Gość: Georghe
IP: 195.205.114.*
21.12.01, 14:51
Taki oto dowcip niedawno zastałem w swojej skrzynce:
Odnoszacy sukcesy biznesmen przyleciał na na weekend do Las Vegas na mały
hazardzik. Niestety, przegrał wszystko - zostało mu tylko ćwierć dolara i bilet
powrotny na samolot. Gdyby tylko udało mu sie dostać na lotnisko, miałby
zapewniony powrot do domu. Poszedł wiec przed kasyno, gdzie czekała taksowka.
Wsiadł do niej i wyjaśnił swoja sytuacje taksowkarzowi. Obiecał, że odeśle
kierowcy pieniądze z domu. Zaproponował, że da mu numery karty kredytowej,
numer jego prawa jazdy, jego adres itd. Taksowkarz odpowiedział:
- Jeśli nie masz piętnastu dolców to wynoś sie z mojej taksowki!
Biznesmen musiał skorzystać z autostopu i ledwie udało mu sie dotrzec na
lotnisko przed odlotem samolotu. Gdy minął rok, powrócił do Las Vegas i tym
razem wygrał fortunę. Zadowolony z wygranej wyszedł przed kasyno, żeby wziać
taksowkę na lotnisko. Na końcu długiej kolejki taksówek zobaczył gościa, który
odmówił mu podwiezienia, gdy opuściło go szczeście rok temu. Biznesmen
zastanowił się przez chwilę i obmyślił plan ukarania taksówkarza za jego brak
wyrozumiałości. Wsiadł do pierwszej w kolejce taksówki i zapytał:
- Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko?
- Piętnaście dolców - usłyszał w odpowiedzi:
- A ile by kosztowało, gdybym po drodze cię przeleciał?
- Co? Wypad z mojej taksowki, ty pedale jeden!
Biznesmen obszedł wszystkie taksowki zadajac te same pytania z takim samym
skutkiem. Gdy doszedł do stojacej na końcu kolejki taksówki znajomego sprzed
roku, wsiadł i zapytał:
- Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko?
- Piętnaście dolarow.
- OK - odpowiedział biznesmen i ruszyli. Gdy przejeżdżali powoli wzdłuż długiej
kolejki taksowek, biznesmen bardzo szeroko uśmiechał się do kierowców,
pokazujac kciukiem uniesionym w górę, że wreszcie sie udalo...