cuski
08.03.05, 22:51
Wiekszosc Polaków krew zalewa gdy slysza o wysokosci przecietnych zarobków.
Sumuje sie bowiem zarobki dyrektorów banków, czlonków rad nadzorczych,
prezesów ZUS-u, prezydentow miast, burmistrzow itp.
Nastepnie oblicza sie srednie zarobki. I co z tego wynika ? Jesli dyrektor
panstwowego banku zarabia miesiecznie 50 tys. zl, a nauczyciel 600 zl, to ich
srednie zarobki wynosza po 25.300 zl.
A potem GUS podaje ,ze przecietne miesieczne wynagrodzenie brutto wynosi ok.
2000 zl. Jak ma te dane odczytac wiekszosc, która nie osiaga poziomu polowy
tej sumy ?