Dodaj do ulubionych

Kanada dla kapusiów jest

20.10.03, 16:39
Ponoć pomysły są, aby zeznania roczne każdego obywatela, pity znaczy się,
publiczne były. Może to będą drukować w formie gazetki raz na rok. W Lublinie
na przykład będzie można dostać (kupić raczej) gazetkę z zarobkami wszystkich
mieszkańców miasta tego.
To może ciekawe być. Kupił sąsiad nowy telewizor sobie. Sprawdzamy czy stać
go na to było. Kilka operacji na kalkuratorze i już wiemy, że nie stać było
go. I wtedy spokojnie, z czystym symieniem obywatelskim wykręcamy numer
urzędu właściwego...
No..., to i w przeciwną stronę może działać. Szaremu obywatelowi żona do
rodziny wyjechała na przykład. Wolna chata jest. Obywatel czując zdobywcą
się, dzwoni do agencji odpowiedniej bo towarzystwa zapragnął. Ale agencja
widzi dochody jego i najgorszy sort podrzuca mu.
Do tej pory obywatele żyli jakoś bo zdrowy rynek był. Czyli poza kontrolą
państwa naszego.
A przy takich pomysłach różnie może być.
Poza tym to źle może skończyć się. Zawiść będzie, żony opieprzać mężów będą
za to, że sąsiad więcej zarobił etc...

Perła
Obserwuj wątek
    • maretina Re: Kanada dla kapusiów jest 20.10.03, 16:44
      nie mam potrzeby wiedziec jaki telewizor ma moj sasiad i czy kupil go sam, czy
      tez ktos mu go zasponsorowal.
      nie kupilabym takiej gazety i nie dalabym rady jej przeczytac. kalkulatora w
      domu nie posiadamsmile
      • perla_ Re: Kanada dla kapusiów jest 20.10.03, 16:48
        to nieistotne jest, że Ty nie kupisz. Istotne jest, że inni kupią to.

        Perła
        • maretina Re: Kanada dla kapusiów jest 20.10.03, 17:05
          perla_ napisał:

          > to nieistotne jest, że Ty nie kupisz. Istotne jest, że inni kupią to.
          >
          > Perła

          sa ciekawsze gazety do czytania. szczerze watpie w to, ze ktos to bedzie czytal.
          • perla_ Re: Kanada dla kapusiów jest 20.10.03, 17:07
            zaręcam Cię, że będą czytać. Zwłaszcza ci właściwi właśnie.

            Perła
    • ada08 Ja byłabym zainteresowana taką gazetką 20.10.03, 17:45
      ale nie po to , żeby się dowiedzieć ile ludzie zarabiają, tylko jak sobie
      radzą w tych trudnych czasach; byłabym zainteresowana nie tyle przychodami
      ile raczej wychodami (wolę to słowo niż rozchody).

      Ja mogłabym opisać każdy mój dzień, w którym wydaję pieniądze. Np. dzisiaj
      proszę bardzo, nie mam nic do ukrycia, wydałam na:

      dwa bilety autobusowe po 2,90 = 5,80
      Gazeta Wyborcza = 2,-
      jogurt i bułka = 1,80
      papierosy = 6,-
      najtańsze bordeaux = 18,-
      ksiązki zamówione w księgarni wysyłkowej = 116,-
      czynsz = 92,-
      Internet = 70,-
      ------------------------------------
      Razem: 310,60 (jeśli dobrze liczę)
      ------------------------------------

      Jak widać: najtańsze jest jedzenie, palenie i picie.
      Przynajmniej u mnie.

      Ciekawam, jak to u innych. Ciekawe skąd biora na swoje wydatki. Bo
      ja z debetu czerpię, między innymi.

      W takiej gazetce mogliby wystąpić komentujący zwierzenia: psycholog,
      socjolog, satyryk (koniecznie !). Mogłoby być ciekawie, zabawnie i
      pouczająco smile
      a.
      • perla_ Re: Ja byłabym zainteresowana taką gazetką 20.10.03, 18:11
        no to ja dzisiaj

        benzyna 148,-
        Marlloro 6,-
        micha 50,-
        telefon 289.-
        internet 50,-
        komórka 150,-
        płyty CD 17,-
        czynsz, prąd, gaz, circa 500,-
        sprzątanie 30,-
        totek 2,5,-
        na małą dzieczynkę:
        klatka dla chomika (trzecia w tym roku) 60,-
        kula szklana dla ślimaka 35,-
        wodorosty 4,-
        pismo Księżniczka 8,-
        tygodniówka 25,-
        witaminy 34,-
        ----------------
        razem 1400,5-

        a do jutra znowu jest...

        zarabiłem średnio za ostatnie 12 m-c 5200 netto miesięcznie. I ledwo przędne.
        Trzeba więcej kodu pisać a mniej forum właśnie smile
        Praca i oszczędność, ot co.

        Perła
        • Gość: V.C. Brawo Kanada ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 18:25
          • miss_mag Re: VC 20.10.03, 18:35
            Tak, z wielka ciekawoscia sprawdzilabym Twoje wydatki na cele charytatywne.
            • Gość: Krzys52 Re: Mag IP: *.proxy.aol.com 20.10.03, 18:42
              A ja sprawdzilbym jaka czesc Twojego budzetu przeznaczana jest na zakup tych
              wezy, oraz sprzetu sportowego do ich wlasnorecznego lapania. ;O))
              .

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=8568316&a=8587340
              • perla_ a jak w 20.10.03, 18:44
                • perla_ a jak w Ameryce to jest? 20.10.03, 18:45
                  dochody jawne są? Tzn. czy inni wgląd w to mają?
                  Bo to gratka dla bandytów też jest.

                  Perła
                  • ada08 Wgląd w dochody 20.10.03, 19:01
                    perla_ napisał:

                    > dochody jawne są? Tzn. czy inni wgląd w to mają?
                    > Bo to gratka dla bandytów też jest.
                    >

                    Gdzieś tam czytałam o facecie, który wygrał w Lotto. I gdy juz odebrał
                    wygraną to przyszli do niego wysłannicy mafii po haracz. Okazało się
                    potem, że mafiosi mieli swojego człowieka w banku, do którego szczęśliwiec
                    wpłacił swoją wygraną. I od niego się dowiedzieli. Sąsiedzi tu akurat
                    nie byli potrzebni.
                    a.
                  • miss_mag Re: a jak w Ameryce to jest? 20.10.03, 19:02
                    Zeznania podatkowe tych, co zajmuja stanowiska rzadowe, federalne, stanowe,
                    wybieralne lub mianowane, sa udostepnione do wgladu publicznego przez IRS
                    (urzad podatkowy). Oczywiscie dane personalne (adres, telefon, Social
                    Security number, imiona dzieci) nie sa ujawnione.
                  • Gość: Krzys52 Re: a jak w Ameryce to jest? IP: *.proxy.aol.com 20.10.03, 19:04
                    No bez przesady Perla. Dochody (zarobki) nie sa tu wiedza publiczna. Nawet w
                    swoim miejscu pracy nie wiem ile zrabiaja koledzy - nie mowi sie takich rzeczy.
                    Owszem, wie pracodawca, Urzad Podatkowy, gdy kupuje na raty (np. samochod) to
                    podaje swoje dochody, orientuje sie bank gdyz regularnie deponuje w nim swoje
                    wyplaty, no i to by chyba bylo na tyle.
                    Z ta gazetka robisz sobie jaja, rozumiem.
                    Czy ogladales moze taki odcinek Seinfelda w ktorym Kramer zglosil propozycje by
                    wszyscy nosili takie plakietki z imieniem (jak na roznych oficjalnych imprezach
                    w zwyczaju). Spodziewal sie ze uczyni to stosunki miedzyludzkie milszymi,
                    cieplejszymi, itp. Bo np. fajnie, jego zdaniem, by bylo gdyby mijanemu wlasnie
                    gosciowi mozna bylo powiedziec 'hi Sam' bo znamy go przeciez z tej plakietki.
                    Ludzie raczej preferuja posiadanie jakiego obszaru prywatnosci i anonimowosci
                    aniezeli na odwrot. A juz szczegolnie z dochodami.
                    A swoja droga, to jak ta gazetka mialaby sie do waszego prawa o ochronie danych
                    osobowych?
                    K.P.
                    • perla_ Re: a jak w Ameryce to jest? 20.10.03, 19:06
                      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):


                      > Z ta gazetka robisz sobie jaja, rozumiem.

                      nie, to całkiem serio jest. O ile nie mylę się to we Włoszech tak jest.
                      Przynajmniej w prowincjach niektórych.

                      Perła
                      • Gość: Krzys52 Re: a jak w Ameryce to jest? IP: *.proxy.aol.com 20.10.03, 19:15
                        Co kraj to obyczaj.
                        Pamietam ze w Polsce, dla odmiany, wszyscy znali zarobki wszystkich. Wysokosc
                        niektorych premii byla utajniona i to "psulo krew", niemniej jawnosc dochodow
                        nie byla w Polsce specjalnym problemem, jesli nie liczyc roznych drobnych
                        zawisci i pretensji ("bo on nie powinien byl dostac wiecej").
                        Jeszcze z innej strony, utajnienie dochodow to jednoczesnie utajnienie plac
                        przez pracodawce, dzieki czemu moze on bardziej manipulowac pracownikiem niz w
                        przypadku plac jawnych. Jednak druga strona tego medalu jest kierowanie sie
                        przez pracodawce bardziej wymogami rynku anizeli naciskami pracownikow.
                        .
                        K.P.
                    • miss_mag Re: a jak w Ameryce to jest? 20.10.03, 19:14
                      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                      > No bez przesady Perla. Dochody (zarobki) nie sa tu wiedza publiczna.
                      Krzysiu, przeczytaj moj post powyzej. Na podstawie Freedom Information Act
                      mozesz od IRS zazadac ujawnienia zeznan podatkowych osob zajmujacych
                      stanowiska panstwowe. Oczywiscie, musisz miec jakas przyczyne, np. mozesz
                      redagowac gazetke w swoich 'hood i chcesz przygladnac sie, dlaczego Twoj
                      reprezentant kupuje co roku nowy SUV.
                      • Gość: Krzys52 Re: a jak w Ameryce to jest? IP: *.proxy.aol.com 20.10.03, 19:18
                        Tak. Masz racje Magu. To byla moja perspektywa i zapomnialem o pracownikach
                        budzetowych.
                        To chyba normalne ze pracodawca (obywatel) powinien wiedziec ile kosztuje go
                        pracownik (reprezentant czy sedzia, na przyklad)
                        .
                        K.
                        • perla_ Re: a jak w Ameryce to jest? 20.10.03, 19:20
                          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                          > To chyba normalne ze pracodawca (obywatel) powinien wiedziec ile kosztuje go
                          > pracownik (reprezentant czy sedzia, na przyklad)
                          > .

                          to ile zarabia nauczyciel, policjant, sędzia? Przciętnie.
                          • miss_mag Re: a jak w Ameryce to jest? 20.10.03, 19:29
                            perla_ napisał:

                            > to ile zarabia nauczyciel, policjant, sędzia? Przciętnie.
                            Nauczyciel w szkolach publicznych, policjant i sedzia stanowy - zarobki zaleza
                            od stanu. W biednych stanach mniej, w bogatych wiecej. Sedziowie federalni i
                            policja federalna (FBI, Drug Enforcement, Alkohol Tobacco & Firearm) - ich
                            zarobki sa ujednolicone, aczkolwiek dostaje sie dodatki za zycie w drogich
                            miejscach, glownie w postaci subsydiow mieszkaniowych.
                            • perla_ Re: a jak w Ameryce to jest? 20.10.03, 19:32
                              miss_mag napisała:

                              > perla_ napisał:
                              >
                              > > to ile zarabia nauczyciel, policjant, sędzia? Przciętnie.
                              > Nauczyciel w szkolach publicznych, policjant i sedzia stanowy - zarobki
                              zaleza
                              > od stanu. W biednych stanach mniej, w bogatych wiecej. Sedziowie federalni
                              i
                              > policja federalna (FBI, Drug Enforcement, Alkohol Tobacco & Firearm) - ich
                              > zarobki sa ujednolicone, aczkolwiek dostaje sie dodatki za zycie w drogich
                              > miejscach, glownie w postaci subsydiow mieszkaniowych.

                              ok Mag, ale podaj jakąś liczbę!!!!!!!!!!!!!!!
                              • miss_mag Re: Liczby 20.10.03, 22:32
                                Sorki, nie mialam czasu wczesniej poszukac. Tu mozna znalezc duuuzo liczb.
                                www.jobstar.org/tools/salary/sal-prof.cfm
                          • Gość: Krzys52 Re: a jak w Ameryce to jest? IP: *.proxy.aol.com 20.10.03, 19:35
                            Przede wszystkim niezbyt precyzyjnie to ujalem, Perla. Powinienem byl napisac
                            ze obywatel-pracodawca wie ile placi, jesli tylko chce wiedziec - jesli sie tym
                            interesuje. A ja, przyznaje, nie jestem na biezaco. Nie interesuje sie wiec nie
                            wiem. Czesto mowia o tych dochodach w TV czy podaja je w prasie, ale teraz nie
                            pamietam a strzelac nie chce. Te dane sa jednak do publicznego wgladu. Nie sa
                            najmniejsza tajemnica.
                            Dochody sa oczywiscie zroznicowane w zaleznosci od zamoznosci danego stanu,
                            powiatu, gminy, uczelni, wydzialu (licza sie tez granty). Przeciez mozna
                            zaplacic policjantowi tylko tyle na ile jest Ciebie stac (Mag siedzi w tych
                            statystykach to Ci pewnie podrzuci dane). W biedniejszych jednostkach zarabiaja
                            ludzie mniej.
                            .
                            K.P.
                    • miss_mag Re: a jak w Ameryce to jest? 20.10.03, 19:23
                      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                      > No bez przesady Perla. Dochody (zarobki) nie sa tu wiedza publiczna. Nawet w
                      > swoim miejscu pracy nie wiem ile zrabiaja koledzy - nie mowi sie takich
                      rzeczy.

                      W moim bylym miejscu pracy moja byla szefowa zostawila kiedys na biurku wydruk
                      z zarobkami ludzi w dziale. Wyszla na moment z pokoju bez zamkniecia drzwi na
                      klucz. Ktos wszedl do jej pokoju, zobaczyl wydruk, zrobil kopie tego i
                      nastepnego dnia wszyscy ludzie w dziale mieli kopie na swoich biurkach.
                      Zadyma byla niezla. Sprawcy nigdy nie znaleziono, za to kilka osob pojawilo
                      sie w pracy nastepnego dnia w towarzystwie swoich prawnikow. To bylo tuz
                      przed moim przyjsciem (wlasnie z nimi negocjowalam warunki pracy) i zdziwilam
                      sie, za nagle mi dorzucono pare dolkow do zadanej sumy. Ta kobieta ledwo
                      utrzymala stanowisko.
              • miss_mag Re: Krzysiu 20.10.03, 19:09
                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                > A ja sprawdzilbym jaka czesc Twojego budzetu przeznaczana jest na zakup tych
                > wezy, oraz sprzetu sportowego do ich wlasnorecznego lapania. ;O))
                > .
                Krzysiu, ja jestem uwaznym platnikiem podatkowym. Jesli lapanie wezy wyjdzie
                poza moje hobby (ktorym i tak nie jest), a stanie sie zrodlem dochodu, to
                sprzet do ich lapania odtrace od podatku (w koncu inwestycja, nie?). A Ty juz
                zaplaciles podatek od zbierania grzybow?
                P.S. Ostatnio lapalam weza siatka do sprzatania basenu. Uwazam, ze stan
                powinien mi oddac pieniadze, bo zamiast wezwac Vermin Control Department (czy
                jak sie to tam nazywa), to wykonalam czyn prywatnie, przy pomocy prywatnie
                zakupionego sprzetu.
                P.S.S. Grzybow u nas nie ma. Przy 10 cm deszczu rocznie jakos nie chca rosnac.
                • Gość: Krzys52 Re: Magu IP: *.proxy.aol.com 20.10.03, 19:26
                  To ja juz wole grzyby miec niz weze. smile)
                  .
                  Podatku od grzybow nie zaplacilem gdyz nie zbieralem ich w celach zarobkowych.
                  Podobnie jak jagody, grzyby moge zbierac bez zezwolenia - jesli tylko dla moich
                  potrzeb.
                  .
                  Bodaj tylko na smardze oraz kurki trzeba miec zezwolenie, ale wylacznie te
                  zbierane sa w celach komercyjnych (ale tez jest tego od cholery). Pozostale
                  runo lesne strzezone jest przed komercja z uwagi na ochrone lasu.
                  .
                  Grzyby obieralem przez dwa dni sad(
                  Straszne.
                  Czy weze obiera sie szybciej confused)
                  .
                  K.
                  • miss_mag Re: Krzysiu 20.10.03, 19:36
                    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                    > To ja juz wole grzyby miec niz weze. smile)
                    No nie wiem, slyszalam, ze tam u Was jakies gangi chinskie grasuja polujac na
                    rzadkie grzyby.

                    > Grzyby obieralem przez dwa dni sad(
                    > Straszne.
                    > Czy weze obiera sie szybciej confused)
                    Osobiscie nigdy nie obieralam. Widzialam, jak raz sasiad grzechotnika ze
                    skory obciagal. Dosc uwaznie to robil, bo skore na pamiatke chcial zachowac,
                    wiec jakas godzinke mu zeszlo (jakies metr biezacy grzechotnika). A miesko z
                    weza pyszne jest.
    • oleg3 Dziwię się bardzo perle 20.10.03, 19:33
      informatykowi ponoć.

      Pomijając nie dające się przezwyciężyć przeszkody prawne projekt jest w
      polskich warunkach niewykonalny. Polski fiskus dotychczas nie ma
      ogólnokrajowego systemu informatycznego. Każdy Urząd Skarbowy ma własną sieć
      komputerową.


      Nie udało się ciągle uruchomić Krajowego Rejestru Sądowego (dane rejestrowe i
      finansowe spółek) który obsługuje ułamek tego co system PIT.

      A u nas już wieczór.
      • perla_ Re: Dziwię się bardzo perle 20.10.03, 19:37
        oleg3 napisał:

        > informatykowi ponoć.

        nie jestem informatykiem. Programistą tylko.


        > Pomijając nie dające się przezwyciężyć przeszkody prawne projekt jest w
        > polskich warunkach niewykonalny.

        ale ja o tych pomysłach w radiu usłyszałem.


        ? Polski fiskus dotychczas nie ma
        > ogólnokrajowego systemu informatycznego. Każdy Urząd Skarbowy ma własną sieć
        > komputerową.

        to lokalnie publikowane ma być. A poza tym - Polak potrafi.

        >
        > A u nas już wieczór.

        u nas też.

        Perła
        • perla_ a co do systemów informatycznych 20.10.03, 20:01
          to rację masz. Niedopracowane są, co w bankach widać. Ja większość rzeczy płacę
          kartami Visa i Maestro. Na Maestro nie ma problemu bo mam tam limit 10 tys. i
          jak nie ma, to nie ma kasy. Ale to karta płatnicza jest. Visa kredytowa jest, i
          mam tam ponad 1 tys Euro. limitu miesięcznie. Z tym, ze nie wiem ile
          wykorzystane jest, bo nijak sprawdzić to. Niby dali mi pin do wglądu przez
          internet z tym, że póki co nie uruchomiona usługa jest. Do tego pilnować jej
          trzeba jak kasy bo nikt nie chce pinu przy płaceniu nią. I każdy może korzystać
          z niej. Ale o tyle dobra jest, że dziś płacę a z konta zabierane po miesiącu
          jest, bez procentu do tego. A na Maestro natychmiast.
          I mimo, że karty są to liczyć trzeba czy po miesiącu będzie kasa na zapłacenie
          poprzednich wydatków. Tyle, że na całym świecie płacić nimi można.
          Ostanio na gotówke przeniosłem się i to źle skończyło się, aż odchorowałem.
          Niech już te karty będą.

          Perła
    • Gość: brag To będziesz miał dodatkowe kapusiu zatrudnienie IP: *.icm.edu.pl 20.10.03, 19:39
      dawny Perło, obecny pelro. Kapowanie masz opanowane.
      • Gość: EUROMIR OFFENTLIGHETSPRINCIPEN IP: *.cm-upc.chello.se 20.10.03, 20:52
        Moi Drodzy,

        a u nasz w Szwecji...

        Ale bez zartow. W tym milym i wielbiacym demokracje socjaldemokratcznym
        panstwie deklaracje podatkowe wszystkich obywateli - bez wyjatku - sa
        wlasnoscia publiczna. Uwaza sie (dosc powszechnie), iz jest to czesc fundamentu
        szwedzkiej demokracji nazywana dumnie "zasada publicznej przejrzystosci" -
        (offentlighetsprincipen). Dokladniej, nie sama szczegolowa delkaracja, ile
        generalne sumy dochodow uzyskanych z pracy, lub kapitalu, wydatki poniesione na
        uzyskanie przychodu i totalna suma zaplaconego podatku panstwowego i
        komunalnego. Dane te mozna uzyskac skladajac odpowiedni wniosek w rejonowym
        urzedzie podatkowym, przez telefon, albo wchodzac na strony UP poprzez
        udostepniane bezplatnie przez Medborgarkontoret (Biura Obywatelskie)
        komputery.Oczywiscie anonimowo.
        Informacji mozna szukac dysponujac imieniem i nazwiskiem klienta, w polaczeniu
        z jego adresem albo numerem personalnym (polskim peselem). Podkreslam, chodzi o
        czyste cyfry. Jesli ktos zarobil kwote X z pracy, to nie mozna sie dowiedziec u
        jakiego pracodawcy. Jesli mial przychod z kapitalu, to nie wiadomo, czy z
        korzystnej spelulacji akcjami, czy tez z lokaty w banku. Itd.
        Generalnie rzecz biorac zasada "otwartosci informacji" nie wzbudza tu zadnych
        emocji, i od lat nie slyszalem, aby wywolywala jakiekolwiek skargi. Szwedzi sa
        z niej naprawde dumni.

        Pozdrawiam :

        Euromir

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka