Film jeszcze nie powstal, a juz wiadomo czy warto na niego isc do kina. Chodzi
o najnowsze dzielo Mela Gibsona o Jezusie.
Otoz CNN podaje, ze aktor grajacy Jezusa w tym filmie zostal, jak to sie
elegancko mowi, razony gromem na planie filmowym. Tak tak, ni mniej ni wiecej
tylko strzelil go piorun.
To sie nazywa wiarygodna recenzja, co?
Pulbek.
PS. Zrodlo:
edition.cnn.com/2003/SHOWBIZ/Movies/10/24/gibson.passion/