Proces Rywina - to prawda, że...?

17.12.03, 19:06
Wczoraj mówili w Wiadomościach, że na kolejnej rozprawie wprocesie Rywina
przesłuchali tasmy z obu magnetofonów i okazało się, że nagrania na nich...
nie sę identyczne. smile

Myślałem, ze się przesłyszałem i próbowałem odszukać czegoś na ten temat.
Ale znalazłem tylko tyle:
>>Redaktor naczelny "Wyborczej" zastrzegł, że jego problemy ze słuchem oraz
zła jakość nagrania nie pozwoliły mu usłyszeć dokładnie wszystkich fragmentów.
W związku z tym nie mógł zapewnić, "czy w tej taśmie nic nie było majstrowane
po drodze i czy z niej coś nie wypadło".<<

ww2.tvp.pl/tvppl/120,2003121672948.strona

Nie ma tu wprawdzie ani słowa o tym żeby taśmy różniły się kontentem, ale ten
fragment wskazuja na to, że chyba jednak się różniły. Wygląda zupełnie jakby
ktoś wyciął jeden akapit - ten który chciałem pzreczytać.

Ktoś kojarzy wczorajsze Wiadomości i jak to było? A może był z na procesie? smile
Bedę wdzięczny za relację.

Swoją drogą, jeśli to prwada, to Michnik jest jednak mega kretynem. Kontroluje
wszystkie media, a nie potrafi nawet porządnie wrobić byle Rywina w próbe
przekupstwa. I tylko się kompromituje, jak ostatni frajer. smile
    • bimi Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 17.12.03, 19:09
      bimi napisał:

      > nie potrafi nawet porządnie wrobić byle Rywina w próbe przekupstwa.

      znaczy nie przepustwa, tylko tego drugiego...
      wymuszenia łapówki
    • bimi Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 17.12.03, 19:31
      bimi napisał:

      > Ktoś kojarzy wczorajsze Wiadomości i jak to było?

      Ja niemadry - przeciez wszystko jest nagrane:
      ww2.tvp.pl/tvppl/video/2003/12/16/9616/film.asf

      Przewincie do 16-tej minuty.

      Na jednej taśmie jest rzekomo jest słowo "po", a na drigiej "ale".

      Ale jaja. A może magnetofon się popsuł? Tylko który z tych dwóch? smile
    • bimi Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 17.12.03, 21:00
      Nie rozumiem.
      Nikt nie oglądał wczoraj Wiadomości?
      Czy wszyscy lubicie Michnika?
      A może muszę zacząć pisać pod innym nickiem?

      Temat chyba jest ciekawy, bo jak na tych taśmach jest co innego, to Rywin
      zostanie najpewniej uniewinniony. Bo jedyny dowód jaki na niego mają staje się
      kompletnie niewiarygodny.
    • pawel.k2 Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 17.12.03, 21:29
      Też to słyszałem we wczorajszych Wiadomościach i wcale się nie zdziwiłem. Cóż,
      Michnikowi prawda zawsze przechodzi cięzko przez gardło. Olewał zeznania
      komisji śledczej, plótł co mu ślina na język przyniosła, obrażał się, a nade
      wszystko w przedziwnie uparty sposób bronił Millera.
      • bimi Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 17.12.03, 21:36
        pawel.k2 napisał:

        > Też to słyszałem we wczorajszych Wiadomościach i wcale się nie zdziwiłem. Cóż,
        > Michnikowi prawda zawsze przechodzi cięzko przez gardło. Olewał zeznania
        > komisji śledczej, plótł co mu ślina na język przyniosła, obrażał się, a nade
        > wszystko w przedziwnie uparty sposób bronił Millera.

        A na koniec wyszło, że nagranie, którym od początku szpanował jest fałszywaką.
        I biedak nieopacznie dostarczył do sądu dwie jej różne wersje... smile

        Może i tak było. Jak inaczej?

        Chyba, ze zrobiło mu się żal Rywina w tym wszystkim i postanowił go wybawić
        informując o drugim magnetofonie. Na którym specjalnie było co innego.
        Bo w sumie Michnikowi też po tym włos z głowy nie spadnie.
        Chyba że mnie spotka wink

        A Rywin też zostanie czysty.
        Też niezły układzik. smile

        Ale to drugie by znaczyło, że Michnik ma serce...
        Więc raczej to pierwsze.
        • snajper55 Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 18.12.03, 01:52
          bimi napisał:

          > A na koniec wyszło, że nagranie, którym od początku szpanował jest fałszywaką.

          Ooo, czyżby ? A któż to wykazał ? W Wiadomościach podano, iż >Obrońcy usiłowali
          dowieść, że nagrania różnią się dwoma słowami.< Oni usiłowali, a ty już
          udowodniłeś ? No super, błąd Rywina, że cię na obrońcę nie wziął.

          > I biedak nieopacznie dostarczył do sądu dwie jej różne wersje... smile
          >
          > Może i tak było. Jak inaczej?
          >
          > Chyba, ze zrobiło mu się żal Rywina w tym wszystkim i postanowił go wybawić
          > informując o drugim magnetofonie. Na którym specjalnie było co innego.
          > Bo w sumie Michnikowi też po tym włos z głowy nie spadnie.
          > Chyba że mnie spotka wink
          >
          > A Rywin też zostanie czysty.
          > Też niezły układzik. smile
          >
          > Ale to drugie by znaczyło, że Michnik ma serce...
          > Więc raczej to pierwsze.

          Snajper.
          • bimi Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 18.12.03, 20:20
            snajper55 napisał:

            > bimi napisał:
            >
            > > A na koniec wyszło, że nagranie, którym od początku szpanował jest fałszyw
            > aką.
            >
            > Ooo, czyżby ? A któż to wykazał ? W Wiadomościach podano, iż >Obrońcy usiłow
            > ali
            > dowieść, że nagrania różnią się dwoma słowami.< Oni usiłowali, a ty już
            > udowodniłeś ? No super, błąd Rywina, że cię na obrońcę nie wziął.

            Nikt tego nie wykazał - ja tak rozumiem to, co się stało na tamtej rozprawie,
            opierając sie na szczątkach "Wiadomości".

            Z tego co widzę, jestem pierwszy, co mnie trochę cieszy. smile

            A ty twierdzisz, że te nagrania się jednak nie różnią?
            Ale skąd to wiesz? Byłeś na procesie, czy chciałbyś w to wierzyć?
            • snajper55 Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 18.12.03, 23:02
              bimi napisał:

              > snajper55 napisał:
              >
              > > bimi napisał:
              > >
              > > > A na koniec wyszło, że nagranie, którym od początku szpanował jest fałszyw
              > > > ką.
              > >
              > > Ooo, czyżby ? A któż to wykazał ? W Wiadomościach podano, iż >Obrońcy usiłow
              > > ali dowieść, że nagrania różnią się dwoma słowami.< Oni usiłowali, a ty już
              > > udowodniłeś ? No super, błąd Rywina, że cię na obrońcę nie wziął.
              >
              > Nikt tego nie wykazał - ja tak rozumiem to, co się stało na tamtej rozprawie,
              > opierając sie na szczątkach "Wiadomości".
              > Z tego co widzę, jestem pierwszy, co mnie trochę cieszy. smile
              >
              > A ty twierdzisz, że te nagrania się jednak nie różnią?
              > Ale skąd to wiesz? Byłeś na procesie, czy chciałbyś w to wierzyć?

              Skoro usiłowali udowodnić, to znaczy, że nie udowodnili. A na udowodnieniu tego
              powinno im właśnie najbardziej zależeć. A skoro nie udowodnili, że nagrania się
              różnią, to znaczy, że nagrania się nie różnią.

              Snajper.
              • bimi Re: Proces Rywina - to prawda, że...? 19.12.03, 15:42
                > Skoro usiłowali udowodnić, to znaczy, że nie udowodnili. A na udowodnieniu tego
                > powinno im właśnie najbardziej zależeć. A skoro nie udowodnili, że nagrania się
                > różnią, to znaczy, że nagrania się nie różnią.

                To czy udowodnili, czy nie okaże się dopiero podczas ogłaszania wyroku.

                Na razie udowodnili tylko tyle, że nasze media nie chcą, zeby każdy mógł to
                sobie ocenić samemu - bo chyba nietrudno było puścić oba różniące się fragmenty
                w telwizji?
    • limakty Moim zdaniem Bimi ma racje... 18.12.03, 17:25
      Ci co już stawiają diagnozy, niech trochę poczekają , bo główny oskarżony nie
      powiedział jeszcze żadnego słowa , tak na błazenadzie, komisji śledczej , jak
      i przed sądem. Jeszcze poiczekajmy , bo cios może być niespodziewany...
      Poza tym jeżeli ktoś mówi o etyce i morale Michnika, to wg. mnie (czytałem ,
      słuchałem...), to ona jest tak czysta, jak podeszwy moich butów , kiedy idę po
      gnoju.

      LIMAKTY
      • bykk Re: Moim zdaniem śLIMAK ma racje... 18.12.03, 17:33
        śLIMAK, nareszcie powiedziałeś prawdę!
        Popieram Cię. Ja zawsze tak myślałem, a Ty ciągle zaprzeczałeś.
        No, nareszcie!
        Trzymaj sie tego gnoju, wyjdzie Ci to na dobre.
        • limakty Re: Moim zdaniem śLIMAK ma racje... 18.12.03, 17:35
          bykk napisał:

          > śLIMAK, nareszcie powiedziałeś prawdę!
          > Popieram Cię. Ja zawsze tak myślałem, a Ty ciągle zaprzeczałeś.
          > No, nareszcie!
          > Trzymaj sie tego gnoju, wyjdzie Ci to na dobre.


          znasz takie słowo: ssssp....j
          • Gość: o Re: Moim zdaniem śLIMAK ma racje... IP: *.strzelin.sdi.tpnet.pl 18.12.03, 18:05
            • limakty Re: Moim zdaniem śLIMAK ma racje... 18.12.03, 18:17
              Cieszę się ...
              Tylko jedno , co to znaczy "O"?
              "O" znaczy , że zero jest bykk, czy"O" znaczy , ze jesteś tak zdziwiony , że
              ci dech zaparło smile))
              Niemniej pozdrawiam ciepło

              LIMAKTY
            • orionek Re: Moim zdaniem... to nie ma sensu 18.12.03, 18:38
              Działania wymiaru sprawiedliwości, jak każdy rodzaj aktywności można oceniać wg
              kryteriów:
              1. Potrzeba
              2. Efekty
              3. Nakłady

              W tych kryteriach z naszego, obywatelskiego punktu widzenia "sprawa Rywina" jest
              bezsensownym marnotrawstwem.
              Zapewne nie dla mediów, które mają o czym pisać pełniąc swą podstawową funkcję -
              tworzenia zamętu w umysłach ludzików, którzy w intencji mediów nie mają niczego
              istotnego wiedzieć ani tym bardziej rozumieć.

              Problem Korupcji w Polsce to niewyobrażalna ilość różnych spraw, kiedy ktoś
              komuś dał lub zrobił inną przysługę uzyskując coś w zamian, na czym straciła
              większość obywateli kraju.
              Wyobraźcie sobie proszę, jaki skutek dla powstrzymywania/przyczyniania korupcji
              ma "sprawa Rywina"? W której angażowane są ogromne środki społeczne już ponad
              rok, a która zakończy się niczym, bo w tej sprawie przestępstwo się nie dokonało
              a niejasno i w poszlakach możliwy zamiar przestępstwa przestępstwem nie jest.
              Każdy z tysięcy łapówko dawców/biorców zyskuje przy tym pewność, że jego nie
              sięgną, bo taka wydajność (nakłady/efekty) zapewnia mu mniejszą szansę wpadki
              niż wygrana w totka przez 1000 lat systematycznej gry.
              Jak pewnie forumowicze zauważyli, uważam że sprawa Rywina korupcji służy zamiast
              jak nam media wciskają - przeciwdziałać.
              Co więcej, uważam, że taką parszywą intencją kierowali się nasi gospodarze,
              właściciele Agory...

              Walka z korupcją jest prosta - gdy tylko się chce ją zwalczyć.
              Trzeba oceniać skutki decyzji metodą jaka była stosowana w dobrych czasach, gdy
              konstruktora mostu stawiano pod nim gdy wjeżdżał pierwszy pociąg..
              Gdyby decydent mógł być sądzony za skutki decyzji i gdyby udowodniona strata
              była od niego i jego bliskich rewindykowana, lub zamieniana na odsiadkę z
              przelicznikiem 100$ = 1 doba w pierdlu i z zamianą 1 rok = KS... to korupcja
              stałaby się nieopłacalna.

              Zwróćcie jeszcze uwagę, że Michnik kierując naszą uwagę na dowód rzeczowy
              proponowania/żądania łapówki odwraca naszą uwagę od drogi którą opisałem, widącą
              przez dowód poniesionej straty bez dociekania, czy decydent był głupi, czy też
              może przyjął korzyść materialną.

              Pozdrowienia
              ORION

              • limakty Re: Moim zdaniem... to nie ma sensu 18.12.03, 18:45
                orionek napisał:

                > Działania wymiaru sprawiedliwości, jak każdy rodzaj aktywności można oceniać
                wg
                > kryteriów:
                > 1. Potrzeba
                > 2. Efekty
                > 3. Nakłady
                >
                > W tych kryteriach z naszego, obywatelskiego punktu widzenia "sprawa Rywina"
                jes
                > t
                > bezsensownym marnotrawstwem.
                > Zapewne nie dla mediów, które mają o czym pisać pełniąc swą podstawową
                funkcję
                > -
                > tworzenia zamętu w umysłach ludzików, którzy w intencji mediów nie mają
                niczego
                > istotnego wiedzieć ani tym bardziej rozumieć.
                >
                > Problem Korupcji w Polsce to niewyobrażalna ilość różnych spraw, kiedy ktoś
                > komuś dał lub zrobił inną przysługę uzyskując coś w zamian, na czym straciła
                > większość obywateli kraju.
                > Wyobraźcie sobie proszę, jaki skutek dla powstrzymywania/przyczyniania
                korupcji
                > ma "sprawa Rywina"? W której angażowane są ogromne środki społeczne już ponad
                > rok, a która zakończy się niczym, bo w tej sprawie przestępstwo się nie
                dokonał
                > o
                > a niejasno i w poszlakach możliwy zamiar przestępstwa przestępstwem nie
                jest.
                > Każdy z tysięcy łapówko dawców/biorców zyskuje przy tym pewność, że jego nie
                > sięgną, bo taka wydajność (nakłady/efekty) zapewnia mu mniejszą szansę wpadki
                > niż wygrana w totka przez 1000 lat systematycznej gry.
                > Jak pewnie forumowicze zauważyli, uważam że sprawa Rywina korupcji służy
                zamias
                > t
                > jak nam media wciskają - przeciwdziałać.
                > Co więcej, uważam, że taką parszywą intencją kierowali się nasi gospodarze,
                > właściciele Agory...
                >
                > Walka z korupcją jest prosta - gdy tylko się chce ją zwalczyć.
                > Trzeba oceniać skutki decyzji metodą jaka była stosowana w dobrych czasach,
                gdy
                > konstruktora mostu stawiano pod nim gdy wjeżdżał pierwszy pociąg..
                > Gdyby decydent mógł być sądzony za skutki decyzji i gdyby udowodniona strata
                > była od niego i jego bliskich rewindykowana, lub zamieniana na odsiadkę z
                > przelicznikiem 100$ = 1 doba w pierdlu i z zamianą 1 rok = KS... to korupcja
                > stałaby się nieopłacalna.
                >
                > Zwróćcie jeszcze uwagę, że Michnik kierując naszą uwagę na dowód rzeczowy
                > proponowania/żądania łapówki odwraca naszą uwagę od drogi którą opisałem,
                widąc
                > ą
                > przez dowód poniesionej straty bez dociekania, czy decydent był głupi, czy
                też
                > może przyjął korzyść materialną.
                >
                > Pozdrowienia
                > ORION
                >
                Słuszna racja.
                Mogę tylko dodać , że na tej sprawie chcą niektórzy cwaniacy/rokita/ziobro/...
                zbic kapitał polityczny- i to za nasze/podatników pieniądze .

                LIMAKTY
Pełna wersja