patience
29.12.08, 12:08
No cóż, to "przesuwanie" źródeł informacji brzmi o tyle prawdopodobnie, że w
czasach PRL komuniści nagminnie oszukiwali sami siebie, fałszując statystyki
gospodarcze, ludnościowe, etc. To i calkiem mozliwe ze statystyki z podsluchow
tez falszowali, chocby dlatego, zeby piekniej wygladala ich praca, jak to
wszystkich werbuja i maja na widelcu. Tylko mam do tego taką uwagę, że dzięki
nagraniu o "kontrolowanych roazmowach" puszczanym, jak się podniosło słuchawkę
telefonu, cala Polska miała wtedy manię prześladowczą na temat podsłuchów.
Jeśli ktoś działał w opozycji, a potem w domu opowiadał małżonkowi lub
małżonce gdzie, kiedy i z kim się spotykał, by konspirować, to musiał być
niewąskim idiotą...
Tj. potrafie sobie wyobrazic, ze Kiszczak chcial lepiej wygladac na zebraniach
Plenu, KC i w tym celu mnozyl agentow, jak to nazywa, "przesuwajac" dane z
podsluchow, ale z drugiej strony uznanie prawdopodobienstwa takiej sytuacji
zalezy chyba od jakosci uzyskanej tym sposobem informacji. Jesli byly byle
jakiekie, to mozna nawet uznac, ze to z podsluchu, bo jak ktos ma przez 10 lat
podsluch w mieszkaniu, to nawet jesli o nim wie, to niejedno moze sie niechcaco
wymsknac. Ale jesli informacje maja jakas wage, typu gdzie jest drukarnia czy
kiedy i gdzie bedzie nastepne spotkanie RKS, to bym miala problem z uznaniem, ze
to podsluch, bo trudno mi sobie wyobrazic czlowieka w owczesnej polsce, ktory
sie podsluchow nie obawial i nie mial swiadomosci, ze je moze miec zamontowane w
mieszkaniu.
A wy co myslicie?