Prawie wszystko. Roszada słowna?? Impresja wodna??? Algebra grafomańska????
( blisko coraz bliżej- pytam więc dalej). Przewrotna bestyjka, czy też
instukcja asekuracji PLUS instruktor niezbędnikiem zwany TEN od
Wszystkiego. "Prawie" na przedzie trupta zasapane, obwieszone linami, rakami,
hakami , maskami tlenowymi, apteczkami, śpiworami z odmrożonymi wszystkimi..no
prawie..wszystkimi samogłoskami, a za nim "wszyskto" się wspina dostojnie i
bezzadyszkowo. I jeszcze TE tonacyje dąsy na lin cętkowatość , tlenu
uciekalność, spiworów małość , raków ospałość, kruchość haków, stęchłą woń
skał, śniegowy gwar i apteczkowy niedosyt ( tymczasowe braki rymów-proszę
czekać -jutro dostawa ). A teraz....
Czy mogę w ten kwadransik kilka moich oddechów wpisać?.
Troszkę sekudowego szeptu ??? ( Jak to dobrze, że dezaprobata jest
niesłyszalna, a ja jestem ogłuszona moim osobistym grafo...grafoo...no tak
jakoś do końca nie chce mi się teraz to gr..gr.. wystukać
Moje myśli bezbłyskowe. Słowa moje --mizeria, posiekana koślawo w rytm werbla.
Pływają. Nurkują w śmietankową gęstość posypaną.... koperkiem na wskroś
grafomańskim ( teraz się wreszcie udało ). Ta zieloność podsuszona w słowa
wnika i za czorta nie chce wyniknąć i zniknąć..niechaj więc zostanie...
Ale przymarudzam okrutnie a czas cierpliwość już gdzieś zagubił i kapcia
jakiegoś znalazł przygarbionego troszkę zaspanego ....i chyba ...dostanę jak
siwawy oklock dobrze wyceluje....
Parę minutek na opowieść o utraconej jasności ..Czemu nie..Morski szkwał prąd
mi skradł. Wczoraj ubrany w "orła cień" poprzecinał chmurnym skrzydłem kilka
izolowanych kabelków. Kilka podskoków w rytm tej skakanki i jestem już poza
zasięgiem iskierkowego węża. Miasto moje posypane nocą. Już troszkę
rozpuszczoną w brzasku. Niegłęboką a za minut kilka już nocą bez gwiezdnych
rydwanów. Po mojej ulicy spacerują lampy. Betonowe olbrzymy teraz markotne bo
nieprzydatne. Oczy żarówek umarły. Czekają na dzień. Idę dalej .. no bo po co
wracać kiedy komp nieczynny a palmtopy (?) na świczekową kropelkową woskowatość
jeszcze nie isnieją !. Tak. Takie było wczoraj odrobinkę przygaszone. Dzisiaj
pełne jest niuchwytnej jasności.. i szukam... przyjaciół ...wczorajszych,
dzisiejszych i rzecz jasna tumorrowych aby im tą mizeryję zaaplikować..

))
marmurową
o wszyskim
bezlistnym
różowym
oczywistym
..no
prawie
w
kwadransikowej
zastawie
Pozdrawiam Wszyskich
perli