Gość: chala
IP: *.rdu.bellsouth.net
03.11.03, 02:50
"Za sprawą organizacji żydowskich i uległych wobec nich środowisk społecznych
w Niemczech wybuchł kolejny skandal..."
Nie za sprawa tego ktory oskarzal Zydow o zbrodnie rowne zbrodniom nazistow
hitlerowskich?
I to sa slowa "organu" partii w POLSKIM SEJMIE? Moze czas by POLSKI SEJM i
POLSKI RZAD zajal stanowisko w psrawie POLSKICH NAZISTOWz LPR?
Afera po wypowiedzi polityka CDU o żydowskim udziale w komunistycznych
zbrodniach
O żydowskiej rewolucji w Rosji
Za sprawą organizacji żydowskich i uległych wobec nich środowisk społecznych
w Niemczech wybuchł kolejny skandal z powodu niepoprawnej politycznie
wypowiedzi jednego z członków partii CDU. Martin Hohmann uznał Żydów za naród
sprawców komunistycznych zbrodni, przypominając, iż podczas ruchów
rewolucyjnych w Rosji i krajach środkowej Europy działali bardzo licznie w
komunistycznych gremiach kierowniczych, jak również w oddziałach
egzekucyjnych Czeka (Komunistycznych Służb Bezpieczeństwa).
Choć opinię taką Hohmann wygłosił podczas obchodów związanych z rocznicą
zjednoczenia Niemiec (03.10) w miejscowości Neuhof (koło Fuldy), dopiero
ostatnio dotarła ona do żydowskich środowisk, które uznały ją za skandaliczną.
Hohmann stwierdził w Nauhof, iż w pierwszej fazie rewolucji bolszewickiej w
Rosji wymordowano również przy wydatnej pomocy Żydów miliony ludzi. W związku
z tym, Hohmann zadał prowokujące pytanie - czy Żydzi to wyłącznie ofiary, czy
może istnieje czarna strona historii ludu żydowskiego, o której mało się
mówi? Częściowo odpowiedział na to pytanie, stwierdzając, że według tej samej
logiki, którą stosuje się do oceny niemieckich zbrodni, również Żydów
należałoby nazwać narodem sprawców ("Taetervolk") komunistycznych zbrodni.
Hohmann przypomniał, iż już w 1919 r. prezydent USA Woodrow Wilson określił
rewolucję bolszewicką mianem "żydowskiej rewolucji". Powołał się też na
książki znanego pisarza rosyjskiego Aleksandra Sołżenicyna.
Te wypowiedzi spowodowały (nieco spóźniony) wybuch oburzenia, i to zarówno w
środowiskach żydowskich, jak i w tzw. niemieckiej klasie politycznej. W
Niemczech jakiekolwiek antyżydowskie wystąpienia natychmiast traktowanie są
jako wypowiedzi antysemickie. Tak było m.in. w przypadku polityka FDP -
Muellemena, który nie wytrzymał ataków na niego i popełnił samobójstwo.
Obecnie także wobec Hohmanna większość prasy niemieckiej zastosowała nagonkę,
wypominając mu jego wcześniejsze "antysemickie wybryki".
Niektórzy politycy zażądali natychmiastowego wyrzucenia Hohmanna z partii,
jak również z frakcji CDU w Bundestagu. W wyniku tej presji został on
zmuszony do złożenia przeprosin. Tłumaczył niedawno publicznie, że jego
zamiarem nie było kwestionowanie wyjątkowości holokaustu i nie zamierzał
piętnować Żydów jako narodu sprawców, a jeśli powstało takie wrażenie, to
jest mu przykro i żałuje, iż zranił uczucia innych ludzi.
Środowiskom żydowskim te słowa nie wystarczają i w dalszym ciągu żądają wraz
z niemieckimi socjalistami złożenia przez niego mandatu poselskiego. Ponadto
organizacje żydowskie rozważają wystąpienie przeciwko Hohmannowi na drogę
sądową. Nie chcąc być posądzonymi o antysemityzm, od wypowiedzi swojego
kolegi odcięli się również przywódcy CDU. Według informacji agencji AFP,
Angela Merkel, przewodnicząca CDU, rozważa wyrzucenie Hohmanna z frakcji
parlamentarnej tej partii. Tak z reguły kończą w RFN karierę politycy, którzy
ośmielą się skrytykować środowisko