naprawić pociąg big_grin.
    • hymenaios Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 19:48
      A po jaką cholerę wlazły one do tunelu? I gdzie był Ciapek?? Nasze
      psy szkolone jednak lepiej są.
      • hasz0 ______________Owczarka zjadły wilki 27.04.08, 19:55
        a barany jak to barany zeszły z łąki do niemieckiego tunelu
        • szach0 A kto podkopał płot budowany przez PiS?/n 27.04.08, 19:57
          • szach0 kto zmniejsza fundusze IPN, CBA, abonamentTVP? 27.04.08, 20:00
            Z teczki Ryszarda Krauzego, która zachowała się w IPN wynika, że
            biznesmen był podejrzewany o udział w kradzieżach samochodów w
            Europie Zachodniej - pisze "Wprost".

            Fot. Bartosz Bobkowski / AG
            Ryszard Krauze
            ZOBACZ TAKŻE
            Jak ABW Krauzego w Szwajcarii szukała (18-04-08, 01:00)
            Krauze nie obraża się na Polskę i przerywa milczenie (19-03-08,
            08:14)
            Jak Krauze wyprowadził w pole specsłużby (13-03-08, 18:07)
            Czy dwa helikoptery Ziobry mogły zaskoczyć Krauzego (13-03-08,
            00:00)
            W Instytucie Pamięci Narodowej zachowały się akta paszportowe
            biznesmena. Wynika z nich, że Krauze w 1986 roku zwrócił się o
            wydanie paszportu na wyjazd służbowy do RFN, jednak zgody nie
            dostał. W uzasadnieniu napisano, że Krauze jest "podejrzany o
            współudział w kradzieżach samochodów na szkodę obywateli państw
            Europy Zachodniej w grupie przestępczej Nikodema Skotarczaka".
            Krauze odwołał się od decyzji, ale jego wniosek został odrzucony.

            Na początku stycznia 1987 roku Ryszard Krauze po raz kolejny
            poprosił o wydanie paszportu. W jego sprawie interweniowała wówczas
            centrala handlu zagranicznego Polservice, w której pracował. Zakaz
            opuszczania kraju został anulowany i Krauze dostał paszport na 5
            lat. W aktach IPN nie ma jednak informacji, czy został oczyszczony z
            podejrzenia o współudział w działalności grupy
            przestępczej "Nikosia". Brakuje też dokumentów, stwierdzających
            formalne postawienie mu zarzutów.

            W 1994 roku z akt wyłączono jedną z kart, której nadano
            klauzulę "tajne". Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego do dziś
            podtrzymuje tajność tej karty.
      • owca_czarna Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 20:09
        hymenaios napisał:

        > A po jaką cholerę wlazły one do tunelu?

        Pewnie jakaś czarna się tam schowała, bo owce bawiły się w ciuciubabkę. big_grin
        • vicky17 Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 20:38
          owce niewinne,winni konstruktorzy superpociagu,ktorzy nie wmontowali
          najnowoczesniejszych technologii ostrzegajacych maszyniste o przeszkodach na
          torach. male to pocieszenie,ale w australii co chwile XPT koliduje z kangurami.
          • ariadna-enta Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 20:52
            biedne owieczki,a tu się wyśmiewają wszyscy
            bez serca jesteście ludzie.)
            • jaceq Re: Głupie owieczki :( 27.04.08, 21:17
              aż się popłakałem!

              Lubię łoscypki i lubię baraninę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka