Dodaj do ulubionych

Czy jest po polsku taki wyraz?

07.11.08, 20:19
...when all of God's children, black men and white men, Jews and Gentiles,
Protestants and Catholics, will be able to join hands and sing in the words of
the old Negro spiritual...

jakis tlumacz to przetlumaczyl tak:

... kiedy wszystkie dzieci Boga - czarni ludzie i biali ludzie, Żydzi i inne
narody, Katolicy i Protestanci - będą mogli wziąć się za ręce i śpiewać słowa
starej murzyńskiej pieśni duchowej...


no wiec Gentiles to nie inne narody tylko goje, ale czy po polsku istnieje
wyraz ktory znaczy to specyficzne polaczenie goja z dzentelmenem?


POza tym Negro spiritual tez brzmi nie najlepiej. chodzi o religijny utwór
chóralny, ale jak to przetlumaczyc zeby wygladalo podobnie do Negro spiritual?
Obserwuj wątek
    • manny_ramirez Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 07.11.08, 20:52
      Gentile
      • oleg3 Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 07.11.08, 21:03
        manny_ramirez napisał:

        > Gentile
      • spitt Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 07.11.08, 21:10

        W tym wypadku chyba w duchu czarnych ,...
        ==================================================================
        A Negro spiritual to murzynska piesn religijna== moze lepiej niz
        duchowa.
        • spitt Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 07:01

          Negro Spirituals ... antique Gospel Music
          =================================================================
          W tym wypadku chyba w duchu czarnych ,...
          • patience Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 07:22
            Spitt, bede wdzieczna, jesli w tym tekscie uda ci sie dodac jakies poprawki. On
            jest caly Gospel, ma niesamowita muzyke. Nie tylko dzieki powtorzeniom, ale tez
            melodie ukladana przez metafory. W zyciu nie tlumaczylam trudniejszego tekstu.
            Staralam sie oddac ten rytm, ale jesli ktos wymysli lepiej, to z pokora
            poprawie, zaznaczajac w kawalku od tlumacza, co kto poprawil.
            • spitt Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 07:38

              Przekladem na polski bez retuszu i improwizacji nie oddasz tego co
              autor zamierzal - Zeby poczuc blues'a trzeba znac nasz angielski i
              ten rozdzial historii Stanow ,...
              ==================================================================
              Spitt, bede wdzieczna, jesli w tym tekscie uda ci sie dodac jakies
              poprawki ,...
              • patience Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 07:49
                masz racje, ten krotki w sumie tekst tlumaczylam 2 tygodnie. Ale jest nawet
                gorzej niz piszesz, bo chodzi o to, by metafore z jednego jezyka tlumaczyc na
                metafore z innego jezyka, ktora ma tak samo trafiac. Tlumaczylam juz rozmaita
                filozofie za kase, wiec az taki nieuk nie jestem, Ale ten tekst ustawil mi taki
                prog trudnosci, sama melodia, ze mialam taki moment, ze zwatpilam, czy potrafie
                mowic w jakimkolwiek jezyku wink Posluchaj jak on mowi. To nie mowa, tylko spiew.
                • spitt Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 08:08

                  Slyszalem to setki razy przez ponad 30 lat ktore tu jestem ,
                  przejadl mi sie , nie czuje bluesa , nie jestem jego fanem ,
                  nie trawie moralizowania i pouczania przez hipokrytow ,...

                  Inna sprawa ze facet "pozyczal" od innych autorow , co jest
                  faktem i co sie zamiata pod dywan ,...

                  Jesli juz to wole Louis'a (Farrakhan) wspanialy orator , facet mowi
                  co mysli , nie owija w bawelne i nie wlazi w tylek malemu bully na
                  Bliskim Wschodzie ,...
                  ==================================================================
                  Posluchaj jak on mowi. To nie mowa, tylko spiew ,...

                • spitt Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 08:17

                  Jesli juz o spiewie to preferuje tego i to wink ,...

                  pl.youtube.com/watch?v=VQk2LtK680w
                  ===================================================================

                  Posluchaj jak on mowi. To nie mowa, tylko spiew.
      • babariba-babariba Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 10.11.08, 08:24
        manny_ramirez napisał:
        (...)
        A Negro spiritual to murzynska piesn religijna== moze lepiej niz duchowa.
        ***
        a może chodziło tu o jakąś odmianę ciemnej mocno gorzały - 'przypalanki' np.???
        Spirytualnej, bo zrobionej na spircie wytoczonym w dziewiczych ostępach Puszczy
        Knyszyńskiej pod bacznym nadzorem miejscowej ludzkości?
    • sz0k Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 07.11.08, 20:56
      patience napisała:

      > no wiec Gentiles to nie inne narody tylko goje, ale czy po polsku istnieje
      > wyraz ktory znaczy to specyficzne polaczenie goja z dzentelmenem?

      Gojtelmen?
    • patience Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 07.11.08, 21:10
      zostawiam Goja (aczkolwiek Gojtelmen jest aaaabsolutnie gieniaaalny) oraz starą
      murzyńską pieśń religijną. Dzięki bardzo, z czapkom w garści.

      PS. Swoją drogą, poprzedni tłumacz poprawił oryginał przestawiając katolików i
      protestantów miejscami wink
    • patience Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 06:37
      Oto skutek pracy zbiorowej:

      planeta-terra.blogspot.com/2008/11/mam-marzenie.html
      Z podziekowaniem.
      • pulbek Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 09.11.08, 11:54
        Patience, nie obraź się, ale nie jest to świetne tłumaczenie. Może
        być, ale jest tu trochę klocków.

        Prosta sprawa: po tym tekście tu i tam widać, że jest tłumaczeniem.
        Niektóre zdania się potykają o własne nogi, nikt tak po polsku nie
        mówi. Na przykład to: "przeoczenie pilności tego momentu byłoby dla
        narodu fatalne". Przeoczenie pilności momentu? Może Jadwiga
        Staniszkis by tak powiedziała, ale na pewno nikt normalny. "ten
        haniebny stan rzeczy wyartykułować" - frazowanie jak z Jana Rokity
        normalnie. To ma porwać tłumy? "Odmawiamy uwierzyć" - że co proszę?

        Dobrze przetłumaczony tekst musi dobrze leżeć w pysku, musi płynąć
        tak, jak gdyby od razu był napisany po polsku. Twoje tłumaczenie
        miejscami niedobrze leży w pysku.

        A powtórzenia są OK. Anafory tłumaczymy na anafory, o ile to
        możliwe.

        Pulbek.
        • pulbek PS. 09.11.08, 12:09
          A jak chcesz walczyć o język polski, to nie trać czasu na tłumaczenia
          tylko walcz o język na co dzień: chroń ginący dopełniacz cząstkowy,
          szpanuj czasem zaprzeszłym, wspieraj imiesłowy przysłówkowe uprzednie,
          walcz z inwazją wyrażeń przyimkowych wypierających bogactwo polskiej
          fleksji.
          smile

          Pulbek.
          • oleg3 Re: PS. 09.11.08, 13:07
            Mam (nie tylko) dla Ciebie zagadkę pulbeku. Poniżej cytuję fragment słynnej mowy. Czy została wygłoszona po polsku czy to tłumaczenie?

            Nazywa się ten ustrój demokracją, ponieważ opiera się na większości obywateli, a nie na mniejszości. W sporach prywatnych każdy obywatel jest równy w obliczu prawa; jeśli zaś chodzi o znaczenie, to jednostkę ceni się nie ze względu na jej przynależność do pewnej grupy, lecz ze względu na talent osobisty, jakim się wyróżnia; nikomu też, kto jest zdolny służyć ojczyźnie, ubóstwo albo nieznane pochodzenie nie przeszkadza w osiągnięciu zaszczytów. W naszym życiu państwowym kierujemy się zasadą wolności. W życiu prywatnym nie wglądamy z podejrzliwą ciekawością w zachowanie się naszych współobywateli, nie odnosimy się z niechęcią do sąsiada, jeśli się zajmuje tym, co mu sprawia przyjemność, i nie rzucamy w jego stronę owych pogardliwych spojrzeń, które wprawdzie nie wyrządzają szkody, ale ranią. Kierując się wyrozumiałością w życiu prywatnym, szanujemy prawa w życiu publicznym; jesteśmy posłuszni każdoczesnej władzy i prawom, zwłaszcza tym niepisanym, które bronią pokrzywdzonych i których przekroczenie przynosi powszechną hańbę.
            • pozarski Re: PS. 09.11.08, 13:17
              Nie tylko gazetowa wyszukirarka czyni cuda.wink

              Mieszkańcy Aten czuli wielka dumę z powodu wszystkich udogodnień ustrojowych;
              dowodem na to może być mowa, wygłoszona przez Peryklesa: "Nasz ustrój polityczny
              nie jest naśladowaniem obcych praw ,a my sami raczej jesteśmy wzorem dla innych
              niż inni dla nas .Nazywa się ten ustrój demokracją, ponieważ opiera się na
              większości obywateli, a nie na mniejszości .W sprawach prywatnych każdy obywatel
              jest równy w obliczu prawa; jeśli zaś chodzi o znaczenie ,to jednostkę ceni się
              nie ze względu na jej przynależność do pewnej grupy, lecz ze względu na talent
              osobisty ,którym się wyróżnia ;nikomu też kto jest zdolny służyć ojczyźnie
              ,ubóstwo albo nieznane pochodzenie nie przeszkadza w osiągnięciu zaszczytów".
              • oleg3 Re: PS. 09.11.08, 13:22
                A wyszukiwarka podaje nazwisko tłumacza?
                • pozarski Re: PS. 09.11.08, 13:24
                  Nie mam pojecia. To ty? To ladnie.wink
                  • pozarski Re: PS.PS 09.11.08, 13:29
                    Tekst lub tłumaczenie polskie jest własnością publiczną (public domain),
                    ponieważ prawa autorskie do niego wygasły (expired copyright).
                    • oleg3 Re: PS.PS 09.11.08, 13:33
                      > ponieważ prawa autorskie do niego wygasły

                      Bzdura. Tłumacz zmarł w 1977.
                      • pozarski Re: PS.PS 09.11.08, 13:40
                        To zredaguj w Wikipedii. A kto tlumaczyl?
                        • oleg3 Re: PS.PS 09.11.08, 13:47
                          Tłumacz Tukidydesa
                          pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Feliks_Kumaniecki
                          • pozarski Re: PS.PS 09.11.08, 13:49
                            Dzieki.wink
                  • oleg3 Re: PS. 09.11.08, 13:29
                    pozarski napisał:


                    >To ty?

                    Nie pij z rana smile
                    • pozarski Re: PS. 09.11.08, 13:32
                      Ciechan z rana da ci rozum mociumpana.wink
            • pulbek Re: PS. 09.11.08, 14:26
              No, takie coś to aż przyjemnie czytać. Świetna robota. Nie zgadłbym.

              Pulbek.
              • oleg3 Re: PS. 09.11.08, 14:31
                pulbek napisał:

                > No, takie coś to aż przyjemnie czytać.

                To robota 3 geniuszy. Perykles wygłosił mowę, Tukidydes ją wysłuchał i -po
                latach- zredagował (nie wiadomo czy wiernie), a Kumaniecki przetłumaczył.

          • patience Re: No wiesz, pulbek 09.11.08, 18:39
            Staram sie. Takze, jesli chodzi o dopelniacze czastkowe, ale w sensie zawodowym
            mam sie za rzemieslnika, nie mistrza. Mysle o sobie, ze jestem pracowita i
            staranna, tj moje tlumaczenia na ogol bardzo dobrze oddaja znaczenie, potrafie
            siedziec i miesiac nad jakas fraza. Ale jezyk polski czesto na tym traci, w
            zasadzie sie zgadzam z zarzutami, ktore tu w tym watku padly (w tym twoimi), o
            szkolna polszczyzne. Ale w tym wszystkim jest haczyk. Cala dyskusja, ktora sie
            rozlala na wiele blogow, a w efekcie mnie zachecila do nowej proby tlumaczenia,
            zaczela sie od tekstu w GW o wyborze Baracka Obamy. Autor zacytowal Kinga w
            fatalnym tlumaczeniu, zaczynajacym sie od "mialem sen". I have a dream jest w
            czasie terazniejszym. Czas przeszly kompletnie zmienia znaczenie. tak samo w tym
            kawalku ze cos "brzmi" zamiast dzwoni. The freedom RINGS. Tzn. King w oryginale
            sie odwolywal do goracego lata, pewnych metafor. Jak po tym watku widac,
            polszczyzna w moim tlumaczeniu jewst kulawa, niemal wszyscy sie z tym zgadzaja.
            Ale jak patrze na inne tlumaczenia, to moje jest najlepsze, jesli chodzi o
            znaczenie. Jesli sie ua poprawic polszczyzne, bede szczesliwa. bardzo uwaznie
            czytam ten watek.
            • pozarski Re: No wiesz, pulbek 09.11.08, 20:26
              To moze ci pojdzie lepiej w druga strone,pejszns? Przetlumacz ten cytowany
              kawalek w linku:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=86949575&a=86977191
    • pozarski A tu duuuuzo lepsze tlumaczenie 08.11.08, 12:05
      haereticus.blox.pl/2006/02/Dr-Martin-Luther-King-I-HAVE-A-DREAM.html
      niz to od specjalistki od angielskiego i polskiego.
      • patience Co ty powiesz, pozi. 08.11.08, 15:58
        Ja to widzialam juz wczesniej. Facet pisze, ze zaczerpnal z wikipedii, tyle, ze
        z wikipedii juz wykasowali, wlasnie za slaba jakosc. Niektore fragmenty
        sprawiaja wrazenie zreszta, jakby byly robione za pomoca Google Translate.
        Sprawiasz wrazenie, ze nienawisc ci Lekko poprawil to co sciagnal, widocznie mu
        sie bardziej nie chcialo. Nienawisc zzarla ci szare komorki do tego stopnia, ze
        bys krowi nawoz nazwal wyszukanym daniem i go nawet z apetytem zjadl, gdybym
        wczesniej rzeczona krowia kupe nazwala krowia kupa... Tlumaczenie moze byc
        swietna zabawa, przypominajaca troche rozwiazywanie krzyzowek. Wbrew temu co ci
        sie wydaje, nie ma czegos takiego jak "specjalista". Kazzdy tekst mozna
        przetlumaczyc na miliony sposobow, kazdy to moze, i kaze tlumaczenie mozna na
        miliony sposobow poprawiac i ulepszac. Kazdy moze, kto oba jezyki zna, brac w
        tym udzial, i zaden tlumacz nie uwaza poprawiania za cos dla niego obrazliwego
        tylko wrecz przeciwnie, cieszy sie, ze tekst robi sie ladniejszy. Tak, ze slina,
        ktora tryskasz, trafia glownie w twoje wlasne oko. Jak zwykle zreszta...
        • pozarski Re: Co ty powiesz, pozi. 08.11.08, 16:01
          Nie,pejszns. Przeczytaj o czarnych ludziach i bialych ludziach z twojego bryku i
          co z tym fantem zrobil heretyk. Jest po prostu od ciebie lepszy i moja do ciebie
          niechec (nienawisc? chyba zartujesz; te mam zarezerwowana dla madrzejszych od
          ciebie) nie ma z tym nic wspolnego.wink
        • oleg3 Dziwolągi dwa 08.11.08, 16:14
          że wszyscy ludzie, tak, ludzie czarni tak samo jak ludzie biali,
          że wszyscy ludzie, tak, czarni tak samo jak biali,

          Obie wersje są po wolsku. Po polsku może być tak:
          że wszyscy ludzie, tak, czarni jak i biali,
          • pozarski Re: Dziwolągi dwa 08.11.08, 16:17
            Faktycznie Oleg. Moze chcial byc bardziej uduchowiony?wink
            • oleg3 Re: Dziwolągi dwa 08.11.08, 16:21
              Ale wersja patience to już katastrofa: polszczyzna przedszkolna.

              pozarski napisał:

              > Faktycznie Oleg. Moze chcial byc bardziej uduchowiony?wink
          • patience Re: Dziwolągi dwa 08.11.08, 16:22
            > że wszyscy ludzie, tak, czarni jak i biali,

            hm... juz drugiej osobie zgrzyta przy tej frazie, w zwiazku z czym zaczynam
            podejrzewac, ze cos w tym jest. W sumie od tego wlasnie zaczelam, tj. od podanej
            przez ciebie wersji "że wszyscy ludzie, tak, czarni jak i biali" ale sie potem
            naczytalam o roli powtorzen w tej mowie i zaczelam poprawiac, byc moze na
            gorsze. On tam powtarza ten zwrot w takiej formie "black men and white men" choc
            po angielsku, tak samo po polsku, mozna powiedziec 'all men, black and white'.
            Dlatego uznalam ze to jedno z powtorzen i je trzeba zachowac. Ale skoro
            twierdzisz ze zgrzyta, to mam zagwozdke i sobie to jeszcze raz przemysle. Bys
            olal kwestie powtorzen i po prostu napisal tak, jak zapodales, "wszyscy ludzie,
            tak, czarni jak i biali," ? Jak mi jeszcze raz napiszesz, ze bys tak zrobil,
            mimo, wiedzy dlaczego tak przetlumaczylam, to uznam ze masz racje i trzeba
            poprawic...
            • oleg3 Re: Dziwolągi dwa 08.11.08, 16:32
              Patience,

              daleki jestem od prób tłumaczenia tej mowy. Nie czuję angielskiego i tak już
              zostanie. Natomiast zastanów się czemu służyły te powtórzenia? Moim zdaniem szło
              o to, by mowa była dostojna. Zachowaj dostojność czy podniosłość, a nie sil się
              na zachowanie równowagi powtórzeń w obu językach. Czasem jest tak, że to co jest
              długie i dostojne w jednym języku, w drugi jest dostojne, ale krótkie.
              • patience Re: Dziwolągi dwa 08.11.08, 16:40
                Ok. Moze sie da zrobic jedno i drugie, tj. wyrzucic ludzi i zachowac rytm
                powtorzen, bo on ta fraze powtarza? Dales mi do myslenia, dziekuje, ze ci sie
                chcialo zastanawiac nad nie swoimi zajeciami. Jak juz uda mi sie to wygladzic,
                to dopisze pod spodem podziekowania dla internauty Olega.
                • oleg3 Re: Dziwolągi dwa 08.11.08, 16:47
                  > to dopisze pod spodem podziekowania dla internauty Olega.
                  Wolałbym nie. Jeszcze ktoś je przeczyta smile

                  Mam skromne doświadczenia z tłumaczeniem tekstów ekonomicznych. Czasem by oddać
                  myśl autora wyrażoną po angielsku trzeba podwójnej ilości słów polskich, a
                  czasem wystarczy połowa. To rzeczywiście jest miła intelektualna zabawa, dużo
                  lepsza od krzyżówek.
                  • patience Re: Dziwolągi dwa 08.11.08, 16:53
                    No to mamy identyczne podejscie, ja tez sie przy tym swietnie bawie. A
                    podziekowania ci sie naleza, mysle, ze rzeczywiscie poszlam na latwizne i
                    zapomnialam o celu, jakim te powtorzenia mialy sluzyc. Jeszcze raz przejrze ten
                    tekst pod tym katem, i to w calosci. A poza tym sprawiles mi wielka frajde, to
                    zawsze jest bardzo przyjemne, jak komus sie chce poswiecic cudzym zajeciom uwage
                    i stracic na cudze projekty czas. Dziekuje.
        • pozarski Re: Co ty powiesz, pozi. 08.11.08, 17:18
          patience napisała: Kazdy moze, kto oba jezyki zna, brac w
          > tym udzial, i zaden tlumacz nie uwaza poprawiania za cos dla niego obrazliwego
          > tylko wrecz przeciwnie, cieszy sie, ze tekst robi sie ladniejszy. Tak, ze slina
          > ,
          > ktora tryskasz, trafia glownie w twoje wlasne oko. Jak zwykle zreszta...
          >
          >
          To moze przetlumaczysz ten tekst? To na poczatek,bo potem, jak sie okaze,ze
          jestes dobra, wkleje reszte i bedziesz sie mogla wykazac.wink

          Polityka: jako bardzo młoda osoba, na bardzo niskim poziomie (głównie kolportaż
          ulotek) uczestniczyłam w działaniach podziemnej Solidarności. Mam na koncie
          wyrok Marynarki Wojennej z 1982r. 3 lata z zawieszeniem na 5 lat, co oznacza, że
          się w sumie od kary wykpiłam, gdyż Marynarka Wojenna dawała wtedy wyroki i do 9
          lat więzienia. Uratował mnie młody wiek oraz abolicja z lata 1982, która się
          zbiegła z posiedzeniem sądu; jednak zanim do niej doszło, zdążyłam jednak trochę
          posiedzieć.
          • pozarski Re: Co ty powiesz, pozi. 09.11.08, 09:36
            Chyba sie nie doczekam tego tlumaczenia,co?
    • orwella Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 14:25
      Powinno byc: biali ludzie i czarni ludzie, chrzescijanie,
      muzulmanie , zydzi i wyznawcy innych religii. Slowo gentile jest
      pejoratywne i zawiera w sobie noty rasistowskie. Piesn duchowa jest
      OK, ale lepiej zostawic spiritual , bo to jest jednoznaczne.
      • pozarski Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 14:28
        Jesli juz,to biali i czarni, bez ludzie,bo to chyba jasne,a wg mnie niezbyt
        ladne po polsku.
        • orwella Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 14:38
          OK, moze byc ludzie w domysle smile
        • spitt Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 17:20

          Agree !!! ,...
          ====================================================================
          Jesli juz,to biali i czarni, bez ludzie,bo to chyba jasne,a wg mnie
          niezbyt ladne po polsku.
      • patience Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 15:45
        No faktycznie to nie jest poprawne politycznie, ale to trudne, jak tlumaczyc,
        zeby sie nie skonczylo na poprawianiu czy cenzurowaniu autora... Ten post z
        pytaniem wczoraj puscilam z desperacji. Skonczylo sie na Gojach, choc bardzo
        zaluje, ze w jezyku polskim nie funkcjonuje powyzej proponowany, gieniaalny
        "gojtelmen" wink)

        Co do "ludzie" to akurat watpliwosci nie mam. On nie powiedzial "black and
        white... blablabla ... men" tylko "black men and white men ... blablabla"
        Powtorzenia w tej tej mowie sa zabiegiem celowym i tak tez moim zdaniem powinno
        zostac w innych jezykach.
        • pozarski Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 15:53
          patience napisała:

          > No faktycznie to nie jest poprawne politycznie, ale to trudne, jak tlumaczyc,
          > zeby sie nie skonczylo na poprawianiu czy cenzurowaniu autora... Ten post z
          > pytaniem wczoraj puscilam z desperacji. Skonczylo sie na Gojach, choc bardzo
          > zaluje, ze w jezyku polskim nie funkcjonuje powyzej proponowany, gieniaalny
          > "gojtelmen" wink)
          >
          > Co do "ludzie" to akurat watpliwosci nie mam. On nie powiedzial "black and
          > white... blablabla ... men" tylko "black men and white men ... blablabla"
          > Powtorzenia w tej tej mowie sa zabiegiem celowym i tak tez moim zdaniem powinno
          > zostac w innych jezykach.

          A tak przetlumaczyl heretyk z linku,ktory podalem wyzej, i to jest duuuuzo
          lepsze od twojego dziwolaga:

          W pewnym sensie przybyliśmy do stolicy naszego kraju by zrealizować czek. Kiedy
          twórcy naszej republiki pisali wspaniałe słowa naszej Konstytucji oraz
          Deklaracji Niepodległości, podpisali obietnicę, której podlega każdy Amerykanin.
          Ten zapis był obietnicą, że wszyscy ludzie, tak, czarni tak samo jak biali, będą
          mieli zagwarantowane niezbywalne prawa do życia, wolności oraz dążenia do szczęścia.
          • patience Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 16:04
            Pozi, moze zajrzyj do oryginalu zanim kolejny idiotyzm napiszesz? Albo po co
            zagladac. Sam napisz mowe lepsza od Lutra Kinga, zorganizuj marsz na Waszyngton,
            a przynajmniej Warszawe, wyglos ja i czekaj na Nobla big_grin
            • pozarski Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 16:12
              Jego polszczyzna jest od twojej duzo lepsza,po prostu. Na marsze nie chodze od
              przynajmniej 50 lat. Co innego legenda marca i pomaranczowej rewolucji.wink
        • orwella Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 16:03
          inteligentny tumacz na prawo poprawiac autora, bo ma wyczucie swego
          jezyka. Goj jest wstretnym slowem i wyraznie pejoratywnym, to slowo
          obraza ludzi.
          • patience Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 16:14
            A z tym doborem slow moze masz racje, nie wiem. Gdybym byla pewna, to bym nie
            zadawala tu pytania. Uwazasz, ze zamiast Goje powinny byc "inne wyznania"?
            Obejrzyj ten kontrowersyjny fragment:

            ...we will be able to speed up that day when all of God's children, black men
            and white men, Jews and Gentiles, Protestants and Catholics, will be able to...

            Idealnie wg mojego gustu by bylo zastapienie Gentiles jakims rzeczownikiem o
            podobnym znaczeniu. Ale poniewaz takiego rzeczownika w polskim nie ma, to sie
            faktycznie zaczyna wolna amerykanka. Moze jeszcze raz sformuluj propozycje? Jak
            sie uda poprawic, bede wdzieczna.
            • orwella Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 17:51
              Moje wyczucie jest takie. Jews, protestants, catholics to sa
              zdeterminowane okreslenia wskazujace na wynawcow konkretnych
              religii, zas gentiles czy goys sa terminami nieokreslonymi (typu
              nie zydzi albo infidele), wiec logicznie i politycznie zupelnie tu
              nie pasujacymi, dlatego napisalabym wlasnie - oraz wyznawcy innych
              religii.
          • pozarski Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 08.11.08, 16:16
            In modern Hebrew and Yiddish the word goy is the standard term for a gentile.

            In English, the use of the word goy can be controversial. Like other common (and
            otherwise innocent) terms, it may be assigned pejoratively to non-Jews.[4][5][6]
            To avoid any perceived offensive connotations, writers may use the English terms
            "Gentile" or "non-Jew".

            In Yiddish, it is the only proper term for Gentile and many bilingual English
            and Yiddish speakers use it dispassionately.

            Masz racje, Orwellko,choc w pierwszej chwili chcialem zaprotestowac.wink
            • patience No dobra, pozi, moze bedziesz pozyteczny 08.11.08, 17:27
              Co zrobic z tym nieszczesnym gojem? Zostawic go? Wyciac? Czym bys tych Gentiles
              zastapil? "inne wiary", jak sugeruje Orwella, czy jeszcze inaczej?
              • pozarski Re: No dobra, pozi, moze bedziesz pozyteczny 08.11.08, 17:31
                Niestety,pejszns,nie chce przykladac reki do twojego dziela.wink
                • patience Ok/nt 08.11.08, 17:32

              • spitt Re: No dobra, pozi, moze bedziesz pozyteczny 08.11.08, 17:42

                Zastap go "innowiercą" ale tu political correctness sie klania ,...

                See , to bylo w innych czasach , w czasach kiedy termin "negro"
                nikogo nie uwieral - Inne czasy inny klimat , nie do odtworzenia ,.
                ===================================================================
                Co zrobic z tym nieszczesnym gojem? Zostawic go? Wyciac? Czym bys
                tych Gentiles zastapil? "inne wiary", jak sugeruje Orwella, czy
                jeszcze inaczej?

                • patience Re: No dobra, pozi, moze bedziesz pozyteczny 08.11.08, 18:01
                  Oh, o tym wyrazie w ogole nie pomyslalam. No wiesz, pod tym tekstem zrzeklam sie
                  praktycznie swoich praw autorskich, poszlam w kierunku, jaki ma Wikipedia, tj.
                  uwazam, ze pewne teksty powinny nalezec do dziedziny publicznej. Zalezy mi tylko
                  na tym samym, co w Wikipedii, zeby sie ludzie powolywali na strone, gdyz tam
                  jest lista ludzi, ktorzy wniesli wklad w ostateczny ksztalt tekstu, w tym Ty. Ja
                  wlasnie myslalam jak Ty, w czasach, gdy King uzywal terminu Negr, to go odbijal
                  od rasistowskiego jezyka i nadawal mu kompletnie inne znaczenie. Dlatego go
                  zastapilam go wyrazem Murzyn, ktory dlugo w jezyku polskim polityczna poprawnosc
                  okreslala jako pejoratywny, ale ostatnio jest odbijany. Na tej samej zasadzie
                  uzylam w koncu slowa Goj, choc wiedzialam, ze politycznie poprawny to na pewno
                  nie jest. Ale jak sie czyta Aurore, to ona tez ma racje mowiac, ze trzeba
                  zwracac uwage na owczesne znaczenie niektorych slow i nie tlumaczyc doslownie
                  tylko to, co owczesny autor mial na mysli na to, co odbiora dzisiejsi odbiorcy.
                  No wlasnie siedze i bardzo mocno mysle. Jak to mowia, jak jeden ci mowi, ze
                  jestes koniem, walcz o wlasne zdanie. Ale jak ci mowi dwoch, to zadbaj o
                  podkowy. Wy oboje, ty i Aurora mowicie mi, ze doslowne tlumaczenie jest zle, i
                  ze trzeba tłumaczyć pojęcie na pojęcie. A to oznacza, ze poprawka być musi.
                  Dziekuje. Wlasnie Cie dopisalam do listy wspolautorow, ktorych trzeba wymienic w
                  ostatecznej wersji.
              • orwella badz konkterna: 08.11.08, 17:57
                wymien wyznawcow roznych konkretnych religii oraz ogolnie innych. To
                jest IMO wlasciwe i logiczne, nie-Zyd nic naprawde nie znaczy, a ma
                kontekst rasistowski.
                • patience Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:04
                  Aurora, bardzo dziekuje. Myslenie o tym, co mi napisaliscie, zajmie mi ze 2
                  dni... Ciesze sie, ze zadalam to pytanie tutaj. Jednak Aquanet w niektorych
                  wypadkach sie sprawdza. Rzeczywiscie zgromadzil internetowa smietane.
                  • orwella Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:07
                    milo mi, Patience, ze moglam byc pomocna. Powodzeniasmile
                  • oleg3 Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:10
                    Wymienianie nic nie da. Idzie przecież o przeciwieństwo Żyd - NieŻyd. Paweł z Tarsu przeciwstawiał Żyda Grekowi: "już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego,".

                    Nie bój się goja. Zobacz tytuł książki:

                    www.tedeum.pl/tytul/95,Zydowskie-dzieje-i-religia-Zydzi-i-goje-XXX-wiekow-historii
                    • pozarski Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:19
                      Ale MLK mowil zydzi i genitles: we will be able to speed up that day when all of
                      God's children, black men and white men, Jews and Gentiles, Protestants and
                      Catholics, will be able to join hands and sing in the words of the old Negro
                      spiritual...
                      Wiec nie goje,ale tak jak proponuje wikipedia po angielsku nie-Zydzi. Goj ma
                      pejoratywne konotacje z tego prostego powodu,ze w antysemickiej literaturze
                      uzywany jest jako mlot na Zydow. Kiedys wydawalo mi sie,ze tylko w
                      polszczyznie,ale okazalo sie,ze i po angielsku tez ma.
                      • oleg3 Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:30
                        pozarski napisał:

                        > Goj ma pejoratywne konotacje
                        Żyd tez mam. smile
                        Jest to problem. Ja bym użył -za św. Pawłem- "Greka" licząc na jaką taką
                        znajomość Nowego Testamentu.

                        • pozarski Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:42
                          No,to chyba by troszke zesmiesznilo tekst. Zydzi i Grecy - czujesz? nie-Zydzi sa
                          neutralni wg mnie i faktycznie nie sa Zydami.wink Choc z drugiej strony
                          Protestanci i Katolicy tez nie sa Zydami,a Luther ich wymienia. No,
                          skomplikowane zycie tumacza jest.wink
                          • oleg3 Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:52
                            Może myśl MLK oddałaby taka fraza: żydzi i nazarejczycy, katolicy i protestanci.
                            Nazarejczyków można zastąpić chrześcijanami.

                            pozarski napisał:

                            > No,to chyba by troszke zesmiesznilo tekst. Zydzi i Grecy - czujesz?
                            No tak. Czytelnicy patience raczej nie znają św. Pawła. smile
                            • patience Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:57
                              Oooo, dobre
                              • patience Re: badz konkterna: 08.11.08, 19:02
                                heh, podniecilam sie. Chyba rzeczywiscie to jest to, o co chodzilo Kingowi.
                                Nazarejczycy. Pojęcie, a nie tylko wyraz. Fantastyczne, chyba tak trzeba zrobic
                                w tlumaczeniu. Jest wystarczajaco godne i odwolujace sie do historii, a o to
                                chodzi w oryginalnym tekscie. Oleg, czapka z glowy. Jestes slowotworca. Mistrz.
                                • oleg3 Re: badz konkterna: 08.11.08, 19:15
                                  Oleg, czapka z glowy. Jestes slowotworca. Mistrz.

                                  Patience to słowo jest w wikipedii smile
                                  pl.wikipedia.org/wiki/Nazarejczycy
                                  i u Kopalińskiego
                                  www.slownik-online.pl/kopalinski/48FD7E5F0D5724E64125656D00011A0B.php
                                  • patience Re: badz konkterna: 08.11.08, 19:24
                                    no ja wiem ze jest w slownikach, ale po podwyzszeniu poprzeczki jezykowej...
                                    ehhh. To jest i rzeczownik, i pojęcie. Niesamowite. W zadnych slownikach tego
                                    nie ma, zrobiles cos niebywale trudnego, przetlumaczyles pojecie. Czapkuje ci,
                                    bo mam swoje zdanie na temat globalizacji. Powiadaja, ze jezyki lokalne sa
                                    skazane na wymarcie, bo nie sa w stanie wyrazic tego, co jezyk angielski. Ze
                                    swoimi tlumaczeniami, walcze o jezyk polski. Zeby byla mozliwa rozmowa o
                                    polityce - na najglebszym poziomie - w jezyku polskim. Wlasnie mi pokazales, ze
                                    to mozliwe. Beda oczywiscie nazarejczycy. Wlasnie o to chodzilo i wlasnie
                                    dlatego zglosilam problem na FAQ. Oleg, jestes WIELKI.
                                    • oleg3 Re: badz konkterna: 08.11.08, 19:32
                                      Bo jeszcze się zaczerwienię smile

                                      Dzięki patience za dobre słowo.
                                      • patience Re: badz konkterna: 08.11.08, 19:35
                                        No wiesz. oszolomiles mnie. Mi to zajmie iles dni, zeby to przetrawic, ale
                                        uwazam, ze jako tlumacz jestes wiecej niz bardzo dobry. Z wyrazami szacunku.
                                • spitt Re: badz konkterna: 08.11.08, 19:56

                                  Bzdura , "nazarejczyk" czy "grek" maci wode - Nie tlumaczysz
                                  tego dla znawcow nowego testamentu - Nie urodzilem sie wczoraj ,
                                  za duraka nie uchodze a slowo "nazarejczyk" nic mi nie mowi ,
                                  tudziez Grek ,... Tlumacz elokwentnie a inerpretacje zostaw
                                  odbiorcy ,...
                                  ===================================================================
                                  Chyba rzeczywiscie to jest to, o co chodzilo Kingowi. Nazarejczycy.
                                  Pojęcie, a nie tylko wyraz. Fantastyczne, chyba tak trzeba zrobic w
                                  tlumaczeniu. Jest wystarczajaco godne i odwolujace sie do historii,
                                  a o to chodzi w oryginalnym tekscie. Oleg, czapka z glowy. Jestes
                                  slowotworca. Mistrz.
                                  • oleg3 Re: badz konkterna: 08.11.08, 20:08
                                    spitt napisał:

                                    >Nie urodzilem sie wczoraj ,
                                    > za duraka nie uchodze a slowo "nazarejczyk" nic mi nie mowi ,
                                    > tudziez Grek ,

                                    Za intelektualistę to raczej uchodzić nie możesz. Wałkowany fragment MLK
                                    wyraźnie nawiązuje do cytowanego przez mnie listu św. Pawła. Każdy katolik
                                    słyszał go wielokrotnie, nawet jeżeli nie czytał.


                                    Najprościej jest przetłumaczyć: żydzi i poganie, ale pozwól się ludziom bawić
                                    słowem.
                                    • spitt Re: badz konkterna: 08.11.08, 21:00

                                      Sek w tym ze on nie adresowal do katolikow ,...
                                      ===================================================================
                                      Za intelektualistę to raczej uchodzić nie możesz. Wałkowany fragment
                                      MLK wyraźnie nawiązuje do cytowanego przez mnie listu św. Pawła.
                                      Każdy katolik słyszał go wielokrotnie, nawet jeżeli nie czytał.

                            • pozarski Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:59
                              To trzeba by bylo sie zapytac jakiegos amerykanisty i protestanta do tego. W
                              koncu MLK byl pastorem. Osobiscie wydaje mi sie,ze nie ma co komplikowac i
                              wstawic nie-Zydzi,bo to jest i goy i gentile i w miare neutralne. Nie wiem skad
                              Orwellka wytrzasnela,ze to jest rasistowskie.wink
                      • patience Re: badz konkterna: 08.11.08, 18:56
                        Mam wojownicze sklonnosci, wiec, jak widac po aktualnym ksztalcie, bylabym
                        sklonna odbijac wyraz Goje od antysemitow. Ale jak widac po tej dyskusji,
                        wiekszosci nie mam za soba. Z dotychczasowej dyskusji raczej mi wszyscy sugeruja
                        zmiane.
                      • spitt Re: badz konkterna: 08.11.08, 19:35

                        Termin "Gentiles" uzywa sie w zestawieniu z "Jews" , odnosi sie do
                        Chrzescijan , w tym przypadku , choc okresla innowiercow w innych ,..

                        Gentile to politically correct odpowiednik Goja ,...

                        Zastanawiam sie czy mozliwe jest przetlumaczyc te odezwe na
                        brytyjski english zeby nie stracic blues'a ,...

                        =================================================================

                        God's children, black men and white men, Jews and Gentiles,
                        Protestants and Catholics, will be able to join hands and sing in
                        the words of the old Negro spiritual...


                        • drf unity of the human race.... 09.11.08, 00:39
                          Modern Judaism, as inculcated in the catechisms and explained in the
                          declarations of the various rabbinical conferences, and as interpreted in the
                          sermons of modern rabbis, is founded on the recognition of the unity of the
                          human race; the law of righteousness and truth being supreme over all men,
                          without distinction of race or creed, and its fulfilment being possible for all.
                          Righteousness is not conditioned by birth. The Gentiles may attain unto as
                          perfect a righteousness as the Jews. Hence the old Jewish doctrine, "The
                          righteous among the Gentiles are sharers [in the felicity] of the world to come"
                          (Tosef., Sanh. xiii.), is reaffirmed by the modern Synagogue. "Neighbor," in the
                          command, "Thou shalt love thy neighbor like thyself " (Lev. xix.), signifies
                          every human being.
                          • pozarski Re: unity of the cyc/list race.... 09.11.08, 09:34
                            sanatorium_psychiatryczne wkleilo:
                            > Modern Judaism, as inc

                            A po polsku? Co legenda marca ma do zaproponowania w sprawie goja?
    • piq zrobiłem sobie dla ćwiczenia tłumaczenie,... 09.11.08, 18:09
      ...wychodząc z założenia, że dobre tłumaczenie nie musi być dosłowne, ma jak
      najlepiej oddawać sens, nastrój, rytm przemowy, zważywszy szczególnie, że był to
      duchowny i znakomity retor i że głosił do zmęczonego tłumu. Tak więc takie coś
      najpierw tłumaczy się żywcem, a potem pisze od nowa (dlatego umiejętność
      tłumaczenia jest taka trudna).

      To wklejam (bez angielskiej wersji dla porównania, ale z komentarzami).

      Mam dziś to szczęście, że mogę połączyć się z wami w zgromadzeniu, które
      przejdzie do historii jako największa demonstracja na rzecz wolności w dziejach
      naszego narodu.

      Przed wiekiem wielki Amerykanin, w którego symbolicznym cieniu dziś stajemy,
      podpisał Deklarację Zniesienia Niewolnictwa. Ten doniosły dekret stał się dla
      milionów murzyńskich niewolników, palonych w ogniu rażącej nieprawości, latarnią
      morską nadziei. Nadszedł jak brzask po długiej nocy zniewolenia.

      A jednak wiek później Murzyn nadal jest niewolny. Wiek później życie Murzyna
      wciąż doznaje ponurego uszczerbku poprzez pęta segregacji i łańcuchy
      dyskryminacji. Wiek później Murzyn żyje na samotnej wyspie ubóstwa pośród
      bezmiernego oceanu zamożności. Wiek później Murzyn jest wciąż upychany po kątach
      amerykańskiego społeczeństwa i czuje się w swoim własnym kraju jak banita. I
      dlatego przyszliśmy tutaj, by przedstawić publicznie ten haniebny stan rzeczy.

      (banita nie wygnaniec, bo banita we własnym kraju nie ma praw, a wygnaniec ma
      prawa tam, dokąd go wygnano)

      W pewnym sensie przybyliśmy do stolicy naszego kraju, by zrealizować czek. Kiedy
      budowniczowie naszego państwa pisali wspaniałe słowa Konstytucji i Deklaracji
      Niepodległości, podpisywali papier dłużny, którego dziedzicem miał zostać każdy
      Amerykanin. Ten papier był obietnicą, że wszystkim ludziom - tak!, czarnym tak
      samo, jak białym - zagwarantowane zostaje "niezbywalne prawo" do "życia,
      wolności i dążenia do szczęścia". Jest dzisiaj oczywiste, że Ameryka nie
      spłaciła tego papieru dłużnego własnym obywatelom o innym kolorze skóry. Zamiast
      dotrzymać tego świętego zobowiązania, Ameryka dała Murzynom czek bez pokrycia,
      taki, który odsyła się wierzycielowi z adnotacją "brak środków na rachunku".

      (tak!, czarnym TAK SAMO, jak białym - to jest istota tego przesłania)

      Ale my nie przyjmujemy do wiadomości, że bank ze sprawiedliwością zbankrutował.
      Nie wierzymy, że brakuje środków w wielkich skarbcach możliwości tego narodu.
      Zatem przyszliśmy zrealizować ten czek - płatny na życzenie, który da nam skarb
      wolności i pewność sprawiedliwości.

      (skarb lp. - bo wolność jest niepodzielna)

      Przyszliśmy także w to święte miejsce pamięci, by przypomnieć Ameryce o
      nadzwyczajnej pilności tej chwili - teraz. Nie ma czasu na luksus ochłonięcia,
      ani na zażycie uspokajającego środka stopniowych zmian. Teraz - to jest czas
      dotrzymania obietnic demokracji. Teraz - to jest czas, by wydobyć się z ciemnej
      i pustej doliny rasowej segregacji na słoneczny gościniec rasowej
      sprawiedliwości. Teraz - to jest czas, by wydobyć nasz naród z głębi ruchomych
      piasków rasowej nierówności i postawić na niewzruszonej opoce braterstwa. Teraz
      - to jest czas, by dać prawdziwą sprawiedliwość wszystkim dzieciom Bożym.

      (hallow - demonstracja była na schodach Memoriału Lincolna, więc miejsce święte,
      fundamentalne dla narodu i miejsce pamięci; wybicie "teraz" jest zabiegiem
      retorycznym i podtrzymuje znaczenie polityczne przemowy)

      Będzie rzeczą fatalną, jeśli nasz naród przegapi ową niezwłoczność. Dotkliwy
      skwar lata - uzasadnionego niezadowolenia Murzynów - nie przeminie, jeśli nie
      nastąpi ożywcza jesień - wolności i równości. Rok 1963 nie jest końcem, lecz
      początkiem. A ci, którzy łudzą się nadzieją, że Murzyn zadowoli się
      wypuszczeniem nadmiaru pary i że naród będzie mógł powrócić do codziennej
      rutyny, ockną się brutalnie. I nie będzie odpoczynku ni spokoju w Ameryce, póki
      Murzyni nie otrzymają należnych im praw obywatelskich. Wir sprzeciwu będzie
      trwać i wstrząsać fundamentami naszego narodu, póki nie wstanie jasny dzień
      sprawiedliwości.

      (wir zamiast trąba powietrzna czy też tornado - po polsku dostojniejsze i
      bardziej zrozumiałe)

      Lecz jest coś, co muszę rzec mojemu ludowi, który stoi w dusznym przedsionku
      pałacu sprawiedliwości: gdy będziemy zdobywać należne nam miejsce, nie wolno nam
      przewinić żadnym złym czynem. Nie gaśmy naszego pragnienia wolności pijąc z
      kielicha goryczy i nienawiści. Musimy już zawsze prowadzić naszą walkę na
      wyższej płaszczyźnie - godności i dyscypliny. Nie wolno nam zniżyć naszego
      twórczego protestu do poziomu przemocy. Wznośmy się, raz po raz, na dostojne
      wyżyny odpowiadania siłą ducha na siłę pięści.

      (duszny przedsionek pałacu sprawiedliwości - nie chodzi o miejsce fizyczne,
      tylko o dążenie)

      Ten nowy wspaniały duch walki, który ogarnął społeczność murzyńską, nie może nas
      prowadzić ku nieufności w stosunku do wszystkich białych, gdyż wielu naszych
      białych braci - czego dowodzi ich obecność tutaj - zdało sobie sprawę, że ich
      los jest związany z naszym. I zdało sobie sprawę z tego, że ich wolność jest
      nierozerwalnie związana z naszą wolnością.

      Nie możemy iść sami.
      A gdy już idziemy, musimy przysiąc, że zawsze będziemy szli naprzód.
      Nie ma dla nas odwrotu.

      Są tacy, którzy pytają bojowników o prawa obywatelskie: "Co was zadowoli?" Nic
      nas nie zadowoli, jak długo Murzyni będą padać ofiarami niewypowiedzianych
      okropieństw policyjnej brutalności. Nic nas nie zadowoli, póki nasze ciała,
      ciężkie od niewygód podróży, nie znajdą gospody w motelach przy drogach i w
      hotelach w miastach. Nic nas nie zadowoli, póki Murzyni w ramach społecznego
      awansu będą się przeprowadzać wyłącznie z mniejszego do większego getta. Nic nas
      nie zadowoli, póki nasze dzieci są obdzierane z poczucia wartości i obrabowywane
      z godności przez znak, który oświadcza: "Tylko dla białych". Nie możemy być
      zadowoleni, póki Murzyn w Mississippi nie może głosować, a Murzyn w Nowym Jorku
      jest przekonany, że nie ma po co głosować. O nie, nie jesteśmy zadowoleni i nie
      będziemy zadowoleni, póki "sprawiedliwość nie wystąpi jak woda z brzegów i
      prawość jak potok nie wysychający nie wyleje!" (Amos 5.24).

      (mobility - to sformułowanie określa zmianę zatrudnienia i przeprowadzenie się;
      wydźwięk tego jest taki, że możliwość społecznego awansu Murzynów jest
      ograniczona ich rasą)

      Nie jestem niepomny na to, że niektórzy z was przybyli tu spośród wielkich prób
      i udręk. Niektórzy z was właśnie wyszli z ciasnych cel więziennych. A niektórzy
      z was przyjechali z obszarów, gdzie wasze dążenie - dążenie do wolności -
      przyniosło wam sponiewieranie przez burze prześladowań i połamanie przez wicher
      policyjnej brutalności. Jesteście doświadczonymi żołnierzami twórczego
      cierpienia. Trwajcie, pracując z wiarą, że niezasłużone udręki mają zbawczą moc.
      Wróćcie do Mississipi, wróćcie do Alabamy, wróćcie do Południowej Karoliny,
      wróćcie do Georgii, wróćcie do Luizjany, wróćcie do slamsów i gett miast
      północy, wiedząc, że ta sytuacja może być i będzie jakoś zmieniona.

      (veterans - tak się mówi nie tylko o emerytowanych żołnierzach, ale przede
      wszystkim od czasów rzymskich weterani to byli najwartościowsi żolnierze,
      doświadczeni w boju)

      (cd dalej)
      • piq i dalej:... 09.11.08, 18:36
        Nie pogrążajmy się w dolinie rozpaczy, to wam mówię dzisiaj, przyjaciele moi.

        A choć i dzisiaj, i jutro staniemy twarzą w twarz z trudnościami, ja jednak mam
        sen. To sen tkwiący korzeniami głęboko w amerykańskim śnie.

        (sen a nie marzenie, bo jest to nawiązanie z jednej strony do pojęcia "american
        dream", lecz z drugiej do profetycznych snów proroków - stąd cytowany Izajasz;
        jest to zatem i marzenie i proroctwo, gdy mówca śni na jawie jakby w rodzaju transu)

        Mam sen, że pewnego dnia ten naród powstanie i będzie żył zgodnie z prawdziwym
        znaczeniem własnego credo: "Uważamy za prawdę oczywistą, że wszyscy ludzie są
        stworzeni równymi".

        Mam sen, że pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie dawnych
        niewolników i synowie właścicieli niewolników będą w stanie siedzieć razem przy
        stole braterstwa.

        Mam sen, że pewnego dnia nawet stan Mississippi, gorzejący ogniem
        niesprawiedliwości, gorzejący ogniem prześladowania, zmieni się w oazę wolności
        i sprawiedliwości.

        Mam sen, że czworo moich dzieci pewnego dnia będzie żyć wśród narodu, który ich
        osądzi nie po kolorze skóry, lecz według charakteru.

        (raczej chodzi o naród, niż państwo, państwo nie ocenia ludzi)

        Mam dzisiaj sen!

        Mam sen, że pewnego dnia tam, w Alabamie, z jej nieprawymi rasistami, z jej
        gubernatorem, którego usta ociekają słowami "interpozycja" i "nullifikacja" -
        pewnego dnia tam, w Alabamie, mali czarni chłopcy i małe czarne dziewczęta będą
        w stanie złączyć ręce z małymi białymi chłopcami i małymi białymi dziewczętami,
        jak bracia i siostry.

        (interpozycja i nullifikacja zostały w oryginalnej wersji, bo są pojęciami z
        dziedziny ustaw stanowych; te dwa ogólnie uprawniały rząd stanowy do sprzeciwu -
        niewprowadzania oraz znoszenia - wobec prawa federalnego, jeśli w jego mniemaniu
        naruszało konstytucję)

        Mam dzisiaj sen!

        Mam sen, że podniosą się wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą;
        równiną się staną urwiska, a strome zbocza niziną gładką. Wtedy się chwała
        Pańska objawi, razem ją wszelkie ciało zobaczy (Izajasz 40.4-5).

        (cytat wg biblii tysiąclecia)

        To jest nasza nadzieja, i to jest wiara, z którą powrócę na Południe.

        Z tą wiarą zdołamy z góry rozpaczy wyciosać głaz nadziei. Z tą wiarą zdołamy
        przemienić brzęczącą dysharmonię naszego narodu w piękną symfonię braterstwa. Z
        tą wiarą będziemy mogli pracować wspólnie, modlić się wspólnie, walczyć
        wspólnie, razem iść do więzienia, razem bronić wolności, wiedząc, że pewnego
        dnia będziemy wolni.

        (brzęcząca dysharmonia to nawiązanie wprost do "cymbału brzmiącego" w
        najbardziej znanej wersji tłumaczenia hymnu do miłości z 1 listu do koryntian
        św. Pawła; wymyśliłem takie coś, bo cymbał brzmiący jest fajny, ale niektórzy
        się z niego głupio śmieją)

        A będzie to dzień. To będzie dzień, w który wszystkie dzieci Boże będą mogły
        nadać nowe znaczenie tej oto pieśni:

        (A będzie to dzień - mowa jest oparta na symbolu "dnia wolności", wzejścia
        jasności; jest tu również nawiązanie do opisu stworzenia świata "i nastąpił
        wieczór, i poranek - dzień nty", zatem "a będzie to dzień" uwypukla ten symbol)

        O tobie, kraju mój, słodki wolności kraju, o tobie śpiewam.
        Ziemio - grobie ojców mych, ziemio - Pielgrzymów dumo,
        z każdego twego stoku niechaj wolność brzmi.

        I jeśli Ameryka ma być wielkim narodem, musi to stać się prawdą.

        A więc niechaj wolność brzmi z rozległych wzgórz New Hampshire.

        Niechaj wolność brzmi z potężnych gór New Yorku.

        Niechaj wolność brzmi z wzniesień Alleghenów w Pennsylwanii.

        Niechaj wolność brzmi z ośnieżonych szczytów Gór Skalistych w Colorado.

        Niechaj wolność brzmi z łagodnych pagórków Kalifornii.

        (Kalifornia jest dość mocno górzysta, jednak obszary wbite w pamięć zbiorową to
        łagodne wzgórza z plantacjami winorośli i cytrusów)

        Lecz nie tylko:

        Niechaj wolność brzmi ze Stone Mountain w Georgii.

        Niechaj wolność brzmi z Lookout Mountain w Tennessee.

        Niechaj wolność brzmi z każdego wzgórza i kretowiska w Mississippi.

        (ostrzej, bo w Mississippi bardzo im dawali w skórę, stąd kretowisko)

        Z każdego stoku niechaj wolność brzmi.

        A kiedy to nastanie, gdy pozwolimy brzmieć wolności, gdy pozwolimy jej brzmieć z
        każdej wioski i każdego przysiółka, z każdego stanu i każdego miasta, damy radę
        przyspieszyć nadejście tego dnia, w który wszystkie dzieci Boże, czarni i biali,
        żydzi i poganie, protestanci i katolicy będą mogli podać sobie ręce i zaśpiewać
        słowami dawnego murzyńskiego hymnu:

        (problem polega na tym, że King wymieniał jak najszersze grupy społeczne, pomnąc
        wszak na język biblijny: w starym testamencie był Izrael wierzący w Jahwe i
        poganie wierzący w bożki; stąd nie będę roztrząsał pojęcia Gentiles, tylko
        wpisałem "poganie" jako termin określający w moim pojęciu intencje mówcy)

        Nareszcie wolni! Nareszcie wolni!
        Dzięki, Boże wszechmogący,
        jesteśmy nareszcie wolni.



        No i tyle. Całkiem dobrze się spisałem.
        • piq PS: są tu ładne i nieprzetłumaczalne chwyty... 09.11.08, 18:50
          ...retoryczne, np. z tą brzęczącą dysharmonią: po angielsku to odpowiada
          fałszywie nastrojonemu instrumentowi, jak i przykrej i zapiekłej kłótni, niezgody.

          Daję ci pozwoleństwo na użycie tego tłumaczenia, gdybyś chciała, z zaznaczeniem
          wszak, że tłum. piq (nie dużymi literami, bo mój nick jest graficzny i
          przedstawia zadek).
          • patience Re: PS: są tu ładne i nieprzetłumaczalne chwyty.. 10.11.08, 10:34
            Piq, jak widzisz po dacie tego postu, myslalam o dysharmonii zamiast dysonansu
            do chwili obecnej, czyli dlugo. Zostalam przy dysonansie bo mi sie wydaje, ze on
            wtedy poszedl w dzwieki, i dysonans jednak bardziej pasuje. Co nie znaczy, ze
            uwazam twoje tlumaczenie za zle czy niedostateczne. Odwrotnie, mysle, ze jest
            swietne. Ale sie staram trzymac pierwowzoru, jak tylko sie da. Ktos powiedzial,
            ze twoje tlumaczenie jest bardziej poetyckie, i ja sie z tym zgadzam. Ale w tej
            dyskusji wyskoczylismy juz dawno poza dylemat tlumaczen poprawnych i
            niepoprawnych, jestesmy w sferze preferencji oraz gustow. ja mam preferencje,
            byc moze dla innych zubozajaca, by sie trzymac pierwowzoru jak tylko sie da. Byc
            moze jest w tym mniej poezji. Ale, z drugiej strony, jest ten wiecej znaczen,
            ktore w poetyckim tlumaczeniu umykaja. Dla mnie to byl gosc spocony, po
            wielogodzinnym marszu w upale, ktory przemawial do rownie spoconych ludzi. Mial
            jakis napisany tekst, ale porwala go magia tlumu i od napisanej wersji odszedl.
            Byl wyksztalconym czlowiekiem, poslugiwal sie symbolami i symbolicznymi
            skrotami. Ta dysharmonia jest rzeczywiscie dobra,ma tez bibllijne konotacje, jak
            zauwazyles, ale jeszcze nie jestem pewna, czy oddaje lepiej te dysonanse. Musze
            sie z tym przespac.
        • amamit Re: i dalej:... 09.11.08, 18:50
          very well, splendid work.
      • patience Aktualna wersja (z komentarzem) 10.11.08, 07:32
        Z podziekowaniem dla piqa za jego prace, bo mi pomogl nawet w tych miejscach,
        kiedy sie z nim nie zgodzilam, bo zmusil do myslenia, dlaczego akurat tak, a nie
        inaczej. Ale w bardzo wielu miejscach sie zgodzilam, co i mozna zobaczyc,
        porownujac kolejne wersje. Goscince, bezmiary oceanu, etc.

        Mam dziś to szczęście, że mogę połączyć się z wami w zgromadzeniu, które
        przejdzie do historii jako największa demonstracja na rzecz wolności w dziejach
        naszego narodu.

        Pięć dwudziestoleci temu wielki Amerykanin, w którego symbolicznym cieniu
        dzisiaj stoimy, podpisał Proklamację Emancypacji. Ten doniosły dekret stał się
        dla milionów murzyńskich niewolników, palonych w ogniu rażącej nieprawości,
        latarnią morską nadziei. Nastał jako radosny brzask świtu po długiej nocy
        zniewolenia.

        (Pięć dwudziestoleci, a nie wiek, bo on tak właśnie powiedział. Wg. badaczy,
        motyw czasu jest b.wazny w tej mowie, dlatego zachowuje zarowno to liczenie
        20toleciami, jak i pozniej, uzywam "sto lat temu" zamiast "wiek temu".
        Dodatkowym argumentem za jest intonacja. To jest mowa, a nie zwyczajny tekst,
        MLK intonowal te stulecia, co i widac na filmie. Polski aktor powinien byc w
        stanie zrobic to samo.Zostawiam Proklamacje Emancypacji, a nie deklaracje
        zniesienia niewolnictwa, ktora proponowal piq, bo choc on ma racje, ze wlasnie o
        ten dokument chodzi, to mu sie dalam przekonac w dalszych partiach tekstu, zeby
        sie trzymac oryginalnej amerykanskiej terminologii i ja tam przywrocilam.
        Podejscie musi byc spojne, a ten dokument wlasnie tak sie nazywa. zreszta,
        polska wikipedia tez tej nazwy uzywa. Pod wplywem piqa wrocilam tez do terminu
        dekret, choc mnie on niepokoi bardzo, gdyz jego znaczenie sie rozni w wersjach
        polskich i ang. Tzn. po polsku moze sugerowac takze ustawodawstwo poczyniane
        poza mechanizmami demokratycznymi lub wbrew tzw woli ludu. MLK powiedzial
        rzeczywiscie decree tak, ze wrocilam do tego wyrazu, ale zachwycona nie jestem.)

        A jednak sto lat później Murzyn nadal jest niewolny. Sto lat później życie
        Murzyna nadal jest niestety pętane kajdanami segregacji i łańcuchami
        dyskryminacji. Sto lat później Murzyn żyje na samotnej wyspie ubóstwa pośród
        bezmiaru oceanu zamożności. Sto lat później Murzyn nadal marnieje na obrzeżach
        amerykańskiego społeczeństwa i we własnym kraju czuje się jak banita. Tak więc
        przybyliśmy tu dzisiaj, by ten haniebny stan rzeczy wyartykułować.

        (tu sie dalam przekonac piqowi do "bezmiaru oceanu" oraz "banity" zamiast
        "wygnanca". Z oczywistych powodow, jest to lepsze. Zostawilam za to
        "artykulowanie tego stanu rzeczy" zamiast "przedstawiania", gdyz mysle, ze to
        jest mocniejsze, i o to chodzilo MLK kiedy mowil "dramatize")

        W pewnym sensie przybyliśmy do stolicy naszego narodu by zrealizować czek. Kiedy
        architekci naszej republiki pisali wspaniałe słowa Konstytucji oraz Deklaracji
        Niepodległości, to składali podpis pod skryptem dłużnym, którego dziedzicem miał
        zostać każdy Amerykanin. Ten zapis był obietnicą, że wszystkim ludziom, tak,
        czarnym tak samo jak białym, zagwarantowane zostaną "niezbywalne prawa" - do
        Życia, Wolności oraz dążenia do Szczęścia. Dziś jest oczywiste, że Ameryka nie
        wywiązała się z owego skryptu dłużnego, przynajmniej, jeśli chodzi o jej
        kolorowych obywateli. Miast honorować święte zobowiązanie, Ameryka dała Murzynom
        czek bez pokrycia; czek, który odsyła się wierzycielowi z adnotacją „brak
        środków na rachunku”.

        ("ludzie" zostali wycieci...Stolica kraju czy narodu? Wbrew sugestii piqa
        zostawilam narod, gdyz w calym przemowieniu MLK bardzo wyraznie odnosil sie do
        sprawiedliwosci miedzy ludzmi wobec Boga, a nie sprawiedliwosci w odniesieniu do
        panstwa. Oni przybyli do stolicy ludzi, narodu, a nie stolicy obszaru
        geograficznego.)

        Ale my odmawiamy uwierzyć, że bank sprawiedliwości zbankrutował. Odmawiamy
        uwierzyć, że brakuje środków w wielkim skarbcu możliwości tego narodu. Zatem
        przybyliśmy zrealizować ten czek, płatny na życzenie czek, który da nam bogactwo
        wolności i pewność sprawiedliwości.

        (Oczywiscie to mozna tlumaczyc inaczej, ale moim zdaniem kwestia odmowy, a nie
        tylko braku zgody, jest bardzo wazna w tej mowie. Zgadzac sie mozna lub nie, i
        nic z tego nie wynika, natomiast termin "odmowa" w pelni koresponduje z
        koncepcja spolecznego nieposluszenstwa, o ktora wtedy chodzilo)

        Przybyliśmy do tego świętego miejsca pamięci także po to, by przypomnieć Ameryce
        o palącej potrzebie Teraz. To nie pora na oddawanie się luksusom poszukiwania
        ochłody czy zażywanie uspokajającego środka stopniowych zmian. Teraz – to pora
        na dotrzymanie obietnic demokracji. Teraz – to pora na wzniesienie się z
        mrocznej i spustoszonej doliny segregacji na osłoneczniony gościniec rasowej
        sprawiedliwości. Teraz – to pora na wydźwignięcie naszego narodu z głębi
        ruchomych piasków niesprawiedliwości na solidną opokę braterstwa. Teraz – to
        pora na uczynienie sprawiedliwości rzeczywistością dla wszystkich dzieci Bożych.

        (Dalam sie przekonac piqowi do "Swietego miejsca pamieci". Rzeczywiscie, choc w
        oryginale jest tylko "uswiecony", to znaczenie terminu "swiete miejsce pamieci"
        jest blizsze temu z mowy MLK. Moze tez byc "uswiecone miejsce pamieci"
        Zostawilam Teraz tak jak bylo, a nie sugestie "tej chwili" piqa, gdyz wyraznie w
        tym miejscu MLK przyfilozofowal, co wyraznie widac po tym, ze Now jest pisane z
        duzej litery. Natomiast faktycznie chodzilo o wybicie znaczenia Now, w tym
        kierunku ten fragment zostal poprawiony)

        Przeoczenie pilności tego momentu byłoby dla narodu fatalne. To upalne lato
        uzasadnionego niezadowolenia Murzynów nie przeminie, aż nastanie orzeźwiająca
        jesień wolności i równości. Rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty trzeci nie
        jest końcem, lecz początkiem. A ci, łudzący się nadzieją, że Murzyn potrzebuje
        tylko się wyszumieć i tym się ukontentuje, mogą mieć nieprzyjemną pobudkę, gdyby
        naród powrócił do codziennej rutyny. I nie będzie ani odpoczynku ni spokoju w
        Ameryce, aż Murzynowi nie przyzna się praw obywatelskich. Tornada rewolty dalej
        będą wstrząsać fundamentami naszego narodu, póki nie nastanie świetlany dzień
        sprawiedliwości.

        (tu traby powietrzne zamienilam na tornada pod wplywem dywagacji piqa o trabach
        tornaddach i wirach. Z wirami sie nie zgodzilam, to za slabe, MLK chodzilo
        ewidentnie o cos wiecej, ale traby powietrzne sa rzeczywiscie niezbyt zreczne.
        Tornada - idealne.)

        Ale jest coś, co muszę powiedzieć mojemu ludowi, który stoją u ciepłego progu,
        prowadzącego do pałacu sprawiedliwości: gdy będziemy zdobywać należne nam
        miejsce, nie wolno nam przewinić żadnym złym czynem. Nie gaśmy naszego
        pragnienia wolności piciem z kielicha goryczy i nienawiści. Musimy zawsze
        prowadzić naszą walkę na najwyższym poziomie godności i dyscypliny. Nie możemy
        pozwolić, by nasz twórczy protest zdegenerował się w fizyczną przemoc. Raz za
        razem musimy wznosić się na majestatyczne wysokości, gdzie na siłę fizyczną
        odpowiada siła duchowa.

        (Podziekowania dla piqa za "mój lud" zamiast "moich ludzi", za "przewinic zadnym
        zlym czynem" i "kielich goryczy" mimo oryginalnej filiżanki. Teraz jest lepiej)

        Fenomenalny, nowy duch walki, jaki ogarnął społeczność murzyńską, nie może nas
        poprowadzić do nieufności wobec wszystkich białych ludzi, gdyż wielu z naszych
        białych braci, czego dowodem jest ich obecności tutaj, zrozumiało, że ich
        przeznaczenie jest związane z naszym przeznaczeniem. Zrozumieli, że ich wolność
        jest nierozłącznie związana z naszą wolnością.

        (nowy duch walki, czy nowa bojowość? W oryginale jest bojowość, tu niespecjalnie
        mam przekonanie, ale zamieniłam na wersje piqa)

        Nie możemy iść sami.

        A skoro idziemy, musimy zobowiązać się, że zawsze będziemy podążać dalej.

        Nie ma dla nas odwrotu.

        Są tacy, którzy pytają bojowników o prawa obywatelskie: "kiedy będziecie
        zadowoleni?" Nigdy nie będziemy zadowoleni, póki Murzyn jest ofiarą
        niewypowiedzianych koszmarów policyjnej brutalności
        • patience Re: Aktualna wersja (z komentarzem) c.d. 10.11.08, 07:34
          Nigdy nie będziemy zadowoleni, póki nasze ciała, ociężałe od trudów podróży, nie
          znajdą gospody w motelach przy autostradach i hotelach w miastach. Nigdy nie
          będziemy zadowoleni, póki podstawową, murzyńską zdolnością awansu, jest
          przeniesienie się z małego getta do większego. Nigdy nie będziemy zadowoleni,
          póki nasze dzieci są wyzuwane z osobowości i ograbiane z godności napisami
          mówiącymi "Tylko dla Białych". Nigdy nie będziemy zadowoleni, póki Murzyn w
          Mississippi nie może głosować, a Murzyn w Nowym Jorku uważa, że nie ma za czym
          głosować. Nie, nie, my nie jesteśmy zadowoleni, i nie będziemy zadowoleni, aż
          „prawo tryśnie jak woda, a sprawiedliwość jak potok nie wysychający!”crying1)


          (a tu z kolei odrzucilam wersje piqa, ktory sugeruje uzyc "co was zadowoli" .
          MLK jednoznacznie pyta "kiedy". Ponownie, motyw czasu. Rozne jest tez
          tlumaczenie cytatow religijnych z Amosa i Izajasza, gdyz King uzyl wersji
          wystepujacych wtedy, a dzisiejsze wersje sie troche roznia. Pisza o tym pod
          oryginalnym angielskim tekstem)

          Nie jestem niepomny tego, że niektórzy z was przybyli tu po nieopisanych
          utrapieniach i troskach. Niektórzy z was właśnie wyszli z ciasnych cel
          więziennych. A część z was przybyła z miejsc, gdzie wasza pogoń – pogoń za
          wolnością - pozostawiła was sponiewieranych nawałnicami prześladowań i
          słaniających się od wichrów policyjnej brutalności. Jesteście doświadczonymi
          żołnierzami twórczego cierpienia. Trwajcie, pracując dalej z wiarą, że
          niezasłużone cierpienie ma moc zbawienia. Wróćcie do Mississippi, wróćcie do
          Alabamy, wróćcie do Karoliny Południowej, wróćcie do Gorgii, wróćcie do
          Luizjany, wróćcie do slumsów i gett miast północy wiedząc, że w jakiś sposób ta
          sytuacja może i będzie zmieniona.

          Nie pogrążajmy się w dolinie rozpaczy, to wam mówię dzisiaj, przyjaciele moi.

          I nawet jeśli mierzymy się z dzisiejszymi i jutrzejszymi trudnościami, to wciąż
          mam marzenie. Jest to marzenie głęboko zakorzenione w amerykańskim marzeniu.

          (tu i dalej jest zastosowane jednak "marzenie, a nie sen". Po publikacji w GW
          ktora przytoczyla mowe MLK z dotychczasowych tlumaczen podajacych I have a dream
          w oczywiscie bledny sposob jako "miałem marzenie" rozpetala sie na ten temat
          dyskusja w blogach. Na tyle, na ile sie z nia zapoznalam, ok. 70 proc woli
          tlumaczenie "mam marzenie". Skoro ludzie tak to czuja, zdecydowalam sie tak
          wlasnie zostawic)

          Mam marzenie, że pewnego dnia ten naród powstanie i doświadczy prawdziwego
          znaczenia swego credo: „Przyjmujemy tą prawdę za oczywistą, że wszyscy ludzie
          zostali stworzeni jako równi.”

          (jemu wlasnie, precyzyjnie o to chodzilo, ze narod powstanie i doswiadczy, a
          nie, ze bedzie zyc zgodnie z tym credo)

          Mam marzenie, że pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie byłych
          niewolników i synowie byłych właścicieli niewolników będą zdolni usiąść razem
          przy stole braterstwa.

          Mam marzenie, że pewnego dnia nawet stan Mississippi, stan gorzejący od ognia
          niesprawiedliwości, gorzejący od ognia prześladowań, przekształci się w oazę
          wolności i sprawiedliwości.

          Mam marzenie, że czwórka moich małych dzieci będzie żyć wśród narodu, gdzie nie
          będą osądzane po kolorze ich skóry, lecz po cechach ich charakteru.

          Mam dziś marzenie!

          Mam marzenie, że pewnego dnia tam, w Alabamie, z jej zajadłymi rasistami, z jej
          gubernatorem, którego usta ociekają słowami „interpozycja” i „nullifikacja” --
          pewnego dnia właśnie tam, w Alabamie, mali, czarni chłopcy i małe, czarne
          dziewczynki będą zdolni wziąć się za ręce z małymi, białymi chłopcami i małymi,
          białymi dziewczynkami jak bracia i siostry.

          (no tu sie dalam przekonac piqowi do powrotu do interpozycji i nullifikacji.)

          Mam dziś marzenie!

          Mam marzenie, że pewnego dnia „każda dolina będzie podniesiona, a każda góra i
          pagórek obniżone; co nierówne będzie wyrównane, a strome zbocza się staną
          doliną. I objawi się chwała Pańska, i ujrzy to wszelkie ciało pospołu”crying2)

          To nasza nadzieja. To jest wiara, z którą wrócę na Południe.

          Z tą wiarą będziemy zdolni wyciosać z góry rozpaczy skałę nadziei. Z tą wiarą
          będziemy zdolni przekształcić brzęczące dysonanse naszego narodu w piękną
          symfonię braterstwa. Z tą wiarą będziemy zdolni pracować razem, modlić się
          razem, walczyć razem, iść do więzienia razem, bronić wolności razem, wiedząc, że
          pewnego dnia będziemy wolni.

          A będzie to dzień
          • amamit przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 07:38
            Proklamacja Emancypacji, to rzeczywiscie trzymanie sie zasadniczo ale i slusznie, nazwy wlasnej dokumentu.
            zaraz poczytam dalej smile
            • amamit Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 07:51
              dlaczego nie Goje?
              piq bardziej poetycki smile
              porzucilas brzmienie na przyklad na rzecz dzwonienia. nie wiem, nie wiem...
              pracujcie dalej, bedzie perfekcyjny smile
              • amamit jestem pewna, ze powinno byc Goje. n/t 10.11.08, 08:26
              • patience Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 08:26
                No wiesz, osobiscie bardzo skorzystalam z tego co napisal piq, co i zreszta
                widac po porownaniu kolejnych wersji. W ogole pracujemy tu na bardzo wysokim
                poziomie, szczerze powiedziawszy, duzo wyzszym niz zwyczajowo jest mozliwy na
                forach dla tlumaczy, bo tam sie co najwyzej dyskutuje slowa i zddania, a tu
                jesteesmy pietro wyzej, na poziomie koncepcji i znaczen. "Brzmi" uwazam za
                ewidentny blad. MLK mowi "rings", jest pastorem, te dzwonnice i koscioly
                budowane przez osadnikow to bardzo wazny element amerykanskiej kultury
                osadniczej. Zbior przypadkowych domostw stawal sie osada dopiero wtedy, jak
                pobudowali kosciol.

                No i jest jeszcze jedna rzeccz, przy ktorej bym sie upierała, tj. motyw czasu w
                tej mowie. MLK perfekcyjnie uzywal czasu terazniejszego, przyszlego i
                przeszlego, w skondensowanej formie przedstawiajac momenty olsnienia (typu, ze
                narod powstanie i doswiadczy olsnienia, ze wszyscy ludzie sa rowni (moment,
                chwila zatrzymana w czasie), a zaraz potem sie odnosi do przyszlosci (ze dzieci
                czarne i biale, potomkowie niewolnikow i ich wlascicieli zasiada razem...
                Zreszta, w dotychczasowych tlumaczeniach, wydaje mi sie, jest wiecej bledow. Np.
                tam, gdzie byly tlumaczenia, ze "beda mogli" MLK mowil, ze beda zdolni do
                czegos. W zasadzie nie mozna powiedziec na 100 proc by tlumaczenia z
                "brzmieniami" i "beda mogli" byly zle, bo to juz nie ten poziom, ale ja jestem
                zwolennikiem koncepcji, ze po polsku mozna wyrazic tyle samo i tak samo, jak w
                angielskim. A w zwiazku z tym, jesli mozna cos powiedziec blizej oryginalu, to
                takie tlumaczenie jest lepsze.
                • amamit Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 08:28
                  wiec morze brakuje dzwon? zabrzmi dzwon. bo dzwoni nie oddaje smile
                  • amamit Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 08:29
                    brzmi dzwon, czasy mi sie pomylily smile
                    • amamit Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 08:50
                      bo mnie sie wydaje, ze to dzwoni wolnosc, odnosilo sie do konkretnego Dzwonu smile wcale nie koscielnego. ale robta co chceta smile
                      co do Gojow: nie dajcie sie nabrac na negatywne znaczenie.
                      Dr czytal biblie i jej nauczal. a wtedy w przekladach nie bylo innych narodow. antonimy jakich uzyl straca: czarni- biali, Zydzi- Goje.
                      to moj osobisty poglad na sprawe. nie przelykam Zydzi-inne narody, ani Zydzi- Nazarejczycy w tym przypadku.
                      • patience Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 09:04
                        No ja z tego samego powodu zrobilam Goje, ale potem zaczelam miec watpliwosci i
                        stanelo na Nazarejczykach. Moze sie trzeba zastanowic nad znaczeniem wyrazu Goje
                        i Nazarejczycy, ktore jest blizej. A moze masz racje, ze sie trzeba trzymac
                        owczesnych sformulowan, na zasadzie spojnosci, bo ostatecznie cytaty biblijne
                        tez uzylam z tamtych czasow, a nie wspolczesne. Wow, nie wiem.
                    • patience Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 08:54
                      Hmmm oryginalnie jest "Let freedom ring" Teraz po polsku jest "Dajmy wolności
                      dzwonić" Musze pomyslec czy sie da cos zrobic z tym dzwonem
                      • patience Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 08:58
                        Doslownie by bylo np. "Dajmy dzwonowi wolnosci brzmiec z ośnieżonych Gór
                        Skalistych w Kolorado"...
                        • patience Dzwonom. Liczba mnoga 10.11.08, 09:10
                          sioła i miasteczka, czyli liczba mnoga nie pojedyncza
                          • amamit Re: Dzwonom. Liczba mnoga 10.11.08, 09:40
                            smile
                            a co do Goje smile
                            na zasadzie spojnosci powinnas uzyc. nie ma odpowiedniejszego slowa.
                            Dr nie uzyl Nazarejczycy smile sugeruje to tylko chrzescijan smile
                            • patience Re: Dzwonom. Liczba mnoga 10.11.08, 10:00
                              No wiesz, musze sie przespac z tematem Gojow. To znaczy, ze sama najpierw
                              zastosowalam ten wyraz, i sie z toba zgadzam co do znaczenia uzytego przez MLK,
                              ale potem Aurora mnie przekonala, ze trzeba unikac wyrazow, ktore moga byc
                              odbierane pejoratywnie. Z drugiej strony sama sie zdecydowalam na anachronizmy,
                              tj. np te biblijne cytaty zupelnie swiadomie zostaly zastosowane w wersji z lat
                              60tych a nie dzisiejszej. Wyraz Murzyn sie tez roznie dzisiaj rozumie, a King
                              uzywal Negro. Wlasciwie by to bylo mozna jeszcze gorzej przetlumaczyc, na
                              Negrow, ktorzy w jez. polskim tez istnieja.Postulat spojnosci jest nie do
                              zlekcewazenia. Tak czy inaczej, obojetnie na jakim wyrazie sie skonczy, dla mnie
                              wyraz Nazarejczycy jest duzym wynalazkiem. Jesli nie bedzie pasowal do tego
                              tlumaczenia, to z cala pewnoscia jeszcze wiele razy ten wynalazek wykorzystam.
                              Jest aaabsolutnie gienialny.
                            • patience Tymczasem fragment o dzwonach. 10.11.08, 10:12
                              Jak dla mnie, brzmi ładnie:



                              I jeśli Ameryka ma być wielkim narodem, musi to stać się prawdą.

                              Więc dajmy dzwonom wolności brzmieć z rozległych wzgórz New Hampshire.

                              Dajmy dzwonom wolności brzmieć z potężnych gór Nowego Jorku.

                              Dajmy dzwonom wolności brzmieć z pików wyżyny Allegheny w Pensylwanii.

                              Dajmy dzwonom wolności brzmieć z ośnieżonych Gór Skalistych w Kolorado.

                              Dajmy dzwonom wolności brzmieć z łagodnych stoków Kalifornii.

                              Ale nie tylko stamtąd.

                              Dajmy dzwonom wolności brzmieć z Stone Mountain w Georgii.

                              Dajmy dzwonom wolności brzmieć z Lookout Mountain w Tennessee.

                              Dajmy dzwonom wolności brzmieć z każdego wzgórza i pagórka w Mississippi.

                              Z każdego górskiego stoku, dajmy wolności brzmieć.
                    • pozarski Re: przepraszam, ze sie wetne :) 10.11.08, 12:39
                      Widze pejszns,ze tamten kawalek ci nie odpowiada. To moze ten?

                      Po 89 roku silnie zaangażowana w tworzenie Ruchu Praw Człowieka w Polsce,
                      szczególnie Anty Nazi Frontu i polskiego oddziału Amnesty International; w
                      latach 1985-1988 przedstawiciel Polski w Komisji Praw Człowieka Rady Europy,
                      gdzie organizowałam kampanie młodzieży przeciwko antysemityzmowi i szowinizmowi
                      w Europie, koordynując działania Polski oraz kilku innych państw europy
                      Środkowej i Wschodniej.
                      ====
                      Przetlumacz.wink
                      • patience Ze tak powiem, litościwie zapytam 10.11.08, 15:27
                        Zaśmiecasz ten watek kilkakrotnie powtarzając ten sam cytat. Jako świr, masz
                        swoje problemy i nie mnie dociekać ich racjonalności, ale pozwole sobie z
                        zaciekawieniem zapytać, czy masz coś przeciw Radzie Europy, czy też jej
                        kampaniom na rzecz praw czlowieka? I dlaczego, hm?
                        • pozarski Re: Ze tak powiem, litościwie zapytam 11.11.08, 11:16
                          Of kors,ze mam. Sprawdzilem cie na liscie. Nie ma tam sladu po przewodniczacej
                          bogucie. Mogli o tobie akurat zapomniec. Wiec zareklamuj. Poza tym, piszesz zes
                          ekonomistka,choc nigdy nie pracowalas w zawodzie. Tlumaczysz Habermasa,a wiec
                          znasz niemiecki,choc raczej o tym jeszcze nic nie mowilas,a o sobie juz mowilas
                          wszystko. Nawet,zes prawniczka. Fakt?
                      • patience Heh litosciwie zapytam ponownie ;) 10.11.08, 19:08
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=86949575&a=87040623
                        Wyraznie sie zafiksowales na jakims kawalku, oprocz litosciwego podania reki,
                        jestem tez zainteresowana mentalnoscia swira, mianowicie czemu sie na tym
                        kawalku zafiksowales. Brzydzisz sie Rada Europy czy kampaniami na rzecz praw
                        czlowieka?

                        Pozdrawiam cie, z wyrazami empatii i wspolczucia, wyrazy serdecznosci smile
                        • pozarski Re: Heh litosciwie zapytam ponownie ;) 11.11.08, 11:17
                          Nie bylo mnie w domu.wink))
                          • pozarski Re: Heh litosciwie zapytam ponownie ;)PS 11.11.08, 11:23
                            knol.google.com/k/bogumia-tyszkiewicz/bogumia-tyszkiewicz/8jagh8gee7vx/1?locale=en#
                            Link,w razie gdybys myslala,ze znalazlem na smietniku historii.wink
                            • pozarski Re: Heh litosciwie za...ten link lepszy.;) 11.11.08, 18:55
                              knol.google.com/k/bogumia-tyszkiewicz/-/8jagh8gee7vx/0#
        • manny_ramirez Re: Aktualna wersja (z komentarzem) 10.11.08, 20:02
          Patience,

          dopiero zauwazylem ten watek i poniewaz jestem w robocie to nie mam czasu
          ejszcze pomsylec nad tym, ale..

          ta "latarnia morska nadzieji"

          brzmi fantystycznie. Doskonale wkomponowywuje sie w tresc przemowienia, ale...

          Czy nie uwazasz ze zatraca najistotniejszy element tego co King chial przekazac?

          Symbolu swiatla?

          Nie wiem. Moze przesadzam. Pomysle.
          • patience Re: Aktualna wersja (z komentarzem) 11.11.08, 04:40
            Przedtem byla boja świetlna nadziei, a myslalam tez nad strumieniem swiatla, ale
            w trym ztrumieniu sie gubi z kolei latarnia...
        • institoris1 Re: Aktualna wersja (z komentarzem), mala kosmetyk 10.11.08, 22:24
          . Tak więc
          przybyliśmy tu dzisiaj, by ten haniebny stan rzeczy wyartykułować.

          (bez Tak wiec, albo zamiast Tak wiec "i dlatego, daltego tez"?)
          Przybyliśmy tu dzisiaj, by ten haniebny stan rzeczy wyartykułować
          (ewentualnie mogloby byc „..by o tym haniebnym stanie glosno i otwarcie powiedziec“-
          byc moze daloby sie sensownie uzyc slowa „obwiescic“wink.
          ---------------------------------

          W pewnym sensie przybyliśmy do stolicy naszego narodu by zrealizować czek.
          W pewnym sensie przybyliśmy do stolicy naszego narodu jako wierzyciele, by
          zrealizować czek.
          ------------------------------
          Tu cos Ci sie pokickalo-„Ten zapis był obietnicą, że wszystkim ludziom, tak,
          czarnym tak samo jak białym,“
          ---------------------------------

          Ale my odmawiamy uwierzyć, że bank sprawiedliwości zbankrutował. Odmawiamy
          uwierzyć, że brakuje środków w wielkim skarbcu możliwości tego narodu. Zatem
          przybyliśmy zrealizować ten czek, płatny na życzenie czek, który da nam bogactwo
          wolności i pewność sprawiedliwości.

          Ale my nie chcemy, my nie potrafimy uwierzyc, że bank sprawiedliwości
          zbankrutował. Odmawiamy uwierzyć, że brakuje środków w wielkim skarbcu
          możliwości tego narodu. Zatem
          przybyliśmy zrealizować ten czek, czek (nie moze byc na koncu) płatny na
          życzenie, który da nam bogactwo wolności i pewność sprawiedliwości.
          ------------------------

          Teraz – to pora na wzniesienie się z
          mrocznej i spustoszonej doliny segregacji na osłoneczniony gościniec rasowej
          sprawiedliwości. (rasowej rownosci)
          -----------------------------------

          To upalne lato
          uzasadnionego niezadowolenia Murzynów nie przeminie, aż nastanie orzeźwiająca
          jesień wolności i równości.
          (…bedzie trwalo tak dlugo, az)
          ----------

          A ci, łudzący się nadzieją, że Murzyn potrzebuje
          tylko się wyszumieć i tym się ukontentuje, mogą mieć nieprzyjemną pobudkę, gdyby
          naród powrócił do codziennej rutyny.

          A ci, co łudzą się nadzieją, że Murzyn potrzebuje
          tylko się wyszumieć i tym się ukontentuje, ci co nie zycza sobie niczego innego
          jak trwania Narodu w codziennej (skostnialej,archaicznej) rutynie mogą mieć
          nieprzyjemną pobudkę (ocknac sie gwaltownie)
          ------------------

          I nie będzie ani odpoczynku ni spokoju w
          Ameryce, aż Murzynowi nie przyzna się praw obywatelskich. Tornada rewolty dalej
          będą wstrząsać fundamentami naszego narodu, póki nie nastanie świetlany dzień
          sprawiedliwości.

          Ameryka nie zazna codziennej rutyny, aż Murzynowi nie przyzna się praw
          obywatelskich.
          Nie bedzie rutyny ani odpoczynku ni spokoju, az Murzynowi nie przyzna się praw
          obywatelskich.
          Nie bedzie rutyny, beda rewolty wstrzasajace niczym tornada fundamentami naszego
          narodu, nie bedzie odpoczynku ni spokoju, az Murzynowi nie przyzna się praw
          obywatelskich i nastanie świetlany dzień sprawiedliwości.
          ------------------------------

          Ale jest coś, co muszę powiedzieć mojemu ludowi, który stoją u ciepłego progu

          Chyba stoi?
          “cieplego progu”- moze lepiej progu nadziei, albo progu obietnicy?
          ------------------------------

          Musimy zawsze
          prowadzić naszą walkę na najwyższym poziomie godności i dyscypliny.

          Nasza walka to walka godna, nasza walka to walka zdyscyplinowana. Nigdy o tym
          nie zapominajmy i nie pozwolmy (dopuscmy)

          --------------------------

          to tyle, wiecej sie pewnie i tak w poscie nie zmiesci
          • amamit Re: Aktualna wersja (z komentarzem), mala kosmety 11.11.08, 06:46
            masz racje.
            tak wiec, nie jest po polsku za ladnie smile
            w tak czarnym tak i bialym poszlo wprost z angielskiego smile tez masz racje.
            nie przeminie jest ok. nie zamienialabym tego.- to do lata smile
            dalej przez kosmetyczne poprawki zatraca sie i sens i moc smile samo przestawienie szyku zdania zmienia wiele, a juz w niektorych zdaniach zmieniles takze sens.
    • orwella jeszcze raz sie wpisze 10.11.08, 10:32
      IMO, goj i gentile to sa dzis okreslenia pejoratywne i obrazliwe,
      ale skoro autor tekstu jest rasista i uzywa takich okreslen, moze
      jednak nie powinnas go poprawiac, tylko pokazac jego nature w calej
      krasie. Zatem zmieniam zdaje w tej materii po przemysleniu. wink

      <-
      Carpe diem.
      • amamit przekrecasz. 10.11.08, 13:18
        autor nie mogl tego wiedziec. jak i tego, ze za czas jakis slowo Czarnuch tez bedzie na cenzurownym. a do "swoich" sie tak zwracal. a moze specjalnie uzyl slow mocnych?

        • terra.caerulea Re: przekrecasz. 10.11.08, 23:30
          to fakt. jesli autor jest niedzisiejszy, to mozna mu wybaczyc i go
          poprawic. A z jakich on czasow, jesli to nie tajemnica?
          • amamit Re: przekrecasz. 11.11.08, 06:56
            no wlasnie nie mozna go poprawic smile
            to tak, jaby chciec poprawiac Bogurodzicesmile
            i specjalnie ten przyklad powoluje, bo tak samo wazace dzielo w swiadomosci ludzi.
            tekst o ktorym ciagle tu sie pisze, to wydawalomi sie oczywiste, to mowa Martina Luthera Kinga, wygloszona "z okazji" marszu na Waszyngton (Washington). przytaczany jest doslownie i bez poprawek w Stanach Zjednoczonych. jesli tam ich nie dokonali, nie widze powodu, zeby robic to tutaj smile
            poprawnosc polityczna moze zabic ducha.
            poza tym jako "tekst mowiony" rzadzi sie troche innymi prawami.
            nikt go nigdy nie poprawial, bo byloby to falszowanie jednego z najwazniejszych momentow historii. nie tylko Stanow. ludzkosci.
            • terra.caerulea Re: przekrecasz. 11.11.08, 11:27
              Jesli tak, to na pewno nie wolno poprawiac. smile
    • piq moim zdaniem tekst mowy... 10.11.08, 17:04
      ...uznanej za najlepsze przemówienie w historii stanów raczej powinien oddawać
      znaczenie i ducha, powinien być porywający przy czytaniu, dlatego mniej zważałem
      na dokładne tłumaczenie, bardziej na to, co to ma oddawać. Co do "brzmienia", to
      użyłem tego, bo mi się rytm zgadzał (to jest pastor murzyński, więc mowy są
      trochę jak melorecytacja), ale "dzwony wolności" może i mają większą siłę
      wyrazu. Unikałem używania po polsku takich wyrazów jak "gradualizm" czy innych
      ze słownika wyrazów obcych. Przy tłumaczeniu pieśni troszeczkę to nadąłem
      językowo i zarchaizowałem, ze względu na to, że one są dość stare i religijne,
      przeto dostojne.

      Zamiast pogan w takim razie dałbym bez wahania gojów. No i jeszcze "kretowisko":
      Mississippi to akurat był stan wyjątkowy jeśli chodzi o prześladowania, więc
      uznałem, że molehills spokojnie może zachować pierwotne znaczenie, bo tam trzeba
      więcej tego głosu wolności.

      Cieszę się w każdym razie, że coś pomogłem.
      • piq dramatize:... 10.11.08, 17:09
        ...myślę, że istotą tego słowa jest otwarte pokazanie w sposób mocny i
        przekonywający na forum publicznym tego, co już jest nazwane, na podobieństwo
        teatralnego spektaklu - po to są demonstracje - a nie tylko sformułowanie i
        wygłoszenie, czyli wyartykułowanie.
        • patience Re: dramatize:... 10.11.08, 17:19
          No tak. Moze jeszcze nie znalezlismy wlasciwego slowa albo frazy... Jestem
          pewna, ze jak sie postaramy, to po polsku to tez sie da powiedziec.
      • patience Re: moim zdaniem tekst mowy... 10.11.08, 17:17
        No i zebrales (zasluzone) recenzje, ze twoje tlumaczenie jest bardziej poetyckie
        niz moje. Zreszta, ja tez tak mysle. Z gradualizmem sie dzieki tobie pozegnalam
        na rzecz stopniowania, a co do aktualnego ksztaltu piesni, aktualnie sa gdzies w
        polowie drogi miedzy moja wczesniejsza wersja a twoja. Tzn. po - naprawde dlugim
        - namysle doszlam do wniosku, ze te obie wersje byly przesadzone, kazda w swoja
        strone. W komentarzach nie dopisalam, ale tez sie dalam przekonac twojej
        argumentacji, zeby zamienic "weteranow" na "doswiadczonych zolnierzy". Szczerze
        powiedziawszy, jakos w ogole mi nie przyszlo do glowy, ze czytelnik moze odebrac
        wyraz weteran jako emeryta, myslalam o weteranach w sensie rzymskim, jak King.
        Ale po polsku faktycznie to sie moze kojarzyc z emerytami, a to nie o to chodzi.
        Tak, ze sobie nie wyrzucaj, ze za bardzo poszedles w poezje, np. w tym wypadku
        bylo odwrotnie, twoje tlumaczenie bylo blizej oryginalu niz moje. Dlatego tak
        bardzo lubie prace zbiorowa. Zawsze efekty sa lepsze, i to wielokrotnie, niz
        jak pracuje jedna osoba. Wlasnie sie zastanawiam nad zmiana podpisu pod spodem,
        zeby doceniony zostal - bardzo duzy - wklad pracy uczestnikow. W tym Twoj,
        bardzo niebylejaki.

        PS. ok., moze jednak Goj...
    • cepekolodziej Odnoszę wrażenie, że 10.11.08, 17:15
      fraza "mam marzenie" jest kalką z zachodnich języków. Brzmi niezbyt
      dobrze. I nie odnotowuje jej Uniwersalny słownik języka polskiego
      PWN.

      "Marzy mi się, że"

      "Śniłem, że"

      Ale wy, rebjata, róbta, co i jak chceta.
      • patience Re: Odnoszę wrażenie, że 10.11.08, 17:28
        No wiesz. Wyobraz sobie aktora polskiego, ktory to mowi i obejrzyj ten film z
        MLK. Aaaaaaaaaaj hew e drim - intonacja. Maaaam marzenie. Ta sama melodia. To
        jest mowa, a nie zwykly tekst dyskusyjny, trzeba oddawac tez cos, co jest ponad
        samym jezykiem. Nie jestem w tym mysleniu odosobniona, bo o potrzebie zachowania
        melodii pisze tez powyzej piq, a i to samo mowia ludzie w tej dyskusji blogowej,
        wlasnie dlatego zdecydowana wiekszosc byla za "mam marzenie". Wlasnie dlatego
        mamy teraz zgryza z dzwonami, bo melodycznie biorac, "niech wolnosc brzmi"
        wyglada bardzo ladnie, ale niestety nie oddaje tego, co MLK mial na mysli.
        Trzeba jakos wyposrodkowac, na razie nie wiem jak.
      • amamit rozczaruje Cie. 10.11.08, 20:54
        mialem sen, to to nie jest.
        pomylka najczestsza, niestety to w ogole to nie znaczy smile))
        • hasz0 __________w wychodku jakim jest 11.11.08, 12:31
          Moja duma była podeptana, kiedy musiałem słuchać kłamstw i
          obraźliwych słów o Polsce, Polakach i ich historii".
          ###########################################################
          Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakim jest nasze
          życie żyć nie mogę (...) Niech inni bawią się w hodowanie kwiatów
          czy socjalizmu czy polskości (...)

          """"Zamiast: "MAM MARZENIE" (SEN) Polak napisze:

          -> Ostatnią moją ideą, której nie rozwinąłem jeszcze nigdzie, jest
          konieczność w naszych warunkach wytworzenia w każdej partii, a tym
          bardziej naszej, funkcji siły fizycznej (...) funkcji przemocy
          brutalnej (...) Zrobiłem już dosyć dużo w tym kierunku, ale za mało,
          by móc wypocząć na laurach (...) i teraz stawiam siebie na kartę
          (...) Moneta! Niech ją diabli wezmą (...) wolę ją brać tak jak
          zdobycz w walce niż żebrać o nią u zdziecinniałego z tchórzostwa
          społeczeństwa polskiego, bo przecie jej nie mam, a mieć muszę dla
          celów zakreślonych..."
          -
          200812 rubli czyli około 100000 dolarów w przeliczeniu na ówczesny
          kurs. W 1908 roku w Europie wschodniej była to istna fortuna.

          • hasz0 tarcza, Irak, luboralizm...itd gdzież jesteście? 11.11.08, 12:35
            gdzie?

            w wychodku?
    • patience Chyba finiszujemy.... 11.11.08, 13:29
      Wlasnie pracuje nad naniesieniem kolejnej porcji poprawek, jak skończe , to
      puszcze ta niemal ostateczna wersje. Ale juz teraz widac, w trakcie tego
      zajęcia, widać, jak doskonały stał się ten tekst. Wcześniej zgodziliśmy się z
      piqiem, że tłumaczenie to rewelacyjna zabawa, lepsza, niż krzyżówki. Ale
      chciałabym coś o samej jakości tłumaczenia.

      Jako rzemieślnik, tłumaczyłam wyłącznie proze. Tłumaczenie wiersza wydawało mi
      się zupełnie poza moim zasięgiem, gdyż wymaga już nie tylko znajomości obu
      języków, ale i niebywałej prezycji i dyscypliny, dzięki której metafora tłumaczy
      się na metaforę, akcent na akcent, myśl na myśl, i to w tej samej ilości sylab.
      Tłumaczenie wierszy to nie zawód, tylko talent, sądzę, że ludzi zdolnych do
      takiego wyczynu (jak np. Barańczak) da się w Polsce policzyć na palcach jednej
      ręki. Sądzę też, a właśnie siedzę, i porównuję obie wersje językowe, że nasza
      zbiorowa praca zbliżyła się do tego poziomu tak bardzo, jak to tylko możliwe.
      Mam marzenie to mowa, tekst, ktory się wypowiada, tak samo, jak wiersz. I tak
      samo jak w wierszu ważne jest, kiedy wypowiadający zaczerpnie oddech, i jaką
      intonacją pokreśli metaforę.

      Myśle, że jako zbiorowy umysł tlumacza zrobiliśmy tekst, którego jakość
      zaskoczyłaby nawet Barańczaka. A przy okazji bawiłam się lepiej niż przednio, aż
      szkoda, że się ta zabawa kończy.

      W przygotowywanej wersji prawie ostatecznej jest tylko jedna uwaga, ktora nie
      została uwzględniona, mianowicie, że "latarnia morska nadziei" brzmi
      przepięknie, ale gubi sens obrazu strumienia światła w ciemnościach (wcześniej w
      tym miejscu była boja świetlna nadziei). Może się nam uda znależć coś lepszego,
      jeśli nie, to zawieszam. To i tak jest wielokrotnie lepsze, niż przeciętna
      jakość tłumaczenia, którą wydawcy oceniają jako "poziom drukowalności".
      • patience Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 13:53
        Mam dziś to szczęście, że mogę połączyć się z wami w zgromadzeniu, które
        przejdzie do historii jako największa demonstracja na rzecz wolności w dziejach
        naszego narodu.

        Pięć dwudziestoleci temu wielki Amerykanin, w którego symbolicznym cieniu
        dzisiaj stoimy, podpisał Proklamację Emancypacji. Ten doniosły dekret stał się
        dla milionów murzyńskich niewolników, palonych w ogniu rażącej nieprawości,
        latarnią morską nadziei. Nastał jako radosny brzask świtu po długiej nocy
        zniewolenia.

        A jednak sto lat później Murzyn nadal jest niewolny. Sto lat później życie
        Murzyna nadal jest niestety pętane kajdanami segregacji i łańcuchami
        dyskryminacji. Sto lat później Murzyn żyje na samotnej wyspie ubóstwa pośród
        bezmiaru oceanu zamożności. Sto lat później Murzyn nadal marnieje na obrzeżach
        amerykańskiego społeczeństwa i we własnym kraju czuje się jak banita. I dlatego
        przybyliśmy tu dzisiaj, by ten haniebny stan rzeczy obwieścić.

        W pewnym sensie przybyliśmy do stolicy naszego narodu jako wierzyciele, by
        zrealizować czek. Kiedy architekci naszej republiki pisali wspaniałe słowa
        Konstytucji oraz Deklaracji Niepodległości, to składali podpis pod skryptem
        dłużnym, którego dziedzicem miał zostać każdy Amerykanin. Ten zapis był
        obietnicą, że wszystkim ludziom, tak, ludziom czarnym tak samo jak białym,
        zagwarantowane zostaną "niezbywalne prawa" - do Życia, Wolności oraz dążenia do
        Szczęścia. Dziś jest oczywiste, że Ameryka nie wywiązała się z owego skryptu
        dłużnego, przynajmniej, jeśli chodzi o jej kolorowych obywateli. Miast honorować
        święte zobowiązanie, Ameryka dała Murzynom czek bez pokrycia; czek, który odsyła
        się wierzycielowi z adnotacją „brak środków na rachunku”.

        Ale my odmawiamy uwierzyć, że bank sprawiedliwości zbankrutował. Odmawiamy
        uwierzyć, że brakuje środków w wielkim skarbcu możliwości tego narodu. Zatem
        przybyliśmy zrealizować ten czek, płatny na życzenie czek, który da nam bogactwo
        wolności i pewność sprawiedliwości.

        Przybyliśmy do tego świętego miejsca pamięci także po to, by przypomnieć Ameryce
        o palącej potrzebie Teraz. To nie pora na oddawanie się luksusom poszukiwania
        ochłody czy zażywanie uspokajającego środka stopniowych zmian. Teraz – to pora
        na dotrzymanie obietnic demokracji. Teraz – to pora na wzniesienie się z
        mrocznej i spustoszonej doliny segregacji na osłoneczniony gościniec rasowej
        sprawiedliwości. Teraz – to pora na wydźwignięcie naszego narodu z głębi
        ruchomych piasków niesprawiedliwości na solidną opokę braterstwa. Teraz – to
        pora na uczynienie sprawiedliwości rzeczywistością dla wszystkich dzieci Bożych.

        Przeoczenie pilności tego momentu byłoby dla narodu fatalne. To upalne lato
        uzasadnionego niezadowolenia Murzynów nie przeminie, aż nastanie orzeźwiająca
        jesień wolności i równości. Rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty trzeci nie
        jest końcem, lecz początkiem. A ci, co łudzą się nadzieją, że Murzyn potrzebuje
        tylko się wyszumieć i tym się ukontentuje, mogą mieć nieprzyjemną pobudkę, gdyby
        naród powrócił do dotychczasowej rutyny. I nie będzie ani odpoczynku ni spokoju
        w Ameryce, aż Murzynowi nie przyzna się praw obywatelskich. Tornada rewolty
        dalej będą wstrząsać fundamentami naszego narodu, póki nie nastanie świetlany
        dzień sprawiedliwości.

        Ale jest coś, co muszę powiedzieć mojemu ludowi, który stoi u progu
        obietnicy, prowadzącego do pałacu sprawiedliwości: gdy będziemy zdobywać należne
        nam miejsce, nie wolno nam przewinić żadnym złym czynem. Nie gaśmy naszego
        pragnienia wolności piciem z kielicha goryczy i nienawiści. Musimy zawsze
        prowadzić naszą walkę na najwyższym poziomie godności i dyscypliny. Nie możemy
        pozwolić, by nasz twórczy protest zdegenerował się w fizyczną przemoc. Raz za
        razem musimy wznosić się na majestatyczne wysokości, gdzie na siłę fizyczną
        odpowiada siła duchowa.

        Fenomenalny, nowy duch walki, jaki ogarnął społeczność murzyńską, nie może nas
        poprowadzić do nieufności wobec wszystkich białych ludzi, gdyż wielu z naszych
        białych braci zrozumiało, czego dowodem jest ich obecność tutaj, że ich
        przeznaczenie jest związane z naszym przeznaczeniem. Zrozumieli, że ich wolność
        jest nierozłącznie związana z naszą wolnością.

        Nie możemy iść sami.

        A skoro idziemy, musimy zobowiązać się, że zawsze będziemy podążać dalej.

        Nie ma dla nas odwrotu.

        Są tacy, którzy pytają bojowników o prawa obywatelskie: "kiedy będziecie
        zadowoleni?" Nigdy nie będziemy zadowoleni, póki Murzyn jest ofiarą
        niewypowiedzianych koszmarów policyjnej brutalności. Nigdy nie będziemy
        zadowoleni, póki nasze ciała, ociężałe od trudów podróży, nie znajdą gospody w
        motelach przy autostradach i hotelach w miastach. Nigdy nie będziemy zadowoleni,
        póki podstawową, murzyńską zdolnością awansu, jest przeniesienie się z małego
        getta do większego. Nigdy nie będziemy zadowoleni, póki nasze dzieci są wyzuwane
        z osobowości i ograbiane z godności napisami mówiącymi "Tylko dla Białych".
        Nigdy nie będziemy zadowoleni, póki Murzyn w Mississippi nie może głosować, a
        Murzyn w Nowym Jorku uważa, że nie ma za czym głosować. Nie, nie, my nie
        jesteśmy zadowoleni, i nie będziemy zadowoleni, aż „prawo tryśnie jak woda, a
        sprawiedliwość jak potok nie wysychający!”crying1)

        Nie jestem niepomny tego, że niektórzy z was przybyli tu po nieopisanych
        utrapieniach i troskach. Niektórzy z was właśnie wyszli z ciasnych cel
        więziennych. A część z was przybyła z miejsc, gdzie wasza pogoń – pogoń za
        wolnością - pozostawiła was sponiewieranych nawałnicami prześladowań i
        słaniających się od wichrów policyjnej brutalności. Jesteście doświadczonymi
        żołnierzami twórczego cierpienia. Trwajcie, pracując dalej z wiarą, że
        niezasłużone cierpienie ma moc zbawienia. Wróćcie do Mississippi, wróćcie do
        Alabamy, wróćcie do Karoliny Południowej, wróćcie do Gorgii, wróćcie do
        Luizjany, wróćcie do slumsów i gett miast Północy wiedząc, że w jakiś sposób ta
        sytuacja może i będzie zmieniona.

        Nie pogrążajmy się w dolinie rozpaczy, to wam mówię dzisiaj, przyjaciele moi.

        I nawet jeśli mierzymy się z dzisiejszymi i jutrzejszymi trudnościami, to wciąż
        mam marzenie. Jest to marzenie głęboko zakorzenione w amerykańskim marzeniu.

        Mam marzenie, że pewnego dnia ten naród powstanie i doświadczy prawdziwego
        znaczenia swego credo: „Przyjmujemy tą prawdę za oczywistą, że wszyscy ludzie
        zostali stworzeni jako równi.”

        Mam marzenie, że pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie byłych
        niewolników i synowie byłych właścicieli niewolników będą zdolni usiąść razem
        przy stole braterstwa.

        Mam marzenie, że pewnego dnia nawet stan Mississippi, stan gorzejący od ognia
        niesprawiedliwości, gorzejący od ognia prześladowań, przekształci się w oazę
        wolności i sprawiedliwości.

        Mam marzenie, że czwórka moich małych dzieci będzie żyć wśród narodu, gdzie nie
        będą osądzane po kolorze ich skóry, lecz po cechach ich charakteru.

        Mam dziś marzenie!

        Mam marzenie, że pewnego dnia tam, w Alabamie, z jej zajadłymi rasistami, z jej
        gubernatorem, którego usta ociekają słowami „interpozycja” i „nullifikacja” --
        pewnego dnia właśnie tam, w Alabamie, mali, czarni chłopcy i małe, czarne
        dziewczynki będą zdolni wziąć się za ręce z małymi, białymi chłopcami i małymi,
        białymi dziewczynkami jak bracia i siostry.

        Mam dziś marzenie!

        Mam marzenie, że pewnego dnia „każda dolina będzie podniesiona, a każda góra i
        pagórek obniżone; co nierówne będzie wyrównane, a strome zbocza się staną
        doliną. I objawi się chwała Pańska, i ujrzy to wszelkie ciało pospołu”crying2)

        To nasza nadzieja. To jest wiara, z którą wrócę na Południe.

        Z tą wiarą będziemy zdolni wyciosać z góry rozpaczy skałę nadziei. Z tą wiarą
        będziemy zdolni przekształcić brzęczące dysonanse naszego narodu w piękną
        symfonię braterstwa. Z tą wiarą będziemy zdolni pracować razem, modlić się
        razem, walczyć razem, iść do więzienia razem, bronić woln
        • patience Re: Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 13:54
          Z tą wiarą będziemy zdolni wyciosać z góry rozpaczy skałę nadziei. Z tą wiarą
          będziemy zdolni przekształcić brzęczące dysonanse naszego narodu w piękną
          symfonię braterstwa. Z tą wiarą będziemy zdolni pracować razem, modlić się
          razem, walczyć razem, iść do więzienia razem, bronić wolności razem, wiedząc, że
          pewnego dnia będziemy wolni.

          A będzie to dzień
          • piq Re: Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 17:00
            patience napisała:

            > Z tą wiarą będziemy zdolni wyciosać z góry rozpaczy skałę nadziei.
            _________________________

            Może "opokę" zamiast skałę, czyli fundament, coś, na czym można się oprzeć.
            ________________________

            > A będzie to dzień
            • piq to powyżej to "moje uwagi 2" /nt 11.11.08, 17:01
            • patience Re: Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 17:20
              > Może "opokę" zamiast skałę, czyli fundament, coś, na czym można się oprzeć.
              No też o tym myślałam, ale opoka jest w innym miejscu, a on użył innego słowa.
              Rock. Skała, głaz, z góry się wyciosuje skały, tak mi sie wydaje, a nie opokę
              > ________________________
              >
              > Nie śpiewa się nowego znaczenia, (will be able to sing with new meaning) może
              > jednak "będą mogły śpiewać te słowa w nowym znaczeniu" lub "nadać nowe znaczenie
              > tym oto słowom pieśni".

              śpiewać w nowym znaczeniu wydaje mi sie troche nie po polskiemu. moze wyśpiewać
              nowe znaczenie? jak najbardziej tak sie mowi, np X wyartykułował nowe znaczenie
              danej koncepcji..
              > __________________________
              >
              > "Pielgrzymów", nie Pielgrzyma - chodzi o ojców-założycieli z Mayflower, więc
              > liczba mnoga.

              yassne
              > ___________________________
              >
              >
              >
              > >
              > > Dajmy wolności dźwięczeć z potężnych gór Nowego Jorku.
              > ________________________
              >
              > Może napisać "New Yorku" jako stanu, żeby odróżnić od miasta Nowy Jork


              yesss
              > ________________________
              >
              > > Dajmy wolności dźwięczeć z pików wyżyny Allegheny w Pensylwanii.
              > ________________________
              >
              > Allegheny to góry w rodzaju Beskidów, nie wyżyna, raczej zatem ze szczytów lub
              > wierzchołków niż pików (dla Polaków anglicyzmo-rusycyzm).

              tak, to mialam juz dawno poprawic, byla wczesniej mowa, jakoś mi umkło
              > _________________________
              >
              > Molehill to kretowisko, sądzę że specjalnie tu wsadzone przez Kinga, jako że
              > wcześniej w mowie opisuje Mississippi jako stan szczególnie zawziętych i
              > okrutnych prześladowań, ponadto w tradycji wystąpień amerykańskich jest
              > wtrącanie zaskakujących żartobliwych określeń lub wręcz żartów; dałbym jednak
              > zatem kretowisko, ale nie będę się upierał.

              no masz racje, ale tego kretowiska nikt po polsku nie zrozumie, dlatego jednak nie.

              > _______________________
              >
              > > "W końcu wolni! w końcu wolni!
              > > Wszechmocnemu Bogu dzięki,
              > > Jesteśmy w końcu wolni!” (3)
              > ________________________
              >
              > Dałbym nie "w końcu", lecz "nareszcie", jako określenie długiego i pełnego
              > nadziei oczekiwania i jego spełnienia.

              Mozna sie zastanowic, ale to gorzej brzmi jak sie mowi. Wyraz nareszcie wydaje
              mi sie za dlugi, a to jednak pieśń. moze zrobmy raczej "wreszcie wolni, wreszcie
              wolni....?
              • piq Re: Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 18:31
                patience napisała:

                > No też o tym myślałam, ale opoka jest w innym miejscu, a on użył innego słowa.
                > Rock. Skała, głaz, z góry się wyciosuje skały, tak mi sie wydaje, a nie opokę

                Dobra, to rozważ jeszcze ew. "kamień"

                > śpiewać w nowym znaczeniu wydaje mi sie troche nie po polskiemu. moze wyśpiewać
                > nowe znaczenie? jak najbardziej tak sie mowi, np X wyartykułował nowe znaczenie
                > danej koncepcji..

                Myślałem też o wyśpiewać nowe znaczenie, więc można spróbować.
                • patience Re: Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 18:47
                  Kamien jest chyba najlepszy, bo i z węgielnym się kojarzy, a tu jest spełniony
                  twoj postulat "opoki", a i nie o gigantomanię chodziło. Zmieniam na kamien.
        • cepekolodziej Re: Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 14:56
          "odmawiamy uwierzyć"

          To po polsku?

          Sorki, smile
          • patience Re: Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 15:16
            cepekolodziej napisał:

            > "odmawiamy uwierzyć"
            >
            > To po polsku?
            >
            > Sorki, smile


            hehe. No dobra, jedziemy dalej. Moze to sie tez da poprawic. To jest doslowne,
            on powiedzial "we refuse to believe", i to jest powtorzenie, musi byc 2 razy tak
            samo powiedziane. Moze masz racje, ze trzeba jeszcze raz pomyslec.

            A tymczasem zmieniona wersja tego, co bedzie wisialo pod tekstem. Mam nadzieje,
            ze nikogo nie pominelam. Sie zaczyna nie "od tłumacza" tylko "o tłumaczeniu", co
            mowi samo za siebie...

            O tłumaczeniu: Mowa Martina Lutra Kinga, wygłoszona 28 sierpnia 1963 na schodach
            Memoriału Lincolna, w trakcie Marszu na Waszyngton, uważana jest za jedno z
            najwybitniejszych przemówień w historii, a badacze z Uniwersytetu w Wisconsin
            uznali go za najlepsze wystąpienie publiczne XX wieku. W polskiej sieci
            funkcjonowało do tej pory jedynie we fragmentach, a i to często niezbyt dobrze
            przetłumaczonych. Projekt wykonania nowego tłumaczenia, który rozpoczął się jako
            mój indywidualny pomysł, zakończył się jako projekt zbiorowy, którego jestem
            zaledwie redaktorem. W pracy nad ostatecznym kształtem tłumaczenia wzięli udział
            internauci (w kolejności alfabetycznej): amamit, babariba-babariba,
            cepkolodziej, insistoris1, manny_ramirez, oleg3, orwella, piq, pulbek, spitt,
            sz0k, terra.caerulea.

            Źródłem tego tłumaczenia jest autoryzowany transkrypt, spisany bezpośrednio z
            oryginalnej taśmy. Z transkryptu zachowana jest również oryginalna składnia,
            podział akapitów oraz podkreślenia.
            Powyższy tekst jest udostępniany na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa,
            tj. wolno go oraz teksty od niego zależne kopiować, cytować i rozprowadzać, pod
            warunkiem podania źródła. Jest to absolutny wymóg, gdyż to jedyna forma
            wyrażenia podziękowania dla sporej grupy ludzi, która dniami i godzinami
            zastanawiała się nad frazami, metaforami zawartymi w tekście, a nawet
            pojedynczymi wyrazami, nie oczekując od korzystających z tego tłumaczenia nic
            więcej, prócz poszanowania ich pracy.







            A tymczasem
          • patience Re: Wersja niemal ostateczna 11.11.08, 16:14
            cepekolodziej napisał:

            > "odmawiamy uwierzyć"
            >
            > To po polsku?
            >
            > Sorki, smile
            >


            Przejrzałam te uwagi insistorisa i poprawiłam na "Nie zgadzamy się wierzyć"....
            rzeczywiście lepiej.
        • piq uwagi moje 1 11.11.08, 16:29
          patience napisała:

          > Pięć dwudziestoleci temu wielki Amerykanin, w którego symbolicznym cieniu
          > dzisiaj stoimy, podpisał Proklamację Emancypacji. Ten doniosły dekret stał się
          > dla milionów murzyńskich niewolników, palonych w ogniu rażącej nieprawości,
          > latarnią morską nadziei. Nastał jako radosny brzask świtu po długiej nocy
          > zniewolenia.
          ____________

          te pięć dwudziestoleci mi nie leży, bo po polsku nic nie znaczy, choć po
          angielsku "score" ma mnóstwo znaczeń i dlatego zostało użyte. Dlatego
          opowiadałbym się za "pięć pokoleń" lub jednak "wiek" dla podkreślenia, że to za
          długo trwa.

          Druga zasadnicza sprawa to to, że brzask i świt się wykluczają, albo brzask
          (pierwsze promienie słońca na horyzoncie) albo świt (gdy słońce wzeszło), tak
          jest w słownikach; z ducha tej mowy wynika "brzask" lub można by dać wręcz
          niezły substytut polski "jutrzenka" (witaj, jutrzenko swobody... itd.), choć
          "brzask" zawiera więcej światła, na którego motywie jest oparta retoryka tego
          przemówienia.
          __________________

          > Ale my odmawiamy uwierzyć, że bank sprawiedliwości zbankrutował. Odmawiamy
          > uwierzyć, że brakuje środków w wielkim skarbcu możliwości tego narodu. Zatem
          > przybyliśmy zrealizować ten czek, płatny na życzenie czek, który da nam bogactw
          > o
          > wolności i pewność sprawiedliwości.
          ______________________

          "Odmawiamy uwierzyć" jest niezręczne i chyba błędne (odmawiać komu, czemu? kogo
          czego?), ponadto robi wrażenie, że to nie zdeterminowana grupa obywatelskiego
          nacisku, tylko grupa naiwniaków, którzy po iluś złych doświadczeniach nie wierzą
          już w to, co się im powie. Ja bym tu widział raczej mocne dyplomatyczne
          stwierdzenie siły w rodzaju "nie uznajemy" albo "nie przyjmujemy do wiadomości",
          w ostateczności "odmawiamy uwierzenia w to, że". Cza poszukać.

          No i raczej nie "bogactwo" wolnosci, tylko "skarb", bo po polsku bogactwo to
          podzielne zasoby, a King mówił o (w jakże amerykańskim duchu) "całej" wolności,
          niepodzielnej, "klejnocie wolności" jak to ujmowano w I Rzeczypospolitej, a nie
          tej, która była kawałkiem wolności, ułamkiem, a którą już mieli.
          _____________________


          > To nie pora na oddawanie się luksusom poszukiwania
          > ochłody czy zażywanie uspokajającego środka stopniowych zmian.
          _________________________

          "Luksus poszukiwania ochłody" nie oddaje sensu; chodzi wszak o luksus tonowania
          nastrojów społecznych, co z tego sformułowania nie wynika. Może "luksusowi
          czekania na ochłonięcie" lub "wygodnemu czekaniu na ochłonięcie" (nawet lepiej,
          bo chodzi o wygodną dotychczasową Amerykę), bo to sugeruje odłożenie sprawy, a
          chodzi o teraz.
          ______________________


          > jest końcem, lecz początkiem. A ci, co łudzą się nadzieją, że Murzyn potrzebuje
          > tylko się wyszumieć i tym się ukontentuje, mogą mieć nieprzyjemną pobudkę,
          _________________________
          Raczej "zadowoli" niż "ukontentuje" dałbym, lepiej po polsku i w kontekście
          niepoważnego traktowania Murzynów.
          _________________________

          > Tornada rewolty
          > dalej będą wstrząsać fundamentami naszego narodu, póki nie nastanie świetlany
          > dzień sprawiedliwości.
          __________________________

          To był protest bez przemocy i na tym oparty, więc chyba nie "rewolta" tylko
          "sprzeciw" albo coś takiego. Poza tym chodziło o egzekwowanie praw już
          ustanowionych, a nie o zmianę.
          ____________________________


          > Ale jest coś, co muszę powiedzieć mojemu ludowi, który stoi u progu
          > obietnicy, prowadzącego do pałacu sprawiedliwości: gdy będziemy zdobywać należn
          > e
          > nam miejsce, nie wolno nam przewinić żadnym złym czynem. Nie gaśmy naszego
          > pragnienia wolności piciem z kielicha goryczy i nienawiści.

          _________________

          "Threshold" to owszem próg, ale także przenośnie przedsionek, podejście, a w
          angielskiej wersji nie ma nic o obietnicy. Sens pojmuję tak, że lud czeka w
          przedsionku lub u progu pałacu sprawiedliwości, jest mu tam tłoczno (odniesienie
          do bieżącej sytuacji, czyli marszu w wielkim tłumie) i źle, ale wejście jest
          zawarte ("warm" w oryginale to nie było w znaczeniu "ciepły", tylko w
          świadomości wędrującego tłumu francowacie gorący, męczący i duszny). Napisałem
          zatem "dusznym przedsionku pałacu sprwiedliwości", ale to nie było
          najzręczniejsze, może "który stoi w skwarze u progu pałacu sprawiedliwości". Cza
          pomyśleć dali.

          I raczej dałby "pijąc z kielicha" niż "piciem z kielicha", bo jest to
          sformułowanie biblijne dosyć ustalone w świadomości ogółu.
          _________________________________

          > jesteśmy zadowoleni, i nie będziemy zadowoleni, aż „prawo tryśnie jak wo
          > da, a
          > sprawiedliwość jak potok nie wysychający!”crying1)

          Nie chodzi o "prawo" jako pojęcie justycjarne, jeno o pojęcie etyczne
          "sprawiedliwości" (w oryginale jest tu "justice"), a potem jest "righteousness"
          czyli prawość jako moralną właściwość. Dobrze byłoby się odwołać do konkretnego
          tłumaczenia, jak się to zwykle robi przy przekladach - albo z biblii tysiąclecia
          (tłumaczenie ukończone w latach 60.), albo z wersji polsko-brytyjskiego
          towarzystwa biblijnego, albo sięgnąć do Wujka, ale to chyba trochę przegięcie. W
          każdym razie tłumaczenie cytatów z innych ksiąg na własną rękę w dobrym
          przekładzie nie uchodzi, jeśli jest źródło po polsku.
          ___________________________

          > Nie jestem niepomny tego, że niektórzy z was przybyli tu po nieopisanych
          > utrapieniach i troskach. Niektórzy z was właśnie wyszli z ciasnych cel
          > więziennych. A część z was przybyła z miejsc, gdzie wasza pogoń – pogoń za
          > wolnością
          ___________________________

          Chyba nie pogoń, tylko dążenie, jak sądzę.

          ___________________________

          > I nawet jeśli mierzymy się z dzisiejszymi i jutrzejszymi trudnościami, to wciąż
          > mam marzenie.
          _______________________

          Z kontekstu mowy wynika, że nie mimo że mierzą się, lecz stają przed
          trudnościami, lub ewentualnie borykają się - chodzi o to, że mimo, że jest
          niewiarygodnie trudno, i wydaje się to prawie niemożliwe, to on ma to marzenie.
          Mierzenie się nie oddaje stanu wielkiej trudności.
          _______________________
          • patience Re: uwagi moje 1 11.11.08, 17:08
            - ooo piec pokolen, masz racje, to o to chodzi.

            - jutrzenka. juz poprawione

            - odmawiamy uwierzyc. Cza poszukac

            - nie uznajemy i skarb

            - rewolty czy sprzeciwu? Argumentujesz tak:
            > To był protest bez przemocy i na tym oparty, więc chyba nie "rewolta" tylko
            > "sprzeciw" albo coś takiego. Poza tym chodziło o egzekwowanie praw już
            > ustanowionych, a nie o zmianę.

            Ten fragment w oryginale brzmi tak: " The whirlwinds of revolt will continue to
            shake the foundations of our nation until the bright day of justice emerges."

            Ja sie wlasciwie zgadzam z logika twego rozmowania, ale wydaje mi sie, ze on w
            tym fragmencie jednak o rewolcie nadawal. Moze go ponioslo?

            prog czy przedsionek, czyli co autor chciał wyrazic? Duszny przedsionek jest
            swietny, ale też moze być tlumaczone tak, jak "warm welcome", w sensie
            obietnicy. Cza pomyslec, i to mocno, bo to kompletnie dwa rozne sensy. Szkoda,
            ze sie nie mozna zapytac autora, co mial na mysli...

            - pijąc z kielicha, ok

            - cytaty biblijne - wlasnie NIE tlumaczylam na wlasna reke, tylko szukalam (w
            sieci) wersji wczesniejszych niz Biblia Tysiaclecia. Z wersji ang wynika, ze on
            nie zacytowal dokladnie, tylko zmienil czas, zrobilam to samo. Ale mozna
            podyskutowac, bo znawca biblijny ze mnie zaden.

            - quest dosł. to ani pogon, ani dazenie. Byc moze sie da znalezc cos lepszego

            - > > I nawet jeśli mierzymy się z dzisiejszymi i jutrzejszymi trudnościami, to
            > wciąż
            > > mam marzenie.
            > _______________________
            >
            > Z kontekstu mowy wynika, że nie mimo że mierzą się, lecz stają przed
            > trudnościami, lub ewentualnie borykają się - chodzi o to, że mimo, że jest
            > niewiarygodnie trudno, i wydaje się to prawie niemożliwe, to on ma to marzenie.
            > Mierzenie się nie oddaje stanu wielkiej trudności.

            Hm. Powiadasz? No to cza pomyslec wink



            - ten luksus poszukiwania ochlody na razie zostawiam, acz bez przekonania, bo mi
            sie wydaje, ze to byla tez aluzja do ówczesnych upałów (maszerowali w gorącu, i
            spocony Luter mówił do spoconych ludzi). Ale jak mówisz, to również, a może
            nawet przede wszystkim, jest odniesienie do ochładzania nastrojów społecznych.
            Zobaczymy, co inni na to powiedzą. Z Twoich propozycji nabardziej mi sie podoba
            "luksusowi czekania na ochłonięcie" bo daje skojarzenia i do letnich temperatur,
            i do nastrojow spol. EEe tam, juz zmieniam, dobre

            - ukontentuje czy zadowoli? Bardziej mi sie podoba ukontentuje, bo trąci lekkim
            anachronizmem i jakoś lepiej pasuje do klimatu całości. Zoaczymy, co myślą o tym
            inni.
            • patience PS jeszcze o tej rewolcie 11.11.08, 17:58
              No myslimy o tym kawałku juz od jakiegoś czasu. Oczywiście masz racje, ze to byl
              protest bez przemocy, ale on pisze o wstrząsaniu podstawami spoleczenstwa, a
              lagodne podmuchy, zawirowania powietrza czy sprzeciw niczym nie wstrzasaja, a
              rewolta jest chyba w tym przypadku lepsza od buntu, gdyz spoleczenstwo
              zrewoltowane to jednak mniej niz zbuntowane. Bunt oznacza sprzeciw, takze na
              ostro, a zrewoltowanie moze tez oznaczac tylko nastroje, a nie wyjscie na
              barykady. W tym fragmencie sadze ze go troche ponioslo, mowil do ogromnego
              tlumu, ten Marsz byl wielkim sukcesem... Emocje mialy prawo go poniesc. Co ty na to?
              • patience I do wszystkich tlumaczy, prog obietnicy czy duszn 11.11.08, 18:21
                No mamy 2 moim zdaniem rownoprawne mozliwosci tlumaczenia. najlepiej by bylo sie
                zapytac autora, co mial na mysli, ale takiej opcji nie ma, wobec czego pozostaje
                nam dokonac wyboru, co wolimy. Gdzie ci zgromadzeni ludzie sie znajduja? Dwie
                wersje, obie sa przenoscniami, tylko obie znacza zupelnie cos innego:

                1. ze sie znajduja u progu, albo przedsionka obietnicy, nadziei na to, ze wejda
                do Palacu Sprawiedliwosci. Argument za: Cala mowa Kinga jest pelna nadziei, wiec
                i to wejscie do palacu sprawiedliwosci powinno byc opromienione optymizmem. W
                czasie przeszlym nie stali u tego progu, byl im niedostepny, to sie zmienilo
                dopiero, jak wyruszyli w Marsz, zaczeli dzialac. Podjelismy zobowiazanie, idzmy
                dalej, mowi MLK.

                2. Ze sie znajduja z dusznym przedsionku, stoja na tzw. wycieraczce do palacu
                sprawiedliwosci. Argument za - duchota i skwar im w tym marszu towarzyszyly (MLK
                mowi, ze nie czas na szukanie ochlody), mowi tez (we fragmencie o czeku) ze
                dopiero go przyszli zrealizowac, a na razie maja w garsci czek bez pokrycia.

                Po namysle sadze (choc pierwotnie kompletnie odrzucalam wersje piqa, ze ta
                duchota przedsionka rzeczywiscie dla sie uzasadnic innymi kontekstami mowy,
                rownie dobrze, jak nadzieja wynikla z tego, ze sie zeszli z tych wzgorz i
                pagorkow po to, by u tego progu stanac i pojsc dalej.

                Czyli mamy dwa obrazy, i wlasciwie to juz nie jest kwestia tlumaczenia tylko
                gustu, co bardziej przemawia? Ktory obraz? W zasadzie sadze, ze najlepiej na tym
                to tlumaczenie wyjdzie, jak zostanie zastosowana ta sama metoda, ktora
                zastosowalam przy wybieraniu miedzy "marzeniem" a "snem". W dyskusji blogowej,
                na ktora sie powolalam, wiekszosc ludzi lepiej "czula" marzenie, to doszlam do
                wniosku, ze ttrzeba sie trzymac wersji, ktora ludzie lepiej czuja. Teraz chyba
                tez trzeba wybrac miedzy czuciem a czuciem. Oba sa bardzo ladne, ale chyba
                najlepiej wyjdziemy wybierajac ten obraz, ktory przemawia do wiekszej liczby
                ludzi. Mam nadzieje ze sie Wam jeszcze nie znudzilo, i pomozecie wybrac miedzy
                przedsionkiem, w ktorym sie kisza na wycieraczce, bo taki byl owczesny stan
                faktyczny, a progiem nadziei, ktory musza przekroczyc i pojsc dalej, bo tez taki
                byl stan faktyczny. Osobiscie stracilam orientacje, nie wiem co lepsze. Za duzo
                optymizmu - niedobrze, tekst sie staje monotonny. Za duzo pesymizmu - takoż.
                Czyli sie zdaje na wyczucie wszystkich tlumaczy, co bardziej pasuje.
                • patience Tzn oba obrazy sa prawdziwe 11.11.08, 18:44
                  Tzn. wyszli z tych gor i pagorkow, mimo upalu pomaszerowali na Waszyngton i
                  staneli u progu, gdzie wczesniej nie byli. I teraz jest kwestia by pojsc dalej,
                  gdyz nie ma odwrotu.

                  Ale rownie wiele miejsca MLK poswieca temu, ze uczestnicy przeszli przez
                  wiezienia i bicie, przezyli koszmary, ze w motelach nie mogli sie wyspac ze
                  wzgledu na napisy "tylko dla Bialych", ze musza to wytrzymac, ze cierpienie jest
                  droga do zbawienia, i ze maja w garsci czek niewyplacalny, a raczej
                  niewyplacony. Chodzi o to, co lepiej przemawia do ludzi w akurat tym miejscu
                  mowy. Chyba trzeba uwzglednic ze to byla bardzo emocjonalna przemowa, mowca
                  "atakowal" sluchaczy obrazami, po mistrzowsku manipulujac ich emocjami. jak juz
                  nadmienilam, wczesniej odrzucalam interpretacje piqa, nie jako bledna, bo juz
                  dawno nie dyskutujemy na takim poziomie, tylko mi sie wydawalo, ze w tym miejscu
                  mowy duszne przedsionki nie pasuja. No ale od tamtego czasu uplynal dzien czy
                  dwa, i juz taka przekonana nie jestem, ze nie pasuje. A moze nawet bardzo
                  pasuje, jako kontrapunkt. Orientacje stracilam do tego stopnia, ze nie potrafie
                  wybrac. Jak ktos tego nie zrobi za mnie, to utkniemy.
            • piq Re: uwagi moje 1 11.11.08, 19:32
              > - rewolty czy sprzeciwu? Argumentujesz tak:
              > Ten fragment w oryginale brzmi tak: " The whirlwinds of revolt will continue to
              > shake the foundations of our nation until the bright day of justice emerges."
              >
              > Ja sie wlasciwie zgadzam z logika twego rozmowania, ale wydaje mi sie, ze on w
              > tym fragmencie jednak o rewolcie nadawal. Moze go ponioslo?

              Okej, może być rewolta, zrewoltowane społeczeństwo to niekoniecznie rewolucja z
              bronią w ręku.
              • patience Re: uwagi moje 1 11.11.08, 19:45
                no a ja tymczasem coraz bardziej sklaniam siz do dusznych przedsionkow. Juz
                chyba z 15 razy przeczytalam ten fragment z jego okolicami. Zaczyna mi sie
                wydawac ze on w tej mowie przeplatal emocje i ze to jest wlasnie to, co
                niektorzy okreslili jako "bardziej poetyckie" tlumaczenie w twoim wykonaniu. To
                moze byla jakas intuicja co do jego kontroli nad emocjami tlumu, ze je bardziej
                przeplatał. Tzn. na razie nie jestem pewna, ale zaczyna mi sie wydawac, ze moze
                przeplecenie tej nadziei duchotą miejsca, w ktorym aktuaklnie sie znajduja, to
                jest to, o co chodzi. no musze sie z tym przespac, ale ten wariant mowy zaczyna
                wygladac coraz bardziej atrakcyjnie.
                • amamit a ja chyle czola :) n/t 11.11.08, 20:10
                  • pozarski Re: a ja chyle czola :) 12.11.08, 21:35
                    A oto koncowa czesc ostatecznej wersji naszego wspolnego wysilku:



                    I have a dream today!
                    Mam marzenie, że pewnego dnia każdy będzie wywyższony doliny, a co wzgórza i
                    górskie dokonywane są niskie, szorstkie miejsca zostaną równina, i zgarbiony
                    miejscach będzie wyprostowała; "i chwała Pana jest ujawniły i wszyscy ludzie
                    ujrzą go razem ". ²

                    To jest nasza nadzieja, i to jest wiara, że mogę wrócić do Południowej z.

                    Z tej wiary, będziemy w stanie rozgromić z góry rozpaczy kamień nadziei. Z tej
                    wiary, będziemy w stanie przekształcić jangling discords naszego narodu w
                    pięknym symfonię braterstwa. Z tej wiary, będziemy mogli pracować razem, aby
                    modlić się razem, aby wspólnie walczyć, aby przejść do więzienia razem, aby
                    wstać na wolność razem, wiedząc, że będziemy wolny jeden dzień.
                    I będzie to dzień - będzie to dzień, kiedy wszystkie dzieci Bożych będą mogli
                    śpiewać z nowego znaczenia:

                    Mój kraj "tis ciebie, słodkie ziemi wolności, ja z tobą śpiewać.

                    Land where my fathers died, land of the Pilgrim's pride, Teren moich
                    przodków, gdzie zmarł, Land of the Pilgrim's Pride,

                    From every mountainside, let freedom ring! Od każdego Mountainside, niech
                    wolność pierścionek!

                    A jeżeli Ameryka ma być wielkim narodem, ten musi stać się prawdą.


                    Tak wiec wersja picusia najlepsza! Ze best!wink
                    • uri_ja Re: a ja chyle czola :) 12.11.08, 22:54
                      big_grin
                      big_grin
                      zlosliwcze big_grin wrzuciles w jakiegos translatora ???
                      nie moge big_grin
                      • pozarski Re: a ja chyle czola :) 13.11.08, 15:59
                        Guglinskij rulez!wink))
                        • uri_ja Re: a ja chyle czola :) 13.11.08, 20:25
                          smile))))
          • institoris1 Re: uwagi moje 1 12.11.08, 00:09
            piq napisał:

            Druga zasadnicza sprawa to to, że brzask i świt się wykluczają, albo brzask
            > (pierwsze promienie słońca na horyzoncie) albo świt (gdy słońce wzeszło)

            ....palonych w ogniu rażącej nieprawośc
            > i,
            > > latarnią morską nadziei. Nastał jako radosny brzask świtu po długiej noc
            > y
            > > zniewolenia.

            a moze tak?: Ten doniosły dekret stał się
            dla milionów murzyńskich niewolników, palonych ogniem razacej nieprawosci,
            latarnią morską nadziei i jawil sie jak radosny brzask wolnosci po dlugiej nocy
            zniewolenia.
            --------------------

            "Odmawiamy uwierzyć" jest niezręczne i chyba błędne (odmawiać komu, czemu? Cza
            poszukać.

            moze tak?:
            wzdragamy sie uwierzyc
            ----------------

            "Luksus poszukiwania ochłody" nie oddaje sensu; chodzi wszak o luksus tonowania
            > nastrojów społecznych, co z tego sformułowania nie wynika. Może "luksusowi
            > czekania na ochłonięcie" lub "wygodnemu czekaniu na ochłonięcie" (nawet lepiej,
            > bo chodzi o wygodną dotychczasową Amerykę), bo to sugeruje odłożenie sprawy, a
            > chodzi o teraz.

            a tak?:
            To nie pora na bierne czekanie, az ochlona wzburzone umysly, nie pora na
            aplikowanie uspokajajacego srodka stopniowych zmian i oddawanie sie luksusowi
            codziennosci.
            (od razu zaznaczam, ze aplikowanie jest do dupy).

            ------------------------
            Napisałem
            > zatem "dusznym przedsionku pałacu sprwiedliwości", ale to nie było
            > najzręczniejsze, może "który stoi w skwarze u progu pałacu sprawiedliwości".
            Cza pomyśleć dali.

            a tak?:
            Ale jest coś, co muszę powiedzieć mojemu ludowi, sklebionemu w (dusznym,
            /dusznym tak, zeby jednoczesnie oddawalo spieczonym, wyjalowionym/)przedsionku
            palacu sprawiedliwosci.

            -------------

            Z kontekstu mowy wynika, że nie mimo że mierzą się, lecz stają przed
            > trudnościami, lub ewentualnie borykają się - chodzi o to, że mimo, że jest
            > niewiarygodnie trudno, i wydaje się to prawie niemożliwe, to on ma to marzenie.
            > Mierzenie się nie oddaje stanu wielkiej trudności.

            a tak?:
            I nawet jeśli dzisiejsze i jutrzejsze trudnosci przygniataja nas swoim ogromem,
            to wciaz znajduje (potrafie odnalezc) w sobie marzenie. Jest to marzenie głęboko
            zakorzenione w amerykańskim marzeniu.


            • patience Re: uwagi moje 1 13.11.08, 15:59
              institoris1 napisał:

              > a moze tak?: Ten doniosły dekret stał się
              > dla milionów murzyńskich niewolników, palonych ogniem razacej nieprawosci,
              > latarnią morską nadziei i jawil sie jak radosny brzask wolnosci po dlugiej nocy
              > zniewolenia.

              Wydaje mi sie, ze to najlepsza wersja z dotychczas wymyslonych

              > moze tak?:
              > wzdragamy sie uwierzyc

              "Wzdragamy sie uwierzyc" tez mi sie podoba, bo chyba jest w tym zarazem akt
              odmowy, jak i odniesienie do wiary. To bardzo pasuje do pastora

              > a tak?:
              > To nie pora na bierne czekanie, az ochlona wzburzone umysly, nie pora na
              > aplikowanie uspokajajacego srodka stopniowych zmian i oddawanie sie luksusowi
              > codziennosci.
              > (od razu zaznaczam, ze aplikowanie jest do dupy).

              Oczywiscie mozna napisac "zazywanie". Luksusy codziennosci z jednej strony
              oddalaja od doslownego tlumaczenia w kierunku innej metafory (King poszedl w
              kierunku metafory laczacej owczesny upal (luksus szukania ochlody np. na plazy
              czy pod parasolka) z schladzaniem nastrojow spolecznych. Ale chyba by bylo mozna
              takie tlumaczenie zaakceptowac, gdyz w ciagu dalszym zdania mowi, ze łudzący się
              nadzieją mogą mieć nieprzyjemną pobudke, gdyby narod wrócił do codziennej
              rutyny. Czyli troche zmieniamy znaczenie frazy, ale znaczenie akapitu, w ktorym
              sie znajduje, jest wiernie oddane.

              > Ale jest coś, co muszę powiedzieć mojemu ludowi, sklebionemu w (dusznym,
              > /dusznym tak, zeby jednoczesnie oddawalo spieczonym, wyjalowionym/)przedsionku
              > palacu sprawiedliwosci.

              Duszny by w tej wersji mógł być, tylko pytanie, czy chodzi o duszny, czy
              ożywczy? on podaje "warm" a nie zatęchły, wyjałowiony etc. Warm to nie upalny
              czy wyjałowiony. Duszny by sie po ang. powiedzialo raczej sultry, albo hot a nie
              warm. The room is stuffy albo fusty... A on ich nie uzyl.

              Caly dzien mi zajelo zastanawianie sie nad tymi dwoma mozliwosciami tlumaczenia,
              no i przejrzalam pare slownikow, dlatego sie nie odzywalam, i jednak wracam do
              warm jako miły, ożywczy, niosacy nadzieje. Warmth znaczy ciepło, serdeczność,
              żywość, zapał, i to chyba jednak bardziej w tym miejscu pasuje. Tym bardziej, ze
              niebywaly sukces tego marszu (ponoc Kennedy mial watpliwosci, czy Kingowi uda
              sie zebrac znaczaca liczbe ludzi) a tymczasem Marsz sie okazal niebywalym
              sukcesem. Z cala pewnoscia jego uczestnicy byli pelni zapalu i poczucia
              satysfakcji, i to jest to, co King im mowi w roznych miejscach tej mowy. Nie
              mozna wrocic do codziennosci. trzeba pojsc dalej, nie mamy odwrotu. Przeszli
              ogromna droge, i staneli u ozywczego progu, ale przedsionek to jeszcze nie
              palac. Trzeba issc dalej, az (w dalszych partiach tekstu) dzwony wolnosci
              zadzwonią zewszad i beda naprawde wolni.

              Dlatego optuje jednak za takim tlumaczeniem:
              Ale jest coś, co muszę powiedzieć mojemu ludowi, który stoi u progu
              obietnicy, prowadzącego do pałacu sprawiedliwości: gdy będziemy zdobywać należne
              nam miejsce, nie wolno nam przewinić żadnym złym czynem.

              Ale sie nie upieram przy obietnicach. Cza pomyslec.

              > a tak?:
              > I nawet jeśli dzisiejsze i jutrzejsze trudnosci przygniataja nas swoim ogromem,
              > to wciaz znajduje (potrafie odnalezc) w sobie marzenie. Jest to marzenie głębok
              > o
              > zakorzenione w amerykańskim marzeniu.

              And so even though we face the difficulties of today and tomorrow, I still have
              a dream. czyli lepiej bedzie "wciaz znajduje"
              • pozarski Moja nieuwaga. 13.11.08, 16:02
                Gdyby tak MLK tak sie zastanawial,co i jak powiedziec,stalby tam do dzis i my
                bysmy nie musieli sie zastanawiac,co nam Obama wykreci za numery w nastepnych 4
                latach. Taki bylby maj drim.wink)
        • spitt Re: Wersja niemal ostateczna 12.11.08, 00:45

          Pierwsze z brzegu ,...


          Marze dzis !

          Marze ze pewnego dnia ,...

          ==================================================================

          Mam dziś marzenie!

          Mam marzenie, że pewnego dnia tam, w Alabamie,
          • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 16:15
            "Marze dziś!" jest po prostu przepyszne, szalenie dynamiczne, etc. Jest wymog
            czasu, w 'marze dzis' spelnione. I have a dream today. Tylko jednak jest taka
            intonacja Aaaaaj have a dreaaaam! Czyli Maaaam dzis marzeeenie. Znaczy sie, moze
            marze dzis jest troche za krotkie? A z drugiej strony jakie to ladne...

            Moze taka wersja, ze Mam dzis marzenie...

            a dalej jako Marze, ze pewnego dnia....
            • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 16:24
              Tak wiec picek odpadl i zwyciezcom jest incontinence. Sorki picek, mejbi nekst
              tajm!wink
              • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 18:00
                jestes bardzo glupi, pozi. Piq wniosl tyle w to tlumaczenie, co niemal nikt
                inny. Wystarczy porownac wersje pierwotna z tym, co jest teraz. Tzn. ja tego nie
                traktuje w charakterze konkurencji tylko brainstorming. Gdzie ludzie wnosza
                swoje, ale nie w ramach konkurencji, ale wspolpracy. Co prawda, to pojecie jest
                ci obce, ale wczoraj milczalam m.in. dlatego, ze z zagwozdką, którą postawił
                piq, poszlam na anglistyke. Nie tylko celem grzebania w slownikach, rozmawialam
                tez z ludzmi. Pokazalam ten watek, z twoim, nic nie wnaszacym wyjatkiem, jak sam
                zadeklarowales. Ktos mi powiedzial, ze watek wyglada, jakbym zgromadzila bande
                zawodowych tlumaczy, i to na najwyzszym poziomie. Podziwiali, w tym piqa za te
                duszne przedsionki. Np jeden z ludzi z ktorymi rozmawialam ma doktorat, i mierzy
                wyzej. Moze to nie profesor, ale bardzo obiecujacy doktor, swietnie osadzony w
                nauce. Powiedzial, ze wersja piqa zwrocila mu uwage na nowe aspekty tej mowy.
                Sklonil sie ku warm, jako obietnica, ale to wcale nie znaczy, ze wersja dusznych
                przedsionkow zostala pogrzebana pod zwalami ziemi. Przeciwnie, ludzie nad tym
                mysla i kto wie co wymysla za pare lat. Moze powstanie lepsze tlumaczenie, albo
                lepsze zrozumienie tego tekstu. To samo z tymi kretowiskami, teraz je odrzucamy,
                ale piq ma racje ze swoja argumentacja. Nawet jesli sie nie znajdzie w glownym
                tlumaczeniu, to zwrocil na cos uwage. Nie masz pojecia jak trudno sie znalezc
                chodzby w przypisach do glownego tekstu, tym bardziej, ze to mowa uznawana na
                jedna z najwiekszych w XX wieku, a swoimi watpliwościami moim zdaniem piq sie w
                tym tekscie odnalazl na stale. Jest nowatorski. To samo z postulatem dynamiki
                spitta (dziś marzę!) To są rzeczy, ktore wymagają wielkiego namysłu, który
                właśnie trwa długo, ale które zostają, w kolejnych tłumaczeniach. Jakąś wersje w
                końcu puścimy, ale to wcale nie znaczy, ze najlepsza z mozliwych. Puszczamy ja
                jako open source, totez sie spodziewam, ze ludzie po nas beda poprawiac. I tak
                powinno byc, jesli ktos pragnie, by jez. polski tez byl jezykiem powaznej
                dyskusji politycznej, nie tylko angielski.
                • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 18:03
                  No popatrz,a zaczelo sie od 1 wyrazu. To jeszcze mi powiedz,czy zareklamowalas
                  swoja nieobecnosc w portalu Rady Europy. W koncu to wazniejsze niz jakis drim
                  jakiegos baptysty,no nie?wink
                  • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 18:13
                    Twego powyzszego postu nie skapowalam. Tzn, poza ogolnym przeswiadczeniem, ze
                    pozadasz krwi, jak kazdy wampir, i pewnie cie to sklonilo do napisania
                    powyzszego postu, ale kompletnie nie kapuje, o co ci chodzi. nawet wampiry sie
                    musza wyrazac zrozumiale. I nawet kiedy maja cos do powiedzenia, co ich
                    aktualnie dreczy, ale co nie ma nic wspolnego z tlumaczeniem wink
                    • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 18:21
                      Jak zwykle udajesz,ze nie wiesz o co chodzi. Wampiry,krew...Czy bohater marca ci
                      pokazal swoje sztuczki z voo doo? Nie przejmuj sie. Przeciez to wariat.wink
                      • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 18:24
                        Pozi, ale o co ci chodzi????
                        • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 18:36
                          Jakas zapominalska jestes.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=86949575&wv.x=2&a=87083553
                          Napisalas swoja biografie. Ja na portalu Rady Europy nie znalazlem twojego
                          nazwiska,choc twierdzisz,ze bylas
                          "w latach 1985-1988 przedstawiciel Polski w Komisji Praw Człowieka Rady Europy,
                          gdzie organizowałam kampanie młodzieży przeciwko antysemityzmowi i szowinizmowi
                          w Europie... etc". Domagalas sie natychmiastowej odpowiedzi,ale ze nie bylo mnie
                          w domu,odpowiedzialem nastepnego dnia. Od tego momentu nabralas wody w usta. W
                          twoim tekscie jest jeszcze kilka niejasnosci,a wlasciwie klamstw,bo czesc z nich
                          opisujesz dokladnie w pamietniczku. Wiec jak, juz wiesz o co chodzi?wink
                          • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 18:49
                            Ok. skapowalam. Faktycznie pracowalem kiedys dla RE w Komisji Praw Czlowieka.
                            Bylam koordynatorem tej kampanii przeciwko szowinizmowi, anstysemtyzmowi i
                            nietolerancji, i to nie tylko na Polske, ale tez niektore kraje E. Srodkowej i
                            Wsch. Prof Andrzej Sicinski (owczesny Minister Kultury) mnie zaakceptowal, ale
                            szczerze powiedziawszy, nie mial wiele do gadania, wygralam wybory. To moj
                            osobisty sukces, tyle, ze nie kapuje, jaki to ma zwiazek z tlumaczeniem. Tu sa
                            potrzebne zupelnie inne talenty. To jest watek o tlumaczeniu tekstu, licza sie w
                            nim talenty literackie a nie biurokratyczne. Tj powtarzam pytanie, o co ci
                            chodzi, pozi. Samopozerajacy sie wampir?
                            • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 18:52
                              Ale dlaczego nie ma cie na liscie? Twoje nazwisko po prostu nie istnieje. Co to
                              ma wspolnego z tlumaczeniem? Nic. Ale z toba - wszystko.wink
                              • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 19:04
                                Zielonego pojecia nie mam o co ci chodzi. Tj. w odroznieniu od komuchow, podaje
                                swoj prawdziwy zyciorys. Na listach gierojow mnie nie ma, bo kobiet nie lubia,
                                alke generalnie zrobilam swoje, niemniej do tego watku to nic nie ma. Udalo mi
                                sie w 1 watku zgromadzic ludzi szalenie wysoko ocenianych przez anglistow.
                                Zalezy mi glownie na tlumaczeniu. Na Aquanecie mam wyzszy poziom niez
                                gdziekolwiek indziej, to przyznaja tez ludzie z tytulami naukowymi. Robimy cos
                                wyjatkowego. Jedni sa anglisci, drudzy sie znaja na polszczyznie, inni
                                filozofowie. Uwazam za wielka wartosc, ze im sie chcialo w takim watku
                                dyskutowac, olewam twoje problemy. To tlumaczenie zaczyna byc gieniaaaalne,
                                mysle ze przez cale lata ich nikt nie wyprzedzi.
                                • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 19:08
                                  Ja mysle,ze masz zielone i kazde inne pojecie. Piszesz,ze sobie posiedzialas,a
                                  tymczasem wszyscy wiedza, ze siedzialas w areszcie 5 dni, a potem w wariatkowie
                                  3 miesiace. To kazdy moze przeczytac na aqua. Zas jesli chodzi o tlumaczenie,
                                  Guglinskij 1000 razy lepszy. Z tytulami naukowymi i bez.wink
                              • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 19:20
                                Zielonego pojecia nie mam, doprawdy, o co ci chodzi z tymi listami i jakimi
                                (????). Zapewniam cie jednakowoz, ze sukcesy biurokratyczne nie maja nic
                                wspolnego z inteligencja tlumacza, a tego dotyczy ten watek. Skup sie na tym,
                                jesli potrafisz. Wymysl cos, chodzi tylko ( i aż) o tłumaczenie. twoje odkrycia
                                biurokratyczne uwazam za zalosne. chodzi o inteligencje tlumaczenia, a tu jestes
                                wiecej niz cienki, nie potraf\sz powiedziec nic.jak wampir, ktory tylko zeruje
                                na cudzym mysleniu....
                                • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 19:28
                                  Nie widze powodow,zeby sie angazowac w tlumaczenie spiczu,ktory stracil
                                  aktualnosc wyborem czarnego prezydenta USA. Chodzi mi raczej o autorke (hm, w
                                  coraz mniejszym stopniu) tlumaczenia. Mam czas. Nie spieszy mi sie. Watkow z
                                  toba w roli glownej bedzie jeszcze troche. Moze sam zaloze jakis?wink)
                                  • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 19:52
                                    jakby tu elegancko. Aktualny prezydent nsie wprost odnosil do tej mowy, dlatego
                                    jest to wazne, jak zostanie przetlumaczone. Dla mnie sie liczy to, za na
                                    katedrze anglistyki ten watek obejrzeli9 i doszli do wniosku, ze to jakas
                                    intelektualna smietana. Ja tez nie mam pojecia, kto sie kryje pod nickami. Ale
                                    ci wymienieni pod tlumaczeniem, zostali ocenieni jako dobrzy, albo bardzo
                                    dobrzy. W zasadzie nic wiecej mnie nie obchodzi, procz szansy na wspolprace z
                                    utalentowanymi ludzmi.

                                    kazdy kiedys umiera, pozi. Wtedy sie nic nie liczy procz tego, z kim pracowales
                                    i co zrobiles. Nie spodziewalam sie takiego poziomu po tym watku. Ale zobaczylam
                                    reakcje z zewnatrz. Jestem zaszczycona, ze moge wspolpracowac nad tekstem, ktory
                                    zapewne nas wszyskich przezyje. Czyli spadaj pozi. Uwielbiam ludzi, ktorzy sie
                                    do tego tekstu przylozyli. sa gieniaaalni.
                                    • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 20:00
                                      Na katedrze anglistyki sobie to obejrzeli? Kazdy umiera? No,ty mnie po prostu
                                      szokujesz. I jeszcze zaszczycona taka jestes. Ja sie pochylam nad toba. Cos
                                      czuje,ze to bedzie jak ze wszystkim,czego sie dotkniecie. Katastrofa,po prostu.wink
                                      • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 20:14
                                        No obejrzeli. Z powodu teorii piqa. Niektorzy ludzie maja taki poziom, ze sie
                                        nie przejmuja, ze za teoriami stoja zaledwie nicki. Ale to cos nowego. Nie
                                        wymyslonego wczesniej...

                                        Jakzakończyć 7 lat prawicowych awantur
                              • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 21:03
                                Zielonego pojecia nie mam, o co ci chodzi z "listami", w zwiazku z czym moze na
                                nich jestem, moze nie. Chyba jako pierwsza wyskoczylam ze zwrotem obywatelstwa,
                                gdyby to poszlo wedlug mego gustu, uroczystosc by byla 10, a nawet 15 lat
                                wczesniej. Ale swiat sie potoczyl inaczej. Dla mnie to prahistoria. Liczy sie
                                dzisiejsze tlumaczenie i ludzie, co przy nim tym wspolpracuja.



                                Jakzakończyć 7 lat prawicowych awantur
                                • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 21:06
                                  Jakie znow listy? Napisz swoje nazwisko w rubryce search i zobaczysz, co
                                  wyskoczy. Nic wlasnie. O czym tu gadac? Spotkal sie 1 megaloman z 1 megalomanka
                                  i zalozyli biznes. Ona tlumaczy Habermasa,ale nie zna niemieckiego. On pisze
                                  traktaty,ale posluguje sie tylko wklejkami z wikipedii. Team for life.wink
                                  • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 21:18
                                    Hm. pewnej czesci twych wypowiedzi po prostu nie kapuje. niewatpliwie misles cos
                                    do powiedzenia... Tylko co to ma wspolnego z Habermasem czy czymkolwiek....
                                    • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 21:21
                                      Moze nastepne 3 miesiace w jakims zacisznym asylum ci pomoze?wink
                                      • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 21:36
                                        pozarski napisał:

                                        > Moze nastepne 3 miesiace w jakims zacisznym asylum ci pomoze?wink

                                        Osobiscie watpie. 3miesiace tzw "asylum" czy 6 mies. pobytu w sowieckich
                                        zakladach psychiatrycznych w historii XX wieku nic nie zmienilo. A raczej na
                                        odwrot. Ale tu jestesmy skromniejsi, nie zajmujemy sie odmienianiem swiata.
                                        Tlumaczymy tekst, poza polityka, jak to jest mozliwe. neostalinowskie wiry w
                                        stylu poziego to rzadkosc. Warte kultywowania, bo nowych juz nie bedzie
                                        • pozarski Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 21:40
                                          Nie porownuj sie z np gen. Grigorienkiem. Ty poszlas dobrowolnie,jego wsadzono
                                          sila. Ale,jak juz wspomnialem, megalomanka nie widzi roznicy. I ten
                                          komunistyczny belkot, ktorym sie poslugujesz. Powinnas sie zdecydowanie kurowac.
                                          Moze u jakiegos speca od general semantics?wink
                                          • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 21:49
                                            Pozi, tu chodzi o dobre tlumaczenie tekstu. Z wczorajszej wizyty na anglistyce,
                                            opinia jest taka, ze zgromadzilam wspanialych lingwistow. Co mnie moga obchodzic
                                            twoje neosowieckie pomysly ideolo? Kogo to obchodzi? Ludzie, w tym ja, po prostu
                                            wykonali dobra prace.Widzisz tekst w jednym jezyku, tlumaczysz na inny... Na
                                            najwyzszym poziomie, sadzac po recenzjach, jakie zebralismy. Ze tak powiem, wale
                                            twoje sowieckie problemy, chce po prostu zarobic dobre tlumaczenie, ktore mnie
                                            sama przetrwa. Widze na to decydujaca szanse we wspolpracy...
                                          • patience Re: Wersja niemal ostateczna 13.11.08, 21:55
                                            pozarski napisał:

                                            > Nie porownuj sie z np gen. Grigorienkiem. Ty poszlas dobrowolnie,jego wsadzono
                                            > sila. Ale,jak juz wspomnialem, megalomanka nie widzi roznicy. I ten
                                            > komunistyczny belkot, ktorym sie poslugujesz. Powinnas sie zdecydowanie kurowac
                                            > .


                                            A kto to jest general Grigorienko?


                                            ; ))))
                                            > Moze u jakiegos speca od general semantics?wink
    • jenisiej A mnie się marzy, że... 15.11.08, 20:36

      Zew Wolności rozhuśta spienione bałwany Aquanetu!
      Pieśń Wolności poruszy malownicze wzgórki Kobiety!
      Blues Wolności przebudzi ciemną dolinę Depresji!

      Czego Państwu i sobie życzę wink

      PS. info dla Drogich Gości z anglistyki tudzież innych zacnych
      gremiów: to fora są, które zamieszkuje mrowie uciśnionych przez
      obecną Administrację czarnuchów portalu tego.
      • drf Blues Brothers ... 15.11.08, 23:39
        Zew Wolności rozhuśta spienione bałwany Aquanetu!
        Pieśń Wolności poruszy malownicze wzgórki Kobiety!
        Blues Wolności przebudzi ciemną dolinę Depresji!


        wink)))
        • pozarski Re: Blues Brothers ... 15.11.08, 23:47
          sanatorium_psychiatryczne napisalo:
          >
          ale nie zaprotestowalo przeciwko rasistowskiemu akcentowi deklaracji szanpana
          Jeniego:

          "PS. info dla Drogich Gości z anglistyki tudzież innych zacnych
          gremiów: to fora są, które zamieszkuje mrowie uciśnionych przez
          obecną Administrację czarnuchów portalu tego."

          Jak widac kolesiostwo, rzecz decydujaca. No,niech bedzie. Nie zalezy mi na
          komplementach stetryczalego lewaka drf'a.wink
          • drf Pozarny Zespół Tourette'a ... 16.11.08, 00:07
            Zespół Tourette'a

            W badaniach nad neurobiologiczną stroną przeklinania szczególnie przysłużyły się
            osoby chore na zespół Tourette’a. U osób cierpiących na tę genetyczną chorobę
            występuje nadpobudliwość, utrudniona kontrola nad odruchami, różnego rodzaju
            tiki. U ok. 15 proc. rozpoznaje się koprolalię – niedającą się opanować potrzebę
            wypowiadanie nieprzyzwoitych słów, obelg, przekleństw.

            Gilles de la Tourette / Fot.
            pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Georges_Gilles_de_la_Tourette.jpg ; zdjęcie
            znajduje się epozytorium wolnych zasobów i ma więcej niż 70 lat.Neurolog Gilles
            de la Tourette w 1885 roku pierwszy opisał chorobę tików nazwaną później jego
            imieniem. Przypadłość ta znana była jednak wcześniej. Objawy dokładnie opisano w
            średniowiecznych raportach dotyczących ludzi uznanych za opętanych przez diabła.
            U osób dotkniętych tym schorzeniem produkowane jest zbyt dużo neuroprzekaźnika
            dopaminy w zwojach podstawy mózgu, przedniej części mózgu odpowiedzialnej miedzy
            innymi za kontrole nad niestosownym
            zachowaniem. Bez odpowiedniej kontroli tego organu układ limbiczny produkuje
            sygnały, które objawiają się wyrzucaniem w sposób niekontrolowany przekleństw u
            osób dotkniętych jednym z objawów - koprolalią.

            .....

            pl.youtube.com/watch?v=YZxNXRG3SWE
            • pozarski Re:raczej agatowy Zespół Tourette'a ... 16.11.08, 00:12
              Jak lewactwo? Ilu faszystow dzis sie panu udalo przekonac do ObladiObama?wink
              • pozarski A tu deklaracja ideowa 16.11.08, 00:21
                po wyborach Obamy
                drf 14.11.08, 00:29 Odpowiedz
                sa zmiany globalne...
                rasizm Panie XX nie przejdzie...
                ===
                nowonarodzonego lewaka. Jak sie TEN syndrom nazywa? Znajdz w wikipedii.wink
              • drf republikanie przegrali kotlecie... 16.11.08, 00:31
                musisz sie z tym pogodzic...


                i wiecej szacunku dla Prezydenta USA kotlet!!!

                • drf CIA... 16.11.08, 00:32

                  uwazaj na zakretach

                  wink
                  • pozarski Kompletny Gomulka; ale 16.11.08, 00:44
                    fajnie. Ty sie umiesz podkladac,drf. CIA? Znamy, znamy. Gomulka nie wyjmowal z
                    ust.wink
                    • drf Glupek jestes kotlet 16.11.08, 00:51

                      Na tym forum wielokrotnie goscili chlopcy z amerykanskich sluzb specjalnych ..
                      wielka afera ale to bylo dawno pozi bardzo dawno...
                      • pozarski Tak,tak,oczywiscie 16.11.08, 00:53
                        towarzyszu Wieslawie.wink
                • pozarski Syndrom sie klania 16.11.08, 00:42
                  sanatorium_psychiatryczne. Tu nie kcpzpr,zebym cos musial,panie tego,jak wam
                  tam,obamadrf.wink
                  • drf jak ktos lubi Obame... 16.11.08, 00:48

                    to chory psychicznie, Janku?


                    • pozarski Przede wszystkim, 16.11.08, 00:51
                      nie jankuj mi. Tak,musi byc chory psychicznie. Wariat po prawdzie,bo gdyby nie
                      byl,wiedzialby,ze tak niejasnej postaci jak Obama nie bylo jeszcze w Bialym
                      Domu. I nie mysle o skorze twojego idola,a o jego przeszlosci. Ponawiam tez
                      zadanie,zebys zaprzestal zwracania sie do mnie po imieniu i po nazwisku.
                      • drf dobranoc.nt 16.11.08, 00:53

                        • pozarski Zgin, przepadnij 16.11.08, 01:02
                          silo nieczytsta.
                          • drf Re: Zgin, przepadnij 16.11.08, 01:04

                            woooodu robisz na dobranoc?


                            • drf Repower America 16.11.08, 01:13
                              www.repoweramerica.org/
    • pozarski Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 17.11.08, 14:59
      Tlumaczka poszukuje wyrazu.

      Podsumowanie zawodowe:

      W sprawach zawodowych jestem oporna i kaprysna. Propozycje zwiazane z
      tlumaczeniem (ang. - pol.) musza byc interesujace, co oznacza, ze nie tlumacze
      zadnych biznesowych nudziarstw za zadne pieniadze. Wylacznie filozofia, lit.
      piekna oraz politologia, szeroko rozumiana, bo moga byc tez teksty
      socjologiczne, felietonowe lub ksiazki dosyc luzno zwiazane z politologia.
      Chetnie tlumacze pod pseudonimem. Wysoko sie cenie i nie mam czasu na propozycje
      nieprzemyslane. Od powaznego oferenta oczekuje, ze mi poda oferte zawierajaca
      tekst, cene, swoj optymalny czas wykonania oraz czas do namyslu, minimum od 3
      dni do tygodnia. W wyjatkowych sytuacjach moge tlumaczyc live, tj. ze
      sluchawkami na uszach, bezposrednio z jednego jezyka na drugi - ale wole pisac,
      bo zle sie czuje w duzych, ludzkich stadach wink
      • uri_ja Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 17.11.08, 16:20
        ?
        nie live tylko symultanicznie big_grin
        • pozarski Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 17.11.08, 16:23
          Moze miala na mysli live show? Co jeszcze?wink
          • uri_ja Re: Czy jest po polsku taki wyraz? 17.11.08, 16:29
            nie wiem. to mnie sie na oczy smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka