______________Dylematy_____dla Awuka____________

09.05.09, 11:12
Miałem dylemat psychiczny, poczucie, że mogę zostać potępiony jako
ten, który uczestniczy w wyborze przywódcy stanu wojennego. Ale
uważałem to za słuszne. Myślałem tak: nawet przy założeniu, że uda
się powołać nasz rząd, przeciw pozostanie ich aparat komunistycznej
władzy: wojsko, milicja, administracja centralna i terenowa oraz
kierownictwo przedsiębiorstw. I będziemy ich wszystkich zwalniać? A
może się nie dadzą zwolnić? - odtwarza sposób myślenia sporego grona
w OKP Andrzej Wielowieyski. - Zależało nam na tym, by możliwie
szybko powołać nasz rząd. A po drugie, Jaruzelski, nawet jeśli nie w
100 proc., to stwarzał gwarancję, że utrzyma w ryzach wojsko,
milicję i aparat partyjny.

Awantura po głosowaniu
Główni decydenci polityczni Solidarności, a więc Michnik, Geremek,
Kuroń i Lityński, zrzucili brudną robotę na innych. Sami zagłosowali
przeciw Jaruzelskiemu.
- Był poważny problem ze zmontowaniem większości w Zgromadzeniu
Narodowym dla Jaruzelskiego - mówi Antoni Dudek. - Pokaźna grupa z
ZSL i SD nie poparła go i nawet jeden poseł z PZPR, Marian
Czerwiński, zagłosował przeciw. Tajemnicą pozostaje, ilu było
agentów bezpieki w Zgromadzeniu Narodowym, którzy umożliwili wybór
Jaruzelskiego.
Wśród posłów ZSL, którzy się wyłamali, byli m. in. Janusz Dobrosz,
Wojciech Mojzesowicz i Józef Zych (wstrzymali się), ale np. Waldemar
Pawlak, Aleksander Łuczak i Franciszek Stefaniuk zagłosowali za
kandydaturą.
Ciężar rozegrania sprawy zgodnie z życzeniem Amerykanów wzięło na
siebie prawie 30 parlamentarzystów OKP, w tym Andrzej Wielowieyski,
Andrzej Stelmachowski i Stanisław Stomma (oddali głosy nieważne)
oraz Marek Jurek, Andrzej Szczepkowski i Henryk Wujec, którzy wyszli
z sali.
Dzień po głosowaniu, 20 lipca, na posiedzeniu OKP doszło do awantury.
- Musiałem się mocno tłumaczyć. Ale wtedy obronił nas Jacek Kuroń.
Powiedział, że nasza postawa była jedynym słusznym wyjściem. I gdyby
jeszcze raz doszło do głosowania, to postąpiłby tak, jak nasza
grupa - wspomina Andrzej Wielowieyski.
Rzeczywiście, Kuroń na posiedzeniu klubu OKP powiedział: "Głosowałem
przeciw Jaruzelskiemu z tchórzostwa i wstydzę się tego strasznie,
ale bałem się państwa, różnych moich kolegów i przyjaciół, z którymi
lata działałem blisko. W związku z tym chcę wyrazić mój najwyższy
szacunek tym, którzy mieli odwagę zrobić to, co uważali za stosowne.
Ja ich rozumiem i się z nimi zgadzam".
11 sierpnia ambasador Davis spotkał się z generałem Kiszczakiem. Ten
ostatni dał do zrozumienia dyplomacie, że to Stany Zjednoczone stoją
za działaniami "S" zmierzającymi do powołania gabinetu opozycyjnego.
Kiszczak w czarnych barwach odmalował przyszłość Polski. To była
desperacka próba przekonania Amerykanów, aby odwiedli Solidarność od
zamiaru tworzenia własnego rządu.
- Tworzenie rządu jest wewnętrzną sprawą Polski - uciął wszelkie
sugestie ambasador Davis.

Podczas głosowania w sprawie wyboru Wojciecha Jaruzelskiego na
prezydenta 19 lipca 1989 roku z klubu OKP za generałem opowiedział
się nieżyjący już senator Stanisław Bernatowicz z Suwałk.
Wstrzymali się: Andrzej Celiński, Ryszard Bugaj, Władysław
Findeisen, Mieczysław Gil, Jan Król, Walerian Pańko, Andrzej
Rozmarynowicz, Andrzej Zawiślak, Andrzej Sikora.
Głos nieważny oddali: Andrzej Wielowieyski, Andrzej Stelmachowski,
Stanisław Stomma, Witold Trzeciakowski, Wiktor Dys-Kulerski, Andrzej
Miłkowski, Aleksander Paszyński.
Wyszli z sali: Marek Jurek, Andrzej Szczepkowski, Henryk Wujec,
Krzysztof Pawłowski, Paweł Chrupek, Adela Dankowska, Lech Kozaczko,
Zdzisław Nowicki, Jerzy Pietkiewicz, Maria Stępniak, Mieczysław
Ustasiak.

    • rycho7 haszystowskie _________ Dyrdymaty __________ 09.05.09, 11:22
      szach0 napisał:

      > A może się nie dadzą zwolnić?

      Wlasnie Haszu. Jaka proponujesz historie rownolegla? Czy zapasy amunicji
      pozwalaly zastrzelic kazdego Polaka 20 czy 50 razy?
    • gwiazdkawmaju Re: ______________Dylematy_____dla _________ 09.05.09, 11:47
      ja nie Awuk,ale mam prosbe

      mozesz mi przypomniec skrot OKP w rozwinieciu?
      a jesli chodzi o dylematy z Jaruzelskim,to....raz jeden na
      glos,dawno temu juz,jeszcze przed Michnikiem, wyrazilam
      opinie,ze...w tamtej sytuacji to bylo dobre wyjscie,jedyne dobre
      wyjscie w tamtej sytuacji. i nie ma sensu tworzyc rownoleglej
      niespelnionej historii
      • hasz0 Okupacyjne Komitety Wyborcze - jedyne? to po co 09.05.09, 12:11
        zginęło 120 działaczy opzycyjych, którzy by sie nie zgodzili na PO-
        ddaństwo delegatów Moskwy?
        _________________________________________________________
        HITORIA SIE POWTARZA
        _________________________________________________________
        Instytut Pamięci Narodowej
        Po wojnie w Rzeszowie na karę śmierci skazanych zostało 120
        działaczy niepodległościowego podziemia. Ubecy zamykali nas w
        więzieniach, torturowali, ...
        _________________________________________________________
        Ok.120 działaczy zginęło skrytobójczo przed Okrągłym Stołem
        _______Komisja Sejmowa Rokity nie znalazła sprawców...
        ................
        ................
        Tego dnia w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach zginął
        tragicznie Tadeusz Szczepański (ur. 28 lutego 1960 r.) - młodziutki
        mechanik samochodowy w Przedsiębiorstwie Produkcji i Montażu
        Urządzeń Elektrycznych Budownictwa "Elektromontaż" w Gdańsku, a
        zarazem działacz antykomunistycznych Wolnych Związków Zawodowych
        Wybrzeża. Przez ponad 25 lat mówiło się, że to tragiczny wypadek.
        Prawie nikt nie chciał wracać do sprawy. Nawet z pierwotnej wersji
        filmu Człowiek z żelaza wycięto podobno scenę wyciągnięcia ciała
        Szczepańskiego z Motławy. Sprawa wydawała się beznadziejna i
        zamknięta. Było tak do czasu, kiedy w archiwum IPN w Warszawie
        natknąłem się na zdumiewający dokument, z którego jednoznacznie
        wynika, że SB - i to na poziomie MSW - kierowała śledztwem w sprawie
        zaginięcia Szczepańskiego i za wszelką cenę broniła wersji o
        tragicznym wypadku.
        https://www.prawicapolska.pl/ppnb.jpg
        • hasz0 Dlaczego Go opluwacie? A Scana nie? 09.05.09, 12:13

          https://www.prawicapolska.pl/pp/23/img/cenckiewicz.jpg

          Ostatni egzamin
          16 stycznia 1980 r. Tadeusz Szczepański wyszedł z domu o godz. 7.00
          rano. W tym dniu nie musiał iść do pracy. Otrzymał zwolnienie. O
          godz. 8.00 w gdańskim oddziale Ligi Obrony Kraju przy ulicy
          Kopernika zdawał egzamin na prawo jazdy kategorii "C", na który
          został skierowany przez Wojskową Komisję Uzupełnień. Egzamin
          skończył się pomyślnie ok. godz. 16.00. Cała grupa, prawie 40 osób,
          zdała egzamin. Potem, zgodnie z tradycją, 7-osobowa paczka świeżo
          upieczonych młodych kierowców poszła opić egzamin do baru "Jacek".
          Wypili po dwie setki wódki, musieli też skonsumować zakąskę, bo
          Polska Ludowa dbała przecież o trzeźwość obywateli. Po półtorej
          godziny opuścili "Jacka", ale postanowili jeszcze zrzucić się na
          wódkę i pogadać na wolnym powietrzu. Kupili trzy półlitrówki i
          poszli Podwalem Staromiejskim w stronę kanału. Blisko kanału Raduni,
          a zarazem nieopodal budynków Zakładów Okrętowych Urządzeń
          Elektrycznych i Automatyki "Elmor", znaleźli ustronne miejsce.

          Po wypiciu alkoholu najpewniej cała siódemka dotarła do Podwala
          Staromiejskiego i tam zaczęła się rozchodzić do domów. Tadeusz
          Szczepański szedł razem z kolegami z "Elektromontażu", Wiesławem
          Zielińskim i Krzysztofem Romanowskim. Później ustalono, że feralnego
          wieczora Zieliński trafił do izby wytrzeźwień[ii]. Romanowski zezna
          później, że na wysokości Hali Targowej pożegnali Zielińskiego, on ze
          Szczepańskim zaś dotarł aż do przejścia podziemnego przy Dworcu
          Głównym PKP w centrum Gdańska. "Tam pożegnałem się ze Szczepańskim i
          pojechałem do domu" - mówił Romanowski[iii]. Nieco wcześniej podobną
          wersję przedstawił rodzicom Szczepańskiego, o czym po sąsiedzku
          dowiedziała się Wiesława Gałdyn, żona funkcjonariusza gdańskiej MO
          Janusza Gałdyna (później pułkownika SB), która o wszystkim
          poinformowała odpowiednie organa. Przekazując to, zaznaczyła, że zna
          osobiście Tadeusza Szczepańskiego, że "nie miał żadnych nałogów,
          oddawał wszystkie pieniądze matce, przebywał zawsze w domu, nie miał
          kolegów o złej reputacji"[iv].

          Od chwili rozstania z Romanowskim nic w tej tragicznej historii się
          nie zgadza, poza jednym - Tadeusz Szczepański po raz pierwszy w
          życiu nie powrócił na noc do domu. Nie powrócił też w czwartek, i w
          piątek... Zniknął.

          Gdzie jest nasz syn?
          Zaniepokojeni rodzice zastanawiali się,co stało się z ich
          synem. "Rozpacz w domu. Byliśmy u matki. Matka załamana, ojciec
          załamany" - wspominał jeden z kolegów Szczepańskiego[v]. Następnego
          dnia rodzice wypytywali kolegów Tadeusza o szczegóły egzaminu i
          spotkania "pod chmurką". Romanowski zapewniał rodziców, kolegów
          (uczestników kursu samochodowego), a także przełożonych w pracy, że
          odprowadził Szczepańskiego do dworca PKP, a nawet "wsadził" go do
          tramwaju linii nr 13 lub nr 9, który kursuje do dzielnicy Gdańsk
          Stogi, gdzie mieszkał[vi]. Przez kilka dni rodzice zwlekali z
          zawiadomieniem milicji o zaginięciu syna. Dopiero w dniu 21 stycznia
          1980 r. o godz. 8.00, być może za namową kolegi z "Elektromontażu" -
          Lecha Wałęsy[vii], Cecylia Szczepańska zgłosiła się na Komisariat
          VII MO przy ulicy Ugory na gdańskich Stogach, by poinformować
          milicję, że od 17 stycznia 1980 r. syn nie wrócił do domu[viii].
          Przyniosła fotografię syna, mówiła, że czytał dużo książek. Na
          podstawie informacji przekazanych przez matkę sporządzono treść
          komunikatu o Tadeuszu Szczepańskim: "Wiek z wyglądu 16-18 lat,
          wzrost 170 cm, włosy krótkie, proste, ciemne, zarostu nie ma, twarz
          pociągła, cera śniada, czoło pionowe, oczy niebieskie, nos mały,
          prosty, uszy małe przylegające, uzębienie pełne, znaki szczególne:
          nie ma. [...] Płaszcz, kurtka ze skaju ocieplana, bluza (bluzka)
          golf zielony oraz pulower, spodnie sztruks granatowy, bielizna
          podkoszulka z krótkim rękawem, siwa, obuwie półbuty beżowe, rodzaj
          przedmiotów zabranych ze sobą - zeszyt [...]"[ix]. W tym miejscu
          pojawia się pierwsza wątpliwość: dlaczego komunikat o zaginięciu T.
          Szczepańskiego ukazał się w "Dzienniku Bałtyckim" dopiero 10 lutego
          1980 r.?[x] Podobno był jakiś komunikat w prasie 23 stycznia 1980 r.
          oraz informacja w "Panoramie Gdańskiej" (program regionalny TV)[xi].

          "Sympatyzował z jakimś ruchem robotniczym"
          Milicja rozpoczęła poszukiwania. Przesłuchiwała kolegów Tadeusza
          Szczepańskiego, przeprowadziła wywiad w jego miejscu pracy i
          zamieszkania. W czynnościach dochodzeniowo-śledczych najbardziej
          wykorzystywano Krzysztofa Romanowskiego, który ostatni widział
          Szczepańskiego. Wydaje się, że mówił prawdę, nie dając podpuścić się
          funkcjonariuszom MO. W czasie przesłuchania w dniu 7 lutego 1980 r.
          najpewniej zasugerowano mu[xii], że Szczepański mógł na dłużej
          oddalić się nad kanał i już stamtąd nie wrócić. Romanowski
          powiedział: "Nie pamiętam, by Szczepański odchodził w czasie picia
          alkoholu nad kanałem od naszej grupy na dłużej - oddalał się co
          jakiś czas, jak my wszyscy, w celu załatwienia potrzeb
          fizjologicznych (oddania moczu)". Po chwili kolega zaginionego
          z "Elektromontażu" zwrócił też uwagę na raczej nieznany milicjantom
          wątek: "Szczepańskiego mogę określić jako chłopca spokojnego -
          rzadko pił alkohol - czy miał jakąś dziewczynę nie wiem, nie
          zwierzał mi się z tego. Od znajomego z pracy - Lecha Wałęsy -
          słyszałem, że Szczepański sympatyzuje z jakimś ruchem robotniczym -
          lecz z jakim bliżej nie wiem. Przypadkiem słyszałem rozmowę Wałęsy i
          Szczepańskiego o jakimś zebraniu. Nie wiem czy Szczepański miał
          jakichś osobistych wrogów. Szczepański nigdy w żadnych rozmowach ze
          mną nie poruszał tematu działalności ruchu robotniczego - nigdy o
          niczym takim nie wspominał, dlatego też, rozmowa jego z Wałęsą na
          ten temat zdziwiła mnie, ale nigdy do tego nie wracałem i
          Szczepańskiego nie wypytywałem na ten temat"[xiii].

          Dzięki informacjom Krzysztofa Romanowskiego milicja ustaliła
          dokładnie czas, miejsce spotkania i picia alkoholu. W notatce
          funkcjonariusza MO czytamy: "Dokonano penetracji przyległego terenu
          oraz bunkra - nie ujawniono żadnych śladów przebywania lub
          jakiekolwiek zwłoki. Pobliskie ujście Raduni do Motławy jest nie
          zamarznięte. Teren ten jest zarośnięty, dalej w kierunku ulicy
          Wałowej i Łagiewniki teren jest pofałdowany, leżą tam różne płyty
          betonowe, rury i chałdy [sic!] piasku, ziemi. Nabrzeże Raduni jest
          nieogrodzone - niezabezpieczone płaskie - brak stromych brzegów,
          natomiast nabrzeże pobliskiej Motławy (około 50 metrów) jest strome
          lecz zabezpieczone barierkami"[xiv] [tak w oryginale - S.C.].
          Później dokonano również penetracji terenu siłami ZOMO[xv]. Bez
          żadnego efektu.

          "Nagie zwłoki mężczyzny"
          W poniedziałek 17 marca 1980 r. o godz. 18.10 ktoś zatelefonował do
          Komisariatu II MO w Gdańsku z informacją, że na wysokości stacji
          pomp przy Elektrociepłowni "Ołowianka" pływają w Motławie nagie
          zwłoki mężczyzny. W dokumentach MO dołączonych do akt śledztwa
          (wyciągi z książki interwencji Pogotowia Milicyjnego KW MO w
          Gdańsku) jest mowa o tym, że informacja o znalezieniu zwłok
          Szczepańskiego została przekazana telefonicznie przez niejakiego
          Szumiala, który przedstawił się jako trener Gwardyjskiego Klubu
          Sportowego "Wybrzeże". Jednak wkrótce okazało się, że nikt o takim
          nazwisku nie pracuje w GKS "Wybrzeże"[xvi]. Mało tego, z innego
          dokumentu MO wynika, że po telefonicznym zgłoszeniu informacji o
          znalezieniu zwłok Szczepańskiego pierwszy milicjant pojechał pod
          wskazane miejsce już o godz. 18.00! Dokumenty te są sprzeczne, gdyż
          według jednego o znalezieniu zwłok T. Szczepańskiego zawiadomiono o
          godz. 18.10, z drugiego zaś wynika, że już o godz. 18.00 referent
          Wiktor Jędrasiak, na polecenie dyżurnego, udał się na miejsce
          znalezienia zwłok.

          Oto pełna treść notatki sporządzonej przez Wiktora Jędrasiaka z
          Komisariatu II MO w Gdańsku: "Dnia 17. 03. 1980 r. o godz. 18.00 na
          polecenie dyżurnego udałem się na m
          • hasz0 Czy My nie zasługujemy na Pamięć w Polsce? 09.05.09, 12:15
            https://www.prawicapolska.pl/pp/23/img/sz_1.jpg
            • hasz0 Dlaczego R7 mnie opluwa? Scan i inni? Za co? 09.05.09, 12:18
              lvii] AIPN, IPN Gd 57/18, Notatka służbowa por. J. Likierskiego,
              Gdańsk, 7 II 1980, k. 9; ibidem, Rachunek nr 482/23 za pobyt i
              usługi w Izbie Wytrzeźwień, Gdańsk, 16 I 1980, s. 128.

              d Dopisano odręcznie.

              [lviii] Krzysztof Romanowski (ur. 1960) - kolega Tadeusza
              Szczepańskiego; zatrudniony w "Elektromontażu" jako kierowca.

              [lix] Bogdan Borusewicz (ur. 1949) - historyk i polityk; uczestnik
              Marca '68 (skazany na trzy lata więzienia); od 1976 r. działacz KOR,
              a od 1978 r. w WZZ Wybrzeża; współorganizator strajku w sierpniu
              1980 r.

              [lx] Rozmowę przeprowadził naczelnik Wydziału III KW MO w Gdańsku
              ppłk Wojciech Raniewicz.

              [lxi] Lech Wałęsa (ur. 1943) - elektryk; pracownik Stoczni Gdańskiej
              im. Lenina, a później Fabryki Urządzeń Budowlanych "Zremb"
              i "Elektromontażu"; w 1978 r. przyłączył się do WZZ Wybrzeża; w
              sierpniu 1980 r. przewodniczący MKS.

              [lxii] Andrzej Gwiazda (ur. 1935) - inżynier; uczestnik Marca '68 i
              grudnia '70 w Gdańsku; w 1973 r. wydalony z Politechniki Gdańskiej,
              gdzie był asystentem, i rozpoczął pracę w gdańskim "Elmorze"; w
              czerwcu 1976 r. z żoną Joanną wystosował do Sejmu list popierający
              KOR; od 1978 r. jeden z liderów WZZ Wybrzeża; członek prezydium MKS.

              [lxiii] Chodzi o komunikat KSS"KOR" nr 37 z 29 II 1980 r., w którym
              zamieszczono komunikat z 13 II 1980 r. W związku z zaginięciem
              współpracownika Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków
              Zawodowych Wybrzeża. W komunikacie podano adresy kontaktowe do B.
              Borusewicza, A. Gwiazdy i L. Wałęsy.

              [lxiv] Zob. H.O., Tragiczne skutki nietrzeźwości, "Dziennik
              Bałtycki", nr 87, 17 IV 1980, s. 3.

              [lxv] Ryszard Bartnicki (ur. 1939) - ppłk MSW (lipiec 1981 r.); w
              resorcie spraw wewnętrznych od 1962 r.; najpierw funkcjonariusz
              Departamentu II (1963-1971), a następnie Departamentu III (1971-
              1981); brał udział w rozpracowaniu KSS"KOR" (kryptonim "Gracze").

              e Poniżej odręczny podpis. Jest to zapewne akceptacja odręcznych
              uwag zamieszczonych poniżej.

              f Datę i nieczytelną parafę wpisano odręcznie.

              [lxvi] Wojciech Raniewicz (ur. 1938) - płk MSW (awans w 1982 r.); w
              resorcie spraw wewnętrznych od 1962 r.; najpierw w Wydziale IV KW MO
              w Gdańsku, a następnie w Wydziale III; w latach 1971-1978 zastępca
              naczelnika Wydziału III; w latach 1978-1981 naczelnik Wydziału III
              KW MO w Gdańsku; w latach 1981-1986 zastępca komendanta
              wojewódzkiego MO ds. SB we Wrocławiu.

              g Całość uwag oraz data i nieczytelny podpis dopisano odręcznie.



          • gwiazdkawmaju Re: Dlaczego Go opluwacie? A Scana nie? 09.05.09, 12:31
            hasz0 napisał:

            >
            > https://www.prawicapolska.pl/pp/23/img/cenckiewicz.jpg
            >
            > Ostatni egzamin
            > 16 stycznia 1980 r. Tadeusz Szczepański wyszedł z domu o godz.
            7.00
            > rano. W tym dniu nie musiał iść do pracy. Otrzymał zwolnienie. O
            > godz. 8.00 w gdańskim oddziale Ligi Obrony Kraju przy ulicy
            > Kopernika

            a zdjecie jest na tle ...wskazujacym...Jerozolime.

        • gwiazdkawmaju Re: Okupacyjne Komitety Wyborcze - jedyne? to po 09.05.09, 12:22
          hasz0 napisał:

          > zginęło 120 działaczy opzycyjych, którzy by sie nie zgodzili na PO-
          > ddaństwo delegatów Moskwy?
          > _________________________________________________________
          > HITORIA SIE POWTARZA

          od nas zalezy ktora historie chcemy powtorzyc

          > _________________________________________________________
          > Instytut Pamięci Narodowej

          ma zbierac dokumenty
          katalogowac je
          udostepniac
          ma sluzyc NARODOWI i PANSTWU POLSKIEMU, a nie grupce 'trzymajacej
          wladze'.
        • gwiazdkawmaju Re: Okupacyjne Komitety Wyborcze - jedyne? to po 09.05.09, 12:27
          hasz0 napisał:

          > zginęło 120 działaczy opzycyjych, którzy by sie nie zgodzili na PO-
          > ddaństwo delegatów Moskwy?

          > Instytut Pamięci Narodowej
          > Po wojnie w Rzeszowie na karę śmierci skazanych zostało 120
          > działaczy niepodległościowego podziemia. Ubecy zamykali nas w
          > więzieniach, torturowali, ...
          > _________________________________________________________
          > Ok.120 działaczy zginęło skrytobójczo przed Okrągłym Stołem
          > _______Komisja Sejmowa Rokity nie znalazła sprawców...
          > ................
          > ................
          > Tego dnia w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach zginął
          > tragicznie Tadeusz Szczepański (ur. 28 lutego 1960 r.) -
          młodziutki
          > mechanik samochodowy w Przedsiębiorstwie Produkcji i Montażu
          > Urządzeń Elektrycznych Budownictwa "Elektromontaż" w Gdańsku, a
          > zarazem działacz antykomunistycznych Wolnych Związków Zawodowych
          > Wybrzeża. Przez ponad 25 lat mówiło się, że to tragiczny wypadek.
          > Prawie nikt nie chciał wracać do sprawy. Nawet z pierwotnej wersji
          > filmu Człowiek z żelaza wycięto podobno scenę wyciągnięcia ciała
          > Szczepańskiego z Motławy. Sprawa wydawała się beznadziejna i
          > zamknięta. Było tak do czasu, kiedy w archiwum IPN w Warszawie
          > natknąłem się na zdumiewający dokument, z którego jednoznacznie
          > wynika, że SB - i to na poziomie MSW - kierowała śledztwem w
          sprawie
          > zaginięcia Szczepańskiego i za wszelką cenę broniła wersji o
          > tragicznym wypadku.
          ----------------------------
          dokumenty do IPN
          archiwum X
          dla dociekliwych i odwaznych i APOLITYCZNYCH
          czyli ...fachowcow a nie politykow czy politykierow
          ---------------------------
          masz lepsze rozwiazanie?
          zeby nie kontynuowac wojen wewnetrznych?
          • hasz0 Pająk zna się na sieciach 09.05.09, 13:05
            A naród śpi.

            Tym narodem pogrążonym w chocholim śnie są Polacy, znarkotyzowani
            totalnym praniem mozgów przez polskojęzyczne żydo-media i kolejne
            ekipy zdrajców okupujących Sejm, rząd, administrację.

            Naród śpi.

            Przed kolejnymi wyborami budzi się, otwiera jedno oko, głosuje na
            szubrawców i znów zasypia.

            Grochem o ścianę są wołania, apele, książki o grozie sytuacji
            Polski, o prawdzie, rejtanowskie wołania nielicznych patriotycznych
            posłów, nie "zekumenizowanych" księży.

            Wszystkich
            okrzyknięto "faszystami", "nacjonalistami", "ksenofobami", "antysemit
            ami", osobnikami "kontrowersyjnymi".

            Bo to dla zdrajców, dla wszelkiej maści szubrawców, a także dla
            kilku milionów politycznie ociemniałych Polaków - prawda jest
            zawsze "kontrowersyjna", a tym samym "kontrowersyjni" są jej
            obrońcy i głosiciele.






            A NARÓD SPI - Henryk Pajak




            EURO-FOLKSDOJCZE


            W czasach okupacji hitlerowskiej istniala w Polsce liczna grupa
            osób, które podpi­saly tzw. folksliste - nazywanych folksdojczami.
            Podpisywali dla koniunktury, lepsze­go zaopatrzenia, wlasnego
            bezpieczenstwa oraz tacy, którzy przekonani ze III Rzesza zaistniala
            na cale Tysiaclecie, skwapliwie dolaczali do „narodu panów".

            Niezaleznie od motywacji, Polacy traktowali ich jako zdrajców
            polskosci, slugu­sów okupanta, których nalezalo sie bezwzglednie
            wystrzegac, stanowili bowiem gwar­die cywilnych denuncjatorów.

            Posierpniowa Polske zniewalaja osobnicy mieniacy sie Polakami, ale o
            mentalnosci neo-folksdojczy. Scislej, sa to „euro-folksdojcze".

            „Euro-folksdojcz" wysluguje sie swym euro-mocodawcom i czyni to
            swiadomie lub nieswiadomie - na szkode Polski i Polaków. Nacyjna
            identyfikacja z niemieckoscia motywuje wielu z nich, lecz czolówke
            eurofolksdojczy stanowi niezniszczalna „socjaldemokracja" polskiej
            zydokomuny - stara i nowa gwardia.

            Od pierwszych miesiecy po tzw. Okraglym Stole (1989)
            miejscowi „eurofolksdojcze" pod nadzorem zachodnich gaulajterów
            globalizmu rozpoczeli formowanie struktur rzadowych oraz organizacji
            i stowarzyszen „pozarzadowych", których dzialania mialy doprowadzic
            do obecnej zapasci gospodarczej oraz odizolowac naród od wszelkiego
            wplywu na jego tak ksztaltowane losy, aby w pierwszych latach nowego
            wieku Polska przestala istniec jako samodzielny byt panstwowy. Ma
            zostac wessana w „czarna dziu­re" Unii Europejskiej zydomasonerii,
            zapowiadanej juz w glebi XIX wieku. Utworzenie przestrzeni
            europejskiej - pisal przed laty Jacques Ploncard d'Assac jest dla
            masonów tylko zapowiedzia przestrzeni uniwersalnej, Ziemi-Ojczyzny.

            W tym samym czasie, kiedy zadania te realizowaly kolejne ekipy
            sejmowo-rzadowe Mazowieckiego, K. Bieleckiego, Cimoszewicza,
            Suchockiej, Oleksego, Pawlaka, Buzka - Balcerowicza, trwalo
            montowanie „pozarzadowych" struktur wladzy oficjalnej. Wchodzili do
            nich w roli glównych „dzialaczy" takze czolowi promi­nenci wladzy.
            Tak powstala gesta siec polskojezycznych euro-gaulaj terów, parali­
            zujacych odruchy samoobrony ubezwlasnowolnionego narodu, jak tez
            jego nielicznych przedstawicieli w rzadach i „Kne-Sejmie",
            zdecydowanie sprzeciwiajacych sie piatemu rozbiorowi Polski.


            Wszystkie kolejne „polskie" ekipy rzadowo-sejmowe wyróznialy sie i
            wyrózniaja w polityce wewnetrznej i zewnetrznej trzema stalymi
            cechami:

            - bezkrytyczna, nadgorliwa prounijnoscia

            - fanatycznym filosemityzmem

            - kontynuacja wspólpracy z komunistami jawnymi, czyli zgodnym
            dzieleniem sie z nimi wladza.



            Ten trzeci czynnik przyniósl Polsce straty najdotkliwsze.

            Jego istote streszcza uniwersalne slowo: zydokomuna.

            Tkwiac po obydwu stronach zmistyfikowanej barykady politycznej,
            zydokomuna z SLD i UW zgodnie dzialala i dziala na zgube
            suwerennosci Polski.

            Szczególnie cynicznie ta ciaglosc zydokomuny ujawniala sie w
            polityce zagranicznej, zwlaszcza w obsadzie stanowisk ministerstwa
            spraw zagranicznych: Skubiszewskiego, Bartoszewskiego,
            Olechowskiego, Rosatiego, Geremka i ponownie Bartoszewskiego.

            Kazdy z nich obsadzal wazne stanowiska w ambasadach i konsula­tach
            ludzmi z klucza zydokomuny7.

            Rzady i ekipy sejmowe przemijaly ustepujac nastepnym, ideowo i
            nacyjnie tym sa­mym, ale nie zmienialy sie struktury nieformalne -
            „pozarzadowe". Przybywalo no­wych. To one sprawuja wladze w Polsce
            od 1989 roku. To ludzie z tych struktur rozdaja nominacje oficjalne.
            Jest to wierne powielanie metody sprawowania wladzy w innych
            krajach, w calej Unii Europejskiej: metody budowania Rzadu
            Swiatowego. Polskich eurofolksdojczy wyróznia jedynie pospiech i
            sluzalcza nadgorliwosc.


            Oto niektóre z tych nieformalnych struktur i
            organizacji „pozarzadowych".


            Fundacja im. Batorego

            Pancerna piescia imperium Sorosa w Polsce, rozbijajaca nasza jednosc
            narodowa, siejaca destrukcje w umyslach i postawach, zwlaszcza
            mlodego pokolenia, jest wspo­mniana Fundacja Batorego zalozona w 1988
            roku, a wiec jeszcze przed polskim „Round Table". Soros jest tak
            pewny bezkarnosci, koncowego sukcesu w kasacji Pol­ski, ze
            najzupelniej szczerze wypowiedzial sie o swych metodach i kierunkach
            ude­rzen w ksiazce: Sponsorowanie demokracji (Underwriting
            Democracy).

            Zaczynal tak:

            Przygotowalem obszerny szkic spójnego programu gospodarczego. Mial
            on trzy skladniki: stabilizacje monetarna, zmiany strukturalne i
            reor­ganizacje dlugu (...). Zaproponowalem swego rodzaju wymiane
            dlugu na majatek (...). Pokazalem ten plan Geremkowi i prof.
            Trzeciakowskiemu2, który przewodniczyl rozmowom Okraglego Stolu na
            temat gospodar­ki, poprzedzajacym przekazanie wladzy - obydwaj
            odniesli sie do planu z entuzjazmem (! - H.P.). Polaczylem swe
            wysilki z Jeffrey Sachsem 3 z uniwersytetu Harvarda, który
            proponowal podobny program. Doprowa­dzil on do zagorzalej debaty i
            stal sie kontrowersyjna postacia, ale zdolal skoncentrowac rozmowy
            na odpowiednich tematach. Pracowalem równiez scisle z prof.
            Stanislawem Gomulka, który zostal doradca nowego ministra finansów,
            Leszka Balcerowicza i w efekcie osiagnal szersze wplywy niz Sachs 7.

            1. Zydokomunistyczna okupacja oficjalnych struktur wladzy w Polsce
            po 1989 roku, zostala przeze mnie omówiona w ksiazkach: Piaty
            rozbiór Polski 1990-2000 oraz: Dwa wieki polskiej Golgoty 1999.

            2. Jednemu z glównych szulerów polskiego „Round Table".

            3. Dyrygent Balcerowicza w jego burzeniu gospodarki Polski.



            Przejdzmy do roli Balcerowicza, przydzielonej mu przez Sorosa:
            Balcerowicz zaangazowal sie w realizacje radykalnego programu, ale
            przytlaczal go ogrom zadania. Przedstawil program stabilizacji
            Miedzynarodowemu Funduszowi Walutowemu na spotkaniu w Waszyngtonie.
            MFW zaaprobowal program i jego realizacja rozpoczela sie w styczniu
            1990 r. (...) Inflacja zostala zredukowana, produkcja spadla o 30
            proc. Ale zatrudnienie tylko o 3 proc.

            Nalezy teraz zastosowac dyscypline rynku w stosunku do
            przedsiebiorstw panstwowych.

            Bankructwa jak dotad sa niespotykane... Istota tej dywersji
            gospodarczej:

            Jesli przynoszace straty przedsiebiorstwa przeznaczono by do lik­
            widacji, zarówno sila robocza jak i inne zasoby stalyby sie
            powszechnie dostepne. Zachodnie firmy moglyby wtedy przyjechac tu i
            wykorzystac tania sile robocza oraz inne zasoby w celu zasilenia
            rynku zachodniego2.

            Oto cala strategia mafiosów spod znaku „polskiego" i brytyjskiego
            Round Table:

            Sorosa, Sachsa, koszernych zjadaczy polskiego chleba: Balcerowicza,
            S. „Gomulki", „Geremka", „Kaczmarka", Trzeciakowskiego i pozostalych:

            - zniszczyc, zamienic w mase upadlosciowa przemysl, gospodarke;

            - wyprodukowac armie bezrobotnych- taniej sily roboczej;

            - jej praca i zasobami kraju „zasilic zachodnie rynki".


            W marcu 1992 roku Balcerowicz polecial do Waszyngtonu, aby zlozyc
            tam kol
            • hasz0 ________Rozwiazanie? pewnie, że jest... 09.05.09, 13:07

              BEZ MANDATU
              jest to ROZDZIAŁ 27 4-tomowej książki autora pt. "Z deszczu pod
              rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji": Poznań 2007-8: Zysk i Ska.

              Ekipa, która objęła władzę w 1989 r. nie miała żadnego mandatu na
              budowę kapitalizmu jakiej się podjęła. Wystąpienia robotnicze,
              których efektem było najpierw powstanie Solidarności, a potem jej
              legalizacja i podjęcie przez władze rozmów przy Okrągłym Stole miały
              w istocie wyraźne znamiona antyburżuazyjne. Również postulaty
              zgłaszane przez stronę Solidarnościową podczas Okrągłostołowych
              rozmów w niczym nie zdradzały tego co miało już wkrótce nastąpić.
              (.) Strona solidarnościowa zasiadała przy "okrągłym stole" wiedząc,
              że to początek wielkich przemian, ale.przemiany wyobrażała sobie
              jako kontynuację procesu przerwanego 13 grudnia 1981 roku
              (indeksacja, czyli dodatek drożyźniany, samorząd pracowniczy i jego
              uprawnienia wobec dyrektorów, praca górników w wolne soboty oraz
              wiele innych ówczesnych zapisów) (Kuczyński, 1992).

              Nie zawierały też zapowiedzi kapitalistycznej restauracji hasła pod
              jakimi Solidarność szła do zwycięskich dla niej wyborów
              parlamentarnych w 1989 r. Mamy więc tu do czynienia, mutatis
              mutandis, z sytuacją analogiczną do tej wielokrotnie powtarzającej
              się za PRLu, kiedy to wystąpienia robotnicze wynosiły do władzy nową
              ekipę, która szybko sprzeniewierzała się swoim własnym obietnicom
              wyrażającym ducha żądań klasy, służącej jej jako legitymacja do
              rządzenia (co nazywało się w ówczesnym języku odrywaniem się od mas).
              Zadanie opracowania programu przejścia od socjalizmu formalnego do
              realnego kapitalizmu powierzono Leszkowi Balcerowiczowi. W latach
              1978-81 kierował on zespołem, który postawił sobie za cel, wedle
              słów samego kierownika owego zespołu, (.) stworzenie projektu
              systemu gospodarczego, który byłby sprawniejszy od ówcześnie
              istniejącego, ale zarazem nie przekraczałby granic tego, co
              uznawaliśmy wtedy za realia polityczne. Nasza praca nie miała czysto
              akademickiego charakteru - była nastawiona na cel, który
              potencjalnie mógł mieć skutki praktyczne. Skoro wykluczyło się
              prywatyzację jako politycznie niemożliwą, to w pozostałym obszarze
              znalazły się systemy, oparte na własności "nie- prywatnej", a
              jednocześnie - w jakimś sensie tego słowa - rynkowe. Logika
              prowadziła nas do koncepcji samorządu (Balcerowicz, 1996, s.11). W
              1981 r. projekt tego samorządowego systemu przyjęła sieć wiodących
              zakładów przemysłowych NSZZ Solidarność.

              Nie ten projekt jednak stał się podstawą działania Leszka
              Balcerowicza, kiedy uzyskał on szansę zrealizowania go w praktyce.
              Przyjęty przezeń (.) na początku model docelowej gospodarki był
              jasny. opierał się na podstawowym założeniu, że oto Polska odzyskała
              swobodę kształtowania swego systemu. Oznaczało to, że w polu
              dopuszczalnych rozwiązań znalazł się ustrój gospodarczy, który
              jeszcze kilka lat wcześniej wydawał się być wykluczony ze względu na
              ograniczenia polityczne. Nie musieliśmy wobec tego - tak, jak
              poprzednio - poszukiwać jakiejś "trzeciej drogi", gospodarki
              rynkowej ale niekapitalistycznej (co sprowadzało się do rozmaitych
              wariantów systemu samorządowego). Zdobytą wolność należało
              wykorzystać, aby stworzyć system, który sprawdził się w
              praktyce. .chodziło o ustrój, który ma następujące zasadnicze cechy:
              przeważają w nim różnego rodzaju przedsiębiorstwa prywatne; .państwo
              jest odporne na naciski różnych grup interesów, włącznie z naciskami
              związków zawodowych. Z tak projektowanej gospodarki wynikały główne
              kierunki działania: prywatyzacja (Balcerowicz,1996, s.38).

              Nie należy jednak wyolbrzymiać roli samej osoby L. Balcerowicza w
              dziele odgórnie sponsorowanego kapitalistycznego budownictwa.
              Zapewne z takimi lub innymi różnicami każdy z innych branych w
              rachubę kandydatów do tej funkcji także by ją spełnił. (.)
              Przesądził o tym wybór głównych kierunków polityki gospodarczej
              zawartej w deklaracji politycznej premiera z 24 sierpnia. Miała to
              być polityka prowadząca do zerwania z systemem gospodarki
              komunistycznej. Potrzebna była ekipa liberalna, daleka od lewicy,
              nawet tej z solidarnościowym rodowodem. Wiedzieliśmy, czego chcemy,
              mówi najbliższy współpracownik premiera pierwszego post-PRL-owskiego
              rządu (Kuczyński, 1992, s.52).
              (.) Kuczyński poszukiwał ekonomisty, który nie zmiękczałby
              socjalizmu, ale poszedł w kierunku liberalnym - mówi Aleksander
              Hall, minister odpowiedzialny za współpracę z organizacjami
              politycznymi i stowarzyszeniami w rządzie Mazowieckiego. O
              Balcerowiczu przypomniano sobie w ostatniej chwili. Wszyscy o nim
              zapomnieli, choć w latach 1978-1981 kierował grupą ekonomistów,
              która opracowała najlepszy wtedy projekt reformy gospodarczej -
              przyznaje Kuczyński w "Zwierzeniach zausznika". (.) Podczas
              tworzenia rządu mieliśmy jasność, w którą stronę powinna pójść
              reforma gospodarcza - wspomina Waldemar Kuczyński,
              najbliższywspółpracownik i szef zespołu doradców Tadeusza
              Mazowieckiego, a później minister przekształceń własnościowych. (.)
              Szukaliśmy człowieka do zdefiniowanej wcześniej koncepcji. Uważałem
              receptę liberalną za najwłaściwszą, żadnych eksperymentów i trzecich
              dróg, tylko korzystanie ze sprawdzonych wzorów. Balcerowicz nie miał
              jakiejś tajemnej, niedostępnej innym wiedzy. Miał za to cenną cechę,
              ośli upór ("Wprost" 52/98).

              Strategiczne decyzje zapadły podobno w lipcu 1989 r., czyli po
              wyborach, ale przed powołaniem rządu Tadeusza Mazowieckiego, na
              spotkaniu w Brukseli, grupy działaczy Solidarności. W spotkaniu w
              brukselskim, biurze Solidarności" poświęconym opracowaniu zarysu
              ideowego przemian społeczno-gospodarczych w Polsce uczestniczyli
              m.in.: Jerzy Milewski jako gospodarz, prof. Witold Trzeciakowski,
              późniejszy minister w rządzie
              T. Mazowieckiego, Jacek Merkel, J.K. Bielecki, później premier,
              Andrzej Milczanowski, wieloletni minister MSW, Zdzisław Najder, szef
              doradców premiera Jana Olszewskiego, Jeffrey Sachs, najbardziej
              aktywny zagraniczny doradca ministra finansów, prof. Jacek Rostowski
              z Londynu, doradca ministra finansów w latach 1989-1991 i obecny
              minister finansów w rządzie D. Tuska.

              Ten ostatni zapytany przez "Życie Gospodarcze", czy umowy Okrągłego
              Stołu nie krępowały zebranych w poszukiwaniach nowych rozwiązań, w
              tym prof. Trzeciakowskiego, który był sygnatariuszem ich części
              ekonomicznej, odpowiedział: (.) Oczywiście. I chodziło tu głównie o
              odejście od tych umów (1 stycznia 1990 r.) zniesiono państwową
              regulację i kontrolę cen większości towarów (co wczesniej rząd
              Rakowskiego wykonał w odniesieniu do żywności). Wobec równoczesnego
              zniesienia większości dotacji i przy wielkich niedoborach wywołało
              to niebywałą eksplozję drożyzny. Ekipa Balcerowicza świadomie ją
              spotęgowała, podnosząc odgórną decyzją o 200% księgową wartość
              majątku przedsiębiorstw państwowych (na tej podstawie wyliczono
              wspomnianą wyżej tzw. dywidendę) i podwyższając o 400% urzędowe ceny
              nośników energii. Zarazem podniesiono do niebotycznej wysokości
              oprocentowanie kredytów bankowych - w 1990 r. wyniosło ono ponad
              60%, a w 1991 r. ponad 120%. Gigantyczna inflacja uruchomiona tymi
              decyzjami miała być następnie zahamowana przez zmniejszenie popytu
              tak ze strony państwa, jak i sektora przedsiębiorstw oraz ludności.
              Zredukowano więc wydatki publiczne, finanse przedsiębiorstw oprócz
              podatku obrotowego i dochodowego uszczuplił dodatkowo podatek od
              wartości majątku trwałego, zwany myląco dywidendą. W wielu wypadkach
              okazał się on zabójczy, bo płatny, w tej samej wysokości przy
              malejących obrotach i dochodach. Oprocentowanie wkładów na zwykłych
              książeczkach PKO zwiększono tylko nieznacznie, miliony ludzi
              straciły więc swoje oszczędności w wyniku błyskawicznego spadku
              wartości pieniądza. Przykładowo, w dniu 30.11.1979 r. wpłacono na
              książeczkę PKO Nr 0279143 Bł-2 15 000 zł, powiększając sumę wkładu
              do 15 036 zł.
              • hasz0 _____leczy się wirusa? czy organizm? hasła po nich 09.05.09, 13:09
                Przez dwa pierwsze lata tworzenia w naszym kraju nowego ustroju nie
                było więc w państwie instytucji zwalczającej tę formę
                przestępczości. W 1992 r., po głośnych politycznych deklaracjach o
                puszczaniu aferzystów w skarpetkach, utworzono w policji
                scentralizowaną, podległą tylko komendantowi głównemu policji,
                strukturę nazwaną K-17. Miała się ona zajmować walką z
                przestępczością aferową. W K-17 pracowało 2,7 tys. tajnych
                funkcjonariuszy. Ale szybko K-17 - tym razem po cichu -
                przekształcono w wydziały ds. przestępczości gospodarczej, podległe
                komendantom powiatowym policji. W praktyce funkcjonariusze w
                wydziałach wojewódzkich często wiedzą tylko o tym, co się dzieje na
                ich podwórku. Nie mogą więc połączyć faktów i osób działających w
                całym kraju, co jest typowe dla przestępczości gospodarczej. Dlatego
                też wykrywalność tego rodzaju przestępstw jest niezwykle niska. W
                Polsce nie ma też prawnych możliwości wymiany informacji między
                policją, a urzędami kontroli skarbowej, Generalnym Inspektoratem
                Celnym, Głównym Urzędem Ceł, wywiadem skarbowym oraz Urzędem Ochrony
                Państwa.("Wprost" 46/00). Dopiero po siedmiu latach odtworzono
                podobną jednostkę w KG Policji. To właśnie z tego okresu pochodzą
                informacje o niebotycznych zarobkach celników i policjantów. Po
                otwarciu granic przemycano wszystko, co mogło przynieść zysk.
                Celnicy w Głuchołazach, według ustaleń prokuratury, wzięli 200 tys.
                zł za wpuszczenie do Polski transportu 300 tys. litrów
                spirytusu "Royal"<www.wprost.pl/iso/04.25.1999
                (856)/numer/s30.htm.

                Forsownej akumulacji lumpenkapitału służyły też rozliczne luki w
                prawie i systemie podatkowym, generujące krociowe fortuny. Na realny
                kapitał zamieniano też informacje o przygotowywanych decyzjach
                gospodarczych. Biorąc pod uwagę tylko (oczywiście nie całość tej
                niepełnej listy obciąża konto rządów solidarnościowych ) aferę FOZZ,
                aferę rublową, alkoholową, papierosową, Art-B, udzielanie pożyczek
                kombinatorom, radio "Maryja" wyliczyło straty z tego tytułu na 100
                bln starych złotych ("Gazeta Wyborcza" 13.2.97, s. 13/14). Straty
                jednej strony zawsze, rzecz jasna, są jednocześnie zyskami strony
                drugiej i ten pieniądz przecież nie rozpłynął się, jest gdzieś
                obecny w obiegu gospodarczym..

                O ile jednak pierwszy człon tej strategii przyniósł, jak można
                uznać, sukces uwidaczniający się na powierzchni życia gospodarczego
                w postaci rozkwitu tzw. prywatyzacji założycielskiej, o tyle
                prywatyzacja w sensie właściwym napotkała, jak zauważyliśmy,
                nieprzewidziane bariery, w tym zwłaszcza społeczną.
                W efekcie tej polityki wobec sektora publicznego, udział
                przedsiębiorstw deficytowych w ogólnej liczbie przedsiębiorstw
                wzrósł z 9,9% w roku 1990 do 37,7% w roku następnym, zaś liczba
                branż deficytowych w przemyśle - z 26 do 57; wynik finansowy netto
                spadł aż o 124,7%, a wielkość łącznej straty wynosiła prawie 20 bln
                zł, na co składała się strata netto przedsiębiorstw deficytowych w
                wysokości 66 bln zł i zysk netto przedsiębiorstw rentownych w
                wysokości 46 bln zł. Sytuacja ta była rezultatem nałożenia na
                przedsiębiorstwa obciążeń fiskalnych, przekraczających wynik brutto
                30%, zaś w przemyśle państwowym aż o 62%. Dodajmy, że w 1990 r.
                obciążenia te stanowiły tylko 54% wyniku finansowego brutto, co
                obrazuje skalę nasilenia się fiskalizmu w przemyśle polskim
                (Jakóbik, 1999).
                W 1993 r. podatki przypadające na jednego zatrudnionego były w
                sektorze publicznym trzykrotnie wyższe niż w sektorze prywatnym (w
                sektorze publicznym wynosiły przeciętnie 20 467 zł, a w sektorze
                prywatnym 6800 (Jarosz, 1996, s.341). W rozbiciu na działy
                gospodarki podatki i parapodatki (popiwek, dywidenda) obciążające
                przedsiębiorstwa państwowe w 1992 r., w porównaniu z sektorem
                prywatnym były w przemyśle - 2,3 raza wyższe, w budownictwie - 1,7
                raza, w rolnictwie - 3 razy, w leśnictwie - 2,5 raza, w transporcie -
                1,5 raza, w handlu - 1,5 raza, w pozostałych działach - 1,8 raza
                wyższe (Staszyński, 1996, s.16).

                Mówiła o tym m. in. Ewa Tomaszewska: (.) Lansowano tezę, że potrzeba
                nam polskiego kapitału i niechby nawet ten pierwszy milion został
                ukradziony. Słyszałam to od niektórych moich kolegów z podziemia!
                ("Gazeta Wyborcza" 1.12.00).

                Na przykład należałoby dokonać podziału odpowiedzialności za drugą z
                wymienionych afer, która miała swoje początki w przeprowadzonym w
                grudniu 1988 r. zniesieniu koncesji na import alkoholu w ramach tzw.
                obrotu niehandlowego.





                • gwiazdkawmaju Re: _____leczy się wirusa? czy organizm? hasła po 09.05.09, 13:28
                  wirusa sie nie leczy
                  wzmacnia sie organizm
                  organizm zwalcza wirusa
            • pan.scan Felietonista dla ubogich Heniek Pająk,TW JR Nowak, 09.05.09, 13:19
              żydożerca ale prawdziwy Polak - Leszek Bubel, Tadzio Bednarczyk - agent
              gestapo, pracownik MBP, konfident SB to są źródła Twoich "przemyśleń".
              I Ty chcesz, żeby ktokolwiek traktował Cię poważnie skoro od 8 lat robisz
              z siebie ksenofobicznego, katonarodowego pajaca wymieszanego z
              socjalistycznym ekunomistą i polewką przerośniętego ego?
        • rycho7 haszystowski dowod z niszczarki 09.05.09, 13:51
          hasz0 napisał:

          > Ok.120 działaczy zginęło skrytobójczo przed Okrągłym Stołem

          Dali im samochody na weekend aby sie zabili. Obecnie Tusk morduje znacznie wiecej.

          > SB - i to na poziomie MSW - kierowała śledztwem w sprawie
          > zaginięcia Szczepańskiego i za wszelką cenę broniła wersji o
          > tragicznym wypadku.

          Przed Okraglym Stolem Kiszczak stawal na glowie aby go nie storpedowano.
          Kiszczak nie wnikal, czy to prowokacje KGB, CIA, Watykanu czy styropianu
          palacego sie do kozy. Gasil w zarodku wszystko. Czego to dowodzi? Napisz jasno,
          konkretnie, bez zamulania, bez zmieniania tematu. Po ludzku a nie po haszystowsku.
          • hasz0 gasił a teraz nie gasi? posłuchaj Zyty20+15 mrd zł 09.05.09, 13:59
            https://www33.patrz.pl/u/f/51/93/75/519375.jpg

            wzieli po PiS czarna niewdzieczność ...konwergencja...
            pomylili się o 19 mrd....JASNA CHOLERA........UCIELI>>>
            No to sQU'RVY jebane
            • hasz0 _______nożyce i ucięli!!!!!!!!_______całe PO!! 09.05.09, 14:01
              idę do ogrodu uspokoić się
              https://www33.patrz.pl/u/f/51/93/78/519378.jpg

              https://www33.patrz.pl/u/f/51/93/81/519381.jpg
Pełna wersja