rafera
14.01.06, 21:55
miałam kiedyś na studiach taką ciekawą przydodę. W mojej grupie były trzy
osoby leworęczne, same dziewczyny a na dodatek trzymałyśmy się razem. W naszej
paczce była jeszce jedna dziewczyna, tym razem praworęczna. I wybraliśmy się
kiedyś do restauracji na obiad ( święto jakieś miałyśmy :). Przyszedł pan
kelner i zaczyna układać sztućce. Najpierw mi. Ułożył, a ja zaraz po nim
poprawiłam je na drugą stronę. Popatrzył na mnie, uśmiechnął się i zqcząl
układać następne. Koleżanka leworęczna znów przełożyła. Popatrzył niepewnie.
Następnej, też leworęcznej, nie wiedział jak ułożyć. Długo się wahał ale
ułożył znów na prawą rękę. A ta, znów przełożyła. A na końcu tej praworęcznej
ułożył na odwrót, przepraszając, że wszystko mu się pomyliło i że on nowy. A
ta znowu przełożyła sobie sztućce. Biedny kelner nie wiedział już nic.
Uśmiechną się i poszedł. A potem zaczął układać sztućce na sąsiednim stoliku i
oczywiście na odwrót, jak dla lewusów, i klient go zganił, że nie umie układać
sztućców. Nic już biedaczyna nie wiedział. Był cały spocony.
pozdrawiam