Dodaj do ulubionych

Fuentes o Bushu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 17:55
newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=8596&Strona=1
Obserwuj wątek
    • Gość: V.C. Fuentes o Bushu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 21:33
      Ameryka Łacińska przypomina mrówkę śpiącą obok słonia. Słoń to Stany
      Zjednoczone. Gdy czasem przewróci się na drugi bok, może ją zmiażdżyć. Mrówka
      nie ma innego wyjścia - musi działać sprytnie i mądrze. Ameryka Łacińska broni
      się przed bliskim sąsiedztwem olbrzyma, żądając przestrzegania zasad prawa
      międzynarodowego.
      Wyznawany przez Amerykę Łacińską kodeks podstawowych idei dotyczących
      współpracy i solidarności międzynarodowej jest po części aktem samoobrony. Ale
      nie tylko. Stanowi jej wkład w poszanowanie uniwersalnej zasady, wedle której
      w życiu narodów normą jest pokój, a wojna - jedynie wyjątkiem. To zasada
      nowożytna, powszechnie obecna na świecie już od XVII wieku. W średniowieczu
      normę stanowiła wojna, pokój zaś - wyjątek. We współczesnej cywilizacji, by
      wojna była uznana za sprawiedliwą, musi ją wypowiedzieć władza, mająca do tego
      legalny mandat. I wojna taka zawsze jest wyjściem ostatecznym. Podejmowanym
      jedynie w wyniku wyczerpania wszelkich innych środków - negocjacji oraz prób
      osiągnięcia kompromisu i porozumienia. Najwyraźniej nie w przypadku Iraku.
      Inspektorzy rozbrojeniowi ONZ nie doprowadzili swojej misji do końca. A gdyby
      nawet, natknęliby się na to samo, co widzimy dzisiaj.
      Saddam był krwawym tyranem i chwała Bogu, że odsunięto go od władzy. Ale nie
      obaleniem tyrana uzasadniano konieczność tej wojny. Chodziło o posiadaną przez
      niego broń masowej zagłady. Tej jednak w Iraku nie odnaleziono. Dość komiczne
      bywają zakręty losu: oto znana z wojowniczej postawy Condoleezza Rice apeluje
      do światowej opinii publicznej o "cierpliwość i wyrozumiałość". Ale jeśli
      Saddam rzeczywiście miał ową straszną i potężną broń, to czemu nie użył jej w
      obronie swojego nieludzkiego reżimu? A jeśli jej nie miał, to czy teraz, już
      po fakcie, mamy spokojnie przełknąć tłumaczenie, iż wojna miała na celu
      uwolnienie Irakijczyków od rządów tyrana? Kto następny w kolejce? Korea
      Północna, Libia, Zimbabwe, Birma? A może inne kraje - jakich wiele - rządzone
      przez tyranów równie odrażających jak Saddam Husajn? Ile wojen może prowadzić
      administracja Busha w obliczu rosnącej izolacji międzynarodowej? Świat
      przecież na ogół nie ma ochoty płacić za tyleż jednostronne, co dogmatyczne
      plany krucjat obmyślane w gabinetach Białego Domu.

      • Gość: V.C. Fuentes o Bushu c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 21:36
        Mieszkańcy Ameryki Łacińskiej, śledząc coraz trudniejszą sytuację Amerykanów w
        Iraku, przypominają sobie wiele innych interwencji słonia. "Generał Anastasio
        Somoza to kawał sukinsyna, ale to nasz sukinsyn" - miał wyrazić się o byłym
        dyktatorze Nikaragui prezydent Franklin Delano Roosevelt. Jeśli tak światły
        polityk mógł wygłosić tego typu opinię, to nie dziwmy się, że kolejne ekipy
        rządzące Stanami Zjednoczonymi obalały lub pomagały obalać demokratycznie
        wybrane rządy w Gwatemali i Chile oraz wspierały zbrodnicze dyktatury wojskowe
        w Argentynie. Wybaczcie nam uśmieszki, z jakimi przyjmujemy obecną retorykę
        Waszyngtonu, że oto prowadzi on politykę wyzwalania narodów.
        Ameryka Łacińska pragnie przyjacielskich stosunków ze Stanami Zjednoczonymi,
        nie może jednak w swoim własnym interesie zgodzić się na uświęcenie zasady
        wojny prewencyjnej. W czasie półwiecza zimnej wojny dzięki sztuce dyplomacji,
        negocjacji i prowadzenia sporów świat zdołał uniknąć konfliktu nuklearnego. Po
        upadku muru berlińskiego ojciec obecnego prezydenta ogłosił początek nowego
        porządku, opartego na prawie międzynarodowym. I zyskał ogólny poklask.
        Forsowana przez jego syna zasada wojny prewencyjnej wywołuje dreszcz niepokoju.


        Carlos Fuentes

        • Gość: V.C. O Fuentesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 21:38
          Fuentes Carlos (1928-), wybitny pisarz meksykański. Porusza w swojej
          twórczości problemy przeszłości i kultury Meksyku, sięgając do czasów
          azteckich oraz hiszpańskiego podboju.

          Powieści m.in. Kraina najczystszego powietrza (1958, wydanie polskie 1972),
          Spokojne sumienie (1959, wydanie polskie 1975), opowiadania Aura (1962,
          wydanie polskie 1973). Także sztuki teatralne, scenariusze filmowe, eseje.

          źródło : www.wiem.onet.pl

          • ada08 '' ... widzę - znawca osobliwy ..'' Wyspiański :) 15.12.03, 22:11
            Gość portalu: V.C. napisał(a):

            > Fuentes Carlos (1928-), wybitny pisarz meksykański. Porusza w swojej
            > twórczości problemy przeszłości i kultury Meksyku, sięgając do czasów
            > azteckich oraz hiszpańskiego podboju.
            >
            > Powieści m.in. Kraina najczystszego powietrza (1958, wydanie polskie 1972),
            > Spokojne sumienie (1959, wydanie polskie 1975), opowiadania Aura (1962,

            > wydanie polskie 1973). Także sztuki teatralne, scenariusze filmowe, eseje.
            >
            > źródło : www.wiem.onet.pl
            >
            Gość portalu: V.C. napisał(a):

            > Fuentes Carlos (1928-), wybitny pisarz meksykański. Porusza w swojej
            > twórczości problemy przeszłości i kultury Meksyku, sięgając do czasów
            > azteckich oraz hiszpańskiego podboju.
            >
            > Powieści m.in. Kraina najczystszego powietrza (1958, wydanie polskie 1972),
            > Spokojne sumienie (1959, wydanie polskie 1975), opowiadania Aura (1962,
            > wydanie polskie 1973). Także sztuki teatralne, scenariusze filmowe, eseje.
            >
            > źródło : www.wiem.onet.pl
            >

            A czytałeś Fuentesa ''Terra Nostra'' ?
            Ja czytałam ''Spokojne sumienia'' (sumienia ! , a nie sumienie ! smile)
            i ''Krainę najczystszego powietrza''. Ale przy ''Terra Nostra''
            uznałam się za pokonaną i odpuściłam walkowerem smile No, wysiadłam smile
            Ciekawe dlaczego encyklopedia Onetu tej powieści nie wymienia ?
            a.

            • Gość: V.C. Re: '' ... widzę - znawca osobliwy ..'' Wyspiańsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 22:23
              Ciekawe . Też zabierałem się za "Terra nostra" , ale zabrakło mi
              konsekwencji sad Jeśli chodzi o literaturę iberoamerykańską , to preferuję
              Garcię Marqueza . Czytałaś ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka