cepekolodziej
20.10.08, 10:53
Wczoraj w warszawskiej "Kinotece", dziewiąta wieczorem, wypełniona
sala, żywe (chyba bardziej niż) reakcje widzów.
Animowany film Niny Paley, dwu-wątek, jej osobiste doświadczenie
porzucenia przez męża, i przejęta z indyjskiej "Ramajany" historia
Sity, odrzuconej przez Ramę i ostatecznie popełniającej samobójstwo.
Feministyczny musical.
Animacja w wielu formach, wspaniała kolorystyka, płynnie
przeplatające się wątki, bieżący komentarz dostarczany przez trzy
cienie lalek ze wschodnioindyjskiego teatru cieni.
Chwile refleksji: klasyczne piosenki Annette Hanshaw, gwiazdy jazzu
lat dwudziestych.
Dla Niny Paley słowa wielkiego uznania, przetworzyć własny kryzys w
dzieło sztuki -