Gość: obserwator
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
27.10.03, 07:54
Już ponad 30 tys. Niemców żąda zwrotu mienia pozostawionego w Polsce
Agresja prawna
Niemcy nigdy nie zrezygnują z dążenia do odzyskania stanu posiadania z 1937
r. - już trzydzieści lat temu przestrzegał Henry Kissinger. Ten urodzony w
Niemczech amerykański sekretarz stanu w administracji Richarda Nixona dobrze
wiedział, że "nawet jeśli Niemcy uznają swoją winę za rozpętanie wojny, nie
godzą się na karę, czyli utratę dawnych wschodnich terenów. I gdy tylko
nadarzy się okazja, spróbują tę stratę odwojować". Jeśli przez lata nie
podnosili roszczeń publicznie, to głównie ze względów taktycznych.
Obecnie już ponad 30 tys. Niemców ubiega się o odzyskanie majątku
pozostawionego na terenach przyznanych Polsce po 1945 r. Koordynacją tych
roszczeń zajmuje się specjalnie utworzona w tym celu organizacja - Pruskie
Powiernictwo (Preussische Treuhand GmbH & Co. KG a.A.). Deklarację
opodatkowania się na jej rzecz zgłosiły już władze trzech niemieckich landów
oraz czterystu miast.
Polska i Czechy na celowniku
Pruskie Powiernictwo to spółka komandytowa zarejestrowana w Izbie
Przemysłowo-Handlowej w Bonn (pod numerem: B 12224). Erika Steinbach,
przewodnicząca Związku Wypędzonych (BdV), stwierdziła na łamach "Die Welt",
że "Pruskie Powiernictwo nie ma z BdV nic wspólnego". Innego zdania jest
założyciel i szef spółki Rudi Pawelka. Zastępcą Pawelki jest zresztą Hans-
Guenther Parplies, wiceprezydent BdV, czyli zastępca Steinbach. Jest ironią
historii (jeśli nie prowokacją), że Pruskie Powiernictwo (jego twórcy
używają też angielskiej nazwy Prussian Claims Society), wymyślono na wzór
Jewish Claim Conference, organizacji walczącej o odzyskanie mienia
żydowskiego zrabowanego przez nazistów.
Powrót Krzyżaków?
Zanim jeszcze Pruskie Powiernictwo zaczęło działać, do polskich urzędów na
Dolnym Śląsku, Pomorzu Zachodnim, Pomorzu Gdańskim oraz na Warmii i Mazurach
trafiło ponad 20 tys. wniosków o zbadanie obecnego statusu dawnych majątków
Niemców. Tylko w tym roku takich wniosków było prawie 6 tys. Urząd Miasta w
Malborku w ubiegłym tygodniu otrzymał od tamtejszej mniejszości niemieckiej
propozycję przekazania zniszczonego budynku Szpitala Jerozolimskiego dawnym
włodarzom miasta - Krzyżakom. Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu
Niemieckiego w Jerozolimie istnieje i działa w Austrii oraz południowych
Niemczech. Brunon Platt, obecny wielki mistrz, z zadowoleniem przyjął tę
propozycję.
Strategia małych kroków
Do lokalnych urzędów w Polsce trafiają też już pierwsze wnioski o zwrot
mienia. Władze Legnicy otrzymały wnioski o zwrot Niemcom gospodarstw rolnych
w Słupie koło Jawora oraz podlegnickich Krotoszycach. Spadkobiercy rodziny
Steinbrueck złożyli wniosek o zwrot dwóch kamienic przy alei Zwycięstwa i
przy ulicy Kartuskiej w Gdańsku oraz terenu po spalonym budynku przy Podwalu
Staromiejskim. Urząd Miejski w Szczecinie w ubiegłym miesiącu odesłał
nadawcy z Niemiec napisany po niemiecku wniosek z żądaniem zwrotu
nieruchomości. - Przypomnieliśmy wnioskodawcy, również po niemiecku, że w
polskich urzędach obowiązuje język polski - mówi Monika Streich, pracownica
kancelarii prezydenta miasta. Starostwo Powiatowe w Szczytnie odesłało
niedawno do Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie dwa wnioski Niemców o
zadośćuczynienie za utracone majątki. - Mieszkańcy tych terenów informują
nas też, że w ostatnim czasie bardzo często odwiedzają ich goście z Niemiec,
którzy oglądają swoje dawne domy i gospodarstwa - podkreśla Ryszard
Dzwonkowski, sekretarz Starostwa Powiatowego w Szczytnie.
Urabianie opinii
Według prawników, z którymi rozmawialiśmy, m.in. prof. Jana Sandorskiego z
Katedry Prawa Międzynarodowego UAM w Poznaniu oraz prof. Władysława
Czaplińskiego z Polskiej Akademii Nauk, udziałowcy Pruskiego Powiernictwa
nie mają na co liczyć. W świetle prawa międzynarodowego kwestie
nieruchomości w Polsce podlegają wyłącznie jurysdykcji polskich sądów.
Szefowie Pruskiego Powiernictwa odrzucają te argumenty, a związki
wysiedleńców zachęcają Niemców z dawnych terenów Rzeszy i ich potomków
do "materialnego i duchowego poparcia inicjatywy".
Ministerstwo skarbu III Rzeszy w RFN
Według dziennika "Sueddeutsche Zeitung", w maju 2003 r. żądania
odszkodowawcze Niemców poparł Joschka Fischer, minister spraw zagranicznych
w rządzie Schroedera - dotyczyły one Niemców sudeckich. Fischer miał wysłać
list do premiera Bawarii Edmunda Stoibera, największego rzecznika
wysiedleńców, w którym popierał "humanitarny gest wobec najbardziej
poszkodowanych Niemców sudeckich". Rzecznik prasowy ministra zdementował
informację dziennika, nazywając ją "błędną interpretacją". W Niemczech
dążenia do cofnięcia historii do 1937 r. są silniejsze, niż można sądzić po
publicznych wypowiedziach ograniczonych wymogami politycznej poprawności.
Gdyby przyjąć sposób rozumowania historyka Richarda Chesnoffa, który uznał
Związek Wypędzonych za swego rodzaju ambasadę III Rzeszy w RFN, można
powiedzieć, że Pruskie Powiernictwo to zastępcze ministerstwo skarbu III
Rzeszy w RFN.