Dodaj do ulubionych

____________________Pali się!______________

23.02.09, 09:45
Wygląda na to, że premier Tusk jeszcze nie zdecydował, czy z
podpalenia samochodu min. Pitery rozkręcić aferę na miarę podpalenia
Reichstagu w Niemczech, czy też jeszcze tym razem okazję przepuścić.

Jak wiadomo, wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler
wykorzystał ten pożar do rozprawienia się z opozycją. Premier Tusk w
zasadzie nie potrzebuje takiego pretekstu, ale jeśli rozprawa
z „faszyzmem” miałaby się nieco zaostrzyć, to czemu nie? Od
przybytku głowa nie boli, zwłaszcza, że samochód, to nie to, co
Reichstag. Mała szkoda, a korzyści mogą być spore. Sądzę tedy, że
decyzja w tej sprawie zapadnie po podpisaniu w Lizbonie Anschlussu,
a do tego czasu policja zbierze potrzebne dowody, na wszelki wypadek
potwierdzające zarówno wersję maniaka-piromana, jak i mściciela
politycznego.

W innym kierunku natomiast zmierzają wysiłki ministra Ćwiąkalskiego.
O ile min. Ziobro mógł uchodzić za uosobienie surowości, to min.
Cwiąkalski przeciwnie – za uosobienie łagodności, żeby nie
powiedzieć – pobłażliwości. Czymże, jak nie pobłażliwością można
wytłumaczyć zagadkowe umorzenie postępowania w sprawie wypuszczenia
z Polski Edwarda Mazura w sytuacji, gdy był on podejrzewany o
zlecenie morderstwa byłego komendanta głównego policji gen. Papały?
Tylko pobłażliwością, zwłaszcza, że nawet najbardziej przenikliwi
dziennikarze śledczy, którzy wyskrobują najświętsze pieczęcie
tajemnicy, w tym przypadku nie potrafili „dotrzeć” do ani jednego
słówka uzasadnienia tego postanowienia. No a cofnięcie nakazu
zatrzymania Ryszarda Krauzego dowodzi, że i „policmajster powinność
swej służby zrozumiał”. Wprawdzie min. Ćwiąkalski surowo kiwa palcem
w bucie, że Ryszard Krauze powinien teraz „niezwłocznie” zgłosić się
do prokuratury, ale każdy wie, że tylko po pokropienie hyzopem, po
którym, jak zapewnia Pismo Święte, każdy staje się „bielszy od
śniegu”.

A tu jeszcze ta „ekspertyza” dla Marka Dochnala. Oczywiście miała
ona charakter „naukowy”, jakże by inaczej, w każdym razie tak
twierdzi pan minister, ale w tej sytuacji wystarcza poszlak by
podejrzewać, że kandydatura min. Ćwiąkalskiego mogła być premierowi
Tuskowi podsunięta przez razwiedkę, która na tym stanowisku musi
mieć w tym momencie człowieka zaufanego, a więc jednego z tych,
których starożytni Rzymianie nazywali z łacińska konfidentami. Jeśli
tak, to w jakich jeszcze resortach premier Tusk nie ma nic do
gadania? Debata na sejmowej komisji kultury, a zwłaszcza wystąpienia
posła PO Jerzego Fedorowicza i upiornej stalinówy Iwony Śledzińskiej-
Katarasińskiej pokazują, że Sralon też dyktuje swoje warunki. Sądzę,
że wkrótce zacznie się to wyjaśniać, a w takim razie premier robi
bardzo słusznie podróżując rejsowymi, a nie rządowymi samolotami.
Wedle stawu grobla. Skoro może się okazać, że nie ma większej
władzy, niż zwykły obywatel, to nie ma też potrzeby wyrzucać
pieniędzy na reprezentację, zwłaszcza po Anschlussie. „Premierzy”, a
nawet „prezydenci”, co zrzekają się suwerenności swego państwa, a
nawet nie ma pewności, czy rządzą własnymi sekretarkami, nie
zasługują na żadne prestiżowe względy.

A tu jeszcze „profesor” Władysław Bartoszewski lamentuje, że
niemiecka kanclerzyna Aniela Merkel go „zasmuca” swoim poparciem dla
Centrum Przeciwko Wypędzeniom Eryki Steinbach. „Patrzcie, jak chleb
bodzie!” – natrząsał się pan Zagłoba z Rzędziana. Dotychczas nie
wolno było „zasmucać” tylko profesora Geremka, czyli „drogiego
Bronisława”, a teraz i Bartoszewski nogę podsuwa? Co wolno
wojewodzie, to nie tobie... i tak dalej, a poza tym, gdzież to
podziały się sławne „wpływy” w Niemczech? Aniela „zasmuca” jak gdyby
nigdy nic? Ano, jak przez tyle lat brało się od Niemców „nagrody”,
to teraz nie tylko trzeba będzie trochę się posmucić, a kto wie –
może nawet i pośmiać baranim głosem? Swoją drogą, czy nie miał racji
prof. Adam Krzyżanowski pisząc do „Tygodnika Powszechnego” że trzeba
by znaleźć jakiś sposób na starców? Hinduski obyczaj palenia wdów
może nie jest wcale taki głupi, jakby się na pierwszy rzut oka
wydawało. A poza tym, powiedzmy sobie szczerze, czy nie lepszy
kolejny męczennik, niż blagierski „minister”?

Tymczasem musimy zadowolić się męczeństwem Barbary Blidy, której
proces kanonizacyjny właśnie się rozpoczął w sejmowej komisji.
Wszelkie bluźnierstwa przeciwko niej mają być piętnowane najpierw
przez komisję Etyki Poselskiej, a potem – również przez niezawisłe
sądy. Już tam minister Ćwiąkalski wyda stosowne instrukcje, a kto
wie – może razwiedka swoimi kanałami załatwi uznanie Barbary Blidy
za patronkę Lewicy i Demokratów? Akurat Episkopat uchwalił, żeby nie
dawać wiary żadnym pomówieniom ekscelencji o współpracę ze Służbą
Bezpieczeństwa i przegłosował, że nic takiego nie miało miejsca,
więc wszystko jest możliwe, bo w przeciwnym razie, gdyby wbrew tym
solennym ustaleniom, jakiś oficer prowadzący powyciągał kompromaty,
mogłoby, nie daj Boże, dojść do wielkiego zgorszenia. A tu nie ma co
się gorszyć, tylko trzeba się lepszyć i nawet Anschluss, skoro już
jest taki rozkaz, żeby go robić, trzeba robić po Bożemu. Wszystko
zatem jest na dobrej drodze, zwłaszcza, że i o. Stanisław Opiela SJ
napisał, iż nawet Karta Praw Podstawowych Kościołowi nie szkodzi.
Pewnie, że nie szkodzi, bo powiedzmy sobie szczerze, czy Kościołowi
może coś zaszkodzić? Jeśli już – to ewentualnie tylko zablokowanie
przez Komisję Europejską dopłat rolniczych, a do takiego męczeństwa
COMECE, czyli taki europejski profsojuz biskupów chyba nie dopuści?

Stanisław Michalkiewicz

Obserwuj wątek
    • jaceq Gdzie__________________Pali się_____________? 23.02.09, 09:58
      Jeden liść to jeszcze nie las. Jeden Michalkiewicz to jeszcze nie
      pożar.
      • hasz0 _______dopiro jak 38 mln? 23.02.09, 10:23
        Art. 220 Konstytucji

        $2

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=91736958&a=91760191
        • jaceq Której konstytucji? Bierutowskiej, 23.02.09, 10:34
          kwaśniewskiej, czy majowej? Bo nie wyczajam, co masz, Cny Haszu, na
          myśli swojej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka