Dodaj do ulubionych

Pozwólmy Mamie umrzeć

IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.02, 18:37
Pozwólmy Mamie umrzeć!!!.

Moja Mama przeglądała zdjęcia z pogrzebu swojej siostry, które
doręczył właśnie listonosz. W pewnym momencie poczuła się źle i poprosiła o
podanie Jej gromnicy Spełniłam natychmiast Jej życzenie. Mama siedziała w
fotelu i ciężko oddychała, na jej czole pojawiły się krople potu. Zapaloną
gromnicę przyjęła oburącz z widoczną wdzięcznością i wtedy z Jej ust popłynęły
słowa modlitwy: Ojcze nasz któryś jest w Niebie. Jej twarz wyrażała głęboką
wiarę i nadzieję rychłej pomocy. Wezwałam pogotowie. , Przed kilkoma dniami
Mama również poczuła się źle i przybyła wówczas lekarka po udzieleniu pomocy
oświadczyła, że jeśli ponownie wystąpi podobne niedomaganie to należy Mamę
natychmiast hospitalizować.
Tym razem przybyła inna lekarka, przyjmująca również w przychodni, która znała
naszą rodzinę i wiedziała, że brat jest po transplantacji serca. Mama starała
się zawsze ją omijać, podświadomie czuła lęk przed tą osobą. Lekarka rzuciła
okiem na Mamę i nie zbadawszy nawet pulsu usadowiła się wygodnie w fotelu,
położyła bloczek druków aktu zgonu i oświadczyła : "Pozwólmy mamie
umrzeć" Na te słowa głos Mamy na chwilę uwiązł w gardle, a po chwili zaczął
słabnąć przechodząc w szept. Kiedy już nie słyszeliśmy słów modlitwy a tylko
ruch warg zaświadczał o stanie ducha i tlącym się życiu , lekarka nakazała
położyć Mamę na tapczanie i wstrzyknęła jej jakiś zastrzyk. Zaraz po tym
modlitwa ustała ,w oczach pojawiły się krople łez. Mama umarła. Dopiero wtedy
lekarka podeszła i zbadała puls. po czym spokojnie wypisała akt zgonu. Kiedy
podniosła się do wyjścia powiedziała :"szkoda, że nie było pani brata
wypisałabym pewnie dwa zgony. "
Na zgon Mamy lekarka pogotowia czekała cierpliwie 40 min. ,gdy on nie
następował. wstrzyknęła zastrzyk, który zadziałał bardzo skutecznie i aby to
ukryć kazała przedtem Mamę położyć.
Działo się to w Szczecinie w 1987r. Mama miała 58lat. Dzisiaj kręgi
odpowiedzialne chcą zrzucić winę na sanitariuszy, kierowcow i grabarzy. To jest
potworne !!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Miedź Br Re: Pozwólmy Mamie umrzeć IP: 10.10.10.* 04.02.02, 11:31
      Jeśli to prawda, to powinieneś złożyć zawiadomienie o przestępstwie w
      prokuraturze. Można to postępowanie zakwalifikować jako morderstwo, a
      morderstwo przedawnia się - jak mi się zdaje - dopiero po 25 latach, więc
      jeszcze długo. Jeśli tego nie zrobisz, to - zakładając, że historia jest
      prawdziwa - winna uniknie nie tylko kary, ale wręcz jakichkolwiek kłopotów. A o
      Tobie osoby, które przeczytały ten Twój post, mogą pomyśleć - oczywiście
      niesłusznie - jako o kimś, kto zmyśla bulwersujące historie za wygodną zasłoną
      internetowej anonimowości. Pozdrawiam.
      • lisa2 Re: Pozwólmy Mamie umrzeć 23.02.02, 05:15
        Gość portalu: Miedź Br napisał(a):

        > ...Można to postępowanie zakwalifikować jako morderstwo, a
        > morderstwo przedawnia się - jak mi się zdaje - dopiero po 25 latach, więc
        > jeszcze długo. Jeśli tego nie zrobisz, to - zakładając, że historia jest
        > prawdziwa - winna uniknie nie tylko kary, ale wręcz jakichkolwiek kłopotów. A o
        >
        > Tobie osoby, które przeczytały ten Twój post, mogą pomyśleć - oczywiście
        > niesłusznie - jako o kimś, kto zmyśla bulwersujące historie za wygodną zasłoną
        > internetowej anonimowości. Pozdrawiam.

        Nie wiem czy po tylu latach ekshumacja zwłok da jakiekolwiek wyniki pozytywne, a
        jedyny dowód leży w grobie.

        Najgorsza jest dla żyjących sama świadomość faktu. Ale dla lekarki nie ma
        ratunku, kiedyś wpadnie.

        lisa2
    • kochanka :) 23.02.02, 03:35
      Gość portalu: Izydor napisał(a):

      > Pozwólmy Mamie umrzeć!!!.
      >
      > Moja Mama przeglądała zdjęcia z pogrzebu swojej siostry, które
      > doręczył właśnie listonosz. W pewnym momencie poczuła się źle i poprosiła o
      > podanie Jej gromnicy Spełniłam natychmiast Jej życzenie. Mama siedziała w
      > fotelu i ciężko oddychała, na jej czole pojawiły się krople potu. Zapaloną
      > gromnicę przyjęła oburącz z widoczną wdzięcznością i wtedy z Jej ust popłynęły
      > słowa modlitwy: Ojcze nasz któryś jest w Niebie. Jej twarz wyrażała głęboką
      > wiarę i nadzieję rychłej pomocy. Wezwałam pogotowie. , Przed kilkoma dniami
      > Mama również poczuła się źle i przybyła wówczas lekarka po udzieleniu pomocy
      > oświadczyła, że jeśli ponownie wystąpi podobne niedomaganie to należy Mamę
      > natychmiast hospitalizować.
      > Tym razem przybyła inna lekarka, przyjmująca również w przychodni, która znała
      >
      > naszą rodzinę i wiedziała, że brat jest po transplantacji serca. Mama starała
      > się zawsze ją omijać, podświadomie czuła lęk przed tą osobą. Lekarka rzuciła
      > okiem na Mamę i nie zbadawszy nawet pulsu usadowiła się wygodnie w fotelu,
      > położyła bloczek druków aktu zgonu i oświadczyła : "Pozwólmy mamie
      > umrzeć" Na te słowa głos Mamy na chwilę uwiązł w gardle, a po chwili zaczął
      > słabnąć przechodząc w szept. Kiedy już nie słyszeliśmy słów modlitwy a tylko
      > ruch warg zaświadczał o stanie ducha i tlącym się życiu , lekarka nakazała
      > położyć Mamę na tapczanie i wstrzyknęła jej jakiś zastrzyk. Zaraz po tym
      > modlitwa ustała ,w oczach pojawiły się krople łez. Mama umarła. Dopiero wtedy
      > lekarka podeszła i zbadała puls. po czym spokojnie wypisała akt zgonu. Kiedy
      > podniosła się do wyjścia powiedziała :"szkoda, że nie było pani brata
      > wypisałabym pewnie dwa zgony. "
      > Na zgon Mamy lekarka pogotowia czekała cierpliwie 40 min. ,gdy on nie
      > następował. wstrzyknęła zastrzyk, który zadziałał bardzo skutecznie i aby to
      > ukryć kazała przedtem Mamę położyć.
      > Działo się to w Szczecinie w 1987r. Mama miała 58lat. Dzisiaj kręgi
      > odpowiedzialne chcą zrzucić winę na sanitariuszy, kierowcow i grabarzy. To jest
      >
      > potworne !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka