Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2014 - 5 (vol. 43)

    • pepsic „Kwatera Ł" - dokument 13.05.14, 19:45
      Dziś, godz. 22:50 tvp 2 - filmowe podsumowanie prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na warszawskiej „Łączce”.
      Tak późno:(
      • grek.grek "1911 Amundsen vs Scott [wyścig na Biegun Płd]" 14.05.14, 14:48
        niestetyy, nie obejrzałem...

        ale dzięki Twojej zapowiedzi przypomniałem sobie znienacka, że zapomniałem wspomnieć o dokumencie sprzed tygodnia [może oglądaliście ?] "Amundsen kontra Scott, wyścig na Biegun Południowy".

        ofk, rzecz dotyczy historii zdobycia przez człowieka tytułowego Bieguna. w 1911 roku. do wyścigu stanęły dwie ekipy : norwerska dowodzona przez Roalda Amundsena i brytyjska, której szefował Robert Scott. jak wiadomo, pierwszy u celu zameldowali się ci pierwsi. grupa Scotta przybyła miesiąc później i przeżyła dramat widząc zatkniętą flagę norweską i przygotowany przez Amundsena list z prośbą o nadanie Biegunowi konkretnej nazwy, zostawiony dla Scotta, aby ten przekazał go jakimś gremiom w Londynie. Robert Scott nie wykonał tego zadania. zginął w drodze powrotnej, razem ze swoimi towarzyszami.

        jest to dokument fabularyzowany, większośc scen jest inscenizowana. wspiera je szereg autentycznych zdjęc, tzw. setek nagrywanych do kamery przez ludzi znających się na rzeczy [historyków, podróżników, klimatologów etc.]. akcja była epicka - kilka tysięcy km wiecznej bieli, w mrozie nierzadko dochodzącym do minus 40 stopni, z lodowatym wiatrem. szczegółowo i pasjonująco opisywane są przygotowania, strategie obu ekip [Scott podjął szereg błędnych decyzji podczas przygotowań i już w trakcie wyprawy, które mogły się przyczynić do tego, że przegrał wyścig, ale także do tego, że nie zdołal wrócić], a także sama batalia.

        ciekawe, że o ile uznana zostaje klasa Amundsena, jako zwycięzcy i zdobywcy, to jednak sympatia autorów jest przy przegranych. to musiał być niesamowity moment : pokonują potwora, przemierzają ten z hakiem tysiąc kilosów, meldują się u celu, i w tym momencie dowiadują się, ze nie wygrali. jak w takim momencie poradzić sobie ze świadomością, że teraz muszą drałować ten tysiąc w drugą stronę... a to własnie arktyczna zima, zapasy się kurczą, odmrożenia stóp, nosów, palców, które odpadają... dramat w czystej postaci. Scott urasta w tej opowieści - oczywiście zassłużenie - do rangi tragicznego bohatera. może Amundsen przeszedł do historii, ale Scott zapisał kartę daleko ciekawszą, taka konstatacja pada w filmie.

        znakomita rzecz, świetnie zrealizowana - wartka narracja, mnóstwo ciekawych niuansów, finał niby znany, ale w tej opowieści wszystko brzmi jak brand new story :]

        www.youtube.com/watch?v=rC_0HO6GNbg
        • pani_lovett Re: "1911 Amundsen vs Scott [wyścig na Biegun Płd 14.05.14, 18:15
          Widziałam fragment opowiadający o kucykach (!), które zabrał Scott na wyprawę! Koniki kompletnie nieprzystosowane do polarnych warunków, potwornie zmordowane ciężkimi warunkami już w drodze na biegun zaczęły padać, więc ludzie z ekipy Scotta wkrótce zmuszeni byli sami ciągnąć sanie z ekwipunkiem i w ten sposób tracili mnóstwo cennych sił.

          Tymczasem Amundsen miał psie zaprzęgi , które się doskonale spisały.

          Szalenie ciekawy dokument, to prawda.
          • grek.grek Re: "1911 Amundsen vs Scott [wyścig na Biegun Płd 15.05.14, 14:13
            yes, istotna informacja.

            jeśli mogę, to dodam, może pamiętasz ? : że Norwegowie część psów musieli zabić - decyzja tyleż konieczna [chodziło zdaje się o kurczący się szybciej niż zakładno zapas pożywienia dla czworonogów ?], co bardzo trudna i bolesna.

            może powtórzą niebawem ? wkrótce ?
            świetna narracja, trudno sie było oderwać choćby na moment :]
            • pani_lovett Re: "1911 Amundsen vs Scott [wyścig na Biegun Płd 15.05.14, 17:10
              Los kucyków zrobił na mnie przygnębiające wrażenie. Idiotyczny pomysł.


              Tak, pamiętam ten fragment. Zrozumiałam, że zabicie części psów było od początku zaplanowane. Niemniej dla ekipy, która żyła się z dzielnymi i pomocnymi towarzyszami, zabicie psów było, jak powiedziano, bardzo trudne, aczkolwiek konieczne dla powodzenia wyprawy.
              Też kontrowersyjna sprawa.

              Yes. :)
    • grek.grek "American Beauty" [rep] w TVN7 14.05.14, 14:50
      no co ja Wam będę nawijał makaron na uszy... klasyka :]

      swego czasu rozkręciliśmy dysputę na temat wyborów życiowych Lestera, może
      jakieś suplementacje nam się zdarzą po tej powtórce ? :] a może jakieś zupełnie
      nowe ujawienia ? czego nam wszystkim życzę.

      TVN7, 20:00 dziś.
      • pepsic Re: "American Beauty" [rep] w TVN7 14.05.14, 16:49
        Yes, byłam w kontrze:) W związku z tym ciekawa jestem, jak teraz podeszłabym, jako że istota ludzka bywa zmienna.
        • grek.grek Re: "American Beauty" [rep] w TVN7 15.05.14, 14:08
          "istota ludzka bywa zmienna"... a co dopiero kobieta ;]]

          jak też znalazłaś "American..." [jeśli obejrzałaś] ?
          • pepsic Re: "American Beauty" [rep] w TVN7 15.05.14, 16:48
            Chwilę rzuciłam okiem, ale nie, dalej mi nie leży.
            • grek.grek Re: "American Beauty" [rep] w TVN7 15.05.14, 16:52
              why, Pepsic, why ?? :]
              • pepsic Re: "American Beauty" [rep] w TVN7 16.05.14, 18:09
                Za krótko teraz oglądałam, aby dodać coś więcej do opinii sprzed lat. Bo widzisz, są filmy, które mi nie leżą, a są takie, które można jeść łyżkami, ale całkiem możliwe, że uczucia starszawych panów do Lolitek są dla mnie irytujące i z dwuznacznym podtekstem.
                • siostra_bronte Re: "American Beauty" [rep] w TVN7 16.05.14, 18:16
                  Widziałam dosyć dawno. Pamiętam, że film mi się podobał, ale zachwyty i deszcz nagród moim zdaniem były przesadzone.
        • barbasia1 Re: "American Beauty" [rep] w TVN7 15.05.14, 16:11
          pepsic napisała:

          > Yes, byłam w kontrze:)

          Byłaś w kontrze do tych, którym podobała się historia. A ja byłam w kontrze do Greka, tylko zabrakło ciągu dalszego. Właśnie przypomniałam sobie.

          forum.gazeta.pl/forum/w,14,103018548,105944143,Re_American_Beauty_o_dziwo_w_TVN_.html
          • maniaczytania Barbasiu, 15.05.14, 22:10
            chyba nie zabraklo, bo tam na koncu jakiegos PSa zrobilas :)

            A tak w ogole to brak ciagow dalszych to chyba i tak nasz rozpoznawczy znak ;)
            • pani_lovett Re: Barbasiu, 15.05.14, 22:13
              Ale nie wyczerpałam tematu do końca, tak mi się zdaje.

              Tak, to bardzo dobra uwaga! :))
    • grek.grek Cannes 2014 czas rozpocząć :] 14.05.14, 14:52
      bandera na maszt... albo bomba w górę... jak kto woli :]

      film.wp.pl/id,142639,title,Cannes-obiecuje-bedzie-ogien,wiadomosc.html
      • siostra_bronte Re: Cannes 2014 czas rozpocząć :] 14.05.14, 15:34
        Dzięki :)
      • pani_lovett Re: Cannes 2014 czas rozpocząć :] 14.05.14, 17:20
        Ależ ten czas leci!
        Dzięki! Zacni reżyserzy prezentują tu swoje filmy. Warto śledzić relacje.

        :)
    • pepsic "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 14.05.14, 17:04
      Tym razem w środy wysypało. W Polsacie "Galerianki"- głośny film o nieletnich prostytuujących sie pannicach, 22:05. W Kulturze o 20:20 powtórka "Ki" z irytującą, nastawioną roszczeniowo do życia bohaterką. W Stopklatce o 20:00 komediodramat rodem z Irlandii "Pamięć złotej rybki" z 2003. Ki diabeł? Zaraz potem animowany poruszający "Walc z Baszirem" z dokumentalnymii wrzutkami pokazującymi tragiczne skutki konfliktu w Libanie. O American Beaty" Grek już wspominał odrębnie, i ja tez:)
      • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 14.05.14, 17:17
        Ożeż trzy premiery i jeszcze powtórka z klasyki. Co tu wybrać!?

        Na filmwebie o filmie "Pamięć złotej rybki" tak piszą:
        "Akcja filmu dzieje się w Dublinie. Oglądamy kilkunastu bohaterów o różnych preferencjach seksualnych, z których każdy uwikłany jest w jakąś, najczęściej niejedną, miłosną historię."

        Najlżejsza z premier z tych trzech premier.
      • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 14.05.14, 17:41
        O, nie zauważyłam "Galerianek". Dzięki, Pepsic.

        Mogę jeszcze dodać "Lśnienie" Stanleya Kubricka w TCM o 21.00, ale sama byłam rozczarowana tym filmem. Zamiast strachu wiało nudą, no i nie jestem fanką Jacka Nicholsona.
        • pepsic Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 14.05.14, 17:46
          Ja tez na "Lśnieniu" się zawiodłam, zwłaszcza za pierwszym razem.
        • pepsic "Lśnienie" Stanleya Kubricka 15.05.14, 16:57
          Dziwna sprawa z tym filmem, w całości rzeczywiście nuży, ale można się delektować poszczególnymi scenami rozłożonymi na kawałki, bo są fascynujące, co też wczoraj uczyniłam.

          Jeden z internautów napisał, że jakby miał tak niewyjściową żonę, jak Jack Nicholson w "Lśnieniu", to też by zwariował. Złośliwiec jeden;)
      • grek.grek Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 14:06
        wybrałem "American...", od kiedy dowiedziałem się, że będzie powtórka odczułem głęboką potrzebę jej obejrzenia :]

        chociaż "Galerianek" byłem ciekaw, zwłaszcza tego na ile udało się reżyserce nie osunąć się w blisko dokumentowi zapis i zrobić z tego [jednak] fabułę.

        "Baszi" i "Złota rybka" są dzisiaj powtórkowo - 22:25 i 0:25
        • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 17:00
          Też rzuciłam okiem na "American...", na fragmenty,
          a potem "Galerianki".

          Film, niestety nie jest żadną wnikliwą analizą zjawiska galerianek w Polsce. Temat galerianek potraktowany został tu potraktowany jako tło dla opowieści o zbrukanej niewinności. Skromna, porządna dziewczynka schodzi na złą drogę (tu: sprzedaje się za pieniądze) pod wpływem zdeprawowanych koleżanek z nowej szkoły. Podobny motyw pojawił się wcześniej w "Pannie Nikt".
          Film grzeszy powierzchowną psychologią, ogranymi schematami (pracująca na dwa etaty, żeby związać koniec z końcem, matka nie ma czasu dla córki ), niemniej oglądało się go dobrze, za sprawą czterech znakomitych młodych dziewczyn, grających główne role, Szczególnie brawurowo została zagrana postać Mileny, głównej prowodyrki.
          Tyle na gorąco.
          • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 17:25
            Podpisuję się :)
            • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 21:13
              Tak czułam. :)
          • pepsic Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 17:28
            Się zgrałyśmy:)
            Nie mam pojęcia, co Alę ciągnęło do zdeprawowanych, wulgarnych dziewuch mając pod bokiem najlepszą rzecz pod słońcem tj. młodzieńczą, niewinną miłość. I z tego powodu bezpowrotnie straciła moją sympatię.
            • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 17:34
              No właśnie. Ala wygląda na wrażliwą dziewczynę, więc trudno zrozumieć dlaczego tak desperacko trzyma się tych dziewczyn, mimo kolejnych upokorzeń (np. akcja z telefonem), a nawet próby pobicia. I też od pewnego momentu straciłam do niej sympatię i nie było mi jej ani trochę żal.
            • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 21:26
              Yes. :)
              Ja również tego nie rozumiem. Postać Ali niestety, imo, jest szeleści papierem.
              • pepsic Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 16.05.14, 18:01
                No chyba, że ma być uosobieniem zła i wyrachowania o twarzy aniołka. Mnie uderzyło, jak bezwzględnie żądała od ojca nowych dżinsów i komórki, a mając 15 lat powinna była wiedzieć, że w domu sie nie przelewa.
                • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 15:41
                  pepsic napisała:

                  > No chyba, że ma być uosobieniem zła i wyrachowania o twarzy aniołka.

                  Chyba nie. IMO, w intencji reżyserki miła być dobrą dziewczynką, tylko uległa złym wpływom i zeszła na chwilę na złą drogę. W finale pojmuje swój błąd. Impulsem staje się śmierć Michała. Jest nadzieja, że zerwie ze złym towarzystwem, zerwie z procederem, którym zaczęła się trudnić.
              • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 16.05.14, 18:26
                Zgadzam się. Ta postać nie jest poprowadzona konsekwentnie. Przede wszystkim wątek z chłopakiem z klasy. Ala wyskakuje z samochodu starszego faceta, z którym była umówiona. Przestraszyła się, może zrozumiała, że to był błąd? Potem biegnie szybko na miejsce spotkania z Michałem. Kiedy go nie zastaje, jest rozczarowana. To jest wyraźny kontrast: puszczanie się za kasę- niewinna miłość.

                Ale co się dzieje potem? Kiedy dochodzi do seksu z Michałem, Ala go upokarza. Jej słowa brzmią kompletnie niewiarygodnie wobec jej wcześniejszego zachowania. Byłam zaskoczona takim obrotem sprawy, ale reżyserka najwidoczniej chciała dramatycznego finału.
                • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 15:25
                  > Ale co się dzieje potem? Kiedy dochodzi do seksu z Michałem, Ala go upokarza. J
                  > ej słowa brzmią kompletnie niewiarygodnie wobec jej wcześniejszego zachowania.

                  Właśnie, krytykuje chłopca jakby miała niesłychanie bogate doświadczenie w sztuce miłosnej!?
                  Tymczasem ona ledwo co straciła dziewictwo z obleśnym typem. I co ciekawe nie odczuwa żadnej traumy po takim doświadczeniu.
                  • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 15:47
                    O, dokładnie to chciałam napisać :)

                    Do tej sceny mieliśmy wyraźne przeciwieństwa: seks za pieniądze i niewinne, młodzieńcze uczucie. Czego oczekiwała Ala po nastolatku, zwłaszcza, że sama ma żadne doświadczenie? Jej słowa brzmią niestety kompletnie niewiarygodnie.

                    I masz rację, pierwszy seks z owym obleśnym typem musiał być traumatycznym przeżyciem. Owszem, trochę popłakała, ale potem dziwne szybko zaciągnęła Michała do łóżka. I jeszcze oczekiwała niesamowitych przeżyć. Psychologicznie to nie jest wiarygodne. To już wina scenariusza, za wszelką cenę szukano dramatu.
                    • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 16:48
                      >Owszem, trochę popłakała,

                      W mieszkaniu typa, w jego obecności, Ala miała rzeczywiście minę niewyraźną, zażenowaną zaraz po seksie. Za to mina Ali w kolejnej scenie, która ma miejsce w szkole następnego dnia mocno z poprzednią kontrastuje. Ala uśmiecha się jakby nic się nie stało. Brakowało sceny, w której pokazane by było, co czuje Ala, kiedy zostaje sama ze sobą. Jak przechodzi do porządku nad tym, co się właśnie stało.


                      >To już wina scenariusza, za wszelką cenę szukano dramatu.

                      Tak. Szukano dramatycznego wydarzenia, które wstrząśnie Alą, i stanie się dla niej impulsem do zmiany.
                      Szkoda, tylko że widzami też nie wstrząsa. Postać Michała wątle zrysowana przemyka szybko przez ekran, zbyt szybko by przejąć się jego samobójstwem.
                      Co za dużo to niezdrowo.
                      • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 16:59
                        Zgadza się. Za szybko to się potoczyło, zbyt powierzchownie.

                        Właśnie. Samobójstwo Michała nie robi większego wrażenia. Kilka scen w szkole, kiedy Michała wyśmiewają koledzy, a potem tylko dowiadujemy się o jego śmierci.
                        • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 18:37
                          Tak.
            • maniaczytania "Galerianki" 15.05.14, 22:04
              sklonily mnie do pokazania sie na chwile ;)
              Tu link do mojej recenzji sprzed ...4 juz lat!
              Wczoraj nie obejrzalam, ale dosc dobrze go pamietam. Swoje wrazenia z wtedy przeczytalam teraz i chyba wiele bym nie zmienila, ale widze, ze jakos mi sie ogolnie przy okazji "wylalo".
              • pani_lovett Re: "Galerianki" 15.05.14, 22:11
                Wreszcie! :)

                Wypowiedź troszkę w kontrze do naszych i świetnie.


                Mamy tu też pierwszą młodzieńczą miłość, w Ali zakochuje się Michał, kolega z klasy ( w tej roli Franek Przybylski, w którym bardzo trudno teraz rozpoznać chłopca, który grał syna Marty Mostowiak w "M jak miłość" dawno temu).
                N i e m o ż l i w e!
              • pepsic Re: "Galerianki" 16.05.14, 17:01
                Co gorsze Ala upokarza Michała w materii najdelikatniejszej z możliwych dla faceta. Nie sądzę, aby którykolwiek nastolatek odważył się na rozmowę z kimkolwiek w tej kwestii.
                • maniaczytania Re: "Galerianki" 16.05.14, 17:26
                  tak, ale gdyby rozmawial wczesniej i mial jako takie 'zaplecze' psychiczne w rodzinie raczej do tragedii by nie doszlo
        • pepsic Krókie info nt. "Galerianek" ze spojlerem 15.05.14, 17:17
          Debiut reżyserski młodziutkiej Katarzyny Rosłaniec. Historia przypomina "Pannę Nikt" reżysera Wajdy. Wciągająca, choć wtórna z poruszającym wątkiem drugoplanowym dotyczącym chłopaka gł. bohaterki. Dziewczyna tak durnie upada na dno, że w któryś momencie nadużywa cierpliwości bohatera, które chce zawołać do telewizora: kupcie jej wreszcie ten telefon!
          Ps. O..., również spodziewałam sie wersji paradokumentalnej.
          Ps.2. Artur Barciś (safandułowaty ojciec bohaterki) zapowiadał się na niezłego aktora, a skończył na śmiertelnie poważnym podejściu do zawodu.
          • pepsic Re: Krókie info nt. "Galerianek" ze spojlerem 15.05.14, 17:19
            Ups. miało być: Nadużywa cierpliwości widza.
            :)
          • pani_lovett Re: Krókie info nt. "Galerianek" ze spojlerem 15.05.14, 21:11
            Yes, pełna synchronizacja. Nawet to samo myślimy. :)
    • siostra_bronte "Ukryte" w Ale kino 15.05.14, 13:22
      Dzisiaj o 20.10. Kiedyś Grek napisał bardzo pozytywnie o tym filmie.
      • grek.grek Re: "Ukryte" w Ale kino 15.05.14, 14:18
        o, bardzo interesujący film - łączący elementy thrillera, dramatu i filmu psychologicznego, doskonale zaplanowany i zrobiony, intrygujący.

        ciekaw jestem Twoich, i Waszych, wrażeń po projekcji :]
        • siostra_bronte Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 13:03
          Doczytałam Twoją recenzję sprzed dwóch lat. I zgadzam się całkowicie. Znakomity film, świetnie zaplanowany, oryginalny. Ciekawy montaż (np. sceny kiedy przez chwilę miga mały chłopiec- to Laurent przypomina go sobie). Świetny pomysł z filmem w filmie, o czym napisałeś. Film trzyma w napięciu od początku do końca, mimo powolnej narracji i statycznych ujęć, a może właśnie dzięki nim, bo tworzą niepokojący klimat.

          Pozostaje pytanie, kto kręcił te filmy? Wszystko wskazywałoby na syna Majida, przecież jeden z filmów (wizyta Laurenta) został nakręcony w ich mieszkaniu. Bo sam Majid wygląda na zaskoczonego i chyba można mu wierzyć. Z kolei syn Majida zaprzecza, że ma z tym coś wspólnego, a skoro kreuje się na wzór cnót i oskarża Laurenta, to sam chyba by nie kłamał? No i pozostaje kwestia techniczna: ukryta kamera w mieszkaniu kręcąca 24 godz. na dobę? Mało prawdopodobne.

          A jeżeli nie syn Majida, to chyba już nikt inny. Sprawa jest zbyt osobista, kto więcej mógł wiedzieć o takich szczegółach z przeszłości Majida?

          No dobrze, może nie ma znaczenia, kto to zrobił. Ewentualnie, to był po prostu Haneke :)

          Jedna wątpliwość dotycząca wydarzeń z przeszłości. Haneke ewidentnie pokazuje winy Francuzów wobec byłej kolonii. Ale przecież mały Laurent skrzywdził Majida nie z powodów politycznych, ale dlatego, że nie chciał dzielić się z nim swoim pokojem i pewnie także miłością rodziców. Równie dobrze to mógłby być mały Francuz, nie Algierczyk. Dokładanie do tego tła politycznego jest naciągane.

          Ciekawszy jest dla mnie temat winy i kary. Wygląda na to, że ktoś mści się na Laurencie. Ale ta zemsta powoduje przypomnienie dramatycznych wydarzeń z przeszłości u Majida, a w końcu jego samobójstwo. Czyli, na całej intrydze najgorzej wyszedł, paradoksalnie, sam Majid! No chyba, że to jednak on sam to obmyślił. I samobójstwo na oczach Laurenta było dla niego karą. Sam Laurent mówił potem żonie, że Majid chciał go w ten sposób wrobić w morderstwo, ale to by było nierealne. Uff...

          Co do ostatnich scen filmu. Doczytałam, że syn Majida i Pierrot rozmawiają pod szkołą. Może znali się już wcześniej?

          Tutaj trailer:

          www.youtube.com/watch?v=lS4VVUYsK44







          • grek.grek Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 17:42
            cieszę się z tak znakomitej Twojej recenzji, bo to znak, że pysznie spędziłaś czas z tym
            filmem :]

            dzięki za całą masę ciekawych i mądrych uwag.
            przy okazji uświadomiły mi one, jak słabo pamiętam ten film od strony fabularnej.

            jutro, dziś już raczej nie zdążę, zapoznam się z... ha ! :] - własnym opisem filmu w zakresie szczegółów fabuly [jak już przeczytam, to w mig przypomnę sobie konteksty i inne rzeczy, jakoś tak to u mnie działa]... i jutro melduję się do Twojej dyspozycji w wymianie myśli.

            a'propos tego : kto filmuje Laurenta, przypominam sobie, że byłem bliski stwierdzenia, że to element magiczny, "palec boży", duch przeszłości ktory materializuje się po to, by zostały wyjaśnione rzeczy porzucone i przemilczane. Twoja interpretacja "to był po prostu Haneke" jest świetna, bardzo mi do niej blisko :]

            • siostra_bronte Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 18:03
              Dzięki, Greku :) Tak, film zrobił na mnie duże wrażenie.

              No, to czekam na Twój komentarz.

              Myślimy podobnie. To może być siła wyższa, którą uosabia sam reżyser :) Bo czy to nie jest ostentacyjne, kiedy widzimy scenę pierwszej rozmowy Laurenta z Majidem po raz drugi, nagraną, a wiemy, że obaj byli sami w pokoju. Ukryta kamera, działająca non-stop, to jak pisałam, mało prawdopodobne.

              A na początku filmu jest scena na kasecie, kiedy Laurent idzie do samochodu. Oglądając ją Laurent mówi: jak to możliwe, że nie zauważyłem nikogo. Bo może nikogo nie było?

              Chętnie obejrzałabym ten film jeszcze raz.
              • grek.grek Re: "Ukryte" w Ale kino 17.05.14, 16:28
                wróciłem do swojego własnego opisu sprzed 2 lat i... nie dałem tam spojlera z fabułą :] raczej zaznaczyłem wątki, które uznałem za istotne.

                zatem, do szczegółów fabularnych cięzko będzie mi się odnieść, nie pamiętam ich, zwłaszcza kontekstów arabskich, które pojawiają się później.

                ewentualnie - spróbuję złapać w sieci jakiś opis, który by mi pozwolił wrócić pamięcią do tych niuansów i wtedy napiszę parę słów :]

                tak ! zdecydowanie - rzuciło mi się w oczy, że sposób w jaki filmowany na tych kasetach jest dom Laurenta, minimalizuje wariant, w którym domownicy mogliby nie zauważyć operatora kamery. on musiałby stać przed ich oknami, przez kilka godzin, a kamerę musiałby trzymać bez najmniejszego drgnięcia.

                wiesz, ja to odczytałem jako sygnał : chcę wam opowiedzieć historię, chcę zajrzeć mieszczańskiej Francji pod sukienkę, chcę wam dac do myślenia - muszę mieć punkt zaczepienia, muszę mieć intrygującą zaczepkę : więc taki sobie wybrałem. prawo twórcy, twórca-Bóg :]


                • siostra_bronte Re: "Ukryte" w Ale kino 17.05.14, 16:47
                  Dzięki za uwagi :)

                  Bardzo dobrze, że nie spojlerowałeś w tej recenzji. Dzięki temu nie wiedziałam co dokładnie się wydarzy (choćby scena samobójstwa Majida - szokująca!).

                  Może nasza tv pokaże kiedyś ten film. Jutro oglądam powtórkę, może wypatrzę jakieś nowe tropy :)

                  Czyli też to zauważyłeś. Tak, ta "kamera" stoi pod domem w takim miejscu, że trudno byłoby jej i operatora nie zauważyć. To nie jest ujęcie z boku, z okna pobliskiego budynku.

                  Coś w tym jest :)
                  • grek.grek Re: "Ukryte" w Ale kino 18.05.14, 17:59
                    dzięki, Siostro.
                    mam nadzieję, ze wkrótce uda mi się zobaczyć powtórkę, powrócić do szczegółów fabularnych, wtedy będę bardziej przydatnym rozmówcą a'propos tego filmu. poruszyłaś kilka ciekawych wątków, niestety nie pamiętam niuansów, postaci Araba, stąd nie bardzo mogę się włączyć.

                    [jednak spojlery czasami się przydają... :)]
          • pepsic Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 17:50
            Dokładanie do tego tła politycznego jest naciągane
            Sądzę, że jest to całkiem możliwe, jeśli za kluczową scen ę uznać utarczkę z arabskim rowerzystą, gdzie dwie strony były winne. Podobnie, jak konflikt na linii zachód - islam, a w filmie, gdzie Laurent ma coś na sumieniu z wczesnego dzieciństwa. Tu mała dygresja, bo bardziej od 6 letniego dziecka winni są rodzice, którzy zbyt pochopnie podejmują decyzję o adopcji nie licząc się z uczuciami syna naturalnego, a potem oddają dziecko, jak paczkę nie starając się wyjaśnić sprawy. Z kolei roszczeniowy Majid żyje cały w pretensjach doprowadzając się do depresji, a przecież ma udanego, kochającego syna i mieszkanko, owszem w blokowisku, ale niejeden Polak by pozazdrościł, wystarczyło ścierką przejechać.

            No to zbierzmy do kupy hipotezy, kto filmował:
            1. Syn Majida, być może wspólnie ze zbuntowanym synem Laurenta. Motyw: zemsta za ojca. Samobójstwo ojca to wyklucza, bo nie taki był zamiar i inaczej by się zachowywał po tragedii.
            2. Laurent, skoro kartka napisana była jego ręką i na żadnym filmie nie było ujęcia nikogo z rodziny. Motyw: zrobić z siebie ofiarę, aby uciszyć wyrzuty sumienia. Tylko kto zadzwonił do drzwi i zostawił kasetę podczas kolacji z przyjaciółmi?
            3. Majid. Motyw: zemsta. Tyle, że tuż przez samobójem szczerze deklarował, że to nie on.

            Ups, żadna kupy sie nie trzyma. Siostra ma rację, wychodzi, że nie kto inny, a Haneke:)

            Ogólnie męczące do oglądania, doskonałe do interpretowania;) I pytanie retoryczne. Dlaczego ta Binoche zawsze jest taka wyblakła, ani nie potrafi sie szykownie po parysku ubrać ?
            • siostra_bronte Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 18:14
              Właśnie, to rodzice są odpowiedzialni za to, co się wydarzyło. Tyle, że dla mały Majid tego nie rozumiał, dla niego winny był Laurent.

              Nie wiem, może jeszcze jest jakaś inna możliwość? :)

              A ja się wciągnęłam. Co do Binoche, której, jak wiadomo nie lubię, moim zdaniem była tutaj wyjątkowo mało irytująca :)
              • siostra_bronte Jutro powtórka 17.05.14, 16:09
                O 21.55 w Ale kino. Jeżeli ktoś przegapił to polecam.
    • grek.grek Cannes' 14 [ dzień 1 ] 15.05.14, 14:29
      na otwarcie film o Grace Kelly z Nicole Kidman, opnie rózne i różniste :]

      www.filmweb..pl/article/CANNES+2014%3A+Księżna+klasy+B-104892
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2014-dzien-pierwszy-prawdziwe-oblicze-basni/bjrq1
      wyborcza.pl/1,75475,15962363,Prosto_z_Cannes__Na_otwarcie__Grace__ksiezna_MOnako__.html
      • grek.grek Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 15.05.14, 16:51
        jeszcze jedna recenzja, wedle której "Grace", to nie jest wybitne kino :
        www.rp.pl/artykul/9146,1109804-Awantura-o-ksiezne-w-Cannes.html
        • pani_lovett Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 15.05.14, 17:12
          Dzięki. Będę czytać wieczorem. :)
      • angazetka Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 15.05.14, 22:11
        W sobotę się wybieram do kina, sprawdzić, czy jest tak źle, jak piszą ;)
        • pani_lovett Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 15.05.14, 22:15
          To "Grace" już jest w kinach?

          Ale opowiesz nam też, czy jest tak źle, jak piszą? Z góry dziękujemy! :)
          • angazetka Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 15.05.14, 22:27
            Od jutra jest.
            Oczywiście, że opowiem :)
        • siostra_bronte Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 16.05.14, 13:39
          Odważnie :) Czekamy na relację.
          • pani_lovett Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 16.05.14, 23:44
            Bronte, nie wybierasz się do kina na "Grace"?
            • siostra_bronte Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 13:07
              Nie, recenzje i fragmenty filmu nie są zachęcające. Ale Angazetka mnie zainspirowała, powinnam zacząć chodzić do kina częściej niż raz na rok :)
              • siostra_bronte Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 13:40
                Przejrzałam repertuar kin. Królują godzille, x-meni i inni transformesi :) Za dużego wyboru to nie ma, niestety.
                • siostra_bronte Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 14:45
                  *transformersi.
                  • pani_lovett Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 15:06
                    Rozumiem.

                    A propos kina, niedawno leciał "Casanova po przejściach" w reżyserii Johna Turturro, komedia , jak czytałam, w klimacie filmów Woody'ego Allena. Zresztą sam Woody Allen nawet wystąpił w tym filmie. Wybierałam się na ten film, ale nie dotarłam. ;)



                    • siostra_bronte Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 15:09
                      Szkoda, chętnie bym poszła do kina, ostatnio byłam dokładnie rok temu, na "Star treku" :)

                      Ten "Casanova" to był reklamowany na plakatach tak jakby to był film Allena. Z poprzednim filmem w którym tylko grał (nie pamętam tytułu) było podobnie. W Tygodniku Kulturalnym został mocno zjechany, więc chyba niewiele straciłaś.
                      • pani_lovett Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 15:50
                        >ostatnio byłam dokładnie rok temu na "Startreku" :)
                        :))
                        Pamiętam powody, dla których poszłaś na ten film. ;)

                        Może coś fajnego pojawi się w czerwcu?


                        > Ten "Casanova" to był reklamowany na plakatach tak jakby to był film Allena.

                        Czytałam jakieś newsy na temat tego filmu w internecie, czy zapowiedzi i, nie wiem jak to możliwe, ale długo byłam przekonana, że to będzie nowy film Allena.
                        • siostra_bronte Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 15:55
                          Hehe :)

                          Niestety, czerwiec też się marnie zapowiada.

                          To jest taki sprytny chwyt, żeby zaciągnąć fanów Allana-reżysera do kin :)
                          • maniaczytania Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 17:15
                            ja tam na Xmenow koniecznie, a pewnie na Transformersow tez sie wybiore :)

                            to nie sa do konca takie filmy, na jakie wygladaja ;)
                            nigdy bym nie pomyslala, ze bede plakac za robotem! ( a tak bylo na Transformers 2)
                            • siostra_bronte Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 17:36
                              Hehe, wiedziałam, że to skomentujesz :)
                              • maniaczytania Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 17:38
                                :)
                                Juz tylko niecaly tydzien, co Angazetko? I bedzie Magneto-Fassbender :D
                                • pani_lovett Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 17.05.14, 17:41
                                  XMenFanki! ;))

                                  > I bedzie Magneto-Fassbender

                                  To jest niewątpliwy, wielki atut filmu. ;))
                                  • angazetka Re: Cannes' 14 [ dzień 1 ] 18.05.14, 11:38
                                    O, tak :)
                                    Zresztą powodem, dla którego obejrzałam "X-menów - pierwszą klasę", była obsada (bo i Fassbendera, i McAvoya uwielbiam), a potem po już poszłooo.
    • grek.grek maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 14:42
      American Beauty", wczoraj trochę "Scoopa..." via Kocham Kino, fragmenty "Siedmiu lat w Tybecie"... właściwie wszystko powtórkowo. mam nadzieję, Czcigodni, że macie lepsze filmowe ostatnie dni dde mnie :]]

      ale dziś się odkuję, oj odkuję się ;]

      zaczynam o 20:20 [zaczynacie ze mną ?] - "Broken flowers" w KUlturze.
      ostatnia szansa, bo leci z adnotacją "pożegnanie z filmem". polubiłem go, nie wiem dlaczego... muzyka ? bohater ? generalnie : estetyka ?... Lolita ?.. ;] ma coś w sobie, trudno to zdefiniować. jakiś rodzaj chemii między nim, a mną się rozwinął.

      22:35 CT2 "Vincent, Francois, Paul i inni" - reżyeria Sauteta, i cała plejada tuzów w rolach glównych : Depardieu, Piccoli, Montand plus bankowo jakaś wybitna aktorka francuska lub włoska, o której nigdy nie słyszałem :] rzecz z 1974 roku, a opowiada - wedle opisu - o trzech kolegach, którzy docierają do "smugi cienia" i każdy ma jakieś problemy, rozterki i wątpliwości. a do tego ukochany przez Sauteta Paryż i jego ulice, uliczki i mieszkanka. skaczę :]

      zaraz później 0:25 "Sugarland Express" również AD 1974, Spielberga. z opisu : zdesperowani rodzice porywają dziecko, do którego stracili prawa rodzicielskie, biorą za zakładnika policjanta i uciekają, a za nimi zasuwa pościg. ponoć oparte na prawdziwej historii, jaka wydarzyła się 5 lat wcześniej. z Goldie Hawn w roli głównej i muzyką Johna Williamsa.

      przyznam, że mam spore oczekiwania - 4 lata wcześniej Speilberg nakręcił doskonały "Pojedynek na szosie", rok później niesamowite "Szczęki" - udowodnił, że potrafi zrobić perełki ze scenariuszy, ktore ktoś mniej zdolny przekułby w kino klasy B albo C. potem zajął się science fiction i to jego wcielenie jakoś zupełnie mnie nie przekonało, te Indiany Jonesy, te kosmity :], nawet przyjemne w obejściu dinozaury. nie oglądałem wszystkiego, co nakręcił, ale "Pojedynek" i "Szczęki" wg mnie pozostają szczytowymi osiągnięciami pana Stevena. pamiętam, że podobał mi się "Kolor purpury", chociaż może dzisiaj zmieniłbym zdanie, a oglądałem hoho dawno temu.

      ha, no i co powiecie, Czcigodni, na taką ramówkę ? :]
      startuję 20:20, finiszuję - o ile nie padnie tiwi albo niżej podpisany - o 2:15.
      zapasy prowiantu i upojenia do niewielkiego uzupełnienia.
      a że pada deszcz i generalnie pogoda pod zdechłym azorem, to dobre kino jest
      jedną z 80 rzeczy, ktore najlepiej smakują w takie właśnie dni :]

      skoro "grubasy" rózne grubasują w Cannes, to i nam się należy dobre kino, nieprawdaż ? :]
      choćby miało być tylko [lub aż] zmniejszaniem własnego poziomu ignorancji w znajomości historii kina.

      piszcie, co tam u Was w planach :]
      • siostra_bronte Re: maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 15:10
        Faktycznie, niezły maraton :)

        Który raz obejrzysz "Broken Flowers"? :)

        Greku, "Vincent, Francois, Paul i inni" to wspaniały film! Bardzo Ci zazdroszczę. Widziałam go bardzo dawno, ale pamiętam, że zrobił na mnie duże wrażenie. Sautet to znakomity reżyser, potrafi obserwować codzienne życie w przejmujący sposób. I jeszcze znakomite aktorstwo! Jestem bardzo ciekawa Twojej relacji.

        Film Spielberga widziałam wieki temu. Niewiele pamiętam, ale z pewnością jest to lepsze niż całe kino "nowej przygody", które narobiło dużo szkody współczesnemu kinu.

        Hehe, czyli jesteś przygotowany. U mnie też pada od rana, ogólnie jest smętnie. Niestety, nie wypatrzyłam żadnych ciekawych tytułów.

        Trzymaj się :)
        • maniaczytania Re: maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 17:31
          no niestety, ja dla siebie tez nic nie wypatrzylam, byc moze udam sie w strone ksiazek lub zasobow dvd ;)
          • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 17:44
            znakomity kierunek :]

            a "Broken flowers" w Kulturze ? skusisz się ? :]
            • pepsic Re: maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 18:23
              Sprawdzisz, czy moje przypuszczenia o lesbijskie upodobania jednej z bohaterek sa słuszne (granej przez J.Lang)?

              Ps. W "Broken Flowers" najbardziej to mi sie podoba muzyk:)
              • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 17:24
                a to mnie zaskoczyłaś ! :]
                skąd takie podejrzenie ?

                yes, muzyka jest kapitalna :]
                • pepsic Re: maraton maj'14 ;]] 18.05.14, 20:53
                  Greku, to Ty miałeś odpowiedzieć na pytanie;)
                  • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 19.05.14, 15:26
                    a bo się zamyśliłem... ;]

                    wg mnie, to ta kobieta wykazywała jakiś rodzaj obojętności wszechseksualnej :]
                    • pepsic Re: maraton maj'14 ;]] 19.05.14, 17:27
                      O żesz:)

                      Takie wrażenie odniosłam, gdy obydwie panie, terapeutka i asystentka odprowadzały go do samochodu.
            • maniaczytania Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 11:58
              grek.grek napisał:

              > a "Broken flowers" w Kulturze ? skusisz się ? :]

              nie, nie, Bill Murray dla mnie strawny byl tylko w jednym z moich najulubienszych filmow "Dzien swistaka". I nie pojmuje, jak mozna go w roli amanta obsadzac, nawet jesli to amant z przymruzeniem oka ;)
              • pani_lovett Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 15:51
                maniaczytania napisała:

                > nie, nie, Bill Murray dla mnie strawny byl tylko w jednym z moich najulubienszy
                > ch filmow "Dzien swistaka". I nie pojmuje, jak mozna go w roli amanta obsadzac,
                > nawet jesli to amant z przymruzeniem oka ;)

                :))
              • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 17:26
                hehe :]
                nie podobał Ci się w "MIędzy słowami" ?

                wiesz, mnie to własnie bardzo zaciekawia.
                nieoczywiste amantki, nieoczywiści amanci.
                postaci działające wdziękiem :]
                • maniaczytania Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 17:28
                  grek.grek napisał:

                  > hehe :]
                  > nie podobał Ci się w "MIędzy słowami" ?

                  z tych samych wzgledow powstrzymuje sie od obejrzenia ;)

                  > wiesz, mnie to własnie bardzo zaciekawia.
                  > nieoczywiste amantki, nieoczywiści amanci.
                  > postaci działające wdziękiem :]

                  Owszem sa czasem nieoczywisci, ale on tego wdzieku jest moim zdaniem pozbawiony ...
              • pepsic Re: maraton maj'14 ;]] 18.05.14, 20:55
                Dla mnie, kiedy jeszcze nie był zmęczony życiem, w sympatycznych "Pogromcach duchów".
        • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 17:34
          i moment sprzyjający [deszczowo-pochmurna pogoda] ;]

          "Broken" - 6 albo 7 raz. idę na rekord ;]

          dzięki, Siostro, Twoja rekomendacja zawsze ma dużą rangę.
          napiszę jutro, jak ten film znalazłem.
          czeski przekład, mam nadzieję, będzie na tyle bez-wyjątkowo-trudnych-słów, żebym
          nie przepadł w zawiłościach dialogów :]

          "Sugarland" raczej rzadko występuje w jakichś notkach dot. Spielberga, to by znaczyło
          że za wybitny nie uchodzi ? ale - kto wie, może się okaże, że to skandaliczne nieodociągnięcie ? :] na to liczę.

          ale co tam, liczę na to, liczę na owo... whatever - nieważne, co tam znajdę w środku, ważne że odkrywam nowe :]

          dzięki, Siostro, udanego wieczoru Ci życzę. I Wam wszystkim, Czcigodni :]
      • pepsic "Major" /" Amerykanin" 16.05.14, 18:19
        Moje typy na dziś:
        1. Ale kino serwuje rosyjski thriller pt. "Major". Ciężki kaliber, nie mam pojęcia, czy dam radę, świeżynka 2013 rok, 20:10.
        2. Stopklatka proponuje "Amerykanina" (i znowu Clooney). Wydaje mi sie, że film był tu obgadywany. Tak, czy siak wg wyborczej przyzwoicie zapowiadany. 22:10.

        • siostra_bronte Re: "Major" /" Amerykanin" 16.05.14, 18:33
          O, próbowałam obejrzeć "Amerykanina", niedawno leciał na jakimś kanale. Chyba go jednak nie omawialiśmy?
          Wytrzymałam tylko do połowy, wieje nudą, a Clooney snuje się po ekranie bez większego zaangażowania. W klimacie i tematyce niepokojąco przypominał mi "Limits of control" Jarmusha. Pamiętam, że film miał dobre recenzje, ale mnie kompletnie nie podszedł. Ale to moja subiektywna opinia, nie zniechęcaj się :)
          • pepsic Re: "Major" /" Amerykanin" 19.05.14, 17:34
            "Amerykaninowi" dałabym jeszcze jedną szansę, choć wolałabym kogoś innego w roli tytułowej:)

            "Major" - zdaje się, że miał być "Ładunek 200", tyle że nieudolny i teatralny.
        • pani_lovett " Amerykanin" Stopklatka 22:15 16.05.14, 22:48
          A ja właśnie przeczytałam Twój post i włączyłam Stopklatkę . nie widziałam jeszcze "Amerykana", poza tym nie ma dziś żadnej konkurencji.
          Jeszcze nie komentowaliśmy tego filmu.
          Dzięki za zapowiedź. :)
      • pani_lovett Re: maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 23:36
        Vincent, Francois, Paul i inni" - zapowiedź brzmi świetnie, a jeszcze Bronte zachwala ...

        Zatem udanego maratonu filmowego życzę. :)
        Dobrej nocy.
        • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 13:20
          dzięki, Barbasiu :]

          zostało mi do nadrobienia ostatnie 30 minut "Sugarland Express" - żebym mógł odpowiedzialnie napisać Wam parę słów a'propos tego filmu, a poza tym - maraton jak się patrzy był ;] mam nadzieję, że następny nieprędko, hehe.
          • pani_lovett Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 14:58
            Ok! :)

            >maraton jak się patrzy był ;] mam nadzieję, że następny nieprędko, hehe.

            Hehehe. :) Nieprędko? Niemożliwe!

            Cieszymy się, że przetrwałeś!
            • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 16:13
              dzięki, Barbasiu :]
              mogłem z tej wyprawy nie wrócić... ;]]

              wiesz, po 6 godzinach filmów każde kolejne 15 minut byłoby już nadmiarem. dlatego, zawsze lepiej cykać po 1 filmie dziennie, no góra 3 w ciągu dwóch dni, niż takie maratony regularnie uskuteczniać :] takie mam odczucie.
              • pani_lovett Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 16:57
                Właśnie. :)

                Yes.
                Żartowałam. :)
    • grek.grek Cannes'14 [ dzień 2 ] 16.05.14, 16:59
      "GRace" nie olśniła, ale za to, wedle recenzji - hit dnia 2 - "Mr Turner" Mike'a Leigha wskakuje na listę fawrytów do złapania Palmy.

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2014%3A+Pan+Turner+w+Timbuktu-104963
      www.rp.pl/artykul/9146,1110116-Cannes-2014--Mike-Leigh-i-jego--Mr--Turner-.html
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2014-dzien-drugi-sztuka-milosci/zkj2e
      wyborcza.pl/1,75475,15969017,Prosto_z_Cannes__Pan_Leigh_o_panu_Turnerze__Mamy_arcydzielo.html
      • pani_lovett Re: Cannes'14 [ dzień 2 ] 16.05.14, 23:22
        Tak, czytałam wczoraj o "Grace". Dzięki, Greku, za kolejne linki.

        :)
    • maniaczytania PS do "Joanny" 17.05.14, 11:56
      dodalam w odpowiednich 'ojejkach', a tu daje znac, ze tam jest :)

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,150354644,151011961,_Joanna_post_scriptum.html
      • pani_lovett Re: PS do "Joanny" 17.05.14, 14:57
        Ależ ciekawa dyskusja! I kilka spraw dotyczących filmu wyjaśnia.
        Dzięki! Dzięki!

        Przy okazji przypomniało mi się, że mam w tym wątku odpowiedzieć na post Greka.
      • pani_lovett Re: PS do "Joanny" 17.05.14, 18:56
        Maniu, dobrze , żeś to zalinkowała. :)
    • grek.grek "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via Ct2 17.05.14, 13:18
      Kino... życiowe :]
      Nie ma tutaj akcji, jakichś spektakularnych zwrotów, bogatej fabuły.
      Są raczej portrety ludzi, którzy znaleźli się na mniejszym lub większym zakręcie.
      Lwią częśc całości stanowią dialogi.

      Paul [Serge Reggiani] jest najskromniej opisany. Pisarz w twórczej niemocy.

      Francois [Michel Piccoli] jest lekarzem. Kiedyś leczył biedaków, teraz udziela konsultacji tylko tym zamożnym. Cynik ? MOżliwe. Właśnie rozchodzi się z żoną. Ona ma kochanka, należącego do tej samej grupy przyjaciół. Francois wie o tym, domyśla się, a w rozmowie wprost żona potwierdza jego przypuszczenia. "Ach tak... młodszy jest. O to chodzi ?", pyta ją Francois, a ona odpowiada "Nie ma twojej inteligencji, ale i ty nie masz czegoś, co ma on - życia w sobie". Francois traci cierpliwość, policzkuje ją, próbuje niezdarnie jakichś erotycznych akcji, ale to na nic. Ona odejdzie. To już postanowione. A on naprawdę zdziadział. Zaplątał się w mechanicyzm istnienia, tracąc entuzjazm i pogrązając się w rutynie codzienności, budowania statusu i zamożności - przestał odczuwać satysfakcję z życia.

      Podczas tradycyjnego nieedzielnego spotkania całej paczki, gdzieś na wsi - Francois wdaje się w ostra kłótnię z Paulem. Oskarża wszystkich dookoła o niespełnienia, zaniechania, o to że wszyscy są nieudacznikami, którzy chcą, a nie mogą, albo mogliby gdyby chcieli. Francois kroi akurat mięso do kolacji, z nożem w ręku brzmi dośc szczególnie :] Potem wychodzi na podwórze aby ochłonąć, Paul do niego dołącza, bez słów się porozumiewają. A sytuację rozładowuje pojawienie się jeszcze kilkorga znajomych, w szampańskich nastrojach, co sprawia że wybuch Francoise'a idzie w zapomnienie - towarzystwo świetnie się bawi, gania po łąkach, a jeden mistrz tak ochoczo skacze po kładce nad strumieniem, że aż ją łamie i wpada do zimnej wody. Razem z nim Paul. Ubaw po pachy. Francois angażuje się w to wszystko, nikt nie mu za złe tych kilku gorzkich słów prawdy, ale pozostaje jednak podłamanym, wątpiącym facetem, który stracił wiarę we własne życie.

      Trzecim jest Vincent [Yves Montand], zawsze stylowy i towarzyski. Ale i jemu ziemia usuwa się spod nóg : firma, którą odziedziczył, bankrutuje, a on sam potrzebuje 9 milionów [franków chyba] na spłatę długów. POjawia się z tym u eks-żony. Otrzymuje pomoc, Catherine zawiadamia swojego ojca, który po znajomości pożycza mu pieniądze. Tylko do czasu aż Vincent sprzeda prawa do właścicielstwa firmy i będzie mógł oddać.

      MUsi zostawić wieloletnich współpracowników, to dla niego cios. Przed chwilą rozstał się z nową przyjaciółką. Co dalej ? Jak dalej żyć bez tego, co było tego życia treścią ? W dodatku ze zdrowiem człowieka nie jest najlepiej. Dopada go zawał. Ląduje w szpitalu. Bada go Francoise i powiada, kolego : koniec z dawnym życiem, żadnych papierosków i żadnego alkoholu. Znajomi odwiedzają Vincenta, nie pozwalają mu poczuć osamotnienia, wkrótce wychodzi w miare podleczony.

      Przed zawałem i po zawale Vincent sonduje swoje szanse u Catherine, czy mogliby do siebie wrócić, puścić w niepamięc dawne nieporozumienia. Ale Catherine odbiera mu nadzieję - wkrótce wyjeżdza z kraju. Nie wiadomo dokąd, grunt że ich ponowny związek jest niemożliwy. Przyjaźń ? Oczywiście. Nic poza tym. VIncent przyjmuje to z godnością, podczas rozmowy w bistro. Niby stara się trzymać fason, jak zawsze, ale kamera tak pięknie filmuje całą scenę, że w kilku ujęciach widać mowę ciała Vincenta - zgarbienie niczym w chorobie sierocej. Jakie on ma plany ? Zostanie mu parę groszy, może i on wyjedzie dokądś... Minę ma jednak nietęgą. Wokół niego toczy się cała druga częśc filmu, on staje się główną centralną postacią całej narracji.

      Wreszcie przyjaciele spotykają się przy ringu podczas bokserskiego meczu jednego z przyjaciół z paczki, Jeana [Depardieu]. Przez większość filmu Jean deliberuje na temat swoich szans w proponowanej mu walce z jakimś Cataną czy Catoną :] Przyjaciele odradzają mu ten krok. POtem Francois wyrzuca mu "Jean, a ty kim jesteś ? Bokserem, który boi się walczyć !".

      Może przez to Jean przyjmuje ten pojedynek. I wygrywa. Obrywa solidnie, pada na deski, ale kontratakuje i jego rywal poddaje się. Przyjaciele są obok ringu, żywo komentują, podpowiadadają, nawet zawałowiec Vincent. Ta wygrana młodego Jeana... w zasadzie - nie tyle z silnym rywalem, co z własnymi wątpliwościami - jest pokrzepiejącym momentem : hej, skoro on umiał, to znaczy że i my sobie poradzimy z naszymi złamanymi żywotami. Francois odnajdzie sens powołania, Paul zacznie pisać, a Vincent znajdzie nowy pomysł na życie w miejse starych.

      Wiecie, to by był zbyt jaskrawo optymistyczny finał :] Jest więć jeszcze przykrawa rozmowa Vincenta z Francoisem, kapitalnie zagrana przez aktorów, którzy mówią i wyglądają w niej jak półtora nieszczęścia.

      Ale koniec końców, przyjaciele znów spotykają się w restauracji, zywo rozmawiając wychodzą na ulicę... Może to jest właśnie sedno życia wg Sauteta ? Permanentny kryzys przeganiany krótkimi momentami gdy słońce wychodzi i grzeje aż miło ?

      Ofk, świetne aktorstwo. Sceny dialogowe bez tego by nie zaistniały. Paryskich ulicznych widoków i widoczków trochę jakby za mało, więcej wnętrz, bistro, restauracji, klubów, kawiarni i mieszkań kamienicznych, które są tak charakterystyczne dla filmów francuskich, że z żadnymi innymi pomylić się ich nie da.

      www.youtubce.com/watch?v=7h5Uq7VYvqk
      • siostra_bronte Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 13:51
        Dzięki, Greku :)

        Czyli film się podobał? To się cieszę. Po latach pamiętam najlepiej właśnie scenę tej rozmowy Vincenta z żoną w kawiarni. Było w niej coś przejmującego. Samo życie.

        Cały film to też hołd dla przyjaźni. Podkreśla to ostatnia scena, którą opisałeś. Bohaterowie przechodzą ciężkie chwile, ale mogą na siebie zawsze liczyć. To chyba najbardziej ujęło mnie w tym filmie.
        • grek.grek Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 16:19
          drobiazg, Siostro :]

          bardzo mi się podobał, świetny, normalny, ludzki arcyludzki. Sautet, to kawał reżysera, tak to wszystko pokazuje, że nie czuje się cięzkości znaczeń, forma nie jest dołująca, a zarazem ma się pełną świadomość, że bohaterowie stoją w obliczu poważnych życiowych kryzysów.

          yes, scena w kawiarni robi wrażenie.
          on na zakręcie, a ona juz postanowiła, że wyjeżdza i nie ma dla niego nadziei.
          doskonały Montand.

          bardzo mądra uwaga.
          tak jest w istocie - czasami ktoś komuś "da w nos", czasami ktoś nie wytrzyma i coś
          chlapnie, ale zawsze mogą na siebie liczyć, choćby na współobecnośc. Poza tym, miałem
          wrażenie, że ich spaja własnie to, że wszyscy mają swoje problemy. gdyby choć jeden
          był od nich wolny, to trudno by im było się tak doskonale identyfikować ze sobą nawzajem.
          • siostra_bronte Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 16:54
            Świetnie. Tak, Sautet to wspaniały reżyser. Niedawno Czesi pokazali "Nelly i pana Arnaud". Czyżby jakiś dłuższy przegląd? Byłoby super!

            Tak, Montand był znakomity w tym filmie.

            Masz rację, wszyscy mają jakieś problemy i dzięki temu łatwiej się rozumieją.
            • grek.grek Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 18:08
              trochę Czesi strzelają tymi filmami :] chyba bez planu.

      • pani_lovett Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 14:50
        Świetny film, Greku. I znakomita opowieść. :)
        • grek.grek Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 16:31
          dzięki, Barbasiu :]

          porównałem ramówkę CT z ramówką TVP.
          u nich "Vincent..." i "Sugarland", a wcześniej dokument fabularyzowany o bitwie o Tobruk, a w Jedynce i Dwójce... szkoda gadać.

          jak to mówią Czesi "kiedy w twoim domu gra orkiestra, nieważne że przez dziurawy dach leci woda" ;] nie wiem, do czego się to odnosi, ale jest chwytliwe, nie ? ;]
          • siostra_bronte Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 17:04
            Ech, brak słów...
            Nie pamiętam kiedy oglądałam jakiś film w tvp1 lub 2. Jest niby Kocham Kino, ale od dłuższego czasu cienko przędzie. Na szczęście jest jeszcze Kultura. Od poniedziałku Saura :)

            Hehe :)
            • grek.grek Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 18:06
              dzisiaj Czesi dają "Klan Sycylijczyków" z '69 :]
              ponoć gangsterski klasyk.
              Delon, Ventura, Gabin...

              i to o 20:00 :]
              oni wypełniają miejsce po "Sherlocku" własnie takim kinem.
              TVP wypełnia powtórkami Indiany Jonesa... hmmm ;]

              ale przegląd Saury - to się udało publicznej, trzeba przyznać.
              pytanie, po co Jedynka i Dwójka istnieją, skoro właściwie tylko Kultura i Historia spełniają
              misję [i dlatego zarząd dramatycznie niedofinansowuje tych kanałów, za to wydaje po pół miliona na produkcję kolejnych odcinkow tych fatalnych telenowel] ?
              • pani_lovett Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 18:33
                grek.grek napisał:

                > dzisiaj Czesi dają "Klan Sycylijczyków" z '69 :]
                > ponoć gangsterski klasyk.
                > Delon, Ventura, Gabin...

                Jestem zielona z zazdrości. ;)
                • siostra_bronte Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 18:38
                  Ja też, chociaż chyba widziałam ten film wieki temu.

                  Pytam się, kiedy ostatni raz jedynka lub dwójka pokazały jakiegoś klasyka z lat 60-tych lub 70-tych, nie tylko w prime-timie, ale w ogóle o jakiejkolwiek porze?!
                  • pani_lovett Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 18:45
                    > Pytam się, kiedy ostatni raz jedynka lub dwójka pokazały jakiegoś klasyka z lat
                    > 60-tych lub 70-tych, nie tylko w prime-timie, ale w ogóle o jakiejkolwiek porze?!

                    Bo nasza telewizja pokazuje już tylko nowości ... klasy B i C i D. ;)

                    • pani_lovett Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 18:57
                      Bo nasza telewizja pokazuje już tylko nowości z tym że klasy B i C i D. ;)
            • grek.grek Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 18:07
              PS : o "Sugarland Express" nie zzapomniałem :]; napiszę na dniach, kiedy tylko uzupełnię ostatnie 30 minut.
          • pani_lovett Re: "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via C 17.05.14, 18:55
            > jak to mówią Czesi "kiedy w twoim domu gra orkiestra, nieważne że przez dziuraw
            > y dach leci woda" ;] nie wiem, do czego się to odnosi, ale jest chwytliwe, nie
            > ? ;]

            Owszem, he,he! :)
    • grek.grek Cannes 2014 [ dzień 3 ] 17.05.14, 17:06
      nowa porcja :

      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2014-dzien-trzeci-zniewoleni/4qlts
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2014%+Rok+Smoka-104984
      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=18482
      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje.html?id=18474
      www.rp.pl/artykul/9146,1110402-Atom-Egoyan-w-Cannes.html
      wyborcza.pl/1,75475,15976907,Prosto_z_Cannes__Pedofil_jako_alter_ego_rezysera.html
      udanej lekury, Czcigodni :]
      • pani_lovett Re: Cannes 2014 [ dzień 3 ] 17.05.14, 18:43
        Świetnie! THNX! :)

        Jutro wybywam. ;)
        Do zobaczenia w poniedziałek.

        Trzymajcie się, trzymaj się, Greku, sucho!


        Ciągi dalsze nastąpią.
        I "Lourdes" też niebawem
        • grek.grek Re: Cannes 2014 [ dzień 3 ] 18.05.14, 17:09
          udanego dnia, Barbasiu :]

          dzieki, dzisiaj rzeczywiście już nie pada, hehe. mam nadzieję, że i Ty pląsasz po terenach NIE-zalewowych :]
          • pani_lovett Re: Cannes 2014 [ dzień 3 ] 20.05.14, 19:04
            Sorry za opóźnienie. Dziękuję.:) Niedziela była udana, sucha, nawet słońce wychodziło zza chmur co jakiś czas.

            Od poniedziałku u nas słońce świeci cały czas. Jest przyjemnie ciepło. Miejmy nadzieję, że ta słoneczne pogoda na długo zostanie z nami. :)
    • angazetka Grace wybuczana 18.05.14, 11:49
      I już wiem, dlaczego. O Jezu, jakie to było... telenowelowe.
      Zacznijmy jednak od tego, że Nicole Kidman, nawet z dużą dawką botoksu, nie może grać 30-latki w sposób wiarygodny. Poza tym - w ogóle nie może grać, bo botoks. Serio, RAZ udało się jej zmarszczyć czoło. Operator robił, co mógł (efekt filmowania przez pończochę), ale i tak zgrzyt obsadowy na całej linii.
      Po drugie - przepaść między wątłością szkieletu fabularnego a rangą, jaką usiłował przydać mu film, wywoływała chichot. Dramatyzm na siłę, podkręcany jeszcze muzyką jak z filmu szpiegowskiego, a historia żadna. Łzawa bajeczka o dobrej i pięknej księżnej, która przemową o Miłości, Rodzinie i Patriotyzmie (wielkie litery niech oddadzą poziom patosu i różowego lukru) potrafi zawrócić czołgi.
      Po trzecie - film się kończył trzy razy.
      Przyjemne były widoczki, kostiumy i Tim Roth, znakomity jako Rainer. Ale to za mało, o niebo za mało, by pokazywać to cudo kinematografii w Cannes.
      • siostra_bronte Re: Grace wybuczana 18.05.14, 12:22
        Dzięki za recenzję. Czyli jednak było tak źle, jak pisano.
        Tak, Kidman była, mówiąc wprost, za stara do tej roli. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak piękna kobieta oszpeciła się botoksem i pewnie jakimiś operacjami. To nie tylko źle wygląda, ale jak napisałaś uniemożliwia wiarygodną grę.
      • maniaczytania Re: Grace wybuczana 18.05.14, 12:59
        potwierdzilas tylko to, co sobie pomyslalam, gdy uslyszalam, ze to Kidman ma grac Grace

        dzieki za poswiecenie czasu temu... temu... yyy... filmowi ;)
      • grek.grek Re: Grace wybuczana 18.05.14, 17:56
        dzięki :]

        że Nicole Kidman w [prawie ?] pojedynkę położy film, to bym się w życiu nie spodziewał, hehe.
        a że jej osobista fizjonomia go położy, to bym się nawet w dwóch życiach równoległych nie spodziewał.
        • pani_lovett Re: Grace wybuczana 19.05.14, 21:29
          > a że jej osobista fizjonomia go położy,

          To już nie jest jej osobista fizjonomia. ;/

          • grek.grek Re: Grace wybuczana 20.05.14, 15:35
            hahaha :]

            mówiłem Ci już, że jesteś błyskotliwa ? :]
            • pani_lovett Re: Grace wybuczana 20.05.14, 18:55
              :)

              Nie, jeszcze nigdy nie mówiłeś, serio! :}}}
              • pani_lovett Re: Grace wybuczana 20.05.14, 18:59
                A tak poważnie. Rozumiem Nicole Kidman, ciężko pogodzić się zwłaszcza aktorkom z upływem czasu, ze zmianami w wyglądzie jakie zachodzą.

                Cała nadzieja w postępie medycyny, może coś lepszego niż botoks się w końcu pojawi,
                jakiś prawdziwy eliskir życia w końcu. :)
                • siostra_bronte Re: Grace wybuczana 20.05.14, 19:05
                  Tak, ale Kidman zaczęła grzebać przy swoim wyglądzie, kiedy była jeszcze całkiem młodą babką! Szkoda.

                  W tej kwestii jestem raczej pesymistką :)
                • angazetka Re: Grace wybuczana 20.05.14, 19:29
                  Tylko że ten kij ma dwa końce: jesteś aktorką, ciało jest twoim narzędziem pracy, więc chcesz, by nadal zachwycało. I jesteś aktorką, ciało to twoje narzędzie pracy, więc chcesz nim móc pracować. Jak to pogodzić?
                  • pani_lovett Re: Grace wybuczana 21.05.14, 18:18
                    Racja, tylko jest jeszcze trzeci koniec kija. To niestety głównie producenci obecnie naciskają , wymagają od aktorek by pozbywały się zamarszczek.
              • grek.grek Re: Grace wybuczana 21.05.14, 18:05
                no to chyba tylko przez niedopatrzenie :] a miałem już ze sto razy powiedzieć :]
                • pani_lovett Re: Grace wybuczana 21.05.14, 18:10
                  Niedopatrzenie straszliwe, moim skromnym zdaniem. ;)

      • pani_lovett Re: Grace wybuczana 19.05.14, 22:01
        "Diana" się nie udała, teraz "Grace". Postaci kobiece nie mają coś ostatnio szczęścia do biografii filmowych.

        Angazetko, dzięki wielkie za relację.
    • grek.grek "Klan Sycylijczyków" [1969] 18.05.14, 14:22
      Klasyk. Gdyby nie ten muzyczny motyw "odbijającej się piłeczki" byłby to perfekcyjny gangstersko-sensacyjny film ;]

      Akcja zaczyna się w Paryżu. Włoska rodzina Manelese [najwyższy w hierarchii jest ojciec Vito, grany przez Jeana Gabina], prowadząca coś w rodzaju gangu vel mafii, organizuje brawurową ucieczkę z konwoju policyjnego niejakiemu Sartetowi [Delon]. Jest to złodziej i morderca, ma na koncie życie dwóch inspektorów policji. Przez podstawionego policaja zaopatrują go w elektryczną piłkę do cięcia metalu i w ten sposób Sartet robi w podłodze więźniarki dziurę. Za ową więźniarką jedzie auto Malanesów, a na jednym ze skrzyżowań jedna z córek Vito tarasuje autem drogę więźniarce - że niby kobiecinie się auto zepsuło. W tym momencie Sartet może wymknąć się przez dziurę w podłodze i przeczołgać na plecach pod auto Malanesów, w którego podłodze już czeka dziura, przez którą może skryć się w środku. Masterplan ;]

      Policja jest wściekła, kiedy odkrywa, co się stało. Inspektor Le Goff [Ventura] za punkt honoru obiera sobie złapanie Sarteta. Na początek odwiedza jego siostrrę, pracującą jako recepcjonistka w hotelu. Ona mówi, że brat nie kontaktował się z nią, ale Le Goff jest pewien że to zrobi - w razie czego, telefon na recepcji i domowy telefon siostry Sarteta są od tej pory na podsłuchu

      Rodzina Malanese kwateruje Sartteta w jakimś hoteliku. Donoszą mu tam jedzenie i inne klamoty. Od początku zaintrygowana nim jest Jeanne zona Alda - najstarszego syna Vita Malanese. "CO pan czuje, kiedy pan strzela ?", pyta, "Co pan czuje, kiedy kładzie pan trupem człowieka", pyta Sarteta, a on odpowiada "Nic. Nic nie czuję".

      Sartet popełnia błąd. Dzwoni do siostry. Wprawdzie z budki, ale policja od razu namierza ten telefon i przeszukuje wszystkie kamienice w pobliżu tej budki. Znajdują hotelik, a właściciel rozpoznaje na zdjęciu Sarteta. Kiedy zabawia się on w łózku z zapłaconą dziewczyną - dzwoni telefon od właściciela, z pytaniem, czy zamówią coś do picia. Dziewczyna dziwi się po chwili, bo od kiedy w tym hotelu świadczy usługi, nigdy właściciel nie dzwonił z takim pytaniem. Sartet zrywa się od razu z łózka. Wie, że to znak iż policja tu jest. No i jest, tuż za drzwiami. Sartet rzuca się do ucieczki, brawurowym susem przeskakuje z własnego okna do okna prywatnego mieszkania w sąsiednim budynku [świetnie pokazana scena]. Policja znów zostaje z niczym.

      Le Goff znajduje w pokoju hotelowym rzeczy Sarteta, a wśród nich paszport. Oczywiście lewy. Idzie tropem fałszerza. Naciska znajomego przestępcę , a tamten wyjawia mu, ke zdjęcie Sarteta do tego paszportu mógł zrobić pewien fotograf-artysta. Le Goff nachodzi tamtego w jego studio, płoszy dziewczyny pozujące go jakichś zbiorowych aktów, a potem bierze tamtego za twarz. Gośc przyznaje, że robił kilka paszportów na zamówienie, ale nie było wśród nich gościa ze zdjęcia, czyli Sarteta. Aby tu udowodnić, chce wywołać fotografie tych, ktorym paszporty robił. I kiedy Le Goff się zgadza - fotograf próbuje naświetlić negatywy. W ostatniej chwili LeGoff je ratuje, ale twarze nie nadaja się do rozpoznania. Ma też nazwiska tych ludzi.

      Tyle że nazwiska to żaden trop...

      TEraz jst dobry moment, aby wyjaśnić o co tu chodzi :] Rodzina Malanese pomogła uciec Sartetowi, dlatego że ma on plany i wiedzę, dzięki którym Malanese mogą dokonać spektakularnej kradzieży biżuterii z rzymskiej galerii. Stary Vito marzy o tym, by kupić ziemię na rodzinnej Sycylii i osiedlić się tam z familiją.

      Kiedy Sartet dociera do Malanesów po swojej ucieczce z hotelu - melinują go za miastem [nie mogli tak od razu ?], gdzie zdarza mu się flirt z Jeanne, którego przypadkowym świadkiem jest kilkuletni syn jej szwagierki. A Malanesowie dostają od niego plany rzymskiej galerii i nowojorskiego muzeum gdzie ta cała biżuteria niebawem ma zostać przewieziona. TO kluczowa informacja. Sartet ma ją od konstruktora zabezpieczeń w tej rzymskiej galerii. Nikt poza Malanesami i władzami galerii nie wie o przewiezieniu biżuterii do NY.

      Vito organizuje więc akcję : z ksiązki telefonicznej na chybił trafił wybiera 5 nazwisk i nakazuje pracownikowi swojej firmy [Malanesowie prowadzą legalną działalnośc, coś związanego z grami a'la flippery, jednoręcy bandyci etc., mają halę produkcyjną wypełnioną stołami do tychże rozrywek] kontakt z ludźmi od fałszywych paszportów.

      W ten sposób u fotografa zostają nazwiska [fałszywe] na które robione były paszporty. Pracownik pana Vito popełnił jednak jeden błąd - podał fotografowi swój telefon, na wypadek konieczności przekazania pilnej informacji. I ten telefon wpada w ręce Le Goffa.

      Ofk, inspektor odwiedza firmę Manalesów, ale uprzedzony o wszystkim Vito z klasą i spokojem tłumaczy mu, że ten pracownik już u niego nie jest zatrudniony, został wyrzucony po tym, jak dobry wujek Vito zorientował się, ze facet bierze udział w jakiejś akcji przestępczej [fałszywe paszporty]. Le Goff wydaje się uspokojony i przekonany.

      Vito jedzie do Rzymu, spotyka się tam ze swoim przyjacielem z NY, niejakim Tonym Nicosią. Odwiedzaja galerię z tą superdrogą biżuterią. Oglądają zabezpieczenia. Jedno wejście i ze 20 kolejnych automatycznie zamykanych i otwieranych zakratowanych drzwi tzreba przejśc, żeby w ogole się dostać do głównej sali. Do tego strażnicy i monitoring. A jakby tego było mało... Tony robi eksperyment : zostawia w głównej sali ukryty zegarek. PO zamknięciu galerii i włączeniu systemu alarmowego - zwykłe tykanie ukrytego gdzieś w kącie zegarka stawia na nogi całą ochronę i od razu z komisariatu na sąsiedniej ulicy na sygnale jadą wozy policyjne. "Nie da się tego zrobić", mówi Tony.

      Jedyna szansa na zrabowanie tych klejnotów, to porwanie samolotu, którym będą przewożone do Nowego Jorku.

      Manalesowie załatwiają sobie zatem te 5 fałszywych paszportów na fałszywe nazwiska. Sartet już nie dzwoni do siostry - odwiedza ją osobiście. Jeanne podwozi go autem pod hotel i prosi dziewczynę, żeby wyszła przed budynek, staneła obok auta i udawała rozmowę z nią - policja ma hotel pod stałą obserrwacja. Sartet leży płasko na tylnym siedzeniu auta i przez uchylone okno żegna się z sioostrą.

      Z Nowego Jorku Tony przysyła Vito faceta, który zna się na pilotowaniu samolotów. Trzech Malanesów, Sartet i ten pilot opanowują samolot. Terroryzują pistoletami kapitana i zmuszają do wykonywania ich poleceń.

      W tym czasie Le Goff przesłuchuje najpierw ludzi pod których nazwiska podszyli się Malanesowie. Fake. Potem bierze na kozetkę pracowników lotniska w Paryżu. Jedna z kobiet rozpoznaje Sarteta. Le Goff ustala o który lot chodzi. Kontakt z galerię upewnia, że w tym samolocie jest przewożona warta miliony biżuteria. Od razu zawiadamia policję w Nowym Jorku, żeby zablokowali lotnisko i przejęli samolot.

      Malanesowie są gotowi na taki wariant. Każą kapitanowi ominąc lotnisko i lecieć dalej. Za miastem jest kawał zamkniętej autostrady. Tam własnie czeka Tony Nicosia i kilka aut z gangsterami. Kapitan pod lufami pisoletów ląduje. W trymiga otwarte zostają luki bagażowe. Klejnoty lądują w samochodach gangsterów. Malanesowie i ich pilot natychmiast dostają do ręki
      bilety lotnicze do róznych miast, przez które mają wrócić do Paryża. Sartet ma zostać w NY, a potem zostanie przerzucony do Vera Cruz.

      Mija parę dni. Malanesowie są już w komplecie w domu w Paryżu. Nikt nie ma pojęcia że napadali jakiś samolot. Le Goff wie, że Sartet napadał, ale nie ma pojęcia przecież dla kogo były pozostałe paszporty na fałszywe nazwiska.

      Podczas rodzinnej nasiadówki, w telewizji leci film - jest romantyczna scena pocałunku. I wtedy ten mały, co widział jak Jeanne i Sartet się całowali, paple o tym na cały głos. Jeanne się broni, że to bzdura. Vito zimnym głosem oznajmia, że trzeba wezwać Sarteta do Paryża.

      W tym czasie, Sartet melinuje się w jakimś hoteliku w NYC. Odwiedza go Tony. Mówi, że przerzut do Vera Cruz będzie na dniach. Sartet ma nadzieję, ze Tony przyniósł mu jego część ze skoku. cdn
      • grek.grek "Klan Sycylijczyków" [1969] [2] 18.05.14, 14:45
        Tony odpowiada mu, że całą kasę mają Malanese i jak chce "swój udział", to mu się do nich zgłosić. Z pewnością Tony robi to co zlecił mu Vito. To jest sposób na zwabienie do Paryża Sarteta.

        Traf chce, że upokorzona Jeanne, ciągle zakochana w Sartecie, podsłuchuje jak Vito przez telefon organizuje zasadzkę na Sarteta na lotnisku w Paryżu. Sartet ma przylecieć o 14:00. Zaniepokojona dzwoni do siostry Sarteta z prośbą, aby ostrzegła brata, kiedy tylko ten pojawi się na lotnisku. A czyj telefon jest na policyjnym podsłuchu ? :] No to już wiecie, w jaki sposób wydawałoby sie pokonany inspektor Le Goff wraca do gry.

        Lotnisko. 14:00. Przylatuje samolot z Nowego Jorku. Wszyscy czekają na Sarteta i obserwują długi rząd pasażerów odprawianych przy okienku. Sartet się nie pojawia. Zamiast tego zjawia się jego siostra. A siostrę otaczają nagle Malanesowie [wszyscy minus Vito], są chyba przekonani, że ona wie, gdzie się podział jej brat. Wtedy do akcji wkracza oddział policjantów dowdzony przez Le Goffa i zawija wszystkich Malanesów.

        Co z Sartetem, zapytacie ?
        On przyleciał do Paryża porannym lotem :] Jest zbyt inteligentny, żeby nie wiedzieć, jak nazywa się ta zabawa :]

        Dzwoni do Vito - z uśmiechem opowiada mu, że właśnie widzi, jak policja wyprowadza z lotniska jego synów i zięców w kajdankach. Vito jak zawsze zachowuje kamienny spokój. Sartet wyznacza mu spotkanie i każe przywieźć pieniądze.

        Spotykają się za miastem, przy nadbrzeżu. Dookoła pusto. Vito przyjeżdza z Jeanne. I walizką kasy. Rzuca ją Sartetowi. Ten otwiera ją ostrożnie - nogą, nie spuszczając wzroku z Vita. Kiedy widzi w srodku pliki banknotów - popełnia błąd, pochyla się aby się im lepiej przyjrzeć. Wtedy Vito wyciąga broń. Jeanne próbuje ostrzec i zasłonić sobą Sarteta i Vito zabija ją pierwszym strzałem. Następnym powala Sarteta. POtem dobija go kolejnymi. Sartet umiera na skarpie piachu , a dookoła fruwają pliki pieniędzy.

        Kiedy Vito wraca do domu, słyszy w hali jakiś hałas... Zagląda tam - to inspektor Le Goff gra sobie na flipperze. "Pan wie, dlaczego tu jestem", powiada Le Goff. Vito kiwa głową. Poddaje się po dżentelmeńsku. Le Goff nie zakłada mu nawet kajdanek. Z pięterka wychyla się wnuk Vita "Dziadku, nie będzie cię dzisiaj na kolacji ?", Vito odpowiada ciepło "Nie, nie będzie mnie". I wychodzą. Efektowna scena filmowana jakby spomiędzy przęseł sąsiedniego mostu - wieczór, oświetlony chodnik przy urodziwej kamienicy, gdzie mieści się firma Malanesów, Vito i insp. Le Goff wsiadają do auta. I tak się to kończy :]

        Triumf sprawiedliwości i porządku :] Ale żaden przestępca nie jest czarnym charakterem, to po prostu rozgrywka, w której wszyscy chcą osiągnąc swoje cele, a nie manichejska walka dobra ze złem. Ostatecznie jednak zwycięza policjant, który ma sporo szczęścia, ale szczęściu temu przecież sam pomógł :] świetny Gabin, doskonały Ventura, dobry takze młody Delon, którego cherubinkowe liczko świetnie kontrapunktuje fakt, że Sartet to morderca zabijający bez zmrużenia oka.

        Muzyka niczym w "07 zgłoś się" ;] z tym infantylnym motywem piłeczki odbijającej się od ściany, jak w jakimś filmie dla dzieci, to mnie trochę rozpraszało, ale poza tym drobiazgiem - świetny film. Doskonałe aranżacje lokalizacji, Paryż i Rzym naprawdę gustownie pokazane.

        kilka trailerów :]
        www.youtube.com/watch?v=AEsS4A1_utU
        www.youtube.com/watch?v=q9oeCD3flpo
        www.youtube.com/watch?v=yDJeWLbfnGg
        • siostra_bronte Re: "Klan Sycylijczyków" [1969] [2] 18.05.14, 16:49
          Dzięki, Greku :)

          Fabuła ma kilka naciąganych momentów, ale to normalne :) To kino sensacyjne w starym stylu, z klimatem, gdzie bardziej liczą się ludzie niż efektowne strzelanki i wybuchy. No i do tego znakomici aktorzy!
          Sprawdziłam, ową radosną muzyczkę napisał Ennio Morricone :)
          • grek.grek Re: "Klan Sycylijczyków" [1969] [2] 18.05.14, 17:52
            dzięki, Siostro :]

            w miarę trzyma się to wszystko realiów, a scenariusz kupy ;] chociaż... to przy lądowaniu samolotem ot tak, na trawiasto-asfaltowym kawałku przestrzeni można by przymruzyć lekko oko, hehe. ale tylko jedno oko ;]]

            yes, to kino kryminalne, zdecydowanie atmosfera i pokerowe zagrywki są tutaj najważniejsze, padają strzały, ale z rzadka.

            o rany, ta muzyka... sam maestro ją popełnił, musi słabszy dzień miał ? ten motyw odbijanej piłeczki vel "pękniętej sprężyny" naprawdę wywołuje [jak sądzę : niezamierzenie ?] komiczny efekt i kompletnie nie pasuje do fabuły.
            • siostra_bronte Re: "Klan Sycylijczyków" [1969] [2] 18.05.14, 18:04
              Hehe, ta "sprężyna" to pasuje bardziej do spaghetti westernów. Ale poza tym główny motyw wpada w ucho.
              • gryfny Re: Jean Gabin 18.05.14, 21:13
                wspanialy europejski gwiazdor,jeden z lepszych jego filmow
                www.youtube.com/watch?v=orDR4JA91F4
    • grek.grek Cannes 2014 [ dzień 4 ] 18.05.14, 17:16
      nadążacie ? :]

      wyborcza.pl/1,75475,15687766, Prosto_z_Cannes__Afera__Depardieu_jako_Strauss_Kahn.html

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2014%3A+Krew+i+piach-105007
      www.rp.pl/artykul/9146,1110696-Relacja-Barbary-Hollende-z-Cannes.html
      www.rp.pl/artykul/9155,1110613-Specjalny-pokaz-animacji-Jak-wytresowac-smoka-2.html
      • angazetka Re: Cannes 2014 [ dzień 4 ] 18.05.14, 17:30
        Nadążamy i tworzymy listę listów do zobaczenia :)
        • siostra_bronte Re: Cannes 2014 [ dzień 4 ] 18.05.14, 17:49
          Staramy się :)
        • grek.grek Re: Cannes 2014 [ dzień 4 ] 18.05.14, 17:54
          :]

          i jakie filmy masz/macie na liście ?

          [mnie zaciekawiła recenzja "Mr Turnera" M.Leigha]
          • angazetka Re: Cannes 2014 [ dzień 4 ] 18.05.14, 23:13
            Och, z pewnością "Mr Turner" i "The Disappearance Of Eleanor Rigby", jak na razie. I może "The Rover".
            I uspokoiły mnie entuzjastyczne opinie pierwszych fragmentów "Makbeta", też pokazywane w Cannes.
    • pepsic "Jackie Brown" w Stopklatce 18.05.14, 20:49
      Średni Tarantino zmierzający w stronę kina klasy B, mało konwencjonalny z zastępem gwiazd. Ukłon w stronę dojrzałych pań. Jednocześnie ostrzeżenie przed damskim gderaniem (nagrzany De Niro w scenie na parkingu). Dzisiaj, 22:30. Polecam miłośnikom Q.Tarantino:)
      • grek.grek Re: "Jackie Brown" w Stopklatce 19.05.14, 17:02
        kiedyś widziałem.
        scenę na parkingu pamiętam - mocna :] a zarazem tarantinowsko zabawna.
        resztę jakoś słabo kojarzę, pewnie w miarę oglądania odzyskam pamięć.

        spróbuję dzisiaj powtórkę złapać [2:55, czyli jakoś tak pośródku mojej ulubionej pory dnia/doby ;)]
        • pepsic Re: "Jackie Brown" w Stopklatce 19.05.14, 17:18
          Jak to? Taki film i nie mamy w kolekcji?
          ;)

          Za każdym kolejnym razem podoba mi się coraz bardziej:)

          • siostra_bronte Re: "Jackie Brown" w Stopklatce 19.05.14, 17:23
            Też mi się podobał :)
    • grek.grek Luther ser 2 odc 2 19.05.14, 14:10
      John Luther w poszukiwaniu mordercy Camerona Pella, naśladującego dawny postrach LOndynu Springfield Jacka, przywdziewającego maskę z jego podobizną. John musi także zaopiekować się Jenny, córką znajomej Caroline, której męża-mordercę Luther wsadził do puszki, a on tam strzelił samobója. Caroline uważa, że Luther ponosi winę za to, że Jenny zeszła w kiepskie towarzystwo : podziemny przemysł pornograficzny plus narkotyki. Luther melinuje Jenny u Marka, męza zmarłej eks-żony Luthera, Zoey. Alice Morgan wciąż garuje we więźniu, po tym jak zastrzeliła zabójcę Zoey - Luther ma wobec niej dług : zabiła go, aby on tego nie musiał robić. W poprzednim odcinku Luther wrzuca na teren więzienia jabłko z ukrytą kartą otwierającą drzwi wejściowe. Alice przechwytuje je.

      W ostatniej scenie poprzedniego odcinka Cameron vel Jack atakuje sierżanta Ripleya w jego własnym samochodzie.

      I...
      Cameron przetrzymuje związanego Ripleya w kanale, gdzie ma swoją kryjówkę. Parzy go rozgrzanym prętem, nagrywa to na komórkę. A potem dzwoni na policję i każe im tego słuchać. Luther odkłada słuchawkę. Wściekły Cameron dzwoni znów, "nie ignoruj mnie !", wrzeszczy. Domaga się uznania, drze się, że jeśli Luther będzie go olewał - on się zemści na Ripleyu, a potem pokaże Johnowi dokładny zapis tego, co z nim zrobi. Luther znów odkłada słuchawkę. Cały posterunek jest skonsternowany - co on wyczynia ? Na to Luther im wyjaśnia, że jeśli Cameron dostanie, czego chce - zabije Ripleya. Telefon wciąż dzwoni, ale Luther twardo wytrzymuje. Włączona jest automatyczna sekretarka, i tam się Cameron nagrywa, słychać krzyki Ripleya - wszyscy stoją w ciszy, a Luther przeżywa cięzkie chwile. ALe nie łamie się. Wie, że obrał właściwy kierunek działania.

      Cameron Pell zostaje dokładnie prześwietlony. Uwagę zwraca fakt, że całkiem niedawno wszedł w posiadanie 65 tys funciaków. Spadek po zmarłej matce. Miał je na koncie, a potem nagle je wszystkie wypłacił. PO CO ? John uznaje, że muszą iść tropem tych pieniędzy, on ich doprowadzi do Camerona.

      Dalsze prześwietlenia wykazują, ze Cameron kontaktował się z niejakim Paulem Brice'em, kolegą z więzienia [Pell siedział za atak na policjanta, który próbówał go powstrzymać podczas demolowania przez Camerona galerii z obrazami - Cameron to niedoszły malarz, oskarżajacy Londyn i jego kulturę o degrengoladę]. POlicja wzywa tego Brice'a na przesłuchanie. Jowialny inspektore Schenk sie za niego bierze. Jest komiczny kiedy przybiera minę bad guya [jeden z policjantów patrzących przez szybę mówi "Schenk ma pokerową twarz, niczym d,pa Wayne'a Rooneya" :)]. Cedzi przez zęby, że jak Brice nie zacznie śpiewać, to, cytuję : "Bóg cię ukarze. A to co powiesz w ciągu najbliższych minut określi skalę masy g.wna jakie spadnie ci na łeb" :)]. Na to Brice zupełnie nieprzestraszony odpowiada, że Cameron kupił u niego fałszywe papiery na nowe nazwisko [widać Pell to nie jego prawdziwe], wszystko : od aktu urodzenia po prawo jazdy. I coś jeszcze... AUTOBUS. Kupił autobus. Oraz rózne chemikalia.

      W kanale właśnie Cameron przebiera się w mundur kierowcy autobusu. Ripley pyta go, co planuje. Na co Cameron zakłada mu foliowy worek na głowę i opuszcza kanał.

      W międzyczasie pojawiają się u Caroline ludzie poszukujący Jenny. Jakaś starsza kobiecina i dwóch smutnych panów. Caroline wzywa Luthera. Kobiecina powiada "Zabrałeś moją własność. Chcę ją odzyskać". A jeden ze smutnych panów znienacka łapie za młotek z gwoździem i przybija Lutherowi rękę do stołu. Kiedy już Johnowi przestają latać przed oczami mroczki z bólu : babina wykłada mu sytuację - zrezygnuję z Jenny, ale w zamian musisz coś dla nas zrobić. To COŚ, to zmuszenie świadka koronnego do wycofania zeznań, które mogą pogrązyć jej syna.

      Luther wychodzi trzymając się za łapę. Jedzie do Marka. Rozmawia z Jenny. Mówi do niej, że jest gotów ją z tego wyciągnąć i zrobić coś bardzo niefajnego, ale żeby to zrobić musi wiedzieć - czy sama Jenny chce z tego wyjść, czy chce się zmienić ? Jenny nie daje mu jednoznacznej odpowiedzi, ale Luther decyduje się działać.

      Świadeek nazywa się Kołczak. Dzięki poufnej rozmowie z dobrym znajomym z odpowiedniego wydziału - John dostaje adres, pod którym agenci specjalni trzymają Kołczaka. Jedzie tam. Dzięki pomocy Marka wyciąga jednego agenta na zewnątrz [Mark niby przypadkiem pakuje się w jego auto i tamten wybiega, żeby to wyjaśnić]. Drugiego agenta, kobiete, John wyciąga z domu otwierając boczne drzwi. Kiedy babka szuka tajemniczego włamywacza, Luther wchodzi do srodka drugimi bocznymi drzwiami. Zaciąga Kołczaka do toalety i ostro przyciska. Agentka wpada tam znienacka, podejrzewając że Kołczak nie jest sam, ale ofk nie przychodzi jej do głowy, żeby zobaczyć, czy nie ma kogoś za otwartymi z impetem drzwiami :] Klasyk :]

      Luther wymyka się niezauwazony, agenci wracają do pokoju, a Kołczak komunikuje im, że natychmiast chce zmienić zeznania. Agentka klnie. Więc jednak ktoś tu był i go przekabacił.

      John wykonał zadanie. Zawozi Jenny do matki. Proponuje Caroline, żeby zabrała córkę i wyjechała. Caroline nie chce porzucać pracy i mieszkania, ale Luther klaruje, że to jedyne wyjście by zaczęły od nowa i pozbyły się przeszłości. Kiedy Caroline się waha, John namawia Jenny, żeby wyjechała sama. A kiedy Jenny prosi go, żeby on się nią zajął - Luther odmawia, "dość już zrobiłem". Yup.

      A zatem - Cameron Pell był kupił autobus. Luther dedukuje i wychodzi mu, że Cameron chce uderzyć w to, co dla każdego społeczeństwa najdroższe - w dzieci. POrwać je chce. A po co mu chemikalia ? Ich nazwy świadczyć by mogły, że chce zrobić prymitywną bombę. Ale John nie wierzy w to. "On lubi ciszę. Ciszę i pustkę. Nie lubi hałasu".

      Istotnie. Cameron zabiera dzieci do autobusu. Szkoła alarmuje policję, bo w szkolnym autobusie ktoś podziurawił opony, a dzieci spod szkoły zabrał jakiś inny nienotowany autobus. W tym samym czasie Ripley uwalnia się z więzów i wyłazi z kanału. Zawiadmia Luthera.

      John rusza ludzi od prześwietlenia Camerona - dokąd jeździł najczęsciej swoim samochodem. Powinno być te dane, z systemu GPS. I są - chętnie jeździł w rejony starych fabryk i magazynów przy Green Valley.

      Policja tam jedzie. Po drodze dowiadują się, że znaleziono porzucony autobus Camerona. Nie było tam dzieci. Świadkowie widzieli jak [Cameron] przeprowadzał je do mniejszego auta, w rodzaju dostawczaka z paką.

      Cameron dociera na miejsce. Zakłada maskę Jacka. Potem do paki samochodu wtłacza rurę, przez którą chce wpompować gaz i wytruć dzieciarnię. Kiedy się do tego szykuje, jeden dzieciak wydostaje się i chowa za filarem. Cameron go łapie. W tym momencie policaje wpadają z hukiem. Cameronowi spada maska Jacka. Krzyczy, że zabije chłopca, ale John przygląda mu się i mówi "Nic nikomu nie zrobisz, jesteś słaby". I zaczyna go po prostu olewać - rusza do uwalniania dzieci. Cameron macha nożem, ale już nikt uwagi nie zwraca. Opadają mu ręce. Chłopiec ucieka. A Ripley powala Camerona od tyłu jednym ciosem. A potem z satyfakcję odczytuje mu jego prawa i zakłada kajdanki. Sprawa zakończona.

      W rogu magazynu policja odkrywa stos beczek. I papiery przewozowe. Cameron planował otruć dzieci i wysłać ciała w beczkach do... Indii.

      LUther po powrocie do mieszkania zastaje Alice. Jak powiada z tym swoim szelmowskim uśmieszkiem : "Uciekła jak księzniczka z wieży". Rozmawiają sobie [świetna scena, jak wszystkie ich dialogi]. Alice planuje wyjechać z Londynu - Meksyk, Marakesz, Monte Carlo... pojeździ sobie do miast na M. Zaprasza Johna "jedź ze mną, zostaw to wszystko, będziemy jak Bonnie i Clyde, popływamy z rekinami, zjemy rybę fugu... zostaw to, bo kiedyś oni cię zabiją". Ale Luther nie może się zgodzić, sugeruje że nie pasują do siebie jako kochankowie.

      Alice jest coraz blizej, scena nabiera intymnego charakteru, usta w usta, oczy w oczy na odległośc 5 cm ;] Ale John nie zgadza się. Z cięzkim sercem, ale nie. Alice pyta "KIm ona jest ?" cdn
      • grek.grek Re: Luther ser 2 odc 2 19.05.14, 14:18
        JOhn na to "NIe mam nikogo. Nie o to chodzi, ale ty to rozumiesz, ty wszystko rozumiesz ". Alice na to, że "Rozumiem wszystko, ale nie wszystko akceptuję". Jest rozczarowana, posępnieje na twarzy, a potem całuje Johna w policzek i wychodzi. Wyjedzie ? Akurat ;] Ten serial bez niej nie może się kręcić. Jest doskonała [Ruth Wilson] - jedną sceną, jednym dialogiem, paroma zdaniami kradnie cały odcinek. A przede wszystkim tą ironią i dezynwolturą. Pozorną :]

        Po wyjściu Alice Luther też wychodzi. Jakby coś usłyszał ? W jego samochodzie ktoś jest. To... Jenny.

        Luther chcąc nie chcąc - musi się nią zaopiekować. POkazuje jej zdawkowo gdzie co jest, ona parzy herbatkę, a on zasypia snem sprawiedliwego.

        www.youtube.com/watch?v=wJO8B4eO9c8
        www.youtubce.com/watch?v=L_k8Uy_RWjk
    • siostra_bronte Gordon Willis 19.05.14, 15:21
      Wybitny operator, zmarł w wieku 82 lat. Zrobił zdjęcia, m.in. do obu części "Ojca chrzestnego" Coppoli, "Klute" Pakuli i kilku filmów Allena.

      Tutaj wspaniały początek "Manhattanu":

      www.youtube.com/watch?v=VrPedKkNsh4
      • pani_lovett Re: Gordon Willis 19.05.14, 22:07
        Wiek zacny.
    • grek.grek Cannes 2014 [dzień 5 ] 19.05.14, 15:22
      zdaje się, że mają o czym mówić głównie Francuzi ;] :

      www.rp.pl/artykul/9146,1110784-Barbara-Hollender-z-Cannes.html
      www.rp.pl/artykul/9146,1110696-Relacja-Barbary-Hollender-z-Cannes.html
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2014%3A+Na+gwiezdnym+szlaku-105027
      wyborcza.pl/1,75475,15989233,Prosto_z_Cannes__Tommy_Lee_Jones___szowinista_.html
      • pani_lovett Re: Cannes 2014 [dzień 5 ] 20.05.14, 19:05
        Tu mam zaległość. THNx!
    • siostra_bronte "Mrożony peppermint" 19.05.14, 15:23
      Przypominam, dzisiaj o 22.20 w Kulturze. Wcześniej krótki wstęp. Nie chcę podkręcać atmosfery, ale to będzie emocjonujący wieczór. I następne też :)
      • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" 19.05.14, 17:00
        czyli, Saura na pierwszą nogę.
        a nóg potrzeba będzie pięć ;]
      • pepsic Re: "Mrożony peppermint" 19.05.14, 17:21
        Nie mogę obiecać, bo mam za sobą okna, tudzież kilometry na rowerze w poszukiwaniu firanek:)

        He, he, raczej noc:)
        • siostra_bronte Re: "Mrożony peppermint" 19.05.14, 17:28
          Myłaś okna? :) Zmobilizuj się jakoś, Pepsic. Warto.

          Faktycznie, to już będzie po nocy. Szkoda, że przegląd nie leci o 20.00.

          • pepsic Re: "Mrożony peppermint" 19.05.14, 17:40
            Jakoś mnie tak naszło po deszczowej porze.

            Postaram się chociaż zajarzyć klimaty.
        • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" 19.05.14, 21:21
          pepsic napisała:

          > Nie mogę obiecać, bo mam za sobą okna, tudzież kilometry na rowerze w poszukiwa
          > niu firanek:)

          Chyba nie zamierzasz nam zasnąć na filmie? ;)

          O! A jakich firanek szukasz?
      • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" 19.05.14, 21:23
        Yes, będę oglądać. :)
      • grek.grek "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 13:50
        czyżbym był pierwszy ? ;]

        orajt, więc tak...

        1] ciekawa forma, całkowite skupienie na bohaterach i interakcjach między nimi

        2] początkowo główny bohater wydawał się takim gościem do zidentyfikowania - lubi kobiety, intrygują go, z każdym kwadransem w głąb filmu - wychodziło na to, że to człowiek pozbawiony jakiegoś wdzięku i uroku, przez co jego korba na punkcie bratowej wyglądać zaczęła... z braku lepszego słowa na podorędziu powiem : nieestetycznie, niezabawnie, nieprzyjemnie. korbę rozumiem - forma tej korby zupełnie nie do przyjęcia :] jak w scenie kiedy dobiera się do kosmetyków Eleny i je wypróbowuje, wprawdzie na wierzchu dłoni, ale mnie ta scena wydała się momentem, gdy jego zaintrygowanie Eleną zaczęło przybierać karykaturalny charakter, niezdrowy, że tak powiem.

        swoją drogą, świetny pan aktor w tej roli.

        3] Geraldine Chaplin gra jak z nut. dwie zupełnie rózne postaci : flirtująca, swobodna, wyluzowana, świadoma swego piękna Elena & nieśmiała, wycofana, niepewna siebie Ana. w obu jest przekonująca.

        4] scena do zapomnienia : Julian nakazujący Anie zrobić serię stu przyciągnięc wioseł na sprzęcie treningowym. częściowo jest to komiczne, bo dziewczyną rzuca po całym pokoju, ale zaczyna wiać spod tego humoru grozą, kiedy ona próbuje to obrócić w żart, a on z pełną powagą ignoruje jej uśmiechy i wywiera presję by kontynuowała. generalnie, facet zachowuje się jak jakiś pacnięty w dekiel Pigmalion, zamiast zaakceptować dziewczynę taką jaka jest i z tego, co ona ma naturalnego czerpać przyjemnośc obcowania z nią.

        5] jego reakcja na odrzucenie - spodziewana. powiedzcie sami : wierzyliście, że po prostu zaakceptuje fakty ? gośc od punktu A był jakiś nieteges :] w tym jego zaintrygowaniu kobiecością nie było żadnej lekkości, a odwrotnie - od początku wygląda i zachowuje się too serious. dziwne, że Pablo tego nie zauważa, pozwala mu zbliżyć się do Eleny, a to prowadzi w prawie fatumiczny sposob do ostatecznych rozstrzygnięć.

        6] czy JUlian naprawdę spotkał kiedyś Elenę, ucharakteryzowaną na dziewczynę z sambodromu [bateriya, tak się chyba nazywa tę grupę, która podczas prezentacji podczas karanawału w Rio wybija na bębnach rytm pochodu dla pozostałych uczestników] ? czy była to jakaś prorocza wizja finału ? a może wizualizacja marzenia, idealu, do którego tylko dorysował w wyobraźni twarz Eleny [Any] ?

        świetny film. jak dobrze ogląda się coś, co zawiera w sobie myśl, psychologię, ciekawość złożoności ludzkiej natury, ambicję zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi.

        ktoś w KUlturze wpadł na świetny pomysł. Allen, Lang, Pasolini, Saura... aż strach, co będzie dalej ;]
        • siostra_bronte Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 16:05
          Dzięki, Greku za ciekawą recenzję :)

          Cieszę się, że Ci się podobało. Napisałeś o najważniejszych wątkach, dopiszę kilka swoich uwag.

          Tak, ta scena z zaglądaniem do kosmetyków Eleny jest zdecydowanie perwersyjna. W ogóle ten kuferek, a dokładniej jego zawartość sprawia raczej przerażające wrażenie :) Podobny charakter ma początek filmu, kiedy lecą napisy, gdy bohater wycina zdjęcia modelek.

          Geraldine Chaplin jest znakomita. Zastanawiam się, jak to się stało, że spotkała Saurę i tak świetnie odnalazła się w hiszpańskich klimatach? Jose Luis Lopez Vasquez też jest świetny. Niby psychopata, ale czasem wzbudza wręcz współczucie (scena na moście z Eleną i bębnem).

          Jeszcze ciekawy wątek Any. Jest taka scena, kiedy Julian wychodzi z pokoju i Ana podgląda zdjęcia Eleny. Chyba wszystkiego się domyśla, bo później zachowuje się prowokująco wobec Juliana. Czyli godzi się na "zastąpienie" Eleny, bo to dla niej szansa, żeby zdobyć uczucia Juliana. Ostatnia scena to już całkowite przeobrażenie Any w Elenę. Zastanawiam się tylko skąd wiedziała o historii dziewczyny z bębnem.

          I jeszcze przewijająca się przeszłość. Zapuszczony dom, w którym Julian ma swoje lokum, pełen wspomnień, dziwaczna konstrukcja na podwórzu, którą uruchamia Pablo, znaleziona czaszka psa. Na końcu Julian wraca z miejsca zbrodni dziecinnym rowerkiem. Nie wiem dlaczego, ale zwróciłam na to uwagę.

          Tak, oby tak dalej. Jeszcze tylu wspaniałych reżyserów do przypomnienia/odkrycia!
          • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 17:32
            Grek napisał:
            3] Geraldine Chaplin gra jak z nut. dwie zupełnie rózne postaci : flirtująca, swobodna, wyluzowana, świadoma swego piękna Elena & nieśmiała, wycofana, niepewna siebie Ana. w obu jest przekonująca.

            Bronte napisała:
            > Jeszcze ciekawy wątek Any. Jest taka scena, kiedy Julian wychodzi z pokoju i An
            > a podgląda zdjęcia Eleny. Chyba wszystkiego się domyśla, bo później zachowuje s
            > ię prowokująco wobec Juliana. Czyli godzi się na "zastąpienie" Eleny, bo to dla
            > niej szansa, żeby zdobyć uczucia Juliana. Ostatnia scena to już całkowite prze
            > obrażenie Any w Elenę. Zastanawiam się tylko skąd wiedziała o historii dziewczy
            > ny z bębnem.


            Właśnie, "nieśmiała, wycofana, niepewna siebie" Ana okazuje się w końcu sprytną, podstępną wyrachowaną osóbką. Nieproszona pomaga Pablo w zacieraniu śladów zbrodni, a więc sprząta stół po przyjęciu w trakcie którego Pablo uśpił czy otruł przyjaciela i jego młodą żonkę, wrzuca do kominka but Juliana, który spadł mu z nogi, kiedy Pablo taszczył go do auta, a w końcu upodabnia się do ideału wymarzonego przez Pabla.

            Pablo dostał ten bęben w prezencie od Eleny i Juliana (pamiętna scena na moście, upokarzające Pabla żarty z niego). Musiał go przyjąć, zabrać do domu.

            Jest scena przed sceną z fatalnym w skutkach przyjęciem. Pablo znajduje się przy toaletce z lustrem i na której znajduje ... blond peruka (!). Pablo gładzi delikatnie włosy peruki. Podchodzi potem do łóżka, gdzie pogrążona w głębokim śnie leży czarnowłosa Ana, wystrojona w modną czarną sukienkę z guziczkami i z kolorowymi akcentami u szyi i rękawów. Ana w dłoni ma pałeczkę od bębna, obok niej na łóżku leży wielki bęben. Pablo siada przy łóżku i najpierw wyciąga jej z ręki pałeczkę i kładzie na nocna szafkę. Potem bierze stojący kieliszek do polowy wypełniony mrożonym peppermintem i wlewa go do oryginalnej karafki czy butelki, starannie mieszając potem całą zawartość. Ta scena sugerowała by, że Pablo po otrzymaniu bębna namówił Anę do udawania Eleny, (może tej ze wspomnień?) i kazał jej grać na bębnie.

            (nagrałam film)


            Alicja Helman w książce "Ten smutek hiszpański. Konteksty twórczości filmowej Carlosa Saury" tak pisze o postaciach kreowanych przez Geraldine Chaplin w filmach Saury : "We wszystkich filmach z udziałem Chaplin najsilniej dochodzi do głosu pierwiastek męskiego oczarowania odwieczną kobiecością - modą, dziecięcą psychiką, kocim instynktem zabawy, całym repertuarem kobiecych gier i gierek, dzięki którym bohaterka budzi pożądanie. Mężczyźni pragną nie tylko posiadać te piękne przedmioty, ale także rozszyfrowywać tajemnicę rozsiewanego przez nie czaru" (s. 76; cytat złowiony w sieci)


            :)
            • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 17:38
              Jest scena przed sceną z fatalnym w skutkach przyjęciem. A po scenie z bębnieniem na moście.
            • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 17:53
              to prawda.
              Ana przechodzi zmianę mentalną, doskonale to zauważyłaś.
              mrs Chaplin ofk i w tej odsłonie - chyba się zgodzimy ? :) - jest świetna.

              ja też bym tak zinterpretował tę scenę. Elena jest ideałem, którego szukał Julian, prawdopodobnie od dzieciństwa, być może zbliżonym do matki ? Ana zaś tworzywem, z którego lepi kopię tego ideału, kiedy zaczyna do niego docierać, że oryginału nigdy mieć nie będzie. głęboka psychologia. świetnie pokazana w scenach, które znakomicie opisałaś.

              świetny cytat, jesteś nieoceniona, Barbasiu :]
              • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 18:25
                A ja bym to widziała jeszcze inaczej. Obie kobiety łudząco do siebie podobne, Elena i Ana ( jakże fantastycznie wykorzystany motyw sobowtóra!) mają coś co z ideału, którego pożąda Pablo.

                Elena jest kobietą szalenie atrakcyjną, energiczną, pełną życia młodą kobietą, ubraną i wystylizowaną zgodnie z najnowszymi trendami mody , kobietą światową i poniekąd wyzwoloną ( wyzwoloną jak na czasy w których żyła, film powstawał w czasach zmierzchu dyktatury Franco, kiedy wpływy kultury Zachodu zaczęły mocniej oddziaływać na Hiszpanię ) . W dodatku jest wyjątkowo pociągająca, bo ma egzotyczną jak na Hiszpankę, urodę, jest blondynką. Ana zaś jest cicha, skromna, ale i uległa, oddana, podporządkowana Pablo, gotowa dla niego na wszystko. I z tych dwóch typów kobiet Pablo lepi swój ideał. Oczywiście, z tych dwóch kobiet , lepiej nadaje się do tego uległa i zakochana w Pablo Ana, niż Elena, która Pabla lekceważy.
                • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 18:49
                  Uroda Eleny i jej wygląd zewnętrzny (modne stroje, fryzura makijaż) oraz skromność, uległość, oddanie, podporządkowanie Any , plus jeszcze religijność (bo na pewno nie światowość Any i jej próby bycia wyzwoloną) , której, myślę symbolem są białe szaty, w które ubrana jest Ana w scenie finałowej, kiedy Pablo wyznaje, że ją kocha., takie same jakie nosiła we wspomnieniach, marzeniach, fantazjach Pabla Elena grając na bębnie podczas kościelnych wielkopiątkowych uroczystości w Calandzie, oto ideał Pablo.
                  • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 19:10
                    Takiemu ideałowi Pablo w końcu wyznaje miłość.

                    Ufff
                    • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 19:14
                      POMYLIŁAM PABLA Z JULIANEM. JULIAN TO GŁOWNY BOHATER, KTÓRY TWORZY SWÓJ IDEAŁ NICZYM PIGMALION, A PABLO TO JEGO PRZYJACIEL Z LAT DZIECINNYCH.
                      • siostra_bronte Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 19:16
                        Hehe, nawet nie zauważyłam.
                        • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 19:21
                          Miło z Twojej strony. :)

                          No tak, nie zwraca się uwagi na błędy, jak się ma dobrze w pamięci film. Też tak mam. :)
                • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 21.05.14, 16:04
                  ja myslę jeszcze inaczej :]]

                  to znaczy : podobieństwo Eleny i Any jest założeniem czysto rezyserskim, umownym, potrzebnym dla finału. w rzeczywistości - ideałem spełnionym jest Elena. Julian nie może tego ideału posiąść, więc wykorzystuje dostępne tworzywo - Anę, by stworzyć wierną kopię Eleny. JUlian chce wymazać Anę z Any i w to miejsce wstawić Elenę. z kopii wyjdzie mu ideał do kwadratu, bo ta "Elena" będzie jego własna. nie da się jednak unieważnić faktu, że nie jest to oryginał :]


                  chyba się powtórzyłem, wybacz ;]]
                  • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 22.05.14, 23:16
                    > to znaczy : podobieństwo Eleny i Any jest założeniem czysto rezyserskim, umowny
                    > m, potrzebnym dla finału.

                    Prawdę mówiąc, nie rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć. Przepraszam.
                    W kinie, zwłaszcza autorskim, żaden element filmu nie jest przypadkowy!?

                    w rzeczywistości - ideałem spełnionym jest Elena. Jul
                    > ian nie może tego ideału posiąść, więc wykorzystuje dostępne tworzywo - Anę, by
                    > stworzyć wierną kopię Eleny.

                    Właściwie ta koncepcja mnie przekonuje.


                    Mnie wątek dwóch kobiet o identycznych twarzach /które gra ta sama aktorka - Geraldine Chaplin/, skojarzył się ewidentnie z motywem sobowtóra, a ten z rozwiniętą w Romantyzmie koncepcją postaci Doppelgangera, który jest wyrazem przekonania o dwoistości bytu, rozdwojeniu natury ludzkiej i upostaciowaniem wewnętrznego skłócenia osobowości , jedności cech antynomicznych (np. dobra i zła, itd.; patrz np. R.L. Stevensona „Dr Jekyll i mister Hyde”; szerzej: Słownik literatury polskiej XIX wieku).
                    • pani_lovett "Mrożony peppermint"-E.Królikowska Śladami Bunuela 22.05.14, 23:41
                      Mam kolejny świetny cytat z książki Elżbiety Królikowskiej "Śladami Bunuela - kino hiszpańskie" na temat filmu "Mrożony Peppermint". Królikowska też zwraca uwagę na to, o czym ja myślałam w odniesieniu do dwóch głównych postaci kobiecych, właśnie na dwoistość natury ludzkiej :

                      "Carlos Saura dedykował MROŻONY PEPPERMINT swojemu mistrzowi i patronowi, Luisowi Bunuelowi, a w kadrze pojawia się po raz pierwszy Geraldine Chaplin, późniejsza żona Saury, która wystąpiła potem w wielu jego filmach. Choć Saura był tylko współautorem scenariusza, MROŻONY PEPPERMINT, to pierwszy - jeśli idzie o zagadnienie języka filmowego - obraz autorski, prezentujący w dojrzałej formie ową stylistykę "prawdy i prawdopodobieństwa", z której zasłynie wkrótce Saura.
                      Fabuła, sygnalna i niejednoznaczna, opowiada o fetyszyście - Pigmalionie, który niszczy swój żywy, a niedościgniony ideał kobiecy, i na jego podobieństwo - dziewczyny z luksusowej reklamy - kreuje własną sekretarkę. Sama anegdota filmu, to właściwie zręczny kryminał, jeszcze jedna opowiastka o zbrodni doskonałej. Oto tak zwany porządny obywatel miasta Cuenki - jak się wkrótce dowiadujemy, obsesjonat i morderca - zabija piękną i młodą żonę przyjaciela, a potem samego przyjaciela. Zbrodnię odkrywa jego brzydka, bierna i zależna od swego pryncypała asystentka. Wiedza o zabójstwie czyni ją silną i agresywną. Przy pomocy kosmetyczno - konfekcyjnych utensyliów przemienia się wkrótce w identyczną lux - dziewczynę, która na zasadzie nowego układu zależności, opanowuje swego chlebodawcę. Okazuje się tryumfatorką: zaakceptowała reguły gry i zdominowała swego tyrana.
                      Jest to typowy "saurowski" obraz rojący się od przewrotnych pytań, dwuznacznych odpowiedzi, refleksji filozoficznych, uwag obyczajowych i spostrzeżeń dotyczących przeżyć psychicznych bohaterów. A przy tym wszystkim - chłodny, choć z ukrytym zapłonem żaru, pamflet na mass culture niszczącą oryginalną i niepowtarzalną osobowość jednostki, zwłaszcza na prowincji, która nie proponuje żadnej alternatywy. Sztywny, etykietalny obyczaj, katolickie wychowanie wedle staroświeckiej formuły, które kłócąc się z naturalną kompleksją człowieka stwarzają znakomitą pożywkę dla wszelkich zboczeń i dewiacji. A przy okazji - surowa i bezwzględna kompromitacja maskulinistycznego modelu świata, w którym kobieta funkcjonuje na zasadzie jeszcze jednego luksusowego przedmiotu. Jest to także film bardzo wysmakowany plastycznie: rozgrywający się w pejzażu pamiętnej Cuenki, niesie w sobie całą posępność "skalnego miasta", zawieszonego nad porywistą Jucar, a także "Pijaków" Velazqueza czy cyklu portretów Zurbarana, z akcentowaniem ich pokraczności - fizycznej i moralnej. Bohaterami uwikłanymi - jak don Julian i jego sekretarka Ana - w życiowe układy nikczemności i szlachetności, łagodności i okrucieństwa, bierności i tyranii, na granicy normalności i szaleństwa. Już w tym filmie dochodzi do głosu jeden z najwyrazistszych motywów twórczości Saury - motyw "gry". Początkiem gry reżysera z widzem jest obsadzenie dwóch ról - atrakcyjnej Eleny i niepozornej Any - przez tę samą aktorkę, Geraldine Chaplin. Być może jest to symbol owych dwu stron "wiecznej kobiecości" lub "wiecznego człowieczeństwa": ciemnowłosa, pełna obsesji i kompleksów Ana i jasna, promienna, radosna i jednoznaczna Elena... Ten manicheizm wcieleń aktorki jest bardzo czytelny. Ale motyw "gry" rozwija się: Julian morduje Elenę, a na jej kształt i podobieństwo przemienia tępotwarzą Anę w istną cover-girl. Ana, "spreparowana" przez Juliana zaczyna pełnić w jego życiu taką rolę, jaką pełniłaby Elena, gdyby zdecydowała się odrzucić męża. Wprawdzie zmniejszyła się liczba protagonistów, ale spektakl trwa dalej. I kto wie, które z dwojga pozostałych przy życiu bohaterów dotrwa do Wielkiego Finału...?"
                      (Elżbieta Królikowska - "Śladami Bunuela. Kino hiszpańskie").

                      Właśnie, pytanie, czy rzeczywiście w finale sprytnej Anie udało się przejąć władzę nad swoim tyranem, czy wciąż jednak sprawuje ją Julian?
                      • grek.grek Re: "Mrożony peppermint"-E.Królikowska Śladami Bu 23.05.14, 17:16
                        świetny cytat, Barbasiu :] rozpieszczasz nas :]

                        wydaje mi się, że oni tkwią we wzajemnej zależności - on ma swój upragniony ideał.
                        zatem : kontroluje Anę, która odgrywając [będąc ?] ten ideał kontroluje jednocześnie jego.
                        on ma wpływ na nią, a ona przyjmując narzuconą rolę wpływa w sposób zwrotny na niego.

                        klincz :]

                        albo... idealna symbioza ?
                        • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint"-E.Królikowska Śladami Bu 23.05.14, 17:55
                          Cała przyjemność po mojej stronie! :))

                          Wczoraj znalazłam te cytaty, na tej stronie:

                          ds.art.pl/artykuly.php?tryb=show&id=114
                          Yes. :)

                    • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 23.05.14, 17:06
                      szarżuję ;]

                      wiesz, chodzi mi o to, że przeznaczeniem Any jest stać się Eleną, doskonałą kopią Eleny, a więc na ekranie musi to być bliźniacze podobieństwo - inaczej efekt finalny nie byłby odpowiedni. dwie rózne aktorki nie byłyby w stanie oddać tego, co jest ważniejsze od przemiany Any w Elenę - obsesji Juliana, który w osobie Eleny znajduje to, czego szukał od dziecka, czyli ideał kobiecości. może trochę to nieskładne, ale mam nadzieję że jakoś ten mój punkt widzenia odnajdziesz w mrokach mojej plątaniny ;]

                      Twoja koncepcja jest bardzo interesująca. można by to jakoś połączyć z obsesją Juliana na punkcie Eleny, czyli ideału ?
            • siostra_bronte Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 18:20
              Ja bym tak surowo nie oceniała Any. Mam wrażenie, że była zakochana w Julianie, ale nie miała odwagi, żeby zrobić pierwszy krok. Brakowało jej pewności siebie, umiejętności flirtowania, które miała Elena. Kiedy Julian prosi Anę, żeby została w pracy dłużej natychmiast rezygnuje ze swoich planów. A potem robi wszystko o co ją Julian prosi, łącznie z tym okropnym wiosłowaniem :)

              Tak, zapomniałam o tej blond peruce i pałeczce w rękach Any. Masz rację, wygląda na to, że Julian to wszystko zaplanował.

              Ciekawy cytat, dzięki :)
              • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 19:17
                siostra_bronte napisał(a):

                > Ja bym tak surowo nie oceniała Any. Mam wrażenie, że była zakochana w Julianie,
                > ale nie miała odwagi, żeby zrobić pierwszy krok. Brakowało jej pewności siebie
                > , umiejętności flirtowania, które miała Elena. Kiedy Julian prosi Anę, żeby zos
                > tała w pracy dłużej natychmiast rezygnuje ze swoich planów. A potem robi wszyst
                > ko o co ją Julian prosi, łącznie z tym okropnym wiosłowaniem :)

                Masz rację.
          • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 17:37
            > Tak, ta scena z zaglądaniem do kosmetyków Eleny jest zdecydowanie perwersyjna.
            > W ogóle ten kuferek, a dokładniej jego zawartość sprawia raczej przerażające wr
            > ażenie :) Podobny charakter ma początek filmu, kiedy lecą napisy, gdy bohater w
            > ycina zdjęcia modelek.

            Tak.

            Niesamowitą, bardzo ekspresyjną i lekko niepokojącą twarz miał aktor grający Pabla.

            Na końcu Julian wraca z miejsca zbrodni dziecinnym
            > rowerkiem. Nie wiem dlaczego, ale zwróciłam na to uwagę.

            To był rower składany, o którym wspominał Pablo w jakiejś rozmowie. Ale czy dziecinny, nie jestem pewna.
            • siostra_bronte Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 18:09
              Nie wiem, mnie ten rowerek wydał się malutki :)
              • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 18:27
                Obejrzę ten rowerek wieczorem.

                Bronte, musisz zapowiedzieć kolejny film Saury. Ten zaszczyt przypada Tobie!
                • siostra_bronte Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 18:29
                  Hehe, właśnie to zrobiłam :)
          • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 17:48
            dzięki, Siostro :]

            niby można to Julianowe zaglądactwo wytłumaczyć zaciekawieniem, ale jest w tym coś odpychającego.

            tak, te zdjęcia też, świetna uwaga - w dodatku np. nogi wycina bez twarzy modelek :]. same nogi bez twarzy są - wg mnie - kompletnie bez sensu ;]].

            zdecydowanie. Ana się stopniowo zmienia, kupuje konwencję w którą wprowadził ją niejako Julian.

            zapewne te wszystkie przedmioty i zdjecia mają symboliczne znaczenie, może sugerują że źródło wszystkiego - jak zwykle ? - kryje się w przeżyciach dziecinnych, a moze nawet niemowlęcych, które pamięta tylko podświadomość ?

            • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 17:57
              > tak, te zdjęcia też, świetna uwaga - w dodatku np. nogi wycina bez twarzy model
              > ek :]. same nogi bez twarzy są - wg mnie - kompletnie bez sensu ;]].

              Greku, jednego kręcą nogi , drugiego piękne stopy, trzeciego dłonie uzbrojone w długie paznokcie, piątego twarz, a jeszcze innego mózg (ale tych ostatnich jest chyba najmniej ;))
              • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 21.05.14, 16:06
                ale żeby SAME nogi ? :] bez bioder, bez stóp, bez twarzy, bez brzucha - nogi są jakieś takie... wyobcowane i bezsensowne.
                • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 21.05.14, 18:23
                  Taki Tarantino to ma np. obsesję na punkcie stóp.


                  Ha,ha! :)) Zgadzam się.


                  • siostra_bronte Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 21.05.14, 18:25
                    To już jest chyba fetyszyzm? :)
                    • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 21.05.14, 18:26
                      Na to wygląda. :)
                    • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 22.05.14, 18:26
                      siostra_bronte napisał(a):

                      > To już jest chyba fetyszyzm? :)

                      Julian z "Mrożonego peppermintu" też był fetyszystą. ;)
        • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 16:21
          > 6] czy JUlian naprawdę spotkał kiedyś Elenę, ucharakteryzowaną na dziewczynę z
          > sambodromu [...] czy była to jakaś prorocza wizja finału ? a może wizualizacja marzenia,
          > idealu, do którego tylko dorysował w wyobraźni twarz Eleny [Any] ?

          Małe sprostowanie. Owo wcześniejsze spotkanie Eleny przez Pabla, prawdziwe czy domniemane, miało miejsce w hiszpańskiej miejscowości Calanda, w Wielki Piątek , kiedy to "wszyscy mieszkańcy zbierają się na głównym placu i przez całą dobę walą w bębny". Wybór miejscowości nie jest przypadkowy, w Calandzie urodził się mistrz Carlosa Saury, Luis Buñuel, któremu "Mrożony peppermint" jest dedykowany.


          cdn. :)
          • siostra_bronte Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 16:26
            O właśnie, miałam to napisać. Ale bez info o Bunuelu, dzięki :)
            • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 16:31
              :)
          • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 16:31
            kiedy to "wszyscy mieszkańcy zbierają się na głównym placu i przez całą dobę
            > walą w bębny" - jak wyjaśnia Pablo.
          • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 17:54
            yes. gapiostwo moje :]
            • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 20.05.14, 17:58
              Wiem, wiem, chciałbyś wszystko sam powiedzieć. I nie dać innym nawet dopowiedzieć. ;)
              • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 21.05.14, 16:07
                przejrzałaś mnie ;]]
                • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 21.05.14, 18:09
                  He,he,he! :))

                  Wpadłam na pół chwili i lecę dalej,
                  bo ... rura w łazience przecieka .
                  Odpiszę wieczorem.


                  • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 22.05.14, 13:53
                    walczysz z żywiołem, Barbasiu ? :]
                    • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 22.05.14, 18:04
                      Szczęśliwie żywioł opanowany, Greku. ;)
                      • grek.grek Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 23.05.14, 17:10
                        2.bp.blogspot.com/-QeUj82KYsPU/UNdW0V9YAsI/AAAAAAAAHPY/HhlGJnIOWSE/s640/Cat-winner.jpg

                        :]
                        • pani_lovett Re: "Mrożony peppermint" - jakie wrażenia ? 23.05.14, 17:57
                          He,he,he! :)))))

                          Ale po prawdzie nie ja opanowałam żywioł, a panowie z punktu awaryjnego.
    • grek.grek Cannes 2014 [ dzień 6 ] 20.05.14, 15:43
      a tam film za filmem...
      www.tp.pl/artykul/9146,1110936-Tommy-Lee-Jones-w-Cannes.html
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2014%3A+Polowanie+na+lisa-105053
      www.rp.pl/artykul/9146,1111222-Barbara-Hollender-o-kobietach-w-Cannes.html
      www.onet.pl/wiadomosci/cannes-2014-dzien-szosty-amerykanski-konkurs/1wd4w
      wyborcza.pl/1,75475,15992651,Prosto_z_Cannes__Zli_bogowie_Ameryki.html
      wyborcza.pl/1,75475,15995369,Prosto_z_Cannes__Cronenberg_bez_litosci_o_mitach_Hollywoodu.html
      • pani_lovett Re: Cannes 2014 [ dzień 6 ] 20.05.14, 18:53
        Dzięki. Będę czytać.
        W Wyborczej niestety artykuły dostępne za opłatą. O filmie "Mr Turner" udało mi się przeczytać w piątkowym, papierowym wydaniu. Pięknie Tadeusz Sobolewski napisał o tym filmie. Mam nadzieję, że film trafi do naszych kin niedługo.
        • grek.grek Re: Cannes 2014 [ dzień 6 ] 21.05.14, 16:08
          yup, są płatne, niestety....

          ALE - w kaŻdym miesiącu 10 artykułów jest za free. zatem, 1 czerwca można przeczytać wszystkie korespondencje z Cannes za jednym zamachem :]
    • siostra_bronte "Ucieczka z Alcatraz" 20.05.14, 18:23
      Dzisiaj o 20.00 w Tv Puls. Klasyk kina więziennego w reż. Dona Siegela z 1979 r. Oglądałam ponownie niedawno, chyba też w Pulsie. Co prawda Eastwood gra jak zwykle trzema minami na krzyż, ale historia jest sprawnie opowiedziana, ogląda się to całkiem dobrze.
      • pani_lovett Re: "Ucieczka z Alcatraz" 20.05.14, 18:53
        Szkoda, że dziś. Mały maraton byłby.
        • siostra_bronte Re: "Ucieczka z Alcatraz" 20.05.14, 18:59
          No tak, od maratonów to jest Grek :)
          • pani_lovett Re: "Ucieczka z Alcatraz" 20.05.14, 19:06
            siostra_bronte napisał(a):

            > No tak, od maratonów to jest Grek :)

            Tak. choć nie wiem, czy chwilowo nie ma ich dość. ;)
            • siostra_bronte Re: "Ucieczka z Alcatraz" 20.05.14, 19:09
              Hehe.
      • gryfny Re: a pro po ,TV Puls 21.05.14, 13:54
        zdejmuje symbolicznie " kapelusz"... czuja" blusa" jak nikt inny:
        tvpuls.pl/seriale/wikingowie
        ostatecznie po znakomitym starcie... serial zdycha w religijno-obyczajowych glupotach ale moze ktos lubi:
        www.youtube.com/watch?v=91_5YxmJ9Ic
        • maniaczytania Re: a pro po ,TV Puls 22.05.14, 18:23
          daja "Wikingow" po zakonczeniu wszystkich sezonow Spartakusa :)
          naprawde niezli sa, jesli chodzi o seriale, zwlaszcza w kontekscie TVP, ktora nieusatnnie swietne seriale lokuje w godzinach poznonocnych lub nawet nocnych, a pozniej wycofuje motywujac to niska jakoby ogladalnoscia ... dlatego np. 3 sezonu Homeland nie bedzie
      • grek.grek Re: "Ucieczka z Alcatraz" 21.05.14, 16:17
        obejrzałem :] maratończyk ci ja, heh.

        rozczarowujące widowisko. niestety. czarę "goryczy" przelały sceny, kiedy strażnik więzienny przechodząc obok celi Morrisa [a potem nie tylko Morrisa, ale i paru innych] notorycznie nie potrafi rozpoznać z 30 cm, że głowa spoczywająca na pryczy, tuż przy kracie !!, to manekin, a nie człowiek. strażnik więzienny w Alcatraz, więzieniu doskonałym...

        Alcatraz jest na wyspie, z wyspy do lądu są 2 km, ale bardzo zmienne prądy panują w rzece i do tego zimno jak jasna ciasna. dlatego od zawsze nikomu nie udało się uciec. ale jaki problem... przecież uciekali sami idioci. prawdziwym mózgowcem jest Frank Morris, który wie, że nie można płynąc wpław, a trzeba załatwić ponton. i oczywiście w więzieniu doskonałym da się taki ponton załatwić ;]]

        cóż za nonsensy... wygrzebywanie dziury w ścianie za pomocą przemyconego przez wykrywacz metali kawałka blachy - niby w obcasie buta, ale przecież wykrywacz powinien zlokalizować metal nawet w obcasie buta.

        dlaczego strażnicy nie kontrolują Morrisa, kiedy wynosi z futerale z akordeonem wiertarkę ? najpierw każa mu otworzyć - a kiedy on pyta naiwnie "To pudełko, naprawdę ?", oni rezygnują. co tam zmiękli nagle ? wcześniej jakoś bardziej bywali stanowczy... :]

        słowem : naciągnięte do oporu.

        obraz społeczności więziennej trochę realniejszy, chociaż jak na ludzi, którzy na tyle się wyróznili kryminalnymi wyczynami, żeby doznać zaszczytu odsiadywania kary w więzieniu doskonałym - jacyś tacy bezbarwni i grzeczni :]

        • siostra_bronte Re: "Ucieczka z Alcatraz" 21.05.14, 16:22
          O rany, obejrzałeś sam z siebie, czy nie daj Boże, zachęcony moim postem? :)
          • grek.grek Re: "Ucieczka z Alcatraz" 22.05.14, 13:52
            haha :]
            pół na pół.
            dzięki Siostro, że wspomniałaś o tym filmie - od dawna miałem chętkę go sobie przypomnieć, tytuł chodził mi po głowie, więc tak czy owak, w którymś momencie doznałbym tego, co mnie spotkało ;]

    • siostra_bronte "Anna i wilki" 20.05.14, 18:27
      O 22.20 :)
      • siostra_bronte Re: "Anna i wilki" 20.05.14, 18:30
        Znowu zobaczymy Geraldine Chaplin, ale będzie jeszcze bardziej dramatycznie. Przygotujcie się psychicznie :)
        • pani_lovett Re: "Anna i wilki" TVPKultura 20.05.14, 18:49
          siostra_bronte napisał(a):

          > Znowu zobaczymy Geraldine Chaplin, ale będzie jeszcze bardziej dramatycznie. Pr
          > zygotujcie się psychicznie :)

          Wspaniale. :)
      • grek.grek Re: "Anna i wilki" 21.05.14, 10:39
        wczoraj niestety nie było mi dane dokończyć, klasyczna niedpodzianka-w-trakcie-seansu, nie mogłem odmówić :]
        ale już namierzyłem w sieci i postaram się obejrzeć jeszcze dziś i włączyć w dyskusję.

        • siostra_bronte Re: "Anna i wilki" 21.05.14, 12:34
          Świetnie, że znalazłeś film w sieci. Czekamy na Twoją recenzję :)
          • grek.grek "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 21.05.14, 15:12
            już nadrobiłem :]
            zawiesiłem się na kuriozalnej scenie, kiedy na dziedzińcu dumnie wyprostowany Jose jeździ na koniu, obok Juan obłapia Annę, a służace zajęte są noszeniem histeryzującej pani domu - co za kociokwik :] surreal pełną gębą.

            słyszałem rozmowę przed seansem z panem krytykiem - wyjaśnił był interpretację, wedle której, matka, to symbol Hiszpanii, a jej trzej synowie - filarów na których wspiera się opresyjna władza : wojska [Jose], Kościoła [Fernando] i rodziny [Juan]. trudno zaprzeczyć, nieprawdaż ? Jose jest despotycznym palantem, Fernando pustelnikiem i pajacem, z Juan ojcem i mężem, który próbuje zgrywać nieudolnie donżuana wobec Anny. generalnie, zachowania wszystkich synalków i mamusi himself - ośmieszają cały układ. chyba o to chodziło Saurze ?

            ale wg mnie ciekawsze jest to jak zachowuje się Anna.
            finał jest rzeczywiście intensywny i tragiczny, ale - przy pełnym potępieniu dla sprawców - pytanie : na ile ona sama go sprowokowała ? bawiła się z zapałkami i sprowokowała pożar. igrała z Juanem ni to odtrącajac jego zaloty, ni to się przy nich dobrze bawiąc, nabijając się z jego listów, albo oferując siebie w zamian za odejście od żony. ofeerowała wsparcie Fernando, a jednocześnie ironizowała z jego słabości i wprost podważała jego osiągnięcia pustelnicze [lewitowanie]. ppodbijała bębenek poczucia władzy i prezencji u Jose, a jednocześnie ganiła go za zachowania tej władzy przynależne.

            nic nie usprawiedliwia takiego rozwiązania, jak w finale, ale czy Anna nie weszła w ten dziwny świat zbyt głęboko ? jest niewątpliwie inteligentna, potrafiła z tymi "wilkami" sobie hasać, ale im bardziej jej się wydawało, że sprawuje nad wszystkim kontrolę - tym bardziej się myliła, bo im dalej w las, tym bardziej tę kontrolę traciła. nie spodziewała się chyba, że Juan będzie zdolny powiedzieć żonie, że jest gotów odejść, a żona narobi zamieszania, na co mamuśka zareaguje jak kura na jajach, a Anna zostanie winną, co ułatwi zemstę na niej wszystkim ośmieszonym przez nią braciom.

            mam wrażenie, że stała się im zbyt bliska, zbyt dobrze ich poznała, a zatem zabicie jej było nie tylko posłuszeństwem wezwaniu mamuśki, obarczającej ją [SŁUSZNIE ?] winą za cały pie,prznik jaki się w domu zrobił, ale i próbą ratowania własnych honoru/uczciwości/wiary, które Anna naruszyła poddając je w wątpliwość albo wprost demaskując ich fasadowość.

            splot wszystkich motywacji i żądz w finałowym akcie jest kapitalny - najpierw gwałt [seksualizm Juana], potem obcięcie włosów [asceza Fernando], aż w końcu kulka w czoło [obsesja władzy Jose].

            wg mnie, jest to oskarżenie wszystkich tych instytucji : religii, reżimowej władzy i terroru rodzinnej poprawności. religia prowadzi Fernando do zgłupienia, władza wiedzie Jose do terroryzowania otoczenia, a presja bycia ojcem i mężem rozkręca produkuje seksualnego frustrata w osobie Juana. wszystkie wykoślawiają charaktery i robią z braci oszołomów.

            istotna jest też rozmowa Anny z matką - kiedy dowiaduje sie, że JUan jako dziecko był przebierany za dziewczynkę, Fernando nosił "naparstek" z kolcami, który miał hamowac jego nawyk ssania kcicuka, a i Jose miał chyba jakąs własną "historię X" ;] w każdym razie, mamunia w jakiś sposób również wpłynęła na ich zachowania. wszyscy są zresztą maminsynkami aż to czuć na kilometr.

            ciekawe, że są w stanie naprawdę skrzywdzić Annę dopiero wtedy, kiedy są razem. to ona, jej postać, ich łączy i zespala. wtedy dopiero, kiedy wspolnie działają przeciw niej, mają dośc śmiałości by ją potraktować tak, jak w pojedynkę nie byli zdolni - Juan jest w stanie ją zgwałcić, Fernando obciąć włosy, a Jose zabić.

            Geraldine Chaplin znów wyśmienita, jak pan krytyk zauwazył :] - rzeczywiście, w pewnym momencie Anna zaczyna się inaczej zachowywac wobec każdego z braci z osobna, oraz ich matki. czyli, znów [jak w "Mrożonym..."] aktorka gra kilka ról w jednej. klasa. i uroda. i w ogóle :]

            męskie role nie gorsze, nie sądzicie ? doskonale dobrani aktorzy, twarze, ekspresja, mimika. ileż tu się dzieje w gestach, w spojrzeniach. kiedy Fernando w swojej grocie próbuje dotknąć Anny i ciągle cofa rękę - świetna scena. w ogole, aktor grający Fernanda dostał chyba najbardziej skomplikowaną rolę, Feernando ma w sobie jakiś rodzaj delikatności. w finale jednak rozwiewa wszelkie wątpliwosci co do swojej osoby.

            co tu wiele mowić :] - wg mnie, rzecz wybitna na każdym poziomie. cieszę się, ze miałem okazję i przyjemnośc :]

            • siostra_bronte Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 21.05.14, 15:46
              Tak szybko? Dzięki, Greku :)

              Doskonale opisałeś najważniejsze wątki. Niewiele można tu dodać :)

              Tak, ta interpretacja zawsze pojawia się przy omawianiu tego filmu. Ale i bez niej film niczego nie traci, bo to znakomicie opowiedziana historia.

              Zgadza się, Anna za bardzo się angażuje, podejmuje grę z braćmi. Chociaż można ją usprawiedliwiać, że próbowała jakoś się odnaleźć w tej sytuacji, mieć pewniejszą pozycję, a nie tylko wciąż uciekać przed zapędami braci.

              Też tak to odebrałam. Anna nie tylko odrzuciła awanse wszystkich braci, ale także znała ich kompromitujące sekrety. Finał jest rzeczywiście znakomity - po kolei każdy z braci daje upust swoim obsesjom.

              Tak, matka miała zdecydowanie wpływ na późniejsze życie synów i ich obsesje. A ci nawet jako dojrzali mężczyźni są jak napisałeś mamisynkami.

              Mogę tylko napisać to samo: Geraldnie Chaplin jest znakomita. Nie tylko świetnie gra. Ma oryginalną, intrygującą urodę, nie można od niej oczu oderwać. Przy okazji, bardzo podobały mi się sukienki Any, podkreślające zgrabną sylwetkę aktorki, no i te nogi...Greku, chyba się ze mną zgodzisz :)

              Znakomici są wszyscy trzej aktorzy grający braci. Ale i mamusia jest świetna :) Wszechobecna, ciągle narzekająca, ale czasem zabawna. Te sceny kiedy jest niesiona na "krześle" niczym w lektyce, hehe. Kapitalna rola.

              O tak, mnóstwo tu szczegółów, drobnych gestów, spojrzeń. Choćby scena kiedy Fernando widzi po raz pierwszy Anę w czasie obiadu. Jest poruszony, słyszymy piękną muzykę (chyba religijną?,) a potem scenę kiedy Ana spaceruje z rozwianymi włosami. Piękne. Wszystko ma swoje znaczenie. Tylko wybitny reżyser może zrobić coś takiego.

              Cieszę się, że tak bardzo Ci się podobało :)
              • siostra_bronte Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 21.05.14, 15:48
                Oczywiście, Anna, a nie Ana :)
              • siostra_bronte Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 21.05.14, 15:53
                O, znalazłam video ze sceną którą opisałam. Niestety urywa się przed ujęciem Anny z rozwianymi włosami.

                www.youtube.com/watch?v=W2CebyN4CbU
              • grek.grek Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 21.05.14, 18:03
                zostało mi, jak się okazało - raptem 50 minut, więc się uwinąłem prędko :]

                dzięki, Siostro :]

                to prawda, historia psychicznej degrengolady jak się patrzy, nawet bez polityczno-spolecznych
                poukrywanych odniesień.

                wszyscy trzej bracia latają do mamusi jak kot z pęcherzem :] a mamusia - masz świętą rację - momentami zabawna, te sceny kiedy ją noszą [z wyraźnym wysiłkiem] służące - faktycznie są przekomiczne.

                o, zgodzę się w całej rozciągłości - nogi przez duże N :] zwłaszcza w tej czarnej sukience, w scenie gdy odwiedza Fernanda. wiem, że to tylko film :], ale jak zobaczyłem ją podjeżdżającą pod grotę rowerem i w tej sukience, pomyślałem o "biednym" pustelniku-ascecie "chłopie, trzymaj się, bo będzie ciężko" ;]]

                yes, mnóstwo drobiazgów budujących nastrój i relacje między postaciami.

                dodałbym jeszcze sam dom - duży, z dziedzińcem, stylowymi wnętrzami, który - tak mi się wydaje - tej tragifarsie nadaje jakiś rys wytworności [przynajmniej estetycznej].

                dzięki, Siostro :] i jeszcze 3 filmy zostały. cóż to za filmowy tydzień, nieprawdaż ? :]
                • siostra_bronte Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 21.05.14, 18:18
                  Dobrze, że film jest w internecie. Nie obejrzeć go do końca to byłoby niewybaczalne :)

                  Nie ma za co :)

                  Hehe, pomyślałam o tym samym przy scenie z rowerem. Fernando zresztą co i rusz zbierał się, żeby dotknąć Anny, o czym pisałeś.

                  Tak, ten dom, jak pomnik dawnej świetności, stojący na jakimś pustkowiu robi wrażenie.

                  Zdecydowanie emocjonujący tydzień. Zastanawiam się, jak wrócimy do szarej rzeczywistości, po takiej dawce wspaniałego kina?
                  • grek.grek Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 22.05.14, 13:47
                    yes :]

                    jest jest :]

                    no tak, scena rowerowa była... zatrważająca [z punktu widzenia biednego (wówczas jeszcze "biednego") ascety i pustelnika Fernando], hehe.

                    może jakiś kolejny przegląd nam zafundują ? paru rezyserów ciekawych by się znalazło :]
                    żałuję nieobejrzenia "Angeliki", że też zawsze coś się musi zdarzyć nie w porę. dzisiaj jestem w pełnej gotowości na "Nakarmić kruki" i nie zanosi się na żadne przeszkadzajki. a jak u Ciebie stan ducha ? :}
                    • siostra_bronte Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 22.05.14, 14:31
                      Oby tak było, w końcu przegląd Langa był nie tak dawno temu.

                      Ja też jestem przygotowana psychicznie :) Szkoda, że "Nakarmić kruki", najsłynniejszy film Saury leci tak późno. Mało kto go zobaczy. Na szczęście ja mogę, ale boję się, że przysnę w trakcie oglądania. Może wcześniej powinnam sobie uciąć krótką drzemkę ? :)
                      • grek.grek Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 22.05.14, 17:09
                        bardzo dobry pomysł, Siostro :] ja praktykuję takie 45-minutówki, koniecznie przy grającej muzyce klasycznej/telewiorze i przy zapalonym świetle, hehe. dziwnym trafem - to działa. rzecz w tym, by sen przeleciał przez głowę, ale żeby nie usnąć całkiem ;]

                        ja też nie rozumiem, dlaczego te filmy Saury latają po 22:00, a o 20:00 Kultura serwuje [czasami : ente] powtórki ? logicznym byłoby chyba odwrócić kolejność ? :]
                        • pani_lovett Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 22.05.14, 17:20
                          Najważniejszy film Saury najpóźniej, o północy, heh. Niestety dla mnie za dziś późno, tym bardziej, że ostatnie trzy noce zarwałam mocno z powodu Saury, chodziłam spać ok. pierwszej (niemal godzinę zajęło mi przejście z jednego pokoju do drugiego i położenie się spać ;)).

                          Greku, Bronte, opowiecie "Nakarmić kruki"?
                          • grek.grek Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 22.05.14, 17:31
                            skoro "godzinę" :], to nie mamy wyjścia - musimy ci opowiedzieć vel napisać recenzje :]

                            a może jednak uda Ci się obejrzeć ?..
                            • grek.grek Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 22.05.14, 17:31
                              Ci opowiedzieć, Ci z dużej litery. bo już jesteś duża, więc z dużej :]]
                              • pani_lovett Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 22.05.14, 17:46
                                He,he! Yes. :)
                                Ale w dowodzie mam wpisane: wzrost średni. ;)
                                • grek.grek Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 23.05.14, 16:58
                                  to znaczy że Twoj wzrost nie dogonił Twojej inteligencji :]
                                  • pani_lovett Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 23.05.14, 17:59
                                    Zastanawiam się, czy powinnam teraz wpaść w kompleksy z powodu wzrostu? ;))
                                    • grek.grek Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 24.05.14, 17:21
                                      a skąd ! :]
                                      • pani_lovett Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 24.05.14, 17:28
                                        To dobrze.
                                        A Ty co masz wpisane w dowodzie w rubryce wzrost, że tak z babskiej ciekawości spytam. :}
                            • pani_lovett Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 22.05.14, 17:48
                              Dziękuję! :}

                              > a może jednak uda Ci się obejrzeć ?

                              Już mi się chce spać. Padnę o 22:00 , tak czuję...
                • pani_lovett Re: "Anna i wilki" - jakie wrażenia, Czcigodni ? 23.05.14, 17:39
                  Bronte napisała:
                  > Ale i mamusia jest świetna :) Wszechobecna, ciągle narzekająca, ale czasem zabawna. Te >sceny kiedy jest niesiona na "krześle" niczym w lektyce, hehe. Kapitalna rola.

                  grek.grek napisał:
                  > wszyscy trzej bracia latają do mamusi jak kot z pęcherzem :] a mamusia - masz ś
                  > więtą rację - momentami zabawna, te sceny kiedy ją noszą [z wyraźnym wysiłkiem]
                  > służące - faktycznie są przekomiczne.

                  Świetna postać matki, to prawda. Mimo że schorowana, zniedołężniała to wciąż pełna energii, wigoru, wciąż rządzi domem. I , jak sama z przekonaniem twierdzi, mogłaby rodzić kolejne dzieci, gdyby tylko małżonek nie umarł. :) Bo wciąż "ma mleko piersiach", jak mówi z dumą pokazując na swe piersi. :))

                  I jeszcze świetna, zabawna scena, kiedy niesiona w lektyce przez służące mamusia wraz ze wszystkimi pozostałymi mieszkańcami domu udają się pod grotę Fernanda, taszcząc mu obiad. Potem matka błagając próbuje zmusić Fernando do jedzenia, po czym sama zaczyna jeść przyniesiony obiad, pokazując synowi, jak małemu dziecku, jakie to danie jest smaczne.


                  Ironizuje sobie tu Saura z hiszpańskich władczych i nadopiekuńczych hiszpańskich matek.
                  • pani_lovett "Anna i wilki"-E.Królikowska "Śladami Bunuela" 23.05.14, 17:47
                    Ostatni cytat z książki Elżbiety Królikowskiej:

                    "Anna i wilki"

                    "Do wielkiego mieszczańskiego domu, zagubionego gdzieś na kastylijskiej Mesecie, przybywa guwernantka. Będzie uczyć i wychowywać dzieci jednego z braci, współwłaściciela pałacu i okolicznych włości. Ona jedna i ich trzech, jak się wkrótce okaże - militarysta, bigot i erotoman. Militarysta natychmiast angażuje Annę do odkurzenia swojej kolekcji broni i medali, oczywiście za "dzielność i męstwo" w czasie pamiętnej wojny domowej. Próbuje też werbować ją do podsłuchiwania i śledzenia mieszkańców domu. Bigot z kolei nakłania ją do modłów, medytacji i ascezy w swojej jaskini, którą przekształcił w gustowną kapliczkę. A erotoman - wiadomo. Jest i matka trzech braci, zda się stara, niedołężna i bezradna, w istocie terroryzująca cały dom i czuwająca nad jego zawartością i całością. Anna wolałaby zająć się dziećmi, nie zamierza angażować się w żadną z idee fixe braci. Za tę neutralność, za próby zachowania niezależności i autonomii zapłaci życiem.

                    ANNA I WILKI to film okrutny, ekstatyczny i piękny. Swoją szlachetną tonację, moralistyczną symbolikę postaci matki i jej synów, urzekającą atmosferę pustej, rozpalonej Mesety, przywodzi na myśl kastylijską legendę o matce - wilczycy i jej trzech synach - wilkołakach.
                    Stosując do tej legendy klucz współczesny, czytamy: matka - wilczyca, to Hiszpania, natomiast jej synowie - wilkołaki symbolizują religię, armię i porządek moralny. Czyli militaryzm, seksualne tabu i klerykalizm - trzy siły, gubiące tradycję Starej, Dobrej Hiszpanii.

                    ANNA I WILKI, obraz tyleż baśniowy co realny, wydaje się być ostrym sygnałem kryzysu zaufania twórcy do ideologii życia i pryncypialnych instytucji państwowych, cywilnych i wojskowych. Do systemu opierającego swą siłę na dyktaturze i terrorze oraz hipokryzji frankistowskich sloganów Espana Una, Grande; Libre, - "Hiszpania zjednoczona, wielka, wolna". A także ziemskiej i zupełnie materialnej organizacji kościelnej, rządzącej się wyłącznie imperatywem prestiżu i interesów Kościoła.

                    Jest przecież dopiero rok 1972... Niemniej i tu obecne są stałe, obsesyjne motywy kina Saury: dom - pułapka i elementy "gry" - prowadzone między Anną i trzema braćmi - które kończą się morderstwem. Oraz akcenty farsy, jak zawsze w szkicowaniu konterfektu rodziny posesjonatów. Oczywiście, jest to tylko pierwsza, najbardziej zewnętrzna i naskórkowa interpretacja filmu, która wyjaśnia stosunkowo niewiele. Reszta tkwi ukryta głęboko w gąszczu mitów, symboli i archetypów hiszpańskiej tradycji kulturowej i nie sposób wyjaśnić ją do końca. Może tylko przez motywy Goyowskiego "Saturna, pożerającego swoje dzieci", albo skrzyni, którą frankiści zrzucili na pozycje republikanów, a która zawierała poćwiartowane ciało republikanina, który zabłądził we mgle i wylądował w okopach wroga...?

                    "ANNA I WILKI - mówi Saura - to scenariusz, który ulegał przekształceniom liczniejszym, niż w przypadku jakiegokolwiek innego mojego filmu. Rozpoczęliśmy pracę z Rafaelem Azconą, nie wiedząc, co właściwie chcieliśmy osiągnąć. Nie mieliśmy fabuły, tylko prosty pomysł filmu - ukazanie trzech głównych sił, gnębiących nasze społeczeństwo. (...) Jest to chyba mój pierwszy obraz, w którym kontakt z życiem codziennym jest tak niewielki. (...) Samo podjęcie tematu było jednak skokiem w pustkę. Chyba po raz pierwszy zdarzyło się nam z Azconą porzucić scenariusz, bo nie wiedzieliśmy , jak z niego wybrnąć. Nie przestawaliśmy jednak dyskutować. Wynik - najbardziej dopracowany scenariusz, jaki miałem w ręku. (...)"
                    (Elżbieta Królikowska - "Śladami Bunuela - kino hiszpańskie")


    • angazetka Korespondent kinowy melduje 21.05.14, 11:43
      Że bilety na "X-menów" na piątkowy wieczór zarezerwowane :)
      • grek.grek Re: Korespondent kinowy melduje 21.05.14, 16:52
        udanego seansu, Korespondentko :]
      • never_never Re: Korespondent kinowy melduje 21.05.14, 18:06
        a jakie wrażenia po "Teorii wszystkiego"?
        Bardzo lubię Gilliama, ale podobno ostatni film nie bardzo mu wyszedł?
        • angazetka Re: Korespondent kinowy melduje 22.05.14, 00:05
          Gilliam nakręcił film, który jest doskonale nijaki i o niczym. Tak że nawet nie da się napisać zjadliwej recenzji, bo nie ma o czym :( W dodatku wszystko u niego już było, nie mówi nic nowego, nie ma żadnej nowej formy i wyłazi mu kryzys wieku średniego, a to boli.
          • never_never Re: Korespondent kinowy melduje 22.05.14, 16:15
            o, to wielka szkoda
            chyba daruję sobie seans kinowy, może najwyżej kiedyś na dvd sprawdzę, czy mamy takie samo zdanie ;)
      • pani_lovett Re: Korespondent kinowy melduje 22.05.14, 17:50
        angazetka napisała:

        > Że bilety na "X-menów" na piątkowy wieczór zarezerwowane :)

        Samych pozytywnych oraz ekscytujących wrażeń życzę Ci, An!
        • pani_lovett Re: Korespondent kinowy melduje 22.05.14, 17:54
          pani_lovett napisał(a):

          > angazetka napisała:
          >
          > > Że bilety na "X-menów" na piątkowy wieczór zarezerwowane :)
          >
          > Samych pozytywnych oraz ekscytujących wrażeń życzę Ci, An!

          A nam małej relacji kinowej. Dwóch relacji ,właściwie. Mania też na pewno podzieli się wrażeniami.
          • maniaczytania Re: Korespondent kinowy melduje 22.05.14, 18:26
            chetnie :) ale poczekam na relacje Angazetki najpierw, bo ja w ten weekend nie dam rady - rocznica komunii ;)
            • pani_lovett Re: Korespondent kinowy melduje 22.05.14, 23:16
              Rozumiem. :)
    • siostra_bronte "Kuzynka Angelica" 21.05.14, 16:04
      O 22.05. Tego filmu nie widziałam. W roli głównej Jose Louis Lopez Vazquez, który grał Juliana w "Mrożonym peppermincie". Ciekawe, gra też siebie jako dziecko :)
      • grek.grek Re: "Kuzynka Angelica" 21.05.14, 17:55
        a na przystawkę "Erratum" od 20:20.
        • siostra_bronte Re: "Kuzynka Angelica" 21.05.14, 18:00
          Tak, zauważyłam, ale nie wiem czy obejrzę.
          • grek.grek Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 11:01
            mnie się nie udało nic obejrzeć [: koszmarek kinomana.

            szukam "Kuzynki..." w sieci, mam wersję hiszpańską, ale może gdzieś jest polska.
            Siostro, Czcigodni - jeśli obejrzeliście : napiszcie.

            jedno jest pewne : "Nakarmić kruki" już obejrzę na pewno :]
            • siostra_bronte Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 11:32
              O, wielka szkoda!

              "Kuzynkę..." trudno będzie opisać, bo to film o skomplikowanej strukturze. Przeszłość miesza się z teraźniejszością. Ale spróbuję napisać później parę słów :)
              • grek.grek Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 13:42
                załuję ogromnie, bo ostrzyłem sobie zęby na efektowny filmowy wieczór - niestety, wyszło jak wyszło. ale nie tracę nadziei, że "Angelikę" obejrzę. prędzej czy później albo Kultura powtórzy [pamiętasz, filmy Langa powtarzali, Pasoliniego też] albo uda mi się znaleźć w sieci, w jakimś języku, który będę rozumiał ;]

                zatem, na pewno dorzucę moje 3 grosze i recenzję tego filmu :]] nie uciekniecie od tego ;]

                domyślam się, trochę poczytałem o tym filmie. wiesz, cokolwiek i jakkolwiek napiszesz - biorę w ciemno :] interesuje mnie po prostu Twoje zdanie i wrażenia [i Was wszystkich].
              • siostra_bronte Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 13:46
                Najpierw o fabule w skrócie. Luis (Jose Louis Lopez Vasquez) jedzie ze szczątkami matki do Segowii, gdzie znajduje się rodzinny grobowiec. Zatrzymuje się w domu swojej leciwej ciotki, w którym jako dziecko przez jakiś czas mieszkał. Ożywają wspomnienia Luisa z dzieciństwa...

                Saura zastosował kapitalny chwyt: Vasquez gra siebie jako dziecko. I aktor jest w tej roli rewelacyjny. Ma taką mimikę twarzy, do tego ekspresyjne oczy, że naprawdę staje się dzieckiem!

                Jest tu zresztą kilka podwójnych ról: małej Angelici, jej matki i ojca. Brzmi skomplikowanie, ale nie ma problemów, żeby się połapać, czy widzimy czas przeszły, czy teraźniejszość.

                Trudno opisywać ten film, bo jak pisałam, ma skomplikowaną strukturę. Wystarczy widok dawnego pokoju, czy smak gorącej czekolady i Luis przenosi się w przeszłość. To są różne wspomnienia, czasem mało istotne, czasem dramatyczne, jak scena z nalotu w czasie wojny domowej.

                Luis odwiedza szkołę katolicką, w której się uczył. I znowu przenosimy się do dawnych czasów, kiedy Luis siedzi w ławce i z przejęciem słucha lekcji księdza. Jest też wątek zakonnicy-stygmatyczki (chyba należącej do rodziny), której obraz prześladuje małego Luisa w snach.

                Tytułowa Angelica mieszkała razem z ciotką, była sympatią Luisa. Często przewija się w jego wspomnieniach. Teraz dorosła Angelica mieszka w tym samym domu, ma męża i córkę. Spotkania z nią są kolejną okazją do wspomnień. Angelica nie jest szczęśliwa, Luis ma nadzieję na coś więcej. Ale kończy się na pocałunku, nie ma powrotu do przeszłości.

                Cały film ma nostalgiczny, melancholijny klimat. Moim zdaniem, to kolejny wybitny film Saury. Ciekawe, że został dedykowany rodzicom Geraldine Chaplin.

                Mam nadzieję, Greku, że będziesz miał okazję go kiedyś zobaczyć. A może Kultura powtórzy kiedyś wszystkie filmy?

                • grek.grek Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 13:59
                  dzięki, Siostro, za interesujący opis i uwagi.

                  będą szukał w sieci, może znajdę jakąs przystępną wersję. w powtórkę też wierzę, pamiętam że filmy Langa i Pasoliniego były powtarzane.

                  jaka jest Angelica ?
                  czy rózni się jej wersja młodzieńcza od dojrzałej ?
                  dlaczego nie jest szczęsliwa jako dorosła osoba ?

                  przeczytałem, że jest w tym filmie odniesienie do wojny domowej w Hiszpanii, z przełomu lat 30-tych i 40-tych, na ile wypadki wojenne determinują charakter, postawy i losy Luisa i Angeliki ?
                  • siostra_bronte "Oczy bez twarzy" 22.05.14, 14:11
                    Jutro o 20.20. Film George'a Franju, o którym kiedyś pisałam. Rewelacyjna wiadomość!! Brawo dla Kultury!!
                    • siostra_bronte Re: "Oczy bez twarzy" 22.05.14, 14:11
                      Ojej, źle się podpięłam :)
                    • grek.grek Re: "Oczy bez twarzy" 22.05.14, 17:06
                      czyli, jutro też maraton mały :] [bo po "Oczach..." ostatni Saura]
                      • siostra_bronte Re: "Oczy bez twarzy" 22.05.14, 17:59
                        Yes, to będzie mocne filmowe zakończenie tego tygodnia. W sobotę mecz :)
                        • pani_lovett Re: "Oczy bez twarzy" 22.05.14, 18:01
                          A w niedzielę w ramach relaksu głosowanie do Europarlamentu. ;)
                          • siostra_bronte Re: "Oczy bez twarzy" 22.05.14, 18:04
                            Hehe.
                  • pani_lovett E. Królikowska "Śladami Bunuela. Kino hiszpańskie" 22.05.14, 18:17
                    > przeczytałem, że jest w tym filmie odniesienie do wojny domowej w Hiszpanii, z
                    > przełomu lat 30-tych i 40-tych, na ile wypadki wojenne determinują charakter, p
                    > ostawy i losy Luisa i Angeliki ?

                    Znalazłam cytat z książki Elżbiety Królikowskiej - "Śladami Bunuela. Kino hiszpańskie", który wyjaśnia tę kwestię:

                    "KUZYNKA ANGELICA", film - laureat MFF w Cannes'74 - to kolejna część "wojennego serialu" Saury. Jednakże nie jest to już wielka metafora maskująca przed surową cenzurą problem filmu, ale seria rzeczywistych wydarzeń zanotowanych przez kroniki historyczne. Przeplatając teraźniejszość lat 70-tych z przeszłością wojny, Saura próbuje odnaleźć dla tych dramatycznych wydarzeń właściwy punkt widzenia, obiektywną ocenę i perspektywę moralną. Równoprawność wydarzeń przeszłych i teraźniejszych, prowokacyjny chwyt polegający na tym, że starszawy i łysiejący Luis A.D. 1973 interpretuje również samego siebie sprzed lat trzydziestu (stały motyw "gry"), a chronologiczna akcja, wciąż przeskakująca cezury czasowe - wszystko to sprawia, że problemy wojny domowej widzi się tu wciąż w perspektywie dnia dzisiejszego. Czuje się jego ciągłą ważkość i aktualność. A o to, jak się wydaje, chodziło autorowi. Mianowicie - o wykazanie, że wojna miała wpływ nie tylko na losy i charaktery tych, którzy w niej uczestniczyli bezpośrednio czy też pośrednio. Osadziła się także i modelowała świadomość tych, którzy wprawdzie nie brali w wojnie odpowiedniego udziału, ale ponosili jej konsekwencje. Tak właśnie dzieje się z Luisem, który w roku 1936 był tylko małym, kilkunastoletnim chłopcem. Ale wojenne wydarzenia wywarły na nim tak silne wrażenie, że dziś - a jest rok 1973 - odwołuje się do nich dla rozstrzygnięcia istotniejszych problemów. Bowiem konstytuowanie jego wrażliwości, osobowości, perspektywy politycznej odbyło się właśnie podczas kilkunastu miesięcy tamtej wojny.
                    • siostra_bronte Re: E. Królikowska "Śladami Bunuela. Kino hiszpań 22.05.14, 18:20
                      Dzięki, Barbasiu. Miałabym problem z odpowiedzią na pytanie Greka :)

                      • pani_lovett Re: E. Królikowska "Śladami Bunuela. Kino hiszpań 22.05.14, 18:30
                        :) Cała przyjemność po mojej stronie.

                        Te klasyczne filmy obrosły już niezliczonymi komentarzami zacnych krytyków filmowych, nie wypada nie przywołać tu choć jednego.
                    • grek.grek Re: E. Królikowska "Śladami Bunuela. Kino hiszpań 23.05.14, 16:54
                      Barbasiu, jak zwykle niezwykle ciekawe źródła nam objawiasz :] dzięki.

                      • pani_lovett Re: E. Królikowska "Śladami Bunuela. Kino hiszpań 23.05.14, 18:01
                        :)
                        Majpleże!

                        Źródło:
                        ds.art.pl/artykuly.php?tryb=show&id=114
                        • siostra_bronte Re: E. Królikowska "Śladami Bunuela. Kino hiszpań 23.05.14, 18:08
                          Dzięki, Barbasiu :)
                          • pani_lovett Re: E. Królikowska "Śladami Bunuela. Kino hiszpań 23.05.14, 18:12
                            :)))
                • pani_lovett Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 17:42
                  To ja dodam:

                  > Jest też wątek zakonnicy-stygmatyczki (chyba należącej do rodziny), której obra
                  > z prześladuje małego Luisa w snach.

                  Portret zakonnicy-stygmatyczki (" zakonnicy udręczonej" - tak chyba nazywał ten obraz Louis?) wisiał w domu ciotki, w pokoju, którym nocował Louis, mały Louicito. Kiedy po latach Luis znów tam nocuje, obrazu już nie ma.


                  Zakonnica z koszmarnego snu Louicita wygląda zaprawdę osobliwie i lekko przerażająco. Na ustach ma bowiem ... wielką kłódkę. Stojąc w nogach łózka chłopca wyciąga w jego kierunku dłoń, na której widać krwawiącą ranę, stygmat. Na białym kołnierzu habitu wije się tłusta, zielona larwa. I tego robaka najbardziej boi się mały Louicito krzycząc: "Tylko nie robak!". "Tylko nie robak!"
                  • siostra_bronte Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 17:52
                    Tak, ta scena koszmarnego snu była nader sugestywna. Tak się zastanawiam, to był obraz przedstawiający prawdziwą zakonnicę, którą raz odwiedził Luis z rodziną. Kim ona była?
                    • pani_lovett Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 18:00
                      Bronte, nie pamiętam tej sceny!?? Nie odpowiem Ci na to pytanie. Co gorsza, niestety tym razem nie nagrywałam filmu (spóźniłam się, 10 minut początku nie widziałam), czego bardzo żałuję (też liczę na szybką powtórkę o dobrej porze).
                      • siostra_bronte Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 18:10
                        Tak, była taka scena! Luis z rodziną odwiedzają młodą zakonnicę. Moczy ręce w misce, lekarz jej zalecił, bo to miało pomóc na stygmaty. Wizyta jest krótka. Babcia, czyli matka ciotki Luisa jest bardzo wzruszona, może to jej córka? Możliwe, że obraz z pokoju przedstawiający zakonnicę rozpiętą na krzyżu to tylko zbieg okoliczności, nie portret właśnie tej kobiety. Przyznam, że tego nie wychwyciłam.

                        • pani_lovett Re: "Kuzynka Angelica" 22.05.14, 18:43
                          Dzięki. Nie widziałam tej sceny. Trzeba to koniecznie sprawdzić przy najbliższej okazji.
                  • pani_lovett Re: "Kuzynka Angelica" 23.05.14, 18:21
                    pani_lovett napisał(a):

                    > To ja dodam:
                    >
                    > > Jest też wątek zakonnicy-stygmatyczki (chyba należącej do rodziny), które
                    > j obra
                    > > z prześladuje małego Luisa w snach.
                    >
                    > Portret zakonnicy-stygmatyczki (" zakonnicy udręczonej" - tak chyba nazywał ten
                    > obraz Louis?) wisiał w domu ciotki, w pokoju, którym nocował Louis, mały Louic
                    > ito. Kiedy po latach Luis znów tam nocuje, obrazu już nie ma.
                    >
                    >
                    > Zakonnica z koszmarnego snu Louicita wygląda zaprawdę osobliwie i lekko przeraż
                    > ająco. Na ustach ma bowiem ... wielką kłódkę. Stojąc w nogach łózka chłopca wyc
                    > iąga w jego kierunku dłoń, na której widać krwawiącą ranę, stygmat. Na białym k
                    > ołnierzu habitu wije się tłusta, zielona larwa. I tego robaka najbardziej boi s
                    > ię mały Louicito krzycząc: "Tylko nie robak!". "Tylko nie robak!"

                    korekta:
                    Luis(a) i Luicito (a)
                • pani_lovett Re: "Kuzynka Angelica" 24.05.14, 18:52
                  siostra_bronte napisał(a):

                  > Saura zastosował kapitalny chwyt: Vasquez gra siebie jako dziecko. I aktor jest
                  > w tej roli rewelacyjny. Ma taką mimikę twarzy, do tego ekspresyjne oczy, że na
                  > prawdę staje się dzieckiem!



                  Zgadzam się. Kapitalna scena - Vasquez, jako mały chłopiec, leży w łóżku z kołdrą naciągniętą pod sam nos, tylko wielkie oczyska widać. I zamiast jeszcze spać, przygląda się z ciekawością, jak typowe dziecko, pięknej ciotce, która właśnie się obudziła, a spała na drugim łóżku obok, i usiadłszy na łóżku (nie widziała, że Luicito już nie śpi), zdjęła do połowy nocną koszulę zaczęła ubierać stanik (nie pokazując kształtnych wdzięków do kamery ;) , potem atłasowy szlafroczek, ubrawszy go, wstała i podeszła do umywalki, która wtedy znajdowała się w sypialni.


                  Jeszcze a propos mieszania się płaszczyzn czasowych, wspomnień z teraźniejszością, scena pod koniec filmu. Luis postanawia wrócić już do domu, do Madrytu. Żegna się z Angeliką, wychodzi, idzie do auta. Nagle podjeżdża do niego na rowerze córka Angeliki, która bawiła się na podwórku z dziećmi, Luis, już ma się z nią pożegnać, kiedy nieoczekiwanie pyta dziewczynkę , czy to jej rower, ona pokazując na kolegę, który bawił się z chłopcami, mówi, ze to rower kolegi. Wtedy Luis postanawia przejechać się na rowerze. Dziewczynka pyta kolegę , czy wujek może przejechać się na rowerze. Chłopiec się zgadza. Luis wsiada na rower, na ramę zabiera dziewczynkę. Ta sytuacja po raz kolejny (i ostatni w filmie) przenosi go wspomnieniami do przeszłości, do czasów dzieciństwa i pobytu u ciotki.

                  10-letni Luis wraz z Angeliką na ramie rowera pędzą pustą drogą. Z rozmowy wynika, że jadą r a z e m do Madrytu, do matki Luisa, robią to w tajemnicy przed wszystkimi. W pewnym momencie na drodze pojawiają się patrole żołnierzy, którzy kontrolują ważne odcinki dróg. Trwa wojna domowa. Żołnierz pyta dzieci, dokąd jadą, te nic nie odpowiadają , tylko pędzą dalej. W końcu żołnierze zatrzymują dzieci i odprowadzają je do domu ciotki i wuja, którzy dowiadują się o wszystkim.
                  Za karę wuj z całą furią bije pasem po plecach małego Luisa. Ta scena kończy film.

                  Tak oto wojna wpłynęła jeszcze na życie małego Luisa.

                  :)

                  • pani_lovett Re: "Kuzynka Angelica" 24.05.14, 18:57
                    Tak oto wojna wpłynęła jeszcze raz na życie małego Luisa. I było to bolesne doświadczenie.
                  • siostra_bronte Re: "Kuzynka Angelica" 24.05.14, 20:54
                    O, tak to świetna scena! Luis ma ogromne oczy i jest rozbrajający :)

                    Piękne jest to przejście z teraźniejszości do przeszłości, kiedy Luis jedzie z Angelicą na rowerze.

                    • siostra_bronte Re: "Kuzynka Angelica" 25.05.14, 12:07
                      Znalazłam krótki trailer:

                      www.youtube.com/watch?v=GTFsxIeHkx0
                    • pani_lovett Re: "Kuzynka Angelica" 25.05.14, 12:17
                      > Piękne jest to przejście z teraźniejszości do przeszłości, kiedy Luis jedzie z
                      > Angelicą na rowerze.

                      Owszem. :)

    • grek.grek Cannes 2014 [dzień 7 ] 21.05.14, 16:50
      następna dawka recenzji :

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2014%3A+Dwa+dni+i+jedna+noc-105081
      www.rp.pl/artykul/9146,1111344-Cannes-2014--Poruszajacy-film-braci-Jeana-Pierre-a-i-Luca-Dardenne-ow.html
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2014-dzien-siodmy-kobiecym-glosem/fhw9q
      www.rp.pl/artykul/9146,1110993-Cannes-2014--Steve-Carell-i-Channing-Tatum-w-filmie-Foxcatcher.html
      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=18503
      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=18502
      wyborcza.pl/1,75475,15997512,Prosto_Cannes__Nowy_Mundruczo__horda_psow_podgryza.html
      wyborcza.pl/1,75475,15999818,Prosto_Cannes__Dardenne_owie__KOR_owcy_kapitalizmu.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka