Dodaj do ulubionych

Do Polski powraca analfabetyzm

24.02.06, 13:53
Bezrobotni stają się analfabetami

Zepchnięci na margines Polacy tracą podstawowe umiejętności

W Polsce odradza się analfabetyzm. Ludzie, którzy od wielu lat nie zdobyli
pracy, uwsteczniają się w rozwoju, a ich dzieci dziedziczą nieuctwo – alarmują
pracownicy pomocy społecznej.

Taką diagnozę stawiają badacze – pedagodzy i socjolodzy. Ich zdaniem,
gwałtownie rośnie w Polsce liczba osób, które nie rozumieją nic lub rozumieją
bardzo niewiele z tekstów pisanych. Co gorsze, problem dotyczy zarówno uczniów
szkół powszechnych, jak i dojrzałych, dorosłych ludzi.

Zawodowi niepiśmienni

Pracownicy opieki społecznej na Dolnym Śląsku mówią wręcz o powstaniu nowej
grupy społecznej – zawodowych analfabetów. ­ To coraz większa grupa osób,
które po kilku latach pozostawania bez pracy uwsteczniają się – uważa Ewa
Wiszniewska, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Chojnowie.

– Jeśli się długo nie pracuje, nie ma się kontaktu ze słowem pisanym,
instrukcjami i regulaminami. Następuje proces uwsteczniania się, który może
doprowadzić nawet do wtórnego analfabetyzmu – potwierdza Jerzy Konopski,
zastępca dyrektora MOPS w Legnicy. I dodaje: ­ Różnie się to objawia. Często
ludzie nie potrafią czytać przepisów, a nawet prostych komunikatów
wywieszanych w urzędach. A co za tym idzie, nie potrafią skorzystać z
należnych im praw ­ dodaje.

Z badań przeprowadzanych przez socjologów wynika, że 42 proc. obywateli nie
rozumie niemal nic z tego, co czyta, a 35 proc. rozumie niewiele. Trudno się
dziwić, skoro badania czytelnictwa wykazują, że 44 proc. Polaków nie czyta w
ciągu roku żadnej książki. Spośród tych 56 procent czytających tylko co
dziesiąty Polak czyta miesięcznie co najmniej trzy książki. Mało tego, prasę i
czasopisma czytuje tylko 58 proc. Polaków, a najpopularniejszym czasopismem
jest „Tele Tydzień”.

Bezradni i biedni

– Mamy na terenie naszej gminy osoby, które nigdy nie pracowały albo bardzo
długo pozostają bez pracy – mówi Anna Rosiak, kierownik MOPS w dolnośląskich
Kunicach.

We wsi Rosochata część kobiet nigdy nie pracowała. ­ Utrzymywali je mężowie
pracujący w PGR-ach. Te kobiety od czasów szkolnych nie wzięły do ręki
książki, nie musiały niczego załatwiać w urzędach. Nie potrafią sobie poradzić
niemal z niczym – mówi Bożena Durmaj, kierownik MOPS w Złotoryi. – Proszę
sobie wyobrazić, że na przykład na dwa tysiące wniosków o zasiłki rodzinne
żaden nie był prawidłowo wypełniony. Musieliśmy z wszystkimi podopiecznymi
osobno wypełniać je przy biurkach.

Z międzynarodowych badań przeprowadzanych porównawczo w kilkunastu krajach
świata wynika, że w 2000 roku 10 procent polskich piętnastolatków było
funkcjonalnymi analfabetami i nie rozumiało najprostszej informacji podanej na
piśmie. ­ Dziś to jest jedna dziesiąta dwudziestolatków, a wielu ich kolegów
zdążyło się od ukończenia szkoły uwstecznić ­ uważają nauczyciele.

Minimum i basta

– Młodzi na wsiach popegeerowskich kończą zazwyczaj naukę na podstawówce lub
gimnazjum. Po lekcjach nie zajmują się niczym, tak jak ich rodzice. Bierność i
niechęć do wysiłku przechodzi z pokolenia na pokolenie – mówią pracownicy
ośrodków pomocy społecznej.

Biedne dziecko nie trafi do płatnego przedszkola, czasem nie trafia w ogóle do
żadnego. Ministerstwo Edukacji szacuje, że w Polsce chodzi do przedszkola
zaledwie 38,2 proc. dzieci w wieku od 3 do 5 lat. – Bez przygotowania
przedszkolnego mają gorsze wyniki w nauce – argumentuje prof. Wielisława
Warzywoda-Kruszyńska, socjolog, badacz ubóstwa wśród dzieci. – Tymczasem
dziecko, które żyje w biedzie przez pierwsze lata życia, może mieć o 9 punktów
niższy iloraz inteligencji, niż gdyby wychowywało się w lepszych warunkach.

Według prof. Warzywody-Kruszyńskiej, wśród ludzi, którzy korzystają z pomocy
społecznej, dzieci i młodzież do siedemnastego roku życia stanowią aż 44 proc.
Degradacja społeczna i ekonomiczna uniemożliwia podjęcie nauki, stanowiąc
barierę edukacyjną. Duża liczba dzieci nie realizuje obowiązku szkolnego. Dane
NIK potwierdziły, że w skali kraju ok. 60 tys. dzieci nie uczęszcza do szkoły
podstawowej i do gimnazjum. To także potencjalni bezrobotni i analfabeci w
dorosłości.

Data: 2006-02-24
ARTUR KOWALCZYK, MARCIN PRZEWOŹNIAK
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=1030&news_id=81384
www.polskieradio.pl/iar/news.aspx?iID=2193196&p=p
Obserwuj wątek
    • millerek Re: Do Polski powraca analfabetyzm 24.02.06, 15:21
      Tak było jest i będzie. Nic nowego nie powiedział mi ten artykuł. Szkoda tylko
      tych dzieciaków.
      • cinosan Re: Do Polski powraca analfabetyzm 24.02.06, 19:00
        Przecież to od dawna o to się "walczyło" ! Aby była bieda,bezrobocie i
        analfabetyzm! I żeby kościół miał wieksze fory! Głupimi, głodnymi i
        zalęknionymi ludźmi łatwiej rządzić i pomiatać! Oni się nie obronią bo sami nie
        rozumieją tych mądrych i przydługich akt prawnych i przepisów ,które im
        przygotowują ich wybrańcy a na adwokatów ich nie stać bo i za co, jak nie ma
        pracy? Pozostaje tylko zacisnąć wargi i zagryźć zęby....... ale czy tego juz
        kiedyś nie przerabiano? czy historia sie kołem nie toczy?
        • stary_pawian Re: Do Polski powraca analfabetyzm 24.02.06, 19:25
          cinosan napisała:

          > Przecież to od dawna o to się "walczyło" ! Aby była bieda,bezrobocie i
          > analfabetyzm! I żeby kościół miał wieksze fory! Głupimi, głodnymi i
          > zalęknionymi ludźmi łatwiej rządzić i pomiatać! Oni się nie obronią bo sami
          nie
          >
          > rozumieją tych mądrych i przydługich akt prawnych i przepisów ,które im
          > przygotowują ich wybrańcy a na adwokatów ich nie stać bo i za co, jak nie ma
          > pracy? Pozostaje tylko zacisnąć wargi i zagryźć zęby....... ale czy tego juz
          > kiedyś nie przerabiano? czy historia sie kołem nie toczy?

          W pełni popieram.
          Chciałem się odnieść do aktów prawnych, przepisów, umów itp.
          Są tak napisane żeby nie można było obejść się bez prawnika (może o to chodzi
          bo piszą je prawnicy, a z czegoś muszą żyć. Jak nie z pisania przepisów to z
          pomocy tym, którzy tego "ni w ząb" nie pojmują:) )
          Jak muszę czytać którąś z wymienionych rzeczy to jeży mi się sierść na karku i
          czuję jak siwieję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka