Dodaj do ulubionych

______"wolny" od zasad RYNEK unijny zżarł idee____

26.02.09, 09:30
banki angielskie

rzucają się na swoje własne filie

i o zgrozo!!! w tej samej unii atakują
"ZAUFANIEM" swoich własnych klientów z inna walutą metodą argentyńską
banki, które istnieja JEDYNIE i TYLKO dlatego, że obracają
pieniądzem fiducjarnym - czyli walutą nie mająca oparcia w dobrach
materialnych (jak np. kruszce) i której wartość ma źródło z reguły w
dekretowanym prawnie monopolu spełniając swe funkcje w oparciu o
umowę społeczną i ZAUFANIE!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tak zaufanie! Rozumiecie baranki co piszę?

Bank, który traci zaufanie jak BEZPIECZNA KASA grobelnego
znika! A sąd wsadza wąłściciela lub poszukuje go listem gończym po
całym świecie!!!

Za coraz bardziej wyszukane sposoby kreowania pieniądza
- te znane i jeszcze nieznane...
Za niesymetryczne umowy nie podawane do wiadomości, albo pisane
malutkim druczkiem, albo..przekazywane telefonicznie czerwonym
pajączkom umieszczony partyjnie przez wizerunkowych...

Jak to MOZLIWE by w państwie prawniczym bo nie prawnym
anii prawym...

umowy bankowe pisane były różnymi czcionkami
petitem dla klienta?

By elektopieniądz był dowolnie modyfikowany bez podawania tych
kruczków do publicznej wiadomości a instytucje kKONTROLNE kpiły z z
kilkuset milionowych albo miliardowych narodów?

Gdzie ja żyję?

Protekcjonizm, kpina z wolnego rynku, szach- macher...
unia oszustów, każdy chwyt dozwolony, brak zasad...

Komu to pasuje?

Policzcie ich na Forum i przyrzyjcie sie jakie zasady wyznają...
Obserwuj wątek
    • haszszachmat _jedengo uszanuję tego którego zżera dziś wstyd i 26.02.09, 09:33
      się już od dawna nie pokazuje...

      aha cholera...skleroza...pokazał sie na chwilę niedawno...

      ale gdy go walnąłem w łepetynkę laseczka prawdy haszowanej...

      wyjawił, ze nie będzie ze mną dyskutował...zazwyczaj.Tak napisał.
    • rycho7 haszystowski monopol zaufania 26.02.09, 11:32
      haszszachmat napisał:

      > Tak zaufanie! Rozumiecie baranki co piszę?

      Nigdy nie mialem do Ciebie zaufania, Haszu. Totez systematycznie pytalem po co
      skikales bez tyn plot. Jak rozumiem po to aby nie sikac w majtki plujac na portrety.

      > Bank, który traci zaufanie jak BEZPIECZNA KASA grobelnego
      > znika!

      Beda odwazni aby zabrac sie za przekret pod tytulem SKOK ???

      > Gdzie ja żyję?

      Sam to cale zycie tworzyles, jako efekt funkcjonowania rownych zoladkow.
      • haszszachmat _____________________haszystowski monopol zaufania 26.02.09, 11:43
        Do dziś niewyjaśnione pozostają okoliczności tajemniczej śmierci
        lubelskiego działacza opozycyjnego Aleksandra Hacia w 1984 roku.
        Jego koledzy od samego początku podejrzewali mord na tle
        politycznym, ale prokuratura umorzyła śledztwo z powodu braku cech
        przestępstwa. Prowadzący to postępowanie prokurator Marek Ekielski
        mówi dziś, że nie może sobie nic zarzucić. Trudno to zweryfikować,
        bo akta sprawy zostały... zniszczone. Prokurator Ekielski jest dziś
        naczelnikiem wydziału organizacyjnego Prokuratury Apelacyjnej w
        Lublinie.

        Uważany za lubelskiego Pyjasa Aleksander Hać jest niestety mało
        znany. W 1980 r. pracownicy lubelskiej Fabryki Samochodów
        Ciężarowych wybrali go na przewodniczącego komisji wydziałowej
        NSZZ "Solidarność". Po wprowadzeniu stanu wojennego uczestniczył w
        strajku w FSC, a później przez miesiąc ukrywał się na wsi. Według
        relacji rodziny i znajomych, pewnego październikowego wieczoru 1984
        r. otrzymał telefoniczną wiadomość, po której wyszedł z domu.
        Nazajutrz jego ciało znaleziono w centrum Lublina w bramie przy ul.
        Królewskiej 11, niedaleko siedziby zdelegalizowanej
        wówczas "Solidarności". Leżał na schodach do piwnicy. Był
        nieprzytomny i mocno poturbowany, miał m.in. podbite oko, ale
        głównym obrażeniem był uraz czaszki, która w tylnej części była
        wgnieciona. Mimo operacji zmarł 22 października. Miał 44 lata,
        osierocił troje dzieci. Podczas pobytu w szpitalu leżał w izolatce,
        a pilnowali go funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej i Służby
        Bezpieczeństwa.
        W powszechnej opinii kolegów związkowców, był to mord na tle
        politycznym. - Od początku były podejrzenia, że to zrobiły
        odpowiednie służby - mówi nam Lech Ciężki, przewodniczący
        Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym, Oddział
        Wojewódzki w Lublinie. Bogumił Olszewski z FSC twierdził, iż "ludzie
        powtarzali sobie wtedy, że ubecy zaskoczyli go w bramie".
        Sprawa trafiła do prokuratury, gdzie zajmował się nią obecny
        naczelnik wydziału organizacyjnego Prokuratury Apelacyjnej w
        Lublinie prokurator Marek Ekielski. Wyjaśnia on w rozmowie z nami,
        że nie bardzo pamięta tę sprawę, ponieważ prowadził "dziesiątki
        śledztw" w trakcie swojej trzydziestoletniej kariery. Ale przypomina
        sobie, że Hacia znaleziono na schodach piwnicy przy ul. Królewskiej,
        gdzie miał się przesiadać z jednego autobusu do drugiego w drodze
        powrotnej od znajomego z dzielnicy Kalinowszczyzna. Ekielski
        zastrzega, że dokładnie nie pamięta, ale zdaje się, że "był wątek
        alkoholu, czy 0,2, czy 0,5, czy promil" - tego nie jest w stanie
        sobie przypomnieć.
        Opozycjoniści wskazują, że sprawę rzekomego pijaństwa Hacia
        nagłaśniały służby komunistyczne. Mówił nawet o tym niesławny
        rzecznik rządu Wojciecha Jaruzelskiego Jerzy Urban. - Oglądałem to w
        telewizji i pamiętam nawet ironiczny wyraz twarzy Urbana, jak po
        śmierci Olka, odpowiadając na pytanie jakiegoś dziennikarza, mówił,
        że to był notoryczny pijaczek, częsty bywalec izby wytrzeźwień -
        wspomina Julian Dziura, działacz związkowy.
        - Olek mógł czasami wypić piwo z kolegami, ale przedstawianie go w
        takim świetle czemuś musiało służyć - podkreśla opozycjonista.
        Prokurator Ekielski, pytany, czy zakładał, że Hać mógł zostać pobity
        ze skutkiem śmiertelnym, wyjaśnia, że "prokurator zawsze bierze pod
        uwagę kilka możliwości, także zabójstwo". Jednak śledztwo zostało
        umorzone ze względu na brak cech przestępstwa. Ekielski podkreśla,
        że były "kategoryczne opinie medyczne" na temat obrażeń związkowca,
        ale nie potrafił powiedzieć, czy biegły lekarz dokonał wizji
        lokalnej w celu sprawdzenia, czy Hać mógł odnieść takie obrażenia w
        wyniku upadku ze schodów. - Tu miałem przekonanie, że autentycznie
        przestępstwa nie było - mówi Ekielski. Pytany o ewentualną
        ingerencję SB, prokurator kategorycznie zaprzecza. - Absolutnie, w
        ogóle nie zetknąłem się podczas tylu lat pracy z jakimkolwiek
        naciskiem - podkreśla. Sprawdzenie dokładnych ustaleń czy opinii
        biegłych napotyka zasadniczą trudność, ponieważ akta śledztwa w 1990
        r. trafiły - jak najbardziej zgodnie z prawem, jak zastrzegają
        przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości - po prostu na makulaturę.
        Aleksander Hać figuruje na liście ponad 100 ofiar śmiertelnych w
        okresie od 13 grudnia 1981 r. do 15 lipca 1989 r. sporządzonej na
        podstawie raportów Komitetu Helsińskiego w Polsce. Były one podstawą
        do powołania w Sejmie I kadencji tzw. komisji Rokity. Sprawdzała ona
        także akta śledztwa dotyczące śmierci Hacia, ale według Ekielskiego,
        nie było z jej strony żadnych zastrzeżeń, a "akta wróciły bez
        najmniejszych uwag".
        Były szef Stowarzyszenia Osób Represjonowanych Stanisław
        Pietruszewski ubolewa, że nie udała się podjęta kilka lat temu
        inicjatywa ponownego wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Na pismo
        skierowane do IPN uzyskał odpowiedź, że Instytut nie dysponuje
        żadnymi dokumentami na ten temat. A prokuratura - według
        Pietruszewskiego - w ogóle nie odpowiedziała na list.
        Zenon Baranowski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka