haszszachmat
26.05.08, 12:12
POWTÓRZĘ.....to co Wam powtarzam od 7 lat
na Aquie a co widzę od 20 lat jako człowiek nie dający się
zwieść za plewy, pozbawione ziarna!
Forumowi bekonomiści bekają i bekają...balcerkiem...
...opisywałem im Weuzwiusz z niedopałków na parkiecie, z którego
krzątający się Fernandel wyciągał na życzenie leżącego Himingway'a
a to żarzący sie jeszcze niedopałek Dukata...
a to Carmena albo Płaskich....
będąc na 2 roku studiów, nie przewidywałem, ze widzę prorocza wizję
Camorry z Nepolu w której bezlitosne włądanie mocarstwa oddały na
zgubę narodu wyzwoloną dopiero co Rzeczpospospolitą...
--
„skrajności przyciągają się, więc nic
dziwnego, że nowy turbokapitalizm ma wiele wspólnego z sowiecką
wersją komunizmu. On również oferuje każdemu krajowi na świecie taki
sam model i zbiór zasad, ignorując wszelkie różnice społeczne
kulturowe i temperamentu.” Może, szczególnie w Polsce, takie
porównanie do systemu, z którego dopiero co wyszliśmy jest
szokujące, ale warto wiedzieć, jak oceniają obecną postać systemu
zwolennicy doktryny liberalnej. Warto też wiedzieć, że zmienili oni
ostatnio znacznie poglądy. Oni tak, ale nie nasi zwolennicy
neoliberalizmu. Oni ciągle mówią o Adamie Smithie (twórcy teorii
liberalnej) i powołują się na Johna Graya, doradcę rządu Margaret
Thatcher. Luttwak przypomina, że „bogiem czcicieli rynku, którzy
wysławiają wspaniałość turbokapitalizmu, jest Adam Smith, lecz ich
nabożność polega głównie na tym, że go nie czytają. Dużo mądrzejszy
od swoich dzisiejszych zwolenników Smith umieścił w swoim dziele
wyjątki, wykluczenia i zastrzeżenia względem zasady, zgodnie z którą
wolny rynek jest zawsze najbardziej wydajny i maksymalizuje łączny
dobrobyt”. John Gray zaś twierdzi, że „idea globalnego wolnego rynku
spocznie obok komunizmu w muzeum zbankrutowanych utopii”. Nie jest
ważne czy ma rację czy nie, mówiąc, że nastąpi to „wkrótce”, ale to,
że zacięty zwolennik liberalizmu zmienia swoje poglądy, myśli i
ewoluuje. Jednym z najbardziej rzucających się w oczy przykładów
takiej zmiany jest Jeffrey Sachs, doradca Leszka Balcerowicza z
okresu transformacji. Obecnie jest dyrektorem Instytutu Ziemi i
stara się pomagać ubogim, a przypomnienia swojej przeszłości
traktuje z uśmiechem i stwierdzeniem, że „był wtedy młody”. Taka
zmiana postaw nie nastąpi szybko w kraju, w którym Leszek Miller
mówi, że „rynek ma zawsze rację”.