bitli
06.03.02, 14:07
Chcę podzielić się pierwszym wrażeniem po obejrzeniu początku tego tzw. reality
show.
- Frytka Najszybsza Ku..ewka, choć aż dwa dni na znajomości jest jeszcze do
pobicia. Wszystko przed nią. Jak wyjdzie z programu to pewnie rzuci się na
ochroniarza. Z tego co mówiła, chciała być aktorką i ten cel z pewnością
osiągnie. Pewnie już ma oferty z Hamburga lub od Teresy Orlowsky.
- Miłośnik sowietskiego tygodnika „Borba” i „Mieżdu nami OMON-owcami” wygląda
na typowego osiłka-steryda. Jego ruchy, tzn. jajka po pachami, nogi na beczce
prostowane. Elokwencją nie grzeszy. Uroda jego, wg mnie, odbiega raczej od
naukowych ideałów przystojności. Może coś jest głębiej, ale trudno to poznać, z
ww. powodu (nadmierna „gadatliwość”)
- Barbie próbuje iść w ślady Ilonki z BB2 i stara się uwieść żonatego osiłka.
Zła taktyka z uwagi na to co się stało z Ilonką. Poza tym ja tam się nie znam
na gustach kobiet, ale wydaje mi się, że taka panienka mogłaby lepiej wybrać.
- Ken zniewieściały biseks
- „Bibliotekareczka” a’la Meryl Streep próbuje zapomnieć o zranionych uczuciach
z wolności uciekając do samca Kena.
- Wodzu to kolejny uciekinier z wolności, ale w tym przypadku prokurator szybko
go wyciągnie. Zamiast swojego domku pojedzie do sanatorium z oknami w szkocką
kratę. W polsatowskich Dwóch Światach też było aż 3 takich miglanców.
- Pakełon Pikaroliczu to prawdziwie zakręcona kobieta z rozdwojoną jaźnią. Raz
jest gwiazdą POP music, a raz zachowuje się jak pacjent Tworek.
- Jędruś Galica – ten to dopiero mnie rozczarował. Na początku po jego wejściu
uważałem go za fajnego gościa. Na razie chodzi taki smutny. Widać Wielki Brat
rozczarował go kontynuując prohibicję. Jego problemy z mówieniem są
zdecydowanie spowodowane brakiem okowitki, która po zażyciu rozluźnia mięśnie.
- Zołza-kluska Bodyguard, a raczej XXLBodyguard. Kontynuacja promocji
szczupłych inaczej (BBI – Manuela; BB2 – Bogusia) Widać, że jest trochę
zdegustowana, nie wiadomo czym tylko. Ciekawe czy przez cały swój pobyt w domu
WB pójdzie rozebrać się pod prysznic. Chętnie bym takie zdjęcie chciał mieć.
Położyłbym w kredensie, żeby mi dzieci słodyczy nie wyjadały (do poprzedniego z
Manuelą pod prysznicem już się przyzwyczaiły i już się nie boją). Drugie
zdjęcie powiesiłbym na lodówce, bo akurat zaczynam kurację odchudzającą.