kemotr
07.03.04, 11:03
Któregoś wieczoru uprawiałem mój ulubiony sport salonowy, czyli zmienianie
kanałów (zapping, jak mawiają anglosasi) i trafiłem na kanał TVN Turbo. Cóż,
programy motoryzacyjne nie są moim ulubionym rodzajem produkcji telewizyjnej,
kiedy się dowiedziałem, że tefałen otwiera kanał tematyczny, poświęcony
wyłącznie motoryzacji, to średnio mnie to zainteresowało. Po kiego grzyba
tworzyć program tylko o samochodach, pomyślałem sobie. Zwłaszcza, że do tej
pory szczytowym, khem khem, osiągnięciem walterowskiej telewizji w dziedzinie
motoryzacji był automaniak. I oto przełączyłem swój telewizor na TVN Turbo i
oniemiałem. Zobaczyłem trójkę Anglików dobranych na zasadzie: "duży, średni,
mały", prowadzących coś w rodzaju tok szołu o motoryzacji. Ale co to jest za
program! Musiałem porzucić wszystkie moje dotychczasowe wyobrażenia na temat
telewizyjnej twórczości na temat pojazdów z silnikami. Po pierwsze i
najważniejsze - goście są naprawdę bardzo śmieszni, i to w angielskim stylu.
Taki trochę Monty Python o samochodach. Najfajniejszy jest ten największy,
wręcz zwalisty koleś, nazywa się Jeremy Clarkson. Któregoś razu pokazywał
vana zrobionego na bazie Vectry. Nie mógł się nadziwić, po co w tym aucie
taka masa różnych schowków i schoweczków. W końcu znalazł zastosowanie.
Oakzało się, że można tam umieścić łodygi selera naciowego, co opatrzył
komentarzem: "Bo w innych samochodach selery naciowe walają sie po podłodze,
blokują pedał hamulca, czy dźwignię zmiany biegów, a tutaj - proszę!".