Dodaj do ulubionych

Silni, Zwarci i NIEPRZYGOTOWANI

17.09.03, 01:27
Jak zawsze, do wszystkiego. No, z wyjatkiem picia wodki.

Granice
Czy jesteśmy przygotowani do integracji z UE

Trudne przejścia na wschodzie

Polska na pewno nie zdąży przed majem 2004 r. z dokończeniem budowy
infrastruktury na przyszłej zewnętrznej granicy UE. Dopiero rozpoczęliśmy
uzupełnianie braków w szeregach Straży Granicznej. Rewolucja rozpoczęła się
już w służbach celnych. Jeżeli polscy celnicy nie poradzą sobie na
granicach, nie jest wykluczone, że pomogą im unijni koledzy.


Jeszcze we wrześniu UE przyśle do Polski inspektorów, którzy sprawdzą, czy
wykonano zalecenia marcowej wizytacji. Wówczas podstawowe zastrzeżenia
dotyczyły kadr: żądano wzmocnienia Centralnego Biura Śledczego i pełnej
profesjonalizacji Straży Granicznej. Z informacji "Rz" wynika, że UE
prawdopodobnie wystawi nam słabą ocenę. Spełnienie wymogów unijnych ma
olbrzymie znaczenie dla naszego członkostwa. Polskie wschodnie i morskie
granice będą

zewnętrznymi granicami Wspólnoty.


Niewykorzystane środki

Od wielu miesięcy trwa dyskusja z UE, jak zabrać się do podzielenia 280 mln
euro tzw. funduszu Schengen, przeznaczonego przez Unię jesienią zeszłego
roku w Kopenhadze na uszczelnianie przyszłej zewnętrznej granicy Wspólnoty,
czyli polskiej wschodniej. - Przed końcem września dokonamy, miejmy
nadzieję, ostatecznej prezentacji wzajemnych oczekiwań - tłumaczy Piotr
Mochnaczewski, dyrektor Departamentu Integracji Europejskiej i Współpracy
Międzynarodowej w MSWiA. Polska nie ukrywa, że inwestycje w bezpieczeństwo
granic powinny objąć nie tylko Straż Graniczną, lecz także posterunki i
komendy policji na wschodnich rubieżach RP. Potrzebny jest sprzęt i środki
łączności. Elektroniczny "inteligentny" system radarowy powinien też chronić
wybrzeże Bałtyku. By udało się dokończyć budowy infrastruktury na
zewnętrznej granicy UE w latach 2004 - 2005, musimy w styczniu przyszłego
roku rozstrzygnąć przetargi - mówi dyrektor Mochnaczewski. Według przyjętej
przez Unię zasady środków z funduszu Schengen nie należy wydawać na projekty
inwestycyjne dofinansowywane już z innej wspólnotowej puli - funduszu Phare.
Do tej pory z programu Phare Unia zainwestowała na polskich granicach 55 mln
euro, przede wszystkim w łączność i informatyczne oprzyrządowanie SG, środki
obserwacji w terenie, samochody i indywidualne wyposażenie funkcjonariuszy.


Na co unijne pieniądze

280 mln euro wynegocjowanych w Kopenhadze to pierwszy tak konkretnie
adresowany fundusz UE i stąd tyle kłopotów ze stroną formalną
przedsięwzięcia. Aby pieniądze te można było wykorzystać, strona polska musi
wyasygnować przynajmniej czwartą część inwestowanej unijnej kwoty. Jak
dowiedziała się nieoficjalnie "Rz", wciąż istnieje różnica zdań między
Polską a UE, na co konkretnie przeznaczyć pieniądze. Polska chciałaby za nie
wybudować również m.in. 5 - 6 aresztów, w których można by izolować
nielegalnych imigrantów przed ich deportacją, uzupełnić sprzęt pływający dla
Morskiego Oddziału Straży Granicznej i kupić śmigłowce do obserwacji granicy.

Tomasz Pest, zastępca dyrektora Biura Współpracy Międzynarodowej i
Integracji Europejskiej w Komendzie Głównej Straży Granicznej, twierdzi, że
rząd, który w tym miesiącu planuje rozdysponowanie funduszu Schengen na
konkretne programy, z pewnością nie pominie inwestycji w system radarowy,
służący do nadzoru bałtyckiej żeglugi na polskich obszarach morskich.
Wartość inwestycji szacowana jest na blisko 30 mln euro. Jeszcze w tym roku
pierwsze pilotażowe stacje radiolokacyjne za 4 mln euro powstaną na Helu.
Zgodnie ze standardami UE wykonawcy zostaną wyłonieni w otwartym konkursie.
Komisji przetargowej zwykle przewodniczy przedstawiciel Unii, a po wykonaniu
zamówienia UE uczestniczy w odbiorze zadania.


Duże nakłady na ważne inwestycje

Jednym z najpoważniejszych wydatków będzie zakup 46 wyspecjalizowanych
pojazdów obserwacyjnych, wyposażonych w kamery termalne. Wartość jednego,
zainstalowanego na samochodzie, urządzenia pozwalającego śledzić ruchy w
pasie granicznym ze znacznej odległości - bez względu na warunki zewnętrzne
i porę dnia - wynosi ok. 350 tys. euro. Dodatkowo na granicę polsko-
niemiecką trafią dwa pojazdy obserwacyjne i dwie przenośne kamery termalne
sfinansowane z odrębnego programu CBC - ochrony granicy między RP a RFN.

Aby skrócić odcinki graniczne między strażnicami do europejskiego standardu
20 - 25 km, wybudujemy na wschodzie kraju 6 strażnic. Uzupełnią istniejącą
sieć 52 placówek (z których połowa powstała w ostatnich dziesięciu latach).
Koszt wzniesienia jednej strażnicy oraz skompletowania w niej podstawowego
wyposażenia przekracza 6 mln zł. Kolejne placówki, tak jak te nowo powstałe
i oddane do użytku w ostatnich latach, budujemy za polskie pieniądze (UE nie
zgodziła się objąć dofinansowaniem inwestycji kubaturowych w tej
dziedzinie). 1,5 mln euro (licząc z polskim wkładem) będzie kosztowało
stworzenie SSAC - systemu profesjonalnej analizy kryminalnej. Do jego
utworzenia inspektorzy UE zachęcali w marcu tego roku podczas urzędowego
monitoringu systemu ochrony granic (kolejna inspekcja została zaplanowana na
koniec września). System SSAC wymaga potężnych komputerów i kosztownego
oprogramowania, które umożliwia błyskawiczne porównywanie i magazynowanie
danych związanych z przestępczością graniczną.

Co najmniej 2,5 mln euro (z funduszu Phare) będzie kosztowało wyposażenie
funkcjonariuszy w polowe urządzenia umożliwiające lokalizację w terenie przy
wykorzystaniu systemu satelitarnego GPS.

W tym roku do służby w Straży Granicznej wstąpi 1325 nowych funkcjonariuszy.
Do końca czerwca przyjęto ich ponad 600. Unia bardzo naciska na spełnienie
obietnic zwiększenia liczebności czternastotysięcznej formacji o 5300
zawodowych strażników do 2006 r. W br. przyjęcie i wyposażenie nowych
funkcjonariuszy SG będzie kosztowało budżet państwa 72,406 mln zł.


Celne wyzwania

Do wielkiej zmiany związanej z wejściem Polski do UE przygotowują się służby
celne: obsługa celna zniknie na połowie polskich granic: na zachodzie i
południu, a także na odcinku z Litwą. W Ministerstwie Finansów już zapadły
decyzje, że wszelkie braki kadrowe na przyszłej zewnętrznej granicy UE
wypełnią celnicy z izb oraz urzędów likwidowanych na zachodzie i południu.
Alokacja obejmie dwa tysiące z 14,5 tys. funkcjonariuszy. Ponad tysiąc
etatów - zdaniem Leszka Jasiuna, dyrektora Departamentu Organizacji Służby
Celnej w Ministerstwie Finansów - przesuniętych zostanie do urzędów na
zewnętrznej, wschodniej granicy UE. Według bardzo ostrożnych szacunków
operacja przeniesienia części służb na wschód będzie kosztować ponad 40 mln
zł. - Tak wcale być nie musi, jeśli lokalne władze zaproponują rozsądne
warunki, zwłaszcza w zakresie zaspokajania potrzeb mieszkaniowych - mówi
Jasiun. Strukturę urzędów celnych już od września dopasowano do obszarów
województw, aby łatwiej było załatwiać z administracją przyszłe kwestie
socjalne. Z myślą o zagospodarowaniu nadwyżek kadrowych znacznie zmniejszone
oddziały celne pozostaną na linii granicznej Odry m.in. w Kołbaskowie,
Olszynie, Świecku i Jędrzychowicach. Będą pełnić rolę placówek wewnętrznych,
w których przedsiębiorcy, jeśli zechcą, będą mogli dokonać odpraw towarów.
Trwa poszukiwanie zatrudnienia dla zwalnianych funkcjonariuszy w aparacie
skarbowym, Straży Granicznej, policji, inspekcji drogowej czy nadzorze
budowlanym. Z terenu płyną sygnały, że wśród celników narasta
rozczarowanie. - Obawiam się, że część ludzi nie zrozumie, że te zmiany są
konieczne - przyznaje Jasiun.


Koledzy z UE na polskich granicach?

Po integracji z Unią celnicy otrzymają nowe zadania. Najważniejsze z nich to
pobór akcyzy oraz cła w imieniu UE. 75 proc. tych ceł będzie przekazywanych
do Brukseli, reszta ma być wydana w Polsce na pokrycie kosztów działalności
służb celnych. Szacuj
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka