hugo_w2
23.10.08, 07:26
Choć poziom zadowolenia Amerykanów sięgnął dna, to jednak nie
zdradzają oni przerażenia z powodu obecnej sytuacji finansowej.
Więcej nawet, Amerykanie - jako niepoprawni optymiści - uważają, iż
rząd dysponuje wystarczającymi instrumentami pozwalającymi na
naprawę obecnych problemów i że stan gospodarki wkrótce się poprawi.
Tej (ślepej) wierze w niezawodność amerykańskiego systemu towarzyszą
opinie ekspertów; podsekretarz stanu w Departamencie Skarbu
powiedział ostatnio, iż najpóźniej w drugiej połowie przyszłego roku
gospodarka nabierze z powrotem tempa.
Według ankiety przeprowadzonej niedawno przez ośrodek badania opinii
publicznej Pew wprawdzie nigdy poziom zadowolenia społecznego z
sytuacji w kraju nie był tak niski (zaledwie 11 proc. respondentów
wyraża satysfakcję ze stanu kraju), ale zarazem ludzie wierzą, że
będzie lepiej, a także ich osobista sytuacja wkrótce się poprawi.
Amerykanie bynajmniej nie mówią, iż istnieją granice wzrostu
gospodarczego, ale raczej stwierdzają, że ludzie powinni nauczyć się
żyć za nieco mniej.
Ta zadziwiająca, a dobrze znana cecha społeczeństwa USA - niezłomna
wiara w pomyślną przyszłość, przekonanie, że wszystko da się
poprawić i naprawić, także i obecnie daje o sobie znać. Choć
notowania akcji na giełdzie tylko w okresie Wielkiego Kryzysu z 1929
r. spadły niżej, to jednak już w tydzień później ankieterzy
odnotowali przekonanie aż 64 proc. respondentów, że "Amerykanie
zawsze znajdą sposób na rozwiązanie problemów i dojdą, do czego
chcą".
Nie jest to przy tym przekonanie w rodzaju "jakoś to będzie"; albo
typowo polskiej kategorii "niech oni coś zrobią". Amerykanie, naród
bardzo praktyczny, w ponad 50 proc. wyraża przekonanie, iż muszą
zacząć żyć skromniej, bowiem czasy prosperity (chwilowo) się
skończyły, oraz w przeważającej większości siebie winią za
zaistniałą sytuację: 79 proc. respondentów twierdzi, iż zbyt
beztrosko ludzie zadłużali się przez lata.
O dziwo, nie ma w tej postawie gniewu, złości, wielkiej pretensji do
bankierów i finansistów odpowiedzialnych za obecny kryzys.
Amerykanie najwyraźniej uważają, iż taka jest kolej rzeczy, a wolna
konkurencja niekiedy prowadzi w ślepą uliczkę, co nie znaczy, iż
sama zasada jest zła.
W Europie Zachodniej, na przykład, obecne załamanie spowodowało
głośno wyrażane pretensje do samej istoty kapitalizmu, a prezydent
Nicholas Sarkozy w ogóle zaapelował o więcej socjalizmu w państwach
Unii Europejskiej, czyli większej kontroli państwa nad gospodarką i
bardziej restrykcyjnych przepisów odnośnie jej funkcjonowania.
Natomiast Amerykanie niezłomnie wierzą w słuszność podstawowych
zasad systemu, który stworzył potęgę USA, i stanowią nieustające
źródło regeneracji kraju i oraz jego pomyślności.
Quelle PDN-NY(CK)