Dodaj do ulubionych

Ale mialem przygode...

12.04.05, 01:26
..wychodze rano do pracy,a samochod wjednym kole papuc,mysle sobie za
5min.kola nie zmienie,potem jeszcze jazda po miescie,spoznie sie do pracy,do
garazu wyciagam rower i jade mam niedaleko ok.1800m.ale juz po400.nogi jak z
waty,dziwne gwizdy z piersi wychodza,a tu teraz lekko pod gorke,o cholera
musialem zejsc z roweru,tak ok.80m.potem juz w miare normalnie,no i
zajechalem.Etap ukonczylem na 1-m miejscu,{nikt za mna nie jechal} czasowke
tez{nie spoznilem sie} premie gorska zdobylem{na nogach},jeszcze pare razy
tak,a na jakis wyscig bede gotowy,jeszcze az tak stary nie jestem,to czemu
nie?Prawda?
Obserwuj wątek
    • ellenai Re: Ale mialem przygode... 12.04.05, 01:46
      hehehe dobre dunajec! czestsze kapcie w aucie zaowocuja brakiem gwizdow w
      piersi i dobra kondycja,a swoja droga to masz niedaleko do pracy,bo to nie ma
      mowy zebym dojechala rowerem do pracy ! za daleko
      • dunajec1 Re: Ale mialem przygode... 12.04.05, 01:51
        Wiesz juz nieraz sobie postanawialem ze latem to na rowerze do pracy,ale
        postanowienia jedno a zycie to drugie,o kurka siwa.
        • ellenai Re: Ale mialem przygode... 12.04.05, 02:15
          nic ci sie nie dziwie ze nie chce ci sie zapychac na rowerze do pracy,auto
          wygodniejsze i czlowiek sie nie meczy ale niezdrowo,kondycja potrzebna rzecz
          przeciez!
          • aleks44 Re: Ale mialem przygode... 12.04.05, 09:38
            z kapciami w aucie to roznie bywa,odpukac(odpukalem)nie mialem juz jakis
            czas,chyba ze trzy lata,ale pamietam jak jechalem z Krakowa w styczniu,mrozik -
            10,a ja zaraz za Gnojnikiem kapec,wiec zmiana koleczka i juz pedzimy
            dalej.Dojechalem do Jurkowa i drugi kapec,ale juz zapasu nie mialem i co????
            Dowiedzialem sie gdzie jest wulkanizacja i z kolem pod pacha szedlem sobie w
            kierunku na Nowy Sacz,jakies trzy kilometry,zastalem goscia ktory juz zamykal
            zaklad i mial jechac do znajomych.Oczywiscie zrobil mi kolo i jeszcze podwiozl
            do Jurkowa.Niestety do przyjemnosci to nie nalezy,ale jak wszystko
            zdarza sie hehe
            • ellenai Re: Ale mialem przygode... 12.04.05, 15:53
              ojej,to nieprzyjemnie tak,ja tez zlapalam dawno temu kapcia,a raczej
              dwa,najechalam na stalowy pret no i po oponach,nawet nie dalo sie je
              posklejac trzeba bylo nowe kupic:(
              • aleks44 Re: Ale mialem przygode... 12.04.05, 22:41
                nic przyjemnego ,jesli brac tylko cene opony
                • dunajec1 Re: Ale mialem przygode... 12.04.05, 23:49
                  Tutaj to jeszcze nie mam takiego pecha jak tam,powiem Ci Aleks,ze zawsze
                  wozilem ze soba wulkanizator latki na goraco no i oczywiscie pompke,pamietam
                  raz na 150 km.drodze trzy gwozdzie kurka siwa,ale sie nalepilem,a opony mialem
                  dobre bo samochod nowy,nie wina opon,uuuuu do dzis pamietam,a kupe lat do tylu
                  to bylo.
                  • ellenai Re: Ale mialem przygode... 13.04.05, 00:25
                    oj,oj! kapec precz! mnie sie tylko raz przydarzylo,a i opony kosztowaly w
                    cholere ,na szczescie ja nie placilam za nie!
                    • aleks44 Re: Ale mialem przygode... 13.04.05, 08:33
                      tak,dawniej inaczej sie jezdzilo,byly inne drogi ludzie co mieli sypali na
                      droge,teraz troche sie zmienilo,wiecej aut z oponami bezdetkowymi,jak sie nie
                      kapniesz bedziesz jezdzil z gwozdziem,nawet dluzszy czas
                      • ellenai Re: Ale mialem przygode... 13.04.05, 15:51
                        no chyba ze najedziesz na wielki pret jak ja to juz nic nie pomoze oponie nawet
                        stalowa siatka
                        • majak_m Re: Ale mialem przygode... 13.04.05, 21:09
                          No tak, wtedy to pomaga jedynie brak opon. Czyli trzeba by jezdzic czolgami.
                          U Nas rzadko walaja sie po ulicach stalowe prety. Zaraz by jakis zbieracz zlomu
                          "posprzatal" ;) No ale na brak dziur to juz narzekac nie mozemy :(
                          • aleks44 Re: Ale mialem przygode... 14.04.05, 09:08
                            Masz racje,ale jak ktos ma pecha to mu w drewnianym kosciele cegla na glowe
                            spadnie,wiec roznie to bywa,jednak pod zakladami wulkanizacji troszke aut
                            zawsze stoi
                            • ellenai Re: Ale mialem przygode... 14.04.05, 16:30
                              eh,pech pechem ale trzeba uwazac!
                              • dunajec1 Re: Ale mialem przygode... 14.04.05, 23:48
                                A myslisz Aleks ze tutaj mam mniej pecha? Gdzie tam,zawsze woze ze soba
                                kompresor,i to co do klejenia bezdetkowych opon,niby tu gwozdzi nie ma,nie ma?
                                Tutaj ich dopiero jest,szczegolnie pomiejscach gdzie domy byly rozwalane,ojjoj.
                                • ellenai Re: Ale mialem przygode... 15.04.05, 01:04
                                  u mnie tez jezowato bywa na drogach zwlaszcza polnych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka