14.01.06, 21:55
miałam kiedyś na studiach taką ciekawą przydodę. W mojej grupie były trzy
osoby leworęczne, same dziewczyny a na dodatek trzymałyśmy się razem. W naszej
paczce była jeszce jedna dziewczyna, tym razem praworęczna. I wybraliśmy się
kiedyś do restauracji na obiad ( święto jakieś miałyśmy :). Przyszedł pan
kelner i zaczyna układać sztućce. Najpierw mi. Ułożył, a ja zaraz po nim
poprawiłam je na drugą stronę. Popatrzył na mnie, uśmiechnął się i zqcząl
układać następne. Koleżanka leworęczna znów przełożyła. Popatrzył niepewnie.
Następnej, też leworęcznej, nie wiedział jak ułożyć. Długo się wahał ale
ułożył znów na prawą rękę. A ta, znów przełożyła. A na końcu tej praworęcznej
ułożył na odwrót, przepraszając, że wszystko mu się pomyliło i że on nowy. A
ta znowu przełożyła sobie sztućce. Biedny kelner nie wiedział już nic.
Uśmiechną się i poszedł. A potem zaczął układać sztućce na sąsiednim stoliku i
oczywiście na odwrót, jak dla lewusów, i klient go zganił, że nie umie układać
sztućców. Nic już biedaczyna nie wiedział. Był cały spocony.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • sigrid.storrada Re: wesołe 15.01.06, 18:55
      biedaczek... od razu na początku pracy takie rzeczy..
    • ggigus a czemu od raz u musialyscie przesunac 15.01.06, 19:25
      sztucce, zeby WSZYSCY i TEN kelner WIEDZIAL, z kim ma do czynienia. Wcale mu
      sie nie dziwie, w koncu leworeczni sa mniejszoscia i po trzech lewusach mogl
      liczyc z czwatrym lewym.
      ja tez przesuwam sztucce, bo nie zjem prawa reka, ale czekam, az kelner zniknie.
      nie mam potrzeby manifestacji CLAEMU otoczeniu, ze jestem LEWORECZNA.
      • rafera Re: a czemu od raz u musialyscie przesunac 15.01.06, 20:35
        tak dla picu :)
      • bastille Re: a czemu od raz u musialyscie przesunac 16.01.06, 08:01
        ggigus napisała:

        > sztucce, zeby WSZYSCY i TEN kelner WIEDZIAL, z kim ma do czynienia. Wcale mu
        > sie nie dziwie, w koncu leworeczni sa mniejszoscia i po trzech lewusach mogl
        > liczyc z czwatrym lewym.
        > ja tez przesuwam sztucce, bo nie zjem prawa reka, ale czekam, az kelner zniknie
        > .
        > nie mam potrzeby manifestacji CLAEMU otoczeniu, ze jestem LEWORECZNA.

        Kelner kelnerowi, jak i lewus lewusowi - nierówny :o)
        Ja odruchowo to robię... :o)

        Ale i tak najwięcej się nawalczę z różnymi biurwami w urzedach.
        Ja piszę z góry na dół - u normalnych ludzi wzbudzam zainteresowanie,
        zaciekawienie, natomiast u biurw - agresję, że robię coś inaczej, niż one by
        chciały.
        Nie raz i nie dwa podsuwano mi dokument do podpisania. Więc grzecznie wzięłam
        długopis, odwróciłam kartkę i już chciałam podpisać, gdzie taka biurwa wyrywała
        mi kartkę, odwracała z powrotem i machała paluchem - o tu trzeba podpisać.
        Więc ja spokojnie, znów odwracałam kartkę, znów się szykowałam do złożenia
        podpisu, a tu co? Biurwa hyc i kartkę mi odwraca...
        Kiedyś nie wytrzymałam i się takiej baby zapytałam, czy mam podpisać czy tak do
        wieczora będziemy się bawić?
        Na co odpowiedź brzmiała: tak nie wolno dokumentów podpisywać...

        Wielkie ROTFL dla takiej mentalności, niezależnie czy mowa o biurwie czy o
        kelnerze ;o)
        • wanna421 Re: a czemu od raz u musialyscie przesunac 16.01.06, 10:18
          Kiedys jak mialam zlamana prawa reke zlozylam kilka waznych podpisow lewa(jestem
          jak chodzi o pisanie obureczna)Czy lewy i prawy podpis maja taka taka sama
          wartosc?))))Dobrze,ze to nie bylo w obecnosci biurwy)))bo moglaby tego nie
          przezyc)))
        • ggigus nie chodzi o odruch, a o sposob, 16.01.06, 13:11
          w jaki to sie robi. odruch przesuwania mam tez.
          • bastille Re: nie chodzi o odruch, a o sposob, 16.01.06, 21:10
            ggigus napisała:

            > w jaki to sie robi. odruch przesuwania mam tez.

            Poczucia humoru nigdy za mało :o)
            A odruch ma to do siebie, że człowiek robi coś bez zastanowienia.
            Zdarza mi się kelnerowi z rąk wyjąć sztucce, gdy widzę niepożądany przeze mnie
            kierunek :o)
            A potem wystarczy jeden uśmiech, i nie ma żadnego problemu - pod warunkiem, że
            ta druga strona to nie jakieś zombi ;)
            • ggigus poczucie humoru mam, 17.01.06, 02:53
              a nad odruchami mozna panowac. ja przesuwam sztucce, jak kelner odejdzie.
              wg mnie problemem autorki potu jest mnifestacja: SWIECIE, jestem
              leworeczna/lepsza/zdolniejsza i co tam jeszcze - vide posty liczne na ten temat
              pytam dlaczego?
              • bastille Re: poczucie humoru mam, 17.01.06, 04:24
                ggigus napisała:

                > a nad odruchami mozna panowac. ja przesuwam sztucce, jak kelner odejdzie.
                > wg mnie problemem autorki potu jest mnifestacja: SWIECIE, jestem
                > leworeczna/lepsza/zdolniejsza i co tam jeszcze - vide posty liczne na ten temat
                > pytam dlaczego?

                Za innych Ci nie odpowiem ;)
                A posta pierwszego w tym wątku odebrałam po prostu jako żart, nic więcej :o)

                Natomiast ja też miałam taką fazę...
                Do podstawówki szłam nie tak dawno (sic! :o)), bo 27 lat temu - pisząc lewą
                ręką, czytając. Niby, to były już czasy normalne. A jednak trafiłam na starą
                rurę nauczycielkę, która przywiązywała mi lewą rękę do ławki. Karała za użycie
                jej do czegokolwiek. Zabierała obiad, gdy łyżkę trzymałam w lewej ręce. I takie
                tam słodkości.
                Nim mama się zorientowała, trochę czasu minęło. Przestałam pisać w ogóle, bo w
                moim przypadku prawa ręka jest w ogóle bezużyteczna :o)
                I pewnie dzięki temu, dzięki innym podobnym postawom, masz rację,
                manifestowałam! swoją leworęczność gdzie się dało. Przestałam robić to nie tak
                dawno, będąc już dawno pełnoletnią osobą.
                Niestety, ale negatywne podejście wyzwoliło we mnie bunt i nawet, jak coś w
                miarę normalnie potrafiłam robić prawą ręką, to specjalnie nie robiłam ;o)
                • ggigus oje, znowu sie musze tlumaczyc 17.01.06, 23:50
                  oki, oki, dla mnie to tez byl zart, ale taki z domieszka manifestacji. Ta
                  dziewczyna pisala o tym, ze kelner zostal ochrzaniony przez goscia, ktoremu
                  postawiono sztucce jak dla lewusow. No wlasnie, a jaka roznice sprawia komu, po
                  jakiej stronie ma sztucce? jak mu nie pasuje, przeduwa i koniec, or any!

                  A ciebie rozumiem dobrze, mam 32 lata i bandazowano mi reke lewa w przedszkolu,
                  zebym jej nie uzywala. Na szczescie jakis madry lekarz mpja matke solidnie
                  ochrzanil, a moja matka slucha ponad wszystko lekarzy.
                  Sama nie wiem dlaczego, ale buntu lewej reki nie mialam, chociaz mialam
                  nauczycielke, ktora zaczynala od "wez dlugopis do prawej reki!"
                  i pamietam jak na poczcie ludzie na moj widok w oslupieniu krzyczeli:
                  dziewczynko ty piszesz lewa reka, jak to mozliwe.
                  Wybaczmy praworecznym, bo nie wiedza, co czynia, ot co!
                  • bastille Re: oje, znowu sie musze tlumaczyc 19.01.06, 14:01
                    ggigus napisała:

                    > A ciebie rozumiem dobrze, mam 32 lata i bandazowano mi reke lewa w przedszkolu,
                    > zebym jej nie uzywala.

                    No, jesteśmy rówieśniczki... Strach pomyśleć, że pod koniec lat 70-tych takie
                    polowanie na czarownice odchodziło w tak niewinnej sprawie...

                    > Na szczescie jakis madry lekarz mpja matke solidnie
                    > ochrzanil, a moja matka slucha ponad wszystko lekarzy.

                    Ja miałam szczęście, że moją Mam' to cieszyło :o) Znaczy się moja leworęczność
                    ;) Problem był z tym, że ja w domu wcale nie powiedziałam, że mam rękę
                    przywiązywaną do ławki :o( I nim Mama zauważyła, że coś nie halo, to już
                    zdążyłam przestać pisać i w domu... Ale potem szkoła aż huczała od awantury ;o)
                    Ale niestety, do dzisiaj piszę wolno... Pocieszające jest to, że chociaż ładnie :o)

                    > (...)
                    > i pamietam jak na poczcie ludzie na moj widok w oslupieniu krzyczeli:
                    > dziewczynko ty piszesz lewa reka, jak to mozliwe.

                    No, u mnie było podobnie :o)
                    I bunt buntem - ale byłam dumna ze swojej leworęczności, jako dziecko :o)

                    > Wybaczmy praworecznym, bo nie wiedza, co czynia, ot co!

                    O-O-O! I to jest bardzo dobre motto :o)))
                    Pozwolisz, że będę Cię cytować :o)))))

                    Pozdrawiam leworęcznie :o))
              • rafera Re: poczucie humoru mam, 17.01.06, 14:17
                ależ ja nie mam żadnego problemu. Leworęczna jestem już dugo i zdążyłam się do
                tego przezwyczaić, nie widzę powodu do manifestacji. Kompleksów wielkich nie
                mam, nie muszę się podbudowywać swoją niezwykłą leworęcznośią. TO żarcik miał
                być taki!! Taki śmieszny zbieg okoliczności, akurat w jednym miejscu leworęczni
                stali się większością i tyle. A kelner dupa był i dał się wykołować. Wystarczyło
                się zapytać czy my leworęczni lub coś. Już nie odpisujcie na ten wątek, bo tylko
                mi moje wesołe wspomnienie zniszczycie. ZApomnijcie, dobra?
                No a żeby już całkiem tych nie śmiejących się uspokoić, to z tym kelnerem
                spotkałyśmy się jeszcze wiele razy, nie ucierpiał bardzo, słowo.
    • zoskaanka Re: wesołe 11.02.06, 10:38
      wcale nie wesołe, raczej głupie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka