tomek9991
28.12.03, 11:36
Nie jest to moja opinia, tylko szefa narodowości sląskiej i szefa Ruchu
Autonomii Śląska Jerzego Gorzelika :
Naszym celem jest autonomia Górnego Śląska, potem przekształcenie Polski w
kraj federacyjny. Na koniec - zlikwidowanie granic w Europie i stworzenie
federacyjnego państwa europejskiego na wzór Stanów Zjednoczonych. Państwa
narodowe muszą zniknąć.
www.mniejszosci.republika.pl/slazacy1.htm
Inne opinie :
Jerzy Gorzelik ma własny pogląd na polską literaturę: - ?Dziady Mickiewicza
to grafomania i chora koncepcja polityczna. Wolę niemieckojęzycznego poetę
spod Raciborza Josefa von Eichendorffa. To poeta uniwersalny, a jednocześnie
zakorzeniony w swojej ojczyźnie - Śląsku.
Gorzelik: - Polski system oświaty to indoktrynacja. Ślązaków polonizowano,
wmawiano nam, że mamy inną ojczyznę. Śmieszy mnie, gdy słyszę, że
inteligenci, którzy przyjeżdżali tutaj, ?nieśli kaganek oświaty. Kultura
zaczyna się od czystych ubikacji, a z tym na Śląsku nie było kłopotów. W
innych częściach Polski było znacznie gorzej. Gdzie w takim razie była
kultura i kto kogo powinien tej kultury uczyć?
Gorzelik: - Jesteśmy mniejszością, bo mamy odrębny język, kulturę i czujemy
się wspólnotą.
- Jestem Ślązakiem, nie Polakiem. Moja ojczyzna to Górny Śląsk. Nic Polsce
nie przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem. Państwo, zwane Rzecząpospolitą
Polską, którego jestem obywatelem, odmówiło mi i moim kolegom prawa do
samookreślenia. I dlatego nie czuję się zobowiązany do lojalności wobec tego
państwa.
- Czym były powstania śląskie?
- Wojną domową, która rozbiła rodziny. Skorzystała na nich tylko Polska,
która dostała łakomy kąsek - świetnie uprzemysłowiony region. Nikt przy
zdrowych zmysłach nie powie, że od 1921 r. Śląsk się rozwinął. Mamy szkody
górnicze i bezrobocie. A mogło być jak w Zagłębiu Ruhry.
OPINIA O GORZELIKU :
1 maja 1996 r. Gorzelik pobił się pod pomnikiem Powstańców Śląskich w
Katowicach ze Zbyszkiem Zaborowskim, posłem SLD z Katowic. Dzień był ciepły i
duszny, a wszyscy - politycy SLD, anarchiści i członkowie Ligi
Republikańskiej - poirytowani. Gorzelik miał rozdawać buraki tym, którzy
kojarzą mu się z komuną. Podszedł do Zaborowskiego (- Wtedy nie wiedziałem,
kto to jest, ale znałem jego twarz z telewizji) i wręczył mu ubrudzone ziemią
warzywo. Dziś nikt już nie pamięta, który z nich uderzył pierwszy.
Gorzelikowi spadły okulary i trafił do kolegium za zakłócanie porządku.
Zyskał miano anarchisty i wstąpił do Ligi Republikańskiej.
Nim w 1997 r. przestał być członkiem Ligi (na znak protestu przeciwko jej
wejściu do AWS), zdążył zorganizować pikietę przed domem byłego polskiego
komendanta obozu dla Niemców w Łambinowicach pod Opolem.
Dobry kolega Gorzelika, działacz Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego: - On nie
jest dobrym politykiem, choć bardzo chciałby nim być. Szybko się zaperza, nie
umie chłodno kalkulować, łatwo daje się wypuszczać. Politycznie to on jest
folklor.
- Nikt go nie chce przyjąć, więc wymyślił sobie, że zostanie liderem jakiejś
partii. Na razie to jest partia wirtualna, bo istnieje w Internecie - śmieje
się inny kolega Gorzelika. - Tak jak republika śląska, o której marzą
sfrustrowani Ślązacy z Niemiec, Austrii, Australii, Stanów. Na stronach
internetowych wylewają żale, że Śląsk nie jest autonomicznym państwem, a
przynajmniej, że nie leży w Niemczech.