polski_francuz
22.08.09, 12:47
I az sie wierzyc nie chce w to co czytam w Spieglu on-line. Setki profesorow
niemieckich z uniwersytetow w: "Frankfurt, Tübingen, Leipzig, Rostock, Jena,
Bayreuth, Ingolstadt, Hamburg, Hannover, Bielefeld, Hagen, Köln und die Freie
Universität Berlin" promowowalo za oplata od 4000 do 20 000 Euro, slabych
kandydatow.
www.spiegel.de/unispiegel/studium/0,1518,644397,00.html
Wierzylem zawsze w wysoki standard moralny niemieckich kolegow i zazdroscilem
im wysokich zarobkow i uznania spolecznego.
A tu taki numer...nie z Ukrainy, nie z Rosji ale, ausgerechnet z Niemiec.
Dodam jeszcze, ze branie slabych kandydatow na doktora staje sie powoli regula
niz wyjatkiem. Kariera akademicka stracila bowiem swoj niegdysiejszy blask i
wielu najlepszych absolwentow woli od razu do przemyslu. Ale zeby za to brac
pieniadze?
Moze dosc duzo wolnosc zarabiania niemieckich profesorow (moga miec tyle
etatow ile chca byle nie od panstwa i byle odrobili swoje pensum) stanowila
zbyt silna pokuse i zepchnela wielu ze sciezki uczciwosci.
PF