xiazeluka
16.12.08, 13:16
"Opis eksperymentu
Grupa studentów deklarujących się jako pacyfiści została przebadana
pod kątem zdrowia psychicznego. Losowo zostali podzieleni
na "więźniów" i "strażników".
Strażnicy więzienia nie przeszli żadnego przeszkolenia, które dałoby
im wskazówki, jak mają się zachowywać w swojej nowej roli. To, w
jaki sposób utrzymać ład i porządek w więzieniu i jak podporządkować
sobie więźniów, oczywiście o ile nie przekraczało pewnych reguł,
było całkowicie w ich gestii. Strażnicy sami ustanowili sobie prawa,
które będą mogli wprowadzić w życie pod nadzorem naczelnika
więzienia i studenta Uniwersytetu Stanford. Naturalnie, podobnie jak
prawdziwych strażników więzienia, ochotników ostrzeżono również o
wielkiej odpowiedzialności, którą na siebie biorą i o różnych
niebezpiecznych sytuacjach, które mogą ich spotkać i którym będą
musieli stawić czoła, podejmując się tak niebezpiecznej pracy.
Badani byli pod stałą obserwacją. Do obowiązków strażników należało
odprowadzanie więźniów na posiłki, pilnowanie porządku etc. Już po
trzech dobach strażnicy zaczęli przejawiać zachowania agresywne
przekraczając nadane im kompetencje. Więźniowie stawiali opór.
Strażnicy wprowadzili kary za niesubordynację. Odmawiali im
podstawowych potrzeb – higieny, posiłków, trzymali ich w ciemności,
często też wymierzali im kary fizyczne.
Bunt wybuchł rano drugiego dnia. Więźniowie zdjęli pończoszane
czepki z głów, zerwali numery identyfikacyjne oraz zabarykadowali
się w celach, blokując wejścia pryczami. Pojawił się problem - co
zrobić ze zbuntowanymi więźniami? Strażnicy byli również
rozzłoszczeni i sfrustrowani, ponieważ więźniowie zaczęli wyzywać i
drwić z nich. Kiedy przyszli strażnicy na poranną zmianę, byli źli
na zmianę nocną, która dała więźniom tak się rozbestwić. Strażnicy
musieli sami uporać się z buntem więźniów, co dla autorów
eksperymentu okazało się ciekawym zjawiskiem.
Strażnicy wtargnęli do cel, rozebrali więźniów do naga, zabrali im
łóżka a prowodyrów buntu zamknęli w izolatkach. Strażnicy zaczęli
prześladować i zastraszać więźniów.
Tymczasowo stłumiono bunt, ale strażnicy napotkali kolejny problem.
To jasne, że dziewięciu strażnikom może udać się opanowanie
dziewięciu więźniów, ale nie można przecież mieć dziewięciu
strażników przez cały czas na służbie. Budżet więzienia nie wytrzyma
takiego stosunku więźniów do strażników. Co więc mieli zrobić? Jeden
ze strażników wpadł na ciekawy pomysł: "podejdźmy ich
psychologicznie zamiast fizycznie". W rezultacie przygotowano tak
zwaną "celę uprzywilejowanych".
W "celę uprzywilejowanych" zamieniono jedną z trzech cel. Trzem
więźniom, którzy mieli najmniejszy udział w buncie, należały się
specjalne przywileje. Oddano im ubranie, łóżka, pozwolono też im się
wykąpać i umyć zęby. Innym nie. Celem było zduszenie solidarności
między więźniami.
Po połowie dnia takiego traktowania, strażnicy wzięli "dobrych"
więźniów z lepszych cel i wsadzili ich z powrotem do "złych". Kilku
ze "złych" więźniów natomiast wzięto do celi przywilejów, co
całkowicie wprowadziło więźniów w dezorientację. Prowodyrzy buntu
zaczęli podejrzewać, że więźniowie z uprzywilejowanej celi
kolaborowali ze strażnikami, w rezultacie więźniowie stali się
nieufni wobec siebie. Nasz konsultant (były więzień) zdradził nam,
że podobne taktyki są stosowane w prawdziwych więzieniach by złamać
sojusz wśród więźniów. W ten sposób strażnicy, dzieląc więźniów,
nastawili ich wrogo do siebie samych.
Bunt więźniów okazał się natomiast znaczący dla zbudowania
solidarności pośród strażników. Od tego momentu, przestało to być po
prostu eksperymentem, czy jakąś prostą symulacją. Strażnicy zaczęli
postrzegać więźniów jako prawdziwe zagrożenie, naprawdę zaczęli się
ich obawiać. Naturalną ich reakcją na to stało się zwiększanie
poziomu kontroli nad więźniami, inwigilacji i agresji.
Istniały trzy typy strażników. Pierwszy to strażnicy twardzi, ale
sprawiedliwi, którzy przestrzegali zasad więzienia. Drugi to "ci
dobrzy", którzy robili małe przysługi więźniom i nigdy ich nie
karali. Ostatnia grupa, którą stanowiła jedna trzecia strażników,
była wroga, arbitralna i bardzo pomysłowa przy wymyślaniu nowych
sposobów upokarzania więźniów. Ta grupa zdawała się bardzo
zadowolona z trzymanej władzy, choć żaden z przedwstępnych testów
osobowości nie był w stanie przewidzieć takiego zachowania.
Stworzyliśmy niezwykle silnie oddziałującą sytuację