Gość: AdamM
IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl
28.09.03, 21:42
zniszczyć, oszukac i uciec do Szwajcarii, czego dowodzi historia "pana" o
znanym, historycznym nazwisku. Kiedys w przeszlosci podobne nazwiska (moze i
to) szukaly pomocy u carycy Katarzyny i sprzedawaly Polskę jak lecialo, na
wyscigi. Widocznie to im zostalo w tej "blekitnej" krwi. Jak tak to ja
zdecydowanie wybieram zydowską rodzine Poznańskich, ktorzy przynajmniej cos
dobrego dla Polski zrobili. O ile pamietam rodzina Branickich (ci od
Targowicy?) chce 200 mln odszkodowania za "majatki" gdzies tam zostawione
(moze zastawione?).
Fragment 1:
Oferta GM spotkała się z druzgocącą krytyką ówczesnego dyrektora generalnego
FSO Andrzeja Tyszkiewicza. Otwarcie podburzał związkowców przeciwko
Amerykanom. Twierdził, że GM chciał zainwestować w Polsce wprawdzie 500 mln
USD, ale z tego tylko 80 mln USD w FSO. Jego zdaniem GM był zainteresowany
wyłącznie wykupieniem najlepszych filii. Uzyskane w ten sposób pieniądze
miały być następnie przeznaczone na restrukturyzację. A w ogóle to
Amerykanie - zdaniem Tyszkiewicza - chcieli zniszczyć polską motoryzację.
Podkreślał, że Daewoo miało oferować żywą gotówkę. A deklarowana suma była
trzykrotnie większa niż oferta Amerykanów (1,5 mld USD na inwestycje do 2001
roku). Do tego Daewoo gwarantowało, że nie zmniejszy wielkości załogi.
Kontrakt podpisał ówczesny minister przemysłu Klemens Ścierski. Obiecanej
gotówki fabryka na Żeraniu nigdy nie zobaczyła. A w 2001 roku w pięć lat po
prywatyzacji FSO Ministerstwo Skarbu Państwa uznało, że zobowiązania
inwestycyjne nie zostały wykonane, co wiązało się z utratą przyznanych ulg
podatkowych. Lwia część inwestycji, rzeczywiście o imponujących rozmiarach,
została sfinansowana ze środków własnych FSO.
Fragment 2:
Przy okazji trwała wielka akcja propagandowa polsko-koreańskiej przyjaźni. Na
wielkich billboardach Koreańczycy przekonywali, że "łączy nas tak wiele".
Odwoływano się do podobnych doświadczeń historycznych, bo na tablicach
prezentowano historię z początku XX wieku, kiedy to i oni, i my walczyliśmy o
niepodległość. A przy okazji Andrzejowi Tyszkiewiczowi Daewoo zaoferowało na
przyszłość takie warunki i taki "pakiet socjalny", że każdy normalny inwestor
uznałby to za opowieść z dziwnej bajki. Tyszkiewicz mieszka teraz na stałe w
Szwajcarii, choć widuje się go również w Puszczy Białowieskiej, gdzie w
kniejach pojawia się jego złoty terenowy samochód Daewoo Musso.
AdamM
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030927/publicystyka/publicystyka_a_12.html