Błądzicie w sprawie Tabernakulum

IP: *.chello.pl 26.11.03, 20:52
Błądzicie też w innych sprawach. A wszystko dlatego, że Bóg nie istnieje. Nie
istnieje nic podobnego do bogów, elfów, krasnoludków, duchów, nimf,
żywiołaków, demonów, diabłów, czarnoksiężników, Kostuchy, Mary, Wiosny itp.
Nie istnieją żadne byty osobowe ucieleśniające ludzkie lęki i
antropomorfizacje (przenośnie stosowane do uproszczenia opisu zwierząt,
zjawisk czy idei, przez co stają się podobne do opisu osób).

Antropomorfizm jest czymś bardzo naturalnym dla umysłowości ludzkiej. Nawet
najbardziej ateistyczni genetycy i ewolucjoniści mówią o genach, tak jakby
miały one świadomy umysł, dzięki któremu mogą planować i manipulować swoimi
nosicielami. Jest to po prostu wygodny skrót myślowy i wcale nie wiąże się z
wiarą w osobową naturę genów. Nawet pisząc o Słońcu używamy takich
sformułowań, jak np. „dostarcza nam ciepło”, które wygląda niewinnie, ale
jest w rzeczywistości antropomorfizacją podwójną, gdyż Słońce w
rzeczywistości nie „dostarcza” ciepła, ale tylko je emituje, i nie „nam”
ani „w naszym kierunku” ale my jedynie część tej energii zbieramy. Jednak
mimo takich antropomorfizacji mało kto wierzy w osobową naturę Słońca. Wiemy,
że Słońce nie jest bogiem, chociaż nie potrafimy tego udowodnić.

Tak jak wiara w Kostuchę wyraża wiarę w osobową naturę śmierci, wiara w Marę –
to wiara w osobę nawiedzającą śniącego, a wiara w krasnoludki wyraża wiarę w
osobową naturę naszych tęsknot, żeby nas ktoś czasem wyręczył w naszych
codziennych żmudnych czynnościach, tak samo wiara w Boga wyraża wiarę w
osobową naturę praw przyrody, które rządzą też naszym umysłem, bo jest on
częścią przyrody. Wiara w Boga jest wyrazem naszej potrzeby antropomorfizacji
różnych bytów i zjawisk, jest wyrazem tego, że łatwiej nam zrozumieć świat,
kiedy przypiszemy mu osobową naturę.

Zwięźlejsze są opisy różnych zjawisk, jeżeli zastosujemy formę
antropomorfizacji. Antropomorfizacja jest więc korzystna, ale tylko dopóty,
dopóki nie zacznie się wierzyć, że przedmiot opisu ma jakąś osobowość podobną
do ludzkiej. Bo wówczas następuje odwrócenie kolejności mówienia i
rozumienia. Zamiast coś zrozumieć i potem sformułować to w zwięzłej formie
(antropomorfizacji), zaczynamy wierzyć że sama zwięzłość formy (podobieństwo
do osobowej natury) może być źródłem zrozumienia czegoś, czego jeszcze nie
rozumiemy. Kiedy przypiszemu czemuś naturę osobową, wydaje nam się, że możemy
przewidzieć pewne cechy i zachowania, dotychczas nie zaobserwowane, ale znane
nam w naszej ludzkiej natury. To jest wielkie niebezpieczeństwo wiary
religijnej, bo wiara religijna jest właśnie wiarą w istnienie osób ukrytych
wewnątrz rzeczy, zjawisk lub idei.

Tak jak nie da się udowodnić, że wewnątrz drzewa nie żyje driada, tak samo
nie da się udowodnić, że Kostucha nie istnieje w postaci ducha zabierającego
życie. Tak samo nie da się udowodnić, że wewnątrz naszego pojęcia dobra i zła
nie kryje się osoba boska podpowiadająca nam z cicha, co jest dobre a co złe.

Kiedyś ludzie wierzyli, że wulkan wybuchał dlatego, bo np. Bóg plunął ogniem.
Teraz mało kto już wierzy w boga wulkanu, ale wielu ludzi wciąż wierzą, że
wszechświat wybuchł, dlatego, bo Bóg plunął. Kiedyś chrześcijańscy krytycy
kosmologii jeden z pomysłów kosmologów nazwali dowcipnie „Wielkie Bang”, co
pozbawieni poczucia humoru partyjni fizycy z PRL przetłumaczyli kretyńsko
na „Wielki Wybuch”, niszcząc tym samym cały ładunek komizmu, jaki tkwi w tym
do dzisiaj używanym na całym świecie określeniu „Big Bang”. Jak widać polska
ponura nauka wciąż tkwi w okowach umysłu zniewolonego. Wyobraźcie sobie jaką
na wstępie mają nad nami przewagę nauczyciele w USA, którzy z jajarskim
uśmiechem na ustach mówią dzieciom, że fizycy wierzą w Wielkie Buch!

„Tak, tak, kochane dzieci, fizycy tak właśnie nazywają swoją teorię. Jeśli
nie wierzycie, to mogę was zaprowadzić na taki wykład na uniwersytet, a wy
zobaczycie, że taki poważny pan profesor z siwą brodą mówi z poważną miną, że
świat zaczął się od Wielkiego Łubudu!”. Nic dziwnego, że na zachodzie fizyka
się rozwija, a nasi młodzi ... nie, to temat na inny wątek.

A więc przypomnę, że naturalnym jest złudzenie, iż wszędzie ukrywają się byty
osobowe, gdyż leniwy umysł pragnie uproszczeń. Wiarę tę chrześcijanie
doprowadzili do skrajności, gdyż wierzą, że osoba boska (lub diabelska)
ukrywa się dosłownie wszędzie, nie tylko w Tabernakulum, w wulkanie, w suszy,
w narodzinach i śmierci, w zdrowiu i w chorobie, ale nawet w pokusach,
marzeniach, uczuciach i odkryciach naukowych.

Chrześcijanin wierzy, że kiedy się zakochuje, to znaczy, że nawiedziła go
osoba zwana Chrystusem i zaszczepiła w nim uczucie miłości. Chrześcijanin
wierzy, że kiedy coś zrozumie lub odkryje, to znaczy, że nawiedziła go osoba
zwana Duchem Świętym, która cichaczem przekazała mu kluczowe informacje i
podpowiedziała rozwiązanie problemu. Chrześcijanin wierzy, że kiedy poczuje
oburzenie z powodu postępku innego człowieka, to znaczy, że nawiedziła go
osoba zwana Bogiem Ojcem, która podpowiedziała mu, że ten oto człowiek
zasługuje na potępienie, gdyż jego zachowanie nie podoba się Bogu.

Chrześcijanin nie wierzy więc w to, że człowiek jest natury zwierzęciem
czującym, myślącym i wartościującym. Chrześcijanin wiarę w antropomorfizację
doprowadził do możliwie najpełniejszego zakresu.

Wszędzie kryją się i kłębią osobowe duchy aniołów, diabłów i osób boskich,
które za wszystkich stron manipulują bezwolnym człowiekiem, chronią go przed
manipulacją, uczą tego i owego, podszeptują, nawiedzają, oświecają. A przy
tym wszystkim stale człowieka ktoś osądza i rozlicza ze wszystkiego wg
kryterium odpowiedzialności i wolnej woli, którą Bóg dał tej manipulowanej ze
wszystkich stron bezwolnej istocie, aby nie mogła się w tym wszystkim
rozeznać, aby nie mogła się biernie poddać tym wszystkim siłom, lecz żeby
cierpiała i buntowała się przeciw temu wszystkiemu.

A teraz popatrzcie na jasny i piękny świat materialny wokół siebie, na słońce
grzejące i ptaki lecące, i porównajcie go do tego mrocznego świata, w którym
żyje wasz chrześcijański leniwy umysł, który poddał się złudzeniu
antropomorfizmu. Pozbądźcie się więc lenistwa umysłowego, a zobaczycie, że
burza, to zwyczajny deszcz plus elektryczność, a nie żadne mroczne i
tajemnicze zjawisko.

Troszkę wysiłku umysłowego, a zrozumiecie, że dobro, to jest to wszystko, co
sprzyja przyszłemu życiu i zdrowiu przyszłych pokoleń, a zło, to wszystko to,
co zwiększa prawdopodobieństwo szybkiej śmierci i zagłady życia.

A żyje się samo, tak jak samo się błyska. Nie kryją się za niczym żadne duchy
osobowe. One zostały wymyślone przez umysł leniwy.
    • Gość: Gosc Och, doku !! Nameczyles sie sporo ............ IP: 131.137.84.* 26.11.03, 22:26
      Gość portalu: doku napisał(a):

      > Błądzicie też w innych sprawach. A wszystko dlatego, że Bóg nie istnieje.

      z tym dlugim postem, co ?? Nie byloby ci smutnawo gdyby nikt ci nie odpisal ??

      Wyglada na to, ze z ciebie to niezly "freak of the nature". Bo co mozna sadzic
      o kims kto stwierdza (lub przynajmniej probuje), ze:

      "... Bóg nie istnieje"

      w tak delikatnej materii ?? Przeciez to sprawa WIARY a nie WIEDZY !!

      Odradzasz ludziom wierzyc ??
      • Gość: doku Ale było warto. Dla oświecenia ciemniaków ... IP: *.chello.pl 28.11.03, 23:31
        ... chętnie poświęcę więcej, gdyż leży mi na sercu pomyślny rozwój Polski. A
        dopóki tak duży odsetek Polaków będzie wierzących i lewicowych, będzie trudno o
        rozwój
        • d_nutka Re: Ale było warto. Dla oświecenia ciemniaków ... 29.11.03, 07:31
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > ... chętnie poświęcę więcej, gdyż leży mi na sercu pomyślny rozwój Polski. A
          > dopóki tak duży odsetek Polaków będzie wierzących i lewicowych, będzie trudno
          o
          >
          > rozwój

          Doku
          mam dla ciebie samodzielne zadanie myślowe

          wyobraź sobie, że potrzebujesz pewnego stałego niezmiennego autorytetu moralno-
          etycznego itd.
          czyż tzw. Bóg nie spełnia najlepiej tej roli?
          taki Bóg do którego ty dorastasz wraz ze swoim rozwojem?
          bo przecież o rozwoju coś wspominasz na końcu

          czy możesz mi tak hipotetycznie przedstawić obraz swojego Boga (z nazwy tylko)?
          ciekawią mnie twoje wytyczne twojego rozwoju

          pozdrawiam
          d_nutka
          • Gość: doku Jestem ateistą, nie mam takich potrzeb IP: *.chello.pl 29.11.03, 14:42
            > wyobraź sobie, że potrzebujesz pewnego stałego niezmiennego
            > autorytetu moralno-etycznego itd.
            > czyż tzw. Bóg nie spełnia najlepiej tej roli?
            > taki Bóg do którego ty dorastasz wraz ze swoim rozwojem?
            > bo przecież o rozwoju coś wspominasz na końcu
            > czy możesz mi tak hipotetycznie przedstawić obraz swojego Boga

            Mam jasny umysł i wiem co czuję, więc mam zaufanie, że problemy moralne będę
            rozwiązywał na bieżąco i na wyczucie. Mam zaufanie do swoich genów i
            wykształconych przez nie instynktów, także instynktów moralnych.

            Można to porównać do testów na inteligencję, które polegają na uzupełnieniu
            obrazka (3X3), który składa się z ośmiu małych obrazków abstrakcyjnych i
            miejsca na obrazek dziewiąty, brakujący. Aby takie zadanie rozwiązać, nie
            trzeba żadnej edukacji ani żadnego treningu, wystarczy zdolność zwana
            inteligencją.

            Ateizm rozumiem w taki sposób, że ateista posiada zdolność, która pozwala mu
            rozwiązywać problemy moralne. Ludzie wierzący tej zdolności nie posiadają, albo
            nie mają do niej zaufania, gdyż jest zbyt słabo u nich rozwinięta.

            Mogę jednak hipotetycznie, specjalnie dla Ciebie, wyobrazić sobie, że nagle
            tracę zaufanie do swoich instynktów moralnych. Szukam więc swojego "Boga", aby
            wesprzeć się w moich rozterkach, aby uniknąć błędów... Myślę, że wybrałbym
            taoizm przyrody, czyli życie w harmonii z naturą wsparte naukami taoistycznych
            mędrców, których niestety wytępili maoiści, ale jest ich jeszcze sporo na
            Taiwanie - tam szukałbym swojego Boga.
            • d_nutka Re: Jestem ateistą, nie mam takich potrzeb 29.11.03, 15:32


              Doku: „Ateizm rozumiem w taki sposób, że ateista posiada zdolność, która
              pozwala mu
              rozwiązywać problemy moralne. Ludzie wierzący tej zdolności nie posiadają, albo
              nie mają do niej zaufania, gdyż jest zbyt słabo u nich rozwinięta.”

              na jakiej podstawie stawiasz tezę -wniosek, ze ludzie wierzący nie posiadają
              zdolności
              rozwiązywania problemów moralnych?
              a potem jeszcze dodajesz łaskawie, że nawet jak taką zdolnosć posiadają , to
              nie mają do niej zaufania i jeszcze opiniujesz, ze jest zbyt słabo u nich
              rozwinięta.
              jako ateista opierający się na władzy swojego intelektu sprawdzonego układaniem
              kwadracików w iloraz IQ powinieneś wiedzieć, że „problemy moralne” nie są
              układanką nawet z najwymyślniejszych kostek rubika czy ciągiem takich lub
              innych cyfr i liczb poprzetykanych różnymi znaczkami.
              uzurpujesz sobie prawo rozwiązywania problemów moralnych bo nazwałeś siebie
              ateistą?
              a dla mnie ,jako ateista, jesteś tylko kimś ,kto z rzeczy dostępnych swojemu
              rozumowi i aparatom badawczym mieni się być wyrocznią( ty pewnie wolisz
              określenie-autorytetem) ludzkiej wiedzy, zapominając o tym (lub nie przyjmując
              do wiadomości), że możliwości innych ludzi przekraczają twój poziom aktualnego
              poznania.
              nie zmierzyłeś, nie zbadałeś, nie przyjmujesz do wiadomości-to twój ateizm-
              poziom twojej mozliwości poznania.
              to mój wniosek.

              obal go, jak potrafisz

              d_nutka

              Doku: „Mogę jednak hipotetycznie, specjalnie dla Ciebie, wyobrazić sobie, że
              nagle
              tracę zaufanie do swoich instynktów moralnych. Szukam więc swojego "Boga", aby
              wesprzeć się w moich rozterkach, aby uniknąć błędów... Myślę, że wybrałbym
              taoizm przyrody, czyli życie w harmonii z naturą wsparte naukami taoistycznych
              mędrców, których niestety wytępili maoiści, ale jest ich jeszcze sporo na
              Taiwanie - tam szukałbym swojego Boga. „

              niepotrzebnie się dla mnie trudziłeś z hipotezą swojej wyobraźni
              znam te hipotezy
              też mam wyobraźnię

              d_nutka





              • Gość: doku Odróżniaj instynkty od intelektu IP: *.chello.pl 01.12.03, 22:32
                d_nutka napisała:

                > jako ateista opierający się na władzy swojego intelektu sprawdzonego
                > układaniem kwadracików w iloraz IQ powinieneś wiedzieć, że „problemy moralne”
                > nie są układanką

                Przepraszam jeśli analogia była zbyt trudna i myląca. Chciałem tylko Ci
                przybliżyć dziedziczną naturę instynktów moralnych, odwołując się do tego, co w
                inteligencji jest dziedziczne, czyli instynktowne. Podobnie jest z ocenami
                moralnymi, one także opierają się na naszych odziedziczonych, instynktownych
                zdolnościach.

                Ateizm musi się opierać, przynajmniej tak to czuję, na zaufaniu do
                instynktownych zdolności, które są częścią genetycznego wyposażenie homo
                sapiens. Wiara religijna jest potrzebna ludziom, którzy zaczynają kombinować,
                bo nie czują co jest dobre a co złe, więc teoretyzują i szukają autorytetów.

                Moja analogia polega na obecności dziedzicznego składnika w różnych
                zdolnosciach: moralnych i intelektualnych, a nie na podobieństwie między
                intelektem i moralnością. Tylko Budda twierdził, że zło bierze się z głupoty
              • Gość: doku Sama mnie prosiłaś o tę hipotezę więc nie udawaj IP: *.chello.pl 01.12.03, 22:33
                d_nutka napisała:

                > niepotrzebnie się dla mnie trudziłeś z hipotezą swojej wyobraźni
                > znam te hipotezy też mam wyobraźnię

                Pytałaś mnie, jakiego hipotetycznie wybrałbym „Boga”, a ja Ci wskazałem mądre i
                wiarygodne źródło, o wiele lepsze od tych żydowskich, chrześcijańskich czy
                islamskich zabobonów, które tyle zła wyrządziły na świecie. A Ty co? Nagle
                zawstydziłaś się tego, że pytasz i poszukujesz? Przestraszyłaś się jakichś
                ciemniaków z tego forum?
      • Gość: Krzys52 Re: Och, doku !! Nameczyles sie sporo ........... IP: *.proxy.aol.com 29.11.03, 07:47
        Wyglada na to, ze z ciebie to niezly "freak of the nature". Bo co mozna sadzic
        o kims kto stwierdza (lub przynajmniej probuje), ze:

        "... Bóg nie istnieje"

        w tak delikatnej materii ?? Przeciez to sprawa WIARY a nie WIEDZY !!
        .
        :::
        Czy twierdzisz zatem, ze nie ma roznicy pomiedzy zdaniami "Bog istnieje"
        a "wierze, ze Bog istnieje"? Twierdzisz, ze w obydwu przypadkach chodzi o wiare?

        surprised))

        K.P.
        .
        PS...Do Doku. Ale jesli Bog nie istnieje to co, w takim razie, oni trzymaja w
        tabernakulum? Czy nie jest to TA wlasnie 'tajemnica wiary'?

        • Gość: Gosc Do Krzysia52 IP: *.playground.net 01.12.03, 03:38
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > Czy twierdzisz zatem, ze nie ma roznicy pomiedzy zdaniami "Bog istnieje"
          > a "wierze, ze Bog istnieje"? Twierdzisz, ze w obydwu przypadkach chodzi o
          wiare ?

          Tak. Ten co twierdzi, ze "Bog istnieje" po chwili dodaje: "No tak, ja w to
          wierze, ze on istnieje".
    • Gość: grona_gniewu Re: Masz rację! Bóg nie istnieje - BÓG JEST!!!! IP: 81.168.184.* 29.11.03, 15:46
    • institoris1 Re: Błądzicie w sprawie Tabernakulum 01.12.03, 03:42
      tabernakulum to nic innego jak nawiazanie do zydowskigo namiotu pod ktorym
      przechowywano Arke Przymierza.
    • Gość: n0str0m0 drogi doku, na co ty liczysz...? IP: 61.149.200.* 01.12.03, 05:53
      czy sadzisz ze masz na forum tym choc OKRUSZYNE
      wiarygodnosci?

      tobie nie zaufa nikt w kwestii ktore cukierki lepiej smakuja
      co dopiero w sprawach
      pod ktore mozesz wchodzic smialo bez schylania
      i dlugo jeszcze nie dorosniesz

      (widzisz, wspanialomyslnie dalem ci szanse na rozwoj)

      to jak klamczuszku
      jestes tym dokiem z minfina czy nie?

      nostromo
      • d_nutka Re: drogi doku, na co ty liczysz...? 01.12.03, 06:55
        Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

        > to jak klamczuszku
        > jestes tym dokiem z minfina czy nie?
        >
        > nostromo

        Doku "zabłyśnie" czasem, gdy zrobi opracowanie cudzej wiedzy, ale gdy sam
        otworzy swoje usta (klawiaturę) to zamienia się w zaśniedziały tombak co
        najwyżej.

        d_nutka
        • Gość: n0str0m0 dla mnie najwazniejsze jest to... IP: 61.149.200.* 01.12.03, 06:59
          czy jest to nasz minfiniasty znajomek
          czy podla gnida - podszywka

          nostromo
        • Gość: doku Jakaś ty fałszywa, nutko IP: *.chello.pl 01.12.03, 22:34
          d_nutka napisała:

          > Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):
          >
          > > to jak klamczuszku
          > > jestes tym dokiem z minfina czy nie?
          > >
          > > nostromo
          >
          > Doku "zabłyśnie" czasem, gdy zrobi opracowanie cudzej wiedzy, ale gdy sam
          > otworzy swoje usta (klawiaturę) to zamienia się w zaśniedziały tombak co
          > najwyżej.
          >
          > d_nutka

          Nie znałem cię wcześniej z tej strony. Czy wszystkie twoje dyskusje są równie
          fałszywe i prowokacyjne, jak ta ze mną? Teraz zrozumiałem skąd ta nagła zmiana
          tonu i udawanie idiotki w sprawie hipotetycznego „Boga” z dyskusji powyżej.
          Chciałaś się podlizać temu chamowi.

          Teraz widzę, że napisałaś wyżej prawdę - niepotrzebnie się trudziłem dyskutując
          z tobą.
      • Gość: doku Śmieszny z ciebie dzieciak IP: *.chello.pl 01.12.03, 22:35
        Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

        > czy sadzisz ze masz na forum tym choc OKRUSZYNE
        > wiarygodnosci?
        > ...
        > to jak klamczuszku
        > jestes tym dokiem z minfina czy nie?

        Znany jesteś tutaj plotkarz i intrygant (pewnie tak samo w szkole), uczestnik
        kwietnych wojen i donosiciel. Ponadto lubujesz się w obelgach i nie potrafisz
        podjąć wątku, zamiast tego popadasz w nickową paranoję. Gdybyś rozumiał
        słowo „wiarygodność”, to byłoby dla ciebie oczywiste, że taki jak ty się tylko
        ośmiesza, gdy próbuje oceniać wiarygodność takich jak ja.

        Czytając moje posty mógłbyś wręcz nauczyć się, co to znaczy być wiarygodnym. Od
        ponad dwóch lat tu piszę i cały ten czas konsekwentnie unikam wątków
        plotkarskich i waszych intryg. Staram się zawsze nawiązywać do meritum postu,
        pod który się podpinam. Od początku konsekwentnie wspieram i bronię naszego
        wspaniałego gospodarza - Michnika, chociaż wielu antysemitów tego forum
        próbowało mnie zniechęcić chamstwem i agresją. Od początku konsekwentnie walczę
        ze złem i lewicą, niezrażając się na niewybredne ataki i insynuacje różnych
        socjalistów i faszystów.

        Moja droga jest prosta i jasna, znana wszystkim forumowiczom od początku:
        nieskazitelna przeszłość NZSowa, miłość do Holendrów i Amerykanów, nienawiść do
        Niemców i Ruskich, szacunek da Anglików, pogarda dla Francuzów, entuzjazm dla
        Polski Balcerowicza, wierność nowemu wolnemu państwu polskiemu (mimo fluktuacji
        lewica-prawica w parlamencie i rządzie), podziw dla kapitalizmu, szacunek dla
        demokracji, nienawiść do islamu i antysemityzmu. Jestem przeciwnikiem ONZ i
        zwolennikiem NATO. Jestem zwolennikiem wolnego rynku i globalizacji, jestem
        zwolennikiem obrony i wyzwalania ofiar okrutnych reżimów, bez patrzenia na
        zasadę nieingerencji.

        W innych sprawach moje poglądy są w inny sposób wzorem wiarygodności. Nie
        ulegam koniunkturalizmowi ani presji ze strony różnych agresywnych grup. Jestem
        twardym przeciwnikiem aborcji w II i III trymestrze ciąży, ale zaprzeczam
        człowieczeństwu płodu w I trymestrze. Jestem odważnym ateistą w katolickim
        kraju na tym forum opanowanym przez agresywnych fanatyków ciemnogrodu. Jestem
        proekologicznym wegetarianinem i feministą, mimo że damscy bokserzy próbują
        wypłoszyć mnie na swój chamski sposób. Jestem zwolennikiem wolnego handlu
        ziemią i narkotykami, tak jak handluje się nikotyną i etanolem – też
        narkotykami. Jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale zwolennikiem zabijania
        najgorszych przestępców. Jestem przeciwnikiem wiekowej bariery dla praw
        wyborczych, jestem przeciwnikiem referendów i systemowi wyborów bezpośrednich.
        Wiem że moje poglądy są często niepopularne wśród hołoty i trudne dla
        ciemniaków, ale zawsze chętnie je objaśniam, nie przejmując się złośliwościami.

        To się właśnie nazywa wiarygodność, głupku.
    • Gość: dominik666 Re: Błądzicie w sprawie Tabernakulum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.03, 07:26
      Błądzicie też w innych sprawach. A wszystko dlatego, że Bóg nie istnieje. Nie
      > istnieje nic podobnego do bogów, elfów, krasnoludków, duchów, nimf,
      > żywiołaków, demonów, diabłów, czarnoksiężników, Kostuchy, Mary, Wiosny itp.
      > Nie istnieją żadne byty osobowe ucieleśniające ludzkie lęki i
      > antropomorfizacje (przenośnie stosowane do uproszczenia opisu zwierząt,
      > zjawisk czy idei, przez co stają się podobne do opisu osób).

      skąd ty to wiesz ...
      a tak właściwie to czy cokolwiek możemy powiedzieć o tym czy coś istnieje czy
      też jest iluzją,tak naprawde to im więcej (nauka) wie tym więcej pytań sobie
      zadaje,najnowszym odkryciem nauki jest to iż 90% materi wszechświata to tzw.
      ciemna materia (mówi się nawet o 99% !!!) wszechświat to nie tylko gwiazdy i
      planety to tagże materia (czyli MY !) to tak na początek smile jagbyś chciał
      wiedzieć,więc o wszechświecie po mimo tych wspaniałych podróży (HAHAH!)
      międzyplanetarnych NIE WIEMY prawie NIC !

      zakładanie "z góry" jakiejś "prawdy" jest na ogół błędne,ale wez pod uwage że
      każdy człowiek rodzi się,czy też w trakcie swego rozwoju dochodzi do momentu
      w którym stwierdza że niektóre rzeczy są po prostu "niewytłumaczalne" w sposób
      naukowy,nie do ich się sformuowac w matematyczny sposób,nie da się tych
      wyższych uczuć określić matematycznie.

      ps.tak na offtopic to jestem PEWIEN że jestem w stanie dowieść ci naukowo
      że wszechświat jest bogiem,ha mogłbym nawet posługując się faktami dowieść ci
      że słońce jest w dla nas ludzi bogiem,a ty nigdy nie byłbyś do końca w stanie
      dowieść iż słońce jest tylko bezrozumną masą wodoru przemieniającą się w hel ..
      a nie myślącym tworem smile

      zastanów się,bez "wiary" tego przewodnika błądziłbyś jak ślepiec ...



Pełna wersja