cs137
22.09.03, 09:00
W jednym z niedawno otwartych wątków rozgorzała dyskusja wokół dezercji
żołnierzy-Żydów z Armii Andersa w Palestynie w 1943 roku.
Dziś żyje już bardzo niewielu ludzi, którzy tam wtedy byli i mogą odgrywać
role "naocznych świadków". Ale w mojej rodzinie jest akurat ktos taki. Będę
go nazywał "Wujkiem I.". Ma w tej chwili 92 lata i mieszka w Pensylvanii.
Mimo sedziwego wieku, sprawności umysłowej i pamięci moze mu pozazdrościć
niejeden o połowe od niego młodszy!
Po klęsce wrześniowej oddział, w którym Wujek I. służył, przedostał sie na
Węgry. On sam znalazł się w jakiś czas poźniej w Anglii. Jako inżynier-
mechanik dostał przydział do lotnictwa. Wyszkolono go wpierw na lotnika
myśliwskiego, ale później zdecydowano sie go przeszkolić na specjalistę od
lotów rozpoznawczych w rejonie pola walki. Tacy piloci latali na
Spitfire'ach, w pełni uzbrojonych, ale dodatkowo wyposażonych w rozmaite
kamery. Ten rodzaj rozpoznania wymagał zbliżenia się do obiektu na bardzo
mała odległosć