Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17)

    • pepsic "The Killing" - Ale Kino+ 20:10 14.12.11, 19:53
      Dzisiaj planuję.
      Duński serial na Ale Kino+, jak się dowiedziałam od sąsiadów forumowych liczy aż 20 odcinków, wszystkie toczą się wokół jednej drastycznej sprawy dot. brutalnego zabójstwa i gwałtu dokonanego na młodziutkiej dziewczynie plus watki poboczne prowadzących śledztwo i rodziny ofiary. Tylko, czy wytrzymam?
      Ps. Co do waszej wymiany zdań w sprawie pojawiających sie i znikających nicków. Na bank jest to zmasowany atak spamerski, który nadmiernie zaczyna się panoszyć na forum tv i forum seriale. Wskazuje specyficzny język i fałszywy ton. Mógłby się admin bardziej postarać, tajemniczy jk, w końcu ma większe możliwości i wiedzę:) Ze swej strony od czasu do czasu uruchamiam czerwony koszyczek. Toż nieraz cały wątek był tworzony przez krypto reklamiarzy.
      • pepsic Re: "The Killing" - Ale Kino+ 20:10 14.12.11, 20:08
        cd. w temacie tajemniczych nicków.
        Na pewno zauważyliście,że w liście obecności na dole strony pojawiają się nieznane na tutejszym forum nicki, co ciekawe, powtarzają sie cyklicznie [od czasu do czasu Wy mi zamigoczecie na zielono:))] Domyślam się, że to osoby, które posiadają kilka nicków, co jest zrozumiałe . Może stąd opinie na innych forach?
        :))
      • grek.grek Re: "The Killing" - Ale Kino+ 20:10 15.12.11, 13:56
        kiedyś chyba coś pisaliśmy o "KIlling", ale bez oglądania, raczej z okazji wejścia tego serialu do polskich tiwi; dużo dobrego czytałem, ponoć zagadka tak zręcznie jest prowadzona, ze "kładziesz się spać i nie masz pewnością, czy to przypadkiem ty nie jesteś podejrzanym" ;] w dodatku, podobno sami aktorzy nie mieli pojęcia, który z nich jest killerem, o jakiego w filmie chodzi, stąd ich gra nosi szczególny walor autentyzmu, hehe. Jest atmosfera, nastrój i niepokój jak w rasowym thrilerze. No i mowa była o interesującej postaci pani komisarz, centralnej postaci całego zamieszania, że kobieca, acz męska, ze energiczna acz neurotyczna... i ponoć kultem otoczone są swetry, które w tym serialu noszą bohaterowie ;] Aha, i ponoć wersja oryginalna, duńska, ta Twoja, jest lepsza od remake amerykańskiego. Tyle wiem, i już Ci zazdrAszczam, hehe.

        mam nadzieję, ze moją/naszą ciekawość odnośnie tego serialu zaspokoisz ? :]
        • pepsic Re: "The Killing" - Ale Kino+ 20:10 16.12.11, 17:47
          Solidnie zrealizowany, pomału się wciągam w rytm królików wyskakujących z kapelusza;)
          Zabójcę już wytypowałam. Stawiam na wspólnika/współpracownika ojca ofiary, aczkolwiek całkiem możliwe, że to zmyłka zamierzona.
          Co do kultowego sweterka, mam wątpliwości, czy jakakolwiek kobieta mogłaby w tym bezkształtnym worku, skracającym szyję i z pewnością gryzącym wyglądać apetycznie:)
          Ps. Sama sobie zazdraszczam, bo nie pamiętam, kiedy oglądałam jakiś serial stanowiący integralną całość.
          • grek.grek Re: "The Killing" - Ale Kino+ 20:10 17.12.11, 13:53
            znaczy się, pozytywna szajba jest ? :]

            własnie, ciekawe czy wytypowałaś trafnie... niejeden zęby, ponoć, połamał na takich próbach. Nie ma jak dobry kryminał z wciągającym scenariuszem. Zazdraszczam Ci niezmiennie, heh.
            • pepsic Re: "The Killing" - Ale Kino+ 20:10 17.12.11, 15:07
              Za 12 odcinków się okaże. I jeszcze mam przeczucie, że ofiara nie jest córką swojego ojca, a polityka, do którego sztabu wyborczego też wiodą ślady.
              • barbasia1 Re: "The Killing" - Ale Kino+ 20:10 17.12.11, 15:13
                Jako wielbicielka kryminiałów też zazdraszczam Ci fajnego serialu kryminalnego.
    • grek.grek "Biegając z nożyczkami", słów pare 15.12.11, 10:23
      z marszu wziąłem wczoraj całą ramówkę ;] najpierw "Biegając z nożyczkami", potem "House", a na deser jeszcze "Życie na podsłuchu". co jedno, to lepsze.

      "Biegając z nożyczkami", to taka surrealna nieco komedia, ew. komediodramat. Bohaterem głównym jest niejaki Augustes, 12-latek, który żyje w kurzy i dymie małżeństwa swoich rodziców. Egzaltowana matka uważa się za wyjątkową poetkę, i marzy o publicznym czytaniu swojego wiersza w Carnegie Hall, ewentualnie publikacji w New Yorkerze. Ojciec jest pracoholikiem i za kołnierz nie wylewa. Moze kiedyś do siebie pasowali, ale to było dawno i nieprawda. TEraz już tylko kłócą się raz za razem, ona pogrązona w swoich ambicjach twórczych, on chcący już tylko od napastliwej żony się uwolnić. W końcu się rozwodzą. Matka nie umiejąc sobie poradzić z własnymi uczuciami oddaje syna pod opiekę swojemu psychiatrze.

      Psychiatra, to ikonograficzny starszy pan z brodą gość opanowany, racjonalny, nic go nie dziwi, bo sam jest dziwakiem pierwszoligowym, który z kształtu stolca w klozecie wnioskuje, ze Bóg do niego przemówił i jego rodzinę czeka zastrzyk finansowy, którego bardzo potrzebują, aby zachować własnośc domu, w którym się sadowią.

      Chałupa odzwierciedla ich charakter rodzinny - panuje tam burdello bum bum, któremu trochę brakuje do "wdzięku artystycznego nieładu"; żona psychiatry czuje się zbyteczna, stale je psią karmę i ogląda ten sam horror w telewizji; starsza córka to wycofana neurotyczka, której towarzyszem rozmów był kot, póki nie zdechł, z jej pomocą nieświadomą zresztą; młodsza córka jest odwrotnością starszej - wyzywająca i ironiczna; syn nie mieszka z rodzina, ale w domu bywa - jest homoseksualistą i schizofernikiem. W takim domku zoistaje zainstalowany Augustes. Cechą naczelną całej grupy jest frustracja, to są ludzie na pozór wesoło stuknięci, w gruncie rzeczy zaś głęboko nieszczęśliwi. Ojciec-psychiatra, swawolny dyzio, wcale im nie pomaga, terapie krzykiem, demolką i zezwoleniem na bycie-sobą bez hamulców, bez najmniejszych zakłócających rytm dnia obowiązków i konieczności - nie działają, w pewnym momencie Augustes rzuci wręcz "ja potrzebuję reguł, zasad, norm, ZAKAZÓW, bez nich nie można żyć !".

      Augustes wdaje się w romans z synem psychiatry, sam syn cięzko znosi swoją chorobę [schizę paranoidalną], córki mają co i rusz napady neurozy i histerii, bo pragną miłości albo miłość im czmychnęła, żona psychiatry próbuje poczuć się potrzebna, generalnie - szajba luz, to co zabawne na początku, z czasem zaczyna przypominać prawdziwy dom wariatów. Do tego matka Augustesa ma swoje napady apatii i agresji, nie pomaga jej obecnośc "towarzystwa" pięknej afromurzynki, które jej zaleca psychiatra, bywa że ląduje w zakładzie zamkniętym na obserwacji, rzuca się w objęcia lesbijskiego związku z mało rozgarniętą pańcią z kółka pań domu, w którym uczestniczy jako "nauczycielka poezji" - a powodem wszystkiego, od wahań nastrojów po niezrealizowane pragnienie spełnienia twórczego, jest trauma nieudanego małżeństwa... A winnym wszystkiego, w oczach rodziny i nie tylko, jest psychiatra w własnej osobie, który poza wdrażaniem swoich rewolucyjnych terapii, które wg nich przyczyniają się wręcz do pogłębiania ich problemów [ja bym powiedział, ze raczej pozwalają im przepracować swoje kłopoty, aby się ich ostatecznie pozbyć, zamiast je wypierać czy zamiatać pod dywan], skupia się na zdobyciu kasy na zachowanie własności domu, posuwają się nawet do oszustwa kosztem matki Augustesa.

      O dziwio, w tym szajbniętym domku, w kontaktach z całą tą menażerią chłopak odnajduje siebie, przechodzi szkołę życia, w jakiś sposób pozwala mu to zmierzyć się z własnymi
      lękami. Dziwni ludzie okazują się całkiem normalni, jak każdy, bez problemów wybujałych i
      niezwykłych - ot, po prostu każde z nich chce małego szczęscia i równowagi.

      Świetna rola Anette Benning, jako matki Augustesa. Czysta brawura :] scena, w której na spotkaniu kółka pań domu a'la Wisteria Lane poucza jedną z przyziemnych laluń [tę, z która później zacznie romansować] jak ma "wyrażać gniew w poezji", od czego tej biednej kobiecinie chce się raczej płakać ze strachu niż się wściekać - bezcenna :]

      w sumie, salute dla Polsatu, że takie filmy wygrzebuje i pokazuje :]
      • barbasia1 Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 15.12.11, 20:52
        Ale fajny film! I to rzecz całkiem świeża z roku 2006!?
        Nawet nie wiedziałam, że leci, zresztą poszłam spać wyjątkowo wcześnie...
        Liczę na powtórkę w niedługim czasie.

        >w pewnym momencie Augustes rzuci wręcz "ja potrzebuję reguł
        > , zasad, norm, ZAKAZÓW, bez nich nie można żyć !".

        Dzieci, jak mówią psychologowie, potrzebują reguł, zasad, norm, one dają im poczucie bezpieczeństwa, pomagają poruszać się w świecie.

        Osobliwa rodzinka ...



        :)
        • grek.grek Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 16.12.11, 15:40
          o, szkoda że Cię podstępny Morfeusz uwiódł nie w porę :], film zaczął się jakoś wpół do jedenastej.

          Właśnie, tutaj chyba właśnie taką tezę próbowano przemycić - że dla 12-15 latka [Augustes w tym "house od fun" spędza trzy lata] grunt to bezpieczny fundament. Bez niego... bez niego, to
          nawet młodzieńczego buntu nie da rady przerobić, bo czemu się ma sprzeciwić, skoro niczego
          mu się nie zabrania ?

          heh, fakt, Rodzinka Adamsów light ;]
          • barbasia1 Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 16.12.11, 17:02
            Ja się Morfeuszowi daje nieustannie uwodzić, zwłaszcza ostanio... :)

            >Bez niego... bez niego, to nawet młodzieńczego buntu nie da rady przerobić, bo czemu się >ma sprzeciwić, skoro niczego mu się nie zabrania ?

            Ha,ha,ha!
            Dobre! Przewrotne! Ale i bardzo prawdziwe. :))

            Najbardziej upiorny ze wszytskich wydaje się tatuś psychiatra, ekspertmentujący na rodzinie ...

            :)
            • grek.grek Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 17.12.11, 13:50
              Czyżby nasenne wpływy jesiennej aury ? :]

              heh, psych-tata. Aczkolwiek, zdaje się, w psychiatrii, metoda "daj się wyszumieć" jest
              stosowana ? tutaj zostaje posunięta do ekstremum, wszelako, hehe.

              • barbasia1 Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 17.12.11, 16:16
                No wiesz, w grudniu to zawsze więcej rzeczy do zrobienia, załatwienia itd.
                Poza tym ja z tych sennolubnych jestem. :)


                Jest , raczej była w pedagogice (skompromitowana już) koncepcja tzw. "wychowania bezstresowego", którą dopracował i rozpropagował amerykański pediatra i psychoterapeuta dr Benjamin Spock.

                W swoim słynnym poradniku dla rodziców (z 1946 r.) zachęcał rodziców, do dania dzieciom maksymalnej swobody działania, do bezwarunkowej akceptacji ich zachowań, radził, by rodzice zaspokajali wszytskie potrzeby swoich dzieci, nie stawiali im żadnych granic ani wymagań, nie ograniczali ich i nie dyscyplinowali, nie karali. Poza tym dziecko miało być traktowane bardziej jako partner/ka, niż syn lub córka.

                "Ojciec-psychiatra, swawolny dyzio, wcale im nie pomaga, terapie krzykiem, demolką i zezwoleniem na bycie-sobą bez hamulców, bez najmniejszych zakłócających rytm dnia obowiązków i konieczności - nie działają, w pewnym momencie Augustes rzuci wręcz "ja potrzebuję reguł, zasad, norm, ZAKAZÓW, bez nich nie można żyć !".

                Czyż nie są to idee Spocka w praktyce!??

                :)
                • barbasia1 Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 18.12.11, 13:32
                  barbasia1 napisała:

                  > No wiesz, w grudniu to zawsze więcej rzeczy do zrobienia, załatwienia itd.
                  > Poza tym ja z tych sennolubnych jestem. :)

                  No i baterie mi się trochę wyczerpały, czuję. Z zazdrością patrzyłam na zdjęcia Dody plażującej się właśnie na egzotycznych słonecznych wyspach.
                  Trza było mi zostać piosenkarką pop. ;)

                • grek.grek Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 18.12.11, 13:38
                  aaa, święta i tak dalej, nowy rok, fakt - mniej czasu na rozmaite sprawy.

                  hehe, ja to z kolei jestem jak to city, co to ono never sleeps... Dostanę od tego raka zapewne ;]]

                  bardzo celna analogia, Barbasiu. Psychiatrze filmowemu zdaje się, ze w tym bezstresowym klimacie da się łatwiej odreagować i przepracować to, co niedobrem, negatywne. Aczkolwiek, tu muszę przyznać, kiedy matka Augustesa ma mocnego doła i jest zagrożenie, że zaraz sobie coś zrobi - doktor, z synem-gejem, wyważają drzwi i doktor wzywa normalną karetkę pogotowia, zeby ją odwieźli do szpitala [później babka ląduje w czymś w rodzaju legalnego oddzialu zamkniętego], czyli gdzieś tam gość ma poczucie odpowiedzialności.
                  • barbasia1 Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 18.12.11, 14:27
                    grek.grek napisał:

                    > aaa, święta i tak dalej, nowy rok, fakt - mniej czasu na rozmaite sprawy.
                    Tak, plus zmęczenie / za dużo kompa/ plus ciężka rzecz na głowie wciąż ...

                    A ja się tak staram nie zaniedbywać Cię ...

                    > ja to z kolei jestem jak to city,co to ono never sleeps...
                    Co to "city"???

                    > Dostanę od tego raka zapewne ;]]
                    Nie mów tak, Greku!!! :/


                    Koncepcja Spocka postulowała danie maksymalnej wolności dzieciom, prawa do samodecydowania o sobie, ale raczej nie wykluczała odpowiedzialności za dzieci, ingerencji dorosłych w sytuacjach kryzysowych, dramatycznych.


                    • grek.grek Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 19.12.11, 14:55
                      no to oby się powoli rozplątywało, a głowa lżejszą była :]

                      a nie, to taka... "przerzutka" ;] "city that never sleep' jest takie określenie i
                      tak mi się jakoś mój tryb egzystencji skojarzył z nim, heh.

                      hehe, jak widzisz, dopuszczam każdy scenariusz, ale przecież nie zakladam go
                      na wyprzódki.

                      a widzisz, no to to by pasowało do narracji tego filmu.
                      • barbasia1 Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 19.12.11, 16:10
                        > no to oby się powoli rozplątywało, a głowa lżejszą była :]
                        :)
                        Dziękuję Ci, Greku za dobre, mocy dające słowa. :)))

                        > a nie, to taka... "przerzutka" ;] "city that never sleep' jest takie określenie

                        No tak!!!!! No jasne!!! Znam takie powiedzenie! No widzisz, jak ja t e r a z myślę! W ogóle nie myślę!!! heh

                        > hehe, jak widzisz, dopuszczam każdy scenariusz, ale przecież nie zakladam go
                        > na wyprzódki.

                        Tak sobie właśnie pomyślałam, że prędzej ja się nabawię raka od stresów niż ty od swego trybu życia, heh. Ta myśl już mnie stresuje! ;/

                        Greku, Ty lubisz herbatę/y, kupuj sobie, w sklepie ziołowym, aptece zieloną i czerwoną herbatę, najlepiej chińską z liścmi sparsowanymi w kostki. To bardzo herbaty, świetnie oczyszczają organizm, w ogóle korzystnie działają na organizm.

                        cesarskaperla.pl/herbata-zielona/w-kostkach/tradycyjna-zielona-herbata-w-kostkach
                        cesarskaperla.pl/herbata-czerwona/w-kostkach/tradycyjna-czerwona-herbata-w-kostkach-125-gram
                        > a widzisz, no to to by pasowało do narracji tego filmu.

                        A właściwie to kiedy dzieje się akcja filmu, czy jest to określone?

                        :)
                        • grek.grek Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 20.12.11, 13:39
                          Myśl pozytywnie :]

                          haha, zaczyna czarnym humorem pachnieć, hehe.

                          zielonej próbowałem - na pewno zdrowa, ale... fatalna w smaku ;] inne, które proponujesz, z chęcią przetestuję.

                          czas akcji, a widzisz, teraz dopiero zajrzałem do źródeł - to jest film oparty na wspomnieniach niejakiego Augustesa Burroughsa, rocznik 65, więc pewnie tłem akcji są jest koniec lat 70 [w filmie okres 12-15 roku życia bohatera].
                      • barbasia1 Re: "Biegając z nożyczkami", słów pare 19.12.11, 16:11
                        >hehe, jak widzisz, dopuszczam każdy scenariusz, ale przecież nie zakladam go
                        na wyprzódki.

                        No myślę!!! Po-zdrówka zawsze!
    • grek.grek "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwartek 15.12.11, 11:12

      "House" ? szykujcie się na świetny odcinek, top 2 w tej serii ["tej" zabrzmiało jakbym ogladał od stu lat, a nie od dwóch miesięcy, hehe].

      dziewczyna House'a wykrywa w swoim moczu krew. Czy to choroba nerek czy wcale nie ? Rzecz groźna czy rzecz błaha ? Trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie rosnąć, odcinek zgodnie z zasadą starego Alfa.

      HOuse stanie przed bardzo powaznym dylematem w związku z całą historią, czymś głęboko tkwiącym w jego charakterze.

      Wyblaknie trochę sprawa pacjenta, dzieciaka z liceum, którym zajmie się ten mały, czarny, lekko łysiejący.

      świetne sekwencje snów mających wyrażać emocje i lęki ich... autorów ?, w coraz to innych konwencjach : sen-sitcom, sen-zombie'movie z laską-karabinem, sen-60's-serial, sen-musical no i sen-Butch Cassidy & sundance Kid, z armią boliwijską u drzwi ;] nie wiem, który lepszy, ale sam pomysł i realizacja - kapelusza uchylić, hehe.

      ktoś się okaże "niekompetentnym szympansem", heh ;]

      "ja nie zabijałam, wolałam powolne tortury w mojej piwnicy, najlepiej z użyciem kwasu" - jak sądzicie, kto to mógł powiedzieć ? a propos, macie jakieś gołe zdjęcia Rudej ? ;]]

      Ale nic nie może się równać z wywrotką w finale, w ostatniej scenie. Wywrotką przez bardzo duże W, zatem - stay tuned :] pamiętajcie - bardzo duże W :]

      A potem proponuję krótką regenerację i danie główne.

      Jesli nie oglądaliście "Życia na podsłuchu", to macie szczęscia, ze je dzisiaj dają. Film jest... znakomity. Przez duże Z. Bardzo duże Z. Z jak zayebiście znakomity :] Dwie godziny leci
      jak z palców strzelił.

      Ofk, nie zepsuję Wam frajdy z oglądania i tylko krótka zajawka.

      Akcja rozgrywa się w czasach byłego NRD. Służba bezpieczeństwa Stasi wszystko trzyma, albo chce trzymać pod kontrolą. Także środowiska kulturalne. Stasi decyduje, kto, co, gdzie i kiedy, z kim, jak, po co. Kto niepokorny, kto fika, ten zostaje zepchnięty do podziemia, zbanowany, obłozony oficjalnym zakazem. Metody znane od czasów katolickiej Inkwizycji, aż po XXI wiek.

      Któregoś dnia kapitan wywiadu Stasi, na oko po 40, łysawy, bezbarwny, szary typ, ale za to oddany ideowiec i wybitny profesjonalista w swoim fachu [wykładowca w szkole Stasi]dostaje zadanie inwigilowania pary ze środowiska teatralnego - autora sztuk i jego partnerki - aktorki, obojga mających w branży wzięcie. Akcja zostaje zorganizowana z przytupem, mieszkanie [będące także miejscem spotkań towarzyskich teatralnej braci] okablowane tak, ze pchła nie puści bąka bez wiedzy esbeków. Punkt dowodzenia osadzony jest w sąsiedztwie, a na stanowisku tkwi nasz kapitan, zmieniający się co jakiś czas z jednym młodym funkcjonariuszem. Nasłuch trwa całą dobę, życie obojga "wycelowanych" jest dokumentowane na bieżąco. Stasi nie ma haka na pisarza, i chodzi o to, zeby "coś" na niego znaleźć - coś co go skompromituje, coś co ujawni jego wrogośc wobec systemu, dzięki czemu będą mogli go szantażowac, trzymać w garści i zrobić z niego albo swoją kukłę, albo wyautować, albo przynajmniej zapewnić sobie spokój, ze facet nie będzie im bruździł.

      Więcej ani słowa :]

      Dalej sytuacja rozwija się w naprawdę pasjonujący sposób, glówną osią staje się nasz kapitan, który ewoluuje w sposob absolutnie zaskakujący... do tego powstaje intryga, jak z najlepszych thrillerów szpiegowskich, a od ekranu nie można się oderwać. Są twisty, są spiny, są obertasy jak w "kobrze", ale - może przede wszystkim - jest historia ludzi pod butem systemu kontroli totalnej chcącego ich sobie podporządkować - ludzi zmuszanych do zachowań niegodnych, nikczemnych, ale i umiejących postąpić heroicznie, zaprotestować honorowo, ciągle borykających się z pytaniami o lojalnośc wobec siebie, otoczenia, najbliższych; rzecz o wyborach dramatycznych, o ścierających sie w człowieku racjach i pragnieniach, o zmianie i ewolucji.

      wspaniała akcja, wspaniała psychologia, wspaniały scenariusz, wspaniała puenta - jakby dwugłos nt. tamtej rzeczywistości, bardzo interesujące zestawienie.

      I wiecie co, ponoć to nad Wisłą "padl komunizm", a nie powstał nad tą samą Wisłą żaden film choćby w części tak dobry jak "Życie..." - czy to nie ironia losu ? Może parę tytułów się znalazło, ostatnio coraz lepsze, mniej jednoznaczne, z Rewersem na czele, ale do Życia im cholernie daleko. Tu jest wszysko - jest człowiek, jest życie, jest prawda historii. Miałbym parę uwag, może jedną krytyczną lekko, może świeżo po obejrzeniu jest nazbyt entuzjastyczny, może pierwsze wrażenie jest mylące...

      Ale, whatever jak jest naprawdę - gorąco polecam, to najlepsza rzecz jaką TVP pokazala od dośc dawna. Uznanie dla Dwójki, aczkolwiek... wyskakujące jak Filip z konopii uznanie w tym wypadku oznacza, ze normalności w TVP ciągle nie ma. gdyby bowiem była, dobre filmy, premiery, głośne tytuły, i to nie powtórki powtórek, byłyby stałym punktem programu, nie zaskakiwałyby wprawiając w osłupienie, niczym widok ojca Rydzyka jadącego na rowerze, a nie w Maybachu.

      Zachęcam :] Ciekawe, jak Wam się spodoba...

      • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 15.12.11, 20:35
        Szalenie zachęcająco brzmią obie dzisiejsze zapowiedzi. :)
        A propos wstępnego komentarza do filmu "Życie na podsłuchu", powiem Ci, dawno tak entuzjastycznej opinii o filmie Twojego autorstwa nie czytałam; Trzeba zatem koniecznie obejrzeć. Lektura obowiązkowa.

        > ktoś się okaże "niekompetentnym szympansem", heh ;]
        :)))

        > "ja nie zabijałam, wolałam powolne tortury w mojej piwnicy, najlepiej z użyciem
        > kwasu" > jak sądzicie, kto to mógł powiedzieć ?
        Czyżby Ruda taka pyskata się zrobiła?

        >a propos, macie jakieś gołe zdjęcia Rudej ? ;]]
        My dziewczyny nie kolekcjonujemy zdjęć gołych bab. ://///////

        • rosemadder Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 08:21
          House świetny, ostatnia scena faktycznie wymiotła przez duże W
          było już trochę nudno jak House był taki poukładany i grzeczny:)
          teraz się zacznie...
          • grek.grek Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 13:27
            wpisałaś post # 666 w tym wątku... to musi znaczyć coś... ;]

            własnie, ciekawe w jakim kierunku teraz pociągną caly serial, bo kolejna
            akcja pod tytułem : House nawala, ona się dąsa, on prosi o wybaczenie, ona
            mu wybacza, aż do następnej gafy i następnych przeprosin... to będzie/byłaby
            jedna akcja za wiele. Musi nastąpić jakiś zwrot w ich wzajemnych relacjach.
            Z drugiej strony, wątek uczuć m/m Housem i Cudy musi stale istnieć, bo nie
            mogą ot tak, po prostu o sobie zapomnieć nawzajem, czy sobie zobojętnieć.

            Trochę mi to zaczyna przypominać Californication, gdzie niby chodzilo czas cały
            o zejście się Hanka z jego dziewczyną, a jednocześnie oczywistą oczywistością
            było, ze byłby to kres serialu, więc się zdarzyć nie może i scenarzyści na uszach
            stana, zeby im pokrzyżować plany małżeńskie.
            • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 14:32
              grek.grek napisał:

              > wpisałaś post # 666 w tym wątku... to musi znaczyć coś... ;]

              Ja się już boję! ;)
            • rosemadder Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 14:57
              grek.grek napisał:

              > wpisałaś post # 666 w tym wątku... to musi znaczyć coś... ;]

              hm...ciekawe:)
              może diabelsko dobre odcinki Housa ;P
              • grek.grek Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 15:31
                he he, dobre :] OBY.
              • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 16:56
                rosemadder napisała:

                > grek.grek napisał:
                >
                > > wpisałaś post # 666 w tym wątku... to musi znaczyć coś... ;]
                >
                > hm...ciekawe:)
                > może diabelsko dobre odcinki Housa ;P

                Jeśli tak, to się nie boję. ;)
          • pepsic Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 17:50
            Ano właśnie, zakochany House staje się na dłuższą metę niestrawny:)
        • grek.grek Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 13:57
          cieszy mnie to, i ciekawem, jak wypadła konfrontacja moich zapowiastek z rzeczywistością ? Mam nadzieję, ze nie przesoliłem ? :]

          haha, sądziłem, ze może gdzieś-przypadkiem natrafiłyście na podobne... materiały ;]]
          • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 14:51
            Twoja zapowiedź pyszna! Uczta serialowo-filmowa takoż! Zaraz wszytko powiem ...

            Do cytatów z wczorajszego "Housa" dodałabym jeszcze jeden:
            House do udającej się na poważne badania Cuddy - "Jak umrzesz przez miesiąc nie pójdę z nikim do łóżka". /Przez miesiąc!?? Tylko!? - Faceci!/ Cuddy na to jakby licytując się "Przez dwa [miesiące]" House na to - "Zołza." ;))

            Ruda jako obrzydliwe zombie na długo zostanie mi w pamięci. :)



            > haha, sądziłem, ze może gdzieś-przypadkiem natrafiłyście na podobne... materiał
            > y ;]]
            NIEEE! ://////////////////////////



            cdn.
            Zaraz wracam!
            • grek.grek Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 15:35
              dobry cytat, świetnie złapałaś :]

              haha, all you zombies, a do tego laska-miecz & laska-karabin, tam to mają pióra scenarzystów
              z fantazją śmigają, nie ? :]

              orajt, temat gołej Rudej - można chyba zamknąć... do odwołania, hehe.
              • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 16:42
                :)
                Ma się to ucho od czasu do czasu! No i pamięć / cytat z pamięci bez zapisywania!/. :))

                > haha, all you zombies, a do tego laska-miecz & laska-karabin, tam to mają pióra
                > scenarzystów z fantazją śmigają, nie ? :]

                Tak, tak. :)
                Aktorzy i cała ekipa musi się nieźle bawić na planie tego serialu.

                > orajt, temat gołej Rudej - można chyba zamknąć... do odwołania, hehe.
                "Zamknąć do o d w o ł a n i a"!? - Łaskawca, no! ;/

                Ze specjalną dedykacją dla Was:

                "All we gotta do" -
                www.youtube.com/watch?v=P_5d-bHFe48
                /I'm in love with Hugh Laurie! ;)/
                • grek.grek Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 13:47
                  co prawda, to prawda :]

                  multi-Hugh [a propos piosenkarstwa jego].
                  • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 17:45
                    Rzeczywiście "multi-Hugh", oprócz tego, że świetnie gra, nieżle śpiewa, jeszcze pisze! Jest autorem niezłej powieści kryminalnej (chyba już mówiłam o tym kiedyś? "Sprzedawca broni” -tak się nazywa ta powieść; zamierzam przeczytać).
                    Już zapowiedział, że po zakończeniu pracy nad "Housem" ma zamiar zająć się pisaniem scenariuszy i najprawdopodobniej też reżyserią.

                    www.youtube.com/watch?v=sLzaI-EpLOY&feature=related
                    :)
                    • pepsic Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 17:50
                      Człowiek renesansu?
                      Ps. Coś tam słyszałam o jego wyczynach pisarskich, a muzyczka fajna :)
                      Ja mam dzisiaj fazę na Amy W.
                      • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 18:12
                        Właśnie tak, człowiek renesansu.

                        Rozumiem. W taki razie dla Ciebie chrześnica Amy Winehouse,
                        mała dziewczynka z wielkim głosem:

                        www.youtube.com/watch?v=EYOSZSSjCcg
                        :)
                        • pepsic Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 18:18
                          Zobacz Barbasiu, tyle dobrej muzyki w necie, na świecie, a u nas w radiu nic, wielka kicha i odmóżdżająca papka.
                          Dziękuję:)
                          • barbasia1 Cesaria Evora zmarła, właśnie podali 17.12.11, 18:45
                            Tak prawda, smutne to. Z drugiej strony teraz dzięki internetowi tak łatwo, jak nigdy dotąd, dotrzeć do wspaniałej muzyki, takiej jak choćby ta, którą wykonywała Cesaria Evora -
                            www.youtube.com/watch?v=vFqe9oifc-8&feature=related


                            Maj pleże! :)
      • pepsic Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 18:23
        Wg mnie najlepszym odcinkiem z tych znanych był ten, w którym House wybiera się na pogrzeb ojca, a podczas ceremonii dokonuje iście diabelskiego czynu (jeśli już jesteśmy w temacie) przy dezaprobacie Wilsona (cytat z pamięci: nie, nie zrobiłeś tego);)

        "Życie na podsłuchu" - jakoś dobrze rozumiem entuzjazm Greka, też mi się podobało, z tym że ckliwą scenę, kiedy umiera Christie mogli sobie darować. Przy okazji przypomnę, że motyw, kiedy funkcjonariusz bezpieki wychodzi z roli oprawcy przejawiając sympatię czy , podziw przewinął się w niedawno nadawanej sztuce "Kontrym", gdzie bohater zwraca się do przesłuchującego miesiącami esbeka: pan mnie nie przesłuchuje, pan nie ma z kim pogadać.

        Nie mamy zdjęć Rudej, mamy panów na motorach w skórzanych spodniach i z odsłoniętym torsem:)
        • pepsic Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 16.12.11, 18:25

          *sympatię, czy podziw do ofiary
        • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 14:13
          > Nie mamy zdjęć Rudej, mamy panów na motorach w skórzanych spodniach i z odsłoni
          > ętym torsem:)

          Ha,ha,ha! :)))))
          O to,to, kochana Pepsic. Powymieniamy się zdjęciami, co? :}}
          • pepsic Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 15:19
            Nie ma sprawy:)
            Póki co tu można się podelektować:
            www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=qEui1_6K3mI
            • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 17:06
              Ha,ha! :)
              Świetne! :)))

              Tu wersja, gdzie pan z nagim torsem siedzi na motorze! :)
              www.youtube.com/watch?v=5HjcHaEPxh0&feature=endscreen&NR=1
              • pepsic Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 17:39
                No to jedziemy dalej:
                www.se.pl/multimedia/galeria/36546/69245/nowa-zabawka-dr-housea/
                Ps. Hugh Laurie jest fanem motocyklowym nie tylko w filmie, ale i w realu. To jego nowa maszyna. I jak tu się nie dziwić, że "House" był najczęściej oglądanym programem na świecie w 2008 roku.
                :))
                • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 17:54
                  Cudne! :)))
                  Racja!

                  To jest też niezłe -
                  koktajl.fakt.pl/Szyc-jezdzi-skuterkiem-Bo-autem-nie-moze-,artykuly,124340,1.html
                  ;)
                  • pepsic Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 18:04
                    Nie chcę być złośliwa, ale skuterek do Szyca jakoś pasuje;)
                    • barbasia1 Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 18:55
                      A ja się z Tobą zgadzam. :)
        • grek.grek Re: "House"/"Życie na podsłuchu" - big TV-czwarte 17.12.11, 14:19
          Podobnie jest w "Przesłuchaniu", gdzie Morawski wychodzi z roli tępego aparatczyka, ideowca,
          i krok po kroku wyłania się jako człowiek zdolny do posiadania uczuć, ktore przytępiły wojenne
          traumy.

          w sumie, kapitan przeszedł jakąś metamorfoze, ale jak pokazuje epilog nie na tyle, żeby
          przestać przypominać cyborga, no chyba, ze ten "mony lisi" cień uśmiechu w ostatnim ujęciu
          jakoś w tym duchu zinterpretować, a sumienną pracę listonosza znaleźć jako symboliczny
          sposób naprawiania swoich przeszłych postępków. Ale nie widać kobiety, dzieci, nie widać
          jakichś obrazków, które by świadczyły o tym, ze kapitan już nie jada po powrocie z pracy
          zimnego makaronu polewanego keczupem :]]

          btw, zauważyłaś/zauważyliście, jaki kryptonim miała operacja podsłuchiwania pana pisarza ? "Lazlo", czy też "Laszlo", spolszczając.

          Trop widzie do... "Casablanki" - Victor Laszlo jest ważną figurą ruchu oporu podczas II wojny, ma żonę Ilzę, a "cyniczny i brutalny" Rick, szef nocnego klubu, to dla nich nadzieja na ucieczkę do Ameryki. Brzmi znajomo ?.. ;] Ofk, w Casablance koleje losu bohaterów trojkąta są inne, w ŻnP nie ma nawet trójkąta w znaczeniu uczuciowym... niemniej, hmm, coś tam dźwięczy w dalekiej oddali ;]

          motory ze skóry... panowie w odsłoniętych spodniach... torsy... czy to zdjęcia ze zjazdu z okazji XX lecia Radia M ? ;]
          • pepsic Życie na podsłuchu" - kilka luźnych zdań 17.12.11, 15:57
            A właśnie, biegając rano ze ścierką przypomniało mi się "Przesłuchanie" i wątek romansowy.
            Mi się się wydaje, że ten enerdowski esbek za bardzo zamknął się w skorupie, żeby mieć szansę na rodzinę z prawdziwego zdarzenia, w sensie, że wypaczoną miał psychikę. Scenę końcową uważam ze udaną, trochę pod publiczkę, ale jakże przyjemną. To, czego twoim zdaniem zabrakło (tj. żona i gromadka dzieci) okazałoby się pewnie zbyt hollywoodzkie i niekonsekwentne. Swoją drogą metody Stasi wprawiły mnie w osłupienie (wykłady, badanie zapachów, cenzurowanie listów przy taśmociągu), Orwell by lepiej tego nie wymyślił. Uu nas już dawno było po stanie wojennym, wszystko się chwiało, a oni wypranymi mózgami nadal kręgosłupy naginali. Swoją drogą dzisiaj wystarczyłby jeden dysk i biling od operatora i już delikwent byłby na tacy. Na podobieństwo do Casablanki nigdy bym nie wpadła. No nie wiem, nie wiem.
            Ps. Hej, hej, ktoś tu coś poplątał;)

            • grek.grek Re: Życie na podsłuchu" - kilka luźnych zdań 18.12.11, 13:49
              zapewne masz rację, film sugeruje, ze już samo to, iż wydusił z siebie ludzki odruch - już znaczy bardzo wiele i całkowicie wybielać gościa byłoby nie fair.

              Ale, wiesz, wydaje mi się także, ze jego izolacja już w nowej rzeczywistości jest jednak pewną karą, jaką wymierzaja mu scenarzyści - orajt, zrobiłeś coś dobrego, ale jednak byłem esbekiem i nie możesz ot tak sobie śpiewająco się odnaleźć, musisz pozostać obcy i z boku, jakkolwiek zreahiblitowany. Częściowo.

              Stasi nie gorsza od FBI ;] Mnie się podobała, także, scena z tą sąsiadką, która przez judasza podgląła operację okablowywania mieszkania wycelowanej parki - i szybkośc reakcji esbeków oraz to, jak mieli kobietę rozpracowaną i wiedzieli w jaki punkt strzelić, zeby milczała. Tez, w sumie, historia ciężkawa, bo niby kobita by chciała poinformować sąsiadów, co się dzieje, ale dobro dziecka ważniejsze, bliższa cialu koszula. z tego epizodu, to nawet by mozna pociągnąć osobny film, coś a'la "Wyznaję", który kiedyś widziałem [widziałaś też ?] z Montym Cliftem.

              • pepsic Re: Życie na podsłuchu" - kilka luźnych zdań 20.12.11, 10:32
                Dobra była też scena z chłopcem w windzie.
                Tak, matkę mieli w garści, gdybyż o "zwykłe" studia chodziło, a tu medycyna, prestiż i ustawka na całe życie. Ciężki orzech do zgryzienia.
                Nie słyszałam nigdy o filmie "Wyznaję".
                Ps. Oglądałam wczoraj na jedynce ok. 23.oo wstrząsający dokument o Korei Płn. Uciekinierzy opowiadają o życiu w komunistycznej Korei i przejściach w obozach koncentracyjnych (drastyczne, nie uwierzenia w XXI wieku, np. małe dzieci karmione są płodami szczurzymi). Na podstawie ich przeżyć tworzony jest musical. Przeciwwagą, to już dla mnie, są spazmy po śmierci Kim Dzon Ila (z YouTube, nie z filmu) - nie do wiary, do jakiego stopnia można wyprać mózgi i naród zniewolić.
                • grek.grek Re: Życie na podsłuchu" - kilka luźnych zdań 20.12.11, 13:46
                  Świetna była :] ależ mu instynkt propaństwowy zadziałał, nie ? hehe. Ale opanował sytuację.

                  "Wyznaję" bardzo polecam, jest o księdzu, któremu morderca wyznaje w konfesjonalne swoją winę, a ksiądz staje przed dylematem ustawionym pomiędzy dochowaniem tajemnicy spowiedzi,
                  a posiadaniem informacji mogącej pomoc schwytać przestępcę.

                  Te szlochy koreańskie, to pewnie po części pokazówka - władza swojego oblicza nie zmieni, co najwyżej świecznik będzie miał nową gębę, więc kto nie płakał po ukochanym przywódcy - ten
                  może mieć kłopoty. Ja myślałem, ze taka histeria po czyjejś śmierci przeszła do lamusa wraz ze śmiercią JP 2... a tu, patrz, ciągle... dziwny jest ten świat :]

                  • barbasia1 Re: Życie na podsłuchu" - kilka luźnych zdań 21.12.11, 15:22
                    > może mieć kłopoty. Ja myślałem, ze taka histeria po czyjejś śmierci przeszła do
                    > lamusa wraz ze śmiercią JP 2... a tu, patrz, ciągle... dziwny jest ten świat :

                    Grekuchna, a widziałaś, w naszej telewizji właśnie pokazywali, jak nasi sympatyczni, rozsądni sąsiedzi Czesi płaczą szczerze po Vaclavie Havlu, znicze palą na mieście, hę!?


                    PS
                    Czytam Waszą dyskusję o "Życiu na podsłuchu", bardzo ciekawa, postaram się później dorzucić swoje trzy grosze ...

                    • grek.grek Re: Życie na podsłuchu" - kilka luźnych zdań 21.12.11, 16:42
                      palą i popłakują, ale to chyba jednak skala znacznie mniejsza i mniej histeryczna niż u nas
                      z "tamtego powodu" :]

                      ad P.S - liczę na to, Barbasiu :]
          • barbasia1 OT 17.12.11, 17:26
            > motory ze skóry... panowie w odsłoniętych spodniach... torsy... czy to zdjęcia
            > ze zjazdu z okazji XX lecia Radia M ? ;]

            :))))))))))
            Oj, Ty niegrzeczny chłopaku! ;)

            OT
            UWAGA TERAZ BĘDZIE WYZNANIE! ;)
            Tak naprawdę najseksowniejsze w mężczynie jest imo, jego mózg i wybitne poczucie humoru.
            :)

            • pepsic Re: OT 17.12.11, 17:43
              Tak naprawdę najseksowniejsze w mężczynie jest imo, jego mózg i wybitne poczucie humoru
              Tylko na jak długo tego dobra wystarczy? Wszak o seksie mówimy:)
              • barbasia1 Re: OT 17.12.11, 18:02
                pepsic napisała:

                > Tak naprawdę najseksowniejsze w mężczynie jest imo, jego mózg i wybitne pocz
                > ucie humoru

                > Tylko na jak długo tego dobra wystarczy? Wszak o seksie mówimy:)

                Na zawsze? :)
                • pepsic Re: OT 17.12.11, 18:12
                  Nie no, pewnie, że nie na zawsze. Kto by tyle z mięśniakiem wytrzymał, bo dwa w jednym - to chyba tylko na filmach?

                  Pytanie brzmi, czy sam intelekt wystarczy w związku?
                  • barbasia1 Re: OT 17.12.11, 18:58
                    > Pytanie brzmi, czy sam intelekt wystarczy w związku?

                    Myślę, że to postawa.
                  • barbasia1 Re: OT 18.12.11, 14:51
                    pepsic napisała:

                    > Pytanie brzmi, czy sam intelekt wystarczy w związku?

                    Oczywiście , że w związku już sam intelekt nie wystarczy. Co z tego, że ktoś będzie błyskał i błyszczał intelektem, jeśli okaże się małym czy podłym człowiekiem, jeśli będzie zdradzał, manipulował, wykorzystywał kogoś do swoich celów,wywałdowywał na kimś swoje frustracje, kompleksy, poniżał, dręczył psychicznie, fizycznie, itd.

                    • pepsic Re: OT 20.12.11, 10:11
                      Ależ Barbasiu, to prawie patologia. Weźmy takiego Hous'a. Intelektu nie można mu odmówić, ale czy jest idealnym kandydatem na męża? Nie, facet nie nadaje się do związku z wielu różnych przyczyn. Albo tego doktorka, na którego Grek się uwziął;) Jakiś taki mało wyjściowy?
    • andrzejpol2 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 16.12.11, 04:14
      Nastała ,,zima" i już pozostają nam jedynie powtórki. Szkoda, że nie będzie nowych odcinków moich ulubionych programów.

      ---

      www.dslrtravel.com/
      namioty handlowe
      www.fitnessplanet.com.pl
      części do laptopów
      zabiegi laserowe
      projektowanie ogrodu
    • grek.grek muzycznie-estradowo. 18.12.11, 12:02
      dwie ciekawe rzeczy z wczoraj, muzyczno-estradowe :

      z Towarów kolonialnych, warto słuchać hehe, polski hip hop, który nie razi
      głupotą, a wręcz budzi sympatię zręcznością tekstu i rytmiką podawania
      tegoż, co jest piętą achillesową polskich raperów niemiłosiernie dociągających
      albo przeciągających słowa/ich końcówki, które im się nie mieszczą pod bitem :
      www.youtube.com/watch?v=ocaqG3sZsBo
      no i perełka z tarnowskiej Nocy Kabaretowej, którą Dwójka wczoraj dała;
      pieśń patriotyczna "Wojenko, wojenko..." w interpretacji Górskiego,
      Borkowskiego i jakichś czterech innych chłopaków - sami zobaczycie, ale uprzedze
      tyylko, ze ten patetyczny tekst kompletnie masakrują : a] tekstami
      zwrotek, które pod wesołą nutę piętnują wojenną rzeczywistość i jej absurdy,
      b] wygibasami tanecznymi podczas refrenów, każdy z zespołu wykonuje podczas
      jego śpiewania jakąś porąbaną pląsawicę.

      trzymajcie się, ja umierałem ze śmiechu oglądając te popisy, zwłaszcza tych chłopaków towarzyszących Moralnym :] świetna rzecz, po prostu rewalacja, ostatni pan - Oskar murowany :].

      www.youtube.com/watch?v=Zv4sLsNzm0E
      • barbasia1 Re: muzycznie-estradowo. 18.12.11, 14:05
        "Wojenko, wojenko..."

        Dobre. Ostra satyra, kłująca, nie wszytskim może się spodobać (o czym być może przekonamy się wkrótce w tym osobnym wątku!? Jesteś przygotowany do walki, Greku? :).

        Ogladąłam tę Listopadową Noc Kabaretową już wczesniej, ale jednym okiem ... ;)

        Popisy taneczne z ostanim na czele - cudo!

        >polski hip hop, który nie razi głupotą, a wręcz budzi sympatię zręcznością tekstu i rytmiką podawania
        Niełze , niezłe, przyjazne dla ucha.
        Tekst do dyskusji.
        :)
        • grek.grek Re: muzycznie-estradowo. 18.12.11, 15:07
          e tam, jestem gotów na burzę mózgów, najpierw :]

          hehe, mnie kompletnie urzekli tymi wygibasami.

          • barbasia1 Re: muzycznie-estradowo. 18.12.11, 15:28
            grek.grek napisał:

            > e tam, jestem gotów na burzę mózgów, najpierw :]
            He,he!
            No tak, to ja przepraszam. Jesteś gotów na burze mózgów, Greku? ;)
            forum.gazeta.pl/forum/w,14,130276386,131658680,Re_Biegajac_z_nozyczkami_slow_pare.html
            • grek.grek Re: muzycznie-estradowo. 19.12.11, 14:58
              "wstępna koncepcja", owszem :] chodzi o jakąs matrycę, żeby potem już tylko nakładać
              co trzeba i co będzie pasowało do ustalonych ram. Niech trwa burza mózgów, będziemy
              uzupelniać bazę pomyslów :]. I ewentualnie potem pomyślimy, jak przyciąć, gdzie i ile, zeby
              pasowało.
              • barbasia1 Re: muzycznie-estradowo. 19.12.11, 16:36
                Yes sir! :)

    • grek.grek co na dziś ? Dex V/3 19.12.11, 13:25
      w teatrze dają dzisiaj to, co tydzień temu mialo być, czyli o tym, jak grupka gostków pisze adaptację "Przeminęło z wiatrem". w Dwójce chyba nic nie dają, a komercyjne dają dwie duże powtórki : "Gorączka" [polsat], "Thelma i Louise" [TVN 7] - Czesi w ct2 wrzucają "Fado" Saury, rzecz muzyczno-widowiskowa, więc raczej do oglądania par exellence.

      Dexter, seria V, odc 3... wolno się rozkręca, ale momenty były.

      dopiero pod koniec odcinka Quinn wpadł na to, zeby poszukać kontaktu z rodziną Trinity'ego i skonfrontować podany przez jej członków rysopis poszukiwanego "KYle'a Butlera" ze zdjęciem Dextera. Rzecz nie będzie prosta do zrealizowania, bo rodzina killera [którego Dex już wysłał do piachu, ale nikt o tym nie wie i ciągle go szukają] jest pilnie strzeżona przez policję. Quinn już uruchomił kontakty i może mu się udać, ale pewnie to potrwa do 8-9 odcinka, hehe.

      Dexter tymczasem dzieli czas między ojcowanie, szukanie opiekunki dla syna-bobasa, ale... coś tu trzeba ożywić, jakoś się odbić od apatii po śmierci żony. Pani psycholog, zaproszona przz niego i pytana o to, czy śmierć matki nie odbije się na zdrowiu jego syna, powiada "chłopiec jest za mały, zeby tak się stało, ale pan... niech pan coś zrobi dla siebie, pan tego potrzebuje". Jak tak, to tak ;] Poluje więc Dexter na tego mordercę kobiet, Boyda, pracownika miejskich służb komunalnych, specjalizacja : zeskrobywanie z ulic martwych zwierząt.

      W poprzednim odcinku poznali się [Dexter wezwal służby odpowiednie do przejechanej wiewiórki], Dxter miał okazję mu się przyjrzeć, porozmawiać, potem buszował u niego po chałupie, gdzie prawie został nakryty, a teraz zastawia na niego pułapkę.

      Spotykają się zupełnie przypadkiem, w restauracji na wolnym powietrzu. Rozmawiają chwilę, Dexter kłamie, ze szuka pracy, Boyd mu na to, ze u nich, w komunalce jest wolny etat, że przydałby mu się partner itd. Umawiają się na następny dzień - Dexter ma towarzyszyć Boydowi w codziennej robocie, a potem ew. zdecyduje, czy chce ten etat. Konkurencji za wielkiej nie ma, hehe.

      Dexter więc znajduje chałupę w jakimś ustronnym miejscu za miastem. Tam przygotuje pokój w klasyczny sposób - folią go ściele od sufitu po podłogę, stół, sprzęt, zdjęcia kobiet, które Boyd zabił - taka symbolika, zawsze jak zabija to te fotki ustawia, mają "asystować" egzekucji ich oprawcy.

      Następnego dnia rano dexter zawiadamia służby komunalne, ze w tym domu [co wyżej], pod tym adresem jest martwe zwierzę do usunięcia. Jest to informacja fałszywa, ofk, Dxter iczy na to, ze skoro ma jeździć z Boydem, to to zlecenie przypadnie własnie im, pojadą tam, a na miejscu Dex się z nim rozprawi.

      No więc, jeźdzą, jeżdzą, Boyd [mały latynopodobny z rudym wąsikiem] jest towarzyski, ale niespecjalnie interesujący, dexter się cokolwiek nuży, czekając na wymarzony telefon. Już traci nadzieję, dwie godziny wożenia się w upale, z rudowąsym i oglądania rozpacianych na jezdni gryzoni rozmaitej wielkości kompletnie go nie kręci.

      Wreszcie - JEST. telefon. Wezwanie do tego domu, w ktorym Dex przygotował ucztę. Do usunięcia... krokodyl [Dex poszalał fantazyjnie,, hehe].

      Na miejscu dexter zachodzi gościa od tyłu, strzykawka w szyję, facet mdleje, ale... ostatkiem sił udaje mu się wystrzelić do Dextera z pistoletu ze środkiem usypiającym, który przygotowal mówiąc, ze "z krokodylami nigdy nic nie wiadomo, kiedy śpią lub czuwają, a kiedy są naprawdę martwe".

      Mdleją więc obaj - Boyd od dexterowego strzykawowego ataku, Dexter od usypiacza Boyda.

      Budzą się obaj w karetce, która ich wiezie na sygnale do szpitala. Leżą na sąsiednich noszach, więc komicznie zadzierają głowy do góry i do boku, mierząc się wzrokiem, cokolwiek oszołomieni.

      Obaj mają stracha przed "tym drugim". W szpitalu zostawiony na moment sam Boyd wyzwala się z rurek i całej reszty, chwyta za znalezione w szafce nożyce i rusza zabić Dextera. Ale Dex nie taki głupi, dał nura wcześniej, zostawił rozgrzebane po sobie łózko.

      Boyd wraca do domu. Ostrożny, czujny... Nie na tyle, zeby nie paść ofiarą Dextera. najpierw dexter robi mu czary mary włączając magnetofon znienacka, co rudowąsego strachem i paniką napawa... a potem klasycznie : zajście od tyłu, środek usypiający strzykawkowo w tętnicę i... gość ląduje w domu na odludziu przypięty do stołu, a dexter w fartuszku z napisem "natural born griller" z uroczą parówką w logo ostrzy narzędzia, zeby gościa rytualnie ubić, a zanim to zrobi wygłasza speech, jaki to z gościa jest fatalny gość i pobiera kroplę krwi z policzka, aby mieć trofeum do kolekcji.

      zabicie Boyda nie poprawia Dxterowi humoru... "nic. nic się nie stało, żadnego przypływu lepszej energii, poprawy nastroju. żałoba nie minęła".

      Aż tu nagle... jakiś rumor za drzwiami. Dexter rzuca się do nich, wypada, a tam dziewczyna... półprzytomna, brudna, chaotyczna... najpierw probuje pchać się do pokoju, w ktorym Dxter właśnie zaszlachtowal Boyda, ale Dex ją wypycha stamtąd, więc ona probuje uciekać, ale on ją dopada, prosi, zeby się uspokoiła, że jej nic nie grozi... dziewczyna traci przytomność. I Dexter jest w kropce. Jest pewien, ze... ma świadka. Ale - kodeks zabrania zabijania niewinnych. Lecz pierwszy punkt kodeksu brzmi " zrobić wszystko, co tzreba, aby nie zostać złapanym", więc... będzie pewnie w kropce.

      Kim jest dziewczyna i przed kim chciała się schronić w tym domu ? Skąd te ślady jak po jakimś pobiciu ? Jak rozwiąże ten problem, zabije ją ? Ile ona pamięta, na ile była trzeźwa i ile zdązyła zobaczyć, czy w ogole zorientowała się, co było w tym pokoju, czy widziała ciało Boyda ? to nie jest takie pewne... Więc - kręci się karuzela :]

      policaje, z siostrą Dextera na czele, prowadzą w tym samym czasie śledztwo w sprawie morderstw za pomoca dekapitacji. Pewnie oba wątki się ze sobą w ktorymś momencie splotą...
      • barbasia1 Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bellac" 19.12.11, 21:34
        A tak, dziś "Księżyc i magnolie" premiera w Teatrze Telewizji, ktora została przełożona ...

        Tydzień temu w związku ze śmiercią Hanuszkiewicza pokazano archiwalny spektakl, sztukę (ramotkę już choć ładne zagraną) Jeana Giraudoux "Apollo z Bellac" w reżyserii i z udziałem m.in. Hanuszkiewicza. Fabuła jest bardzo prosta. Pewna dziewczyna o imieniu Agnieszka spotyka przypadkiem w urzędzie, gdzie udała sie w celu znalezienia pracy, pana de Bellac, zwierza mu się ze swej nieśmiałości w stosunku do mężczyzn, a ten zdradza jej sekret, jak zdobyć powodzenie u mężczyzn. Otóż by je zdobyć trzeba ... mówić wszystkim, że są ... piękni. I by dziewczyna nabrała wprawy natychmiast każe Agnieszcze najpierw pośćwiczyć na jakiejś rzeczy, i dziewczyna komplemntuje żyrandol, potem motyla , który jakimś cudem znalazl się tam. A potem piękny pan Bellac daje Agnieszcze trudniejsze zadanie, każe skomplementować niezbyt urodziwego, niemłodego już wożnego. Woźny świadomy swych niepięknych walorów, początkowo bardzo podejrzliwie i z niedowierzaniem słucha Agnieszki, myśląc, że ta kpi z niego, wmawiającej mu, że jest piękny mężczyzną. Dziewczyna powoli traci pewnosć siebie, nagle woźny nagle przypomina sobie, że przecież sylwetkę ma wcale niczego sobie, z niej zawsze był dumy. I zadowolony z siebie,z rozjaśnionym spojrzeniem przychylnie spogląda na dziewczynę i obiecuje, ze pomoże jej w załatwieniu pracy...
        Pan Belleac trochę niezadowolony z Agnieszki, że sama nie zauważyła i nie podjęła tematu wspaniałej sywetki wożnego, więc nadal każe jej ćwiczyć i w tym celu ma skomplementować właśnie nadchodzącego sekretarza, starszego siwego pana. Z sekretarzem idzie jej już. Ale pan B. daje jej jeszcze trudniejsze zadanie, ma teraz skomplementować nie jednego a kilku na raz panów urzędników zdąrzających na zebranie. I Agnieszka mówi poważnym łysawym starszym panom, że są piękni. Panowie są zauroczenie Agnieszką, co więcej, jej słowa wprawiają ich w szalenie doby nastrój i z tym dobrym nastrojem idą na zebranie czy do pracy. Tę pozytywną zamianę nastoju pracowników dostrzega sam Dyrektor, oczywiscie mało urodziwy, straszy, mały, kudłaty, wąsaty pan. Rozmawia on z Agnieszką, ktora oczywiscie obsypuje go komplementami, mówi mu, że jest piękny, wbrew szczerym protestom ;) narzeczonej dyrektora. Komplementy łechcą próżność oszłomionego dyrektora, który oświadcza się Agnieszce, wyciagając pierścień z brylantem. Zaskoczona Agnieszka przyjmuje oświadczyny, ale jest chyba niezadowolona z oborotu sytuacji. Oznajmia panu Bellac, że chciałaby na koniec powiedzieć komuś naparwdę pięknemu, że jest piękny... Daleko szukac nie tzreba, wybór jest oczywisty, pada na pięknego pana Bellac , który potem znika ... I tak się kończy spektakl
        / końcówka mi się urwała, wiec, gdyby pojawiła się jakaś nieścisłość w moim poście, proszę bardzo o korektę/

        Rzecz to, że posłużę się gotowcem (bo już jestem spóźniona na dzisiejszy TT), o "ludzkiej tęsknocie do piękna, o jego potrzebie i obecności w każdym, nawet najbardziej antypatycznym człowieku" ...

        :)

        Dexter niezły, ufff, dzięki piękne! Szybko się uporał z gościem, zatem główna sprawa tej serii jak rozumien dopiero się szykuje ...

        :)




        • grek.grek Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 20.12.11, 13:32
          dzięki, Barbasiu, za ten opis :] Kruca, sam bym zobaczył ten spektakl, jesli tylko dorównuje wizualnie temu streszczeniu.

          A mówią, ze facet na piękne słówka się nie da nabrać, ze tak to tylko kobiety można
          nawijać, hehe ;] A jak jeszcze kobieta urodziwa łechce prózność i robi to wiarygodnie...
          hehe, a pan z kompleksami... ;]

          No i wczoraj "Magnolii" nie dali, wrzucili [chyba] coś autorstwa Havla, któremu się zmarło na dniach. Jeśli za tydzien też coś wypadnie, mam nadzieję, ze Kim Dzong Ill nie pisał sztuk, a przynajmniej, że ich nie grano ?, to już będzie kompletny pech... Zaraz, za tydzien, to będą święta... zdaje się, że "Magnolie" w nowym roku dopiero się zdarzą, hoho.

          yes, Dex się rozkręca, powoli ale zawsze. Za szybko tego Boyda rozgryzł, tak coś czułem, że długo to nie potrwa; podejrzewam, ze prawdziwie niebezpieczny przeciwnik będzie miał coś wspólnego z tą dziewczyną, która się objawiła na końcu tego odcinka.
          • barbasia1 Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 20.12.11, 16:34
            :]]]
            Nieno, spektalk na pewno lepszy jest od mojego streszczenia. :)
            /nie mogę patrzeć na powtórzenia!/

            :)
            Ale też dobrym słowem można zrobić wiele dobrego...

            Fajny cytat znalazłam w necie, napisał to ksiądz Maliński:

            "Dobrym słowem można żyć chwilę, godzinę, dwie, dzień cały. Dobre słowo jest w stanie uratować cię w chwili rozpaczy. Bez dobrego słowa trudno jest żyć. Dlatego nie wstydź się, że cię pochwalono, nie gardź dobrym słowem. Nie bój się, że ci może ono przewrócić w głowie. Przecież dostateczna ilość złych słów spada na ciebie codziennie.
            Dobrym słowem można długo żyć. Dlatego dawaj je ludziom, gdy na to zasłużą. Bo potrzebują ludzkiej akceptacji. Bo bez niej trudno jest żyć. Nie bój się, że im to w głowie może przewróci. Otrzymują codziennie swoją porcję złych słów. Nie tylko od innych ludzi, od ciebie też".



            A właśnie znowu premiera została przesunięta, ale może dobrze, bo i tak byłam spóźniona wczoraj. Wczoraj właśnie w związku ze śmiercią Havla, przypomniano spektakl na podstawie jego jednoaktówek "Audiencja" i "Protest "wyreżyserowany przez Feliksa Falka. Niestety nie obejrzałam i żałuję bardzo . Tu mozna kilka słów na temat tego spektalku przeczytać.
            www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/archiwum/audiencja-protest/600845

            Kim Dzong Ill (choć raz się diabli trochę pospieszyli) nie napisał sztuki teatralnej (choć kto wie) za to jest autorem książki o ... kinie, o filmach!?? Właśnie wyczytalam tu:
            deser.pl/deser/56,84842,10839727,Kim_Dzong_Il_kontra_Godzilla,,3.html
            :)






            Właśnie niejednemu facetowi grzech póżności nieobcy ...
            • pepsic Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 20.12.11, 19:04
              Nieno, spektalk na pewno lepszy jest od mojego streszczenia. :)
              Nie powiedziałabym, do oglądania to jednak ramotka.
              :)
              • ewa9717 Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 20.12.11, 19:28
                pepsic napisała:


                > Nie powiedziałabym, do oglądania to jednak ramotka.
                Nawet gorzej. Sztuczydło wyjątkowo głupie. Jedyny jego walor to dla starszych widzów takie nostalgiczne spojrzenie coś z odległej już przeszłości. I okazuje się, że czasem lepiej nie zglądać, bo o np. Woszczerowiczu lepiej czytać jako o legendzie, niż oglądać go współczesnym okiem, Kalina w sumie też dość irytująca, jedynie Hanuszkiewicz piękny jak młody bóg. Choć brunet ;)
                > :)
                • barbasia1 Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 21.12.11, 15:05
                  Cenne uzupełniania, drogie koleżanki.
                  Nie będę się sprzeczać, choć mam wrażenie, że trochę za surowe jesteście.

                  Znalazłam fragment "Apolla z Bellac" na youtube, właśnie fragment końcowy,
                  którego mi brakowało ...

                  Piękny jak jak młody bóg Hanuszkiewicz i urocza, młodziutka Kalina Jędrusik:

                  www.youtube.com/watch?v=QcqhQLDHPfY

                  > jedynie Hanuszkiewicz piękny jak młody bóg. Choć brunet ;)
                  :)))


            • grek.grek Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 21.12.11, 16:46
              Nie bądź taka skromna :]

              ksiądz nieglupio mówi, ja bym tylko dorzucił, ze - tak mnie się wydaje... intencja jest istotna.

              pan Kim... hehe, to dopiero gośc... podejrzewam,, ze jak każdy dyktator swój naród sprytnie utrzymywał w ciemnocie, a sam czerpał z zachodniej kultury pełnymi garściami ;] Hipokryci od zawsze.

              • barbasia1 Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 21.12.11, 19:51
                Tak, oczywiscie, zgadzam się, czyste intencje - bezinteresowność, szczerość - to podstawa ...

                > pan Kim... hehe, to dopiero gośc... podejrzewam,, ze jak każdy dyktator swój na
                > ród sprytnie utrzymywał w ciemnocie, a sam czerpał z zachodniej kultury pełnymi
                > garściami ;] Hipokryci od zawsze.

                He,he
                Oczywiście, że tak.
          • pepsic Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 20.12.11, 19:08
            Jeśli za tydzien też coś wypadnie, mam nadzieję, ze Kim Dzong Ill nie pisał sztuk, a przynajmniej, że ich nie grano ?, to już będzie kompletny pech...
            Mało sie jabłkiem nie udławiłam, a okazało sie, że byłeś blisko, o czym Babrasia poniżej.:)
            • barbasia1 Re: Dex V/3 / "Księżyc i magnolie"/ "Apollo z Bel 21.12.11, 14:50
              pepsic napisała:

              > Jeśli za tydzien też coś wypadnie, mam nadzieję, ze Kim Dzong Ill nie pisał
              > sztuk, a przynajmniej, że ich nie grano ?, to już będzie kompletny pech...


              > Mało sie jabłkiem nie udławiłam, a okazało sie, że byłeś blisko, o czym Babras
              > ia poniżej.:)

              Ha,ha! :)))
    • barbasia1 To meteorologiczny ;) 21.12.11, 14:47
      No więc wreszcie przyszła zima, pada śnieg, zrobiło się napawdę świątecznie, nastrojowo ...

      www.youtube.com/watch?v=V6zyJXcz8R4
      :)
      • barbasia1 Re: OT muzyczny świąteczny 21.12.11, 14:52
        www.youtube.com/watch?v=Q6ziiLE92Zg&feature=related
        :)
      • grek.grek Re: To meteorologiczny ;) 21.12.11, 16:49
        hoho, widzę, ze pan MB wkradl się w Twoje łaski :]

        oglądałaś/oglądaliście wczoraj "Przetrzymać tę miłość" [via Polsat] ?

        dzisiaj może nie zdązę, ale na pewno jutro parę słów spróbuję napisać, bo to był niezły film...
        • grek.grek Re: To meteorologiczny ;) 21.12.11, 17:40
          p.s : dorzucę też tradycyjnie House'a, więc stay tuned i już się obawiajcie ;]

          po "House'ie" jest "Vatel", ciekawie brzmiący w zajawkowym opisie film [tytułowym bohaterem ma być szef kuchni/major domus/ktoś w tym guście pewnego francuskiego księcia z XVII wieku, który próbuje odzyskać względy u króla, a pomóc ma mu w tym wystawna uczta, której menadżerem ma być właśnie ów major domus i od tego, jak się sprawi zależą losy jego chlebodawcy]. Podejrzewam, ze dadzą ten film także jutro, o 21:45, więc... może w nocy i owszem, ale niekoniecznie :]
          • barbasia1 Re: To meteorologiczny ;) 21.12.11, 19:27
            grek.grek napisał:

            > p.s : dorzucę też tradycyjnie House'a, więc stay tuned i już się obawiajcie ;]

            Przeczytałam: "objawiajcie się", więc się obajwiam ... ;))

            No więc obejrzałam, owszem, "Przerzymać tę miłość", ale krótką notkę w Gazecie, więc bardzo chętnie przeczytam o tym filmie, tym bardziej, że raz, miłość jest w tytule, a my lubimy historie miłosne :), a dwa film jest produkcji angielskiej, to brzmi obiecujaco, jeśli chodzi o fabułę, trzy, w filmie występuje Daniel Craig, a on zazwyczaj dostaje ciekawe role. :)

            Tak, tak w czwartek zaraz po "House'ie" jest "Vatel", z Gererdem Gepardieu!
            Film kostiumowy, przenoszący w czasy Ludwika XIV, królewska uczta na dworze francuskim, dramaty - brzmi naprawdę dobrze; nie widziałam tego jeszcze;
            Uwielbiam filmy kostiumowe w okresie przedświątecznym ... :)


            Na House'a jak zwykle czekam ...

            Na House'a czekam,
            • grek.grek Re: To meteorologiczny ;) 22.12.11, 13:34
              hehe, ano widzisz, z "Przetrzymać" jakoś mi się udało, a z HOusem - nie... :] Ale, "Vatela" za to obejrzalem, o czym na dole słów kilka próbowałem nadziergać zachęcająco. HOuse - dzisiaj, yes ? :]

              Właśnie, wiesz, z tym Danielem... szkoda, bo to taki dobry aktor, a jak się wymienia jego nazwisko, to w 99 na 99 reakcja wygląda jak "Craig ? a, nowy Bond". I chyba tym "nowym Bondem" zostanie na amen, a szkoda wielka.

        • barbasia1 Re: To meteorologiczny ;) 21.12.11, 19:37
          > hoho, widzę, ze pan MB wkradl się w Twoje łaski :]

          Tak, tak, przeogromnie mi się podoba, naprawdę przyjemnie się go słucha.
          Dzięki za to, żeś pierwszy nam go tu zaprezentował!

          > dzisiaj może nie zdązę, ale na pewno jutro parę słów spróbuję napisać, bo to by
          > ł niezły film...

          I zdążyłeś! TY jesteś ... :)))
    • grek.grek "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 21.12.11, 19:00
      orajt, nie wiem czy oglądaliście, więc... opowiem :]

      Joe jest nauczycielem, wykładowca w szkole, wykłada... chyba psychologię, albo coś w tym guście. Claire jest rzeźbiarką, to jego dziewczyna.

      Któregoś dnia wybierają się na piknik. Joe [jak się później okaże] ma zamiar się Claire oświadczyć.
      Piekna, zielona równina, tu i tam drzewa, krzewy... Wymarzone miejsce. I wszystko by się odbyło bez przeszkód, gdyby nie zupełnie sensacyjne zdarzenie - z góry spada... balon, taki z koszem, do latania. W srodku jest mały chłopiec. Na linie balonu wiesza się całym cięzarem ciała facet, desperacko próbujący zatrzymać "pojazd" na ziemi i pomóc dziecku się wydostać; do pomocy rzucają się inni faceci, Joe zrywa się i do nich dołącza. Robią co mogą, ale podmuch wiatru wzbija balon w powietrze. razem z nimi dyndającymi na tej linie. Po kolei ją puszczają, póki czas, i spadają na ziemię jak dojrzale gruszki. tylko jeden gość liny nie puszcza. Leci w gorę razem z balonem. Spada dopiero po dłuższej chwili, z powodu omdlenia rąk kurczowo ściskających linkę. Ginie na miejscu. Balon ląduje luźno i spokojnie... 8 km dalej.

      Dla Joe'go jest to wydarzenie traumatyczne. Zmienia jego relacje ze światem. Facet ma poczucie winy - "czy puściłem pierwszy tę linę ?", pyta siebie. "dlaczego ja puściłem, wszyscy puściliśmy, a ten co się zabił nie puścił i trzymał dzielnie do końca, wykazujac się bohaterstwem ? czy jesteśmy winni jego śmierci ?".

      te pytania ciągle go prześladują. Zamyśla się co i rusz. W domu, czy w szkole, whatever, wszędzie... Wykład - zamyśla się. Kolacja uroczysta ze swoją dziewczyną - zamyśla się. A do tego włącza mu się agresor - kiedy na kolację przychodzą przyjaciele, potrafi ich ostro zrugać, wyśmiać ich skłonności, ich hipokryzję, drobnomieszczaństwo, a nade wszystko ich wizję miłości.

      Właśnie... Joe napadany przez przykre refleksje zaczyna mieć kłopoty z dogadaniem się z Claire. jego wizja miłości zaczyna szwankować, jawi mu się ona jako zupełnie pozbawiony wyższej idei biologiczny popęd. Nic poza tym. A może w ogole miłość nie istnieje ? Nie ma jej, jest tylko ułudą ? Claire z trudem znosi humory swojego faceta, swojego... nowego starego faceta.

      Odwiedza wdowę po tym tragicznie zmarłym. Okazuje sie,że facet był lekarzem, niósł pomoc ludziom, wygląda, ze po prostu zareagował zgodnie ze swoim powołaniem. Wdowa nie jest jednak z niego dumna... w aucie męza znalazła damskie pończochy, butelkę wina i inne akcesoria świadczące o tym, ze chyba miał randkę, czyli ze ją zdradzał.

      Oprócz problemów z Claire, Joe ma problem z niejakim Jedem.

      Poznali się podczas tego tragicznego wypadku z balonem. Jed bardzo przeżył tamto zdarzenie, widok trupa, swój udział w tym całym zdarzeniu. Tak bardzo, że... zakochał się w Joe'em.

      zakochał się, to mało powiedziane, bo zachowania Jeda w pełni wyczerpują znamiona stalkingu - Jed nachodzi Joe'a na ulicy, dzwoni, zaczepia w restauracji, wystaje pod jego domem, wkrada się nawet na jego wykład w szkole, zapewnia o "pokrewieństwie między nimi", a na szkolnym dziedzińcu wyznaje mu miłość. "To nie stało się bez powodu, to był akt miłości Boga, Bóg chciał zeby to się stało, abyśmy mogli się spotkać" - tak sobie tłumaczy rzeczywistość i konieczne chce aby Joe także w nią uwierzył. Albo szok mu dał do głowy, albo facet i wcześniej był zdrowo pojechany. Z naiwno-poczciwo-pseudoromantyczną miną nie daje
      Joe'emu żyć, a przy okazji stale podtrzymuje w Joe wspomnienie tamtej sytuacji z balonem, co sprawia, że tym natarczywiej Joe szamoce się w sobie. Traci nerwy, próbuje Jeda przestraszyć, każe mu spadać... Nic, gość sobie nic z tego nie robi. Joe nie dośc, ze ma problem z nachodzącym go namołem, to jeszcze ciągłą obawą przed obecnością Jeda sprawia, ze Claire postrzega go jako paranoika, wariata, obsejonata, który cierpi na halucynacje.

      Wreszcie Claire ma dosyć. Informuje Joe,ze to koniec, że ma dośc, że to po prostu nie do wytrzymania i ona z nim zrywa.

      Joe odnajduje adres Jeda. Jak przystało na porządnego swira Jed ma pokój wytapetowany zdjęciami, własnoręcznie robionymi, Joe'a. Szajba. Joe łapie za jakiś kij i dawaj demolować mu chałupę. Kiedy orientuje się,ze Jed jest w pokoju obok wpada tam i omal mu nie rozkwasza głowizny, Jeda ratuje rozbrajające wyznanie, ze "obaj jesteśmy wyobcowani, to nas łączy".

      Tę noc Joe spędza u przyjaciół, wypróbowanych, którzy rozumieją, ze chłop ma problemy jakieś, takich wypróbowanych. Rano dostaje informację, ze dzwoniła Claire, zeby zabrał swoje rzeczy, i że odwiedził ją jego "przyjaciel Jed". na te słowa Joe rzuca się biegiem, a potem
      autem do domu...

      a w domu Claire siedzi w pokoju razem z Jedem. Jedem posiniaczonym i pobitym. wg relacji poszkodowanego - przez Joe'a. Claire patrzy na Joe'a z wyrzutem... jak tu się bronić przed kłamstwem ? w dodatku Jed ściemnia, ze Joe go zwodził,dawał nadzieję, czynił znaki zachęcajace, a potem porzucił... Claire jeszcze bardziej jest skofundowana. Joe zamurowany jest, i nie zamierza się bronić, nie zamierza jej przekonywać, ze nie jest wielbłądem.

      Chce wyjśc. na to zrywa się Jed i bez ogrodek, przy Claire, zaczyna mu klarować "to taka gra, chcciałem zeby ta dziwka była zazdrosna i dała ci spokój, zebyśmy mogli być razem". Claire to słyszy, ale dla niej sytuacja wygląda chyba tak, że obaj panowie są porąbani po równo...

      Sytuacja zaczyna być groźna, kiedy Jed łapie za nóz i wbija go Claire w brzuch. "widzisz, jakie to proste ?", powiada. Joe przemawia do niego jak do dziecka, sciemnia, ze "kocha go, zawsze kochał", a potem słuchającemu tego ze wzruszeniem Jedowi zabiera nóz i ciach gościa na miejscu. Potem wzywa karatkę do Claire.

      W ostatniej scenie Joe wraca na miejsce tragedii balonowej. Spotyka się tam z ludźmi, którzy brali w niej udział, byli świadkami oraz z wdową po zmarłym. Z rozmowy wynika, ze wdowa miała niesłuszne podejrzenia, to co znalazła w aucie męza nie nalezało do niego, należało do innego z uczestników akcji, który miał wtedy romans ze swoją dużo młodszą koleżanką [która teraz mu zresztą towarzyszy już jako partnerka życiowa] i ukryli je w jego aucie korzystając z sytuacji. Ich miłośc rozwinęła się, są szczęśliwi...

      Pojawia sie także Claire, o kulach, dochodząca do siebie po zranieniu. Siadają na trawie, jak tamtego dnia od którego cała jazda się zaczęła... znów slonecznie, trawiaście, drzewiaście i romantycznie... Joe otwiera wino, czy to szampan ?, piją, wymieniają jakieś półsłówka... Koniec. chyba ku dobremu puenta wiedzie... :]

      brzmi jak scenario thrillera ? Yup. Ale to nie jest typowy thriller. To jest bardzo film, w ktorych akcja schodzi na plan drugi; jest tu zaduma, jest tu obserwacja gestów, spojrzeń i zachowań bohaterów, próba wniknięcia w ich świat wewnętrzny, odczytania ich wzajemnych reakcji; są niespieszne zdjęcia, nieporywająca muzyka, nawet momenty w narracji dynamiczne pokazywane w zwolnionym tempie... śmierć faceta na linie u balona - jak fiknięcie akrobaty w przestrzeni, Joe biegnący na pomoc Claire u której jest Jed - w zwolnionym tempie... Nie ma niczego, co podbija akcję, a za to jest wszystko, co czyni ten film opowieścią o uczuciach, o mentalności, o urazach odniesionych w kolizajach z losem. Jest niespodziewane wydarzenie, które burzy porządek, implikuje wewnętrzne rozedrganie i zawirowania emocjonalne, są trudności z porozumieniem ze światem, do którego trudno wrócić bez urazu, próba zapanowania nad własnym, wymykającym się spod kontroli życiem czyniona przez głównego bohatera, który mimo ze jest psychologiem, wykładowcą, który piękne teoretyzuje przed uczniowskim audytorium, w bezpośredniej, praktycznej konfrontacji z żywym przypadkiem - jest bezradny, rozumie, ze tak naprawdę ":wie, ze nic nie wie", nie zna natury miłości, poświęcenia, że łatwo zajmująco mówić o miłości czy równowadze uczuciowej, a trudniej w jednej istnienie uwierzyć, a drugą osiągnąć w realu.

      ŚWIETNI są aktorzy - Daniel Craig/Joe, Rhys Ifans/Jed, no i my beloved Samantha Morton/Claire.
      • grek.grek "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 21.12.11, 19:14
        jest wreszcie pytanie o naturę miłości. Wypadek z balonem, pojawienie się Jeda na tyle przewracają życie Joe'a że pęka jego więź z Claire... czy to były naprawdę na tyle mocne
        rzeczy, na tyle bliskie im, ich związkowi, na tyle cięzkie, że aż burzące ich relację ?
        czy może tam wcześniej już coś nie trybiło, podskórnie, a to był tylko ten decydujący
        moment, który wypuścil dżina kotlujacego się w butelce ? Joe przeżywa calą sytuację, ale
        w bezpośrednim zetknięciu ze śmiercią nie wyglada na walniętego obuchem w łeb... jest poruszony, musi to w nim wywołać reakcję, ale czy samo w sobie jest w stanie naruszyć
        czysty związek z Claire ? chyba ze nie był on czysty, a po prostu nieprzestestowany wcześniej...

        Claire nie pomaga Joemu... Jest oddana, jest z nim, prpobuje jego humory jakoś znosić, ale... nie rozmawiają ze sobą o tym, co w nim się dzieje, co się stało, i trudno wywnioskować - czy to on nie chce i nie umie, czy ona się nie stara, zajęta swoim rzeźbiarstwem [rzeźbi wizerunki twarzy i dłoni, róznych i róznistych i to na skalę dośc sporą, jak się wydaje], za które wlaśnie dostała jaką nagrodę. Decydujące pęknięcie nastepuje podczas kolacji, kltórą ona specjalnie przygotowala z powodu otrzymania owej nagrody, a on się podczas konsumpcji nagle zamyślił i znów stał się nieobecny, co ją dobiło i doprowadziło do ostateczności... Oboje są winni ? Tak bym chyba powiedział. Winni, albo po prostu niesprawdzeni. Dotąd bez kryzysów, bez trudności - nie wiedzieli na co ich stać, co się w nich kryje, jak ustawić się w stosunku do partnera i jego problemów, albo z wlasnymi problemami wobec niego - byli tabula rasa i pierwszy cios rzucił ich na deski. Puenta wskazuje jednak, ze nie był to nokaut, a raczej liczenie do "9", po którym wstaną i będą ze sobą, bo przerobii lekcję, otrzymali naukę i zrozumieli siebie nawzajem i siebie w sobie wobec drugiego.

        reżyserował, sprawdziłem, Roger Michell mający na koncie "Notting Hill", pewnie Waszego faworyta, hehe, i "Matkę", ktorą kiedyś omawialiśmy, także znakomity film, także Craigiem w jednej z glównych ról.
        • barbasia1 Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 21.12.11, 20:42
          Bardzo ciekawa rzecz ...

          Znalazłam właśnie informację, że ten film powstał na podstawie powieści (o tym samym tytule), cenionego w Anglii pisarza Iana McEwana (rocznik 1948), nazywanego czasem, jak podaje wiki - "Ianem Makabrą" ;) z powodu tematyki swej wczesnej twórczości.

          A tu kilka słów o pisarzu ze strony Gandalfa:
          www.gandalf.com.pl/a/mcewan-ian/
          Ian McEwan urodził się 21 czerwca 1948 roku w angielskim miasteczku Aldershot. Studiował na wydziale literatury angielskiej na uniwersytecie w Sussex, a doktorat obronił na Unversity of East Anglia. Następnie ukończył kurs kreatywnego pisania prowadzony przez Malcolma Bradbury'ego.

          Swoimi powieściami i opowiadaniami zdobył uznanie zarówno krytyków, jak i czytelników. Prawdopodobnie nikt inny nie umie tak doskonale opisać mrocznej strony duszy.
          Jego pierwszy zbiór opowiadań, czyli Pierwsza miłość, ostatnie posługi przerażał patologicznymi obrazami uczucia i skrzywionego dzieciństwa. Podobną tematykę poruszały kolejne powieści: Betonowy ogród, Przetrzymać tę miłość, czy Dziecko w czasie. U McEwana groza czai się niezauważalnie w szczelinach pomiędzy światem rzeczywistym a światami wyobraźni - tak jest w Pokucie - być może najwybitniejszej powieści Anglika. Tu szalejąca wyobraźnia małej dziewczynki nakłada się na rzeczywistość świata, co doprowadzi do tragedii.

          Oczywiście, proza McEwana ewoluowała wraz z postępem czasu. W kręgu jego zainteresowań znalazła się bardzo szeroka problematyka. Niezmienne jednak fascynują go ludzie pokrzywdzeni przez los, życiowi wykolejeńcy, próbujący żyć normalnym życiem, lecz zwykle zbaczają na inne tory, nierzadko pełne mroku. Proza Iana McEwana zadziwiająco często bywa przenoszona na ekran filmowy. Zadziwiająco, gdyż filmowcy zazwyczaj sięgają po książki z dużo niższych półek. Ostatnio spore sukcesy odnosi Pokuta, wcześniej ekranizowano m.in. Niewinnych, Przetrzymać tę miłość oraz kilka opowiadań z tomu Pierwsza miłość, ostatnie posługi (w ekranizacji opowiadania Solid geometry wystąpił Ewan McGregor, z kolei Mariusz Grzegorzek nakręcił w 1993 roku Rozmowę z człowiekiem z szafy na podstawie innego opowiadania z tego zbioru).

          Ciekawostki

          Prywatne życie McEwana również obfituje w nieoczekiwane zwroty akcji. Był dwukrotnie żonaty, skutecznie walczył z pierwszą żoną o opiekę nad dziećmi, był też kilkakrotnie oskarżany o plagiat. W 2002 roku Ian odnalazł swojego brata, o którym wcześniej nie wiedział - co ciekawe, starszy o 7 lat syn rodziców McEwana przyszedł na świat, gdy oboje byli jeszcze we wcześniejszych związkach.

          Bibliografia

          AMSTERDAM
          PRZETRZYMAĆ TĘ MIŁOŚĆ
          Sobota
          Niewinni
          Pokuta
          Dziecko w czasie
          Na plaży Chesil
          Betonowy ogród

          Interesujący pisarz, ktoś czytał jakąś jego książkę? Maniu?, Ewo? Czytałyście coś McEwana?


          :)
          • grek.grek Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 22.12.11, 13:28
            świetna nota, Barbasiu, podejrzewam, z "Przetrzymać..." wnioskując, ze jego ksiązki mogą być lepsze w lekturze niż w filmowej adaptacji, słowami mogą lepiej wnikać w wewnętrzne światy bohaterów niż czynią to aktorzy z pomocą odpowiednio ustawianych ujęc kamery i aranażacji scen.

            Mania, to chyba o nas zapomniała ;] zaraz nam stuknie 800-tka... hehe.
            • barbasia1 Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 22.12.11, 16:02
              Racja.

              > Mania, to chyba o nas zapomniała ;] zaraz nam stuknie 800-tka... hehe.
              Nienie, jak znam Manię, to ona czeka z nowym wątkiem do Nowego Roku! I słusznie!

              :)
              • maniaczytania Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 22.12.11, 21:33
                Barbasiu - dziekuje za wiare we mnie :)

                Nie zapomnialam, nie zapomnialam, czytam Was na biezaco, tylko pisac nie mam kiedy, bo grudzien to dla mnie najbardziej "zalatany" miesiac.

                Pozdrawiam Was swiatecznie :)))
                • grek.grek Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 23.12.11, 14:16
                  dzięki i wzajemnie :], jakkolwiek ja tam świąt osobiście nie obchodzę, czasami tylko poudaję, w stanie wyższej konieczności, heh.

                  no to, raz jeszcze, świątecznie dla Ciebie i wszystkich :

                  static.themetapicture.com/media/funny-Christmas-tree-balls.jpg
                  • barbasia1 Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 23.12.11, 16:03
                    >czasami tylko poudaję, w stanie wyższej konieczności, heh.

                    hehe
                    No chociaż tyle!!! ;)))

                    Greku, daj ten świateczny odbrazek raz jeszcze, boi się nie otwiera w żadnej z trzech moich przeglądarek!?
                    • grek.grek Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 23.12.11, 16:06
                      dziwne, u mnie lata bezproblemowo... spróbuję zatem ponownie, mam nadzieję że z sukcesem :

                      static.themetapicture.com/media/funny-Christmas-tree-balls.jpg
                      • barbasia1 Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 23.12.11, 16:18
                        OK! He,he, teraz widzę. ;)))))

                        Pozdrówka przedświateczne, Greku!
                • barbasia1 Re: "Przetrzymać tę miłość" z wczoraj/spojlr. 23.12.11, 16:00
                  maniaczytania napisała:

                  > Barbasiu - dziekuje za wiare we mnie :)

                  :)))
                  Maj pleże. Ale Maniu, Grek w Ciebie też wierzy, tylko Cię tak sprawdza, czyś się czasem nie oddaliła za bardzo! :)

                  Rozumiemy doskonale, czekamy cierpliwie.

                  Pozdrówka, Maniu, jeszcze przedświąteczne. ;)))
    • grek.grek "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 22.12.11, 13:24
      House'a... niestety przegapiłem, pech pech pech... prócz ostatnich 10 minut, z których wynika, ze chyba Ruda miała jakiś romansik albo zauroczenie, i w ostatniej scenie House robi dziwne rzeczy ;]

      ALE za to obejrzałem "Vatela" i... co ja mogę powiedzieć... noż polecam Wam bardzo, koniecznie oglądajcie dzisiaj [Dwójka gratulejszyn, coraz lepsze czwartkowe filmowe zaproszenia].

      No to... tak zeby za wiele nie zdradzić, hehe, a nieco zachęcić Was do skorzystania...

      Zajawka jest taka, że do starszawego księcia ma przyjechac w gościnę trzydniową król Ludwik XIV. Książę podupadły finansowo i prestiżowo ma nadzieję, ze jeśli podejmie króla wyjątkowymi atrakcjami odzyska pozycję, zwłaszcza, ze zanosi się na wojnę z Holandią, a książę jest znany ze swoich talentów dowodzenia wojskami na polu bitwy. Organizacja imprezy przypada zarządcy/majordomusowi księcia - tytułowemu Vatelowi. Rzecz jest true story :]

      I własnie o tych trzech dniach zabawy w książęcym zamku i okalających go ogrodach jest to film.

      Vatel, można by rzecz, jest wzorem menadżera. nadzoruje... wszystko : przygotowywanie przysmaków [niektóre sam sporządza], kontroluje powstawanie zachwycających inscenizacji
      i występów artystycznych, na czele z pokazami fajerwerków. Kiedy trzeba pochwali, kiedy trzeba zgani, ciągle jest w biegu, zasypuje zespół swoich pracowników wskazówkami i instrukcjami, wydaje się posiadać zdolność bilokacji, a już na pewno musi być zasilany
      dużymi bateriami.

      "Harmonia i kontrast, oto co czyni piękno. Rzadko coś jest brzydkie samo w sobie", to jego dewiza. "Jestem artystą, bo... mam zdolnośc tworzenia i zadziwiania", tak zaś postrzega swoje
      miejsce w świecie. Powiedzcie sami, czy gość, który w połowie XVII wieku majstrował coś, co
      wygląda na prababkę dyni hallowenowej nie zasługuje na miano wizjonera ? ;]

      Vatel wykazuje, ciekawa rzecz, większą lojalnośc wobec swoich ludzi niż wobec samego króla... Zawodowa historia.

      Obok ciągłego doglądania realizacji zaportojektowanych przez siebie specjałów stołu, scenografii, dekoracji, popisów muzyczno-pirotechnicznych, Vatel nonstop musi stawiać czoła zdarzeniom, które zagrażają powodzeniu całej misji... od jakiejś narwanej wieśniaczki, ktore wypada zniencka i łaje króla w obecności całej świty, przez brak wystarczającej ilości mięsa, ryb albo jajek, po piętrzące się trudności z aranżacjami występów i samym ich przeprowadzeniem.

      No a do tego na głowie ma cały królewski orszak dworski, który ze swoim panem zjechał do zamku. Co za szarańcza... Banda infantylnych, głupawych i totalnie zblazowanych typków, którzy co chwila włażą mu w paradę i zachowują się jak capo di tutti capi, że im nie można niczego odmówić i wszystko im się należy, bo "chcą się bawić".

      A jak dwór królewski, to intrygi, w których chodzi o seks, wpływy i dostęp do ucha monarchy, i Vetel sam zostanie w ten mętlik wkręcony, chcąc nie chcąc, jego umiejętności reżyserskie, można by rzec, i prosty, wartościom holdujący charakter jednym zaimponuje, dzięki czemu uda się ochronić niektórych postronnych [historia z chłopcem, pomocnikiem Vatela], innych wnerwi i skłoni do knucia, a jeszcze innych wręcz miłośnie nastroi :]

      finał... hmm, nie opowiem, ofk, pelen paradoksów, i trudnej prawdy o świecie, w ktorym Vatelowi przyszlo się poruszać, którą pewnie znał wcześniej, ale nie w takim bezpośrednim kontakcie... Orajt, ani słowa więcej :]

      Praca kamery jest znakomita, to się ogląda, po prostu. Malowanie kamerą na ekranie, te sceny dworskie, ogrodowe, zabawy, te góry potraw, owoców, dekoracje, balety... można znać fabułę, a dla samych zdjęć warto się zainstalować przed skrzynką.

      Kostiumy - mucha nie siada, odwzorowane z najwyższym pietyzmem, te fryzury kobiecie, i t peruki męskie i łachy, które odwieczne pytanie każą zadawać : jak cik ludzie wyglądali, kiedy ich nagla potrzeba fizjologiczna przyparła do muru i musieli się szybko przebijać przez te warstwy ciuchów, skomplikowane zapięcia i wiązania, aby... cel osiągnąć ;]

      aktorzy, przy tak plastycznie i mistrzowsko malowanym obrazie epoki, nieco przybledli ze swoimi
      zachowaniami, ale Depardieu swoje robi i dobrze go znów widzieć na ekranie, reszta... nie wiem, czy akuratnie dobrze obsadzona, zwłaszcza pani Uma Thurman, ale - nie ma plamy, generalnie.

      Kręci sie ta karuzela na tyle sprawnie i ciekawie, jakby w rytm codziennej jazdy Vatela, że wciąga bardzo szybko, trzyma pewną ręką i puszcza pozostawiając w stanie usatysfakcjonowania.

      Dlatego, jak mawiają południowi sąsiedzi : do toho :] Półtorej godziny z dobrym, urzekającym barwami, akuratną charakteryzacją [niektóre filmy dotyczące tej epoki historycznej lubią operować przesadą, kobiety z nadmiernie wyeksponowanymi dekoltami, w których ich biusty zalatują silikonem, domalowywane piegi i pieprzyki na pół twarzy, turpizm kuchenny czy stajenny itd itp - tutaj nie ma takich cyrkow, obrazki są w pastelowej tonacji, co tylko sprzyja wizerunkowi całości i odbiorowi] i ciekawym scenariuszem kinem.

      dziś wieczór : następny przystanek "Bezdroża" vioa Polsat 23:00, do boju ;]



      • barbasia1 Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 22.12.11, 15:58
        Zapowiedź "Vatela" brzmi tak fantastycznie, że podójnie rekompensuje brak House'a, Greku! :)

        Choinkę zatem będę stroić przy znakomitym filmie! :)

        "Bezdroża" na Polsacie innym razem ...

        :)
        • grek.grek Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 22.12.11, 16:16
          cieszy mnie to :]

          hehe, choinka najlepiej na tle telewizora, zeby nic nie utracić z projekcji ? ;]

          ja obejrzę "Bezdroża", napiszę coś jutro.
          • barbasia1 Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 22.12.11, 18:53
            :)

            Więc choinka będzie stała obok telewizora, żeby nie zasłaniała ekranu. ;))

            To świetnie!

            :)
            • grek.grek Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 23.12.11, 14:20
              good point :]

              jutro odbieram dekoderową skrzynkę, pobawię się trochę w weekend [święta :)] i spróbuję ustawić parę programów, może coś zdążę obejrzeć :] Yes, będę w posiadaniu, hah. mam nadzieję, że i Ty za niebawem.

              Świąteczne pozdrowienia dla Ciebie, Barbasiu.
              • barbasia1 Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 23.12.11, 16:52
                "Vatel" pyszny, wspaniały choć kończy się tragicznie, heh.

                Wspaniała postać ten Vatel , wizoner, artysta (przy okazji, to łączy go z Fracuzką Bebette, z filmu "Uczta Babette", dla której także gotowanie przygotowywanie uczty było prawdzwą sztuką), człowiek wielu talentów, przy tym bardzo wrażliwy i szlachetny...

                Jeden miniusik dla filmu, rzecz dzieje sie w roku 1671, a w filmie wykorzystano fragment Muzykę dla Królewskich Ogni Sztucznych Haendla, która powstała znacznie później w 1749r.
                Ale nie bądźmy drobiazgowi ...

                Uwielbiam ten kawałek Haendla:
                www.youtube.com/watch?v=ZuG1t2smdCQ&feature=related
                :)
              • barbasia1 Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 23.12.11, 17:07
                Greku, to bardzo dobre wieści! Bardzo, bardzo się cieszę, naparwdę. :))))

                A ja już mam urządzonko do komputera, tylko oczywiście na moim komputrze wystąpiły komplikacje, przy próbie jego uruchomienia wywala mi system (zaś na laptopie po podłączeniu naszej anteny z dachu świetnie działa, ściągnęło ok. 15 kanałów ) . Poza tym antenka w zestawie jest za słaba, nie ściąga na patrerze (na wyższym pietrze jest nieco lepiej) sygnału telewizyjnego, więc trzeba zrobić przedłużenie kabla antenowego z rozgalęźnikiem... Naprawdę nie wiem, czy na święta będę mieć większy zestaw kanałów? Wiedziałam, że tak będzie, heh...

                Pozdrówka przedświateczne dla Ciebie, Greku! :)

                Kończę dziś ubierać choinkę ... :)
                • grek.grek Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 24.12.11, 13:58
                  hehe, dzięki, zacznę przy tym trochę grzebać; skonsultuję się familijnie, skoro oni ustawili, to skorzystam z ich doświadczeń, co się będę błąkał po omacku ;]

                  świetne wieści, przynajmniej częściowo, może wystarczy zmienić antenę na mocniejszą ? plus te przedłużniki i reszta... i za chwilę możesz być w pelnej gotowości bojowej :] Podchoinkowo Ci życzę jak najszybszych efektów.

                  Dzięki wielkie, Barbasiu, ja również Tobie życzę samych dobrych zdarzeń i wydarzeń :]
                  • barbasia1 Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 24.12.11, 14:08

                    Greku, dziękuję za dobre słowa, a ja życzę Ci najnajserdecznie przyjemnie, radośnie i apetycznie spędzonego czasu świątecznego oraz owocnego rozpracowywania dekodera! / z pomocą familii to będzie łatwizna, i dobrze! :) /

                    www.youtube.com/watch?v=Vf1_KykYpYs&feature=related
                    • barbasia1 Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 24.12.11, 14:10
                      Pięknych, radosnych Świąt oczywiście dla Twojej Familii.

                      /I niech Ci dobrze nastawią dekoder! :)/
                  • barbasia1 Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 24.12.11, 14:20
                    Dziś rano eksperymenty robiono na innym dysku, ale co z tego skoro przedłużacza do anteny dachowej nie ma. Tak więc dekoder dopiero po świętach. Heh.
                    Chyba sobie sam kupię ten do telewizora i będzie bez problemu ...


                    :)
                    • grek.grek Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 24.12.11, 15:29
                      O, to może być najlepszy pomysł, zdecyduj tak, zeby... żeby dobrze było :]

                      dzięki za wszelkie życzenia, bardzo sobie je cenię :]

                      tak czułem, że Vatel przypadnie Ci do gustu, kolorowy jest i treść posiada niebagatelną,
                      no i bohatera interesującego, który pokazuje, że artystą nie jest tylko malarz, a może
                      nim być "prosty" majordomus, a sztuka daleko wykraczać może poza sztalugi i lokować
                      się w miejscach zupelnie oryginalnych :]

                      muzyka - prima sort, dla odmiany taka :]
                      • grek.grek Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 24.12.11, 15:30
                        "dla odmiany" znaczy się - stylowo odmienna od reguł :] prime sort - zawsze :]
                      • barbasia1 Re: "Vatel" zapowiastka/"Bezdroża", dziś 25.12.11, 14:32
                        Czytałam posty wczoraj, ale nie zdążyłam już z odpowiedzią ...

                        > dzięki za wszelkie życzenia, bardzo sobie je cenię :]

                        Bardzo, bardzo mi miło, Greku!
                        To samo ja mogę powiedzieć o Twoich życzeniach, słowach, wszytskich postach ...

                        Ładnie powiedzine o "Vatelu"!

                        To bardzo dobrze! Przeogromnie mi się podoba świateczna płyta Michaela Buble!
                        Ładny prezent nam zrobiłeś tym odkryciem muzycznym.

                        :)
    • grek.grek "Bezdroża", spojler 100 % ;] 23.12.11, 12:03
      o filmowych "Bezdrożach" wczorajszych.

      o czym to film ? o drodze ? przyjaźni ? uczuciach ? o... winie [pitnym] ? chyba o wszystkim tym, po trochę.

      Boahterowie, to dwójka przyjaciół. Miles i Jack. Miles jest literatem w mocno średnim wieku, 2 lata po rozwodzie, miłośnik kina i wina. Typ too serious, w dodatku aktualnie w melancholijnym nastroju, z powodu odejścia żony [z powodu jego romansu] i odrzucenia jego powieści przez prawie wszystkie wydawnictwa, z wyjątkiem jednego, jego ostatniej deski ratunku... Jack jest jego przeciwieństwem, towarzyski ignorant, z zawodu aktor. Drugorzędny, od dawna grywający głównie w kiepskiego sortu reklamówkach.

      Za tydzień Jack żeni się z niejaką Christine. I ten ostatni tydzień kawalerstwa panowie postanawiają spędzić w zajmującej podróży po kalifornijskich winnicach i winiarniach. Szlakiem winnym :]

      MIles chce godnie "pożegnać" Jacka, a Jack chce się "wyszaleć" i, zaniepokojony smutnawością Milesa, znaleźć mu nową partnerkę życiową, albo przynajmniej seksualną atrakcję ;], żeby się trochę rozerwał, zapomniał o utraconym malżeństwie i trudnościach z wydaniem ksiązki.

      No i jeżdzą. Winnice, wina, degustacje [Miles jest znawcą i specjalista, fachowcem co się zowie, Jack po prostu czeka na moment, aż przyjaciel da znak, ze już można się napić, najlepiej duszkiem do dna], pola winogron pośród zieleni, Kalifornia my love, bary, gustowne knajpki, winiarnie... A pomiędzy kolejnymi odwiedzinami w przybytkach serwujących winko - pierwsze wątpliwości. Jack - czy ja się chcę naprawde żenić ? no niby tak, jej rodzina ma wpływy, aktorstwem będę mógł się parać bez presji, bo jakby co, to mam oparcie w interesie rodzinnym, ale... czy na pewno chcę ? Miles - kuźwa, co z moją powieścią, czy ja się do tego nadaję ? zaraz będę dziadkiem, a tkwię w miejscu; żona mnie zostawiła, co ja pocznę, ja piep,rzę...

      "Ściśnięte jak tyłek zakonnicy, ale dobrze zbudowane" - Miles degutujący wino i jego pisarska swada ;]

      W znajomej knajpce Miles spotyka starą znajomą, taką "hej, co u ciebie ?"-i-nic-poza-tym, Mayę, sympatyczną i obleczoną w powłokę Virginii Madsen po liftingu. I nic by nie zaszło, gdyby Jack nie stwierdzil, ze "ona jest tym, czego ci trzeba, a w dodatku leci na ciebie". Miles nigdy tego nie zauwazył, wzbrania sie nieco, ale Jack już zasiał w nim ziarenko.

      W miejscowej winiarni, poznają Stephanie, Azjatkę zgrabną i powabną. Od słowa do słowa, i okazuje się, ze zna ona Mayę. Jack od razu umawia calą czwórkę na wyjście wieczorne.

      Ale zanim pójdą, to Jack przyzna się Milesowi do zaproszenia na ślub jego eks-żony. Co gorsza - z nowym facetem. Miles jest załamany, obawia się, ze będzie "atrakcją wieczoru weselnego", czyli - wszyscy będą czekac, kiedy z żalu się upije i zrobi awanturę. Łapie za kupione wino i zaczyna łoić bez opamiętania, jack chce go powstrzymać - Miles ucieka przed nim w podskokach, co jakiś czas tęgo pociągając z gwinta. komiczna scena.

      Idą na tę randkę wieczorową porą, do restauracji. Jackowi bardzo zależy żeby Miles nie był zbyt smutny i nie pił nazbyt wiele, bo w ten sposób może zrujnować : a] własne szanse na seks, b] Jacka szanse na seks :]

      Ledwie się udaje. MIles popija, prawie do granicy bezpieczeństwa dociera, im więcej pije tym bardziej przypomina mu się zona... wychodzi na chwilę i dzwoni do eks, ale rozmowa nie bardzo sie klei, a chciał jej powiedzieć tylko, ze... liczył, ze jeszcze dostaną "druga szansę". Wraca, pozostali patrzą na niego podejrzliwie, widza że coś nie tak, ale karuzela się kręci dalej.

      Randka przenosi się do domu Stephanie. ona i Jack znikają od razu w celach wiadomych, a Miles i Maya popijają sobie wino i rozmawiają. Maya okazuje się nie tylko urodziwa, ale i ciepła, mądra i zna się bardzo dobrze na winach. Miles opowiada jej o swoim ulubionym garunku, ale mówiąc o nim portretuje tak naprawdę... siebie [wino wrażliwe, kruche, ale przy dobrym i wytrawnym znawcy pełen zaskakujacej mocy], a ona mu się rewanżuje, ze kiedy pije wino - myśli o nim, o tym jak dojrzewało, kim byli ludzie którzy je/go doglądali i troszczyli sie o nie, o jego rozwoju, który osiąga szczyt, a potem jest już... tylko coraz lepsze. No i Miles patrzy na nią już zupełnie inaczej, już mu jest bliska i "właściwej" konstrukcji. Rozmawiają o jego powieści, o jej studiach ogrodniczych [może będzie w winnicy pracować ?]... Kończy się na całusie na dobranoc, Miles daje jej do przeczytania rękopis swojej powieści... nić została zawiązana.

      Jack ze Stephanie poczynają sobie znacznie odważniej, umawiają się na wypad motocykowy [yes, to ona na nim szaleje]. MIles jest zawiedziony, bo liczył na to, ze z Jackiem pograją w golfa, pójda na wspólny obiad, a tu nic z tego - zaraz po oddzwonieniu do narzeczonej, ze "jest świetnie, Miles i ja degustujemy...", i po strofowaniu Milesa, ze tak słabo mu idzie z Mayą - Jack znika. Miles spędza samotny dzień na polu golfowym, w restauracji i w basenie hotelu, w którym się zatrzymali.

      Po powrocie jack zwierza mu się, ze zakochał się w Stephanie, która jest otwarta, sponatniczna, luźna, świetna w łózku... przeciwieństwo jego narzeczonej. Do tego Stephanie ma córkę, z ktorą się Jack świetnie dogaduje. I matkę bardzo miłą... Wątpliwości dotyczące przyszlości coraz bardziej go nurtują, "moze powinienem z tym ślubem poczekać ?". MIles każe mu zbastować, powiedzieć prawdę... jednej albo drugiej albo obu naraz, czyli wybrać teraz, czyli - zerwać romansik "przy-podróżny" i nie pajacować.

      Kiedy Jack ponownie znika ze swoją nową znajomą i jej rodziną, Miles idzie do baru Mayi. Nie zastaje jej, spędza znów czas sam z butelką wina...

      Wreszcie następnego dnia przyjaciele mają okazję zagrac partię golfa. jack proponuje Milesowi, zeby sam wydał swoją powieśc, a nie babrał się z wydawnictem, proponuje że mu to sfinansuje. Ale Miles tę świetną propoozycję odrzuca, jakby koniecznie chciał się zamartwiać z jej powodu... Na polu pojawia się inna grupa golfistów, zaczynają grać na tych samch dołkach, co Miles i Jack. Najpierw obie grupy wymieniają po strzale piłeczkę w siebie nawzajem, a potem tamci pędzą na jacka i Milesa wózkiem goflowym, ale Jack łapie za kij i z krzykiem, barbarzyńsko i nieskoordyowanie nim wymachując zmusza ich do zawrócenia i ucieczki :]

      Podczas następnej randki czwórkowej - jadą do winnicy, wytwarzającej ulubionh gatunek Milesa, wkradają się do piwnicy z winami, jedni się calują, inni rozmawiają [pewnie o winie], potem piknik z winem na wielkiej łące pod słońcem zachodzącym nieledwie azaliż... jak uroczo ;]

      ... po czym Maya zaprasza Milesa do siebie, aby ja posiadł, a ona jego ;]

      Jak jest już tak pięknie, to co musi się zdarzyć ? yes, macie rację - jakaś wtopa. Tutaj wtopę czyni Miles, wygadując się Mayi o charakterze podróży swojej i Jacka, o tym, ze Jack za chwilę się żeni... Maya jest wściekła, głównie z powodu Stephanie, która najwyraźniej zaczęła z Jackiem wiązać pewne plany...

      Miles znów popada w smutek... Nie zdradza się przed jackiem, ze wypaplał Mayi, to co wypaplał. Jack zabiera go do tej gustownej winarni przy winnicy gdzie wczoraj mieli taki miły dzień. Byłoby nieźle, gdyby Miles nie odebrał telefonu od babki z wydawnictwa z informacją, że jego powieśc nie zostanie opublikowana. Załamany postanawia się upić, ale nie chcą mu tam nalać wina odpowiednio dużo, bo "to winiarnia, a nie podrzędny bar". Robi więc awanturę, krzyczy, a na koniec oblewa się winem z dzbana.

      Jack próbuje go pocieszać "wiesz, są pisarze którzy po śmierci dopiero zostali wydani...". ;] Miles ma siebie za totalne zero, "mógłbym się zabić, w zasadzie, ale... chyba najpierw jednak powinien coś wydać". Dziwne, że zapomina o propozycji Jacka, a jack jej nie ponawia... hehe.

      wyobraźcie sobie zaskoczenie Jacka, kiedy znienacka dostaje lanie od Stephanie. Kobieta go bije. I ma powód... Cięzki nokaut. Miles wiezie zakrwawionego przyjaciela do szpitala. Kiedy go opatrują, sam dzwoni do Mayi przeprasza, ze nie był szczery...









      • grek.grek "Bezdroża", spojler 100 % ;] 23.12.11, 12:32
        przyznaje się też do tego, ze jego powieśc została ostatecznie odrzucona i nie ukaże się drukiem. Zostawia informację na sekretarce.

        Jack wychodzi z zaklejonym nosem i widmem czekających go, wkrótce po zagojeniu, operacji plastycznych. Miles przyznaje się, ze to się wygadał przez Mayą, ale Jack nie ma wieększych pretensji. Ida na kolację, a w knajpce Jack uwodzi okazalą ["zaloże się, ze ta dziewczyna, to dwie tony dobrej zabawy"] kelnerkę, która rozpoznała w nim aktora z jakiegoś kiczowatego serialiku. Natura Jacka bierze górę, znów zostawia Milesa, zeby z nowo poznaną dziewczynę się wymknąć do jej domu.

        Wraca nad ranem, zziębinięty, może dlatego, że... goły. Jej mąz wrócił godzinę wcześniej niż zwykle i jack musiał wiać w dezabilu. Problem największy jest taki, ze w tamtym domu zostało jego ubranie, i portfel, a w portfelu obrączki ślubne, specjalne, z grawerunkami... Muszą więc odzyskać rzeczy Jacka. Zadanie spada na Milesa, ofk. Zakrada się on do tej chawiry tylnym wejściem, w poszukiwaniu spodni jacka dociera do sypialni, gdzie "dwutonowa" kochanka Jacka i jej mąz właśnie się łóżkowo produkują - portki wiszą na krześle obok łóżka. Miles zdobywa je dynamicznym susem brawurowym. I dyla. Goły mąz goni ich jeszcze w momencie, kiedy w popłochu uciekają autem... :]

        No i pora powrotu nastaje. Do domu, na ślub... obaj bez zdobyczy, a z samymi stratami.

        Jeszcze tylko jedno... jak wytłumaczyć narzeczonej Jacka jego podupadły nos ? Wpoadaja na pomysł, zeby sprzedać bajkę, iż mieli wypadek samochodowy. No i w tym celu muszą nieco obić auto Milesa, żeby jego stan pasował do alibi. MIles nie jest tym zachwycony, ale... jak mus, to mus. "a ja ? dlaczego ja jestem cały, jak to wytłumaczymy ?", pyta Jacka, a on odpowiada "bo... bo ty miałeś zapięte pasy bezpieczeństwa" - jaka zgrabna metaforka ich wyjazdowej sesji, nie ? ;]

        dzień ślubu. Oklajstrowany nosowo Jack i ceremonia w obrządku... gruzińskim, hehe. Zjawia się eks-żona Milesa, poczciwa cicha kobiecina, z nowym facetem i... noszoną właśnie ciążą. Miles smutnieje. Tutaj sie żenią, tutaj eks-żona szczęśliwa, choć tym nie epatuje nachalnie, ale widać i słychać... A on ? Zostawia więc postślubne wiwaty, wsiada w swojego rozczłapanego grata i odjeżdza...

        Doła zajada, doła zapija...

        Podejmuje posadę nauczyciela w szkole.

        Któregoś dnia, wraca do domu po kolejnym mało insipirującym dniu i... ma nagraną na sekretarce informację - od Mayi, która mu wszystko wybacza, i jakże pokrzepiająco mówi o jego powieści, którą przeczytała, i jakim on jest dobrym pisarzem, i żeby pisał dalej, i nie przejmował się niczym... i że "jak będzie w pobliżu, to wie, gdzie ona mieszka i może wpaść".

        I Miles wpada... jedzie do niej, w ostatniej scenie staje przed drzwiami jej domu i zaraz będzie pukał. Palcem do drzwi, żeby nie było ;]

        happy end, zatem.

        Kalifornia, słońce, droga, wino, niespełnienia w spełnieniach i spełnienia w niespełnieniach, bardzo dobra rola Paula Giamattiego, do pary z zabawnym Thomasa Hadena Chrucha, którego pewnie znacie ze "Skrzydeł" [kult, kult absolutnie, hehe].

        • barbasia1 Re: "Bezdroża", spojler 100 % ;] 23.12.11, 17:54
          Ale świetna opowieść!!! Fajny film.

          Też, widzę, adaptacja powieści autorstwa Rexa Picketta (?), o tym samym tytule...

          en.wikipedia.org/wiki/Rex_Pickettcdn.

          :)
          • grek.grek Re: "Bezdroża", spojler 100 % ;] 24.12.11, 14:05
            zgadza się, i to... oskarowa :] Yes, "Bezdroża" dostały oskarda własnie za scenario adaptowany; w ogole, miały pięć nominacji, a lista nagród wszelakich jakie zgarnęły, lob do których były zgłoszone - jest cholerycznie długa, hehe. Słowem, można by rzec, ze to hicior bezmała.

            sam się zdziwiłem, kiedy odnalazłem biografię tego filmu, POlsat się szarpnął ;]
            • barbasia1 Re: "Bezdroża", spojler 100 % ;] 24.12.11, 14:28
              Nie dziwie się. Mam nadzieję, że porozmawiamy jeszcze o tym filmie ...

              Polsat ma coraz lepsze filmy. Brawo.
              :)
              • grek.grek Re: "Bezdroża", spojler 100 % ;] 25.12.11, 14:35
                jasne, to dobry film. Nie wiem, czy aż oskardowy, ale dobry. ma parę ciekawych rzeczy w sobie zawartych.

                owszem, czasami wygrzebują coś nieznanego zupełnie i jest zaskoczenia, jakie to ciekawe, "Biegając z nożyczkami", "Bezdroża", a to tylko z ostatniego rzutu. "Kult" z Our Fav Nicolas też nie był najgorszy, a nawet niezły był.

                Wiesz, to jest dobra taktyka, o ile faktycznie wedle niej postepują, zamiast rzucać się na blockbustery a'la MI, Władca Pierścieni czy tam inne Armageddony, oni szukają po niszach, po filmach dobrych, ale nierozpoznawalnych dla widowni, bo zrobionych po cichu i z założenia dla małej widowni. Zupełnie inna taktyka niż w TVN. I działa, sporo dobrych filmów pokazali i ,wg mnie, rozwijają się w dobrym kierunku.
    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 10:23
      Dla Was: Barbasiu, Maniu i Greku - wesołych świąt oraz dla wszystkich zaglądających:)
      • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 13:24
        Dziekuje i do zyczen sie przylaczam - wesolych Kochani!
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 14:01
          Samego najlepszego, wesołego jajka i tańczącego lambadę karpia, Maniu :]
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 14:24
            Serdeczności świąteczne, Maniu! :)
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 14:58
            grek.grek napisał:

            > i tańczącego lambadę karpia, Maniu :]

            na łyżwach oczywiście! ;))

            www.youtube.com/watch?v=eOglC5_iLJs&feature=related
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 16:16
              ... i w kasku jakimś... kiedyś widzieliśmy, co się może stać po jednym nieudanym piruecie... Mania mówi, ze to nie ona była, ale... tego to już nigdy nie zweryfikujemy ;]]
              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 25.12.11, 20:48
                hahahahahaha :)))

                Grekuchna, Ty nie przeciągaj struny! / czytałam też tamten post/ ;)))

      • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 14:00
        I dla Ciebie, i dla wszystkich - udanych i błogich świątecznych dni, a po nich niech też gorzej nie będzie :]

        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 14:26
          grek.grek napisał:

          > I dla Ciebie, i dla wszystkich - udanych i błogich świątecznych dni, a po nich
          > niech też gorzej nie będzie :]

          Dzięki Greku, wszytkiego dobrego na czas Świąt i po świętach! /patrz też wyżej/
          :)
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 14:23
        Tobie Pepsic, Maniu, Ewo, Rosemadder, Greku, wszytkim czytającym pięknych, rodzinnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia życzę! :)
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 6 (vol.17) 24.12.11, 14:56
        pepsic napisała:

        > Dla Was: Barbasiu, Maniu i Greku - wesołych świąt oraz dla wszystkich zaglądają
        > cych:)

        www.youtube.com/watch?v=c-E16Udav7M&feature=related
        Serdeczności świąteczne, Pepsic!
    • grek.grek "Kult" z wczoraj, with spojler 24.12.11, 14:24
      oglądaliście wczoraj ? Nicolas Cage [Mikołaj Klatka, hmm, ładnie, nie ?] raczej ma tutaj kiepską prasę, hehe, ale nie był taki najgorszy... tym razem.

      sam film, trochę thrill, trochę "Wyspa tajemnic" [nie, nie oglądałem, ale trochę czytalem about], trochę niewiadomoco. Cage gra policjanta, który na prośbę swojej eks-dziewczyny prowadzi śledztwo w sprawie zniknięcia jej córki, co się dokonało na pewnej wyspie, gdzie gromada ludzi żyje poza cywilizacją, oddając hołd jakimś bóstwom, nosząc imiona od nazw roślin, tworząc społecznośc zamkniętą i po cichu sfanatyzowaną, w której, w dodatku, kobiety pełnią role decydujące, a faceci są zdominowanymi kastratami mentalnymi. Policjant ma grube problemy z dotarciem do jakichś konkretnych tropów i śladów, chwilami ma wrażenie,,ze to jakaś paranoja i szuka nieistniejącej osoby.

      spojler...

      ...

      kiedy dowiaduje się, ze dziewczynka, to także jego córka - dostaje ostrogi pod ogon i pokonując wszelakie niedogodości, rzucając mięsem, bijąc się z rojami pszczół i kobietami wagi cięzkiej, wydobywając z zakratowanych podstępnie akwenów wodnych i niczym Ojciec Kosmateusz śmigając z górki na rozpadającym się rowerku marki Wigry 3 w końcu ją znajduje. Dziecko ma zostać złożone w ofierze za pomyślność zbiorów miodu na wyspie [ z tego sie utrzymuje cała ta hałastra ]. Zdobywa kostium [niedźwiedzia] służący do rytualnych obrzędów, wtapia się w tłum i w decydującym momencie galopuje do małej, porywa ją i ucieka w las.

      Ucieka, ucieka, mała pokazuje mu drogę... wprost w łapy ich prześladowców. Znaczy się - nie "ich", tylko... jego. Bo to wszystko okazuje się było fortelem - to on bowiem ma być główną zdobyczą, to on ma zostać ofiarowany bóstwom. Zasada bowiem głosi, ze na stosie spłonąć
      ma ktos obcy, ale powiązany z osobnikiem należącym do klanu wyspiarzy. Policjant ma jeszcze
      pistolet do obrony własnej i chce go użyć, ale okazuje sie, ze został on pozbawiony nabojów i
      jest tylko pustym świadkiem klęski policjanta, który zostaje wciągnięty na linie do środka ogromnego totemu z liści i gałęzi i puszczony z dymem.

      a w ostatniej scenie dwie młode panny, z wyspy, podrywają jakichś dwóch chłopaków. Pewnie na nowe ognisko ;]

      generalnie, krajobraz wyspy - bardzo ładny, dużo kobiet [niektóre nawet ładne], Cage, który - mam wrażenie - zawsze jest zabawny w swoich rolach, nawet jak ma być rozpaczliwy czy tragiczny, to jest w jego oczach, gestach, ruchach coś komicznego - bezwiednego czy świadomego, whatever, chodzi o to, ze chyba tylko w "8 milimetrach" bywał poważny, a jak bywał poważny, to znowu jest absoutnie i przesadnie poważny...; do tego dośc ciekawa wywrotka w finale. W sam raz, zeby nie powiedzieć, iż ten film był słaby, marny czy denny... ja bym powiedział, ze... przystępny, chociaż top thrillerów raczej nie dosięgnął :]
      • barbasia1 Re: "Kult" z wczoraj, with spojler 24.12.11, 14:54
        I /nomen omen/ Nicolas Cage zostaje złożony w ofierze, tak po prostu? I żadnego efektownego zwrotu akcji nie ma, żadnego pstrynego niespodziewanego pomysłu na uwolnienie nie ma!!? 8-O

        To jestem bardzo zaskoczona ...

        :)
        • grek.grek Re: "Kult" z wczoraj, with spojler 24.12.11, 15:32
          hehe, nie ma, bo właśnie pojmanie Cage'a było tym zwrotem planowanym i decydującym. w dodatku, taki "smaczek" - stos podpala jego rodzona córka... male dziecko, ale calkowicie oddane mamusi, a mamusia całkowicie oddana tej... sekcie wyspiarskiej, czy raczej - wyspiarskiej bandzie świrów ;]
      • pepsic Re: "Kult" z wczoraj, with spojler 25.12.11, 15:45
        U mnie z entuzjazmem gorzej, owszem zapowiadało się interesująco, ale zawiodła zwłaszcza końcówka, która mimo zaskoczenia odstawała od poziomu, do tego w groteskowy, niezamierzony, jak sądzę sposób. Cage, jak Cage, co słusznie zauważyłeś, nigdy nie jest świadomy, czy w thrillerze, czy w komedii bierze udział. Scena, kiedy płonie na stosie - to porażka. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. A tak w ogóle, po co ta szopka z szukaniem dziecka, skoro przybył na wyspę, już go mieli na widelcu, pardon na grillu;)
        Ps. Melduje się świątecznie:)

        • barbasia1 Re: "Kult" z wczoraj, with spojler 25.12.11, 21:05
          Witaj świątecznie, Pepsic! :))

          > już go mieli na widelcu, pardon na grillu;)
          He,he :)
          No tak , stanowczo bardziej adekwatne jest to drugie określenie.

          >nigdy nie jest świadomy, czy w thrillerze, czy w komedii bierze udział.
          He,he!
          A ja polubiłam Cage'a za postać Sailora z "Dzikości serca" i tak mi zostało, bardzo lubię też jego rolę w filmie i film "Wpływ księżyca", w którym grał z Cher i wiecie, jakoś nie potrafię patrzeć na niego krytycznie ...
    • grek.grek powiew retro :] 24.12.11, 16:22
      Claudia Cardinale, czyli reprezentantka czasów, kiedy jeszcze kino hołodowało naturalnej urodzie kobiecej... i to tło rzymskie, to zdjęcie ma... tonę wdzięku :

      i2.listal.com/image/1173131/936full-claudia-cardinale.jpg
      • barbasia1 Re: powiew retro :] 25.12.11, 13:36
        Toś nam uroczą śnieżynkę, pomocniczkę św. Mikołaja wkleił. ;)))

        A tak serio piękne zdjęcie, piękna CC!

        I jak tam, Ojcze Dekoderze, przeszedłeś pomyślnie na odbiór cyfrowy, dobrze działa Twój dekoder?
        Świateczne pozrówka!
        :)))

        • grek.grek Re: powiew retro :] 25.12.11, 14:29
          hehe ;]

          powoli rozgryzam, na razie dostałem instrukcję, co gdzie naciskać i którym klawiszem. Żmudne to i wlecze się, hehe. Ja jestem technicznie opóźniony w rozwoju, po prostu ;] Mam nadzieję ustawić sobie tę Kulturę i czeskie telewizornie, bo generalnie reszta mnie tak sobie interesuje, wiele tam do oglądania nie ma, a nadmiar programów to... tylko w głowie miesza, hehe.
          • grek.grek Re: powiew retro :] 25.12.11, 14:30
            P.S : ach, świąteczne salute, Barbasiu :]
            • barbasia1 Re: powiew retro :] 25.12.11, 21:27
              Salute!
              To niech zaśpiewa Micheal Buble!

              www.youtube.com/watch?v=9ttW2z2IWGI&feature=related
              :)

          • barbasia1 Re: powiew retro :] 25.12.11, 21:45
            Cierpliwości, spokojnie, ustawisz wszytsko, wiem, że w przypadku starszych telewizorów trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby złapać te kanay. Mnie też to czeka wkrótce.

            W przypadku dekodera do komputera sprawa jest o wiele prostsza, sprawidziliśmy z bratem wczoraj wieczorem, podłączając mój kompter z dekoderem do anteny dachowej od telewizora / w tym celu odbyły się wielkie przenosiny komputera z minitorem do innego pokoju!/. Urządzenie małe jak pendrive natychmiast samo wyszukało 15 kanałów / być może jest ich nawet więcej, ale nie zcekaliśmy/. Pięknie odbierałam na moim dużym monitorze obraz m.in.TVP Kulturę, TVP Polonię, Polsat Sport, obraz był fantastyczny, bez odbić, ktore teraz mamy. I moglam mieć ten poszerzony program telewizyjny na święta, gdyby kompyter pozostał w drugim pokoju, ale wybrałam / bez wahania/ internet, więc komputer wrócił na swoje miejsce. :)

            :)
            • grek.grek Re: powiew retro :] 26.12.11, 14:42
              no to teraz pozostaje Ci zainwestować w laptopa, a kompa na stałe przenieść do drugiego pokoju i na nim oglądać tv :]

              • barbasia1 Re: powiew retro :] 26.12.11, 15:11
                Za dużo klamotów ... ;) Zainwestuję raczej w dekoder do telewiora / oraz przedłużacz kabla antenowego / , a laptop też mam w planie ...

                :)
                • grek.grek Re: powiew retro :] 27.12.11, 15:39
                  O, i to jest plan kogoś, kto sie zna na rzeczy :]
                  • barbasia1 Re: powiew retro :] 27.12.11, 15:54
                    grek.grek napisał:

                    > O, i to jest plan kogoś, kto sie zna na rzeczy :]

                    Ha,ha :))))
    • grek.grek Mapa na dziś ? 25.12.11, 13:46
      w wątku sąsiednim gruchnęło, ze ponoć lipa świąteczna w tiwi ;] hehe, no może hitów z nową gębą nie ma, ale stare gęby są całkiem nienajgorsze...

      tvp1, "Piraci', i to chyba będzie 3 część, oglądaliście ? bo ja nie :]

      tvp2 "mordercza rozgrywka" o szachiście prześladowanym przez seryjnego killera. film niemłody, i może wlaśnie dlatego ma ten mały dyskretny urok oldskulowej estetyki; scenariusz całkiem niezły, do końca nie wiadomo, "kto zabija ?", wszyscy są na równi podejrzani.

      Potem dają, wspominany tutaj przez nas parę razy, "8 milimetrów" z Waszym ulubieńcem Nicolasem Cage'em. bardzo dobry film kryminalny, opatulony w ponurawą mgiełkę a'la Siedem, chociaż nie jest to ten sam poziom, może gdyby Brad zagrał zamiast Nicolasa... ;]. Serio. kto nie oglądał - może śmiało spróbować, albo tej nocy [2:05], albo jutro - powtórka 23:00.

      TVP Kultura, wkręcają ten dokument o "Straży nocnej" Rembrandta, na którym to obrazie, jak dowodzi reżyser, malarz zakonspirował informację o zbrodni... zajmująco się zapowiada, ale litości... 2:55 ?! Ktoś tam zwariował upadając na głowę. Nie wiem, może dzisiaj nastawię, ale... 2:55 ? Kto to obejrzy... oprócz takich nietoperzy, jak ja ? ;]

      POlsat, 22:15, "Hrabia Monte Christo", obejrzałbym z pocałowaniem w stopę, jakbym nie miał "Dextera" w planach na 22:30. Powtórka 1:25... może Dexa z powtorki dziabnąć ? będziecie patrzeć na Hrabiego, czy to jakaś powtórka jest, co już ją widzieliście ?

      TVN, 23:30, Naciągacze. o ojcu i córce specjalizujących się w oszustwach zuchwałych. Zgadnijcie, kto w głównej roli ? Yes, ten którego lubicie najbardziej... ;]

      1:20 Mission Impossible... hehe, patrzcie, jakby sprytne gapy, do kin wchodzi MI-4, a oni dają oryginał, haha. To już III by puścili, bo pierwsze dwie w tiwi latały w ostatnich latach dość regularnie... ale ta godzilla, 1:20... no chyba, ze jutro jest jakaś potwórka w lepszym czasie anteniowym ?

      kurde, pokazywali gdzieś pana Toma Cruise'a z okazji premiery tej nowej MI... człowiek ma 50 lat... wygląda zaś tak, że... że... że normalnie jak ministrant do pierwszej komunii idący. młody jest, trzyma się, forma dobra. Za MI-4 dostał pewnie kolejne 30 melonów martwych prezydentów, więc za 2 lata, przy V częsci będzie jeszcze młodszy. Boję się, co będzie przy XII... nakręcą o tym, kim byl Ethan Hunt w podstawówce ?

      zatem, nie ma chyba aż takiego badziewia, jak wieszcze wieszczyli. Z tej ramówki da się coś wydusić. zatem.... ł-run IT :]




      • pepsic Re: Mapa na dziś ? 25.12.11, 16:05
        W ramach uzupełnienia dorzucę "Angielską robotę" na dwójce (przed "Morderczą rozgrywką") z ulubieńcem Manii (Jasonem Stathamem), rzecz, jak tytuł wskazuje brytyjska i całkiem młoda oraz z kategorii sensacyjnej.

        TVN, 23:30, Naciągacze. ... Zgadnijcie, kto w głównej roli ? Yes, ten którego lubicie najbardziej..
        A mogło być tak pięknie, bo jako komediodramat zapowiadają;)

        Wiek a Tom Cruise - halo, a dobre geny, a zdrowy tryb życia?
        • barbasia1 Re: Mapa na dziś ? 25.12.11, 22:18
          > Wiek a Tom Cruise - halo, a dobre geny, a zdrowy tryb życia?

          A może jakiś lifting nowoczesny!??

          Ale rzeczywiście, Tom zawsze miał chłopięcą urodę, zawsze młodo wyglądał.
        • grek.grek Re: Mapa na dziś ? 26.12.11, 14:45
          to swoją drogą, pewnie, ale farbka włosiana, lifting subtelny i odsysanie pewnie też zaistniały, hehe.

          gośc kosi 30 milionów martwych linkolnów za film, na cos musi je wydać, bo inaczej musiałby nam rozdać ;] inwestuje więc w siebie. niegłupia idea.
          • pepsic Re: Mapa na dziś ? 26.12.11, 16:39
            No i dobrobyt dobrze wpływa na wygląd.
            Ps. Zgodna jestem przy święcie:)
            • barbasia1 Re: Mapa na dziś ? 27.12.11, 15:23
              pepsic napisała:

              > No i dobrobyt dobrze wpływa na wygląd.
              > Ps. Zgodna jestem przy święcie:)

              :)

              O to,to, nie musi ciężko harować, zamartwiać się o byt swój i rodziny, co zazwyczaj odbija się niekorzystnie na wyglądzie, zdrowiu człowieka ...

              Poza tym dzieki dobrobytowi można sobie zafundować wakacje kilka razy do roku, w romaitych mniej lub bardziej egzotycznych kurortach, gdzie oferuje się wszelkie możliwe zabiegi relaksująco-upiekszająco-odmładzające itd. ...
      • maniaczytania Re: Mapa na dziś ? 25.12.11, 16:25
        melduje sie i ja :)

        Wczoraj troche poogladalam, ale raczej ogolnie, to slabo - najpierw Kevina w NjuJorku, potem "Drugie podejscie" (cos jakby komedia romantyczna, ale raczej klasy C), potem koncowke "Love Actually", a potem koncowke "Angielskiego pacjenta".

        Na dzis nie nastawiam sie wiec na nic, zobacze, co podleci :)
        • barbasia1 Re: Mapa na dziś ? 25.12.11, 22:14
          Witaj, Maniu, świątecznie!

          A ja dla odmiany na środek, potem koniec "Salonu piękności" wpadłam.

          Rzecz działa się w amerykanskiej dzielnicy dla czarnych, a bohaterkami, jak można domyślić się po tytule, są tu głównie kobiety (Queen Latifah w roli głównej). Fajna, optymistyczna, lekka babska komedia, jak zdążyłam się zorientować z tych małych fragmentów ...

          Taki opis znalazlam:
          "Fryzjerka Gina Norris dla dobra córki przenosi się z Chicago do Atlanty, gdzie dziewczynka
          będzie mogła uczęszczać do prestiżowej szkoły muzycznej. Kobieta zatrudnia się w salonie kosmetycznym. Chimeryczny szef tak uprzykrza jej życie, że Gina porzuca posadę i otwiera własny zakład. Mimo że początki są trudne, bo były przełożony robi wszystko, żeby pokrzyżować jej szyki, Ginie i jej pracownikom udaje się stworzyć miejsce, w którym każda kobieta może liczyć nie tylko na zmianę wyglądu, ale także na rozmowę".

          www.telemagazyn.pl/program-tv/1000000023495,salon_pieknosci,id,t.html

          Jeden kawałek z filmu / z środka/ - to fragment audycji satyrycznej nadawanej przez lokalną rozgłośnię, którą to audycję prowadzi ostra czarna babeczka lubująca się w kpinie z facetów, audycji tej słuchają namiętnie pracownice i klientki w tytułowym salonie piękności -
          Jak kobieta pozbywa się uciążliwego partnera, który ją bije? Biała idzie na policję, a czarna mówi facetowi, że jest w ciąży i wtedy może być calkowicie pewna, że "czarnuchowi" (to autentyczny cytat!) zniknie z jej życia natychmiast, wyparuje jak kamfora... :))

          :)
          • maniaczytania Re: Mapa na dziś ? 26.12.11, 13:57
            a, tez to ogladalam, i tez gdzies tak od polowy, ale to raczej slabe bylo, nie podobalo mi sie znaczy ...

            Chociaz, jesli chodzi o "czarne" filmy, to wczoraj byl calkiem fajny - "Te swieta" o duzej rodzinie zbierajacej sie na swieta, w ktorej kazdy skrywal przed reszta jakies tajemnice. Byl przyjemny, z fajna muza (odpowiedzialny za muzyke do tego filmu byl Marcus Miller, znany jazzowy muzyk) i do tego z przeslaniem cieplym i rodzinnym :)
            • barbasia1 Re: Mapa na dziś ? 26.12.11, 14:15
              maniaczytania napisała:

              > a, tez to ogladalam, i tez gdzies tak od polowy, ale to raczej slabe bylo, nie
              > podobalo mi sie znaczy ...
              Tak?! No to szkoda wielka ...


              Marcus Miller - lubię :)
              www.youtube.com/watch?v=rceqlfqkzHo
              • barbasia1 Re: Mapa na dziś ? 26.12.11, 14:18
                korekta:

                > maniaczytania napisała:

                > a, tez to ogladalam, i tez gdzies tak od polowy, ale to raczej slabe bylo
                >nie podobalo mi sie znaczy ...

                Tak?! No to szkoda wielka, bo po tych kliku fragmentach miałam wrażenie, że zapowiada się nieźle ...

        • pepsic Re: Mapa na dziś ? 26.12.11, 16:51
          U mnie też słabiutko. W wigilię zmywanie do 24, czyli żegnaj pasterko, wczoraj połówka, ta większa "Angielskiej roboty". Niezłe, tyle że z przydługim zagajeniem, zbyt technicznym w sensie monotonnego okopywania się pod bankiem (w pewnym momencie pomyślałam, że Hrabiego Monte Christo oglądam) i suspensem po łebkach odwalonym. I tradycyjnie po 5 minut "Asterix'a i Obeliska" oraz "Przeminęło z wiatrem". A teraz debatuję nad spacerkiem. Choć nęcą mnie kolędy z kościoła mariackiego nadawane niebawem.
          :)
      • barbasia1 Re: Mapa na dziś ? 25.12.11, 22:32
        Nie, nie, nie jest to nowa adaptacja filmowa "Hrabiego Monte Christo", była już pokazywana u nas i to kilkakrotnie. Zwracano na nią uwagę, bo w roli pięknej Mercedes, w której zakochani byli Dantes i Mondego występuje tu Polka Dagmara Dominczyk. Oglądałam wyjatkowo chyba nawet ze dwa,a moze nawet trzy razy, jako że lubię i filmy kostiumowe i Dumasa. :)
        Może dziś też rzucę okiem ...

        He, he! Nieno, ale ja lubię / nomen omen/ Nicholasa Cage, ale reklamowani "Naciągacze" zaczynają stanowczo za późno dla mnie ...

        Goodnight
        :)

        • grek.grek Dexter V/4 26.12.11, 13:18
          heh, szczerze mówiąc tej chyba też nie oglądałem ;] nagrałem sobie wczoraj, więc może nadgryzę.

          Naciągaczy" też nie zobaczyłem. "Piratów" wczorajszych, jednak widziałem, więc też nie oglądalem. w sumie, udalo mi się z całego tego zestawu obejrzeć Dextera :]

          No a tam sie trochę kręci, hehe.

          ostatnio stanęło na tym, ze w domu na odludziu [jakieś stare zamknięte centrum informacyjne] Dexter zaszlachtowal rudowąsego Boyda i zobaczył, że go ktoś za drzwiami się kitwasi. Wyppada, a tam dziewczyna, jakaś poturbowana taka... ona mdleje, a Dexter konstatuje, ze został nakryty przez nią, i co z tym fantem począć ?

          właśnie, zasada brzmi "nie zabijaj niewinnych', ale... to #2 - #1 zaś "nie daj się złapać". No i nad tym właśnie dywaguje siedząc teraz przy nieprzytomnej pannicy. Czasami przybiera to formę dialogu z wyobrażeniem nieżyjącego ojczyma, który go wszystkiego nauczył i wpajał kodeksowe zasady. Zabić ją, bo jest świadkiem, czy nie ? a jeśli nie, to co z nią zrobić ?

          Na początek Dexter ją opatruje, bo solidnie jest poraniona, na plecach zwłaszcza. Ona się budzi, jest krańcowo spanikowana, próbuje uciekać, drze się i beczy, Dexter na prózno ją uspokaja, w końcu musi jej wpakować zastrzyk usypiający.

          Dostaje telefon od swojej siostry policjantki, zeby przyjechał na miejsce zabójstwa, w końcu pracuje jako laborant policyjny ds. śladów krwi z miejsc przestępstw. Musi zostawić dziewczynę. Pobiera tylko odciski palców dziewczyny zaciskając jej dłoń na butelce. Zamyka na klucz pokój i powrót.

          A jak wraca 'do świata', to od razu musi sie zmierzyć z opiekunką swojego synka. całą noc musiała z nim siedzieć, bo Dex nie wrócił do domu. I teraz komunikuje mu, ze odchodzi, i on sam powinien zacząc się bardziej synem interesować.

          drugi ciekawy wątek, to Quinn podejrzewający, że Dexter był tym Kylem Butlerem, ktory się kumplowal z Trinitym, zabójcą zony Dextera, już martwym, ale wciąz przez niczego nie świadomą policję poszukiwanym. Próbuje się skontaktować z trzymaną w ukryciu, pod specjalną policyjną ochroną, rodziną mordercy, żeby im pokazać zdjęcie Dextera do identyfikacji. Ale jest problem, bo przepisy ochrony są bardzo trudne do obejścia, jego kolega, któergo prosi o umożliwienie spotkania z nimi - nie może mu specjalnie pomóc. Quinn to jednak cwany typek i śledząc swojgo kumpla lokalizuje rodzinę.

          Dexter sprawdza odciski palców tej dziewczyny, co ją przetrzymuje. Jest w kartotece policyjnej. Nazywa się Lumen Pierce, pochodzi z Minnesoty, jakieś drobne sprawki, i jest poszukiwana przez rodzinę.

          Kiedy się dziewczyna budzi dexter znów próbuje ją uspokoić, ze nic jej nie grozi itd. że "nie ma Boyda, jesteś bezpieczna". Pyta ją o imie, a ona kłamię, ze "Rachel" na imię ma. pyta go czemu jej do szpitala nie zawiezie, a Dex na to, ze "nie mogę, widzialaś mnie, wiesz o mnie za dużo", a ona, ze "nic nie powiem, słowo honoru, poza tym, co ja tam widziałam... nic". Dexter daje jej antybiotyki, jakieś leki, a ona w długą chce dać, co sie nie udaje. Dexter łapie ją przy drugim kroku wzbudzając w niej kolejny histeryczny płacz. Znów ją zamyka.

          Tym razem, podążając za danymi policyjnymi, i z synem w betach na ręku, dociera do jej walizki i innych klamotów, które zostawiła w ostatnim miejscu zameldowania, w jakkimś hoteliku.
          Jest tam list, od jej matki, która prosi ją o powrót do domu, a z którego wynika też, ze chyba dziewczyna miała jakieś problemy z ojcem, może była molestowana i dlatego uciekła... Dexter przywozi jej cały majdan, żeby mogla się przebrać, przeczyttać sobie ten list itd.

          Potem zasuwa, zeby przeprosić opiekunkę i si,ę wytłumaczyć "pomagałem pewnej dziewczynie, zajęło mi to całą noc, być moze uratowaem jej życie..." [niby prawda, tylko taka trochę wybiórcza, hehe]. No i babka się zgadza, ale "ostatni raz".

          Po powrocie do chaty na odludziu Lumen atakuje go z zaczajki i zwiewa z tej chałupy, zamykając Dexa w środku na klucz. Ale co to dla zdeterminowanego czlowieka. Rozwala gośc słabe i cienkie drzwi, i za nią. Jakieś florydzkie podlaski podmiejskie, jakieś bagienka, jakieś coś, aż wreszcie dziewczyna wypada na ścieżkę, jedzie nią samochód napakowany nastolatkami, ale samymi chłopakami, więc mimo zaproszeń ona nie chce wsiąść do środka. Oni odjeżdzają, a Dexter ją łapie :]

          Równolegle Quinn szpiegując dociera syna Trinity'ego, który akurat wychodzi do sklepu - pokazuje mu zdjęcie Dextera i pyta czy to jest "Kyle Butler" ? chłopak patrzy, pyta "o co panu chodzi ?", Quinn ponawia pytanie, i w tym momencie dopadaja go policjanci z ochrony rodziny i samego chłopaka. Zatem - do familii dotarl, zdjęcie pokazal, ale odpowiedzi nie dostał :]

          Dexter postanawia Lumen o czymś poinformować. Pęta jej łapy, i wiezie autem. Na miejscu zakłada czarne rękawiczki, co u niej wywołuje płacz, bo wiaodmo że jak facet którego widzieliście kiedy zabijał innego faceta zakłąda rękawiczki, to nie dlatego, ze ma egzemę. A kiedy jeszcze w jego rękach pojawia się nóz...

          Dexter ciągnie ją do małego bajora, i pokazuje ofiary morderstw Boyda. Kobiety w formalinie. "widzisz ? tak byś skończyła, uratowałem cię. Zabijając Boyda ureatowałem wiele innych kobiet, które tak by skończyły. Teraz rozumiesz ?", tak jej klaruje. A ona "a może to ty je zabiłeś ?", na co on "może... nie dowiesz się tego". I zwierza się jej, ze zabito mu zoną, ze zrobił to ktoś podobny do Boyda i że to go motywuje do szlachtowania. Nie calkiem prawda, albo i g.wno prawda, ale po częsci coś w tym jest, heh. Daje jej nóz w dowód zaufania. Ona go nim od razu dźga, raniąc w ramię. Ale to raczej odruch, sposób odreagowania rozstrzęsienia... bo zaraz zaczyna płakać, a Dexter też nóz może jej delikatnie z ręki odebrać.

          No a potem pstryk i ona go opatruje. I sobie już normalnie rozmawiają. Ona go pyta o żonę, i ze jej przykro że go dziabnęla tym kozikiem, "myślałam, ze jesteś jak Boyd". I mowi mu, że Boyd ją więził, ze nie wie ile to trwało, i że już stracila nadzieję,ze kiedykowiek sie skończy. Dexter ją namawia do powrotu do domu, do rodziny, ale ona nie chce o tym slyszec. I powiada, ze "Boyd nie był sam... było ich kilku. To jeszcze nie koniec"

          [a w międzyczasie Quinn dostaje opiep,rz od szefowej wydziału, LaGuerty, że chodzi ze zdjęciem Dextera i próbuje potwierdzać idiotyczne teorie; "on stracił zonę, odwal się od niego", tak mu wygarnia, a później go zawiesza, czy tam coś, w każdym razie Quinn się trochę
          oddalił od sedna sprawy, i będzie mu ciężej działać, ale pewnie nie zrezygnuje, bo to zbyt
          ciekawy wątek, hehe].

          [policja gania za autorami morderstw, polegających na dekapitowaniu ofiar, i wydziobywaniu oczodołów, świątecznie się zrobiło ;), główny podejrzany na razie uciekł, zabijając zakładnika, kiedy wpadli mu policaje do chałupy - na razie pobocznośc, ale pewnie ma znaczenie dla losów Dextera i sprawy Lumen, skoro się kręci, w którymś miejscu zapewne nastąpi splot]

          tyle z 4 odcinka. Rozwija się nawet lepiej niż 4 seria, i 2 chyba też. Pytanie czy dalej bedzie równie dobrze. swoją droga, kurdesz, 5 seria, a scenarzystom pomysłów i wyczucia nie brakuje. Pogratulować :][ byle nie padli w dalszych odcinkach, bo zanosi sie na dobry thrill. Lumen ewidentnie coś ukrywa i kto wie, czy to ona nie stanie się najgorszą zmorą Dextera w tej serii. Ten wątek z "wracaj do domu, do rodziny", w sytuacji, gdy ona wie, czym on się zajmuje, jest świadkiem morderstwa jakie Dexter popełnil... hm, trochę takie sensacyjne, bo dotąd Dex robil perfekt alles żeby nawet cień podejrzenia na niego nie padł,a tutaj... taka wyrozumiałośc ? hehe ;]
          • barbasia1 Re: Dexter V/4 26.12.11, 14:05
            Dex, doskonały wybór, absolutna premiera tego wieczoru! A ja w końcu z całego świątecznego programu obejrzałam tylko fragment "Hrabiego Monte Christo", ten w którym Dantes w lochach twierdzy If pobiera nauki od księdza Farii i przygotowuje się do ucieczki ... :)

            Czuje, że Dex będzie miał romans z Lumen...
            No dobra przyznam się, wiem o romansie, bo kiedyś znalazłam w necie na artykuł o wszytskich kobietach Dextera...
            :)
            • grek.grek Re: Dexter V/4 26.12.11, 15:25
              o, no to tak skromnie Ci wyszło... :]

              a powiem Ci, ze nie zaskakuje mnie ta zapowiedź romansowa. Jak już się pojawiła, to cos musi być, a romans jakoś tak pasuje, bo w każdym sezonie, jak dotąd, Dexter romans utrzymywał. Zobaczymy, jak się rozwinie.
              • barbasia1 Re: Dexter V/4 26.12.11, 15:37
                Ha,ha, no tak wyszło...

                No tak, Eros i Thanatos zawsze chodzą w parze ... :)
    • barbasia1 Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani naiwni 26.12.11, 14:37
      czyli piosenki i skecze z Kabaretu Starszych Panów, w nowych aranżacjach, w wykonaniu znanych zacnych artystów i artystek m.in. Agi Zaryan, Ani Dąbrowskiej, Zbycha Zamachowskiego (uwielbiam interpretacje piosenek w jego wykonaniu), Tomasza Kota, Maćka Stuhra, który jak czytam, odpowiedzialny była za cały spektakl ...
      Już się szykuję ...
      :)
      • grek.grek Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani na 26.12.11, 15:34
        to ja bym dorzucił "8 milimetrów" w tvp2 [23:00] i Mission... [tvn, 22:00], czyli powtórkowo z wczorajszej nocy. To są niezłe filmy, więc bez trudu można polecić, jakby kto sie przymierzał.

        w Kulturze dają "Pachnidło" [21:00], nie wiem, ale czytałem ksiązkę [niegruba, więc mnie zachęciło... hehe, nie - serio, literatura XX wieku, zwłaszcza drugiej połowy, to chwasty są zwykle, więc rzadko sięgam], jest w niej tak wiele plastycznych opisów zapachów, sposobów sporządzania perfum, stanów wewnętrznych bohatera, że przełożenie tego na ekran wydaje się
        być niemożliwością. Można próbować, ale w sukces takowych usiłowań, coś mi sie nie dowierza :] Ale... może, kto wie ?.. Niemożliwe, to żeby facet z opuszczonymi spodniami biegł szybciej od kobiety z zakasaną kiecką, reszta jest w zasięgu możliwości ;]

        POlsat daje ciekawą propozycję. "Zapaść", 0:25, film z zajawki wynikałoby - szpiegowski. Młody agent FBI pod przykrywką ma śledzić innego agenta FBI, podejrzewanego o jakieś
        eskcesy, ale w tym wszystkim ponoć ma być jakaś wywrotka. Brzmi całkiem nienajgorzej, może by spróbować ?



        • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani na 26.12.11, 15:55
          Namierzyłeś już TVPKulturę? Jeśli tak to bardzo Ci polecam adaptację filmową "Pachnidła", jest wspaniała wizualnie, efektowna, (wspaniale dzięki animacji koputerowej udało się odtworzyć klimat, zbudowę XVIII wiecznego Paryża, z absolutnym rozmachem stworzono pracownię, w której Jan Baptiste praktykował u Giuseppe Baldiniego, sławnego niegdyś na cały Paryż wytwórcy perfum (ucharakteryzowany nie do rozpoznania doskonały Dustin Hoffman), wielobarwna z dominująca oczywiscie czerwienią w różnych tonacjach i odcieniach; to bardzo wierna książce adaptacja (też czytałam, też znam "Pachnidło"), robi wrażenie, wspaniała rzecz na święta!

          Pamiętam, że krytycy wnosili jakieś zastrzeżenia do tego filmu , ale już nie pamiętam, o co dokładnie chodziło.
          W każdym razie raz jeszcze, polecam bardzo!

          :)
          • pepsic Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani na 26.12.11, 16:28
            Klina mi teraz zabiłaś:(
            • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani na 27.12.11, 15:57
              pepsic napisała:

              > Klina mi teraz zabiłaś:(

              !?
              Nie chciałam, słowo daję! ;))
            • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani na 28.12.11, 15:17
              pepsic napisała:

              > Klina mi teraz zabiłaś:(

              Określenie "wspaniała rzecz na święta" może nie jest fortunne, zważywszy na samą historię i i makabryczne obrazy, sceny ...
              Przypomniałam sobie film.
              Okazało się, że pamięć moja wyrzuciła wiele z tych makabrycznych scen!??
              • pepsic Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani na 28.12.11, 18:41
                Określenie "wspaniała rzecz na święta" może nie jest fortunne, zważywszy na sa mą historię i i makabryczne obrazy, sceny ...
                Nie, nie. Tego akurat nie skojarzyłam. Chodzi o to, że nastawiłam się na Smuteczki, ale po Twojej pochlebnej zapowiedzi pod adresem "Pachnidła" zaczęłam się wahać, co wybrać.

                Tak, pana od prywatnego teatru miałam na myśli, afiszującego się miłością do władzy i nawołującego z kolega Szycem do blokady marszu niepodległości (podobno to odszczekał). No i po co to było?
                • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani na 29.12.11, 15:04
                  OK. Teraz rozumiem! :)

                  A wiesz, że nawet nie widziałam o tym!?

                  :)
        • pepsic cd. Smuteczek; Pachnidło na Kulturze 21:00 26.12.11, 16:19
          W wakacje próbowałam podejść literackie "Pachnidło", nieskutecznie. Chyba ze mną coś nie tak, za nic nie potrafię podzielić entuzjazmu. Do wersji filmowej również mam uczucia ambiwalentne i podobnie podzielam twoje obawy, czy psychopatyczne dziwactwo można przelać na ekran, i jak.

          Zatem szykuję się na "Smuteczki", bo u mnie jakoś smętnie w te święta jest:(. Mam nadzieję, że uda mi się przeżyć występ jednego z dupowłazów, dla niezorientowanych: chodzi o gościa o wyglądzie woźnicy, którego fenomenu i popularności również nie mogę pojąć, nie wspominając o wątpliwościach odnośnie posiadania talentu.

          Ps. No nie, parasola też się nie otworzy w wiadomym miejscu;)
          • barbasia1 Re: cd. Smuteczek; Pachnidło na Kulturze 21:00 26.12.11, 20:37
            Dzień dziś wyjątkowo smętny wszędzie .
            To może na poprawienie nastroju specjanie dla Ciebie, coś muzycznego, dla odmiany pani zaśpiewa:

            www.youtube.com/watch?v=vv5JDZQ-xGo
            "Smuteczek" - hehehehehe, niech zgadnę chodzi Ci o TK, taaak? ;))))

            Nie smęć się, Pepsic!
            Pozdrawiam serdecznie ! :)

            W takim razie musisz dać szansę tej książce raz jeszcze stosownym czasie, choćby dla jej szalenie barwnego języka ...
            :)
            • pepsic Re: cd. Smuteczek; Pachnidło na Kulturze 21:00 28.12.11, 18:26
              Barbasiu, śliczne podziękowania za Adele, przepraszam, że dopiero dzisiaj:)
              Ps. Nie podeszła mi ani książka, ani film, który mnie autentycznie wymęczył, no może poza stroną wizualną,
              • barbasia1 Re: cd. Smuteczek; Pachnidło na Kulturze 21:00 29.12.11, 15:17
                pepsic napisała:

                > Barbasiu, śliczne podziękowania za Adele, przepraszam, że dopiero dzisiaj:)
                Bardzo proszę!!! Cała przyjemność po mojej stronie, Droga Pepsic.
                /Następnym razem coś oryginalniejszego będzie! /

                > Ps. Nie podeszła mi ani książka, ani film, który mnie autentycznie wymęczył, no
                > może poza stroną wizualną ...

                Książka jest bez wątpienia prowokacją literacką ... Udaną, jak czytałam. Pachnidło ukazało się się w aurze skandalu, mówiono, że jest "amoralne", "prowokacyjne" !
          • grek.grek Re: cd. Smuteczek; Pachnidło na Kulturze 21:00 27.12.11, 13:21
            Wiesz jak jest, Pepsic, de gustibus... itd :]

            oglądasz "Killing", jak Ci się podobają kolejne odcinki ?
            • pepsic "Killing" 28.12.11, 18:50
              Staram się, niestety ostatni dwupak dane mi było obejrzeć po łebkach z racji świątecznych zawirowań. Na razie moja teza nie padła, znaczy mój gł. podejrzany (bliski współpracownik ojca) nie daje żadnego znaku, co w sumie dobrze rokuje. Myślę, że trzyma tempo przyzwoicie. Dzisiaj zdaje się nowe odcinki.
              Ps. Wiem, jak jest, ale to trochę wymówka?
              • grek.grek Re: "Killing" 29.12.11, 13:54
                Wymówka ? a propos ? [trochę wątek chyba zgubiłem...]

                Jeśli serial kryminalny nie zawodzi, to musi coś w nim być :]
                • pepsic Re: "Killing" 29.12.11, 14:32
                  Mogłeś napisać, że się nie znam, albo co. Tymczasem kulturalnie odpisałeś, że o gustach się nie dyskutuje (dot. Pachnidła).
                  ;)
                  • grek.grek Re: "Killing" 29.12.11, 16:08
                    haha, ale to żaden eufemizm był, mam nadzieję że tak tego nie odebrałaś. Nie ma żadnych kanonów w tej materii i pewnie w żadnej innej, na szczęście :]
        • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek, czyli ostani na 26.12.11, 20:50
          > w Kulturze dają "Pachnidło" [21:00], nie wiem, ale czytałem ksiązkę [...] jest w niej tak >wiele plastycznych opisów zapachów, sposobów sporządzania perfum, stanów
          > wewnętrznych bohatera, że przełożenie tego na ekran wydaje się
          > być niemożliwością.

          Na pewno w filmie Tykwera widać wielkie starania, by oddać za pomocą obrazu świat zapachów, opisanych tak efektownie przez Suskinda, zarówno tych pięknych (wyobrażenia zapachu lawendy, róż przynoszą różobrazy fioletowo-niebieskich kwitnących pól lawendowych, góry płaktów różanych przeznaczonych do produkcji ekstraktów kwiatowych, składników perfum), jak i tych obrzydliwych (trurpistyczne obrazy z targu ).

          Po części na pewno są to starania udane. Wiadomo, nie wszytsko co w językowe da się przełożyć na obraz.
          • grek.grek Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek/"Pachnidło" 27.12.11, 13:19
            obejrzalem, nie cały, ale... no, na oko 3/4 :] rzeczywiście, miałaś rację, zrobiony z klasą, kulturą i ambicją, niemniej... udalo się to, co mogło sie udać, bo jednak zapachów po prostu nie sposób pokazać, nie sposób też na ekranie odmalować wewnętrznego monologu, ktory podany w książce jednak ma niepowtarzalny charakter i pobudza bardziej wyobraźnię, nawet jesli nie występuje w pierwszej osobie ;] np. trudno oddać na ekranie przemyślenia Grenouille'a w tej grocie jaskiniowej, w której się zamelinował na czas jakiś.

            Ciekaw byłem sceny orgii, jaka wybucha w finale ;] Ciekaw byłem, na ile będzie to orgia zmysłów i ciał, a na ile poezji ekranowej i umiejętnego dyrygowania tłumem. No i chyba jednak malunek ekranowy i dyrygencka batuta pokonały zmysły. Seksu w tym wiele nie było, ale... może takie było załozenie, ale jeśli tak - to było trochę askeuranckie, wg mnie.

            Grenouille w powieści był mało twarzowym pokurczem, tutaj jest calkiem normalny i chyba dla wielu kobiet mógłby być nawet przystojny ?

            podobala mi się filmowa Laura, w książce została zupełnie ubóstwiona jako model piękności, w filmie musiała nabrać ludzkich kształtów, i te ludzkie kształty pani Rachel Hurd-Wood były bez zarzutu. Bardzo bardzo ładna, śliczna bym nawet rzekł :]

            "Zapaść' w Polsacie jakoś tak mniej chwytliwa. Młody agent FBI dostaje misję śledzenia doświadczonego agenta, którtego centrala podejrzewa o to, ze mo,ze być pedofilem, potem się okazuje, ze chodzi o zdradę stanu, i to wtedy kiedy młody agent zaprzyjaźnia się ze
            starszym i ich rodziny się do siebie zbliżają, a koniec końców starszy agent okazuje si,ę faktycznie być kablem ruskim i zostaje zdemaskowany dzieki prowokacji śledzących go agentów. rzecz oparta na faktach, kabel agent Hanssen został aresztowany i skazany. Film jest bez popisów, z ambicjami bycia szpiegowską rozrywką dla wytrawnych kinomanów, ale trochę mi brakowało przede wszystkim lepszych aktorów męskich.

            • grek.grek Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek/"Pachnidło" 27.12.11, 14:28
              uff, pardons, agent Hanssen nie jest "pedofilem' podejrzanym, a podejrzanym o to, ze się ze swoim seksem malżeńskim videofilnie udziela w internecie, on - ultrakatolik i moralista :] na początku sądziłem, ze chodzi o pedofilię i tak mi się jakoś utrwaliło, jakby faktycznie o to chodziło, heh. Co ta propaganda robi z człowieka ;]
            • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek/"Pachnidło" 27.12.11, 15:52
              Ja obejrzałam na komputrze ok. 1/4 "Pachnidla", dziś postaram się dokończyć ...

              > Grenouille w powieści był mało twarzowym pokurczem, tutaj jest calkiem normalny
              > i chyba dla wielu kobiet mógłby być nawet przystojny ?

              A tak, zupełnie o tym zapomniałam , to jest jedno z niewielu istotnych odstępstw od oryginału książkowego ...

              Tak, filmowy Jan Baptysta jest całkiem przystojny, zupełnie odwrotnie niż ten książkowy . Co ciekawe, bez epatowania brzydotą fizyczności udało się Tykwerowi stworzyć nie mniej demoniczną postać, prawda?

              CDN.!!!
              :)
              • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek 27.12.11, 16:36
                "Smuteczek" był absolutnie uroczy. Wielkie brawa dla scenarzysty i rezysera tego widowiska Maćka Sthura, ktory wystąpił w roli (starszego) Pana Y (Panem X był Grzegorz Małecki, do złudzenia podobny do Jerzego Wasowskiego!? Cała obsada była rewelacyjna - Aga Zaryan!, która pokazała,że nie tylko potrafi znakomicie śpiewać, ale także ma talent aktorski, czyty talent komediowy (interpretowała piosenkę "Portugalczyk Osculati"), Joanna Kołaczkowska, ktora brawurowo, jak to ona tylko potrafi, wykonała wraz ze Zbyszkiem Zamachowskim piosenkę "Przeklnij mnie". Prześwietny był Piotr Adamczyk w roli docenta Kurniewicza erotologa, he,he (a już myślałam, że Adamczyk zgubił bezpowrotnie swój talent), który wypracował w sobie zdolność szybkiego zakochiwania się w kobietach (w dwie sekundy zakochał się w zdjęciu Hrabiny Turbaczewskiej - w tej roli świetna, przezdolna Ewa Konstancja Bułhak. Ślicznie śpiewały ruda, trochę przypominajaca Kwiatkowską, Dominika Kluźniak oraz Joanna Kulig... Tomasz Kot, a i Tomasz Karolak też się dobrze spisali.

                Tyle na gorąco!
                A i jeszcze rewelacjnie wyglądała grupa śpiewająca piosenkę "Taka gmina",
                może ktos wrzuci filmik na youtube, to trzeba zobaczyć! ;))

                Na koniec coś w klimacie:

                www.youtube.com/watch?v=oZZ2mOvtk5w&feature=related
                :)
                • grek.grek Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek 28.12.11, 13:43
                  nie obejrzałem, ale... wystarczy mi Twoja relacja :]

                  Muzycznie - jak zawsze ciekawie.
                  • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek 28.12.11, 15:00
                    :)
                    Ale gdybyś jednak chciła zobaczyć "Smuteczek", to jest już video na stronie tvp.pl:

                    www.tvp.pl/rozrywka/wydarzenia/swieta-i-sylwester-w-tvp/smuteczek/smuteczek-czyli-ostatni-naiwni/5996535
                    I jeszcze zdjęcie atrakcyjnych inaczej przedstawicieli "Takiej gminy" (i kilka innych w linku ;)

                    kultura.gazeta.pl/kultura/51,114532,10879154.html?i=1

                    Jedna korekta, hrabina nazywała się Tyłbaczewska, przepraszam za ten błąd.

                    :)
                    • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek 28.12.11, 15:22
                      A gościnnie spiewając piosenkę "Taka gmina"
                      wystąpiła Magda Umer jako Gwiżdż Janina.

                      ;)
                  • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek 28.12.11, 15:25
                    www.youtube.com/watch?v=wyT1yuIE7_k&feature=related
                    ;)
              • grek.grek Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek/"Pachnidło" 28.12.11, 13:49
                no wlaśnie, i mnie się wydaje, że chyba jednak dość poważne, bo kreuje sytuację mniej poruszającą niż w książce. Paskuda i pokurcz odnoszący triumf nad tłumem w finale powieści - nadzwyczajna konstrukcja i wrażenie. A w filmie... wypada to zdecydowanie mniej korzystnie i efektownie, nie oddaje zamysłu autora oryginału.

                ja sądzę, ze sam Baptysta jest po prostu figurą artysty, które w drodze do realizacji swojej idei nie uznaje półśrodków. Czy to, co tworzy ostatecznie, jest warte poświęcenia istnień ludzkich ? oto jest pytanie... :] Z jego punktu widzenia, człowieka zawsze odpychanego, outsidera, uczonego niemal niechęci do świata i ludzi - wcale niekoniecznie oczywista jest odpowiedź.
                • barbasia1 Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek/"Pachnidło" 28.12.11, 16:15
                  Właśnie, bo ten film nie jest jednak w pełni wierną adpatacją powieści /jak mi się wcześniej zdawało/, a raczej jest jej interpretacją, Tykwer nieco inaczej pokazuje historię i postać samego Jana Baptysty ...

                  cdn.
                  • grek.grek Re: Dziśw TVP2 o 21.30 Smuteczek/"Pachnidło" 29.12.11, 13:59
                    chyba tak właśnie jest, Barbasiu. I, wg mnie, trochę traci w stosunku do literackiego oryginału, ale za to rekompensuje to bardzo dobrą realizacją i generalnie... dopracowany taki jest, widać
                    że się do tego ekipa przyłożyła i chyba tę glówną ideę zachowuje, dowozi ją do końca :]
                    • maniaczytania Pachnidlo 29.12.11, 15:22
                      filmu nie ogladalam, ksiazke czytalam dawno temu (jakies bedzie juz z 15 lat rety!) i podobala mi sie bardzo, a ze wyobraznie mam bujna nie potrzebuje tego ogladac.

                      A wiecie, ze do rezyserowania tegoz w konkury stawal nasz Jan Jakub Kolski?
                      • barbasia1 Re: Pachnidlo 29.12.11, 15:38
                        maniaczytania napisała:

                        > A wiecie, ze do rezyserowania tegoz w konkury stawal nasz Jan Jakub Kolski?

                        Dobrze, że o tym wspominasz! Słyszłam o tym.
                        Kolski nie wyreżyserował "Pachnidła", powstało za to "Jasinium"...
                        • barbasia1 Re: Pachnidlo 29.12.11, 15:40
                          JASMINIUM! (które, mówiąc szczerze, średnio mi się podobało)
                          • barbasia1 Re: Pachnidlo 29.12.11, 15:41
                            Ożeż, do trzech razy sztuka - "Jasminum".

                            :)
                            • maniaczytania Re: Pachnidlo 29.12.11, 16:18
                              mnie sie "Jasminum" bardzo podobalo, jako taka bajka ladna
    • grek.grek "HOuse" i... coś jeszcze na dziś ? 28.12.11, 14:49
      krucafax, ale bida dzisiaj ramówkowa :] - "HOuse" o północku, siedzę, jutro Wam nadziobię zachęcająco, żeby Wam nie przyszlo głowy nie obejrzeć, heh.

      Kultura daje "Po nim", francuski romans psychoromans ?, 1:25. Ładnie, może się skusze, aczkolwiek... sygnał Kultury jeszcze nie jest, tutaj przynajmniej, dostatecznie mocny, żeby nie obyło się bez ekscesów, pod tytułem : pikslowanie na ekranie, zanikanie na ekranie itp, co miało miejsce wczoraj w nocy, kiedy usiłowałem odbyć, hehe, 125 sesję "Requiem dla snu". Tak cię cięło, tak się gięło, że mnie odstraszyło ostatecznie i zmusiło do rezygnacji. Moze dziś będzie lepiej... Ponoć nadajniki Kultury, w ogole polskich kanałów na tej tzw. cyfrówce są jeszcze slabe [może nie wszędzie, czego Wam życzę], właściwe mają wejść od czerwca. Do tej pory zakłóceń nie było, ale wczoraj - dzicz normalnie :] Widać jakaś eskadra samolotów przelatywała tam i z powrotem, i to w tempie żółwia zaspanego, to i sygnał zdechł... heheheh.

      • barbasia1 Re: "HOuse" i... coś jeszcze na dziś ? 28.12.11, 15:10
        Nic bez zapowiedzi tu, bez Twojej zachęty już nie oglądamy, tak nas rozpuściłeś, fakt. ;)))

        Tak, tak, sygnał TVPKultury jeszcze słaby i dotyczy to całego kraju, to samo mówił mi mój brat ...

        >Widać jakaś eskadra samolotów przelatywała tam i z powrotem, i to w tempie żółwia >zaspanego, to i sygnał zdechł... heheheh.
        Ha, ha :)
    • grek.grek "Po nim" spojler 29.12.11, 11:21
      W nocy samoloty tym razem nie latały, hehe, dało się oglądać. A co widział...

      "Po nim", tak się ten fim nazywa. Francuskhhi.

      Zajawka jest taka, ze Matthieu wybiera się z przyjacielem, Frankiem na wieczór kawalerski ich wspólnego znajomego. Przebierają się za dziewczyny [bez gejowskich podtekstów], a matka Mathieu - Camille jeszcze im pomaga w zrobieniu makijażu.

      Wieczorem telefon - Mathieu i Frank mieli wypadek, piep,rzneli w drzewo samochodem. Mathieu nie żyje. No i czarna rozpacz matki, płacze, i tak dalej, a po wszystkim musi być identyfikacja ciała, pogrzeb i konieczność poradzenia sobie z traumą.

      Tyle zajawka, ale dalej spojler/streszczenie.

      W zasadzie chodzi o to, jak matka przechodzi ten okres po nagłej śmierci syna. Miał 20 lat, życie przed sobą i nagle bach i po człowieku.

      Uwaga Camille skupia się na Franku, tym przyjacielu zmarłego syna, Franku który prowadził feralnego dnia auto, którym walnęli w drzewo, Franku, ktory być może przyczynił się do śmierci Mathieu.

      Chłopak nie przychodzi na pogrzeb. Camille spotyka go później siedzącego przy drzewie, w ktore uderzyli i gdzie zginął mathieu. Zaprasza go do domu, na stypę. Obecność chłopaka zupelnie konsternuje całą resztę żałobników, zwlaszcza dziewczynę Mathieu, która próbuje Franka zlinczować, ofk na miarę swoich możliwości. Camille zabiera go stamtąd na grób Mathieu - Frank ma swoją wiązankę kwiatów, bardzo skromną, i tak patrzy zakłopotany, gdzie by tu je położyć pośród wypasionych wieńców, szuka jakiegoś miejsca z boku, ale ona te kwiatki bierze od niego i kładzie na samym środku - bardzo dobra scena, zwłaszcza, ze on się zaraz rozbecza, a ona go pociesza.

      Camille ma córkę, w trzecim miesiącu ciązy, ma eks-męża, ojca Franka, z ktorym utrzymuje przyjacielskie stosunki, a on wyraźnie czeka na jakiś sygnał od niej, żeby znów mogli sie zejść, ale nie z nimi się zbliża po śmierci mathieu, a wlaśnie z Frankiem. Koniecznie chce wiedzieć, jak to było, ten wypadek, jak się to rozegrało, Frank jej opowiada, ze kiedy walnęli, to się zaklinowali w aucie, matthieu był ranny, zmarł mimo że szybko przyjechała pomoc, a Frank mu do końca dodawał nadziei. To ma dla niej większe znaczenie - Frank był ostatnim, ktory widział jej syna, był jego przyjacielem, Frank... mógłby być przecież jak Mathieu. Tak naprawdę, to oni dwoje najbardziej przeżyli tę sytuację - ona, jako matka, i on, jako ten, który w uczestniczył i widział tę śmierć z bliska. Na nich obojgu piętno tej śmierci widać najbardziej wyraziście.

      Od tej pory Camille wykazuje coś w rodzaju "odpowidzialności za losy Franka", jak sama mówi. Chodzi za nim, śledzi go, odwiedza uniwerek na którym się obaj, z Mathieu, uczyli i dogląda stopni Franka, dowiedziawszy się, ze chłopak opuszcza zajęcia, a potem odkrywszy, ze zamiast sie uczyć pracuje w firmie budowlanej swojego ojca - robi staremu awanturę, a Frankowi załatwia pracę w księgarni, której jest właścicielką, co ma mu pomóc w nauce, a jednocześnie nie pozbawić możliwości dorabiania sobie.

      Odpędza od niego dziewczyny, chodzi do jego rodziców... tak jakby miejsce po utraconym synu chciała wypełnić troską o przyszłość jego przyjaciela.

      Któregoś dnia zabiera go na przejażdzkę autem, tą ulicą, przy której się rozbili. Pozwala mu prowadzić, pyta jak prędko wtedy jechali, i każe mu do takiej szybkości rozpędzić auto, i w pewnym momencie stara się skręcić kierownicę tak, jakby chciała ich rozwalić na drzewie, ledwie Frankowi udaje się uniknąć zderzenia. Jest zaszokowany, a ona na to, ze "chciałam zrozumiec, jak to możliwe, jak to moglo wyglądać".

      Odwiedza ją młoda dziewczyna z Portugalii, koleżanka Mathieu i Franka, który też ma korzenie portugalskie, ma tam dziadków jakichś, czy coś takiego, dziecko imigrantów w drugim pokoleniu ;] Camille nie mówi jej, ze Mathieu nie żyje. Po co ? To istotna moment, co się później okaże.

      Mimo rosnącego zaniepokojenia rodziny Franka zainteresowaniem ich synem ze strony Camille oboje sie wybierają na koncert. Camille miała na niego pójśc razem z synem... Muzyka jest mlodzieżowa, Camille trochę tam nie pasuje, próbuje jakoś tam machać płetwami w tłumie, słabo jej to idzie... ale za to obserwuje Franka, jego zachowania, widzi w nim, a jakże - syna, tak by się zachowywał Mathieu, gdyby teraz byli tu razem, jak planowali...

      W księgarni odbywa się wieczór poetycki, czytany jest wiersz, w którym motywem przewodnim jest... śmierć w wypadku samochodowym. trudno powiedzieć : czy ten fakt, czy może parę drinków jakie Camille wychyla w barze, do którego po wszystkim idzie z Frankiem, i chłopakiem od czytania poezji są katalizatorem podjęcia decyzji o podpaleniu drzewa, na ktorym się rozbił Mathieu - pomaga jej w tym Frank.

      Policja ich zgarnia [nie widać tego momentu, ale narracja nie pozostawia wątpliwości], a rodzina Franka sklada pozew sądowy o wydanie zakazu zbliżania się Camille do ich syna. Sąd aprobuje.

      Brak możliwości widywania się z Frankiem podnosi ciśnienie Camille. Jest rozdrażniona.

      Przechodzi calkowicie obok narodzin wnuka, a kiedy wkrótce córka odwiedza ją razem z bobasem, bezceremonialnie bierze ich za fraki i po prostu wyrzuca z domu, wściekła rzekomo na to, ze weszli do jej mieszkania bez pytania. Oni już nie są istotni w jej zyciu. Tak samo, jak esk-mąz, któremu nie daje żadnej szansy na powrót, na którą on czekał, licząc, ze śmierć Mathieu z powrotem ich do siebie popchnie.

      Camille próbuje z Frankiem jakoś więź utrzymywac, wysyła mu prezent urodzinowy - skuter. Rodzice chłopaka przyprowadzają prezent z powrotem, do jej księgarni, a wkurzona Camille każe im spie,przać. Potem bierze ten skuter i prowadzi go przez całe miasto zaczepiając ludzi i oferując im "weźcie go, za darmo", ale... nikt nie chce...

      Zupelnie wyobcowana wyjeżdza z Paryża - jedzie do Portugalii, do Lizbony. Ma adres pensjonatu, gdzie Mathieu i Frank pracowali razem w lecie. Przyjeżdza i pyta o Franka. Kierują ją do odpowiedniego pokoju. Chłopak śpi. Ona zaś siada cicho przy nim, kamera daje długie ujęcie samych tylko jej oczu, z bocznego ujęcia, maly błysk flesza i... i koniec. POjechała do... syna :]

      I co powiecie ? Bez zarzutu sfilmowany, w roli Camille sama Catherine Deneuve, rzecz stosunkowo świeża [2006].

      Właściwie trudno tę relację jednoznacznie określić - mnie wyglądało na to, ze ona traktuje go jak substytut swojego zmarłego syna, a dzięki temu, ze byli oni przyjaciółmi - jest jej łatwiej i, z jej punktu widzenia, może to sie wydawać wręcz naturalne, nawet jesli on ma swoich rodziców.

      W opisie oficjalnym mowa jest o "niszczycielskim romansie" - g.wno prawda, mówiąc rzeczowo. Nie ma tutaj romansu, może komuś nadpobudliwemu i dopatrującemu się szóstego dna w każdym geście i słowie pachnieć takowym, ale jakoś mnie się to nie zdarzyło. Nie ma wg mnie nawet szans na to. Camille nie postrzega Franka w kategoriach seksualnych. Jest jedna scena, w końcówce, kiedy zaczepia pewnego chłopaka na ulicy, na cos sie umawiają, ale ona dostaje telefon, a on się spieszy, więc się rozstają... trudno powiedzieć o co tam chodzi, ale znów seksu bym do tego nie mieszał, chociaż Francuzi ponoć wszystko seksem doprawiają ;]

      House - po reklamach ;]




      • maniaczytania Re: "Po nim" spojler 29.12.11, 11:40
        chcialam tylko napisac, ze House'a i ja wczoraj/dzisiaj widzialam - niezly byl... zwlaszcza przypadek medyczny (chyba za bardzo nie mozemy tu zaspojlerowac, co? bo koncowka jest dobra, oj dobra).

        aaa, w ramach nicniebyciaciekawegowtv ostatnio obejrzalam calkiem niezly film sensacyjny "Tozsamosc" z Liamem Neesonem i Diane Kruger, akcja w Berlinie i tylko strasznie slaby sie okazal motyw, dla ktorego cala misterna intryge uknuto...
        • grek.grek "Po nim" spojler/"HOuse" 29.12.11, 13:52
          wcześnie był ;] Fakt, końcówka niezła.

          ale... bez spojlera, ale parę słów na zachętę ? ja spróbuję :]

          w zasadzie, to House caly czas przechodzi rozstanie ze swoją dziewczyną i wychodzi z siebie, zeby jej grać na nerwach i wzbudzać poczucie winy.

          najnowszy pomysł - ożenek :] z atrakcyjną Rosjanką, nie z miłości, ale dla obopólnych korzyści. A przede wszystkim, chyba po to,zeby Cudy pokazać, jak bardzo lekko i pogardliwie traktuje instytucję małżeństwa.

          i dużo zabawek dla chłopców. Maniu, która Ci sie najbardziej podobała ? Mnie chyba "potwór" ;], chociaż eskadra powietrzna też miała swój urok, nie mowiąc o tym urządzeniu
          do śmigania korytarzami i tej grze dziwnej, w której cała reprezentacja Polski skłąda się z Chińczykow płci obojga. Diagnozowanie odbywać się będzie w warunkach partyzanckich, polowych, bojowych i wszelkich innych.

          wejście - House przemykający w tle, w czarnych okularach, na tym... urządzeniu. Skoncetrujcie się, nie patrzcie na lekarzy, tylko w pole za nimi, on tam się pojawi, hehe.

          bezdomny z licznymi powikłaniami chorobowymi , ale ważniejsze pytanie : kim jest ten facet ?

          "jego czołgi zaraz wjadą na twoją Champs Elyses" [maj frencz is łik] - jak sądzicie, czy to ostrzeżenie o charakterze seksualnym ?

          "Gdy kobieta nie musi służyć mężczyźnie, zaczyna się mądrzyć" - hehe, wiecie kto... taki on jest, taki jest on.

          - móglby pan tego nie robić przy mnie ?"
          - wątpię, robię to głównie z twojego powodu.
          czego może dotyczyć ten dialog ? seksu albo autoerotyzmu ? cierpliwości ;]

          będzie coś o "wkładaniu kabla" pod stołem... dużo ciekawego, heh.





          • maniaczytania Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 29.12.11, 14:01
            gud napisane :)

            a co do zabawek, to mnie sie najbardziej 'segway' jednak podobal, chyba bym nawet chciala taki :)
            • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 29.12.11, 14:45
              Opis House'a brzmi równie intrygująco, co tajemniczo, Greku, Maniu! ;))
              • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 29.12.11, 14:46
                Nie opis a zajawki ... ;)
          • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 29.12.11, 15:21
            grek.grek napisał:
            > "jego czołgi zaraz wjadą na twoją Champs Elyses" [maj frencz is łik] - jak sądz
            > icie, czy to ostrzeżenie o charakterze seksualnym ?
            He,he!
            Bardzo możliwe ... :)

            Dzięki za fajne momenty! :)
            • grek.grek Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 29.12.11, 16:10
              bardzo proszę, mam nadzieję, ze będą jeszcze lepsze w bezpośrednim kontakcie podczas oglądania, czego Ci życzę :]
              • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 30.12.11, 15:17
                W bezpośrednim kontakcie były równie dobre jak Twoje zgrabne, obrazowe zajawki ! :)

                Pewnie wiesz Greku, wiecie, a jeśli nie wiecie to powiem, ową Rosjankę (właściwie dlaczego nie Polkę?!), która poślubiła House'a dla zielonej karty (A House ją na złość Cuddy) zagrała Polka - Karolina Wyrda. Pamiętam nie tak dawno rozpisywano się na temat jej udziału w "Housie" na stronach filmowo-serialowych ...

                Co z zbawek mi się podobało - zdalnie sterowane latające helikopterki!? Fascynująca sprawa. ;)

                W finale naparwdę efektowne zaskoczenie zaplanowali scenarzyści. Powiem, dla tych , którzy nie widzieli - pacjent, młody chłopak, którego bardzo polubiła Ruda ze wzajemnością (a mnie się od początku wydał dziwny ... z twarzy!?) , okazał się psychopatycznym mordercą, w dodatku kanibalem (te kosteczki znalezione w jego przewodzie pokarmowym wcale nie były wcale z kurczaka ... Ufff), który zabił 13 kobiet czy osób w kilku stanach; na koniec, już po zdiagnozowaniu jego choroby i zaleceniu określonej diety (!!!?), zwiał ze szpitala ...

                Przy okazji rodzi się chyba dylemat (a może nie), czy za ratować za wszelką cenę życie i zdrowie psychopacie mającemu na sumieniu wiele morderstw, człowiekowi, który nie przestanie mordować dopóki nie zostanie odizolowany od społeczeństwa?


                :)
                • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 30.12.11, 15:39
                  Dobre zakończenie mieliście rację! :)
                • grek.grek Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 30.12.11, 15:48
                  hehe, no to ulga i cieszę się :]

                  dylemat rzeczywiście ciekawy, bo dotykający istoty lekarskiego powołania. No i... czy ten killer powróci żeby Rudą zjeśc ? :]. Chyba by szkoda było... Swoją drogą, niechcący dziabnąłem jakiś zajawkowy opis jednego z następnych odcinków i wynika z niego, ze do serialu wróci postać z poprzednich sezonów, "Trzynastka" ?, a zatem dni Rudej mogą być policzone... Trochę szkoda, urocza jest :]
                  • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 30.12.11, 16:10
                    Witaj Greku! :)))

                    He, he, he ! Ruda trochę ciałka ma na sobie, nie jest to typ chudej kościstej i żylastej ... ;))

                    Może tak szybko Ruda nie odejdzie?

                    :)
                    • grek.grek Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 30.12.11, 16:17
                      hop hop, Barbasiu :]

                      udanego Nowego Roku dla Ciebie, i wszystkich :]

                      haha, no tak, Rudi jest perfekt fit, chociaż przerażające są te jej kiecki, które wprawdzie
                      są zadowalająco krótkie, ale jednocześnie u góry kończą się tuż pod biustem ;] I do tego ona
                      nosi te swoje sweterki wpuszczone w środek, co tylko pogłębia dość dyskusyjny efekt wizualny.

                      Rudi moglaby zostać, dla mnie - idealna opcja, ale coś czuję, ze aktorka grająca ową "13" musiała odpocząc albo miała inne zobowiązania i Ruda była na warunku. ale, poczekajmy, nie będę biadolił na zapas, hehe, może sie ostanie, chyba zalezy od tego czy ją widownia kupiła i badania fokusowe to wykazaly ;]

                      • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 30.12.11, 16:42
                        Myślałam, że dopiero jutro będziemy sobie składać noworoczne życzczenia???
                        Ale skoro tak, to i ja najserdeczniej życzę Tobie, Greku, pomyślności, szczęśliwości, samych dobrych wydarzeń w Nowym 2012 Roku!

                        A to fakt, dość osobliwie się ubiera, też to zauważyłam, zwłaszcza wczoraj ten sweterek wpuszony w spódnicę, w oczy się rzucał, porgubiał talię ...
                        Może to taki amerykański look studencki, look kujonki? ;)

                        :)




                        • pepsic Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 30.12.11, 20:10
                          Wzajemnie do siego roku, aby nikt się nie zgubił, ani nie pogubił:)
                          W ramach rozgrzewki przed jutrzejszą szampańską nocą, tytułem wprowadzenia w dobry nastrój lubiane tu włoskie klimaty:

                          www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=Wom7BpShRb8
                          Pod komentarzem no 2 sie podpisuję.
                          • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 31.12.11, 00:39
                            pepsic napisała:

                            > Wzajemnie do siego roku, aby nikt się nie zgubił, ani nie pogubił:)

                            O! Bardzo dobre życzenia / o tym samym dziś myślałam/!

                            Zdrówka, pomyślności, szceścia, niech Ci się darzy, Pepsic, w Nowym Roku!

                            Ale fajna ta parodia! :)))
                            • barbasia1 Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 31.12.11, 00:39
                              Zdrówka, pomyślności, szczęścia, niech Ci się darzy, Pepsic, w Nowym Roku!
                          • grek.grek Re: "Po nim" spojler/"HOuse" 31.12.11, 14:02
                            najlepsze życzenia, Pepsic :]
      • barbasia1 Re: "Po nim" spojler 29.12.11, 15:00
        grek.grek napisał:

        > W nocy samoloty tym razem nie latały, hehe, dało się oglądać. A co widział...

        A może to szpiedzy czescy albo niemieccy latają po kablach ?!?!?! ;]

        Może w założeniu relacja miała być dwuznaczna!? Ale to byłoby niesmaczne jakieś ...
        Podoba mi się Twoja inerpretacja tej historii nawet, jeśli dwunzaczność miałaby być bardziej filmowa ...

        W czerwcu tego roku zdarzył się u nas w mieście podobny wypadek; nic bym o nim nie widziała, gdyby nie to, że młody chłopak (który w dodatku już wcześniej wywinął się śmierci, zwalczywszy po latach raka!), został pochowany w sąsiedztwie naszego grobu. Biedna matka chyba przez całe wakacje dzień w dzień przesiadywała przy grobie zbolała i spłakana;
        kiedyś opowiedziała mi, co się stało ...

        Catherine Deneuve! Dla niej chyba warto obejrzeć ten film?

        Jak widzę nazwisko Catherine Deneuve, zaraz mi się przypomina, że muszę koniecznie nadrobić zaległości z Polańskiego i "Wstręt" obejrzeć ...

        :)
        • grek.grek Re: "Po nim" spojler 29.12.11, 16:03
          hehe, kto wie... ;]

          mozliwe, ale jednak bliżej mi właśnie do tej interpretacji, ze ona dotrzegła w tym chłopaku syna, może nie na początku, ale z czasem; myślę, ze na początku, jesli można sobie przedstawiać grzebać we wnętrzu bohaterów fikcyjnych, było przekonanie, ze ich dwoje łączy ten sam rodzaj traumy, ze jego odczucia sytuują się najbliżej jej własnych. Nie - jej męza, nie - córki, nie - dziewczyny syna, nie - jego paczki kolegów. Ona nawet nie zwraca uwagi na to, ze ten chlopak może ponosić winę za śmierć jej syna. Ktoś jej tam mówi o tym, ale ona zaraz odprawia natręta "a co ty o tym wiesz ? byłeś tam ?" - i po rozmowie. Istotnie, nikt nie wie, ale widać że Frank nosi poczucie winy w sobie, pokornie przyjmuje na klatę i niechętne spojrzenia i agresję dziewczyny zmarlego.

          nie wpisałem tego w spojler, ale jest tam też scena, kiedy po jakimś czasie matka spotyka tę grupę przyjaciół, do której należał jej syn - siedzą sobie oni pod chmurką i rozmawiają. Niby ją zapraszają do siebie, ale kiedy tylko ona siada - oni wstają i "do kina" idą. Jeden z nich zamawia dla niej kawę, ale... w sumie, czy ona im się kiepsko kojarzy, ze śmiercią, z traumą ? czy może, tak po prostu, naprawdę idą do tego kina i nie mają czasu na rozmowę z nią, mimo ze chyba mogliby sobie wyobrazić, że jej łatwo nie jest ? trudno rozsądzić, ale niewątpliwie to pokazuje, że w pamięci o synu została sama. No i to tym bardziej ją zbliża z tym chłopakiem, w takim jakimś pragnieniu bycia obok niego, jak matka, jak przyjaciółka, nie wiem jak to do konca określić.

          o widzisz, to mniej więcej taka historia, tylko ze w filmie matka probuje żyć, robić coś, nie pozostać niespełnioną, a spełnić swoje plany wobec syna, a przed wszystkim - uczucia, w kontakcie w tym jego przyjacielem, zresztą - nie obcym jej, bo bywał w ich domu już wcześniej, sceny początkowe, jeszcze z Mathieu, pokazują, ze Frank czuje sie u nich bardzo dobrze i swojsko.

          na pewno, dla Deneuve, jak najbardziej - to jest firma, gra każdą nutę, co ma pokazać - pokazuje i się w to wierzy. Historia pokazywana, tylko na tym zyskuje, ofk :]
      • pepsic Re: "Po nim" spojler 29.12.11, 15:30
        Camille nie mówi jej, ze Mathieu nie żyje. Po co ? To istotna moment, co się później okaże.
        Nie załapałam, czy coś przeoczyłam?

        Ps. Lubię spoglądać na elegancki styl ubierania C.Deneuve, cardigany i bliźniaki ze sznurem pereł. Z tym, że mogłaby się mniej botoksować. A tu jak wypadła?
        • barbasia1 Re: "Po nim" spojler 29.12.11, 15:34
          pepsic napisała:

          > Camille nie mówi jej, ze Mathieu nie żyje. Po co ? To istotna moment, co się
          > później okaże.

          > Nie załapałam, czy coś przeoczyłam?

          Podbijam pytanie.

          > Ps. Lubię spoglądać na elegancki styl ubierania C.Deneuve, cardigany i bliźniak
          > i ze sznurem pereł. Z tym, że mogłaby się mniej botoksować. A tu jak wypadła?

          To prawda, zeszpeciła się botoxem.
        • grek.grek Re: "Po nim" spojler 29.12.11, 16:21
          Nie nie, chodziło mi o to, ze dziewczyna jest z Portugalii, do której w finale pojedzie Camille, zeby odnaleźć Franka, a zatem pojawienie się motywu portugalskiego ma swoją wymowę, tylko marnie to napisałem, bo rzecz polegała na tym, ze Matthieu, Frank i ta dziewczyna poznali się latem, kiedy chłopcy pracowali w Portugalii i mieszkali w tym pensjonacie, w ktorym Camille znajdzie Franka w ostatniej scenie. Powinienem to napisać w tym akapcie z dziewczyną, a ja to zrobiłem dopiero później, więc w zasadzie akapit z dziewczyną jakiś taki się zdał niepotrzebny, ale... pisanie bez poprawek niesie skutki dość uciązliwe, staram się poprawiać, a więc mogę tylko obiecać, ze będę się starał jeszcze bardziej :]

          a ten akapit z dziewczyną powinienem był uzupełnić o jej tekst, kiedy mówi do Camille, ze syn wiele o niej mówił i zawsze powtarzał, ze powinna wyjechać z Paryża i przeprowadzić się do Lizbony, bo "to miasto jest jak ona, czułaby się w nim dobrze" - ech, skleroza moja :] Z początku wydawało mi się, w finale, ze ona po prostu do tej Lizbony wyjechała, żeby tam mieszkać, ale za moment nie było już wątpliwości, ze cel jej wyjazdu jest inny. A może... kto wie, może w Lizbonie ona i Frank będą mogli być razem ?

          ach, i brawo za czujność, Pepsic, i Barbasiu :]

          • pepsic Re: "Po nim" spojler 30.12.11, 19:55
            Agatha Christie nas edukowała;)
        • grek.grek Re: "Po nim" spojler 29.12.11, 16:27
          a co do wystroju Deneuve, to... bez glamouru :] Bardzo elegancko, bez ekstrawagancji, ale raczej "na sportowo", wygodnie. Ale ja się znam dośc slabo, to takie obserwacje laika są :]

          Co do botoksu, to znów się nie znam, ale w tym filmie widać było, ze młódką nie jest, sporo ujęć z bliska ze zmarszczkami wokół oczu i ust, niemniej... trzyma się znakomicie, szczupła jest, ufryzowana. I ma chyba do tego dystans, skoro zgodziła się na filmowanie ujawniające owe oznaki starości, nawet jesli nie zmieniają one faktu,ze to ciągle jest elegancka, świetnie utrzymana, zadbana kobieta.

          ktoś złośliwy by powiedział : z przodu muzem, z tyłu liceum", ale ja się nie odważę, zresztą - słabe jest to powiedzenie i niefajne, bo ja mam szacun dla kobiet, które kpią sobie z metryki :]
    • grek.grek "Boskie, jak diabli" [spo] 30.12.11, 13:12
      Dwie rzeczy ustrzeliłem wczoraj, "Majestic" via Polsat i "Boskie, jak diabli" w Kulturze. Nie wiem, czy któreś udalo się Wam dopaść, więc sporządzę rysopisy obojga podejrzanych, heh.

      "Boskie, jak diabli" było później, ale ostatni będą pierwszymi.

      Zabawna w sumie historyjka. Piekło i Niebo toczą odwieczny pojedynek i oto nadszedł moment, kiedy wahadło wychyla się niebezpiecznie na korzyść Piekła, a decydujacy dla przyszłych losów świata mecz ma się rozegrać o duszę pewnego mało rozgarniętego boksera. Dlaczego ta akurat dusza jest taka ważna ? jak twierdzą zgodnie obie strony... "trudno to wyjaśnić, bo to tak jak z nosem Kleopatry, który gdyby był o 2 cm krótszy, to losy świata potoczyłyby sie inaczej".

      do tego meczu Niebo i Piekło wysyłają swoich najlepszych zawodników, a w zasadzie zawodniczki.

      Niebo desygnuje anielicę Lolę, która pelni rolę żony boksera i robi co może żeby go zbawić, a Piekło wypuszcza w bój piekielnicę Carmen, która podając się za dawno nie widzianą kuzynkę boksera wprowadza się do nich i stara się boksera pogrązyć. Ma na to 2 tygodnie, bo Piekłu sie spieszy bardzo. Obie agentki wrzucone zostały w ludzką rzeczywistośc z zupelnie innych
      pozaziemskich okoliczności przyrody. stonowana i dobrocią epatująca Lola -w Niebie jest piosenkarką jazzową w wykwintnym klubie, gdzie bywa sama elita mieszkańców raju, bezczelna Carmen - w Piekle robi za kelnerkę w ordynarnej mordowni dla mętów społecznych. Na Ziemi zaś, to Lola musi się zmagać z tym, z czym Carmen w Piekle - z macho, który stawia na seks i boks ;]

      Carmen ma kilka sposobów na osiągnięcie celu, a tym byłaby śmierć boksera zanim zdązy go nawrócic i wyprostować Lola. A że bokser ma kategoryczny zakaz toczenia walk w ringu, bo grozi mu śmierć z powodu licznych urazów głowy jakich doznał w karierze, najprostszym może być namówienie go na powrót do sportu. Carmen nie może też dopuścić, aby facet się pogodził z matką, z ktorą nie rozmawia od 7 lat, od kiedy ukradł jej pieniądze; do tego bokser ma długi finansowe, a więc warto zadbać, aby ich nie mógł spłacić, wtedy mogą go sprzątnąc wierzyciele.

      Lola ofk kręci kierownicą w drugą strone, ale sprytna Carmen zyskuje przewagę - ciągle budzi z bokserze ciągoty ringowe, skutecznie torpeduje wysłanie listu z przeprosinami do matki, który bokserowi zasugerowała Lola, a nawet udaje się jej zatrudnić na stanowisku kierowniczki działu w markecie, w ktorym Lola zasuwa na kasie [i wypracowuje świetny zysk]. Korzystając z okazji, ze szefostwo sklepu obawia się strajku pracowników i kombinuje jakby tu ich poróznić, doprowadza do zwolnienia Loli z pracy, przy okazji nastawiając przeciw niej resztę pracownic [Carmen zdradza, ze mąz Loli to jej kuzyn i mieszkają razem we trójkę, co oczywiście powoduje, ze nikt się za Lolą nie ujmuje, kiedy zostaje zwolniona, a wręcz przeciwnie].

      I kiedy już carmen tak dobrze idzie następuje zwrot akcji - w Piekle tli się bunt przeciw Dyrektorowi, symaptycznemu chłopakowi w postaci Gaela Bernala :]. Spiskowcy chcą przejąć stery i wydać Niebu otwartą wojnę, zmienić odwieczne zasady gry i generalnie - zaburzyć równowagę, która utrzymywała obie strony w optymalnej współzależności nadająćej im tożsamośc. KOniec z yin i yang, koniec z ping i pong, koniec z Myszką i Miki :]

      W domu Loli spotykają się dyrektor Piekła, specjalna agentka Nieba oraz anielica z piekielnicą. Zapada postanowienie, ze od tej pory grają razem i muszą zbawić boksera, aby spiskowcy nie dostali argumentu przesądzająćego do ręki, a Niebo trochę podbudowało swój kiepski stan posaidania, no i żeby ocalić stare zasady gry między stronami, status quo - ale... to on, on musi z własnej woli zdobyć się na jakiś gest, który jego duszę odkupi i uratuje.

      No i teraz Lola z Carmen robią, co mogą, zeby macho bokserzynę ratować i tyłek mu chronić.

      Kidy bokser decyduje się wrócić na ring przygotowują go do walki, obrywają nawet w nos, znoszą jego humory, a nawet to, że nagłą damską współzażyłośc zaczyna on interpretować jako romans lesbijski i bywa agresywny. Na ringu udaje mu się wygrać, ale zaraz po walce traci przytomność, a lekarz w szpitalu informuje je, ze czlowiek omal nie dostał zawału i z naganą w głowie powiada, ze "wysyłanie go w tym stanie na ring było samobójstwem".

      zatem - chociaż jedno załatwione.

      Jak jednak uregulować dlugi boksera, których czas spłaty nieuichropnnie się zbliża, a wierzyciele wydają się bardzo groźni ? Carmen wpada na pomysł, zeby... napaść na bank. Lola jest zmieszana, ale Niebo wyrażą zgodę, więc nadpadają... tylko zamiast banku skaczą na te market, który tak ohydnie manipuluje pracownicami swoimi. Robi się z tego napadu jatka okropna, wybucha strzelanina, Lola zostaje ranna, ale koniec końców udaje sie im ewakuować z gotówkę w kieszeni.

      Kiedy w domu pojawiają się wierzyciele, okazuje się, ze chcą nie tylko kasy, którą ukradły. Chcą także wszystkich pozabijać. Tutaj honorem unosi się bokser i umożliwiając ucieczkę Loli i Carmen sam zostaje śmiertelnie pobity. Czyli, dokonał się czyn, ktory w zamyśle miał mu umożliwić zbawienie, zmazanie win z przeszłości.

      Oczywiście, najpierw musi sie jednak odbyć sąd nad jego duszą, w gmachu sądu na styku Nieba i Piekła. Wyrok jest pozytywny.

      A Carmen i Lola bardzo się ze sobą zbliżyły, na tyle że rozstając się, ciągle na Ziemi, carmen daje jej swoją bransoletkę, na pamiątkę. Sama zaś zachowuje pieniądze z napadu.

      LOla zostaje zawinięta przez policję, bo okazuje się, ze bransoleta jest kradziona. Carmen wpada na lotnisku, kiedy probuje kupić bilet do Genewy. Pieniądze z marketu były znaczone.

      obie lądują w całkiem ziemskim więzieniu, gdzie razem jadą na mopie podłogę. Lola powiada,dostałam 3 lata, ale wyjdę szybciej, i cię odwiedzę, na co carmen : jak wyjdę, to dostanę awans do 10 kręgu piekła i będę... mężczyzną, wreszcie zacznę normalnie żyć :]

      I faktycznie - zostaje facetem, a Lola po powrocie do Nieba dostaje kolejne zlecenie na Ziemi, tym razem jako polityk-antyglobalista. Piekło i Niebo stabilizują się, spiskowcy zostają usadzeni, a stare zasady gry utrzymane, viva ! ;]

      Bardzo sympatyczna komedia.

      Niebo jest Paryżem w czarnoi-białym, retro stylu belle epoque. W Piekle panuje zaduch, upał, jak w jakiejś Arizonie, ale dyrektor na sugestię wprowadzenia wentylatorów odpowiada "nie no, bez przesady, przecież to Piekło... co by na to ludzie powiedzieli ?". Piekło i Niebo działają jak firmy, planujące nieustannie swoje zyski i straty, poruszające się w bardzo określonych ramach i poprzez swoje kierownictwo planujące taktyczne posunięcia w biurach albo wystawnych limuzynach. Podziemna granica między Piekłem, a Niebem przypomina jakiś obóz uchodzców, z rejestracją, a co lepsze nabytki Piekło zatrudnia na wyższych stanowiskach, jak właśnie zdobycznego szefa MFW ;] Gmach sądu jest normalnym... gmachem sądu, niczym sie nie rózni od ludzkiego, z tym, ze zapadają w nim wyższej rangi wyroki.

      ale przede wszystkim jest to film aktorek w głównych rolach. piekielnicę Carmen gra brunetka Penelopa, stawiająca na duża ilośc czerni w swoich kreacjach, i jest zabójcza w tej roli, zabawna w swojej interpretacji "nasty girl", pelna wdzięku, a jej taniec do "Kung fu fighting" wykręca usta, w dodatku bywa raz piękna nad wyraz, zwłaszcza w bliskich ujęciach. LOlę gra Victoria Abril, czyli... yes, blondynka, w dodatku prefrująca jasne stroje i jakżeż anielska w działaniu, ale co ciekawe, jeśli któraś pokazuje tu trochę ciała, to Victoria właśnie ;] kontrast między nimi działa naprawdę świetnie, obie są utalentowane, obie się tym filmem bardzo wyraźnie bawią i daje to efekt prima sort.

      w tle jest Gael Bernal, jako sympatyczny dyrektor Piekła w postaci chłopca i Fanny Ardant, jakżeby inaczej, któż miałby zagrać agentkę z Nieba-Paryża ;], jeśli nie francuska aktorka, ktorzy wspominają swój wieczny romans siedząc w romantycznej scenerii taksówki w Madrycie, heh.

      Słowem, w swojej klasie rozgrywkowej - bardzo dobry film.



      • grek.grek "Majestic" 30.12.11, 13:53
        może "wspominają swoj miniony romans" - tak będzie lepiej, bo agentka Nieba w którymś momencie, kiedy on te wspomniki zaczyna opatrywać sugestią, ze mogliby romansik odkurzyć, mówi "daj spokój, kochany, chyba już jesteśmy na to za starzy".

        "Majestic" jakoś mnie nie wkręcił, patos amerykański wyskubał mu wszystkie pióra.

        Historia dzieje się w latach 50-tych, w czasach polowania na komuchów, jakie w Ameryce rozpętali makkartyści. Peter, wzięty scenarzysta hollywodzki zostaje wciągnięty na czarną listę wrogów systemu i dostaje zakaz pisania. Wieczorem tego samego dnia ma wypadek samochodowy i wpie,prza się do rzeki z mostu. Budzi się po paru dniach, w jakimś malym mieście, gdzie zostaje rozpoznany jako syn miejscowego kiniarza, Luke syn-bohater wojenny, który 'zaginął w akcji, ale jego ciała nigdy nie odnaleziono". rzeczywiście, do zdjęcia pasuje jak ulał, jego "ojciec" jest wzruszony, całe miasteczko przyjmuje jak swojego zaginionego brata, sąsiada, bohatera i kogo tam jeszcze, ma tam dziewczynę, która na "niego" czekała... facet ma amnezję,zupełnie nic nie pamięta, wie, ze żadnym bohaterem nie jest, ale kim jest - tego nie pamięta. Wskutek braku lepszych pomyslów zostaje w miasteczku i coraz bardziej wtapia się w jego życie.

        Razem z "ojcem" spełniają jego marzenie - remontują na blysk stare kino Majestic, gdzie zaczynają wyświetlać filmy, na które wali cała ludność. Podczas jednego z seansów Peter rozpoznaje dialogi filmowe. Sam je napisał. Pędzi do plakatu filmu w witrynie przed kinem i już wie, jak się nazywa i kim jest "Peter Appleton". Jego "ojciec" w tej samej chwili ma zawał serca. Peter nie może mu się przyznac, ze nie jest jego synem, staruszek nie może przecież umrzeć zdruzgotany... Ale już innym przyznać się musi, zwlaszcza, ze do miasteczka przyjeżdza policja i go zawija na przesłuchanie przez komisją senacką z powodu jego domniemanego komunistycznego odchylenia. [miałem kwadrans przerwy w trakcie, więc nie wiem dokładnie, skąd policja posiadła info, że Appleton się w miasteczku owym dekuje, może jakies info w gazecie o otwarciu tego kina się zjawiło, a on na nim był ? nie wiem, nie chcę dywagowac, fakt, ze po niego przyjechali]. Mieszkańcy są zaskoczeni, jak cholera, mieli go za bohatera, za swojego Luke'a, a tu taka akcja... Pewnie Luke jednak zginął, a na dodatek - facet się pod niego podszywał, w amnezję nie kazdy musi uwierzyć, a fakty są mocne - dostał zarzut szpiegostwa na rzecz Sowietów, więc sie ukrył i podszył pod zmarłego żołnierza. Co za paskuda...

        Peter dostaje propzycję nie do odrzucenia : przeczytasz przed komisją oświadczenie, w którym się do przyznasz do wszystkiego i nie pójdziesz po pudła. Peter jednak wie, ze cale miasteczko będzie na niego patrzeć, w dodatku przesiąkł trochę tym bohaterem wojennym, za którego go brano i którego wspominany i wysławiany idealistyczny charakter zdązył na nim wywrzeć swoje piętno. Na drogę dostaje od swojej dziewczyny z miasteczka... Konstytucję amerykańską, a w niej list Luke'a do niej z frontu, w którym bohater wojenny pisze patetycznie o tym co wierzy, czyli sprawiedliwości i honorze, oraz... coś jeszcze.

        podczas przesluchania, w świetle kamer i mikrofonów sitowiu Peter jest brany w krzyżowy ogień pytań. Caly materiał dowodowy przeciw niemu to jego podpis na liście obecności pewnego zgromadzenia popierających komunizm literatów. Peter tłumaczy, ze poszedł nań i podpisal, bo chciał być bliżej pewnej dziewczyny, która do tego towarzystwa należała. jego w ogole ono nie obchodziło, a jedynie jej... mniej wazne co ;]

        Po seri pytań ostrego komisarza Peter ma wygłosić oświadczenia, które mu podsunął adwokat. ma się w nim przyznać do tego, co sie mu zarzuca. Ale nie potrafi tego zrobić....

        Całe miasteczko słucha tej akcji w barach, domach, knajpach, sklepach, a jak nie słucha to ogląda w telewizji. Peter łamie sie i gnie, aż w końcu sięga po swoje skarby i cytuje Konstytucję Amerykańską w miejscu, w którym zapewnia ona prawo wolnych zgromadzeń i wolnego słowa. Robi sie szum, komisja chce mu przerwać, przewodniczący wali mlotkiem, ale Peter brnie dalej i wyciąga Medal Kongresu, którym został odnaczony bohater wojenny Luke z miasteczka. I znów z ogniem w oczach i żarem na języku mówi "nie o take Ameryke ci chłopcy się poświęcili, oddali swoje życie", "na take Ameryke Luke by nie mógł patrzeć, to nie jest Ameryka z jego marzeń, snów i ideałów". A potem zawija się i wychodzi zegnany burzą braw, trzaskiem fleszy, a miasteczko przy radiach i telewizjach roni łzy.

        Po wszystkim, adwokat informuje Petera, ze komisja umorzyła śledztwo przeciw niemu, bo chciała tylko nazwisk kolaborantów, a on... podał przecież nazwisko tej dziewczyny, za ktorą poszedl na to zebranie, a która należała do towarzystwa komucholubnego. Peter jest załamany wstępnie, bo nie chciał, ale ją wkopał, nawet jesli oni już mieli listę, a więc wiedzieli już wcześniej. Adwokat go uspokaja, ze z nią to już sprawa jest załatwiona dawno temu, nic się jej specjalnego nie stało, a poza tym... ona Petera nazwisko podala przed komisją bez zmrużenia oka :]

        co teraz może zrobić złotousty Peter ? No jak - co... musi wrocić do miasteczka, zostanie tam powitany nie gorzej niż byłby powitany Luke, gdyby faktycznie wrócił - bo przecież Peter został właśnie bohaterem, na miarę i styl czasów, dorósł do tej rangi, ktorą nosił niezasluzenie przez tak długi czas. No i ofk on i narzeczona miasteczkowa przypięczętują jego powrót i happy end namiuętnym całusem.

        Amerykańskie, lekkostrawne, pastelowe, w porywach patetyczne, i jak zwykle - w finale muszą być media, gorączka, flesze, mikrofony i wszyscy muszą to oglądać, w amerykańskich filmach jak cos dzieje, to już na każdym kanale tiwi i częśtotliwości radiowej, chromi kule odrzucają i biegną do odbiornika, zaś głusi cudownie zaczynają słyszec, zeby móc tego wysłuchać. w roli głównej Jim Carrey, łatwo skasował parę milionów linkolnów i waszyngtonów. Nie narobić się, a zarobić, któż o tym nie marzy ? ;]



        • barbasia1 Re: "Majestic" 31.12.11, 00:36
          grek.grek napisał:

          > może "wspominają swoj miniony romans" - tak będzie lepiej, bo agentka Nieba w k
          > tórymś momencie, kiedy on te wspomniki zaczyna opatrywać sugestią, ze mogliby r
          > omansik odkurzyć, mówi "daj spokój, kochany, chyba już jesteśmy na to za starzy"
          :)



          w roli głównej Jim Carrey, ła
          > two skasował parę milionów linkolnów i waszyngtonów. Nie narobić się, a zarobić
          > , któż o tym nie marzy ? ;]

          Ameryka to wspaniały kraj dla takich Jimów Carrey'ów.

          A propos milionów linkolnów i waszyngtonów, zajrzałam do bazy IMBD i uwage moją zwrócił budżet tego filmu - aż 72 miliony dolarów!!! ( jak jakaś superprodukcja!? na co poszło tyle kasy?), co ciekawe film zarobił zaledwie nieco ponad połowę tej kwoty!?

          Wątek antykomunistycznej nagonki rozpętanej przez senatora McCarthy'ego został tu potraktowany zdaje się bardzo lajtowo, że się tak wyrażę, przeslizgnięto się po powierzchni ...

          :)


          • barbasia1 Re: "Majestic" 31.12.11, 13:17
            Wątek antykomunistycznej nagonki rozpętanej przez senatora McCarthy'ego został tu potraktowany zdaje się bardzo lajtowo, że się tak wyrażę, przeslizgnięto się po powierzchni ...

            A przecież wsztstko wyglądało o wiele poważniej, groźniej ...

            :)
          • grek.grek Re: "Majestic" 31.12.11, 13:58
            prawda ? :] Ale, powiem Ci, że mnie jakoś bliżej do europejskich aktorów, jakiś rys ambicji i oddania rzemiosłu jeszcze się na ich gębofonach rysuje, hehe, jakos tak te stawki hollywoodzkie rzucają cień na wartośc aktorstwa, które opłacają. Co to za artysta, który cadillakiem jeździ ?

            72 miliony, krucafax... Nie wiem, naprawde, na co aż tyle wydali, podejrzewam,ze połowa poszła na gażę dla pana Careya. A że się okazal niewypałem, to chyba jednak wina schematyzmu i pewnej naiwności.

            samo przesluchanie przed komisją zostało potraktowane w miarę serio, przesłuchujący był dociekliwy i napastliwy, ale potem musiał być speech wysłuchiwany przez cały zamarły w bezruchu świat jakby wlaśnie oglaszano, że wynaleziono lek na raka, jedna pompa i standing ovation za drugą, kiczowate miny zachwyconych mówcą ludków i sam Carey, który suszy zębiska bez umiaru :]
            • barbasia1 Re: "Majestic" 31.12.11, 14:53
              Jakieś problemy z forum były przez moment, skasowało mi odpowiedź!

              Teraz tak myślę pewnie sporo kasy poszło na otworzenie klimatu epoki, to jednak są kosztowne sprawy zwłaszcza w Ameryce.

              >kiczowate miny zachwyconych mówcą ludków i sam Carey, który suszy zębiska bez umiaru

              O Matko! Przed oczami stanął mi Ace'a Venturę, koszmarna komedia ...
              Carrey to jeden z niewielu aktorów, za którym nie przepadam specjalnie. Choć doceniam go w filmie Truman Show...

              Fajny artykuł znalazłam wczoraj na stronach Przeglądu o polowaniu na komunistów w Hollywood. "Czarna lista Hollywood" taki tytuł nosi ten artykuł :

              przeglad-tygodnik.pl/pl/node/9220
              • grek.grek Re: "Majestic" 31.12.11, 16:22
                żadne forum nie chodziło, może jakies przeprogramowanie noworoczne ;]

                trudno powiedzieć, gdzie i w co tę kasę wpakowali, może w dekoracje stylizowane na
                lata 50-te ? trudno powiedzieć, ale takie mam wrażenie, że jednak na aktorskie gaże
                poszło najwięcej, hehe.

                ach, Ace ventura, no coś w tym stylu, trochę lajt-wersja i tym razem bez zgrywy, ale uśmiech Careya, zwłaszcza w nadmiarze, męczący jest.

                O, dzięki za link, to ciekawa rzecz, ale zdecydowanie ciekawiej i z o ileż większym polotem i humorem tamten czas zilustrował Woody Allen w "Figurancie". To można śmiało i każdemu polecić, a "Majestic"... no może, jakby kto się chciał naprawdę i naocznie oraz nausznie przekonać, ze coś tam jednak nie odpaliło, heh.
                • barbasia1 Re: "Majestic" 31.12.11, 16:32
                  Całe szczęścia, że to szybko naprawili! :)

                  Nie widziałam jeszcze "Figuranta" ... :/
      • barbasia1 Re: "Boskie, jak diabli" [spo] 31.12.11, 00:06
        Piękna obsada i niezła historyjka / na dobranoc ;)/! Dzięki bardzo!

        www.filmweb.pl/film/Boskie+jak+diabli-2001-32587#picture-1

        Swoją drogą ładna jest ta wizja nieba - " Paryż w czarno-białym, retro stylu belle epoque". Tylko wolałabym to Niebo w kolorze. ;)
        • grek.grek Re: "Boskie, jak diabli" [spo] 31.12.11, 14:00
          bardzo proszę :] I bardzo polecam, gdybyś natrafiła kiedyś na ten film, naprawdę zabawny.

          hehe, tak się zastanawiam, czy to belle epoque, bo w jakiejs recenzji, jaką sobie przeczytałem po obejrzeniu juz, autor odnalazł ten Paryż w latach 50-tych XX wieku :] możliwe, ze to on ma rację.
          • barbasia1 Re: "Boskie, jak diabli" [spo] 31.12.11, 16:34
            > hehe, tak się zastanawiam, czy to belle epoque, bo w jakiejs recenzji, jaką sob
            > ie przeczytałem po obejrzeniu juz, autor odnalazł ten Paryż w latach 50-tych XX
            > wieku :] możliwe, ze to on ma rację.

            Też ładnie.

            Widziałam Paryż,
            ale zakochałam się w Rzymie... :)
            • grek.grek Re: "Boskie, jak diabli" [spo] 01.01.12, 13:32
              który... też widziałaś ? :]
              • barbasia1 Re: "Boskie, jak diabli" [spo] 01.01.12, 13:40
                Naturalmente. :)
    • maniaczytania Sylwestrowa noc 31.12.11, 11:19
      nie wiem, jak reszta towarzystwa, ale ja dzisiejsza noc (jak zreszta prawie kazda sylwestrowa) spedze przed TV :) na nic sie nie nastawiam, choc juz mi dziecie zapowiedzialo, ze musimy ogladac sylwestra na dwojce, bo bedzie Zakopower ;)

      Niezaleznie jednak od sposobu na te noc zycze Wam wszystkim udanego Sylwestra i wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

      P.S. pewnie po polnocy pojawi sie wreszcie nowy watek ;)))
      • barbasia1 Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 13:48
        Maniu, udanego, radosnego Sylwestra przed TV (to razem będziemy oglądać sylwestrową TV, chyba, że włączę sobie jakiś zaległy film) , szczęścia, pomyślności wszelakiej , dużo, dużo dobrego w Nowym Roku dla Ciebie, Maniusiu, dla Dzięcięcia Twego, Całej Rodzinki! :))

        Czytam własnie w necie , że Dwójka zapowiada się oryginalniej, ciekawiej, w mulitikulturowych klimatach, bałkańskich, baskijski!? Twe Dziecię ma dobry gust. :)

        cjg.gazeta.pl/CJG_Warszawa/1,104436,10893817,Warszawski_sylwester_to_kicz_i_masowka__A_Wroclaw___.html

        Tak, w Nowym Roku wszytsko zaczyna się od nowa ...

        :)
        • grek.grek Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 14:49
          Barbasiu, dzięki za życzenia noworoczne :]

          hopla, nam wszystkim - jak najwięcej dobrych, wartościowych filmów i jak najwięcej pisania forumowego, ku przyjemności jednych, a zgryzocie drugich, he he [zaśmiał się sardonicznie]

          btw, we wtorek Czesi startują z Californication 4, heh. W ct1, dokładnie, o 0:15, więc - będzie sie działo, pamiętam że zarysowałaś już troche tło tej serii, zobaczymy co będzie w jej całokształcie.

          w poniedziałek zaś, ct 2 daje dobry dwupak na początek sezonu : Noce Cabirii 20:55, a zaraz po niej Miasto Boga [23:15] które chyba opisywaliśmy i komentowaliśmy, ale nie jestem w tym momencie pewien, sprawdzę. Niemniej, to jest dobra parka na pierwszy dzień reszty naszego życia ;]

          jestem zadowoloną z oferty gębą Dżeka.

          zagram Wam coś, wspomogę Barbasię w muzykowaniu; wczoraj słuchałem dużej części plyty The Black Keys [Piątek w Sydney, dzięki wielkie], najbardziej spodobał mi się ten kawałek :
          www.youtube.com/watch?v=X8es04tlUP4
          chwilę sluchałem LP 3... rany, publika trójkowa naprawdę daje sie nabvierać na cienkie numery, jakieś bombastyczne glamrock wrzucane przez zaśniedziałych dziadków trójkowych, jacyś "przyjaciele karpia" i "czarne heleny" śpiewane przez samych dzienikarzy trójki, co pachnie gruba prywatą, jakieś coldplayowe koszmarki, jakaś "luxtorpeda" z muzyką którą w remizie można grac co najwyżej, Grupa Mo Carta z Zamachowskim [uwierzycie, że to cały rok w zestawieniu jest ?], do tego kawalki z najnowszej, według mnie, zupelnie chybionej i kiepskiej płyty Red Hot Chilli Peppers... brrr, fatal na fatalu.

          Jedno tylko ją broni, nowa Florencja, w której się można tylko zakochać :
          www.tekstowo.pl/piosenka,florence_and_the_machine,no_light_no_light.html


          • barbasia1 Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 15:57
            Niech się spełnią Tobie, wszystkim nam! :)))

            Ależ fantastyczna muzyka, zwłaszcza Florence and the Machine, przepiękna!!! Dodałam już oba kawałki do katalogu z ulubionymi utworami muzycznymi!

            Wielkie dzięki, Greku, za dzisiejszą pomoc muzyczną! :)))

            Widzę, że namierzyłeś skutecznie kanały Czeskiej Telewizji! Bardzo mnie cieszy Twoja, Dżeka zadolwona gęba! ;)))

            Tak, wspominałam już, że w 4. serii Californication, Hank będzie zmagał się z wymiarem sprawiedliwości, który będzie chciał go ukarać za niegdysiejsze figle z nieletnią, z Mią. Rozpoczną się też przygotowania do nakręcenia na podstawie książki, której autorstwo Mia zwróciła (musiała) Hankowi , a w której to książce owe figle z Mią zostały opisane. Hanka będzie teraz molestować filigranowa aktoreczka, gwiazda! mająca grać w filmie rolę Mii; Marcy, ku swemu niezadowloneniu zorientuje się, że jest w ciąży, wszystko na to wskazuje, że ojcem dziecka jest niestety ... jej znienawidzony mężuś, Charlie, który, jak się okazało miał pecha niegdyś wykonać wazektomię u największego partacza w okolicy ...
            A córeczka Hanka Becca wywija na basie w dziewczyńskim zespole rockowym pod nazwą Queens of Dogtown. ;)

            Znowu dawno nie słuchałam listy przebojów Programu Trzeciego ...
            Piękna ta Florencja!

            :)
            • grek.grek Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 16:18
              dzięki, raz jeszcze :]

              coś tak czułem, ze Florencja i Ty się porozumiecie :]

              cały jestem w ciekawości, jak tam też Hank się będzie uwijał, hehe. Wprowadzenie
              mam, dzięki Tobie, teraz będę się wgryzał cotygodniowo. Dexter w niedzielę,
              Californication we wtorki... ech, ci Czesi, dobrze że są ;]

              • barbasia1 Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 16:45
                :)))
                Cóż pozostaje mi życzyć Ci dużo przyjemności z oglądania...

                Fajna sprawa ta cyfryzacja.


                • grek.grek Re: Sylwestrowa noc 01.01.12, 13:29
                  Dzięki, mam nadzieję, ze 4 seria Cali będzie co najmniej drugiej dorównywała :]

                  dzięki za muzykę noworoczną, mam nadzieję, ze to zapowiedź całorocznej... orgii dźwięków, hehe.
                  • barbasia1 Re: Sylwestrowa noc 01.01.12, 13:36
                    > dzięki za muzykę noworoczną, mam nadzieję, ze to zapowiedź całorocznej... orgii
                    > dźwięków, hehe.

                    Właśnie tak, Greku! :)))
              • barbasia1 Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 18:18
                Coś muzycznego na dziś ode mnie:

                www.youtube.com/watch?v=nMlG8nvaOLY
                Kapela norweska tak daje czadu, jak się pewnie domyśliliście. ;)
                "Farmers Market" się nazywa.

      • grek.grek Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 14:54
        dzieki, Maniu, dla Ciebie samych udanych przedsięwzięć w 2012 :]

        a jako dla herszta naszej bandy, noworocznie dla Ciebie ode mnie :
        www.youtube.com/watch?v=DhecpGGOP40
        • maniaczytania Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 15:58
          grek.grek napisał:

          > dzieki, Maniu, dla Ciebie samych udanych przedsięwzięć w 2012 :]
          >
          > a jako dla herszta naszej bandy, noworocznie dla Ciebie ode mnie :
          > www.youtube.com/watch?v=DhecpGGOP40

          Hahaha, senkju, wzruszylam sie :)))
      • pepsic Re: Sylwestrowa noc 31.12.11, 15:20
        Mania, dziękuję:)
        Tym razem po mniej lub bardziej hucznych latach sylwestra spędzę kameralnie w gronie znajomych. W razie co telewizor posiadają.
    • pepsic "Zabójczy numer" z wczoraj, tvp kultura 31.12.11, 15:14
      Oglądaliście może? Dla mnie rewelacja, wdzięczne, zaskakujące kino, ze zwrotną akcję, choć scen brutalnych i krwawych nie brakuje, oj nie, początkowo zagmatwane, potem sprawnie pookładane. Temat stary, jak świat dot. porachunków gangsterskich i uroczy Josh Hartnett, którego po raz pierwszy miałam przyjemność. Muszę przyznać, że nazwisko Bruce'a Willisa w obsadzie mnie deczko zniechęciło, tylko przypadek sprawił, że obejrzałam. Dzięki reżyserowi szkockiemu nie dało się odczuć, że to kino hollywoodzkie, co rzecz jasna jest komplementem.
      • grek.grek Re: "Zabójczy numer" z wczoraj, tvp kultura 31.12.11, 15:52
        niestety, omsknęło mi się... MOże powtórkę podrzucą niebawem...
      • maniaczytania Re: "Zabójczy numer" z wczoraj, tvp kultura 31.12.11, 16:03
        Pepsic, ale jakze to? To Ty nie ogladalas jeszcze najbardziej hamerykanskiego, kiczowatego, z drewnianym Affleckiem filmu milosno-wojennego "Pearl Harbor"??? *
        Bo bys Josha poznala wtedy, sliczny Ci on jest w tym filmie, oj sliczny :)

        * mimo tego wszystkiego, co napisalam, jest to jeden z moich ... ulubionych filmow, ja bym go mogla miliony razy ogladac ;)
      • barbasia1 Re: "Zabójczy numer" z wczoraj, tvp kultura 31.12.11, 16:08
        Też niestety nie widziałam, licząc na powtórkę, zapisuję tytuł w pamięci. :)

        Trailer nawet znalazłam!
        www.youtube.com/watch?v=I2j3Wf4psyY
        Josha Hartnetta poznałam w thrillerze "Czarnej Dalii", film może nie najlepszy, za to Josh Harnett spisał się bardzo dobrze.

        Na Bruce'a Willisa to ja bardzo reflektuję . ;)
        • pepsic Re: "Zabójczy numer" z wczoraj, tvp kultura 31.12.11, 16:43
          Ale sie pokpiłam na koniec roku, przecież i Czarną Dalię znam, i Pearl Harbor kiedyś popełniłam.
          :((
          • barbasia1 Re: "Zabójczy numer" z wczoraj, tvp kultura 31.12.11, 16:55
            pepsic napisała:

            > Ale sie pokpiłam na koniec roku, przecież i Czarną Dalię znam, i Pearl Harbor kiedyś
            > popełniłam. :((

            Eeee, nie szkodzi, bywa tak czasem.
            Za to teraz sobie przypomniałaś!

            Przyznam Ci się na pocieszenie, że mnie nazwisko Harnett coś mówiło, ale nie skojarzyłam od razu jego udziału w "Czarnej Dalii", wiec musiałam zajrzeć do filwebowej listy filmów w jakich grał , heh.
    • barbasia1 Muzycznie 01.01.12, 14:33
      Pierwsza dama jazzu, Shirely Horn na początek Nowego Roku ...

      www.youtube.com/watch?v=ur-lNeq4pQM&feature=related
      :)
      • grek.grek Muzycznie/filmowo 01.01.12, 14:44
        zacny początek, Barbasiu :]

        co tam macie na dzisiaj ?
        ja widzę "Wersety zbrodni", [tvp2, 0:20], niezły film, jak sięgam pamięcią, warto zasiąść. Jakby co polecam.

        u mnie jeszcze "Dexter", ew. "Don Giovani" w Kult. [22:45]. jeśli kto ma tvn7, to "Raport mniejszości" też jest propozalem dobrym, jakkolwiek film dośc zgrany.

        oglądaliście "Seksmisję" wczoraj ? haha, krucafax, niebawem 30-tka stuknie, a to ciągle najlepsza polska komedia i imo jeden z 10 naj filmów all time. 84 rok, straszna komuna, a tu takie kino powstaje... hehe ;]

        • barbasia1 Re: Muzycznie/filmowo 01.01.12, 14:57
          Łagodny początek, jak przystało na dzień po nocy sylwestrowej. ;)


          Obejrzałam wczoraj połową najnowszego Almodowara - "Skóra, w ktżrej żyję", dziś część druga seansu.

          Jeśli chodzi o "Seksmisję" podpisuję się pod Twoimi słowami.

          :)
          • grek.grek Re: Muzycznie/filmowo 01.01.12, 15:18
            brawo, Barbasiu, mam nadzieję, ze na Twoją soczystą recenzję "Skóry" można liczyć ?
            • barbasia1 Re: Muzycznie/filmowo 01.01.12, 16:05
              :)
              Postaram się, w końcu mam podgląd!

              • barbasia1 Re: Muzycznie/filmowo 01.01.12, 16:05
                Mam nadzieję, że i Pepsic coś dorzuci!
          • pepsic Re: Muzycznie/filmowo 02.01.12, 12:33
            Barbasiu, aleś wybrała stosowny moment na Skórę;) Czekamy na relację.
            A ja pod Seksmisją się nie podopisuję, nie przepadam, uważam za małą śmieszną, ale skoro mowa Machulskim, zdecydowanie stawiam na Vabank.
            • barbasia1 Re: Muzycznie/filmowo 02.01.12, 17:27
              He,he! :)
              Tak jakoś wyszło!?
              Z drugiej strony "Skóra" wiąże się z niedawno oglądanym "Pchidłem", właśnie sobie to uświadomiałam. Obaj główni bohaterowie dokonują iście prometejskich czynów, prawda?

              (Dyskusja o Pachnidle ledwo zaczęta; trzeba do niej jeszcze wrócić./


              Postaram się bardzo i skutecznie, mam nadzieję.
    • barbasia1 Dziś w TVP Kultura o 22:45 "Ja, Don Giovanni" 01.01.12, 14:45
      dramat historyczny w reżyserii Carlosa Saury, rzecz bardzo świeża, z roku 2009!
      Jest to, mówiąc w najwiekszym skrócie, fikcyjna historia powstania jednej z najsłynniejszych oper Mozarta "Don Giovanni".

      "Wenecja, rok 1763. Pisarz Lorenzo da Ponte prowadzi rozpustne życie. Kiedyś był księdzem, ale liczne skandale i romanse sprawiły, że został wydalony do Wiednia. Wspierany przez przyjaciela i mentora, Giacomo Casanovę, zostaje przedstawiony ulubionemu kompozytorowi cesarza - Salieriemu i nowoprzybyłemu na dwór Wolfgangowi Amadeuszowi Mozartowi. Próbując zaszkodzić karierze Mozarta, Salieri przekonuje cesarza Józefa II, by ten zatrudnił nieznanego libertyna, jako autora libretta do "Wesela Figara". Stanie się jednak inaczej. Namiętny charakter da Ponte, który znów zakochał się do szaleństwa i jego sentymentalne spacery po Wiedniu posłużą mu także za inspirację do napisania genialnego libretta do jednego z najpiękniejszych i najmocniejszych dzieł Mozarta - "Don Giovanniego".

      www.youtube.com/watch?v=cN3DzkcCaiw
      :)
      • grek.grek Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino'2012 01.01.12, 15:17
        spróbujemy ? :] może obraz będzie dobry...

        w kinach zaś "Dzienniki rumowe", czyli Johnny Depp, Karaiby i sensacyjno-ironiczna narracja według tego samego gościa, ktory napisał to, na podstawie czego skręcono "Las Vegas parano", Huntera Thompsona.

        i "Sherlock 2" sie już nawija [polska premiera, 5 stycznia]. Kochałem te stare brytyjskie filmy telewizyjne z Sherlockiem... ten klimat epoki, te stroje, te ulice londyńskie, ludzie, inne czasy, inne atłasy... oglądałaś [oglądaliście] tę wersję kinową sprzed paru lat ? Sherlocka 2 zrobił Ritchie od "Przekrętu", więc może być naprawdę dobry, i co ciekawe, jak piszą, trzymal się oryginałów literakich Conan Doyle'a nie szarżując przesadnie z uwspółcześnianiem klasyki. I dobrze, współczesny Holmes to przeca doktor House, dlatego wlaściwy Sherlock to Sherlock kanoniczny i nieprzekombinowany. Krucafax, mogliby dać w telewizji te stare "sherlocki" robione przez BBC, wolałbym je nawet od tych hot premier kinowych :]

        na 2012 zapowiadają zaś "Prometeusza" Ridleya Scotta, ma to być prequel "Obcego". już co niektórzy nogami przebierają... hehe.

        Nowy Batman, znów Nolana, z pytaniem - jakie będzie nowy szwarccharakter ?
        "Róza" Smarzowskiego, ponoć bardzo mocne kino. Kameralna i wybitna aktorsko i scenariuszowo "Rzeź" ROmana. Nowy Bond ze starym Danielem, ponoć pierwszy Bond, który wyskoczy wyposażony w brodę. Kolejne superprodukcja wg Tolkiena z Peterem jacksonem na zydlu.
        Za chwilę "MIllenium" wg Finchera. Polityczne dramaty "Idy marcowe" Clooneya i biografia Hoovera " J.Edgar" z podobno murowanym oskardem dla Leo DC. Oskard damski ma być dla Streep za biografię Tchatcher, "Żelazna dama", która też w 2012 w Polandzie. No i "ciemnośc" Holland z taką rolą Więckiewicza,ze ponoć De Niro sie kuli, a Hackman kwili :] W Polsce premiera 5 stycznia, ale w zestawieniu Polityki za 2010 Ciemnośc została najlepszym filmem polskim. Oni tam są nieźle odchyleni od pionu... Do tego "Underwold", kontynucja sagi o wampirach i wilkołakach, oglądałem wszystkie dotychczasowe i w swoim gatunku jest to rolls-royce, zatem - jako "miłośnik", haha [Kate Beckinsale z pewnością], też ciekawem jak wypadnie ta najnowsza produkcja. Uff... a do tego dojdzie pewnie kilka europejskich, świetnych premier szykowanych specjalnie na Cannes, Wenecję i Berlin, więc - niech się kręci 2012 ku naszej przyjemności kinomańskiej. a propos, wiecie coś może o jakichś przygotowywanych na 2012 polskich filmach ? Ciemnośc, RÓża i..? Jakieś wieści posiadacie azaliż zawżdy ? ;]

        • barbasia1 Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 01.01.12, 16:26
          Jeszcze nie odbieram TVPKultury. :/ Liczę więc na Twoje sprawozdanie, jeśli się zdecydujesz i poświęcisz Dextera, jeśli obraz będzie dobry!??

          Zaprawdę sporo ciekawych rzeczy w tym roku będzie można zobaczyć w kinie. Wstępnie planuję obejrzeć w kinie "Millenium" wg. Finchera i "Różę", co jeszce, to się dopiero okaże; przynam, że w tej chwili nie przychodzą mi do głowy inne tytuły premierowych filmów niż te które wymieniłeś.
          :)
          • grek.grek Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 02.01.12, 11:34
            próbowałem, Barbasiu, ale... dali inny film :] francuski, o pracy policjantów z jednego z paryskich komisariatów. Zupełne zaskoczenie. Nie był najgorszy, kawałek obejrzałem. Dextera też obejrzałm, napiszę parę słów.

            niezłe plany kinowe masz :]
            • pepsic Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 02.01.12, 12:26
              Czy o młodym policjancie z prowincji, który ginie w akcji i szefowej, dojrzałej kobiecie z problemem AA? Bo jeśli, to pamiętam jako schematyczne, nudne dzieło, rozczarowujące, jako że zapowiadało się dużo lepiej. Z tvp kultura jakoś kojarzę. Ale to i tak nic, wobec wczorajszego, plastikowego i bez temperatury filmiku zatytułowanego "Głowa w chmurach", ok. 22 w dwójce. I w niczym nie pomogły urodziwe gwiazdy Penelope Cruz, czy Charlice Theron. Ciężki do wytrwania.
              • grek.grek Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 02.01.12, 14:12
                tak :] to był ten fim. Ten młody policjant, co zginął, miał zonę, która nie chciała się z nim przeprowadzić z Havre do Paryża, a pani eks-AA miała eks-pana, z ktorym chyba sie spiknęli później, straciła także syna.

                podobała mi się jedna scena, kiedy ww. pani z ww. policjantem palą trawkę w parku, mija ich jakiś facio i powiada : uważajcie, co palicie, tutaj się kręci od cholery policjantow :]

                a poza tym, mnie się momentami podobał, realistyczny bardzo; codzienna policyjna, nieefektowna dłubanina, trochę lecząca z bajki "ci to muszą mieć nonstop action".

                uff, "GŁowy w chmurach" uniknąłem, nawet nie taktycznie, a przypadkiem, byłem wtedy na innych kanałach. Widzę, ze wzięłaś na siebie ten trud ;] dzisiaj dają chyba powtórkę w Dwójce ? znów będę gdzieś indziej, mam nadzieję na "Mieście BOga", polecam bardzo, jeśli masz ct2 [23:15], czeski jęzor jest nietrudny w obsłudze, dodam na zachętę :]
                • pepsic Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 02.01.12, 15:10
                  Tu się zgodzę, scena z trawką dobra. Prozy życia też bym się nie czepiała za bardzo, aczkolwiek więcej kolorytu i energii nie zaszkodziłoby. Ale już romanse funkcjonariuszy z kolegami po fachu i przełożonymi (ciekawe, że w filmach faceci zawsze w pogotowiu, wiernie czekają latami na swoje księżniczki), problemy alkoholowe rzecz jasna usprawiedliwione wyższą koniecznością, strata dziecka - ileż można kalki powielać? Nie wiem, czy dobrze kojarzę, w tytule było chyba coś z prefekturą. (?)

                  "Miasto Boga" mam zakodowane jako pozycję obowiązkową. Tego czeskiego programu nie mam pewnie, choć i tak nie sądzę, abym się odważyła, no i godzina nie ta. Dzisiaj nastawiam się na "Milczenie Lorny" w Ale Kino+, nie tak dawno prezentowałeś, co w nowym wątku obwieściłam.
                  • grek.grek Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 02.01.12, 16:13
                    to fakt, kolory dość takie bezbarwne były, a pomysły nienowe :] ale w sumie, widywałem gorsze zwłoki, hehe. tytułu niestety nie znam, nie oglądałem od początku, a w telegazecie wciąz wisiał "Don Giovanni", po pięciu minutach pierwszych miałem nawet taką akcję, ze pomyślałem, iż to jest właśnie ten "Don", tyle że zaczyna się współcześnie, a później jest jakiś przeskok w daleką przeszłość ;]

                    "Lorna" - nie będziesz żałowała, to bardzo dobre kino jest.
                    • pepsic "Milczenie Lorny" 05.01.12, 18:04
                      Nie żebym żałowała, ale na kolana nie rzuciło. Za bardzo beznamiętny.
                      • barbasia1 Re: "Milczenie Lorny" 06.01.12, 15:07
                        pepsic napisała:

                        > Za bardzo beznamiętny.
                        Dwa słowa rozwinięcia można prosić? Chyba wezme się wkrótce za "Milczenie Lorny".

                        Muszę powiedzieć, po przemyśleniu, że właściwie nie do końca przekonała owa analiza psychiki kobiety w ciąży, która ma niechętny, czy może tylko ambiwalentny stosunek do rozwijającego się w niej dziecka, które spłodziła z mężczyną , którego tak bardzo kochała i z którego odejściem (śmiercia tragiczną) długo nie mogła się pogodzić. Zazwyczaj w takej sytuacji dziecko jest właśnie szczególnie wyczekiwane przez matkę / hormony + wspomnienie, emocje/.

                        Reżyser w wywiadzie na temet filmu znaduje zgrabne wyjaśnienie(ale właściwie do końca nie wiem czy uznać je za przekonujące) , że jej psychika pod wpływem prochów funkcjonowała inaczej ...
                        • pepsic Re: "Milczenie Lorny" 06.01.12, 16:26
                          Barbasiu, jutro, ok?
                          • barbasia1 Re: "Milczenie Lorny" 06.01.12, 19:34
                            OK! Nie ma pośpiechu. Może być nawet niedziela.
                        • pepsic Re: "Milczenie Lorny" 08.01.12, 19:49
                          Sprostuję, z filmu jednoznacznie wynika, że ciąża była urojona. Choć Lorna jakiś impuls poczuła do męża szykowanego na "ścięcie", do wielkiej miłości nie doszło, nie zdążyli. Wyimaginowane dziecko miało być przedłużeniem przerwanego życia, za co Lorna sie winiła, uciszeniem wyrzutów sumienia i oznaką nie udźwignięcia balastu.
                          Film jakoś nie przypadł mi do gustu, zbyt surowy, zbyt realistyczny, oddarty z jakiejkolwiek kolorystyki, a wszystko rozgrywa się w kompletnej ciszy, poza sceną w barze. I trudno polubić któregokolwiek z bohaterów, nawet Lorne, w końcu od początku była świadoma w co się pakuje.
                          • grek.grek Re: "Milczenie Lorny" 09.01.12, 14:52
                            Możliwe, mnie się jakieś tam wątpliwości kolebały tu i ówdzie, trudno mi było znaleźć takowe jednoznaczne potwierdzenie, mimo bardzo daleko idących sugestii.

                            de gustibus, one more time :] wydaje mi się, że jest to film chropawy i szorstki, dlatego ze w tej scenerii uwypuklone zostają uczucia rodzące się w bohaterach. Uczucia mają być tutaj barwą na szarym tle, ponurym tle rzeczywistości w jakiej oni się poruszają, jaką sami kreują często, co słusznie zauważasz. następuje jakiś przełom, on staje się przebłyskiem koloryzującym.

                            zdecydowanie, bohaterowie nie są fajni, ale... moim zdaniem, są prawdziwi przez to, nie szeleszczą papierem dzięki temu, ze odmalowani są jako dośc gruboskórni, ale... w takiej rzeczywistości, wobec problemów które ich spotykają, albo losu który sami sobie zbudowali, lub który jest pochodną życia tu i teraz - czy mogą być inni ? są jej produktem.
                            • pepsic Re: "Milczenie Lorny" 09.01.12, 17:26
                              Ale musisz przyznać, że przyjemniej ogląda się filmy choć odrobinę podkoloryzowane, z nutką poezji, bo smutków wokół co niemiara, a tu nawet muzyki zabrakło.
                              • grek.grek Re: "Milczenie Lorny" 10.01.12, 13:56
                                u mnie to różnie bywa :]

                                dardennowie widać mają taki styl, podobnie jest w "Dziecku", tak jakby im zależało na opowieści, na samym opisie zmiany w człowieku, dlatego tyle surowości i szorstkości w szacie graficznej i stylu narracji.

                                chyba tylko mogę powtórzyć, ze według mnie jest w tym jakaś idea, dlatego... kino to niewesołe i nieładne, ale... optymistyczne, koniec końców :]
                        • barbasia1 "Milczenie Lorny" / "Schronienie" 09.01.12, 15:31
                          Ożeż pomyliłam, filmy, tytuły! :/ Ten komentarz odnosił się do filmu "Schronienie" Ozona a nie "Milczenia Lorny"!!!

                          barbasia1 napisała:

                          > Muszę powiedzieć, po przemyśleniu, że właściwie nie do końca przekonała owa a
                          > naliza psychiki kobiety w ciąży, która ma niechętny, czy może tylko ambiwalentn
                          > y stosunek do rozwijającego się w niej dziecka, które spłodziła z mężczyną , k
                          > tórego tak bardzo kochała i z którego odejściem (śmiercia tragiczną) długo nie
                          > mogła się pogodzić. Zazwyczaj w takej sytuacji dziecko jest właśnie szczególni
                          > e wyczekiwane przez matkę / hormony + wspomnienie, emocje/.
                          • pepsic Re: "Milczenie Lorny" / "Schronienie" 09.01.12, 17:32
                            Ano właśnie, coś mi nie grało, stąd tłumaczenia. Musze przyznac, że w miarę przybywania kolejnych tytułów, również miewam z nimi problemy, bo pamięć mam tzw. sytuacyjną.
            • barbasia1 Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 02.01.12, 16:37
              grek.grek napisał:

              > próbowałem, Barbasiu, ale... dali inny film :]
              :)))

              Cozapech! ;)
              • grek.grek Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 03.01.12, 13:20
                nawet nie wiadomo, dlaczego w ostatniej chwili zrobili zmianę...

                przed chwilą zajrzałem do programu, i o ile w telegazecie nie było tej zmiany, to już
                w internetowej wersji [na 1 stycznia] jest - "Młody porucznik", tak brzmi tytuł tego
                francuskiego filmu, który dali zamiast "D G"
                • barbasia1 Re: Dziś/TVP Kultura,22:45 "Ja,Don Giovanni"/Kino 03.01.12, 15:48
                  W na stronie internetowej Telemagazynu , kiedy pisałam swój post też w programie był Don Giovanni?!

                  :)
                • pepsic "Mlody porucznik" 05.01.12, 18:47
                  A tyle się naszukałam w internecie... prefektury;)
        • barbasia1 Kino, premiery 2012 02.01.12, 16:58
          >a propos, wiecie coś może o jakichś przygotowywanych na 2012 polskich filmach ? >Ciemnośc, RÓża ? Jakieś wieści posiadacie azaliż zawżdy ? ;]

          Dzięki wczorajszej "Panoramie" wiedzę tę, azaliż zawżdy, lepiej późno niż wcale, posiedliśmy! :)
          Więc na rok 2012 szykowana się premiera filmu w reż. Małgorzaty Szumowskiej "Sponsoring", w którym gra m.in. Juliette Binoche, o czym niegdyś wspominaliśmy nawet;
          Przywłaszczyłam sobie ze Ze strony Oragne!? ;) ten oto krótki opis "Sponsoringu": "Film opowiada historię Anny (Juliette Binoche), dobrze sytuowanej dziennikarki, piszącej artykuł na temat prostytucji wśród studentek. W trakcie pracy nad materiałem poznaje dwie sprzedające swoje ciała dziewczyny - Charlotte (Anais Demoustier) oraz Alicję (Joanna Kulig), które wprowadzają ją w świat płatnej miłości. Odstręczający, ale też - ku zaskoczeniu Anny - na swój sposób pociągający" Bardzo ciekawa rzecz. To też bym chętnie obejrzała.

          Interesujaca zapowiada się też film "Baby Blues", w reż. Katarzyna Rosłaniec (tej od "Galerianek")
          "Baby Blues" to historia nastoletniej Natalii (Magdalena Berus), która zostaje matką. Ojcem dziecka jest 17-letni Kuba (Nikodem Rozbicki). Gdy matka Natalii, dotychczas pomagająca córce opiekować się nowonarodzonym Antosiem, postanawia wyjechać do pracy za granicę, życie nastoletnich rodziców bardzo się komplikuje... Role głównych bohaterów Rosłaniec powierzyła debiutantom, jednak w filmie występują także takie gwiazdy polskiego kina, jak: Katarzyna Figura, Magdalene Boczarska, Danuta Stenka i Renata Dancewicz."

          Na ekrany ma wejść tez film w reż. Leszka Dawida, "Jesteś Bogiem", film opowiadający historię twórców słynnej hip-hopowej formacji Paktofonika (trzech kumpli z Mikołowa i Katowic) oraz podobno ... "Tajemnica Westerplatte", reż. Pawła Chochlewa, wokój której narosło tyle kontrowersji ...

          :)


          • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 03.01.12, 13:26
            dzieki, Barbasiu, wszystko brzmi dobrze.

            "Jesteś Bogiem"... no to zdaje się będzie prawdziwa podróż sentymentalna, przynajmniej dla mojego pokolenia, bo Paktofonika to był jeden z tych prawdziwych składów hip hopowych, pionierskich, i do tej pory niedoścignionych; jak słuchałem amerykańskiego rapu, tak
            P-ka była tym jednym z nielicznych polskich, które wstydu nie przynosiły i do dziś jest wzorem, jakkolwiek i dziś wiele ciekawego na tej scenie się odbywa, aczkolwiek nie w głównym nurcie, gdzie ciągle Bajm, Beata, Budka, Krawczyk, Piasek i grupa innych i nowych, ale w sumie takich
            samych, bo nieodróżnialnych i równie pozbawionych właściwości :]

            to będzie dobry rok w kinie, tak mi się wydaje. jak sądzisz ?
            • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 03.01.12, 16:07
              Tak, myślę, że będzie to bardzo dobry rok w kinie i dla kina, mam nadzieję, równie dobry jak poprzedni.

              Nie wiem czy słyszałeś, mówili o tym w Panoramie, w ubiegłym roku padł absolutny rekord, jeśli chodzi o sprzedaż biletów do kina u nas, otóż sprzedano ok. 10 m i l i n o n ó w biletów (jeszcze kilka lat wcześniej 700 tyś). Niesamowite! Bo przecież żyjemy w erze filmów powszechnie dostępnych, piraconych w sieci!?

              Tak czułam! :)))
              Przynam, że mnie klimaty hip hopowe nie były, więc ten film raczej nie zajdzie się na mojej must-see w kinie.

              :)
              • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 04.01.12, 15:07
                widać chodzenie do kina ciągle pozostaje dobrym sposobem spędzania czasu. Ciekawe, ile z tych 10 mln biletów, to bilety na "Wyjazd integracyjny", "Ciacho" itp. hiciory ? ;]

                prawda, w sieci jest tego od groma, ale, jak sama pewnie/może potwierdzisz, jest coś ciekawego w pójściu do kina na premierę, w samej czynności, zaplanowaniu, w samym oprzyrządowaniu, ze tak powiem ?

                • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 04.01.12, 16:00
                  Zapewne większość (sama widziałam idąć kiedyś do EMPIKU, który dzili wejscie z kinem przeogromne kolejki do kasy, na któryś z tego rodzaju hiciorów ), niestety. Z drugiej strony, jeśli dzięki tego rodzaju filmom kina odnotowują zyski, dzięki którym mogą sobie pozwolić potem na wyświetlenie o wiele mnie obleganych filmów, filmów dla konsererów typu "Niebezpieczna metoda" (1/4 małej sali kinowej) to ja nie będę szydzić z tego stanu rzeczy . :)

                  Tak, atmosfera kina jest niepowtarzalna, nie zastąpi jej żadne kino domowe, żadna wielka na całą ścianę plazma.
                  Greku, wybrałby się kiedyś do kina ...

                  :)
                  • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 05.01.12, 14:18
                    bardzo trafna uwaga.

                    heh, ja mam jeszcze w pamięci te dawne kina, nowe chyba by mnie onieśmielały swoją wytwornością ;]
                    • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 05.01.12, 14:53
                      grek.grek napisał:

                      > bardzo trafna uwaga.

                      Maj big pleże!

                      > heh, ja mam jeszcze w pamięci te dawne kina, nowe chyba by mnie onieśmielały sw
                      > oją wytwornością ;]
                      :)
                      Eee, nie nowe kina są lekko unowocześnione niż wytworne.
                      Można się tam wybrać, a nawet wypada, w zwykłej kurtce i dżinsach. ;))
                      • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 05.01.12, 16:28
                        a widzisz, dobrze wiedzieć, bo mi się ostatnio frak pogniótł, a surdut poplamił ;]]
                        • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 05.01.12, 16:39
                          grek.grek napisał:

                          > a widzisz, dobrze wiedzieć, bo mi się ostatnio frak pogniótł, a surdut poplamił
                          > ;]]

                          chichichichichichichi :)))))))))))))))))))))))))))))

                          Grekuchna, ja nie wiedzialam, że Ty się tak elegancko nosisz po domu!??? 8-O
                        • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 05.01.12, 17:22
                          PS Mam śliczne bardzo stare zdjęcie dziadka mojego w surducie z podkręconym do góry wąsem. :)
                          • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 06.01.12, 14:28
                            ja mam dziadka w mundurze Wehrmachtu ;] żartuję. to były czasy, surduty, kapelusze, zegarki na łańcuszku... laseczki ;]
                            • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 06.01.12, 14:35
                              A właśnie dziadek na tym zdjęciu pozuje z kapeluszem, z laską. Dziadek był hutnikiem szkła, jak wszyscy z mężczyźni z rodziny D. :)
                              • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 06.01.12, 14:36
                                z rodziny i nie-rodziny!? D-skich ...

                                :)
                              • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 07.01.12, 15:20
                                właścicielem był fabryki ?
                                • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 08.01.12, 12:38
                                  Nie, nie, pracował w różnych hutach szkła, robotnicza krew . ;)
                                  • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 08.01.12, 13:38
                                    lewicowa :]
                                    • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 08.01.12, 14:04
                                      Raczej tak.
                                      Choć dziadek z babcia chodzili do kościoła ...

                                      Syn dziadka z pierwszego małżeństwa działał przed II wojną (wielkie różnice wieku w rodzinie ze strony mamy) , nie wiem czy mogę to napisać publicznie, w Komunistycznym Związku Młodzieży Polskiej!

                                      :)
                                      • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 08.01.12, 15:10
                                        ja nie widzę w tym nic zdrożnego, przeciwnie :]

                                        e tam, kościół jedno, a lewica drugie. chyba nie mieli nic przeciwko temu, zeby wszyscy
                                        ludzie mieli dach nad głową, co jeść i mogli żyć w otwartym świecie ? polityczne wizje
                                        komunistyczne wypaczyły idee lewicowe, niestety, ale same organizacje były w porządku, tak naprawdę poziom indokrytnacji w Polsce nie byl zbyt duży, stawiano raczej na rozwój w kierunku, rzec by można - społecznikowskim, organizatorskim.
                                        • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 08.01.12, 15:57
                                          > e tam, kościół jedno, a lewica drugie.
                                          To prawda.
                                          Ale też te lewicowe poglądy, sprawiły chyba, że nie mieli bardzo nabożno-poddańczego stosunku do kleru.

                                          > chyba nie mieli nic przeciwko temu, zeby wszyscy ludzie mieli dach nad głową, co jeść i mogli żyć w otwartym świecie ?

                                          Oczywiście, że nie, i o to właśnie przede wszytskim w tych trudnych czasach walczyli ci młodzi robotnicy.

                                          :)
                                          • grek.grek Re: Kino, premiery 2012 09.01.12, 14:43
                                            kler też zróznicowany jest, jak sama na pewno zdajesz sobie sprawę [z tego].

                                            otóż to, mieli ideały jakieś.
                                            • barbasia1 Re: Kino, premiery 2012 09.01.12, 15:55
                                              To prawda.

                                              Tak.

                                              :)
    • grek.grek "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 02.01.12, 11:19
      tvp2 dała ten film pod hasłem "premiera" :] hehe, premiera... w tiwi publicznej, mogli dodać, bo Polsat pokazał go parę lat temu. Ech, publisia, zawsze spóźniona o parę kroków... Grunt, ze skoki narciarskie, Klan i Jaka to melodia nadal na atenium.

      orajt, a'propos...

      zajawka dla tych, co ew. by na powtórkę [noc poniedziałek/wtorek, 2:10] się chcieli załapać.

      Narratorem jest nowoorleański adwokat, Lawson Russell. Akcja ma charakter retrospekcyjny.

      Zaczyna się od wybuchu w Russellu poczucia sprawiedliwości. Broni akurat niejakiego Parksa, bogatego gwałciciela mordercę. Sprawa jest w finałowej fazie, Russell wie, ze już ma wygraną w kieszeni, ale... no właśnie dostaje ataku poczucia sprawiedliwości. W przeddzień ostatniej rozprawy chce zrezygnować, bo wie, ze Parks jest winien. Próbuje to zrobić przez telefon, ale sędzia czy tam - szef rady adwokackiej, whatever... grunt, ze wysyła go w cholerę. Russelll nawet nie wie, ze ta rozmowa ratuje mu życie, bo w jego mieszkaniu jest zabójca w masce i skrada się za jego plecami... Słysząc rozmowę i intencje Russella - wycofuje się. [akurat jest Mardi Gras, więc facet w kostiumie i masce nie wzbudza niczyjej obawy i niezdorowej ciekawości]

      Następnego dnia Russell zaczyna brutalnie przesłuchiwać swojego własnego kllienta, zachowuje się jak prokurator, a nie jak obrońca, zostaje wyrzucony z sali, a następnie w trybie natychmiastowym wyrzucony z palestry. Koniec kariery. A Parksowi i tak się udaje uniknąć kary...

      Zabiera więc manele i wyjeżdza do Key West, gdzie prowadzi mały interes - motorówką wozi rybaków-amatorów na wędkowanie na otwartych wodach Oceanu, czy Morza czy co tam mają ;] Jednocześnie nosi się z zamiarem napisania powieści. Idzie mu to marnie, przez rok dzierga całe 6 stron...

      któregoś dnia trafia mu się ciekawy klient. Starszy pan, nazwiskiem Marlowe. Wiezie go na rybki, rozmowa, tratata, potem bar miłym wieczorkiem, potem Russell odprowadza jegomościa do domu... Pan jest sympatyczny, wygadany, tylko bardzo cięty na adwokatów :] "nie bawiłem się tak dobrze od roku. w ubraniu" - podsumowuje Russell.

      Następnego dnia pan starszy odwiedza Russella w jego domu. Przynosi... własną powieść. Powiada, ze trochę się obawia, jak ją inni ocenią, więc dotąd nikomu nie dal jej do przeczytania, ale... niech Russell będzie pierwszy. Umawiają się na wieczór w barze, gdzie starszy pan rad by usłyszeć recenzję Russella.

      I tutaj - the end dla tych, co chcą obejrzeć [powtórkę, na przykład, heh]/

      dalej już tylko bezwstydny spojler.

      Russell zaczyna czytać. Ksiązka ma tytuł "Wersety zbrodni" i jest znakomita. Wartka akcja, tempo, zgrabna narracja. Wypas. OPowiada o morderstwach, jakie tajemniczny mściciel popełnia na pięciu adwokatach, którzy bronili, i wybronili, róznych bogatych łobuzów.

      Wieczorem Russell goni do tego baru, gdzie się umówili, ale... staruszka nie ma. Idzie do jego domu i zastaje tam policjanta, nazwiskiem Goethe :], który informuje go, ze dziadek miał zawał serce i wykorkował. Żadnych krewnych [Russellowi powiedział, że "żona mu zmarła rok wcześniej, a dzieci nie mieli"], żadngo testamentu, nic.

      Russell ma dylemat : została mu w rękach świetna powieść kryminalna... Dlugo się nie namyśla, postanawia ją wydać pod własnym nazwiskiem. Szybko znajduje wydawcę i odnosi sukces, powieść ląduje na szóstym miejscy bestsellerów, Russell zarabia kasę, kupuje mieszkanie w Nowym Orleanie, a do tego wdaje się w romans z atrakcyjną szefową wydawnictwa.

      Podczas jednego ze spotkań autorskich, kiedy Russell podpisuje ksiązki czytelnikom, autograf bierze jakiś facio wygladający na rockersa, metalowca w starym stylu... prosi o dedykację dla "Clifforda Dubose". Zaraz po nim jest przyjaciółka Russella z kancelarii adwokackiej, w której niegdyś pracował, taka "uczciwa, prawa i moralna" - "ta ksiązka do ciebie nie pasuje...", mówi mu.

      I Russell żyłby sobie, jak pączek w maśle, gdyby nagle nie zawinęła go policja :] I to w ostrym stylu. Jak przestępcę.

      Na komisariacie dowiaduje się, ze wszystkie morderstwa, jakie są opisane w "Wersetach" zdarzyły się naprawdę, a w powieści są opisane z użyciem szczegółów, jakie znać mogła tylko policja i... ten, kto je popełnił. Co ciekawe, śledztwo prowadzi detektyw... Clifford Dubose, ktory pokazuje Russellowi ksiązkę z dedykacją dla siebie "sam mi ją przysłałeś, widać zależało ci, zeby o twoich wspaniałych wyczynach ktoś się dowiedział i cię złapał, a najlepiej ja, który prowadziłem sprawę pierwszego z serii tych morderstw". No i Russell jest w ciemnej de. Nie ma na swoją obronę dokładnie nic, nawet oryginał powieści spalił, żeby zatrzeć wszelkie ślady swojego złodziejstwa.

      na razie policja go zwalnia, za kaucją, ma czas zeby przejrzeć stare gazety i dowiedzieć się, ze istotnie - jest tak, jak policaje mówią : te wszystkie morderstwa to fakty, a nie fikcja literacka. Próbuje znaleźć sobie adwokata, ale nawet przyjaciółka, pani Uczciwa, ma problem z wiarą, ze da się z tym coś zrobić. Nie wierzy ona w jego sprawstwo, ale w złodziejstwo już owszem.

      Kiedy policja zaczyna przeszukiwać jego mieszkanie - nie ma jeszcze problemu. Kiedy znajdują ukryte w nim zdjęcia z miejsca zabójstw, które TYLKO morderca mógł zrobić - już jest gorzej. Na nic tłumaczenie Russella, ze "to nie moje, ktoś mi podrzucił, ktoś mnie wrabia".

      Co byście zrobili w takiej syttuacji ? Yup, ja też bym spie,przał :] I Russell spie,prza. Postanawia wyjaśnić wszystko na własną rękę, umykając przy okazji policyjnemu pościgowi. Mówią o tym w telewizji, śmieje się z niego Parks, a wydawnictwo się od Russela odwraca - oficjalnie, bo w zaciszu gabinetów ciesza się, ze teraz dopiero sprzedaż "Wersetów" wystrzeli w górę.

      Russell wraca na Key West. I to dwa razy, bo pierwszy razem musi uciekać przed policyjną akcją, kiedy zostaje przypadkiem namierzony na ulicy. W Nowym Orleanie odkrywa, ze Parks i szefowa wydawnictwa mają romans... czyżby to oni go załatwili ?

      Na Key West próbuje tam podązać śladami staruszka Marlowe'a. W ionformacji nie mają wiadomości o nim, nawet o jego śmierci :]

      Początki są mało zachęćająće, ale wykazując się determinacją, kojarząc fakty [policjant nazywal się Goethe i to Russellowi pozwala wpaść na trop literacki, oraz odkryć "Fausta", a przy okazji to że Marlowe, to nazwisko pisarza, ktory w epoce elżbietańskiej napisał dramat nawiązujący do oryginału Goethego] i z pomocą swojej Uczciwej Przyjaciółki, krok po kroku jednak Russell zaczyna odnosić sukcesy detekywistyczne.

      Marlowe był plazmą, ale nie aż taką, zeby nie koprzystal z telefonu w swoim mieszkaniu na Key West. Russell dociera do billingów na adres tej chałupy. Marlowe rozmawiał z jednym tylko numerem telefonu, z panią Altheą Jakąśtam.

      Pani Althea, to ciemnoskóra sprzątaczka. Co rano zasuwa do domu pana profesora Corvusa, młodego nauczyciela teatru na miejscowym uniwerku.

      Russell włamuje się do mieszkania profesorka i... no i znajduje wszsytkie odpowiedzi - czyli, maski i przebrania. Sztuczną twarz, w której był zgrzybiałym panem Marlowe, strój rockersa w którym wziął autograf od Russella dla detektywa Dubose'a i wysłał mu prezent-informację w imieniu Russella, wąsy, peruki, w ktorych udawal także policjanta Goethe. Nie ma watpliwości, ze to Corvus jest mordercą, i Corvus wkrecił Russella... ale dlaczego ? [zwłaszcza, ze w szafie wisi też ten strój, który mial tajemniczny morderca skradający się za plecami Russella w pierwszej scenie].

      Nagle... do mieszkania przychodzi pani czarna gosposia. Russell udaje, ze wychodzi od profesora, zegna się i dyla. Babka patrzy zdumiona, sprawdza, odkrywa ze to ściema i zawiadamia policję. Zjawia się ofk niezmordowany detektyw Dubose. Rozmawia z Corvusem, ciekaw, dlaczego też Russelll akurat psorowi grzebał po chałupie... ale Corvus ofk "nie ma pojęcia, może chciał się tutaj ukryć\, przypadkiem ?"

      no i ofk, sami rozumiecie, musi dośc do spotkania Russella z Corvusem w cztery oczy. Przy okazji ponownego wlamu Russella do psora :]
      • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 02.01.12, 11:31
        Pan psor z pistoletem w garści tłumaczy Russellowi, że mordował adwokatów, bo sam został skrzywodzny przez palestrę - kary uniknął człowiek, który zabił, w jakimś wypadku, jego dziecko i żonę. A dlaczego Russelll ? bo Russell go wybronił. Corvus chciał Russella zabić, jak już wiemy, ale zrezygnował, słysząc, ze Lawson postanowił wykazać się honorem prawniczym i zgnoić swojego klienta.

        Teraz jednak Corvus chce zabić Russella. deus ex machina do akcji wkracza jednak detektyw Dubose, jak w klasycznym kryminale, słyszal wszystko, wie, ze Russell został wrobiony. Ale... tak to się nie może skończyć. Corvus musi oddać pistolet, podnieśc łapy, ale... ma drugi pistolet i robi z niego użytek, a detektyw pada trupem z ładną dziurką pośrodku czoła.

        Teraz kolej na Russellla, a potem Corvus chce upozorować wzajemne zabójstwo Russella i Dubose'a. Ale, no jakże by inaczej, hehe, Russell wykorzystuje sekundę nieuwagi Corvusa, rzuca się na niego, toczą bój, z którego zwycięsko wychodzi Russell, a Corvus zostaje wysłany do krainy wiecznych łowów.

        NO ale... trup raz, trup dwa i tylko Russell żywy. Lawson oddaje się w ręce prawa, ma uczciwy proces, zostaje oczyszczony z zarzutów, a dzięki całej sprawie "Wersety" przynoszą mu milionowe zyski, dzięki którym może zaszyć się na plaży w Key West i podziwiać widoki, kontemplując naturę cioci Sprawiedliwości. one big happy end :]

      • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 02.01.12, 11:42
        niezla akcja, bardzo dobra klimatyzacja, zwłaszcza w okolicznościach przyrody Key West, które w ogole nie wygląda, jak Ameryka, a jak jakaś Martynika, Dominka, czy Gwadelupa :], poczciwa rola Cuby Goodinga jr jako Russella i w zasadzie - naprawdę wciągająca narracja, w stylu opowiastki noir, crime story.

        a w warstwie fabularnej, no to sami kumacie - ma tu być ogrywanie motywu faustowskiego jak w scenariuszu zaznaczono :] : czyli, rzecz o ambicji, oportunizmie, cynizmie. Na przystępnej nucie.

        z drugiej strony, co byście zrobili, wpada wam w ręce taka okazja, wlasciciel/autor okazji nie żyje, nie ma żadnych krewnych, testamentu nie zostawił... jaki problem ? heh, i wchodzi kwestia uczciwości przed samym sobą. Znajdujecie torbę z milionem euro, nie ma komu oddać, nikt się nie upomina... wziąc, nie wziąć, oddać ? A jeśli to nie ma wartości materialnej ? jeśli zostanie po prostu zarekwirowane przez państwo i wyląduje w jakimś składziku "rzeczy niczyich" ?
        • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 02.01.12, 18:46
          Intryga z książką trochę jakby naciągana, ale, Ci zaciekawiła mnie, natomiast końcówka, od momentu, kiedy do akcji wkracza deus ex machina detektyw Clifford Dubose rozczarowuje, zabrakło jakiegoś dobrego pomysłu na zakończenie.

          Jak nie wiesz, jak masz postąpić, postąp przyzwoicie, ktoś tak kiedyś powiedział. Bartoszewski chyba.

          Jeszcze jest taka możliwość, że wydajesz książkę nie pod swoim nazwiskiem, a pod pseudonimem, wtedy jesteś uczciwy wobec siebie i owego tajemniczego bezpostomnego autora, którego spuścizna wpadła szczęśliwym trafem w ręce.

          Swoją drogą, ciężki frajer z tego profesorka, że zamiast wydać książkę pod swoim nazwiskiem (wykreśliwszy niektóre szczegóły mogące służyć za tropy dla policji) i czerpać z niej zyski i sławę, postanowił wykorzystać ją do zemsty na Russelu...

          :)

          • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 03.01.12, 13:18
            troche tak, ale wiesz, rzadko się zdarza thrill czy kryminał w starym stylu brytyjskim, gdzie w finale decyduje konceptualizm, a nie... zapierająca dech w piersi akcja, z ktorej ofk musi wyjść zwycięsko ten dobry :]

            można właśnie tak zrobić, jak piszesz, aczkolwiek - jesli rzecz się sprzedaje, to zarobek pod pseudonimem nie jest ani odrobinę mniejszy ;]

            mógłby, fakt, może bez tych szczegółów byłaby znacznie gorsza ?



            • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 03.01.12, 15:36
              A, jeśli tak, to niech będzie! :)

              Pod pseudonimem, czy właściwie pod nazwiskiem, jakim przedstawił się autor, wręczając rękopis ...

              Jeśli poszukiwania krewnych nie przynioslyby rezultatu, wiadomo byłoby na pewno, że autor rękopisu nie ma spadkobierów, którym on należalaby się prawnie , to chyba w takiej sytuacji automatycznie nabywamy praw ksiazki, jakoże z własnej nieprzymuszonej woli autor nam ję dał przed śmiercią ? Tak mi się przynajmniej wydaje. Dobrze byłoby pewnie jeszcze zasięgnąć przed wydaniem porady prawnej, zapoznać z tym, co mówią przepisy na temat kwestii prawa własności, przejąć z godnie literą prawa na siebie prawa autorskie (ale oczywiscie nie autorstwo).

              Tak jak mówiłeś, zasadniczo niesłychanie trudno jest przewidzieć w przypadku zupełnie nieznanego autora, czy jego książka odniesie sukces, czy zwrócą się choć koszty jej druku.
              A propos, nie wiem, czy wiesz, ale pierwsze wydawnictwo, do którego zwróciła J. K. Rowling z prośbą i wydanie "Harrego Pottera" odmówiło jej, ta decyzja pewnie do dziś odbija im się czkawką. ;)

              Jeśli to był pasjonujący, dobrze skonstruowany , dobrze napsiany kryminał to kosmetyczna zmiana kilku szczegółów, nie powinna jej ani trochę zaszkodzić. O ile dobrze pamiętam, książka stała się głośnia, zanim ujawniono, że są w niej autentyczne szczegóły, że pisał ją autentyczny morderca?

              :)
              • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 04.01.12, 15:03
                właśnie, cała procedura musiałaby się odbyć :]

                A tak... nie było świadków, nie ma krewnych ani testamentu, co zrobić ? Oddać "skarbowi państwa", a dopiero później się ubiegać ew. o prawne pozwolenie wejścia w posiadanie rękopisu ?
                Dużo biurokracji i żadnej nadziei na pozytywne rozwiązanie.

                Aczkolwiek, myślę ze, w filmie i w realu też, to przede wszystkim dylemat osobisty. Osobistej uczciwości przeciw chęci skorzystania z czyjejś pracy.

                hehe, no to ci, co odpuścili "Pottera" muszą mieć niezłego kaca.
                • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 04.01.12, 16:55
                  Nie mam zupełnie pojęcia, jak się w takiej sytuacji nabywa prawa do tego rodzaju właśności (intelektualnej?). Bo komu by to właściwie oddawać? Wiesz, nie sądzę , żeby "Skarb Państwa" - jakakolwiek instytucja państwowa miała obowiązek przejmować po zmarłych wszelką ich grafomanię i sprawować nad nią pieczę (mówimy o człowieku, który nie był pisarzem).

                  Poza tym myśle, w interesie państwa byłoby raczej, żeby tą ksiażką, jeśli rzeczywiście ma potencjał, zaopiekowała się konkretna osoba, jesli takowa szcesliwie sie znalazła, która włoży wysiłek w znalezienie wydawnictwa i ją wyda. Jeśli książka okaże się dobra, zysk będzie miało wydawnictwo, ludzie tam pracujący, drukarnie, ksiegarnie, spadkobieraca, kótry zapłaci Panstwu podatek od zysków, a zarobione pieniądze na coś wyda, może wspomoże fundacje. A zmarły autor, jego nazwisko jego dzieło zostanie utrwalone na zawsze.

                  Nieuczciwością wielką byłoby przywłaszczenie sobie czyjejś pracy, przypisanie sobie jej autorstwa. Natomiast nie wydaje mi się by nieuczciwe było po legalnym przejęciu praw do niej / kiedy brak spadkobierców/ nabycie korzyści finansowych w przypadku sukcesu książki.

                  Osobiście nie miałabym nic przeciwko, gdyby, po mojej śmierci ktoś obcy / z braku krewnych/ wydał moją pracę z moim nazwiskiem i czerpał z niej korzyści.

                  >Osobistej uczciwości przeciw chęci skorzystania z czyjejś pracy.
                  Zawsze można kasę przekazać w całości na jakąś fundację ...

                  A jak rodzina, której zmarły nie lubił ze wzajemnością dziedziczy z urzędu prawa autorskie do pracy intelektulanej swego krewnego i potem z korzysta finansowo z tej pracy, choć się też przecież nie przyczyniła ani odrobinkę do jej powstanie to jest bardziej uczciwie?

                  :)
                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 04.01.12, 17:32
                    > A jak rodzina, której zmarły nie lubił ze wzajemnością dziedziczy z urzędu pra
                    > wa autorskie do pracy intelektulanej swego krewnego i potem z korzysta finanso
                    > wo z tej pracy, choć się też przecież nie przyczyniła ani odrobinkę do jej pows
                    > tanie to jest bardziej uczciwie?

                    albo daleka rodzina, której zmarly nie znał / i odwrotnie/ dziedziczy ...
                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 05.01.12, 14:23
                    tak chyba jest, w filmie policjant Goethe informuje Russella ze taka właśnie jest procedura, co sprawia ze Russell tym mocniej przyciska do piersi rękopis :] ale, z drugiej strony, policjant Goethe to przecież był sam... profesor, i zależało mu na tym, zeby Russell podjął decyzję o zatrzymaniu powieści, więc trudno orzec, na ile jego wykładnia była prawnie obowiązującą.

                    no właśnie, wiele przemawia za słusznością postępowania Russella. nawet jeśli zmieszana jest w dośc sporym steżeniu z ambicjonerstwem i pójściem na łatwiznę.

                    hehe, otóż to, to się dopiero dzieje, kiedy pociotki i pokrewniaki wyrywają sobie nawzajem włosy z głów, żeby tylko kasy po zmarłym, nielubianym wujku dopaść :]
                    • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 05.01.12, 15:14
                      Ale na przywłaszczenie sobie autorswa książki Russel wpadł sam? Tego policjant mu chyba nie podpowiedział?
                      Podpisując książkę swoim nazwiskiem Russel jest oszustem.

                      He,he! To prawda.
                      A propos spadków, w nowym wątku Mania wspominała o książce Steiga Larssona na podstawie , której Fincher nakręcił "Dziewczynę z tatuażem" , nie wiem czy czytałeś, o spadek po Larssonie - cały dorobek Larssona, w tym zyski ze sprzedanych książek toczy się spór pomiędzy wieloletnią partnerką Larssona Evą, z którą oficjanie nie był żonaty / bynajmniej nie z niechęci do instytucji małzeństwa, ale ze względów bezpieczeństwa jego oraz jego kobiety/, a jego krewnymi ojcem i bratem. Ponieważ Larsson nie sporządzł ważnego testamentu, według prawa szwedzkiego spadek należy się właśnie najbliższej na papierku rodzinie, czyli ojcu i bratu, z czym Eva, się nie zgadzała argumentując m.in. że "oni nigdy nie byli częścią ich życia" (sic!) i że "nie są to odpowiednie osoby do zarządzania majątkiem pisarza".
                      pl.wikipedia.org/wiki/Stieg_Larsson
                      :)
                      • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 05.01.12, 16:20
                        no, powiedzmy, że Russell ją sobie zatrzymał ;] Oczywiście, jest oszustem. Oportunistą przy okazji i cwaniakiem. Nie mógl się oprzeć.

                        Tak, czytałem o Larrsonie, w Polityce był dość obszerny na ten temat artykuł. Dopiero po jego śmierci ukazało się "Millenium", teraz każdy z rodziny chce partycypować w tym, co biedny za życia Larrson po śmierci zarobił. A jego żona ma dodatkowy atut, rzekomy IV tom Millenium, który jakoby Larrson zostawił nieukończony - jest w jej rękach, w jego laptopie. Więc już to wystarczy jej, żeby się odkuć, nawet jesli sąd jej odbierze spadek i prawa do tantiemów. W dodatku, babka szykuje własną ksiązkę o jej pożyciu z mężem, do której pewnie wydawcy popędzą na wyścigi i stawka finansowa za prawo do jej opublikowania będzie wysoko licytowana.
                        • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 05.01.12, 17:09
                          > no, powiedzmy, że Russell ją sobie zatrzymał ;] Oczywiście, jest oszustem. Opor
                          > tunistą przy okazji i cwaniakiem.

                          >Nie mógl się oprzeć.

                          Trochę go rozumiem. ;)


                          No proszę. Nie wiedziałam, ze Eva przygotowuje ksiąkę o ich życiu. To dobrze.

                          Myślę, że Larsson jak każdy porządny facet chciał, żeby jego kobieta (jego dzieci) miała jakieś zabezpieczenie finansowe na wypadek jego śmierci / do głowy mu pewnie nie przyszło, że ta śmierć może nadejść tak szybko/ Przykre , że jego najbliższa rodzina ojciec, brat, meżczyźni, który też pewnie mają rodziny, żony, z taką bezwzględnością, nie oglądając się partnerkę swego syna, brata sięgnęli po cały spadek.
                          • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 06.01.12, 14:35
                            tu jest wzmianka o tej książce, przygotowywanej przez nią:
                            archiwum.polityka.pl/art/zagadka-ukrytego-tomu,428895.html
                            każą się rejestrować, ale w zasadzie mozna przeczytać i bez tego :]

                            wiesz, to jest o tyle ciekawsza rzecz, ze gdyby byli małżeństwem, to nie byłoby
                            żadnego problemu - to oan dysponowałaby wszystkim, co po nim zostało; a
                            małżeństwem z takiego oto powodu, ze Larsson, jako działacz antyfaszytowski
                            był na liście wrogów organizacji o tym profilu i z obawy o bezpieczeństwo swojej
                            partnerki ustalili, że pozostaną w wolnym związku.
                            • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 06.01.12, 14:50
                              Dzięki! Nawet się zarejestrowałam kiedyś, muszę tylko odnaleźć hasło. ;)

                              O widzisz, przypomnialeśmi, ze miałam Ci/ Wam powiedzieć,, że jak się zarejestrujesz na stronie Rzeczpospolitej to dostaniesz darmowy dostęp do 25 artykułów w miesiącu, wczoraj się o tym dowiedziałam. To, myślę, bardzo dobre posunięcie ze strony Rzepy, że uchyloną furteczkę do swojej strony zostawia.

                              Zgadza się.
                            • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 06.01.12, 19:31
                              Sporo w tym artykule z Polityki szalenie ciekawych uwag na temat Millenium i jej bohaterów, na temat kryminału szwedzkiego.

                              A ... może byśmy tak napisali kryminał? Taki, który okaże się wielkim skucesem? ;)

                              • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 07.01.12, 15:22
                                Rzepa istotnie probuje być miła :]

                                a widzisz, dobrze że się przydaje na coś moja, częstokroć słaba, pamięć, haha.

                                e tam, po co sie męczyć... gwizdnijmy komuś taki kryminał ;]

                                jeszcze byśmy się posprzeczali i poobrażali o wpływy, hehe ;], poza tym... na tym rynku, to
                                już zdaje się żadnej niszy nie ma, wyeksploatowany do cna.

                                • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 07.01.12, 19:55

                                  > e tam, po co sie męczyć... gwizdnijmy komuś taki kryminał ;]

                                  Ach TY jesteś ...! ;)))
                                  Ustaliliśmy, że możemy tylko przejąć i wydać czyjś rekopis w przypadku braku spadkobierców!


                                  > jeszcze byśmy się posprzeczali i poobrażali o wpływy, hehe ;], poza tym... na tym rynku, to

                                  hahaha :)
                                  Nieno wpływami podzileilibyśmy się równo po połowie, a nawet gotowa byłabym większą część wpływów Ci oddać, tu nie ma problemu, natomiast obawiałabym się, że moglibyśmy się pokłócić na etapie tworzenia, np. w związku z odmiennymi wizjami ...

                                  A ponieważ za cenna dla mnie nasza znajomość by tak ryzykować rezygnuję z pomysłu napisania książki, ze sławy! oraz pieniędzy! jakie dostalibyśmy za nią , heh... ;)))

                                  > już zdaje się żadnej niszy nie ma, wyeksploatowany do cna.

                                  Nienie! Kryminał ma się dobrze. Bardzo dobry kryminał wyszedł ostanio spod pióra Zygmunta Miłoszewskiego . "Ziarno prawdy” taki ma tytuł. W Polityce można przeczytac o tej książce:

                                  www.polityka.pl/kultura/ksiazki/recenzjeksiazek/1519806,1,recenzja-ksiazki-zygmunt-miloszewski-ziarno-prawdy.read
                                  :)
                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 08.01.12, 13:37
                                    ale sobie ograniczyliśmy pole manewru ;]

                                    o, ja sądzę, ze byśmy się pokócili o to, kto komu miałby oddać większą część, bo
                                    ja chętnie bym ją Tobie oddał, hehe. No i z tego powodu i ja muszę podjąc decyzję
                                    o rezygnacji, nie warto skoro mielibyśmy się poróznić ;]]

                                    wiem wiem, kryminał idzie w górę, modny się stał, konkurencja się nieprzyzwoicie
                                    rozmnożyła, w Polityce kryminały nawet nie dostają gwiazdek ocennych i są prezentowane
                                    często w osobnych mini-działach, to jest dopiero przywilej, hehe.
                                    • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 08.01.12, 14:16
                                      Kradzieżą się brzydzimy, stanowoczo! :)

                                      Ha,ha :)))))
                                      Tak więc nie zostaniemy słynnymi autorami kryminału. Aleee może zostalibyśmy ...
                                      scenarzystami! ;))) Usłyszłam dziś w telewizji, że do 15 stycznia trwa konkurs na scenariusz, zgłaszać się mogą zarówno profesjonalni scenarzyści, jak i amatorzy!? Trochę mało czasu, ja nie mam nic gotowego, a TY, Greku? ;))

                                      No proszę! :)


                                      • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 08.01.12, 15:12
                                        kradzieży mówimy stanowcze i zdecydowane... raczej nie ;]

                                        ech, pech...

                                        mnie sie też ślimaczy, więc chyba ad acta pójdzie ;]

                                        • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 08.01.12, 16:06
                                          O! To ja miałam zgarnąć tysiączka? :))

                                          Kategoryczne "nie", bez "raczej"! :)))


                                          > mnie sie też ślimaczy, więc chyba ad acta pójdzie ;]

                                          hahahahahahahaha :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                          Na następny konkurs będzie jak znalazł.


                                          Lęcę na wizytację.
                                          Jutro odpowiem na pozostałe posty ...
                                          • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 09.01.12, 14:45
                                            tak jakoś wyszło samo, heh.

                                            szampan szampanów, to jakiś jest, hehe. ukradnijmy Kingowi maszynopis i za rok będziemy mogli soobie fundnąć taką butlę :]
                                            • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 09.01.12, 15:45
                                              > tak jakoś wyszło samo, heh.
                                              :)))
                                              A zatem to nie było zaplanowane specjalnie dla m e j przyjemności?, nic a nic ? ;/

                                              Taki szampan dali, to wzięłam! :) Ale w ramach bonusa dodali nam kieliszki! Jak oszczedność, już nie musimy kupować kleliszków. ;)

                                              Nienienie, nie będziemy okradać bogatych.
                                              U nas, mój Greku, honoriaria za książkę nie są tak duże jak w Ameryce, niestety.

                                              • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 10.01.12, 13:51
                                                przejrzałaś mnie ;]

                                                kieliszki koniecznie, taką butlę do wysokości ust poddźwignąć, to jednak herkulesowa praca by była :]

                                                pożyczylibyśmy, zatem, jak na dwugłowego Zorro przystało, hehe.

                                                właśnie, Polska to nie jest dobry kraj dla ambitnych Zorro :]
                                                • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 10.01.12, 15:38
                                                  Heh! Ale i tak Cię lubię! :)))

                                                  :)))


                                                  > pożyczylibyśmy, zatem, jak na dwugłowego Zorro przystało, hehe.
                                                  Ha, ha,
                                                  Tak, i potem zamiast na liście bestsellerów wylądowalibyśmy w więzieniu sing Sing. Ja nie chcę!

                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 10.01.12, 15:55
                                                    haha, miło mi to słyszeć. Wzajemnie :]

                                                    niechybnie tak by się to skończyło... skończylibyśmy w specjalnym bloku pod nazwą zorro-zorro, hehe. a potem nakręciliby o nas film, pod tytułem "Zorronnie i Zorrlyde". ciekawe, kto by nas zagrał ? ;]

                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 10.01.12, 22:07
                                                    >a potem nakręciliby o nas film, pod tytułem "Zorronnie i Zorrlyde".
                                                    :)))))))))))))))))))))

                                                    A wiesz, że też mi przyszszli na myśl Bonnie i Clydzie.

                                                    Fajny pomysł z tym filmem ...

                                                    Mnie by mogła zagrać Angelina Jolie albo Jennifer Lopez, a Ciebie... może David Duchovny!? :}}

                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 11.01.12, 14:19
                                                    hehe :]

                                                    David by się załamał, jakby sie dowiedział, haha.

                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 11.01.12, 16:39
                                                    :)
                                                    Eeee, dlaczego!? Ty baaardzo fajny facet jesteś! No a poza tym scenarisz pasjonujący dostarczylibyśmy, przecież.

                                                    :)
                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 12.01.12, 15:14
                                                    pięknie dziękuję :] tylko czy to jeszcze bym był ja czy "David Duchovny alias hank Moody w just another rola" ? ;]
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 15.01.12, 14:36
                                                    :)

                                                    To wszystko zależałoby od Ciebie. W zasadzie masz dwie drogi do wyboru, pierwsza, Duchovny, czy inny aktor mógłby wcielić się w Ciebie tak jak Philip Seymour Hoffman wcielił się Trumana Capote albo Jamie Foxx w Raya Charlesa, czy Robert Więckiewicz w Lecha Wałesę; Duchovny po wcześniejszych wielogodzinnycha nawet wielodniowych oględzinach Twej osoby ;), stałby się Tobą z wyglądu, z zachowania, sposobu mówienia itd. ; druga droga polega na tym, że dajesz aktorowi wolna rękę by sam sobie wymyślił Twoją postać i ją zinterpretował po swojemu i swoją własną twarzą firmował.

                                                    Jak pewnie zauważyłeś , ja wybrałam tę drugą opcję. ;)

                                                    :)))
                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 16.01.12, 15:23
                                                    hehe, jakbym siedział w puszce, to by tam chyba specjalnie nie dbali moją zgodę na cokolwiek; ty byś ich otumaniła jakoś i zdobyłabyś prawo wyboru, a ja musiałbym brać co dają ;]
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 16.01.12, 16:32
                                                    :))))
                                                    Greku, ale jak Ty będziesz siedział w puszce to i ja z Tobą przecież, omatko!, no, w osobnej celi, oczywiście, tak, niestety. ;))

                                                    To Ty mi powiedz już teraz jak wolisz, żeby mogła producetów przekonać do Twojej wizji.



                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 17.01.12, 15:51
                                                    Tobą zauroczył by się adwokat, dystygowany pan z manierami, ułatwiłby Ci ucieczkę na Karaiby, gdzie pod latynoskim nazwiskiem przeczekałabyś parę lat, a potem zdobyła uznanie, jako tancerka flamenco :]
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 18.01.12, 17:23
                                                    Ha,ha. :))))
                                                    Podoba mi sią wizja. Przy czym, jak tylko uzbieram pieniądze to wyciągnę Cię z więzienia, słowo!
                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 20.01.12, 15:44
                                                    przez komin ;]
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 20.01.12, 17:00
                                                    chichichichichi ;)))))))))

                                                    No właśnie, mój drogi, bo mam inny plan, zauroczę pana adwokata i przekonam go żeby, wypuścił na nas oboje. :)
                                                    Dla zmylenia pościgu kupimy bilety na Karaiby, a faktycznie udamy się do ... Argentyny, kuzyni mego tatki - Juan (padre Juan, bo ten był księdzem, w internecie znalazłam jego zdjęcie artykuł o nim, chyba Ci już mówiłam o tym) i Jose albo ich krewni z Jose z Buenos Aires na pewno nas gdzieś ukryją. Tylko musimy nauczyć się mówić po hiszpańsku.
                                                    Ale wymyśliłam , co! :)
                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 22.01.12, 14:45
                                                    hehe, dobry plan, bo już zacząłem przegladać diety, ktore pomogłyby mi sie odchudzić z kości do ości, żeby przez ten komin sie jakoś przecisnąć ;]

                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 23.01.12, 23:18
                                                    Już na więziennym wikcie byś zmarniał, biedaku. Do tego dopuścić nie mogłam, dlatego natychmiast zmieniłam plan.

                                                    W "Skazanych na Shawshank" był motyw ucieczki przez wykuwaną w tajemnicy dziurę w murze więzienia, prawda?

                                                    :)
                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 26.01.12, 16:40
                                                    przez kraty bym się może przecisnął ? ;] ale jasne, ze lepiej wyjść na nogach niż unosząc się z niedojedzenia w powietrzu.

                                                    yes, facet drązył dziurę miniaturowym czekanem/kilofem, ukrywając go w Biblii, a parawanem dla dziury byly plakaty pięknych aktorek filmowych. wg mnie, trochę ryzykował, bo naczelnik więzienia
                                                    to był konserwa okropny, krytyczny wobec obyczajowych nowinek, w stylu golizny choćby częściowej, ale Andy cieszył się jego specjalnymi względami jako bystry ekonomista i księgowy, pomagający mu defraudować pieniądze [przynajmniej naczelnik caly czas tak myślał], więc tolerował jego zachcianki. no i... plakaty roznegliżowanych aktorek na ścianie u faceta, to dość naturalna rzecz. Aczkolwiek... jakby sobie powiesił zamiast nich plakat jakiegoś sanktuarium maryjnego, to by był jeszcze bardziej bezpieczny :]
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 26.01.12, 17:34
                                                    Chichichichi!
                                                    MójBoże Greku, sece by mi chyba pękło, jakbyś mi tak niedojedzony z powiewem wiatru odleciał jak ten balonik i znikł w przestworzach! ;)


                                                    A, tak,tak, teraz już przypominam sobie wszytsko!

                                                    W kwestii plakatu z sanktuarium maryjnym, to nie jestem taka pewna, czy taki bardziej by zabezpieczył?
                                                    :)
                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 29.01.12, 14:05
                                                    ale za to, jakbym leciał ;] leeeeeeć, by ludzie krzyczeli z dołu. i jeszcze bym miał taką koszulę starogóralską, na wietrze by się rozdęła jak żagiel, wyglądałby z dołu jak jakaś zjawa - ludzie by klękali rozmodleni albo by do mnie strzelali z procy, haha.

                                                    hehe, uważasz, ze dyro by nabrał podejrzeń, co do gorliwości religijnej więźnia ? :]
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 02.02.12, 16:48
                                                    Hahahaha :)))
                                                    Się znowu uśmiałam!!!
                                                    Jak nic z procy by strzelali. ;)

                                                    Ale z Greka latawiec, ledwo, wyszedł z paki to już, gdzieś leci w siną dal, nic ze mną posiedzieć nie chce! :(


                                                    > hehe, uważasz, ze dyro by nabrał podejrzeń, co do gorliwości religijnej więźnia
                                                    > ? :]
                                                    O to, to.

                                                    www.youtube.com/watch?v=s38PSh-Y4ac
                                                    Grek.Clydzie, dla Ciebie piosenka "Bonnie and Clyde", śpiewają:
                                                    Lulu Gainsbourg (syn t e g o Serge'a) en duo avec (naszą ulubioną) Scarlett Johansson (!) .

                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 04.02.12, 14:38
                                                    hehe, pytanie - czym te proce by nabijali : smacznymi kąskami z pańskiego stołu czy raczej twardymi kamieniami z bruku ? ;] no i kolejnośc nie bez kozery by była, bo jakby najpierw strzelali tym drugim, to kąski owszem by były smaczne, tylko ze, po kamienistym ostrzale - mogłyby u mnie wystąpić trudności z ich pogryzieniem :]

                                                    haha, ledwie wyleciał, a już uleciał ;]

                                                    dzięki, ale ten zacny song także i dla Bonnie jest śpiewany, więc taki wspólny jest :]


                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 04.02.12, 14:40
                                                    PS : słabo sie wyraziłem... O Bonnie, a "dla Bonnie". Jesli już DLA, to dla Ciebie, występującej jako ona :]
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 04.02.12, 16:11
                                                    grek.grek napisał:

                                                    > PS : słabo sie wyraziłem... O Bonnie, a "dla Bonnie". Jesli już DLA, to dla Cie
                                                    > bie, występującej jako ona :]

                                                    Wszytsko jasne :)
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 04.02.12, 16:05
                                                    Ha,ha,ha :)
                                                    Znając życie nie liczyłabym, że polecą smacze kąski, prędzej te kamienie brukowe czy (to lepiej) kamienie polne albo przydrożne, co guza nabiją.

                                                    > haha, ledwie wyleciał, a już uleciał ;]

                                                    No właśnie! :(

                                                    Wiesz, co bym zrobiła (wczoraj to wymyśliłam), wzięłabym kij od szczotki (mam taki zielony, długi - 130 cm), do niego przymocowałabym za pomocą brązowej klejącej taśmy (do obklejania paczek) haczyk zrobiony z dużego spinacza biurowego, następnie weszłabym na drabinkę malarską i próbowałabym zaczepić tym haczykiem o pasek albo szlufkę w Twoich spodniach, żeby przyciągnąć Cię w dół! :]

                                                    A gdybyś odleciał wyżej, wdrapałabym się na drzewo. :]


                                                    Miałam dziś awarię komputera w domu, od ok 13.00, kiedy zasiadłam przed kompem, heh
                                                    I muszę się Tobie Greku, Wam, pochwalić, że samodzielnie poradziłam sobie z problemem (trochę to trwało, marnacja czasu, heh), oczywiście korzystając z instrukcji udzielanych przez telefon, ufff.
                                                    Póżniej jeszcze będę musiała wykonać jeden manewr.

                                                    > dzięki, ale ten zacny song także i dla Bonnie jest śpiewany, więc taki wspólny jest :]

                                                    Tak, tak! Właśnie, tak. :)
                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 06.02.12, 14:33
                                                    ja też, musiałbym lecieć zygzakiem :] strzelanie do sylwetki lecącego uciekiniera z pudła - nowy sport dla miast, wsi i miasteczek, hehe.

                                                    albo bym sie przyłączył do klucza żurawi albo gęsi... tylko czy by mnie zaakceptowały ? nie orientujesz się, jak tam u gęsi i żurawi da się coś wskórać łapówką ? ;]

                                                    dobry plan, tylko czy nie uniosłabyś się w powietrzu i nie pofrunęła w takiej niewygodnej pozycji ? ewentualnie bys mogla przywiązać do jakiejś barierki i parametry lotu obniżać, a nad ziemię zgarnąć mnie łapką na motyle, hehe.

                                                    tylko czy jakaś brzoza by się nie napatoczyła po drodze, tu nawigator by się dobry przydał...

                                                    brawo, Barbasiu :] oby zawsze udanie i skutecznie udawało Ci się manerwować :]



                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 12.02.12, 14:51
                                                    Jeśli dokarmiasz od czasu do czasu ptaki to na pewno, by Cię zaakceptowały,
                                                    poza tym taki duży w porównaniu z nimi przydłabyś się do obrony klucza przed rozmaitymi drapieżnikami, których po drodze do Afryki mnóstwo. Przyjęly by Cię do swego klucza na pewno.

                                                    Aleeee wtedy ja już bym Cię nie mogła zlapać Cię na haczyk przymocowany do kija. Pozostałoby mi już tylko machać Tobie, odlatującemu z kluczem gęsi cz żurawi do Afryki, chusteczką na pożegnanie i ronić łzy ...

                                                    > dobry plan, tylko czy nie uniosłabyś się w powietrzu i nie pofrunęła w takiej n
                                                    > iewygodnej pozycji ? ewentualnie bys mogla przywiązać do jakiejś barierki i par
                                                    > ametry lotu obniżać, a nad ziemię zgarnąć mnie łapką na motyle, hehe.

                                                    Tak, łapka na motyle wydaje się o wiele wygodniejsza do łapania, skuteczniejsza, na pewno, tylko jeśli przyłączysz się do klucza gesi, to już na nic się nie przyda, heh.

                                                    BALON!!!

                                                    Balonem będę Cię gonić, żadna brzoza straszna mi nie będzie! :)))

                                                    www.neotravel.pl/wp-content/uploads/2012/01/balon1.jpg
                                                    www.neotravel.pl/wp-content/uploads/2012/01/balon3.jpg
                                                  • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 14.02.12, 15:02
                                                    musiałbym sie powołać na jakichś świadków, a w powietrzu trudno ich znaleźć, więc... marne by były moje szanse ;]

                                                    ja bym z tym kluczem się tylko wydostał na bezpieczne obszary, poza kanonadę, potem bym się odłączył, żeby szukać lądowania, to może ta łapka by się przydała, żebym lądował w miarę miękko :]

                                                    o, balon, to jest pomysł zawodowy, tylko w tym pierwszym linku też po prawej stronie taki jakiś... zmęczony życiem jest, pokłada się ;] ale za to na tym drugim linku - pełna klasa i krasa, hehe.
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 14.02.12, 15:28
                                                    hehehe :)))

                                                    O! To ja natychmiast lecę do sklepu po łapkę na duże motyle!!! :))))))

                                                    He,he! Nienie, przeciwnie, on właśnie budzi się do życia, przygotowuje się do lotu nad ... Egiptem! Fantastyczna sprawa.

                                                    www.neotravel.pl/balonem-przez-egipt/

                                                    /Dziś mamy mamy wyjątkową synchronizację. Już dwa razy o tej samej porze wysyłaliśmy nasze posty. /

                                                    PS
                                                    Już wiem o co Ci chodziło z plakatem z sankturariami! ;) Dyrektor więzienia Shawshank byl bardzo religijnym!? człowiekiem Oglądałam niedawno powtórkę przy prasowaniu. "Wierzę w dyscypilinę i Biblię", mówił. I do studiowania Biblii nakłaniał więźniów, wręczając każdemu nowo przybyłemu egzemplarz z komentarzem: "Bierzcie łachy i Biblię". "Pokładajcie wiarę w Panu". "W moim więzieniu żadnych bliźnierstw, przywoływania imienia pana Boga na daremno".

                                                    A Andy Dufresne miał najpierw plakat z Ritą Hayworth, a potem nową dziewczynę, Marylin Monroe...
                                                    :)
                                                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 21.01.12, 17:09
                                                    Dziś do głowy przyszedł mi jeszcze jeden plan, z więzienia wyciąga Cię w brawurowej akcji ciemnowłosa Kate Beckinsale w stroju z czarnego gumoleum. A potem zapadacie się pod ziemię.

                                                    :)
                • barbasia1 OT muzyczny 04.01.12, 17:48
                  www.youtube.com/watch?v=2EIeUlvHAiM&feature=relmfu
                  :)
          • pepsic Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 05.01.12, 18:36
            Barbasiu, pozwolę się nie zgodzić. Podobna w jakimś sensie historia wydarzyła się w realu kilka lat temu. Autor "Amoku" opisał zabójstwo, które wg prokuratora stanowiło zapis zbrodni popełnionej na kochanku b. żony, za co został skazany prawomocnym wyrokiem (25 lat odsiadki).

            Co do pytania Greka, co by było, gdyby... No to się odważę, książkę bym wydała, w końcu nikomu krzywdy bym nie zrobiła, a ile radości innym;)
            • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler, dla chętnych 06.01.12, 14:24
              Ja chyba też bym wydała. Choć, prawde mówiąc, prędzej bym się spodziewała trafić szóstkę w totka ,niż dostać w podobnych okolicznościach rekopis, który okazałby się dochodową książką. ;)
              A Ty Greku, wydałbyś rękopis, ktory wpadłby Ci przypadkowo w ręce, czy nie?

              Nienie, Pepsic lekko naciągana wydala mi się intryga - pałający żądzą zemsty człowiek / porfesor/ celwowo podrzuca (!) facetowi, na którym chce sie zemścić, napisany przez siebie / ciekawe jak długo pisał/ genialny (!) kryminał oparty na faktach, który później stanie się dochodowym chiciorem, przewidując, że ten go wyda pod własnym nazwiskiem, i w ten sposób stanie się ewidentnym winnym dokonania kilku zbrodni, opisanych w książce ... / to nic, że chłop mógł mieć jakieś alibi na kilka zabójstw, co wykazano by pewnie natychmiast w czasie procesu!? / ...

              Cała intryga jest na pierwszy rzut oka nawet przekonująco umotywowana / kryminał, bardzo dobry, wręcz genialny , bo pisany przez fachmana, profesora, profesor podrzuca ksiązke, bo ma osobiste powody by nie lubić Russela, Russel przywłaszcza sobie książkę po zmarłym nieboszczyku, którym był ów profesor, zamaskowany , bo mu pozwolił policant, którym był też zakamuflowany profesor itd. wydaje ksiazke pod swoim nazwiskiem, bo ma ambicje pisarskie itd. ;)/, wystarczy jednak nieco głębiej wniknąć w szczegóły, by dostrzec słabości tej historii.


              Tak, tak, słyszłam o powieści "Amok", o historii jej autora, dobrze, że to tym wspominasz. Też o mi ta książka przyszła na myśl, kiedy czytałam post o "Wz" .
              Wiesz, że podobno są plany by nakrecić film na podstawie tej historii.
              • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler; Greku? 06.01.12, 15:08
                Ja chyba też bym wydała książkę. Choć, prawde mówiąc, prędzej bym się spodziewała trafić szóstkę w totka ,niż dostać w podobnych okolicznościach rekopis, który okazałby się dochodową książką. ;)

                A Ty Greku, wydałbyś rękopis, który wpadłby Ci przypadkowo w ręce, czy nie?

                :)
                • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler; Greku? 07.01.12, 15:23
                  wydałbym.

                  jesteśmy straszni ;]]]
                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler; Greku? 07.01.12, 19:36
                    O!

                    He,he!
                    ale przynajmniej jesteśmy bardzo szczerzy i nie udajemy lepszych niż jesteśmy ! ;)))

                  • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler; Greku? 07.01.12, 19:37
                    PS
                    grek.grek napisał:


                    > jesteśmy straszni ;]]]

                    Czy jest jakiś etyk na sali? ;))
                    • grek.grek Re: "Wersety zbrodni", spojler; Greku? 08.01.12, 13:39
                      pouciekali...

                      ... albo właśnie jadą po nas ;]
                      • barbasia1 Re: "Wersety zbrodni", spojler; Greku? 08.01.12, 14:18
                        Ha,ha :)
      • grek.grek Dexter V/5 02.01.12, 14:06
        a'propos Dextera, jak ktoś śledzi V serię...

        Ta cała Lumen będzie dla niego może nie tyle przeciwnikiem, co wygląda na razie na to, że dużym problemem. Raz,ze go nakryła, jak szlachtował rudowąsego Boyda,a dwa - że sama chce wymierzyć sprawiedliwość pozostałym swoim prześladowcom, a Dexter coraz bardziej sam się w to wciąga i zaczyna mu grozić niebezpieczeństwo wyjścia na jaw jego własnego "hobby pozazawodowego". Ot, zaczyna być jak w Leonie Zawodowcu :]

        Próbuje wysłać ją do domu, ale nijak nie daje rady. Ona nie chce słyszeć o wyjeździe, zanim nie pozamiata tych, co ją, na to wygląda, zgwałcili.

        no to Dexter kommbinuje, ze jak dojdzie do tego, kto pomagał Boydowi i ich wyeliminuje, to się jej pozbędzie. Grzebie więc w chacie Boyda, ale jest tam taki burdel, ze łatwo się kapnąć, ze ktoś przed nim już tam kopał. Zostawił odcisk palca na jakiejś kopercie. Analiza na sprzęcie policyjnym wskazuje, ze to paluch Lumen [ Dexter pobierał jej odcisk palca już wcześniej, kiedy była nieprzytomna, chcąc ją zidentyfikować w database policyjnej, ma teraz łatwość porównania]

        więc, włazi do jej pokoju w motelu, w którym Lumen nadal mieszka. ona ofk nie wie, ze Dex zna jej adres. Pokój Lumen jest obwieszony wycinkami prasowymi, jakimś pierdółkami, z naniesionymi odręcznie notatkami... dziewczyna ewidentnie prowadzi śledztwo w sprawie swoich oprawców. Ma zdjęcie jednego z nich, niejakiego Brunnera [skąd my to nazwisko znamy... hehe]. wewnętrzny głos Dextera, ilustrowany pojawiającą się postacią ojczyma nieżyjącego, z ktorym Dexter wiedzie rozmowy, powiada mu "nie idź za nią, zostaw to, będziesz miał kłopoty".

        ale na nic to, Dexter w bazie danych znajduje Brunnera i lokalizuje jego miejsce pobytu w jakimś slumsie pod mostem, popularnym miejscu zamieszkiwanym przez bezdomnych, którzy koczują tam w namiotach i nie tylko. Brunner jest byłym skazańcem, wsadzonym za gwałt. Dexter namierza go, nawiązuje rozmowę przedstawiając się, jako również pokrzywdzony przez świat wyrzutek, a potem strzykawka ze srodkiem usypiającym i gość na "stół operacyjny". JUż ma go wysłać na tamten swiat, kiedy odkrywa, ze gośc nosi na ręku elektorniczną opaskę, ze jest na warunku, kontrolowany przez dozór policyjny. dochodzi do wniosku,ze Brunner nie może być winny i że mało brakowało, a zadźgałby niewłaściwego faceta. Gubi się w tym chaotycznym działaniu.

        zaraz po nim chce Burnnera odstrzelić Lumen, ale Dexter w ostatniej chwili obezwładnia ją rsazem z jej pistoletem, z którego już chciała człowiekowi zrobić w głowie przemeblowanie.
        Raz jeszcze namawia ją, zeby wyjechała, klaruje że ten gostek jest niewinny, a ona idzie prostą drogą do spaprania sobie życia [a on z nią]. Nawet bilet jej kupuje na samolot do domu.
        ona : oddam ci kasę za ten bilet, tylko... jak się nazywasz, komu mam odesłać ? No i Dexter się jej grzecznie przedstawia. Co gorsza, własnym imieniem i nazwiskiem. To go będzie musiało kosztować, stawiam w ciemno ;]

        I w końcu dziewczyna daje się przekonać. On ją odprowadza na lotnisko. Zostawia i wychodzi. Tyle,ze Lumen ma problem z odprawą, z procedurą przeszukania - policjantka ją obmacuje, a jej zaczyna się robić duszno i histerycznie, przechodzący obok faceci zdają się patrzeć na nią z
        seksualną świńskością ;] BLiska jest paniki...

        ..a w ostatniej scenie widać, że nie poleciała do domu, zamawia taksówkę z lotniska ciągle w Miami. Zostaje, i zdaje się Dex będzie miał dopierto teraz poważnie problemy z jej powodu. W dodatku, nadal nie wiadomo, kim ona jest naprawdę, i co ukrywa, bo ze ukrywa, to pewne.

        policjant Quinn, który podejrzewa Dextera o najgorsze, wynajmuje typka, który ma Dextera śledzić, a przy okazji sam Quinn romansuje z Debrą, siostrą Dextera/. Dla niej, to tylko seks, a dla niego chyba coś bardziej, aczkolwiek - niewykuczone, ze chce być bliżej Dextera i udaje zaangażowanie. Plus śledztwo policajów nt. gangu killerów, który odcina ludziom dynie z patyków :] Idą po tatuażu "oka", jaki zapamiętała na ręce jednego z killerów jego niedoszła ofiara. Wygląda na to, ze jest to logo jakiegoś kluby w Miami. To, Dex i Lumen oraz sprawa jej prześladowców - musi się połączyć w jedno wkrótce.

        dobra scena z małym synem Dexa. podczas jakiejś zabawy z innymi bobasami i ich rodzicami Dexter zauważa krew obok swojego syna i drugiego dziecka. Pyta siebie : rany, czyżby i mój syn, tak jak ja, dostał żądzy krwi, z powodu traumy jaką była dla niego wielogodzinna obecność przy zamordowanej matce i w kałuży jej krwi ? bierze małego i szybko oddala się od miejsca zdarzenia. "dziesięc miesięcy i już musi uciekać z miejsca przestępstwa", konstatuje :] na końcu odcinka okazuje się,ze ktoś się podrapał, więc z otuchą Dex kombinuje, ze może jednak jego dzieciak nie "przelał pierwszej krwi w swoim życiu" :]
        • barbasia1 Re: Dexter V/5 02.01.12, 17:54
          Nieźle wykombinowane!
          Dzięki! :)
          • grek.grek Re: Dexter V/5 03.01.12, 15:27
            bardzo proszę :]

            jest nieźle, ale... wiesz, takie mam wrażenie, ze jednak to był trochę takie odcinek... przejściowy, gruntujący ciekawość, stabilizujący ją, prawdziwa rozwojówka/rozbiegówka przed ostatnimi 2-3 odcinkami, gdzie akcja musi być nonstop, jeszcze przed nami, tak mi się wydaje.
            • barbasia1 Re: Dexter V/5 03.01.12, 15:47
              O! To samo pomyślalam, tylko nie napisałam! ;)

              Racja.
              :)
              • barbasia1 OT muzyczny świąteczny 06.01.12, 13:12
                Bardzo lubię Seala! :)

                www.youtube.com/watch?v=JxLvbx5-mfU
                • grek.grek Re: OT muzyczny świąteczny 06.01.12, 14:35
                  Seal is real deal :]
                  • barbasia1 Re: OT muzyczny świąteczny 06.01.12, 14:40
                    O! Jaki ładny rym i to w języku obcym! Bravo! :)
                  • barbasia1 Re: OT okolicznościowy 08.01.12, 16:09
                    Tysięczny post trzeba opić najlepszym szampanem! :)))

                    stylistki.pl/przedmioty/butelka-szampana-za-300-000-dolarow-29109/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka