Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen

    • grek.grek Californication 1/11 sp 3 14.05.10, 11:55
      Becca : będzie na ciebie za mała, Mia : i o to chodzi.; Mia : tylko tak cię podpuszczam, tak robią dobre kumpele - pilnikują paznokcie, gadają o chłopakach i spiskują przeciw rodzicielskiej opresji. Jak odejdziesz, to już nie będzie tak zabawnie. Becca : a to kiedyś było ? Mia już mniej wesoło : no tak, masz rację... ale tych problemów pozbędziesz się będąc z tatą. Becca z lekka ironią : o tak to będzie uczta. Mia : nic a nic się nie cieszysz ? ja bym była zachwycona, twój tata jest świetny. Becca : nie idę do ojca, bo z nim jest taka fajna zabawa, tylko dlatego,ze muszę. Nie wiem, czy do ciebie to dociera, ale twój ojciec poślubi moją matkę. Naprawdę to zrobią. I hank już nie będzie miał złudzeń, że to się nie stanie. Myślał, że z jego pisaniem coś się stanie; wiesz, ze to co napisał w NY miało nas uratowac (Mia ma nietęgą minę) I to też mu się nie udało. Mia : no fakt... Becca : a teraz to się naprawde wydarzy. Śmierć nadziei. Nie zostawię go samego. Nic innego nie ma. Mia : ma ciebie...

      Hank tymczasem uwija się w domu i sprząta na przyjście córki. Pukanie. W drzwiach Łysy> znacząca mina : świetna powieśc... Hank pada mu w objęcie z ulga. Piją w kuchni drinki. Charlie : poznałem od pierwszego akapitu. dziwne, to jak w 87, kiedy byłem na spotkaniu z Brettem Ellisem, pytałem go o jakiegoś młodego autora i dał mi twoją powieśc do przeczytania; czytałem i miałem uczucie, ze bohater powieści i ja to jedna osoba, że robimy to samo, jesteśmy jednością, spojeni. Hank : cieszę się, ze mnie rozpoznałes. Ch : musze spytać... zawszse piszesz o tym, co sam przeszedłeś... i patrzy pytająco na Hanka. Hank gestem dłoni nakazuje " uwaga, a potem kiwa potakująco głową. Charlie : trózne rzeczy już rozbiłeś, ale tu przesadziłeś. Hank : to przypadek był. Charlie : podpuściła cię ? Nie chce mi się wierzyć... Hank : spotkaliśmy się w kawiarni, ona czytała moją ksiązkę, był dobry powód by porozmawiać, była ładna, konkretna, śmiała; sądziłem, ze jest starsza, że studiuje, nie miałęm pojęcia ze to córka Billa... Charlie refleksyjnie : dżizus, jak my się aż tak wkopaliśmy... Hank : dzieki, ze powiedziałes "my". Charlie : zrobię co będe mógł, co zehccesz. Hank : masz szczotki ? Charlie : nie. Hank : to jestem w d,pie, nie będe mógł nic zrobić, bo nie wiem, czy ona czegoś nie zrobi, nic jej nie powstrzyma, jeśli zechce, żeby powiedziec o tym Karen, Billowi, Becce !... Charlie : ... policji... Hank : ku,.rwa... policji...
      Pukanie do drzwi, Becca z tobołami i z Karen. Charlie się żegna ze wszystkimi, całuje Beccę i wychodzi. Becca idzie zanieśc bety do swojego pokoju. Karen do Hanka : cóż wygrałeś... Hank : póki jesteś smutna, to nic nie wygrałem, no chyba, że jesteś smutna po seksie z Billem... Karen lekki uśmiech, Hank : o,widziałem, był usmiech, mały ale był... Wraca Becca i mówi do Karen : nie bój sie. Karen : nie boję się o ciebie (tu zerka na Hanka). becca : wiem; pomyśl, że jestem w trasie z zespołem, zagramy kilka koncertów w innym mieście, odpoczniesz od hałasowania gitarą. Karen : ja lubię to hałasowanie. Karen do Hanka : normalnie powiedziałabym "zatroszcz się o nią", ale wiem, ze to prędzej ona się o ciebie zatroszczy. Hank : z tym nie będę polemizował I karen żegna ćwierćmelodramatycznie córkę i wychodzi. Becca : trochę ma do mnie żal. Hank : tak bywa czasami...

      Zostają więc Hank, Becca i pies. Siedzą na kanapie, Hank całuje córkę, ona : coś ci jest ? Wyglądasz nieciekawie... Hank : bardzie niż zazwyczaj ? Becca : bardziej, poznaję... Hank : wiesz jaki jestem... twardziel (to mówi z ciepłą kpiną), i dodaje : coś mi jest... Siedzą w zamyśleniu.

      Noc. Karen nie może spać. Bill chrapie w najlepsze. Karen wstaje, jedzie do domu Hanka - wchodzi, całuje i poprawia kołdrę śpiącej córce; zachodzi do Hanka, który śpi przy zapalonej lampce z ksiązką na wierzchu. Patrzy na niego w zamyśleniu i gasi swiatło. Koniec.

      za tydzień - wielki finał :))
      • barbasia1 Re: Californication 1/11 sp 3 14.05.10, 13:08
        Dużo się działo!

        Teraz wreszcie wiem, w jakich okolicznościach Becca zamieszkała z
        Hankiem! :)


        > za tydzień - wielki finał :))

        Ale na szczęście to nie koniec przygód Hanka! :)


        grek.grek napisał:
        >Dani : nie chciałam cię niepokoić
        (widać, zę już rządy przejęła, w >końcu - ma na Łysego haka-giganta)
        [...]

        haha! :)

        Thank you (z akcentem kalifornijskim)! :)


        • grek.grek Re: Californication 1/11 sp 3 14.05.10, 14:34
          Maj pleżer :)

          Nie ma co, córka matce zagwozdkę zasunęła przeprowadzając się do ojca, hehe.
    • grek.grek Californication 1/12 21.05.10, 10:51
      Ostatni odcinek. Do boju.

      Zaczynają się te ostatki od snu Hanka. Jest ślub Karen z Billem. Piękny ogród nad urwiskiem, z góry widać ocean, goście na krzesłach, kwiaty, w ogóle bajkowe ujęcie. Pada sakramentalna kwestia "jeśli ktoś zna powód dla którego to małżeństwo nie może być zawarte...itd" - jak na rozkaz wszyscy się odwracają w kierunku Hanka siedzącego w ost rzędzie. On jest zdziwiony : no co ? obróćcie się. za dwie sekundy jednak daje głos : chwila, jednak muszę coś powiedzieć. Wyłazi spomiędzy rzędów krzeseł, w rozluźnionym krawacie, czarnych okularach i z drinkiem w garści. Podchodzi do Billa i Karen i rzecze : Karen, mam auto, jak zechcesz, to nim podjadę tutaj, weźmiesz Beccę i odjedziemy, Bill, ciebie nie zapraszam, z tyłu jest mało miejsca. Karen się waha gorączkowo. Hank : jeszcze nie jest za późno, nigdy nie było. Karen odwraca się i biegnie w stronę brzegu urwiska, Hank za nią, łapią się za ręce, ale Moody się potyka i leci w przepaść.Ląduje na własnym łózku i budzi się. Obok niego leży Karen, całują się, a on sam patrzy na siebie i na nią jakby z boku. TERAZ się dopiero budzi naprawdę. A raczej Becca go budzi. Informuje go, ze o trzeciej jest ślub, odprasowała mu garnitur i zrobiła kawę. Wychodzi z sypialni, Hank widzi garnitur wiszący na drzwiach i grobowo-sarkastycznym głosem rzuca : o, szczęsliwy dzień nastał...

      Szykuje się, wiążę krawat, a raczej próbuje sobie przypomnieć : jak to szło ? becca prezentuje mu się w sukience - czarnej ;) Hank pełen podziwu : moja piękność (istotnie, pierwszy raz ta dziołcha wygląda dobrze). Ona : tato... Hank : córko... Becca : TO się stało. Hank : co ? Becca : TO. Hank : TO ? Becca : TO ! Hank już rozumie : O, g,wno... (w org jak pamiętam szło to It - It ? - IT ! O, shit...)

      Becca po prostu dostała pierwszy okres.Po drodze na ślub zajeżdzają więc do marketu po tampony. Hank jest podenerwowany, pyta, czy córka się dobrze czuje : nie gniewaj się, nie byłem na takie zdarzenie w zyciu młodej kobiety przygotowany. Becca : jestem twoją córką, nie umieram - mam tylko miesiączkę
      Namierzają te tampony. Jest ostatnia paczka. Już hank po nie sięga, kiedy pakuje się przed niego jakaś baba i łaps - zabiera je. Hank : halo, potrzebuję tego ! Baba patrzy na niego jak na półgłówka. Hank w miezyczasie bierze inne tampony, ale Becca z wielkimi oczami pokazuje, ze to w ogóle nie o takie chodzi. Baba : ja potrzebuję chyba bardziej niż pan. hank : Odkupię je Baba : nie dam ! Hank : jeden odkupię. Baba : nie dam panu ani jednego. Hank : nie da mi panu chociaż jednego tampona ? Baba : kupcie sobie gdzie indziej. Hank : spieszę się, pani nic nie rozumie ? chodzi o jeden tampon ! Baba : bujaj się, żegnam. Hank : miła to pani nie jest. Baba : bo co ?. Hank : bo ja w takiej sytuacji, gdyby jakiś biedny człowiek tak był, potrzebujący jak ja teraz, na pewno bym nie odmówił. Baba : dzięki za nic. Zjawia się jej mąż, taki przysadzisty rednek. Pyta o co chodzi. Baba na to, że Hank chciał jej ukraść tampony. Facet do Hanka : chciałeś ukraść tampony mojej żony ?. Hank, że g,wno prawda, bo chciał je tylko odkupić. Facet : po co ci tampony mojej zony ? Hank z ironią : no nic, dobrana z was para, jak długo jesteście razem ? Mąz : zaraz dostaniesz w zęby. I robi krok do Hanka, Hank do niego, Becca się wtrąca,mówi do Hanka : normalnie powiedziałabym "tato, walnij go", ale nie mamy czasu. Hank : masz rację, a skoro masz rację, to ją masz. Skoro nie ma na to ceny, to się udławcie tymi tamponami. Para redneków odchodzi, ale Hank robi krok za nimi, wyciąga im z koszyka paczkę z podpaskami i ucieka. Mąż za nim. Hank jak rozgrywający w futbolu amerykańskim wymyka się jego łapskom i wykonuje długi rzut do Beccy - celny. tuż po nim dopada go mąż i przewraca na ziemię. Dusi go komicznie, Hank w groteskowej pozie próbuje się wysmyknąć, szamocą się w groteskowym uścisku. Tymczasem baba łapie nagle w czym rzecz : ej, zaraz, to dla tej małej tampon, tak ? Hank zduszonym półgłosem, walcząc z jej mężem : nie, to dla mnie, żebym sobie uszy zatkał. Baba do Beccy, spokojnie : pierwszy raz ? (mąż i Hank nadal się duszą i miotają między półkami) Becca, ze tak. Baba : a gdzie mama ? Becca : wychodzi dzisiaj za mąż, a my jedziemy na tę uroczystość. Baba z przekąsem : rozumiem, nie wychodzi za tatusia... jakoś się nie dziwię - rzuca spojrzenie na Hanka, który nadal rozpaczliwie, z wygiętą głową, próbuje uniknąć uduszenia, między półkami. Baba : pomóc ci ? Hank trzymany jakimś nelsonem, do Beccy : kochanie, to nie jest najgorszy pomysł. Becca z babą idą na zaplecze, czy gdzieś tam, zrobić co trzeba. Mąz i Hanka wreszcie przestają się szamotać. Mąz przeprasza Hanka : wie pan, jak w grę wchodzi ukochana kobieta, to przestaję myśleć i działam. Hank ze zrozumieniem to przyjmuje. Facet gorliwie poprawia mu garnitur, wygładza. Hank : i jak wyglądam, może być ? Facet, że świetnie. Hnak : a włosy, jak ? Facet : bardzo dobrze, znakomicie.

      Tymczasem w posiadłości wynajętej na ślub trwają ostatnie przygotowania. Ogród, nad urwiskiem z którego rozciąga się widok na ocean, zielono, kwiaty, luksus, w tle pogrywają smyczki. Jak we śnie Hanka. Mia rozmawia z Billem, z szampanem w garści. Kpi z tatuśka, ze wszystko na pewno się uda, dosypie się Karen do drinka trochę otumaniaczy i nie ucieknie. Bill : masz szczęście, że mam wszechstronne poczucie humoru. Mia : będzie ci brakowało mojego ciętego dowcipu, kiedy będę w trasie promować moją ksiązkę. Bill : a propos twojej ksiązki... Mia : czytałeś ? co sądzisz ? Bill : ekhm... chciałem ci powiedzieć po uroczystości, ale... z czysta świadomością nie mogę ci pozwolić jej wydać, w klimacie społecznym jaki teraz panuje... Mia zaskoczona i wnerwiona : co ty, ku,rwa, mówisz ?! Bill : uważaj na język. MIa : co ci odbiło ? Bill : może nie uwierzysz, ale jestem osobą poważaną i cenioną, mam swoje wpływy i wydanie przez moją 16 letnią córkę ksiązki Seks i Boks byłoby wydarzeniem bardzo krępującym. Mia : to moja ksiązka ! ja ją napisałam i mogę z nią zrobić, co zechcę. Bill : to spróbuj, panno. Mam swoje chody i jak powiem, ze nie chcę jej wydać, to nikt jej nie wyda. Mia załamana: ale pzecież to nijak się ma do twojej reputacji. Bill : fakty mają się trochę inaczej do rzeczywistości, niż ci się wydaje. Fantazja 16latki, która sypia ze starszym kretynem, który dziwnym trafem przypomina mojego najmniej ulubionego pisarza... Mia mu przerywa : a skąd wiesz, że to fantazja ? Bill zostaje z miną kota na puszczy, a Mia zostawia go zawiedziona i zdenerwowana.

      Marcy i Karen siedzą na balkonie domu weselnego i palą, Karen papierosa, Marcy trawke. Marcy namawia Karen na swojego papieroska, ale Karen : nie mogę się ujarać, właśnie wychodzę za mąż. Marcy : możesz, ja to zrobiłam. Karen ze śmiechem : no właśnie i do czego to doprowadziło... Marcy : wiesz, że jak powiesz "tak", to już nic tego nie odwróci, będzie musiała mu dawać do śmierci, będziesz należała do tego, co jest w rozporku Billa. Karen ze smiechem i żartem : no tak, to w rozporku Billa ma spory rozmiar, więć będzie to bolesne... Marcy : zwłaszcza w tyłek... Karen w śmiech. Marcy : już się tam zakradał ? Karen : Nie, i nigdy się nie zakradnie, moja w tym głowa. Marcy : nawet w noc poślubną. Chłopu trzeba odmawiać tego i owego, bo jak raz dostanie i się dowie,że moze stale mieć, to przestanie mieć na to ochotę. Karen : będę się pilnować. Marcy : tak zrób, d,pa jest cenna. Ale... dbaj o niego. Karen zdziwiona : przecież ty go nie znosisz, mówiłaś, ze ci c,pka wysycha na sam jego widok. Marcy : nigdy go nie lubiłam, nikt go nie nielubił bardziej niż ja, ale... to dobry chłop, pewny chłop (z naciskiem), żaden popapraniec. Wierz mi, coś o tym wiem, jako kobieta, która oglądała orgazm innej kobiety na twarzy miłości swojego życia (Karen w rechot, obie w rechot), to bardzo zmienia perspektywę, tracisz niewinnośc... Cisza. Karen półgłosem : spałam z Hankiem... Marcy : albo
      ja się ujarałam w trzy d,py, albo przed chwilą powiedziałaś, ze spałaś z Hankiem. cdn
    • grek.grek Californication 1/12 spo 2 21.05.10, 11:38
      Karen : to było po tym, jak zmarł jego ojciec... marcy żartem : o ty zdziro... Karen : dobrze było, smutno... Marcy : bezwstydnie smutno... Karen zbiera się na łzy. Marcy : nie ! nie możęsz teraz płakać, rozmażesz się I robi sztuczny wiatr przed twarzą Karen.

      Zjawia się Charlie. Od razu wpada na Mię jadąca już na dwa kielichy szampana, lekko podpitą. Charlie : nie przesadzasz, slicznotko ? Mia : chrzanic to, i tak jestem w d,pie, Bill zabronił mi wydać Seks i Boks, wiesz, społeczny klimat... Charlie : nie wiem, ale się cieszę, masz to o co się prosiłaś. wiem, ze uwiodłaś Hanka i ukradłaś mu tę ksiązkę. Mia : i co z tym zrobisz ? ogłosisz to ? Charlie : ech, wy kobiety od wszystkiego się chcecie wykręcić. Mia : tylko za dobrą cenę. Charlie : jak długo to ma niby trwać ? Mia : ze dwa lata... (pewnie do pełnoletności jej). a w ogóle, to o tobie też słyszałam... że jesteś dziwny... to się da wyczuć. Charlie : co ty powiesz, to cię interesuje ? Mia coś tam bełkocze, Charlie : no, ładnie cię chwyciło, Hank dostanie swoją ksiązkę z powrotem, a ty wpełzniesz do tej samej dziury, z której wylazłaś. I zostawia ją, Mia za nim : to jesszzce nie koniec ! A potem doprawia się kolejnym kielichem.

      Hank z Beccą zajeżdzają na dziedziniec. Jakimś kabrioletem, Z rockową muzyką w głośników, czarnym i brudnym jak jasna cholera. Od razu wypada do nich Marcy i odciąga Hanka na bok i mówi mu, że wszystko wie, że spali ze sobą. M : musisz spróbować, wbij jej jakiś kołek w tyłek i dopilnuj, zeby zrobiła słusznie ! (w domyśle : chyba, zeby Hank jeszcze się postarał o to, by Karen z nim została) Hank widzi,że Marcy jest po trawce i się z niej śmieje, ale idzie do Karen. Becca na odchodne : tato, zachowuj się grzecznie. Hank w geście rodem z Japonii oznajmia, ze bierze to sobie do serca.

      Zachodzi więc do Karen. Pokój, białe firany rozwiewa wiatr, i stoi tam Karen w sukni slubnej. Hank : pięknie ci, może makijaż trochę zdzirowaty, ale ujdzie. Karen się smieje z tego żartu : spadaj... Gdzie byliście tak długo ? Hank : Becca dostała mięsiączkę i... Karen zaaferowana : nie ?! Hank : a jednak tak, to logiczne, ze dostała jej właśnie u mnie. Karen : i co z nią ?! co się działo ? Hank z dumą : dałem sobie radę. Karen : pokazałeś jej... jak to tam ?.. tak ? Hank : co to, to nie, ale była w sklepie jedna miła pani i powiedziała jej co i jak. Karen : BOże ! Hank : co ?.. Karen emocjonalnie : To nie tak miało być ! Nie miałam wychodzić za mąz, za jakiegoś obcego faceta, a ty nie miałeś spuścić w klozecie swojej kariery pisarskiej, a Becca nie miałą dostać swojego pierwszego okresu w taki sposób,żeby jakaś przypadkowa baba pokazywała jej, co i jak ! Hank : to wszystko nie miało być tak, ale stało się, a co będzie dalej - od ciebie zależy. Karen : już zdecydowałam. Hank : i dobrze, bądź z tym rozstrzygnięciem swoim szczęśliwa. Karen : nie mogę tego teraz zerwać. Hank : a ja tego od ciebie nie oczekuję, ale i nie będę robił żadnych romantycznych gestów i nie zepsuję ci tej uroczystości. Karen : naprawdę ? ślubujesz ? Hank : tak jest. Całuje ją w policzek, życzy powodzenia i wychodzi.

      No i jest ślub. Czarna pastor (hehe) go udziela. Wszystko jak w hanka śnie. Pada kwestia "jesli kto zna powód... itd". Hank siedzi spokojnie w ost rzędzie z drinkiem, obok łysy. Bill rzut oka spod oka na Moody'ego, ale ten siedzi spokojnie. Spokojnie za to siedzieć nie zamierza Mia : juhuuu, halo, tutaj ! - po pijaku się odzywa z pierwszego rzędu. Wszystkie oczy na nia. Wstaje chwiejąc się i trzymając jakiegoś słupka : cos muszę powiedzieć. Hank do łysego : to będzie dobre. MIa wali na cały ogród : ten związek się nie uda. Marcy po drugiej stronie, do siebie : ta laska odjechała... Mia wyłazi na środek, między rzędami, rozp,ierzając dekoracje. Karen próbuje do niej coś mówić, żeby załagodzić sytuację. Mia : wy się w ogóle nie kochacie ! Karen : co ?! Mia do niej : ty w ogole nie wiesz, co to jest miłość ! Karen : ale ja kocham twojego tatę, naprawdę. Mia : Karen, spójrz prawdzie w oczy, kochasz hanka ! (w ost rzędzie Moody i łysy przybijają dyskretna piątke). Teraz Bill próbuje Mię mitygowac. Mia dalej do Karen : to dla ciebie idealny facet, dobzre wybrałaś (że niby o Hanka chodzi). I do Billa : tato, chciałabym, żebyś był szczęśliwy, zasługujesz na to, kochałeś ją całym sercem, a ona... oni !, cię zdradzili, nie rób nic pochopnie. Słychać trzaska rozwalanych dekoracji. To Moody gramoli się przez nie i wyłazi na środek. próbuje zabrać Mię, mówi jej na ucho : jesli ja dałem sobie z tym radę, to i ty umiesz. I próbuje ją delikatnie wyprowadzic. Mia krzyczy do Billa : zrozum, jesli ją poślubisz, to całe zycie będzie czuł zagrożenie ze strony Hanka ! Hank próbuje ją zabrać, ona mu sie wyrywa : a ty co, sądzisz, że mnie urobisz ? tak jak wcześniej, kiedy mnie przeleciałeś i myślałeś, że się na mnie wypniesz ?! Hank ma minę pod tytułem : ku..a, wydało się... Wszyscy są w szoku. Karen dramatycznie woła pytająco : Hank, coś ty zrobił ?! Hank o czym ona mówi ?! Bill złazi z podium dla młodej pary i idzie do nich, pyta Hanka :przeleciałes ją ? I nie czekając na odpowiedź częstuje Hanka sierpowym, po którym Moody razem z drinkiem ląduje wśród gości. Wstaje trzymają się za twarz i do Mii : tego chciałaś ? no to dalej, powiedz im CAŁĄ prawdę. Karen znów : Hank, coś ty zrobił ? ! Bill do Mii : spałaś z nim ? Wszyscy w napięciu czekają na odpowiedź. Mia rozgląda się, patrzy na Beccę i rusza ją sumienie : nie. przecież wiesz, że nie, że to tylko fantazzja. I do wszystkich dookoła : fantazja, rozumiecie ? ! Piep,przona ksiązka, wymysł ! Hank prostuje się, "nastawia kości" i patrzy na Billa triumfująco. Bill szybkim krokiem wraca do Karen : co było wcześniej, to mnie nie obchodzi, kocham cię i chcę cię poślubić. Chcesz wyjść za mnie ? Karen patrzy, zastanawia sie, wreszcie przelatuje po jej twarzy cień uśmiechu : chcę. Hank na te słowa kiwa głową, zakłada okulary, idzie na swoje miejsce i pokazuje im dwa w górę wyciągnięte kciuki, w geście "good luck" okraszając to miną swiadomie wymuszonym uśmiechem.

      Fragment dźwiękowy jak z video rodzinnego. Muzyka. Goście się bawią. Karen kroi tort, pozują z Billem do uśmiechniętych zdjęć. Hank zaś stoi nad urwiskiem, albo leży na boku, i patrzy w dal, w ocean. Becca ze swoim zespołem gra na scenie.

      Wracają normalne kolory. Hank z nostalgią słucha koncertu swojej córki. Widac,ze jest przybity. Łysy się zjawia z drinkami : chcesz o tym mówić ? Hank : nie... Łysy : chcesz całusa ? hank : nie... Łysy : uśmiechnij się, nie chcę cię takim widzieć. Hank żartem : zamknij się... Charlie : co będzie dalej ? Hank : nie wiem. może pójdę... nauczać ? Charlie : nienajlepszy pomysł, ale zawsze jakiś. Uśmiechają się.

      Becca kończy grać. Podchodzi do nich. Prosi Hanka do tańca. KOłyszą się. Becca : jestem na ciebie wkurzona. Hank : na mnie ? Becca : wytrzymałeś, nic nie zrobiłeś, z nikim się nie pokłóciłeś, jakbyś się nie starał do końca... szpetny jesteś tato, ale... masz dobre serce. Hank : biorę to. I śmieją się, bo przeca wszystko na żarty.

      bill odbija Beccę, a Mia tańczy teraz z Hankiem. Hank : chciałbym ci podziękowac. Mia : mnie ? za co ? Hank : nie wydałaś mnie. Mia : no to jesteśmy kwita. Hank : jak to ? Mia : ojciec pozwolił mi w końcu wydać powieść, uspokoił się, ze nic między nami nie było. Hank : ale było... Mia :było... uwiodłam mojego ulubionego pisarza... lepiej byłoby miec ten pierwszy raz na tylnym siedzeniu auta jakiegoś głupawego chłopca ? Hank : żartujesz ze mnie ? Mia z porozumiewawczym spojrzeniem : tego pierwszego razu dziewczyna nie zapomina nigdy... I zostawia go w zamyśleniu.

      Podchodzi Marcy : jak się trzymasz, tatuśku ? Hank : nie martw się o mnie, postaraj się raczej o tego twojego samotnika (rzut na Charliego, który akurat próbuje wręczyć wizytówkę jakiejś kelnerce). hank do Marcy, zachęcająco : no biegnij do niego, już i tak za długo trwa ta kwarantanna... cdn
    • grek.grek Californication 1/12 sp 3 21.05.10, 11:54
      hank kontynuując : ... nieszczęśliwca nic nie cieszy, przejechał się na zakazanym owocu i stwierdził,że woli twoją małą (tu pada jakieś określenie wiadomej, kobiecej częsci ciała, ktrego nie rozszyfrowałem, hehe). Marcy się usmiecha, idą do stolika. hank do Łysego : marsz, do tańca z panią. Łysy jest zaskoczony mile. Idą i tańcują.

      Hank zaś podchodzi do Karen i Beccy. Obejmuje je. Firmowe uśmiechy. hank : wypadałoby ci pogratulować, dokonałaś tego. Karen : na to wygląda. becca coś wtrąca, czego za cholerę nie trybię. Hank : no w koncu jesteś już kobietą. Becca idzie gdzieś na bok. Hank zostaje z Karen : zatańczymy ? Karen : ty tańczysz ? Od kiedy ? Patrzą na siebie, muzyczka gra. Hank : dlaczego wczesniej nie tańczyłem z toba... Karen : bo uwazałeś, że to głupie. Hank : co ty powiesz... ale słusznie się ze mnie śmiejesz, bo to ja głupka teraz wychodzę - smuci mnie, że nie dałem ci takiego dnia, jak ten... patrzę dookoła i nie wiem czego ja się obawiałem, widzę że to najpiękniejsze, co się może zdarzyć.. Ze wg na ciebie.
      Patrzą w bok. Becca tanczy przytulańca z jakimś długowłosym chłopakiem.
      Hank : to nasza córka, uwierzysz w to ? Karen smieje się, Hank zartem : nie patrz tam ! Nie patrz, bo nas zabije.
      Znów więc patrzą na siebie jak w brazylijskiej telenoweli.
      Hank : tak szybko zleciał ten czas, od momentu kiedy cię poznałem... mineła raptem sekunda. Jakby się chcieli pocałować wyglądają, ale właśnie podchodzi Bill. Hank mu gratuluje : bądź dla niej dobry, ja nie byłem... Zostawia ich. idzie prze ogród. W jakimś zaułku Charlie konsumuje żonę. Zdaje się,że i ich problemy zostały ostatecznie rozwiązane. Hank patrzy na nich z aprobatą i mówi do siebie : i to jest właśnie dobre bzykanie, Charlie.

      Między krzewami Becca całuje się z długowłosym. dziecinnie i nieporadnie trochę, ale jednak ;) Hank wkracza między nich i łapie za twarz chłopaka. Do Beccy mówi : za trzy minuty w aucie, czekam. A do chłopaka : tylko język trzymaj na wodzy, na to jeszcze za wcześnie. Inaczej ze mną będziesz miał do czynienia. Uśmiech przemyka mu przez twarz i zostawia ich jeszcze na chwilę samych.

      Po chwili Hank i Becca szykuja się do odjazdu. Hank : trzymaj się z dalaj od rockmanów, są z nimi same problemy. Becca : on mnie zaprosił na randkę. Mogę pójść ? Hank :... jasne, że tak. Becca zdziwona. Hank : może po tym wszystkim trochę spierniczałem... Becca : moze wbrew własnej woli... Wyciąga rękę po pieniądze - zgodnie z umową, które powie słowo niecenzuralne, płaci. Hank z rozmachem przybija jej piątke. Becca : musisz zapłacić. Hank : ostatnią kasę dałem parkingowemu.

      Ruszają do bramy wyjazdowej. Nagle słyszą za sobą krzyk. Karen w sukni ślubnej dopada ich auta, wskakuje na tył : jedź, Hank, jedź, zanim się rozmyślę ! I odjeżdzaja. Bill biegnie za nimi próbując powstrzymać Karen, ale zostaje na ulicy bezsilny. A nasza trójka z radosnymi uśmiechami jedzie sobie byle dalej.

      I koniec :)

      Nie ma to jak zakończenie z grubej rury :)
      • barbasia1 Re: Californication 1/12 sp 3 21.05.10, 13:05
        Ależ romantyczne zakończenie! :)))

        Cudna te scena w sklepie, kiedy Hank walczy z babą a potem z jej
        meżem o tampony, a potem o podpaski! :)))

        By the way, wyemancypowaliśmy się dzięki reklamom podpasek i
        tamponów, teraz jakoś łatwiej te słowa przechodzą przez gardło, niż
        kiedyś, nieprawdaż!? ;))

        Dzięki! :)))
        • barbasia1 Re: Californication 1/12 sp 3 21.05.10, 14:59
          Fajnie, że nie musimy żegać się z Hankiem tak ostatecznie. :)
          Jeszcze ja mam do opowiedzenia kolejny oscinek 3. serii, która w
          całości przed Tobą! /sorry, ze tak to długo trwa, oczy mnie ostanio
          bolą od kompa!?/
          No i jeszcze w planach 4. seria! :)

          PS
          A widzisz, szacunek, wsparcie, troska, itd. (a nawet okazałe walory
          zewnetrzne :)) to za mało, podstawą jest prawdziwa miłość (myślę tu
          o Karen).
        • grek.grek Re: Californication 1/12 sp 3 21.05.10, 15:03
          Prawda ? :) Ale w kolejnych częsciach jakoś się ten związek nie uchował. Został złożony w ofierze na ołtarzu sensu istnienia dalszych serii, bo Hank-przykładny mąż, a jak wiadomo - on by zdradzić już nie umiał, byłby kompletnie nieatrakcyjnym tematem.

          Cała przyjemność po mojej stronie :) Swoją drogą, czeskiego języka na jakiś czas będę miał dość ;))
          • barbasia1 Re: Californication 1/12 sp 3 21.05.10, 15:16
            grek.grek napisał:

            >bo Hank-przykładny mąż, a jak wiadomo - o by zdradzić już nie
            >umiał, byłby kompletnie nieatrakcyjnym tematem.

            I za to tak Hanka lubimy, że kiedy jest z Karen jest przykłądnym
            mężem, że nie potrafi jej zdradzić!
            W sumie to porzadny gość, ale ma słabości, jak każdy! :)






            > Swoją drogą, czeskiego języka na jakiś czas będę miał dość ;))

            :)
            Doskonale Ci szło!
            • grek.grek Re: Californication 1/12 sp 3 22.05.10, 12:51
              Dzięki :), nie sądziłem, że przetrwam do końca, heh.
              • barbasia1 Re: Californication 1/12 sp 3 22.05.10, 13:29
                grek.grek napisał:

                > Dzięki :), nie sądziłem, że przetrwam do końca, heh.

                Bardzo doceniam/my te streszczenia-tłumaczenia Cali, dzielny
                Grek.Czechu!!!
                :)))


                • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 04.06.10, 13:35
                  Hank i Charlie joggingują bulwarami LA, gwędząc przy tym o życiu,
                  o swoich sprawach. Charlie, żali się na swój los, narzeka , że
                  kiedys był kimś, nazwisko Charliel Runkle coś znaczyło, a teraz jest
                  tylko „Ruuunkle!” (wypowiadając tu swoje nazwisko naśladuje
                  (rewelacyjnie) sznapsbartytnowy głos swojej szefowej Sue Collini
                  (przypominający ryk głodnego lwa), która w ten sposób zwykła
                  przywoływać Charliego do siebie. ;)
                  I Hank zwierza się Charliemu ze swoich spraw osobistych -Bogowie
                  dali mi kolejną szansę na szczęście u boku mojej drugiej połowy. Ona
                  przygotowuje gniazdko w Nowym Jorku i muszę być gotowy . ...
                  Fizycznie, psychicznie i ... seksualnie! ;) / a jakże by inaczej! ;)/
                  Charlie troche ironicznie, acz bardzo trafnie zapytuje - Może
                  powinieneś przestać dymać cały kampus?
                  Hank z uśmiechem – Masz rację, sk.ur.wielu, trafiłeś w sedno. Muszę
                  dorosnąć i postępować właściwie – dodaje pewnym głosem, w którym
                  wyczuwa się mocne postanowienie poprawy ;)/
                  Łatwiej powiedzieć, niż zrobić, prawda? – trochę kpiąco, trochę ze
                  zrozumieniem, stwierdza Charlie.
                  Nie - odpowiada z pewnościę w głosie Hank -Jackie ma 23 lata nie
                  będzie chciała oddać cycuszków na wyłączność. Jill wie o wazektomii,
                  Becce, Felicja ... dla nie jestem tylko marzeniem , ucieczką od jej
                  wysokości dziekana. – Cholera – mówi nagle olśniony ;)- Mogę to
                  załatwić w jeden dzień. W porze sniadanie, lunchu i kolacji i ...
                  wrócić na cyberseks z Karen :))).– To nie jest zły pomysł! - mówi
                  Charlie patrząc z podziwem na przyjaciela.. ;) A Hank na to –
                  Żartujesz?. Oświetlenie jest kiepskie... Trudno z zachęcić tę
                  niewymowną męską część ciała ;) / Hank oczywiście wyraża się
                  dosadnie/ do stójki, ale to i tak lepiej niż przez telefon. ;/
                  CUT
                  W PORZE ŚNIADANIA
                  Uczelnia Studentka Jackie wchodzi do gabinatu Hanka- Chciał się pan
                  ze mną widzieć, profesorze Moody? Hank, że owszem. Moja ulubiona
                  studentka! /hehe/ Wchodź! Siadaj! Zamknij drzwi. Albo nie zamykaj.
                  Sam już nie wiem - mówi dziwnie niezdecydowany Hank /może na widok
                  studentki Jackie i jej pięknych młodych piersi stracił pewność
                  siebie?/. Jackie na to żartobliwie – Jestem wiekszym poszukiwaczem
                  wrażeń niż myslałam, skoro chcesz mnie pie.przyć przy otwartych
                  drzwiach.
                  Hank jakby trochę zmieszany mówi- Gdy mnie lepiej poznasz,
                  zrozumiesz, że jestem raczej staroświecki,. Nudny... Jackie na to –
                  Chciałam własnie o tym pogadać. Mysle, że powinniśmy to urozmaicić.
                  Mam dość bycia na górze! – Hank – Nie obrażaj jeźdźca! To moja
                  ulubiona pozycja. Lepiej mi idzie gdy jestem na dole. Wiesz
                  dlaczego? - Dlaczego? - Bo mam wolne ręce. To jest seksualny
                  Bluetooth. /przypis Bluetooth /ˈbluːtuːθ/ – technologia
                  bezprzewodowej komunikacji krótkiego zasięgu pomiędzy różnymi
                  urządzeniami elektronicznymi, takimi jak klawiatura, komputer,
                  laptop, palmtop, telefon komórkowy i wieloma
                  innymi.pl.wikipedia.org/wiki/Bluetooth /
                  Jackie – Stęskiniałm, za tobą. Minęło trochę czasu.
                  Hank – Tak, chciałem o tym pogadać ...
                  Jackie – Tęskniłeś? Hank / szykuje się do decydującego uderzenia.../
                  – Chodzi o to, że ...
                  O maj Gad! – krzyczy studentka Jackie, czując, co się
                  świeci /najmłodsza ale najbystrzejsza za wszystkich bab, zaraz po
                  Karen/ - Serio? Chcesz to zakończyć? -To? - Hank udaje , że nie
                  wie o co chodzi? – Wygląda na to, że chcesz mnie rzucić??? – mówi z
                  pretensją Jackie.
                  Hank – Źle to brzmi, gdy tak to ujmujesz, aleeee masz rację. I zaraz
                  dodaje pocieszając- Jesteś cudowną dziewczyną. Najlepszą z
                  najlepszych... / też mi pocieszenie/
                  Jackie przytomnie domyśla się, że chodzi o Karen, którą niegdyś
                  widziała na zajęciach z Hankiem. Domyśla się, ze się znowu zeszli.
                  Hank potwierdza. Tak, to była „matka jego dziecka”.Jackie –
                  szyderczo pyta – Czy ona nie ma nic przeciwko temu, ze pieprzył
                  studentkę, która jest niewiele starsza od tego dziecka.
                  Hank z pretensją, ze to cios poniżej pasa. A Jackie na to – To mówi
                  facet, któremu podobały się moje prace, który uznał, że jestem
                  utalentowana, ale się znudził pie.przeniem mnie!
                  I tak się przekomarzają cały czas
                  Jackie z ironią Hanka - To nie było nic powaznego, tylko zabawa,
                  prawda? Poza tym pracuje w tej branzy, prawda?
                  Co to ma znaczyć – pyta ztrochę zaskoczony Hank.
                  - Nie martw się o mnie . Mnie nie można skrzywdzić. Ja jestem tylko
                  kawałkiem gorącego striptizerskiego ciałaka. Zabawiłeś się i
                  skonczyłeś. Zrozumiałam jasno – ironizuje Jackie.
                  Hank – Jakby skruszony – Nie podoba mi się to, co słyszę.
                  -A mi się nie podoba, jak się teraz czuję – Jackie na to spokojnie.
                  Hank z poczuciem winy – Przepraszam Jackie.
                  Jackie z kpiną – To ja przepraszam, bardzo przepraszam. Jackie
                  przybliza się do Hanka siedzącego przy swoim biurku, nachyla się i
                  dodaje w koncu dobrotliwie – Nie musimy robić afery, załatwmy to jak
                  dorośli. Po czym rzuca propocyję nie do odrzucenia. Oferuje, że
                  zrobi Hankowi las.kę po raz ostatni. Hank nieszczerze, że nie jest
                  to konieczne. - No co ty? Niech pracownica zrobi, to co potrafi
                  najlepiej – mówi Jackie z szyderstwem i nurkuje pod biurko.

                  Nagle rolzega się pukanie, drzwi się otwierają, wchodzi dziekan o
                  przystojnej twarzy Petera Galaghera. Widzi rozochoconego nieco już
                  Hanka, rozwalonego na krzesle przy biurku, kawałek studenki Jackie
                  między nogami Hanka, ryczy więc od progu: Co się tu dzieje?
                  Hank zmieszany tłumaczy się – To nie jest to , na co wygląda.
                  Dziekan – Wiedziałem, ze jesteś zdemoralizowanym szalencem . Hank
                  na to – To się zgadza, ale czasem pozory mylą. Dziekan z
                  obrzydzeniem i oburzeniem –Masz rozpięty rozporek!./haha/
                  Hank – Dziękuję, ze zawsztydził mnie pan, przy mojej
                  uczennicy. /hehe/
                  Dziekan zwraca się teraz Jackie, pyta, co ma do poiwedzenia. A ta
                  mówi, że Hank obiecał jej dobry , najlepszy stopnień (A, w
                  szkolnictwie amerykanskim). Hank wściekły, cos tam brzydkiego
                  odpowiedział. Dziekan przerażony grozić Hankowi poćwiartowaniem, i
                  krzyczy jeszcze, że teraz Jackie może oskarżyć Hanka o molestowanie.
                  Jackie na to, że być może tak własnie zrobi. Na co Hank przerażony
                  kurw.uje.
                  W końcu studentka Jackie wyznaje z usmiechem, że żartowała. Ze tak
                  naprawdą Hank udzielał jej konsultacji, podawał jej wskazówki
                  dotyczące jej opowiadania, a sciślej zakończenia opowiadania.
                  - On uważa, że to koniec - dodaje dwuznacznie Jackie. A Hank z
                  przekonaniem – Zgadza się. Jackie na to z promiennym usmiechem – Ja
                  wiem, ze to dopiero początek! Po czym uspokaja dziekana, ze profesor
                  Moody nigdy nie zrobiłby niczego niewłaściwego. Poza tym prof. Moody
                  jest nudny i nie w jej typie. I ze woli brunetów, takich jak ON! I
                  dalej kadzi dziekanowi, ze ma wspaniałe łuki brwiowe, dla których
                  każda dziewczyna może stracić głowę.
                  -I piękne błękitne oczy, prawda - dodaje Hank patrząc z powagą na
                  dziekna.
                  Dziekan zmieszany, dziękuje studentce Jackie za te komplemeny. Na co
                  ta, - „bardzo proszę” i wychodzi. Hank również ku wyjściu się
                  kieruje, rzucając dziekanowi z kpiną – Pewie ci teraz stoi? A w
                  drzwiach dodaje parząc na wstrząśnietetego i zmieszanego dziekana -
                  Zamknij drzwi. Będziesz miał chwilę dla siebie. ;))

                  CUT

                  ciąg dalszy nastąpi
                  jutro!

                  :)
                  • grek.grek Re: Californication 3 odcinek 7 04.06.10, 14:16
                    "Wiedziałem, że jesteś zdemoralizowanym szaleńcem" - hehehe :) Dobre.

                    "Profesorze Moody" - nie no, to już przesada jest ;))

                    Bardzo to wszystko do mnie przemawia, Hank się uaktywnia. Jak Karen nie ma, to od razu mu się życie mieni barwami, hehe.

                    Bardzo dobrze się czytało, dzięki Ci :)
                    Ach, no i czekam oczywiście na następne części.
                    • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 04.06.10, 14:57
                      grek.grek napisał:
                      > Bardzo dobrze się czytało, dzięki Ci :)

                      :)))))) /uśmiech od ucha do ucha/

                      > "Profesorze Moody" - nie no, to już przesada jest ;))

                      :)
                      To pewnie, żeby połechtać próżność Hanka?

                      > "Wiedziałem, że jesteś zdemoralizowanym szaleńcem" - hehehe :)

                      Dziekan wcale nie stara się ukryć, że nie znosi (od pierwszego
                      wejrzenia) Hanka, ze wzajemnością zresztą! ;)

                      > Ach, no i czekam oczywiście na następne części.

                      Może jutro będzie całość, a jak nie, to na niedzielę zostawię 3.
                      ostatnią część.
                      Dużo (świetnych) rozmów w tym odcinku, co zroumiałe, bo zrywanie z
                      dziewczynami, tak by nie urazić, to nie łatwa sprawa ... ;)

                      :)



                      /Za chwilę do najaktualniejszego wątku przejdę. Aleś napisał o tych
                      feministkach ... :)) /

                      • grek.grek Re: Californication 3 odcinek 7 05.06.10, 12:16
                        Nie żartuj, cała przyjemnośc po mojej stronie :)

                        Własnie, Moody zawsze musi mieć kogoś, kogo może nie lubić, z wzajemnością, i im dokręcać śrubę - w 1 serii Bill, w drugiej ten wąsiaty guru, a w trzeciej ówże dziekan.

                        Czekam z ciekawością na kolejne części, zatem.
                        • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 cz.2 przedostatnia 09.06.10, 14:08
                          grek.grek napisał:

                          > Nie żartuj, cała przyjemnośc po mojej stronie :)
                          :)))

                          > Własnie, Moody zawsze musi mieć kogoś, kogo może nie lubić, z
                          wzajemnością, i im dokręcać śrubę - w 1 serii Bill, w drugiej ten
                          wąsiaty guru, a w trzeciej ówże dziekan.

                          To fakt ! Zawsze Moody jest górą w tych sprzeczkach! :)

                          Wreszcie obiecana część druga odcinka 7. :)

                          W PORZE LUNCHU
                          Charlie Runkle podąża korytarzem do swego biura, mija gabinet
                          szefowej i nagle słyszy znajomy ryk ”Ruuunkle”! dobiegający zza
                          zamkniętych! drzwi. Drzwi się otwierają wypada z ich zawstydzony
                          pracownik, za nim Sue, która każe Charliemu wejść do siebie,
                          złożeczy na tego pracownika, co właśnie był wylazł, że się nie
                          wywiazał z zadania!?, a ona jest strasznie rozochocona, patrzy więc
                          pożadliwie na Charliego, za chwilę już obściskuje go, podszczypuje,
                          tałmsi, miętosi. :) Te czynności jednak przeżywa sekretarka, która
                          oznajmia, że jest wazny telefon, od NIEGO. Więc Sue natychmiast bez
                          pardonu wywala Charliego z gabinetu , ten z ulgą wychodzi. Za chwilę
                          Sue wybiega z gabinetu i woła Charliego mówiąc mu, że będzie je
                          bardzo potrzebny ...
                          CUT

                          A Hank ma spotkanie z Jill we włoskiej knajpie! Bardzo apetycznej
                          (unoszą się zapachy pizzy spagetthi może bolognese, lazani, i innych
                          pyszności), słonecznej, z obrusami na stole, czym zachwyca się Jill
                          i zaraz pyta Hanka - Chcesz mi coś powiedzieć? Nawet nie
                          wiedziałam,że się spotykamy..? Hank – To ciekawe, bo trochę się
                          zastanawiałem ... Tak? – mówi Jill. I chciałem ... – dodaje już
                          mnie pewnie Hank. „Ja też” - krzyczy Jill. Na to Hank ze
                          skwapliwością – Panie mają pierwszenstwo. Więc Jill zaczyna. -Nie
                          myslałam o tym dużo, tylko trochę. Za dużo myslenia sprawia, ze
                          wszytsko się konczy. Teraz nie będę się spieszyć. Niech to się toczy
                          dzień po dniu. Po czym spogląda Hankowi głęboko w oczy - A ty co
                          chciałeś mi powiedzieć? Hank niepewnie – Słuchaj. Chodzi o to,
                          że...
                          Ale Jill nie słucha patrzy zaszokowana na drugi koniec
                          knajpy i krzyczy: O majgad! O Fack! Za chwilę dodaje – Przez NIEGO
                          (tu pokazuje gruchem głowy na faceta siedzącego z jakąś długowłosą
                          blond american beauty) zmarnowały się moje jajeczka! Hank domyślnie –
                          To ten nudny były facet? Jill – Czekałam pół dekady, by mi się
                          oświadczył!
                          – On? Pyta Hank. Jill potwierdza – Tak. On mnie RZUCIŁ W TAKIM
                          MIEJSCU JA TO. W pieprzonej włoskiej knajpie! –Serio? Co za ku.as –
                          mówi niby żartobliwie Hank , który własnie przyszedł tu z tym samym
                          zamiarem. :) Właśnie! - potwierdza kiwajac głową Jill i dodaje: -
                          iesz co jeszcze. Powiedział, że chodzenie ze mną było by nieuczciwe,
                          skoro on nie jest gotowy na małżeństwo i dzieci. Hank –Wiesz.to
                          brzmi całkiem uczciwie. Jill patrząc dziwnie na Hanka - Serio?
                          Hank - Tak. Na co Jill z wyrzutem mówi - To go nie wpowstrzymało od
                          uprawiania ze mną seksu przez pięć lat. Hank, całkiem rzeczowo -
                          Mogłaś się go pozbyć i koniec problemu... Myślałaś o tym, by
                          rzucić kogoś, zamiast być porzucaną? Możesz poćwczyć na mnie! –
                          dodaje łaskawca Hank z chytrym uśmieszkiem... Ale Jill znowu patrzy
                          byłego i jego kobietę i krzyczy O maj gad! Ona ma pierścionek!
                          Spójrz na jej palec! / rzut oka kamery zaręczynowy pierścień z
                          wielkim brylantem/ Oni się, ku.wa, zaręczyli! O majgad! Co powinnam
                          teraz zrobić? – jęczy Jill. Hank radzi by nic nie robiła. Że powinna
                          sobie z tym sama poradzić i mieć w głowie tylko „Pieprzę tego
                          faceta”. Jill troche niezadowolona z tej rady mówi – Zaczynam
                          uważać, że to jedyna rada, jaką potrafisz dać. Hank na to pewnie -
                          To powinnaś zrobić. I wstaje od stolika! Jill przerazona krzyczy –
                          Co robisz? O majgad, Moody!
                          A Hank zakłada kurtkę podchodzi do stolika byłego Jill i jego
                          laski , kołysząc się bardzo niemęsko nad stolikiem, zwraca się do
                          tego gościa modulując specyficznie głos, by być jeszcze bardziej
                          przekonującym w roli geja - „Mój Boże! To ty? -Tak to ja , jestem
                          zajęty – odopwiada bardzo zdziwiony ex. Na to Hank – Przepraszam, że
                          ośmieliłem się podejść, ale nie spławiaj mnie. Chciałem ci
                          powiedzieć, że dostałem wyniki. Mam nadzieję, że masz odwagę
                          poinformować wszytskich swoich partnerów.. Bóg mi świadkiem, że nie
                          miałem wcześniej opryszczki dopókinie zrobilismy tego... Na koniec
                          dodaje jeszcze - Mam nadzieję, że ty i twój kamuflaż (hehe)
                          będziecie się dobrze bawić.. Facet jest wstzrąśniety! Blond panna z
                          pierścieniem wychodzi ze złością. Jill się śmieje serdecznie. A Hank
                          wraca do stolika do Jill, ktora jest przeszczęśliwa. – Chcę ci
                          powiedzieć, że gdy jesteś taki słodki i wrażliwy na moje potrzeby,
                          nie sprawiasz, że przestaje mieć ochcotę na pie. przenie ciebie. I
                          obejmuje Hanka za szyję, całuje go czule mówi – Chodźmy już
                          kochanie... A Hank jeszcze mruczy, ale już bez przekonania
                          Chodzi o to ...
                          CUT
                          • grek.grek Re: Californication 3 odcinek 7 cz.2 przedostatni 09.06.10, 14:31
                            Hehe, taki jest MOody. Taki jest on :) Zawsze gotowy do działania. Teraz będzie musiał zaaranżować nowe okoliczności wymigania się ze
                            znajomości ze swoją damą, hehe.

                            Dzięki za kolejną część. Z jednej strony - dobrze, że w niedzielę startuje te seria w tiwi, ale z drugiej... szkoda będzie braku Twoich streszczeń, zdązyłem się wkręcić w tryby :)

                            • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 cz.2 przedostatni 10.06.10, 15:45
                              >Teraz będzie musiał zaaranżować nowe okoliczności wymigania się ze
                              > znajomości ze swoją damą, hehe.

                              :)
                              DamaAMI! Bo z bliskiej znajomości ze studentką Jackie właściwie też
                              się nie wymigał!
                              No i jeszcze jest trzecia dama, żona dziekana Felicja, w porze
                              kolacji zobaczymy jak mu pójdzie ze zrywaniem tej znajomości ... :)


                              > szkoda będzie braku Twoich streszczeń, zdązyłem się wkręcić w
                              tryby :)

                              /z uśmiechem dokoła głowy/ Greku, za to o czymś innym naskrobię! :)

                              • barbasia1 Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 12.06.10, 19:15
                                Charlie z Sue przybywają do NIEGO, ważnego dla Sue klienta ,
                                którego zna od bardzo dawna (był pierwszym klientem jej agencji).
                                Starszy gosciu, jakaś ważna, znana osobistość w United States, w
                                dodatku oryginał, zamieszkuje przyczepę na plaży. Inna agencja
                                zaproponowała mu swoje usługi, chce go reprezentować, ale Sue za nic
                                nie chce go stracić i Charlie ma jej pomóc przekonać goscia by z
                                jej usług nie rezygnował. Więc Charlie stara się , nawija,
                                przekonuje goscia, by nie szedł to innego agencji. A facen nie
                                słucha tylko mówi tak – Załatwmy to jak faceci. Jeśli ty mnie
                                pukniesz (w znaczeniu powalisz, pokonasz), to z nią pojadę. Jeśli
                                ja cię pukę, odjedziecie. Charlie patrzy niepewnie, z przestrachem
                                na Sue, a ta dawaj zdzierać z Charliego marynarkę i popycha
                                Charliego w stronę tego gościa., co już w pozycji bojowej się
                                ustawił. – Nie chce uderzyć staruszka – woła Charlie. Tamten
                                ryczy – Słyszłałem to cieniasie! – Jak chcesz to załatwić? Styl
                                tygrysa czy pająka? – pyta Charlie wymachując rękami jak
                                paralityczny karateka. Ale gościu już nie odpowiada, rzuca się na
                                Charliego, powala go i zaczyna okładać, dusić, szarpać.A Charlie
                                krzyczy z bólu -Tylko nie TEN suteeeeeek! Ale dzielenie usiłuje
                                przekonać gościa by nie rezygnował z Sue.
                                Po chwili jakimś cudem Charliemu udaje się wywinąć i zrzucić chłopa
                                z siebie i znależć się na nim. Chłop zaczyna ryczeć z bólu (okazuje
                                się, że,szczęśliwie dla Sue i Charliego, wypadł mu dysk) i w końcu
                                oznajmia, że się zgadza na wszytsko. Na koniec Sue obejmuje gościa,
                                gość Sue, idąc tak do przyczepy i ON mówi: Susie, wiesz, że bym cię
                                nigdy nie zostawił.
                                CUT

                                W PORZE KOLACJI
                                Wieczorową porą Hank staje u drzwi domu dziekana puka, otwiera mu
                                Felicja z drinkiem w dłoni. Felicja jakoś nie jest specjalnie
                                zachwycona wizytą Hanka, bo czeka na kogoś innego ... A Hank.
                                oznajmia, że musi pozozmawiać z nią o ważnych sprawach. „Chcę coś
                                zrzucić z piersi” – powiada z powagą. Felicja na to z kwaśną miną –
                                Jeśli musisz. Mam spotkanie. A Hank przystępuje do ataku –
                                Chodzi o to, że ...
                                Felicja (też domyślna babka)
                                nalewając drinka Hankowi, pyta oschle -Rezygnujesz? Wracasz do
                                Nowego Jorku, prawda? Chcecie z Kelly (hehe) spróbować raz
                                jeszcze ... – Karen - nieśmiało poprawia Felicję Hank. -Nieważne –
                                mówi z leceważeniem Felicja i dodaje - Ważne, że się
                                przeprowadzasz. Nie martw się. Poradzimy sobie. Znajdę sobie kogoś
                                lepszego na to stanowisko. I tak sobie dalej gawedzą. W końcu Hank
                                pyta domyślnie – Wydajesz się być zła na mnie? Wszytsko wyjdzie na
                                dobre. Skoro zrobilam z siebie kompletną idiotkę, nie mogę
                                pwoiedzieć, ze się martwię, że odchodzisz. Zaoferowałam ci siebie, a
                                ty nie byłeś zainteresowany /no tak, urażona duma kobieca!/
                                -Felicjo to nie tak było. Masz kłopoty w związku. Ja też. Mogliśmy
                                sobie zaoferować tylko zaspokojenie seksulane. Przyjemnosć ciała nic
                                poza tym.- tłumaczy Hank, na to Felicja – Ależ ja własnie tego
                                szukałam. Hank – Tylko tak mówisz. Po chwili zalazłbym ci za skórę,
                                jak grzyb, którym jestem. A ty ... Zawsze miałem skłonność do
                                kobiet, które są partnerkami w życiu i tygrysicami w sypialni.
                                Felicja nieco już udobruchana – Chciałam tylko spróbować, choć kęs!
                                Hank z przekonaniem – Kęs to za mało. Dobrze o tym wiemy Felicjo.
                                Felicja - Tak.Tak będzie lepiej. Hank- Między nami w porządku?
                                Felicja – W porządku.

                                W tym momencie, słychać dzwonek go drzwi. Felicja wyjaśnia – To
                                moje spotkanie. I dodaje zaraz z nadzieją w oczach)– Możesz wyjść
                                tylnymi (!) drzwiami, jeśli chcesz, jeśli ci to pasuje!? –Mój
                                samochód jest przed domem. mówi Hank (widać, że troche jest
                                zdziwiony reakcją F.)
                                i kieruje się oczywiscie do frontowego
                                wyjścia. Felicja na to – Odprowadzę cię. I pędzi za nim, i dopada
                                drzwi pierwsza, otwiera je i krzyczy – Hej Dawid! Daje buzi temu
                                facetowi, który właśnie przyszedł (amerykański przystojniaczek, z
                                leciutką nadwagą, ale bardzo zadbany
                                ). Dawid patrzy zdziwiony na
                                Hanka i pyta, czy nie przyszedł za wczenie, Felicja, że nie, nie, że
                                profesor Moody właśnie wychodzi. Dawid – Hank Moody? Jestem Dawid
                                Wilder. Jestem pańskim fanem. Zagaja całkiem sympatycznie. -Dawid
                                jest jednym znaszych pisarzy na uniwersytecie /a wlaściwie chyba
                                tu i w poprzednich postach powinno być raczej w „colledge’u
                                ” // -"Najtwardsze z drzew" – mówi Hank. Znam. Dawid –Zanim się
                                nie zajawiłeś miałem z nią kłopot. Chciała złowić lokalny talent.
                                Dzięki za zdjęcie mi tego z ramion. – Proszę. Chyba? – Hank
                                niepewnie. – Dzięki temu miałem czas by popracować nad nową książką –
                                powiada nie kryjąc dumy Dawid. I dodaje – Wiecie, co lubię, lubię
                                usiąść przy biurku i zaparzyć wywar ze słów. / ależ urocza
                                metafora, rasowy pisarz jak nic
                                ;)/. -Wywar ze słow - powtarza
                                ironicznie za Dawidem Hank śmiejąc się przy tym. Felicja lekko
                                zaniepokojona – Powinieneś już iść. My musimy przedyskutować kilka
                                spraw ... Ale Hank ma coraz mniejszą ochotę by wyjść, więc zaczyna
                                gadkę -Gdzie jest jego dziekańska wyskość? Felicja odpowiada, że
                                wyszedł z przyjaciółmi, odgrywać jakąś nudną bitwę. A Hank drąży –
                                Zrobisz to, prawada? Chesz wykorzystac swoje karty? -Nie wiem, o
                                czym mówisz. – odpowiada Fela udając zdziwienie. Wiesz! – na to
                                Hank – Chcesz dokopać dziekanowi / dziekan kiedyś zdradził
                                Felicję ze studentką
                                /, pozwalając by Wilder pokazał ci swoje
                                trwade drzewo.
                                -Słucham? –mówi lekko zszokwana Felicja i patrzy na Dawid, a ten
                                lekko wkurzony mówi –Stary, to przegięcie. A Hank kontynuuje – Nie
                                rób tego Felicjo. Nie odrzucaj tego dla kilku niezdarnych minut z
                                moją tania imitacją, tanią podróbką. /haha/ Dawid –Wiesz co,
                                nie lubię się przechwalać, ale w tych sprawach jestem
                                maratończykiem. Zostań i popatrz, może obsłuży nas obu. /a to
                                świ.nia!
                                /. Fela jest zła na Hanka, ze się wtrąca w jwj sprawy.
                                Hank daej to samo – Felicjo nie rób tego. Nie rozwalaj tego dla
                                kiepskiego profesorka. Profesorek Dawid - Wiesz co ta krytyka nie
                                była konieczna. A tak przy okazji, Moody, kiedy po raz ostani coś
                                opublikowałeś? Te słowa pruszyły Hanka do tego stopnia, że ruszył
                                ostro w kierunku profesorka z zamiarem uduszenia go, jak
                                przypuszczam, na szczescie powstrzymała go Felicja, która, jak
                                stwierdził Dawid ma „dupeczkę 10-letniego chłopca” Felicja prosi
                                Hanka by ten sobie już poszedł. Hank na to, OK. -Jesteś dorosła
                                dziewczynką. Sama podejmuj decyzję. I wychodzi. -Bądź dla niej
                                dobry, Wilder, ona jest dla ciebie za dobra. – Zniosę to - odpowiada
                                z satysfakcją Dawid i dodaje -Wiosną wychodzi moja książka, może
                                napisałbyś mi notatkę? - A jak się nazywa, „kupa.goovna”? –pyta
                                mało życzliwie Hank i kieruje się do wyjścia. Dawid –Przemyśl to
                                prześlę ci kopię. Na to Hank pokazuje mu środkowy palec oznaczający
                                zapewnę odmowę ;), a potem wsiada do auta i zapala papierosa. A Fela
                                z Dawidem idą do saloniku, by omówić sposób, w jaki będą się
                                seksualnie konsumować. Dawid proponuje Feli to i tamto, ( a Fela
                                dziwnie rozkojarzona i w sumie mało napalona na figle
                                ), nagle
                                drzwi domu dzieka otwierają się wpada Hank i powiada – Dobrze.
                                Zrobię to. Chcesz skopać swoje życie, użyj mnie! Felicja się usiłuje
                                protestować, ale jest mało przekonująca. Hank jej nie słucha, tylko
                                obdarza pocałunkiem, a potem bierze na ręce /romatycznie!
                                ;)/ Fela się opiera, ale po chwili mięknie i poddaje się
                                Hankowi. Dawid tylko patrzy na to z kwaśną miną, nie reaguje. Hank
                                rzuca Wilderowi jeszcze małę radę – Idź zaparz sobie herbatę i ...
                                zanurz w niej jaj
                                • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 12.06.10, 19:16
                                  Hank wraca późnym wieczorem do domu w dzrwiach zastaje Becce, w
                                  przyjacielskim nastroju. Becca chce wyciagnać Hanka na lody. Hank
                                  trochę zdziwiony jej propozycją już się ma zgodzić, kiedy zayuuważa,
                                  ze w jej pokoju na tapczanie siedzą pólnaga koleżnaka Chelsea z
                                  pólnagim kolegą, domysla się, co się będzie działo, po ich wyjsciu,
                                  jes wkurzony, wyrzuca mlodych z domu i kłócą się z Beccą. Hank z
                                  pretensją- Mys;lisz, że ten dom to burdel? Becca po chwili
                                  zastanowienia- Właściwie to tak. Ten dom to burdel, bo ty się tak
                                  zachowujesz. Hank – Nie zwalaj tego na mnie. Becca wychodzi, a Hank
                                  krzyczy, ze ma zostać. Becca na to – Mogę korzystać z życia, które
                                  mi jeszcze zostało, zanim ześlecie mnie do Nowego Jorku.

                                  I tu następuje koniec odcinka sódmego.

                                  :)
                                  • grek.grek Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 13.06.10, 12:33
                                    Hehe, szkoda, ze to ost odcinek Twojego pióra, bo się rozkręcasz, język krwistszym się staje coraz lepiej i bardziej a już opis Łysego w akcji - hehehe :)), klasyka.
                                    Moody zdaje się został w swej ambicji podrażniony, albo znów szlachetność z niego zapromieniowała. Nie uważasz, jako naoczna obserwatorka, że mniejsza obecność Karen służy całej serii ?

                                    Hehe, no i Hank The Grzyb Moody znalazł sobie nową męską ofiarę własej elokwencji, co mu jakiś pisarzyna będzie podskakiwał, nie ? ;)

                                    I liczę na to, ze się ta Becca wreszcie rozbisurmani, bo czas najwyższy, hy hy.

                                    No i dzisiaj startuje w TVN, więc przyłożę obraz do Twoich opisów.

                                    To był świetny cykl, Twoich streszczeń tej serii. Powiem Ci, że nawet jakby w TVN, czy gdziekolwiek indziej, nie pokazywali tej 3-ki, to by mi nawet specjalnie szkoda by mi nie było, O ILE OCZYWIŚCIE Ty byś te (wszystkie & kolejne)odcinki opisywała, tak jak do tej pory :)

                                    Dzięki, po prostu.
                                    • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 13.06.10, 14:57
                                      No i wczorajsza straszliwa burza spowodowała znów awarię domowej
                                      sieci... :/

                                      Ale nie marudźmy, do milszych rzeczy przejdźmy!

                                      Wiesz Greku, gdyby było więcej czasu , no i gdybym pisała na jakimś
                                      zamkniętym forum, albo w prytwatnej korespondencji to by dopiero
                                      krwiście było! /no dobra, może to trochę przechwałki na wyrost ;);
                                      ale na pewno nie byłoby tak dużo błędów (ortograficznych,
                                      interpunkcyjnych (tych jest najwięcej, wiem, wiem, i bardzo tego
                                      powodu cierpię), usterek np. licznych powtórzeń, zaburzeń szyku
                                      zdania i wielu innych/. Cały czas starałam się łagodzić opisy i
                                      dialogi, pomijać pewne często te najpikantniejsze szczegóły ( także
                                      dlatego byś miał trochę niespodzianek oglądając już samodzielnie
                                      serial) ... :)

                                      >Nie uważasz, jako naoczna obserwatorka, że mniejsza obecność Karen
                                      >służy całej serii ?

                                      Tu jestem rozdwojona.
                                      Jako bezstronna widzka i naoczna obserwatorka potwierdzę tę opinię,
                                      że mniejsza obecność Karen służy całej serii. Więcej się dzieje w
                                      życiu Hanka.
                                      Jako (romantyczna ;) kobieta powiem, że wieksza obecność Karen tylko
                                      służy Hankowi.

                                      Greku, a ja się ogromnie cieszę, że TVN zakupił i pokazuje 3. serię
                                      Cali i to tak szybko, bo Ty wreszcie będziesz mógł zobaczyć na
                                      własne oczy Hanka, Charliego w spektakularnych akcjach.

                                      Radosnego spotkania z Hankiem dziś o północy Ci życzę! :)

                                      I na jakiś komantarzyk liczę, po zainaugrowaniu 3 sezonu!

                                      Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za Twe słowa, to dla mnie wielki
                                      komplement! :)

                                      /Niemniej jednak mam świadomość, że mogło być lepiej! /
                                      :))))))
                                      • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 14.06.10, 15:07
                                        Nie zaspałeś, mam nadzieję, na Cali, co?
                                        :)
                                      • grek.grek Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 15.06.10, 11:45
                                        Większa obecność Karen zacisnęłaby pętlę na szyi tego serialu ;)

                                        Oczywiście oglądałem w niedzielę ten 1 odc - było, jak piszesz, z akcentami horrorowatymi w postaci pośladków słynnych, ale jakoś przetrwałem, heh.
                                        Embeth Davidtz wyszalechetniała w urodzie swojej, Kathleen Turner rządzi i łysy ma rzeczywiście jazdę z nią przerażającą, zaś Gallagher zaliczający nura w klomby - trochę przypomina swoją obecnością, a może typem fizjonomii wymuszającym/skłaniającym do pewnej recepcji postaci jakie odtwarza/jaką odtwarza Mac Lachlana w "Gotowych na wszystko". W sumie, trzeba powiedzieć, zapomniałem o tym wcześniej, ze zebrali naprawdę niezłe nazwiska jak na serial, a zwłaszcza jego trzeci sezon.

                                        Co ciekawe, następny odc TVN planuje na 27.06 dopiero, za tydzień wieczór wyborczy wpakowali, a po nim 2 filmy. Cóz, trudno :)
                                        • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 15.06.10, 15:06
                                          grek.grek napisał:

                                          > Większa obecność Karen zacisnęłaby pętlę na szyi tego serialu ;)

                                          haha :)))
                                          Przekonałeś mnie!

                                          Ja tak tylko z troski o Hanka z Karen wyskoczyłam... ;)

                                          To prawda obsada , aktorzy są tu znakomici , a i scenariusz naparwdę
                                          prześwietny, trzyma wysoki poziom, chyba nawet jeszcze bardziej niż
                                          w pierwszej serii scenarzyści zaskakują błyskotliwymi dialogami,
                                          tekstami, humorem sytuacyjnym (oraz, jak czytałam, i jak kiedyś
                                          wspominała Kres8, aluzjami, odniesieniami do popkultury
                                          amerykańskiej, których w większości z powodów oczywistych niestety
                                          nie łąpię :)
                                          Wiesz, śmię twierdzić, że to jest najlepsza seria.

                                          > Co ciekawe, następny odc TVN planuje na 27.06 dopiero, za tydzień
                                          wieczór wyborczy wpakowali, a po nim 2 filmy. Cóz, trudno :)

                                          Może i dobrze, za dużo byłoby emocji jak na jeden wieczór. ;)

                                          /PS IMO Nie ma na kogo głosować, żaden kandydat nie zasługuje na
                                          stanowisko prezydenta RP./

                                          :)
                                          • grek.grek Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 15.06.10, 15:42
                                            Ho ho, no to zawiesiłaś wysoko poprzeczkę pisząc,że to "najlepsza seria" :) Będę oceniał na bieżąco i ew zastrzegam możliwość polemiki z Twoim zdaniem :))

                                            Wiesz, ja jestem trochę skażony 1 serią, jej oddziaływaniem, jej świeżością. Na pewno to trochę upośledza moje sądy o drugiej, choć będę podtrzymywał,że była słabsza, ale na trzecią staram się przygotować
                                            max obiektywizmu na jaki mnie stać :)

                                            Ja głosuję na Napieralskiego. Zawsze na lewicę, jaka by nie była kulawa.
                                            • barbasia1 Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 15.06.10, 17:03
                                              grek.grek napisał:


                                              I dla mnie seria 1. wyjątkowa, szczególna dlatego, że Ty ją
                                              opowiedziałeś i to tłumacząc z czeskiego! Mistrzostwo świata!
                                              Uwielbiam serię pierwszą! :)
                                              No dobrze, niech zatem seria pierwsza pozostanie poza wszelką
                                              klasyfikacją!

                                              Ale na polemiki, uwagi spostrzeżenia i tak czekam!


                                              > Ja głosuję na Napieralskiego. Zawsze na lewicę, jaka by nie była
                                              kulawa.

                                              Tak czułam! :)

                                              To powiem Ci, że ja bym głosowała na żonę Napieralskiego, gdyby
                                              startowała w wyborach!
                                              Fajna babka.
                                          • kres8 Re: Californication 3 odcinek 7 cz.3 ostatnia 26.06.10, 09:37

                                            > scenarzyści zaskakują błyskotliwymi dialogami,
                                            > tekstami, humorem sytuacyjnym (oraz, jak czytałam, i jak kiedyś
                                            > wspominała Kres8, aluzjami, odniesieniami do popkultury
                                            > amerykańskiej
                                            mówiłam głównie o tym, co było lost in translation
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka