Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2014 - 9 (vol. 47)

    • grek.grek "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 07.09.14, 17:08
      tym razem z zapowiedzią, jak należy :]

      myślicie, że do 22:00 Polska będzie prowadziła z mocarnym Gibraltarem [mecz z Polsacie, o ile nie zakoduje] ? ;]
      • pani_lovett Re: "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 07.09.14, 17:36
        Yes. :) Będziemy dziś oglądać. Aż się boję.

        W przypadku siatkarzy byłabym pewna prowadzenia, jeśli chodzi o naszych piłkarzy nie jestem. ;)
        W Telemagazynie mecz jest podany w ramówce.
        • grek.grek Re: "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 07.09.14, 17:54
          nie będzie tak źle, pomyśl o ewentualnych krwistych obrazkach jak o formie sztuki :]]

          hehe, Gibraltar...
          pamiętasz ten dowcip ?

          wraca zawiany mąz do domu w nocy, żona od progu.
          - piłeś...
          - nie pyłeeem...
          - piłeś !
          - nie piłe...emm...
          - no przecież widzę, ze piłeś... powiedz "Gibraltar".
          -... piłem.

          oby komentatorzy nieczęsto musieli "mówić Gibraltar", bo mogą wyjśc na jaw
          sekrety zupełnie niesportowe ;]
          • pani_lovett Re: "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 07.09.14, 18:23
            Tak właśnie zrobię. :)

            He,he,he! :))) Świetny dowcip . Nie znałam.

            A więc "Gibraltar"!
            To znaczy "Hannibal".
            • grek.grek Re: "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 08.09.14, 15:38
              jak zatem oceniasz, Barbasiu - da się oglądać ? :]

              przyznam, że po 2 odcinku jestem dodatkowo zaciekawiony dalszym rozwojem wypadków.
              wygląda na to, że błędnie odczytałem to co się stało w odc 1, jako zapowiedź głównego
              wątku całego sezonu, a tak zdaje się nie będzie, bo już wczoraj była nowa "case" ;], a Will
              Graham na razie u Lectera głównie się spowiada i psychoanalizuje [swoją droga, kto to powiedział, ze w XX wieku konfesjonał został zastąpiony kozetką psychoanalityka ? ;)].

              ALE, o czym zapomniałem napisać streszczając ten 1 odcinek, w samym jego finale, kiedy policja demaskuje mordercę zabijającego nastolatki, niejakiego Hobbsa - Hannibal dzwoni do tego mordercy i ostrzega go, że "oni już wiedzą". to dlatego, Will zastaje tego zbója trzymającego własną córkę w formie zakładniczki i musi go zabić. ona ma podcięte gardło, ale nadaje się do szpitalnego leczenia i stawiania na nogi, co widać w 2 odcinku. zatem, Lecter jest zaangażowany w tę pierwszą sprawę, możliwe że Hobbs był jego sługusem, że to nie Hobbs "mógł miec pomocnika", ale że Lecter od Hobbsa kupował [?], te fragmenty ciał nastolatek, żeby je sobie przyrządzać na kolację.

              przydało się wprowadzenia dwóch kobiecych postaci : dynamicznej i przebiegłej dziennikarki [czemu wszystkie sprytne-bystre mają rude włosy ? stereotypizacja ? ;)] i atrakcyjnej pani Azjatki z FBI, która wyraźnie kręci się wokół Grahama.

          • angazetka Re: "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 07.09.14, 18:45
            Dzięki za przypomnienie, że mam oglądać mecz bez dźwięku ;)
            Bo, owszem, będę się umartwiać naszymi piłkarzami...
            • grek.grek Re: "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 08.09.14, 15:41
              hehe ;]

              ja patrzyłem do pierwszego gola, licząc na kolejny wesoły spektakl mordowania się polskich orłów z piekarzami i szewcami. obszedłem się smakiem. po włączeniu w 50 minucie gry było już 3-0 i wiedziałem, że na zabawę nie ma co liczyć :]
              • angazetka Re: "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 08.09.14, 23:50
                Taki nietakt z ich strony ;)
                • grek.grek Re: "Hannibal" 2 odcinek [TV Puls, 22:00] 09.09.14, 13:27
                  tak wiernemu kibicowi dowalić tym "7:0"... to nawet zakrawa na brak szacunku dla tradycji narodowych :]
    • angazetka Meldunek kinowy - Woody 07.09.14, 18:59
      Idzie jesień, musi być nowy Allen. I jest. Ale... po seansie można powiedzieć jedynie "phi".
      Nadzieje miałam duże, bo lubię i Colina Firtha, i Emmę Stone, więc obsada bardzo trafiała w moje gusta. Emma była urocza i śliczna, Colin grał na autopilocie "sztywnego Anglika", scenariusza zaś chyba w ogóle nie było. O to mam największy żal do Allena - prawie nie ma takich naprawdę dobrych dialogów, opowieść się snuje i w sumie nie wiadomo, dlaczego mielibyśmy komuś tu kibicować.
      A już koniec... Grrr. Gdyby tak wyciąć ostatnią scenę... A tak jest bardzo średnio.
      • mozambique Re: Meldunek kinowy - Woody 08.09.14, 09:18
        czyli tak jak z Zakochani w Rzymie?
        film po porstu OKROPNY , broni sie tylko rólka Benigniego
        • angazetka Re: Meldunek kinowy - Woody 08.09.14, 13:20
          Nie, nie aż tak żenująco jak w przypadku "Zakochanych w Rzymie", ale nadal na wzruszenie ramion.
    • grek.grek "Skyfall" - krótko i do rzeczy ;] 08.09.14, 14:18
      mniej więcej po 25 minutach naszło mnie : tak się kręci za 100 milionów :] jakby Wałęsa mi dał, jak obiecał, to bym nakręcił taki własnie sensacyjny film, a potem kosił kasę z procentów od zysków, hah.

      serio : nie oglądam za wiele tego typu produkcji, ale mam wrażenie, że jest to szczytowe [póki co] osiągnięcie kina akcji.

      niesamowite ujęcia : metrze pociąg wpada w dziurę od wybuchu i cały ładuje się do korytarza podziemnego - uff... gonitwa motocyklowa po dachu, pojedynek na pędzącej lawecie, bieganina, wybuchy, efektowna akcja na i pod windą w szklanym biurowcu.

      kasę widać w każdym kadrze, ale nie jest kasa wydana na głupoty. jest to kasa doskonale ulokowana w świetny, znakomitym w swojej klasie gatunkowej, produkcie.

      jak Szangaj i jaskinia hazardu, to klasa lokal, z waranami na wybiegu, plus dziewczyna jak się patrzy. jak kryjówka terrorysty Silvy, to na malowniczej wyspie w postindustrialnych dekoracjach. jak jego centrum dowodzenia, to tak efektowne i niebanalne. jak Bond decyduje o tym, by rozegrać ostateczny pojedynek na pustkowiu szkockim, to tak dobrane krajobrazy, że mucha nie siada, no i budynek w stylu zamkowym, który padnie na licznych wybuchach. jak spotkanie Bonda z Q, to w galerii sztuki, przez co dostajemy przyjemne złamanie terrorsytyczno-polityczno-szpiegowskiej awantury. helikoptery, samochody, motocykle, karabiny, wnętrza, lokalizacje, wybuchy - wszystko ocieka forsą, ale jest to dobrze wydany grosz. i nie widać w tym chęci popisu za wszelką cenę, a raczej dbałość o dobrą robotę z odrobiną pretensji do wystrzałowości. ale ta odrobina, to na plus.

      scenariusz niegłupi, z wątkami które można uznać za realizmem pachnące [próba zdemaskowania listy agentów i destablizacji sytuacji politycznej w kraju poprzez serię zamachów bombowych] chociaż ofk drugorzędny wobec dynamiki akcji.

      pamiętacie ten moment, jak Silva nadlatuje umuzykalnionym helikopterem bojowym ? pomyślałem sobie "gośc ma bezbłędne wejścia". 10 sekund później powiedział to Bond ;]]

      scena, w której pojawia się po raz pierwszy - zjeżdza starą windą - jest nawiązaniem do jakiegoś filmu, ale za chińskiego boga nie mogę sobie przypomnieć, kto miał takie entree... coś Wam się kojarzy może ?..

      i wchodzi z monologiem o szczurach - po prostu klasa. wystylizowany na blond, ze sztuczną szczęką i implantem policzka - i z nieokresloną tożsamością seksualną. idealny szwarcharakter współczesności.

      scena ze "strącaniem kieliszka" - doskonale wymyślona, jakkolwiek cyniczna. do tego doskonale wygrane spotkanie M z Silvą i właściwie Javier Bardem 3 scenami przywłaszcza sobie całe show. mam wrażenie, ze Daniel Craig zupełnie został w jego cieniu. w scenach wzajemnych - kompletnie przyćmiewa go dwuznaczny urok postaci granej przez Bardema. w dodatku ta postać wyposazona jest w coś, co dotąd chyba nie było atrybutem przeciwników Bonda - oni chcieli panować nad światem, Silva kieruje się motywami zemsty, może urażonej dumy, a może zawiedzionej lojalności - wszak to M go swego czasu sprzedała, poświęciła jak pionka na szachownicy strategicznych gier szpiegowskich. jego motywy działania są akceptowalne, na pewnym poziomie.

      dziewczyna Bonda - idealna :] strzela, fika koziołki, goli brzytwą, nosi obcisłe sukienki i ma burzę loków na głowie ;]]

      do tego uśmiercili nieśmiertelną M, ale jak widać sprytnie zakrzątnęli się, aby stratę nadrobić i wprowadzić nową postać bezpośredniego przełożonego Bonda.

      słowem - nie wiem, może ten film jakoś mnie trafił w sprzyjającym momencie, a może po prostu jest tak świetnie skrojony. a może za mało oglądam tego typu kinowych atrakcji, żeby porywać się na oceny. tak czy owak - w gatunku kina sensacyjnego, rzekłbym : doskonałość.



      • grek.grek Re: "Skyfall" - krótko i do rzeczy ;] 08.09.14, 15:48
        o, btw.

        one-liner Q [do Bonda] : "W pidżamie, z poranną kawą, mogę więcej zdziałać w kilka minut na swoim laptopie niż ty przez rok w terenie" - dobre :] new era, Mr Bond. chociaż - ostatecznie 007 udowodnił, że jesli odpowiednio zaplanuje się rozgrywkę, najlepiej w miejscu gdzie technologia nie ma zastosowania, to można ograć nawet największego speca.
        • angazetka Re: "Skyfall" - krótko i do rzeczy ;] 08.09.14, 21:17
          Raduje się serce i gęba mi się śmieje. Cieszę się, że się tak podobał ten Bondzik.
          • grek.grek Re: "Skyfall" - krótko i do rzeczy ;] 09.09.14, 13:18
            :]

            swoją drogą, ciekawe kiedy BOnd zmieni kolor skóry, nie ? jeden przewrót zrobili, obsadzając niewysokiego blondyna, teraz chyba pora na kolejny ? ;]
            • angazetka Re: "Skyfall" - krótko i do rzeczy ;] 09.09.14, 16:26
              Kandydat już jest, Idris Elba, prezencję ma stosowną. Odmłodzony Q, nowy M, więc...
              Choć przyznam, że ja Craiga w tej roli bardzo uważam :)
              • grek.grek Re: "Skyfall" - krótko i do rzeczy ;] 10.09.14, 13:56
                po tym jak Elba zaimponował w "Lutherze" - nie może być innego kandydata. chociaż.... do scen sprintersko-skocznościowych będzie musiał trochę poćwiczyć ;]
    • grek.grek "Erratum" Kultura 20:20 08.09.14, 17:24
      któraś już powtórka, ale - jesli nie widzieliście : warto spróbować.

      o tym jak trudno wrócić do siebie samego i innych, o przebaczeniu, o tym jak cięzko spojrzeć w twarz ideałom, o których sie zapomniało albo nawet je zdradziło. przyprawione nastrojowymi zdjęciami, niespiesznym rytmem, ze świetnymi rolami Ryszarda Kotysa i Tomasza Kota [ilekroć go widzę w akcji, tyle razy wydaje mi się, że to jeden z najbardziej utalentowanych aktorów w Polsce, z nieprzeciętnym potencjałem wcieleniowym i jakimś rodzajem aktorskiej niedefiniowalnej subtelności, którą tak nasysca swoje postaci, że wydają się momentami ważniejsze od tego, o czym jest film].
    • angazetka Toronto - dzień 4 08.09.14, 21:19
      film.onet.pl/recenzje/festiwal-w-toronto-2014-manglehorn-czyli-klucz-do-serca-pacino-recenzja/636fd
      Oraz link po angielsku, z fragmentami różnych recenzji filmu, na który czekam niesamowicie, czyli "Theory of everything" z Eddie'em Redmayne'em w roli Stephena Hawkinga.
      www.radiotimes.com/news/2014-09-08/eddie-redmayne-wins-rave-reviews-as-stephen-hawking-as-theory-of-everything-takes-toronto-by-storm
      • pani_lovett Re: Toronto - dzień 4 08.09.14, 23:42
        Znalazłam krótki artykuł po polsku o filmie "Theory of everything" . Zapowiada się melodramatyczna historia?

        Obraz koncentruje się na relacji astrofizyka Stephena Hawkinga (Eddie Redmayne) z jego pierwszą żoną, Jane Wilde (Felicity Jones). Młoda para poznała się na studiach w Cambridge w latach sześćdziesiątych, a w 1965 roku pobrała się. W wieku 21 lat u naukowca zdiagnozowano stwardnienie zanikowe boczne. Jane opiekowała się mężem do 1991 roku, kiedy to sąd orzekł separację. W 1995 roku Hawking poślubił swoją pielęgniarkę Elaine Mason. Po rozwodzie z Mason w 2006 roku Hawking i Wilde ponownie zbliżyli się do siebie i do dziś są dobrymi przyjaciółmi.

        W obsadzie filmu znaleźli się także Charlie Cox, Emily Watson, Simon McBurney, Harry Lloyd oraz David Thewlis.

        Za kamerą dzieła stanął James Marsh ("Człowiek na linie", "Kryptonim: Shadow Dancer"). Scenariusz, na podstawie wspomnień Jane Hawking, wydanych pod tytułem "Travelling to Infinity: My Life with Stephen", napisał Anthony McCarten.


        film.wp.pl/id,145313,title,The-Theory-of-Everything-zobacz-nowe-zdjecia,wiadomosc.html?ticaid=113697
        • pani_lovett Re: Toronto - dzień 4 PS 08.09.14, 23:50
          Prawdziwa "czarna dziura", czyli kulisy życia Stephena Hawkinga 2013-08-03


          www.polskatimes.pl/artykul/960382,prawdziwa-czarna-dziura-czyli-kulisy-zycia-stephena-hawkinga,id,t.html?cookie=1

        • grek.grek Re: Toronto - dzień 4 10.09.14, 13:47
          dzięki, Barbasiu.
          wygląda na to, że nie będzie to film wjeżdzający zbytnio w głowę bohatera ? raczej bezpieczny ?, a atrakcją zostanie, call it - "popisowa" rola młodego aktora, który wykonał kawał doskonałej roboty odwzorowując postać, jakby nie było, wymagającą gimnastyki fiizycznej i fizjonomicznej opraz wokalnej zapewne.
          • pani_lovett Re: Toronto - dzień 4 11.09.14, 00:07
            Raczej tak. :)
      • grek.grek Re: Toronto - dzień 4 10.09.14, 13:30
        same entujazjastyczne recenzje dla tego aktora od Hawkinga. ile jednak znaczy dobree miejsce prezentacji - Dawid Ogrodnik ponoć w "Chce się żyć" także wypada znakomicie, no ale tam nie grał profesora, a oprócz tego zasięg polskiej sztuki marketingu filmowego nie wychodzi zbyt daleko poza granice lokalnej struktury :]

        kolejny recenzowany film i znów znakomita rola - swoją drogą, jak Siostra wróci, przeczyta i dowie się, że Benedict Cumberbatch wymieniany jest w gronie faworytów oscarowych, to się ucieszy :]
        • angazetka Re: Toronto - dzień 4 10.09.14, 14:26
          Skądinąd Benedict w początkach kariery także grał Hawkinga, w filmie bodaj tylko telewizyjnym. Jeśli obaj panowie dostaną nominacje do Oscarów czy innych Złotych Globów, niewątpliwie będzie to przypominane po wielokroć.

          A propos lokalnej struktury, reżyser "Idy" się ponoć zastanawia, czy nie wystawić np. Agaty Kuleszy jako kandydatki do aktorskiego Oscara.
          • grek.grek Re: Toronto - dzień 4 11.09.14, 13:37
            zdecydowanie tak będzie.

            what ? "zastanawia się" ? tu się nie ma nad czym zastanawiać - tutaj trzeba zakasać rękawy i działać :] doskonały pomysł.
    • pepsic "Brancz" sektakl w Teatrze Telewizji - porażka 09.09.14, 21:19
      Nie trudno zrozumieć przesłanie sztuki, ale trudno pojąć, dlaczego jej bohatrowie posługują sie tak prymitywnym językiem i dlaczego zachowuja sie tak prostacko, że ani przez chwilę nie opuszcza czlowieka poczucie zażenowania. Czy tej historii nie można bylo przedstawic w bardziej zaowalowanje formie? Doprawdy zastanawiam się, w jakich domach bywa Machulski. Bo to, co przedstawił, to patologia w czystej postaci, a jak się domyslam, nie to bylo zamairem do końvca.
      • grek.grek Re: "Brancz" sektakl w Teatrze Telewizji - porażk 10.09.14, 13:41
        świadkowałem innej porażce, Holandia przegrała z Czechami w nogę ;]

        teatr mnie zaciekawia głównie z okazji wystawiania klasyki, te współczesne tematy i stylistyka niespecjalnie zajmujące, może dlatego że to wszystko mielone jest wszędzie indziej, w przekaziorach, w gazetach, w... telenowelach ;]
      • never_never Re: "Brancz" sektakl w Teatrze Telewizji - porażk 10.09.14, 18:26
        rzeczywiście, to był spory zawód jak na premierę Teatru TV
        przy takiej obsadzie tak kompletnie niedopracowany scenariusz...:(
        czasem trafiały się, jak grzybki w barszczu, trafne obserwacje/dialogi (tak, tak, można takie usłyszeć na różnych spędach rodzinnych, to wcale nie patologia ;) ale zgadzam się, że 90% to żenada
        jedyny plus to gra pani Seniuk (bo pani Celińska była jednak obsadzono typowo)
        • pepsic Re: "Brancz" sektakl w Teatrze Telewizji - porażk 10.09.14, 20:30
          Mi chodziło o to, że patologia tkwiła w postaciach na zewnątrz i wewnątrz, wiec żadnego zaskoczenia nie było, bo jakiego innego zachowania można się spodziewać po żulach. Moim zdaniem Machulski przeszarżował za bardzo z epitetami rzucanymi na matki, ich obrażaniem, wyśmiewaniem i pogardzaniem. Może za bardzo napatrzył się na programiki typu "dlaczego ja"? A poza tym, czy doprawdy nie mamy ładniejszych i bardziej obiecujących adeptek teatralnych, i jeszcze ten kretyński toczek;)

          Ps. Skoro już jestem przy głosie.Właśnie oglądam "Wiadomości" po raz pierwszy od lat i czuję sie, jak w PRL. Takiej ilości propagandy i wazeliny pod adresem rządzących i jego popleczników nie powstydziłby się Dziennik Telewizyjny za PRL-u. Na coś takiego mamy płacić haracz przeznaczony na pensyjki i posadki zarządu, pardon abonament? Chociaż nie, Dworak przy okazji zakusów na haracz od firm coś tam bredził o atrakcyjnych programach telewizyjnych. Ktoś wie, o co mu szło?
    • angazetka Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 10.09.14, 11:30
      Czyli recenzja z kolejnego filmu, który muszę obejrzeć (obsada plus temat): film.onet.pl/recenzje/festiwal-w-toronto-2014-the-imitation-game-benedict-cumberbatch-rozszyfrowany/9xn8h
      • grek.grek Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 10.09.14, 13:37
        bez dwóch zdań, Angazetko, wszystkie Twoje zapowiedzi się sprawdzają - czytając opisy kolejnych filmów, większość tytułów wpisuję do notesu, żeby nie zapomnieć, a może nawet poszukać dodatkowych recenzji, kiedy zaczną wchodzić do kin.

        porównując je z tegorocznymi filmami "weneckimi" - zdecydowanie Toronto bierze górę. dzięki za zwrócenie uwagi na ten festiwal, no i jego coverowanie :].
        • siostra_bronte Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 11.09.14, 17:59
          Hej, to ja :))

          Dzieki, angazetko, za linki do relacji z festiwalu!

          Greku, dla mnie Oscary nie sa wazne. Ten coroczny hype z nominacjami jest moim zdaniem przesadzony. I sama nagroda tez stracila na znaczeniu. Kto pamieta nagrodzonych sprzed 2, 3 lat? Nie wspominajac o wczesniejszych.

          Liczy sie dobra rola. Taka recenzja cieszy, ale przyznam, ze trailer, ktory widzialam jakis czas temu, rozczarowal mnie. Film wyglada na zbyt konwencjonalny, bez oryginalnego stempla rezysera. Ale oczywiscie trzeba go zobaczyc, zeby wydac opinie.

          Greku, naprawde masz notes z tajnymi notatkami? :)

          Przepraszam za brak polskich znakow. I znowu to samo, mozna tu wydac majatek na filmy! Resnais, Herzog, Fellini, Lubitsch, Ophuls, Truffaut (ale niestety zwykle bez angielskich napisow), chyba caly Hitchcock i to w przystepnych cenach, ech...Ale kupilam jeden wspanialy film, o ktorym na pewno napisze (o ile Grek mnie nie ubiegnie, hehe). W desperacji kupilam tez "Ludwiga" Viscontiego, w wersji niemieckiej, wiec nie zrozumiem ani slowa, ale kocham ten film, a cena byla bardzo atrakcyjna :)

          Pa! :)



          • grek.grek Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 12.09.14, 14:09
            cześć, Siostro :]

            jak widzę, bawisz się, ale nie zapominasz o filmach, a nawet łączysz jedno z drugiem :]
            same rarytasy klasyczne na półkach.
            i jestem szalenie ciekaw, jaki film wybrałaś do opowiedzenia nam, na co już się
            cieszę. oraz drugą nadzieję, że jeszcze parę filmów do tego jednego dorzucisz :]

            haha, mam tajny notes, ale bez obaw - zapisuję w nich tylko tytuły filmów do obejrzenia. z notesem Irene Adler nie da się go porównać ;]

            trzymaj się z uśmiechem, Siostro :]

            PS : masz rację z tymi nagrodami, coraz częsciej decyduje przemysł, względy takie i owakie, a nie zawsze aktorstwo samo w sobie, a do tego - to prawda, pamięta się raczej tych, którzy nie dostali :] i szukam nazwiska aktora, który dostał Oscara 3 lata temu i faktycznie... nic mi się nie wyświetla :]

          • pani_lovett Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 13.09.14, 18:42
            siostra_bronte napisał(a):

            >Ale kupilam jeden wspanialy film, o ktorym na pewno napisze (o ile Grek mn
            > ie nie ubiegnie, hehe). W desperacji kupilam tez "Ludwiga" Viscontiego, w wersj
            > i niemieckiej, wiec nie zrozumiem ani slowa, ale kocham ten film, a cena byla b
            > ardzo atrakcyjna :)

            He,he,he! :))


            Wracaj, złe drogi skracaj,
            Wracaj, gdzie byś nie była, Rzym czy Krym!
            Wracaj, Bronte, z FILMEM, wracaj!

            www.youtube.com/watch?v=nwVMiDodn5A
            • siostra_bronte Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 13.09.14, 18:46
              Ha, ha! Dzieki, Barbasiu :)
          • pepsic Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 14.09.14, 21:59
            Cześć Siostro:) Co tam w wielkim świecie? A propos przedmiotu wątku. Czy nie uważasz, że Stephane Antiga jest podobny do równolatka Benedicta Cumerbatch'a? Rzecz jasna pan Antiga jest o niebo przystojniejszy.
            :)
            • siostra_bronte Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 16.09.14, 20:06
              Cześć, Pepsic! Jaki tam wielki świat :) Właśnie wróciłam. Ledwo żyję. Podróże, nawet niezbyt odległe zdecydowanie mnie męczą. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

              Wstyd się przyznać, ale kompletnie nie kojarzyłam pana Antiga. Owszem, interesujący, ale uroda to rzecz gustu :)
              • pepsic Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 18.09.14, 19:37
                Z drugiej strony, jakbyś nie wyjechała, to nie doceniłabys domu.

                Ps. A wiesz Siostro, że ja nieraz zastanawiałam się, że voyage odbieram całkiem inaczej i że dodają mi powera, gdziekolwiek i jak skromne by były. Jedynym dyskomfortem jest obawa przed ... chorobą lokomocyjną.
                Ps.2 Stepfane Antiga zyskuje przy bliższym spotkaniu, przynajmniej takie mam wrażenie, jako że nie dane mi było spotkać się face to face;)
      • pani_lovett Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 10.09.14, 23:44
        Ależ pasjonująca i dramatyczna historia!
        Trzeba ten tytuł zapisać - "The Imitation Game" reż. Morten Tyldum (norweski reżyser!).

        Widzisz, Angazetka, jak dobrze, że Ty o Toronto wspomniałaś i nam recenzje podrzucasz.

        :)
        • angazetka Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 11.09.14, 13:27
          :)
          Trzeba zapisać, koniecznie! Bo i temat świetny, i obsada. U nas chyba w styczniu będzie, niechybnie przypomnę ;)
          • pani_lovett Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 12.09.14, 00:05
            Świetnie! Bo zamierzam się wybrać do kina na ten film. Oby tylko pokazywali go u nas.
            • angazetka Re: Toronto - dzień kolejny - z Cumberbatchem! 12.09.14, 11:31
              Z pewnością będą.
    • angazetka Toronto - Aniston 10.09.14, 20:00
      Oczywiście, takich oscarowych typowań będziemy mieć od teraz na pęczki, bo wjeżdżamy w ten sezon, ale...
      hatak.pl/artykuly/oscary-2015-jennifer-aniston-zachwyca-krytykow
      • pani_lovett Re: Toronto - Aniston - doceniona! 12.09.14, 00:09
        Po pokazie w Toronto kreacja Jennifer Aniston została nagrodzona owacją na stojąco. Krytycy rozpływają się w superlatywach. Wielu sądzi, że ten film może być dla niej tym, czym "Monster" był dla Charlize Theron, a "Witaj w klubie" dla Matthew McConaugheya.
        hatak.pl/artykuly/oscary-2015-jennifer-aniston-zachwyca-krytykow
        Czy to pierwsza niekomediowa rola Jennifer Aniston?
        • grek.grek Re: Toronto - Aniston - doceniona! 13.09.14, 15:28
          kiedyś mieliśmy przyjemnośc rozmawiać o "The Good Girl" - Aniston zagrała tam rolę zaledwie mikro-komediową ;] ale fakt, z ról komediowych jest znana. "Przyjaciele" ją zaszufladkowali trochę. a przy okazji "Good Girl" właśnie, wydawało mi się że ma ona potencjał by sprawdzać się w poważniejszych konwencjach.

          "Życiowe rozterki" - pod tym tytułem było o "Good Girl".
          • pani_lovett Re: Toronto - Aniston - doceniona! 13.09.14, 16:21
            "The Good Girl" / "Życiowe rozterki" - romans, dramat. Przeciętna dziewczyna, sprzedawczyni z działu w kosmetycznego w supermarkecie w prowincjonalnym miasteczku, znudzona monotonią życia , małżeństwem wdaje się w romans z nowym pracownikiem marketu.
            Tak! Właśnie! Coś mi świtało w głowie, ale nie mogłam sobie przypomnieć ani filmu, ani tytułu. (mogłam zajrzeć na stronę filmwebu!).

            Pisałeś, że Aniston zagrała zaskakująco dobrze. W "Cake" doczekała się znaczącej roli i dobrze, jak piszą krytycy, wykorzystała tkwiący w niej potencjał.

            Tu Twój tekst:
            forum.gazeta.pl/forum/w,14,150354644,150389939,_The_Good_Girl_2002_r_via_Stopklatka_1_.html


            Dzięki za przypomnienie!
            :)
            • grek.grek Re: Toronto - Aniston - doceniona! 13.09.14, 18:07
              dzięki za pamięć, Barbasiu :]

              pani Aniston, nie wypominając wieku, tym bardziej że jest bardzo ładna, a standardy się zmieniają; poza tym - kobiety po 40-tce, wg mnie, wyglądają zwykle lepiej niż 20 lat wcześniej [o ile same są świadome tego, jaki mają potencjał], ma dobry moment. nie będzie już wiarygodna w jakichś śmiesznawych rólkach a'la "Przyjaciele", ten rozdział ma za sobą. ma szansę zostać rasową aktorką w trochę ambitniejszym repertuarze. bo ma możliwości. zawsze mi się wydawało, że z tej całej ferajny "Przyjaciół", to ona jedna jest w stanie pójśc dalej. wiem, łatwo dzisiaj mówić ;] ale coś mi takiego śmignęło, jak obejrzałem 2 odcinki tego serialu. i w "Good Girl" wyszło, że coś tam jest na rzeczy.

              był jeszcze taki film "Sztuka zrywania" i mimo, że to komedia, to widać było, że czułem, ze jakby to był dramat - ona by to zagrała należycie, potrafiła by się przestroić, w paru scenach nawet miałem wrażenie, że aż ją ciągnęło w stronę przejścia na te rejestry, gubiła lekko ten komediowy tembr grania.

              coś jest z nią na rzeczy :}
              • maniaczytania Re: Toronto - Aniston - doceniona! 13.09.14, 19:04
                hehe, ja też ją bardzo lubię Greku ;)))
                • pani_lovett Re: Toronto - Aniston - doceniona! 13.09.14, 19:21
                  Tak, zawsze ją doceniałaś! :)
              • pani_lovett Re: Toronto - Aniston - doceniona! 13.09.14, 20:04
                grek.grek napisał:

                Ale jak słaba ta pamięć! ;)

                Nie oglądałam serialu "Przyjaciele". Jennifer znam wyłącznie właśnie z komedii.
    • grek.grek Kocham Kino : "Frost/Nixon" 22:40, 2:35 11.09.14, 14:12
      powtórka. kiedyś leciał w TVP1, ale jakoś tak pamiętam, że Dwójka zrobiła mocną konkurencję i może nie wszyscy się skusili. a ja postawiłem na tego charta i nie czuję się przegrany, heh.

      opis leży w archiwum, na wypadek jakbyście jednak nie znaleźli w sobie motywacji, by dziś obejrzeć ;]

      cała rzecz opiera się na faktach, ale jeszcze bardziej w tym oparciu bazuje na tym, co Amerykanie lubią najbardziej, a może i nie tylko oni - na pojedynku dwóch skrajnie odmiennych osobowości i temperamentów. Robert Fros jest brytyjskim medialnym showmanem. Ma osobowość otwartą, uśmiechniętą, łatwo zjednuje sobie sympatię. Richard Nixon, eks-prezydent Ameryki [przepraszam, że tak to piszę jakbyście nie wiedzieli oczywistości, ale zwykle źle dobieram konwencję], jest jego przeciwieństwem - kulturalny, wygładzony, ale przycięzki, skryty, nieufny. fizycznośc obu jegomościów różnice te dodatkowo podkreśla i pogłębia.

      i oto pojawia się koncept żeby Frost zrobił wywiad z Nixonem, który przed kilku laty spadł ze stołka prezydenckiego po aferze Watergate. what ? Frost ? z Nixonem ? facet od zgrywy i komedii ma rozmawiać z politykiem wagi cięzkiej o sprawach wagi jeszcze cięższej ? no way ! a jednak - doszło do tego, a oglądalność tych wywiadów [było ich kilka, coś na zasadzie serialu] była ogromna.

      film pokazuje jak pojawił się pomysł, jak wyglądały negocjacje między zainteresowanymi stronami, jak zaangażowano w to telewizję, a wreszcie jak Frost i Nixon odnosili się do siebie i grali ze sobą zarówno podczas wywiadów jak i przed oraz pomiędzy nimi - bo to była gra, co Frost momentami ze zdumieniem konstatował. Nixon nie przestał być politykiem ani na moment. Frost musi bardzo szybko się uczyć, przystosowac do reguł tej zabawy, co wymaga od niego niemałego wysiłku mentalnego i psychologicznego. on się czuje jak uczniak przed profesorem, jak debiutant w walce z mistrzem, jak naiwniak w pojedynku ze starym wyjadaczem. musi zapanować nad własną słabością. zatem, jest to też film o tym, że facet który w TV był dotąd symbolem beztroski i łatwości wchodzenia w role - nagle traci te atuty i mozolnie, od zera, musi budować je na nowo, pod nowe wyzwanie, jakiego dotąd nie doświadczył.

      obie postaci są odegrane pierwszorzędnie i żadna nie budzi negatywnych skojarzeń, raczej zaciekawienie, zwłaszcza z powodu kontrastu jaki jest pomiędzy nimi. i reżyser Ron Howard mądrze tym pokierował, wychodząc z założenia, że nie trzeba Nixona sprowadzać do parteru, bo w ten sposób można tylko popsuć główną atrakcję filmu. nalezy oddać mu głos, pokazać jego kulturę osobistą, a zarazem złamać to jego naturą wojownika, który całe życie politykował i ten wywiad, występ, też traktuje jak wojnę, a swojego oponenta - jako przeciwnika, którego trzeba zdominować i pokonać.

      wywiad ma być o różnych rzeczach, ale Frosta i jego ekipę obchodzi tak naprawdę jedno : czy Nixon przyznaje się do winy w sprawie Watergate ? o to tutaj chodzi. to chcą od niego wydobyć, a żeby wydobyć - muszą jakoś tego wybitnego i inteligentnego polemistę sprowokować.

      nie zdradzam tutaj za wiele :], więc się nie obawiajcie, Czcigodni, film wciąga na tyle że nawet jesli zapamiętacie coś tam z mojej pisaniny, to i tak zapomnicie oglądając.

      swoją drogą, TVP 2 pobiła rekord świata - pokazała zwiastun "Frosta..." i w tymże zwiastunie zamieściła najważniejsze pytanie i odpowiedź jakie padają w całym filmie. ofk, wypowiedziane bez kontekstu, bez rytmu filmu, może nie mają one specjalnej wagi, ale mimo wszystko - jest to żenujące. widz który skusi się na obejrzenie, będzie to zdanie pamiętał, i w końcu kapnie się, ze skoro dotąd nie padło, to musi paść w scenie kulminacyjnej, a jeśli dodatkowo zorientuje się o co chodzi w całej intrydze - to będzie wiedział zawczasu jaka jest puenta.

      w razie czego, czym prędzej wyciszcie nagłośnienie :]]

      ale - poza rzeczywiście świetną sekwencją wywiadową, najlepsze - wg mnie - są sceny rozmów i spotkań obu bohaterów, ta gra osobowości, podchody psychologiczne, poznawanie się, wygrywanie róznic temperamentów i nagłe nieoczekiwane ujawnienia niespodziewanych talentów i cech charakteru.

      nagadałem się... więc krótko ;] : dobry film, warto skoczyć.
      • siostra_bronte Re: Kocham Kino : "Frost/Nixon" 22:40, 2:35 11.09.14, 18:03
        Szkoda, ze nie moglam obejrzec tego filmu. Twoja recenzja byla bardzo zachecajaca.
        • grek.grek Re: Kocham Kino : "Frost/Nixon" 22:40, 2:35 12.09.14, 14:10
          bez obaw, Siostro, z pewnością będą jakieś powtórki :]
      • mozambique Re: Kocham Kino : "Frost/Nixon" 22:40, 2:35 12.09.14, 09:24
        nagrałam se
        będę oglądać
        • grek.grek Re: Kocham Kino : "Frost/Nixon" 22:40, 2:35 12.09.14, 14:12
          no to teraz bez recenzji aka zestawu wrażeń i opinii własnej Cię nie wypuścimy, a przynajmniej ja ;]
    • grek.grek "La rancon de la gloire" ;] recenzja w kontekście 11.09.14, 17:02
      film jak film, ale ciekawe czy słyszeliście o historii, na której został oparty pomysł nań ? :] [mnie szczerze rozbawiła, chociaż może nie powinna... haha]

      tym bardziej szkoda, że - opierając sie na recenzji - film nie jest najwyższych lotów.
      ale, kto wie - może ktoś kiedyś wykorzysta ten koncept, żeby wykręcić coś godnego idei.

      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=19078
      • pani_lovett Re: "La rancon de la gloire" ;] recenzja w kontek 11.09.14, 23:54
        "Porwać dla okupu dopiero co zmarłego Chaplina" - ale historia! :))) / i mnie rozbawiła/

        Pierwszy raz słyszę o tej historii!? I tak mnie zaintrygowała, że zaczęłam szukać informacji w necie na ten temat i ... znalazłam fragment świetnego artykułu z Tygodnika Nadwiślańskiego (wielka szkoda , że nie ma całości ). I proszę , co się okazało. Mózgiem tego przestępstwa był nasz rodak! :)) 24-letni Roman W., mechanik samochodowy ze Stalowej Woli.
        To Polski reżyser powinien był wziąć taki cudny temat na warsztat i nakręcić dobrą czarną komedię, która pewno zyskałaby rozgłos w świecie. :)

        tyna.info.pl/swojska-makabreska/

        Aleś znalazł nam film, historię! :)
        • pani_lovett Re: "La rancon de la gloire" ;] recenzja w kontek 12.09.14, 23:29
          Mózgiem porywaczy był nasz człowiek. Polacy mają moralny obowiązek nakręcić o tym film, nieprawdaż? ;)
        • grek.grek Re: "La rancon de la gloire" ;] recenzja w kontek 13.09.14, 15:31
          haha, nasi tam byli :]]

          kapitalna historia, w sam raz na film. czy to nie znamienne, że wpadli na to Francuzi, a nie Polacy ? który z polskich reżyserów odważyłby się światu przypomniec, że mamy na koncie tak niecodzienny incydent ? hehe.
          czyżbyśmy tradycyjnie nie umieli śmiać się z własnej historii ? :}

          a swoją droga, słyszałaś o tym, że wg najnowszych ustaleń Kuba Rozpruwacz był Polakiem ? ;]

          • pani_lovett Re: "La rancon de la gloire" ;] recenzja 13.09.14, 17:03
            He,he,he! Właściwie wcale mnie to nie dziwi. Polacy zawsze bardzo pomysłowi byli. ;)

            Tak, to kapitalny temat na film, komedię, komediodramat, który przecież mógłby zyskać szeroki rozgłos ze względu na osobę Chaplina. :)
            Aż odwagi wymagałoby podjęcie tego tematu przez polskiego reżysera? Dlaczego tak myślisz? Temat przecież w żaden sposób nie jest niebezpieczny!?
            Wielka szkoda, że żaden z Polaków, z polskich reżyserów (Machulski?) nie podjął się zrobienia filmu o tej historii.
            Teraz już przepadło, wszyscy będą myśleć, że to Francuzi porwali trumnę. ;/


            Strasznie chciałabym poznać całą historię. Spróbuję napisać do Tygodnika Nadwiślańskiego i poprosić o przysłanie mi, jeśli to możliwe, drugiej części artykułu o sprawie porwania trumny Chaplina.

            Tak! Tak! :)) Słyszałam! Nazywał się Kośmiński i był polskim Żydem.

            Piszą o tym w Wyborczej.

            wyborcza.pl/1,75477,16603389,Kuba_Rozpruwacz_byl_Polakiem___Zdemaskowalismy_go.html
            Według nowych badań DNA najsłynniejszym seryjnym mordercą w historii mógł być chory psychicznie polski imigrant żydowskiego pochodzenia - Aaron Kośmiński.

            Kośmiński uciekł do Wielkiej Brytanii w 1880 r. W czasie, kiedy Kuba Rozpruwacz polował na swoje ofiary, pracował w Whitechapel jako fryzjer. Według danych z tamtego czasu chorował na schizofrenię. W lutym 1891 r. po raz pierwszy zamknięto go w zakładzie dla chorych psychicznie. W jednym z takich ośrodków zmarł w 1899 r.



            Dowodem, który teraz ma obciążać Kośmińskiego, jest zakrwawiony szal, który miał należeć do jednej z ofiar Kuby Rozpruwacza, Catharine Eddowes. W 2007 r. kupił go na aukcji w Bury St Edmunds brytyjski biznesmen Russell Edwards, którego od lat fascynowała zagadka mordercy. Wiedział, że XIX-wieczni śledczy Scotland Yardu podejrzewali Kośmińskiego, ale nie mieli przekonujących dowodów. Szal miał być zabrany z miejsca zbrodni przez sierżanta Amosa Simpsona, który podarował go żonie. Kobieta, kiedy zobaczyła ślady krwi, nie chciała go nosić. Szal został schowany i przeleżał kilka pokoleń, aż siedem lat temu trafił pod młotek.



            • grek.grek Re: "La rancon de la gloire" ;] recenzja 13.09.14, 17:53
              jak Pawlak i Kargul z pastowanym prosiakiem udającym dzika ;]

              wiesz jak w Polsce jest, łatwo dostać po łapach za "antypolonizm" choćby nawet w dowcipie czy historii komicznej.

              haha, "Francuzi porwali trumnę" ;]
              ale, skoro im nie wyszło, to może za 2-3 lata będzie znów dostępna na rynku.

              świetnie, Barbasiu, jeśli się zdecydujesz, koniecznie napisz co z tego wyszło.

              chyba jakiś sfiksowany fanatyk moralności, niczym JOhn Doe z "Siedem" :]
              zabijał w końcu prostytutki, a u nas do dziś ta profesja budzi negatywne skojarzenia i
              odruchy nawracania, z powodu zmiany obyczajów na szczęscie bez użycia kija i miotły.

              • pani_lovett Re: "La rancon de la gloire" ;] recenzja 13.09.14, 19:20
                Cześć, Greku! :)

                > wiesz jak w Polsce jest, łatwo dostać po łapach za "antypolonizm" choćby nawet
                > w dowcipie czy historii komicznej.

                Czułam, że o to Ci chodzi. Tak, masz rację. Niemniej uważam, że to infantylne myślenie i nie należy się nim przejmować.

                > haha, "Francuzi porwali trumnę" ;]
                > ale, skoro im nie wyszło, to może za 2-3 lata będzie znów dostępna na rynku.

                Oby! ;))

                Właściwie już nie muszę zwracać się z prośbą o ciąg dalszy, właśnie znalazłam w innym miejscu całą opowieść, łącznie z pełnymi nazwiskami obu panów. :)

                facet.interia.pl/obyczaje/historia/news-czarna-komedia-ze-zwlokami-chaplina,nId,448867
                4 mar 2010
                Czarna komedia ze zwłokami Chaplina

                Dokładnie 32 lata temu, 2 marca 1978 r., Polak i Bułgar wykradli z grobu na jednym ze szwajcarskich cmentarzy trumnę. W środku niej znajdowały się zwłoki nie byle kogo, bo samego Charliego Chaplina. Porywacze zażądali za zwrot ciała pokaźnego okupu...

                Charles "Charlie" Spencer Chaplin - brytyjski aktor, reżyser, scenarzysta, producent oraz kompozytor muzyki filmowej - w dalszym ciągu jest jedną z najlepiej rozpoznawanych postaci światowego kina. Choć od momentu jego aktorskiego debiutu minął już blisko wiek, grana przez niego postać Trampa - niskiego włóczęgi z manierami dżentelmena, ubranego w przyciasną marynarkę, za duże spodnie i olbrzymie buty, z nieodłącznym melonikiem, bambusową laseczką i wąsikiem - także dziś wywołuje salwy śmiechu.

                Życie nie zawsze do śmiechu
                Osobiste życie Chaplina nie było jednak tak śmieszne, jak jego filmy. Jego rodzice tuż po narodzinach Charlesa (16 kwietnia 1889 r.) rozwiedli się i jako małe dziecko trafił on z matką, także aktorką, do przytułku. Często chorował. Mimo to już w wieku 5 lat występował na teatralnych deskach, gdzie zastępował schorowaną - nie mniej niż o sam - matkę. Potem wyjechał do USA, gdzie dzięki swoim umiejętnościom improwizatorskim zdobył - dość przypadkowo, gdyż kreacja Trampa została wymyślona przez niego na poczekaniu - sławę. Sukces aktorski, a potem także reżyserski, i związane z nimi popularność oraz pieniądze, nie sprawiły, że Chaplinowi żyło się łatwiej. Wręcz przeciwnie, mnożyły się oskarżenia o pedofilię, sprzyjanie komunistom... Po tym, jak władze USA odmówiły mu wydania ponownej wizy, osiedlił się z rodziną w Szwajcarii. Zmarł w Boże Narodzenie 1977 r., w Corsier-sur-Vevey, wiosce nad Jeziorem Genewskim. Pochowano go na miejscowym cmentarzu, skąd dwa miesiące później trumna z jego ciałem zniknęła z grobu...

                Tysiące dolarów za ciało Chaplina
                Z wdową po Chaplinie skontaktowała się telefonicznie osoba, która zażądała 600 tys. dolarów za zwrot zwłok. Mężczyzna ten mówił z mocnym słowiańskim akcentem. Oona Chaplin, która była czwartą żoną Charliego, odmówiła zapłaty okupu twierdzą, że jej mąż uznałby takie żądania za "absurdalne". Wielotygodniowe rozmowy telefoniczne, które prowadziła także córka Chaplina - Geraldine, nie przynosiły efektów. Osoby, które ukradły trumnę ze zwłokami słynnego aktora, zniecierpliwione czekaniem zaczęły nawet grozić dwójce najmłodszych, spośród ósemki dzieci Charliego i Oony.

                W trakcie dwumiesięcznego śledztwa policja podsłuchiwała telefon w domu Chaplinów oraz obserwowała ponad 200 budek telefonicznych w regionie. Działania te wystarczyły, by doprowadzić śledczych do dwóch mechaników samochodowych: Polaka Romana Wardasa oraz jego bułgarskiego pomocnika - Gantscho Ganeva. Porywacze zostali aresztowani 17 maja 1978 r. i jeszcze tego samego dnia wskazali policjantom miejsce, gdzie zakopali trumnę z ciałem Charliego Chaplina - w polu kukurydzy, niespełna dwa km od domu Chaplinów w Corsier-sur-Vevey.

                Historia kradzieży trumny...
                ...ze zwłokami Chaplina została opowiedziana także w czarnej komedii - "Charles Chaplin's body".

                Tylko dla zysku
                W grudniu 1978 r. Wardas i Ganev zostali skazani za zbezczeszczenie zwłok oraz próbę wymuszenia. Imigranci z Europy Wschodniej tłumaczyli, że wykradli trumnę z ciałem sławnego aktora i reżysera, gdyż liczyli, że okup, jaki zapłaci za nią rodzina, rozwiąże ich problemy finansowe. Polaka, który był inspiratorem i mózgiem całej operacji, skazano na cztery i pół roku ciężkich robót. Natomiast Bułgarowi, który był opóźniony w rozwoju - i jak wnioskowała obrona - miał zaburzone postrzeganie dobra i zła, wymierzono karę 18 miesięcy w zawieszeniu. W trakcie procesu Wardas przyznał, że na pomysł wykradzenia trumny wpadł po przeczytaniu artykułu prasowego opisującego podobne zdarzenie we Włoszech.

                Zwłoki Charliego Chaplina pochowano ponownie na cmentarzu w Corsier-sur-Vevey tylko w lepiej zabezpieczonym przed kradzieżą grobie. Trumnę ze szczątkami słynnego Trampa przykrywa obecnie betonowy blok o grubości 1,8 m.

                Marcin Wójcik



                No proszę, okazuje się, że wcześniej powstał już film opowiadający tę historię, krótki, 30-minutowy film - "Charlie Chaplin's Body (2007) w reż. Jeffa Boama!?

                www.imdb.com/title/tt1387140/



                Tu jeszcze wklejam linki do zacnego blogu angielskiego pisarza Gilesa Miltona, który opisuje tę historię:
                surviving-history.blogspot.com/2012/12/stealing-charlie-chaplin-macabre-grave.html

                > chyba jakiś sfiksowany fanatyk moralności, niczym JOhn Doe z "Siedem" :]
                Yes. Schizofrenik.
                • pani_lovett Re: "La rancon de la gloire" ;] recenzja 14.09.14, 13:49
                  Sprytny, bystry młody Polak i tępawy Bułgar to fantastyczna filmowa para. :)
                • grek.grek Re: "La rancon de la gloire" ;] recenzja 16.09.14, 14:31
                  prawdziwy Sherlock z Ciebie, Barbasiu, jak Ty to wszystko! znalazłaś... :]

                  zabawna historia, z trumną w tle, pewnie Chaplin porządnie by się uśmiał, gdyby mógł.

                  czyli, jednak nie był to autorski pomysł porywaczy. ciekawe czyją trumnę porywali Włosi, którzy, jak się okazuje, byli pionierami w tej sztuce "łatwego zarabiania pieniędzy" ? :]

                  "policja obserwowała 200 budek telefonicznych w regionie" - to się nazywa akcja zakrojona na szeroką skalę :]

                  dzięki !
    • grek.grek "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 22:25/2:55 11.09.14, 17:14
      ha, okazuje się, że i tym razem "Frost/Nixon" ma konkurencję w samej TVP.

      "Człowiek na linie", to jest rewelacyjny dokument o francuskim linoskoczku Philippe Petit - w 1974 facet przeszedł na linie rozwieszonej pomiędzy wieżami World Trade Center, czyli jakos tak pół kilometra nad ziemią. Nie miał oczywiście żadnego zabezpiecznia [poza paczką prezerwatyw w kieszeni... to nie moje, to Roberta Górskiego ;))].

      wciągająca po uszy historia, raz - człowieka, dwa - grupy ludzi, którzy mu dzielnie pomagali, aby ten wyczyn mógł stać się ciałem, trzy - całej eskapady jaką wykonali w tym celu.

      sami rozumiecie, że to nie takie proste - wleźć na WTC, rozwiesić liny, któree muszą mieć odpowiednie naprężenie, przy ustalaniu którego należy brać pod uwagę pogodę, prędkośc wiatru, zjawiska atmosferyczne a'la deszcz etc., a potem łazić sobie jakby nigdy nic. budynek jest chroniony [znaczy się - był], a policja reaguje szybko na takie próby naruszania porządku publicznego.

      ale co ja będę Wam niezbornie nawijał makaron na uszy... tutaj nawinąłem go trochę więcej ;]] - uprzedzam, że są spoilery, chociaż finał tej historii jest znany i nie o niego tutaj chodzi, ale o te smaczki, które do niego doprowadziły. a samo przejście... no cóż, jest to moment... wzruszający, naprawdę - tak jest pokazany, tak jest umuzykalniony, tak jest opisany słowami i tak jest komentowany przez świadków, nawet tych w mundurach, którzy musieli zawinąć Phillipe'a :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,142900311,143464408,_Czlowiek_na_linie_Man_on_wire_dokument.html
      • pani_lovett Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 22:25/2: 12.09.14, 00:04
        Innym razem nadrobię zaległości / choć właściwie znam te filmy, z Twoich opowieści :)/.

        W ostatnich dniach niewiele oglądałam. W poniedziałek załapałam się na "Brancz"( Muszę się dopisać jutro do podwątku Pepsic). Potem już pawie nic nie oglądam. Przegapiałam, nad czym ubolewam, w niedzielę i we wtorek nowy serial "Z pamiętnika położnej" w TVPuls! Ktoś oglądał? Greku? :) Taki ciekawy temat?

        O "Hannibalu " też jutro słówko.





        >Nie miał oczywiście żadnego zabezpiecznia [poza paczką prezerwatyw w kieszeni... to nie >moje, to Roberta Górskiego ;))].

        Hehehe! :)))
        • grek.grek Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 22:25/2: 12.09.14, 14:26
          Barbasiu, "Człowiek na linie" - wart jest obejrzenia, zaprawdę powiadam Ci :]]

          obowiązki ?
          niestety, nie oglądałem.

          Czesi zaczęli 3 serię "FOrbrydelsen", którą nam tutaj efektownie Pepsic i Siostra anonosowały, a nawet wprowadziły nas w pierwsze odcinki. dzisiaj pokazują 2 odc., więc - też jestem na wstecznym ;]

          o, obejrzałaś "Hannibala" - miałem taką nadzieję :] czekam z ciekawością na Twoje wrażenia.

          • pani_lovett Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 12.09.14, 23:38
            Obejrzę, Greku, na pewno, daję Ci słowo. :)

            Yes.

            A wiesz, że zastanawiałam się niedawno, czy w sezonie jesiennym pojawi się "FOrbrydelsen"!? Greku, dlaczego nie oglądałeś pierwszego odcinka? Zamierzasz trochę poopowiadać tu o 3 sezonie? Mi? Mnie? Oprócz Ciebie, tylko ja nie widziałam tego sezonu.

            Jutro. :/
            • grek.grek Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 13.09.14, 15:26
              świetnie :] bedę się rozglądał za Twoją recenzją z wrażeniami.

              pierwsze 2 odcinki będę chyba nadrabiał w sieci, a potem spróbuję oglądać na bieżąco.
              mam nadzieję, że gdzieś są... w innym języku niż duński ;]

              stay cool :]
              • pani_lovett Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 13.09.14, 17:14
                > świetnie :] będę się rozglądał za Twoją recenzją z wrażeniami.

                Wszystko wspaniale opisałeś w swojej recenzji, więc nie wiem, czy będę miała coś do dodania.

                Rzuciłam właśnie okiem na strony serialowo-filmowe i obawiam się, że mogą być duże trudności ze znalezieniem w necie 3. sezonu Forbrydelsen w polskiej wersji językowej lub choć z napisami. Mam nadzieję, że gdzieś znajdziesz.
                • grek.grek Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 13.09.14, 17:48
                  haha ;] napisz tak po prostu, co sądzisz, nieważne czy ja tam o czymś pisałem i o czym.

                  może być język angielski, Barbasiu :] z grubsza się połapię, hehe.
                  • siostra_bronte Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 13.09.14, 17:58
                    To ja sie wtrace. Trzecia seria jest slaba, dlatego o niej nie pisalam. Intryga kryminalna malo wciagajaca, chociaz chodzilo o porwanie dziecka, a formula wyraznie sie wyczerpala. W porownaniu z genialna pierwsza seria i znakomita druga to duze rozczarowanie. Jezeli ogladac to tylko dla Sophie Grobel.
                    • grek.grek Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 14.09.14, 17:30
                      dzięki, Siostro :]

                      niestety, miałem i mam obawy, bo już w II serii momentami wydawało się, że ten schemat nadwereża się co nieco. umykało to wrażenie pod energią doskonałego scenariusza, ale tak sobie myślałem, czy ewentualna III seria to nie będzie za wiele.

                      Twoja opinia mnie niepokoi, ale... mam nadzieję spróbować jak to działa i ewentualnie coś dopowiem, może nawet będę polemizował z Twoją recenzją :]
                      • siostra_bronte Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 17.09.14, 17:09
                        Kto wie, może będziesz miał inne zdanie :) Ale naprawdę brak tu emocji i suspensu, do tego za dużo schematów które już znamy, z dosłownymi cytatami typu "skupmy się na kampanii" w wątku politycznym. Niestety, słabo to wyszło. Jestem ciekawa Twojej opinii.
                        • grek.grek Re: "Człowiek na linie" powtórka w TVP1, 18.09.14, 17:47
                          dzięki, Siostro :]

                          dam znać :]
    • angazetka Toronto - Mia Wasikowska jako Emma Bovary 12.09.14, 11:35
      film.onet.pl/recenzje/festiwal-w-toronto-2014-madame-bovary-czyli-jak-latwo-docenic-feminizm-recenzja/njq72
      • pani_lovett Re: Toronto - Mia Wasikowska jako Emma Bovary 12.09.14, 23:44
        Ho,ho! Taka młoda aktorka, a już Emmą Bovary została!

        Bardzo zdolna dziewczyna, ale wygląda jak przeciwieństwo Emmy Bovary. Taka rola to dopiero wyzwanie.

        Ciekawam bardzo, co piszą w recenzji o tej roli. Jutro będę czytać.
      • grek.grek Re: Toronto - Mia Wasikowska jako Emma Bovary 13.09.14, 17:58
        z recenzji wynika, wg mnie, że ten film jest z pietyzmem i świadomością rzemiosła zrobiony, ale ja tak sobie myślę - po co znów sięgać po klasyczne dzieło, skoro nie chce się go w jakiś sposób pogłębić, odczytać na nowo, dodać czegoś od siebie ?

        "Pano BOvary" ma już świetną adaptację Chabrola z Isabelle Huppert. klasyczną. i tej klasyki nie sposób przeskoczyć, bo jest znakomita.

        postać i historia inspirują nadal, ale może lepiej by było "na motywach Pani BOvary" przedstawić wariację albo interpretację jakiegoś wątku, zamiast atakować oryginał ?
    • grek.grek "Kobieta bez głowy [Headless woman]" via Kultura 13.09.14, 16:52
      kooprodukcja hiszpańsko-włosko-francusko-argentyńska z 2008 roku.

      oglądaliście może wczoraj ?

      dziwny film z tajhemnicą i głęboką psychologią. z dziwną, przewrotną być może, puentą. a może tak mi się tylko wydaje ?

      atrakcyjna pani około 50-tki jedzie autem i uderza w coś. nie wie - w co. i nie chce wiedzieć. zatrzymuje auto, ale nie wyłącza silnika. zastyga w zastanowieniu, można sądzić, ze gorączkowym, aczkolwiek bez histerii. w zupełnej ciszy.

      po chwili... rusza dalej. kamera cały czas śledzi jej twarz, z boku. po jakimś czasie zatrzymuje się. wysiada z auta, wyraźnie poruszona i wewnętrznie roztrzęsiona. widać jak stoi przy poboczu. zaczyna padać deszcz.

      po powrocie do domu, jak można się spodziewać - okazuje się, że jest to żona szanowanego doktora, matka, sama pracuje jako stomatolog. i przechodzi akuratnie badania, chyba onkologiczne.

      następuje sekwencja normalnych scenek z życia codziennego, aczkolwiek przesycona jej wyraźnym rozproszeniem wewnętrznym, widać że nie umie ona przestać myśleć o tym, co się wydarzyło na drodze. jest przekonana że zabiła kogoś. seks z mężem, spotkania z przyjaciółkami, przegląd dziecięcych zębów w szkole... wszedzie towarzyszy jej ta myśl. świetnie gra to pani aktorka.

      wreszcie pęka. mówi męzowi "chyba kogoś zabiłam..." i opowiada mu całą historię. mąż pociesza ją, że to na pewno było zwierzę, bo gdzie tam człowiek na takiej bocznej drodze przez pustkowie. jadą w to miejsce, gdzie całe zdarzenie się rozegrało - nic nie znajdują.

      na wszelki wypadek mężulo uruchamia dyskretnie swoje kontakty i udaje się mu ustalić, że policja nie odnotowała tamtego dnia żadnych zgłoszeń o znalezieniu jakiegokolwiek ciała. to ją trochę podnosi na duchu.

      ale na pewien czas tylko. któregoś dnia wraz z córką i przyjaciółką jedzie tą samą drogą do sklepu ogrodniczego, po jakieś sadzonki i inne rzeczy. niby mimochodem ogrodnik przodowy, właściciel tej firmy chyba, mówi że jeden z chłopców, jego pracowników, od pewnego czasu nie przychodzi. nie wiadomo, co się z nim stało. zaczyna coś świtać...

      w drodze powrotnej mijają policję i resztę kawalerii, która wydobywa jakieś ciało z pobliskiego jeziora czy stawu, czy jakiegoś innego akwenu wodnego. czy to ciało zabitego przez nią chłopca ? a może w ogole nikogo nie zabiła ?

      znów wracają niepokoje i strachy. wyrzuty sumienia. i znów ją mąz musi pocieszać, że wtedy nic się nie stało. i te jej badania się ciągle odbywają, na okoliczność raka czy choroby mózgu ?

      bohaterka zmienia kolor włosów. z blond retro na black retro. dobre retro :], to tak btw. a potem odwiedza... hotel - a w tym hotelu koniecznie chce się dowiedzieć o tamten wieczór, tamten kiedy miała wypadek. i czy pokój hotelowy numer taki-i-taki był wynajmowany. recepcjonistka, kilkakrotnie przez nią proszona o ponowne sprawdzenie, odpowiada, ze z całą pewnością pokoju nikt nie wynajmował. a do tego, w międzyczasie, pani bohaterka dowiaduje się, że tamtego dnia w ogole deszcz nie padał. a przecież kiedy wychodzi ona z auta - deszcz zaczyna mocno lać...

      w ostatniej scenie, wraz z męzem bohaterka idzie na jakieś przyjęcie. wydaje się rozluźniona nieco bardziej i rozmawia z jakimiś koleżankami...

      nie wiem, czy ja coś przegapiłem ? można ona po tym wypadku zameldowała się w hotelu ? po cóż innego by sprawdzała informacje o wynajmowanym pokoju ?

      wszystko do tzw. kupy wyświetlać by mogło - wraz z tytułem filmu - że ma ona jakiegoś raka mózgu, albo początki alzhaimera, i że to wszystko się jej przywidziało, z powodu choroby.

      byłoby to ciekawe zakończenie, bo z jednej strony - bohaterka mogłaby odetchnąc z ulgą : nie zabiła nikogo, nie pójdzie siedzieć, nie musi się martwić o sumienie, z drugiej... jest chora, możloiwe że ciężko.

      help me :]] może nie powinno być odpowiedzi ? może na tym to właśnie polega ? arthouseowe kino bez takiej błahostki jak banalnośc wyjaśnienia ?

      doskonałe, wg mnie, zdjęcia, dyskretne, czujne, uczestniczące. sceny zaaranżowane tak, aby zawsze w centrum był wyczuwalny podskórnie niepokój bohaterki, granej znakomicie przez Marię Onetto, na jej mowie ciała opiera się cały film. na pewno jest tajemnica w tym filmie i ta tajemnica jest świetnie ogrywana przez zdjęciarza, a pani reżyserka [Lucrecia Martels] ma świetny instynkt.

      nie tylko poniższy trailer, ale i same tylko nagłówki recenzji ze światowych mediów wskazują, ze film zaciekawił :
      www.youtube.com/watch?v=J31Fha1qElA
      u nas, na Filmwebie 4,6 na 10 ;]

      tak czy inaczej, świetnie że TVP Kultura wypełnia misję pokazując tak niebanalne, nieoczywiste filmy.
      • pani_lovett Re: "Kobieta bez głowy [Headless woman]" via Kult 13.09.14, 20:37
        Niestety nie oglądałam! Brzmi szalenie intrygująco. Poszukam jakichś informacji na temat tego filmu, może znajdę wypowiedzi reżysera, twórców. I will help You! ;)
        Choć Twoja próba interpretacji przekonuje mnie. Podoba mi się ta niejednoznaczność, nierozstrzygalność historii.

        Być może nie tyle ważne jest tu samo rozwiązanie historii, ile emocje jakie targają bohaterką filmu - niepewność, poczucie winy, niepokój.

        /Film jest na Z.../


        > u nas, na Filmwebie 4,6 na 10 ;]
        Oceną na filmwebie nigdy się nie przejmuję.
        • grek.grek Re: "Kobieta bez głowy [Headless woman]" via Kult 14.09.14, 17:27
          thank You :]

          może spróbuję raz jeszcze obejrzeć, dokładnie to wszystko prześledzić. trwa 85 minut, nie jest to jakiś nadmierny wydatek czasowy.

          może i Ciebie dopadnie chęć, by obejrzeć..? :]
          • pani_lovett Re: "Kobieta bez głowy [Headless woman]" 14.09.14, 17:45
            Tak, zamierzam obejrzeć. :)
      • pepsic Re: "Kobieta bez głowy [Headless woman]" via Kult 14.09.14, 19:38
        To może ja spróbuję, ale uprzedzam film oglądam jakiś czas temu, więc w razie co, trudno będzie mi polemizować, a ponadto moja wersja różni się w znaczący sposób od Twojej. Bohaterka potrąciła chłopaka wracając ze schadzki hotelowej z kochankiem. Chłopak prawdopodobnie jeszcze żył i doczołgał się do kanału, mógł być również wrzucony siła rozpędu przez następny pojazd. Małżonek, szanowany obywatel chcąc uniknąć skandalu przekupił obsługę w hotelu i zatarł ślady. Ale być może zrobił to z chęci uzyskania pełnej władzy nad nią. Coś mi kołacze po głowie, że w szpitalu przeprowadził podobna akcję zacierając ślad po jej wizycie.
        • grek.grek Re: "Kobieta bez głowy [Headless woman]" via Kult 15.09.14, 15:01
          świetna interpretacja, Pepsic :]
          właśnie dlatego, że jest oryginalna i inna niż mnie się tam wymodziło.

          nastawiam się na obejrzenie tego filmu jeszcze raz, więc dam znać jak wypadly... oględziny.
          • pepsic Re: "Kobieta bez głowy [Headless woman]" via Kult 15.09.14, 18:18
            W taki razie przyznaję , że Twoja całkiem prawdopodobna wersja zachwiała moją pewnością i wzbudziła wątpliwości. Dlatego przy sposobności chętnie rzucę okiem, tym bardziej, że klimaty godne.
    • maniaczytania Strażnicy Galaktyki - czyli prosto z kina ;) 13.09.14, 19:09
      bardzom już spóźniona z tym filmem, ale udało się jeszcze w kinie go złapać. Fajny, ale ne jest do końca moją bajką i w moim odczuciu na końcu tych innych marvelowskich produkcji. Świetnie, genialnie wręcz dobrana muzyka; bardzo przyzwoici aktorzy (Lee Pace nie do poznania, a szkoda- taki przystojny aktor ;) ), sporo humoru, ale ... X-meni to to nie są ;)
      I jeszcze jedna rzecz, do tej pory jakoś mało na to uwagę zwróciłam, ale w dubbingu lepiej słychać - jak Paweł Małaszyński sepleni, rany, jak mnie to denerwowało, zwłaszcza, że podkładał głos głównemu bohaterowi ...
      • grek.grek Re: Strażnicy Galaktyki - czyli prosto z kina ;) 14.09.14, 17:34
        dzięki za głos naocznej świadkini :]

        wyspecjalizowałaś się na odcinku science fiction stories, Maniu :] niebawem będziemy u Ciebie konsultować ten rodzaj kina.

        wczoraj TVN miał "Thora" w ramówce. widziałem że obsada niezła, ale nie udało mi się obejrzeć. powinienem żałować ? :]
        • angazetka Re: Strażnicy Galaktyki - czyli prosto z kina ;) 14.09.14, 18:38
          Też donosiłam o "Strażnikach", ej!
          A "Thor" pozostaje nadal moim ulubionym filmem ze stajni Marvela. Za obsadę, za Branagha za kamerą, za komiksową szekspirowskość i za Chrisa Hemswortha w kraciastej koszuli.
          • maniaczytania Re: Strażnicy Galaktyki - czyli prosto z kina ;) 14.09.14, 18:43
            pamiętam, że donosiłaś, czytałam :), ale się przyznam - nie chciało mi się teraz szukać, żeby się tam dopisać ;) shame on me :)

            "Thor" moim ulubionym nie jest, a Chrisa wolę bez koszuli w dwójce ;)
          • grek.grek Re: Strażnicy Galaktyki - czyli prosto z kina ;) 15.09.14, 13:42
            kajam się...

            "szekspirowość" - to dobrze brzmi. dzięki :]
        • maniaczytania Re: Strażnicy Galaktyki - czyli prosto z kina ;) 14.09.14, 18:41
          dzięki! :)

          powinieneś, powinieneś, "Thor" jest świetny! I myślę, że Natalie Portman to też plus dla tego filmu ;)
          • grek.grek Re: Strażnicy Galaktyki - czyli prosto z kina ;) 15.09.14, 13:43
            czekam zatem na powtórkę :]
    • grek.grek "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,1964] 1 14.09.14, 12:45
      Barbasiu, specjalnie na Twoje życzenie :] Reszta może poczekać. A w samej istocie, to doskonała idea.

      1964 r. Reżyseria i scenariusz Mihalis Kakogiannis, na podstawie powieści Nikosa Kazantzakisa, z fenomenalnym Anthonym Quinnem, i nieco tylko mniej spektakularnym Alanem Batesem, w rolach głównych. 3 Oscary, w tym dla Lili Kedrovej za rolę Hortensji oraz dla Waltera Lassally'ego za zdjęcia do czarno-białego filmu. 4 nominacje, m.in za najlepszą główną rolę męską dla Quinna, a także - za film, scenariusz adaptowany i reżyserię, a więc w kategoriach prestiżowych.

      Cóz, kultowy film, z kultowymi scenami, dialogami, z nade wszystko z ponadczasowym tematem muzycznym oraz stylem tanecznym do niej doczepionym :] 17 grudnia minie równe 40 lat od światowej premiery :
      www.youtube.com/watch?v=K1dY1lpIEaM
      Tutaj pełna wersja :
      www.efilmy.net/film,1397,Grek-Zorba-Alexis-Zorbas-1964-Napisy-PL.html
      A jak to szło ?... Spróbujmy.
      Basil [doskonały Alan Bates], zapięty pod szyję Brytyjczyk, udaje się na Kretę. Ma tam zająć się zdezelowaną rodzinną kopalnią. Taki spadek mu się trafił. MOże uda mu się tę kopalnię uruchomić, coś z niej wycisnąć. Przy okazji - ma nadzieję przełamać kryzys twórczy, który go dopadł w ostatnich dniach. Basil jest literatem, poetą i eseistą.

      Statek czeka w porcie. Nie moze wypłynąć, bo na morzu rozpętał się sztorm. Leje deszcz i w ogole pogoda nie jest specjalnie zachęcająca. POczekalnia pełna jest ludzi, głównie greckich i tureckich wieśniaków, kobiet w chustach, mężczyzn pod wąsem. Wśród nich siedzi Basil i czyta ksiązkę. KIedy pojawia się w okienku drzwi wejściowych ciekawska, żywa, intensywna facjata - wiemy, że to moment przełomowy dla Basila. Jego przeznaczenie ;] Gość od razu go znajduje wzrokiem. Przysiada się bezcermonialnie, podpytuje, uśmiecha się szeroko i śmieje się głośno konsternując nieco otoczenie, co z kolei Basila wprawia w lekkie zawstydzenie. JUż w tej pierwszej scenie widać róznicę między ich podejściem do życia :
      www.youtube.com/watch?v=2y1QHpmystk
      NIeznajomy pyta Basila o jego plany, a kiedy dowiaduje się o co chodzi, powiada wprost : niech mnie pan zabierze ze sobą ! Kiedy Basil pyta "Po co ?", gość odpowiada rozbawiony "Po co ? A nie można zrobić czegoś ot tak, bez powodu ?". Oferuje się jako pomocnik, kucharz, a nawet górnik :] Jakakolwiek będzie ta robota, to on wchodzi w ciemno. Basil nie daje mu odpowiedzi i trochę chyba jest oszołomiony tak nagle zawiązaną znajomością z tak niecodziennym człowiekiem.

      "Kim jesteś z zawodu ?", pyta Basil, a gość odpowiada "Mam dwie ręce, dwie nogi, głowę i one już wiedzą, co mają robić". Przedstawia mu się jako Alexis Zorba [Quinn].

      Basil próbuje się wykaraskać z uwierającej go nieco sytuacji, wszyscy się na nich gapią, więc powiada, że trzeba sprawdzić kiedy odchodzi statek. Zorba skacze zamiast niego, wraca z informację że postój potrwa jeszcze 3 godziny. Idą więc do baru. Basil bierze herbatę - Zorba rum :] Kolejny punkt róznicujący. To jest w tym filmie najświetniejsze - to zderzenie kultur, stylów życia, temperamentów, ich ucieranie się, życzliwe wzajemne zdumienie sobą, a wkrótce nakładanie na siebie, aczkolwiek... być moze to ostatnie jest jednostronne :]

      Basil nadal nie daje odpowiedzi, co do wspólnego wyjazdu na Kretę, więc Zorba rzuca "Za dużo pan czyta książek, za dużo pan myśli, ja powiedziałbym wprost : Zorba jedziesz ! albo Zorba nie jedziesz !". Basil ogląda go jak rodzaj szczególnego zwierzęcia :] NIe jest przyzwyczajony do takiej formy rozmowy, bezpośredniości, otwartości, łamania konwenansów jednym uśmiechem.

      Alexis nic ze sobą nie ma. Nic nie posiada. Poza santuri. Mandolinopodobnym instrumentem, który nosi ze sobą w zawiniątku. To jedyna jego własność.

      Rozmowa przekonuje Basila. Zgadza się na to, by Zorba jechał z nim, co Alexis pieczętuje uściskiem dłoni. "Będziemy pływać, pić wino, a ty będziesz grał na santuri", rzuca Basil, ale Zorba kontruje go poważniejąc nagle : "Przepraszam, szefie, w pracy należę do ciebie, ale muzyka i śpiew, to są moje osobiste sprawy. Bo jestem wolnym człowiekiem". A Basil odpowiada, że to szanuje. I wznoszą toast, Basil "BÓg z tobą, Zorba", Alexis dorzuca : "... i diabeł też !".

      Statek w końcu rusza, wpada w morskie turbulencje, w środku ludziska przesuwają się jak figurki drewniane ze strony na strone, w rytm wesołej szybkiej muzyczki. Kelnerzy tracą równowagę i wysypują naczynia na podłogę. W końcu całe towarzystwo kompletnie ululane tym falowaniem leży pokotem. Zabawna scena.

      Zorba i Basil siedzą w poczekalni, Zorba nawiązuje kontakt wzrokowy z jakąś młodą dziewczyną, ale całe jego usiłowania biora w łeb z powodu dopadającej go z coraz większą energią choroby morskiej. Siedzi więc wyraźnie walcząc ze sobą, aby nie wybiec na pokład i nie zwymiotować. Pęka kiedy dziewczyna zaczyna coś jeść. Pędem zrywa się z siedzenia, a Basil kwituje to śmiechem. Idzie ofk za nim, choćby po to, żeby podać mu płaszcz :
      www.youtube.com/watch?v=cHAqdZ2f5cM
      Zorba siedzi przy schodkach i próbuje udawać, ze nic się nie działo ;] Wygląda jednak na sfatygowanego. Basil pyta go o rodzinę, żonę, a Zorba odpowiada "Czy nie jestem mężczyzną ? Jestem ! Więc jestem i głupcem. Mam żonę, dziecko, rodzinę. Pełna klęska" :]]. Basil na to "Bo ja jestem kawalerem", na co Zorba pół do siebie, pół do niego "MÓwiłem, za dużo książek..." :]]

      Nagle Alexis się ożywia. Skacze na równe nogi, cały zaaferowany, prawie krzyczy "Delfin ! Widziałeś ? Delfin !". Basil nie rozumie jego rozgorączkowania, na co Zorba "Co z ciebie za człowiek jeśli nie raduje cię delifin ?".

      Kreta. Małe domki z kamienia, teren rolniczy, klimatyczne dróżki kamieniste. Kobiety w chustkach i szerokich spódnicach, mężczyźni pod wąsem i w czapkach.

      Witają Basila i Zorbę bardzo wylewnie. Aż się prześciagają w ukłonach i coraz namolniejszym ciągnięciu za rękawy. Zorba wyjaśnia Basilowi, że każdy chce ich gościć u siebie. Nie, nie z powodu wrodzonej gościnności :] Dlatego, że cudzoziemiec na pewno dobrze zapłaci :}

      Basil przestrzega Zorbę "Tylko zachowuj się", na co ten odpowiada "NIe martw się, szefie, jeśli tylko jest tu jakaś wdówka, to wszystko będzie dobrze" :] No i jest. Madame Hortensja [jako sie rzekło, Lila Kedrova, absolutnie zasłużenie oscarowa]. KOlorowy ptak jakimś cudem zagubiony wśród greckich wieśniaków. Francuzka prowadząca podupadły hotel we wsi. Dowiedziawszy się, ze przyjechali cudzoziemcy, wysyła ona miejscowego "głupka" - lekko upośledzonego chłopaka, który biega po całej wiosce, by ich zaprosił do niej. A sama szykuje się na ich powitanie - suknia prawie balowa, jakieś boa, perły na szyję... Dla kobiety pasującej do całego otoczenia jak pięść do nosa, samotnej i wyobcowanej, taka gratka jest prawdziwym zrządzeniem losu.

      Kiedy idą do hotelu, z okna mijanego domku obserwuje ich jakaś inna kobieta...

      Zorba szybko przełamuje lody i już wieczorem, na patio, przy dźwiękach muzyki z patefonu Hortrensja tańczy dla nich swój "niegdyś popisowy numer". Była artystką kabaretową we Francji. Dawne czasy. Dzisiaj jest panią po 50-tce, którą los rzucił w świat, jakiego nie zna, i który o nią także niespecjalnie dba. ZOrba jest cały zaciekawiony nią, jej tańcem i w ogóle. Basil próbuje trzymać poziom, ale egzaltowana i nawykła do kiczu postać Hortensji wywołuje w nim głównie rozbawienie. Zorba próbuje namówić Basila, żeby ją poprosił do tańca, może nawet lekko podsczypnął - tak dla wyrażenia ukonentowania z gościny. Basil kompletnie nie łapie, o co mu chodzi :}] Oczywiście, Basil próbuje iśc za jego namowami, ale ten taniec przypomina jakiś nieboszczyk dance ;] Na m
      • pani_lovett Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 14.09.14, 13:42
        Ha! Fantastycznie! :)))
        Dziękuję!


        /Mam nadzieję, że to nie ten film kupiła nam Bronte. ;)/
      • grek.grek "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,1964] 2 14.09.14, 13:57
        Na migi prosi więc Zorbę o zastępstwo, a temu nie trzeba dwa razy powtarzać. Od razu taniec nabiera rumieńców i tempa, a Hortensja piszczy z radości, jak pensjonarka.

        A razem z nią... dzieciaki, których cała sfora zgromadziła się w ciemności za prowizorycznym płotem z ustawionych pionowo długich kijów. Hortensja rzuca się na nie z miotłą, a Zorba polewa je wodą. Udaje się rozgonić nieproszonych gości :] Tyle że Hortensji siada nastrój. Zorba pociesza ją uszczypnięciem w tyłek, ona się teatralnie obrusza, ale za chwilę się do niego uśmiecha :]

        OPowiada swoją historię, jak to kochali się w niej czterej admirałowie marynarki wojennej, Rosjanin, Francuz, Włoch i Anglik. Wszyscy piękni, z wyperfumowanymi brodami, w mundurach; latem polewali ją szampanem dla ochłody. Hortensja zanurza się we wspomnieniach, czy może konfabulacjach, marzeniach ? Zorba chłonie jej opowieść, a Basil musi się odwracać plecami, żeby powstrzymać uderzającą falę śmiechu.

        Kiedy Hortensja snuje ckliwą opowiastkę o tym, jak to uratowała Kreteńczyków przed zbombardowaniem przez okręt brytyjski czy włoski i pokrzykuje wspomnieniowo "No bum bum ! No bum bum !", a potem narzeka, że nikt jej za to medalu nie dał - Basil nie wytrzymuje i parska śmiechem. Hortensja smutnieje, zawiesza głos i ucieka do swojego pokoju. Może i trochę wykorzystała ich obecność do powrotu w krainę własnej fantazji, ale z drugiej strony - tkwiła tutaj sama jak kołek w płocie, musiała się wygadać, i Zorba ma rację mówiąc Basilowi, że to było "brzydkie zachowanie". A potem biegnie za nią do pokoju i pociesza ją, chlipiącą w poduszkę.

        Nazywa ją "Bubuliną", a na pytanie - kto to taki ?, odpowiada, że to imię bohaterki wojennej z czasów wojen turecko-greckich. Basil, który poszedł za nim i już spoważniał, gorliwie przytakuje i dopowiada śmietelnie poważnym tonem :"Była takim samym wytrawnym wilkiem morskim, jak pani" i ten śmietelnie poważny "wytrawny wilk morski" w odniesieniu do Hortensji - dopiero jest przekomiczny.

        Hortensja rozchmurza się nieco, ciągle falując w fantazjach o "swoim Canavaro [to pewnie admirał z jej snów ? a może jednak wspomnień ? jakoś się tu przecież znalazła...]", którym zostaje Zorba. W cichym uniesieniu wspomina ich perfumy i zapachy, jak na pożegnanie kąpali ją w wannie pełnej szampana, a potem sami go wypili; jak w ciemnościach rozpoznawała ich po zapachu brody, i dodaje "mężczyźni są okrutni". I na migi Alexix wyprasza z pokoju Basila, a Basil na palcach wychodzi, bo trafia się okazja "pocieszenia słabej kobietki" ;]]

        Następnego dnia Zorba i Basil, gonieni deszczem, chronią się w czymś w rodzaju "baru" wiejskiego. Dla mężczyzn. Piją tam wino, siedzą przy drewnianych stołach. Nagle na ścieżce między kamiennymi płotami pojawia się... kozioł. Jeden z nich rozpoznaje "kozła wdowy". Mężczyźni doznają poruszenia, łapią tego zwierzaka i chowają go w barze, gdzieś w kącie. Na ścieżce pojawia się kobieta. Ta, która obserwowała z okna Basila i Zorbę, gdy przyjechali do wsi.

        Jest piękna [gra ją Irena Papas], wyjątkowo piękna. Jest wdową, jako się rzekło. Zorbie oko błyska na jej widok "Wdowa ! Piękna, wspaniała, dzika !", szepcze do ucha Basila. A ona ze zdeterminowaną miną biega i szuka tego kozła, aż wreszcie dociera do niej, że tro barowicze musieli go zwinąć. Powoli wchodzi do tego baru i rozgląda się dookoła. Jakiś młody chłopak zrywa się od stołu, ale starszy osadza go na miejscu. Cisza aż kłuje w uszy. Wszyscy na nią patrzą i wstają. .

        Ona zadaje pytanie"Gdzie jest kozioł ?", na co gospodarz nie odpowiada ani słowem, bo zwierzak toruje sobie właśnie drogę przez zasłaniających go mężczyzn. Wybuchają oni gromkim zbiorowym śmiechem. Wdowie aż wiruje w głowie od tego rechotu. Zbiera się jej na rozpacz. Wtedy Zorba wkracza, bierze zwierzę na ręce i kończy całą zabawę obrzucając ich wyzywającym spojrzeniem. Śmiech cichnie jak nożem przecięty.

        Alexis wynosi kozła na zewnątrz, aby wdowa mogła zabrać go do domu. A ona wychodzi, w drzwiach odwraca się tylko by plunąć manifestacyjnie, patrząc na barowiczów. I kiedy zbiera się do odejścia, Basil nachyla się do niej i podaje jej swój parasol. Najpierw zamknięty, a za chwilę poprawia się i otwiera go dla niej. Wdowa przyjmuje ten gest z lekkim uśmiechem wdzięczności. Co za scena.

        KIedy wdowa odchodzi mężczyźni w ciszy patrzą na Zorbę i Basila jak na obcych, którzy wtrącają się w ich sprawy. Zorba szybko się zorientował w całej sytuacji i tłumaczy Basilowi : "Syn gospodarza jest szaleńczo zakochany we wdowie, a ona nim gardzi. Im bardziej nim gardzi, tym bardziej on ją kocha. Wszyscy oni jej pożądają, ale żaden nie może jej mieć. I dlatego jej nienawidzą. Tylko jeden mógłby ją mieć, i tym kimś jesteś ty" - Basil aż się unosi. POruszony i zawstydzony, nie rozumiejący o co chodzi Zorbie. "Widziałem jej oczy, gdy na ciebie spojrzała. To dar od Boga. Dał nam ręce byśmy chwytali, więc... chwytaj !" - rzuca Zorba jeszcze bardziej konfundując Basila.

        Alexis chce aby Basil szedł za ciosem. Namawia go gorliwie, aby odwiedził wdowę. DOstał przecież od niej zielone światło. Ale Basil odmawia jego perorom. "NIe chcę kłopotów", powiada, na co Zorba "Szefie, życie to same kłopoty, tylko śmierć jest bezproblemowa. Żyć, to znaczy iść i szukać kłopotów". Ale Basil pozostaje głuchy na jego prośby. A może po prostu nie umie sam siebie przełamać. Zorba jest niepocieszony. Wdowa cały czas widzi ich przez okno, kiedy tak stoją na drodze nieopodal jej domu :
        www.youtube.com/watch?v=6DJQu9RQYWs
        A w tle tych historii kreteński folkor : owce, pola wypełnione pracującymi kobietami. Basil, Alexis i grupa zwerbowanych mężczyzn idą/jadą do kopalni. Stawiać ją na nogi. INstalują się we dwóch w domku przy plaży, a potem - do roboty.

        Kopalnia ciągnie się w głąb u podnóża góry. Widać, że to stary rupieć, do środka którego chłopi boją się wchodzić, bo grozi zawaleniem. Jeden Zorba się nie boi. Tąpnięcie. Trochę czarnego dymu. Basil zaniepokojony "Zorba !", po chwili Alexis wychodzi i spokojnie pyta "Co ?" :]]

        A potem drugi raz, to samo. Tym razem na Zorbę sypie się sporo ziemi i dymu jest więcej. Wyłazi stamtąd czarny jak murzyn, wskakuje na "dach" kopalni i wygraża górze "Zjem twoje trzewia !" :] A potem dawaj ochrzaniać robotników, że uciekli porzucając narzędzia pracy. Basil próbuje go hamować, a Zorba mu na to "Zdecyduj się, szefie, albo jesteś cholernym kapitalistą, albo nie". Aż wreszcie staje na tym, że pora coś zjeść.

        POdczas posiłku Zorbie świta doskonały, jego zdaniem, plan... Pyta wieśniaków do kogo należą drzewa z lasu rosnącego na szczycie góry. Odpowiedź brzmi : do klasztoru, a zatem do mnichów. Nie tracąc ani chwili, Zorba zrywa się z miejsca i pędzi biegiem na samą górę.

        W rzeczonym lesie napotyka dwóch braciszków idących z dzbanem pełnym wody. Jednego celowo czy przypadkiem łapie w uścisk, mnich widzi go usmarowanego tym pyłem i kurzem - wrzeszczy "Diabeł !" - i chodu. Drugi razem z nim. Przekomiczna scena :} Zostawiają ten dzban i w długą. Zorba orientuje się, ze coś jest nie tak. Myje się w tej wodzie z dzbanu, a zamiast niej wlewa do naczynia... wino, które miał ze sobą. I zostawia dzban na polance - przystojony prowizorycznym krzyżem z gałązek.

        Zaalarmowani "diabłem" mnisi wracają całą gromadą. Skradają się osłaniając się krzyżem :}] Zorba siedzi na drzewie. Mnisi znajdują wino i krzyż, uspokajają się, a nawet uśmiechają. Wtedy Zorba wychodzi do nich w swej umytej i uśmiechniętej postaci i za chwilę już siedzą razem i piją wino w przyjacielskiej atmosferze.

        Basil próbuje pisać, nie idzie mu specjalnie. Zorba wraca późnym wieczorem. CHodzi do domku i się wyraźnie czymś trapi, coś chce powiedzieć, ale jakby nie mógł. Basil go ośmiela do wyznań, aż wreszcie Zorba pyta go "UFasz mi ? BO wiesz, mam szalone pomysły, jestem nieodpowiedzialny, mogę cię zrujnować !". Na co Basil ze spokojnym uśmiechem powiada "Ufam ci w pełni, zaryzy
      • grek.grek "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,1964] 3 14.09.14, 14:50
        "Zaryzykuję, ufam ci w pełni", powiada spokojnie Basil. Zorba prosi go, by powtórzył, a potem zaczyna nim szarpać i miętosić poły jego swetra, jakiś strasznie podekscytowany. Przedstawia wszystkie meble pod ścianę, włącznie z Basilem, bo za chwilę "będzie tańczył i nic chce niczego zniszczyć ani poturbować".

        I zaczyna tańczyć, a jest to taniec pierwotnych instynktów, szalony, dziki, do utraty tchu, ledwie skoordynowany. A jego mina... W blaskach rzucanych przez lampę momentami wygląda jak z piekła rodem ;] Przechodzący pod ich domem wieśniacy przyłączają się, zaczynają przegrywać na mandolinach, Zorba wypada na plażę, przed dom, miota się, skacze, wywija obertasy. Basil z zapartym tchem ogląda ten niezwykły wybuch energii przyjaciela. Widzi że za chwilę padnie z wyczerpania. Przerywa grajkom i odsyła ich. Zorba jeszcze chwilę skacze bez muzyki, ale i on za moment opada cięzko dysząc na pasek...

        PO chwili łapie oddech. Basil pyta "CO cię opętało ?", na co Zorba "Co może zrobić człowiek, gdy coś go przepełnia ? Wybuchnąc ?" i opowiada Basilowi historię. Zmarł mu syn, miał 3 lata. Wszyscy dookoła na potrzebie płakali i umartwiali się, a on... zaczął tańczyć. Dziko i bez ładu i składu. Towarzystwo stwierdziło "Zorba zwariował !", ale, jak mówi sam Alexis "NIe zwariowałem, lecz taniec ! taniec ! był jedynym sposobem by zagłuszyć ból". I dodaje "Gdy jestem szczęśliwy, czuję to samo, reaguję tak samo". Basil jest do głębi poruszony. Ponownie.

        Zorba informuje go, że ma plan, ale na razie nie może podać żadnych szczegółów. Zamiast tego odkorkowuje wino i popijają z gwinta.

        Nazajutrz Alexis opisuje swoją wizję Basilowi : chce wyciąć las rosnący na szczycie góry, potem ściągnąć bale drewna na dół, następnie podeprzeć nimi wejście do kopalni, postawić ją w ten sposób na nogi, uruchomić, a później nawet otworzyć tartak. Zarobią mnóstwo kasy, za którą wybiorą się w podróż dookoła świata. "MUszę się spieszyć - powiada - wiesz ile mam lat !... niewazne, to tajemnica ;] Ludzie mówią, że z wiekiem człowiek traci ogień i czeka już tylko na śmierć. Kłamstwa ! Mam dość sił by zmienić świat ! Walczę !". Na pytanie Basila, czego trzeba aby te plany urzeczywistnić, Zorba odpowiada, że sprzętu oraz obliczenia "kąta", pod którym cała operacja ma zostać przeprowadzona. Umawiają się, że przed Bożym Narodzeniem przygotowania zostaną ukończone. To znaczy, Zorba daje słowo Basilowi ;]

        NIedługo przed świątami, Basil słysząc że Zorba wraca do domu, w popłochu chowa coś do kufra. Zorba tego nie widzi, ale widzi że Basil jest jakiś poruszony i zachowuje się nienaturalnie. Takie zdolności to też pochodna tego zwierzęcego instynktu w jaki wyposazony jest Alexis. Zaczyna myszkować po chacie, niby w poszukiwaniu liny. Basil obserwuje go z rosnącym niepokojem, co nie uchodzi uwagi Zorby. Wreszcie zagląda do kufra. Znajduje tam wielkanocne ciastko i... parasol Basila. Pytanie jest proste : "BYŁA TU ?". Basil zaprzecza, powiada że wysłała chłopca z tymi rzeczami.

        Zorba znów zaczyna namawiać Basila, aby poszedł do wdowy. Wtedy mógł pójść "po swój parasol", teraz dostał wręcz zaproszenie. "NIe dla mnie takie specjały, ale kocham cię i nie mogę patrzeć jak jak marnujesz szansę. Kiedy kobieta samotnie śpi, to obraża to cały męski ród ! Jedynym grzechem, którego Bóg nie wybacza, jest obojętność mężczyzny, gdy kobieta wzywa go do swojego łoża !", powiada Zorba :
        www.youtube.com/watch?v=zaRRmwAiHXE
        Basil przyjmuje ta nauki w milczeniu, i nadal ma kłopot z przejściem do praktycznego zastosowania. Nie ma zmysłów Zorby, jest inny, inaczej wychowany, ale coraz bardziej przebija się do jego świadomości, że jego przyjaciel mówi prawdę, odkrywa przed nim istotę życia, którą on, Basil, zawieruszył gdzieś, a może nigdy nie było mu dane jej dotknąć, z powodu wychowania, kultury, konwenansów jakie go otaczały i ukształtowały.

        Kiedy rozmowa schodzi na temat walki za swój kraj, Zorba poważnieje. Pokazuje Basilowi blizny na swoim ciele i wyznaje mu, że brał udział w wojnie grecko-tureckiej. A nawet więcej, palił i zabijał "dla swojego kraju", aż dotarło do niego, ze jest idiotą, że zabijanie z powodu etnicznej czy narodowościowej róznicy jest kretynizmem. "Dzisiaj patrzę na człowieka i zastanawiam się tylkko, czy jest dobry czy zły. Nie obchodzi mnie czy jest Turkiem czy Grekiem. A od jakiegoś czasu nawet o dobro i zło nie pytam już. I tak skończymy jednakowo, jako pokarm dla robaków...". Co tu dodać ? :}

        Świątecznie odwiedzają Hortensję. Zorba wprowadza od razu doskonały nastrój, wykrzykuje coś, przedstawia się jej po włosku, zaraża swietnym samopoczuciem i szpanuje [hehe] gustownym krawatem i marynarką. A potem biegnie do kuchni żeby przyrządzać jedzenie.

        Kiedy Hortensja smutnieje, co się jej zdarza cyklicznie, Zorba opowiada jej, ze w Europie jest lekarz, którzy ma eliksir młodości. Wypija się go i człowiek młodnieje odo 20 lat, "no góra do 25". Hortensja pyta, czy Zorba jej go przywiezie, co on jej obiecuje solennie. "Całą butlę ?", pyta Hortensja, a Zorba odpowiada "Całą beczkę !". Znów zbiera się jej na wspomnienia - "występów na Wschodzie, przed Suleymanem, w Aleksandrii". Odlatuje... Czasami przerywają jej miauczące na dachu koty.

        Kiedy Hortensja przenosi się w świat półsennych marzeń, Zorba proponuje Basilowi, żeby sobie poszli. Basil próbuje oponować, ale Zorba kwituje "Ona jest teraz w Aleksandarii, przechadza się ulicami Bejrutu, występuje przed Suleymanem, używa życia, stara zdzira :], zostawmy ją tak".

        Wieczorem Zorba znów nęci Basila perspektywą wizyty u wdowy. I znów bez skutku. Basil zdobywa się nawet na zaznaczanie granic swojej niezależności "Jestem inny niż ty, bedę postępował po swojemu".

        Rankiem następnego dnia, Zorba doppracowuje swój plan i tak się cieszy, ze aż musi pobiec się wykąpać w morzu :] :
        www.youtube.com/watch?v=tEC2n2RsC0A
        Popłudniem Zorba wybiera się na zakupy, do miasta. Wyposażony w pieniądze i wierzchowca. Ma mu to zająć 5 dni. "Nie obawiaj się, szefie, będę szybki jak wiatr", uspokaja Basila. Przybiega Hortensja, żeby się z nim pożegnać i żeby "o niej pamiętał". KIedy Zorba odjeżdza Basil mówi do niej, że on wróci, na co ona odpowiada "Wszyscy tak mówią i nie wracają...". Cóż może zrobić Basil, prócz podania jej białego letniego parasola, aby wystrojona niczym dama na bulwarach paryskich mogła wrócić do swojego upadłego hoteliku wśród kreteńskich wieśniaków mozoląc się po kamienistych ścieżkach.

        Tego dnia Basil spotyka wdowę. Na odludziu, na drodze. Przypadkiem na siebie wpadają. Patrzą na siebie, z przejęcia Basil aż wyrzuca papierosa, próbuje się jej ukłonić grzecznie, ale wychodzi to bardzo niezgrabnie, wyraźnie Basilowi brak pewności siebie :
        www.youtube.com/watch?v=LH4tGC_fn3Q
        A ZOrba... cóz - przepada zupełnie w miejskim gwarze :] Zamiast do sklepu z linami i sprzętem, zagląda do kabaretu, gdzie występują tancerki machające nogami. Zamawia dobre jedzenie, epatuje kasą, aż przysiada się do niego córa Koryntu. "Jak się masz, dziadku", zagaja, czym bardzo uraża Zorbę. Przymila się do niego, obsypuje całusami, wdzięczy, a on ją ignoruje, choć oczywiście szampana jej nie skąpi i kwiatów też nie :] Wreszcie zbiera się do odejścia, płaci rachunek, ostentacyjnie demonstruje plik banknotów i dumnym krokiem wychodzi. Ona za nim :]

        Na ulicy pyta go o imię, a ona gniewnie odpowiada "Dziadek ! Nie pamiętasz ?". Chce odejść, ona go zatrzymuje przepraszająco. I za moment Zorba wybucha śmiechem, obejmując ją. I idą do pokoju, który wynajął.

        O następnych dniach z wyprawy Zorby dowiadujemy się z jego listu do Basila. No może nie przez niego pisanego, a przez jakiegoś "ghost writera', co widać na załączonych obrazkach :} "Było dziko", opisuje swoje wrażenia. Pisze o pi
      • grek.grek "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,1964] 4 14.09.14, 15:32
        Pisze, ręką wynajątego pisarczyka, o upojnych godzinach z piękną młodą kobietą, imieniem Lola. Basil nie mozę uwierzyć, że Zorba trwoni pieniądze jakie dostał na zakup sprzętu i lin, na panienki lekkich obyczajów, z którymi "bawi się, je kawior, steki i słodycze". I fałszywie się kaja "Zorba, mówię sobie, jesteś draniem, ale... korzystaj !" :]

        Basil odpisuje mu w telegramie "Wracaj. Natychmiast" :]

        Przy okazji postanawia się na Zorbie srogo zemścić. Gdy odwiedza go Hortensja, aby zapytać o list, który dostał od Alexisa - Basil daje go jej do przeczytania. Niech się kobiecina dowie, jak jej amant zabawia się w mieście. Ale Hortensja ma kłopoty z oczami, nie może czytać, prosi Basila by przeczytał ten list. I wtedy Basilowi świta lepsza idea. Wykorzystuje swoje literackie umiejętności i niby czyta, że Zorba "tęskni za Hortensją, jest bez niej nieszczęsliwy, a gdy tylko wróci... uklęknie przed nią i poprosi ją o rękę". Zaiste, straszna zemsta :]

        Hortensja słucha tego w najwyższym uniesieniu. Zapowietrzona prosi Basila, by napisał do Zorby, żeby ten kupił "5 metrów atłasu i welon" i że "ona się zgadza" :]]

        POzostawiony samemu sobie Basil toczy wewnętrzną walkę - iśc do wdowy czy nie iść ? Chce i się boi. Przybiera pozy Zorby, jakby chciał tańczyć jak on, co sugeruje że i jego "coś przepełnia". Ale taniec nie pomaga...

        Tego wieczora Basil odwiedza wdowę, a ona wpuszcza go do środka. Z daleka widzi to jeden z wieśniaków. Biegnie do baru i przekazuje innym mężczyznom. A oni synowi gospodarza, zakochanemu we wdowie. Widać rozpacz w jaką wprawia go ta informacja. Jak wybiega.

        W domu wdowy, ona nagle zaczyna płakać. Basil nie wie, co ma zrobić - chce dyskretnie odejśc, przeprasza ją, ale ona prosi go by został. Zapewne płacz był formą odbębnienia żałoby po mężu, wspomnieniem, że ona go pamięta. Rozpuszcza włosy i zdejmuje halkę, potem nagle ją jakiś gwałtowny wstyd łapie i chce się zakryć, ale Basil ją powstrzymuje, całują się. Ona gasi lampę...
        www.youtube.com/watch?v=UuEsbBKR-u8
        Rankiem, o wschodzie słońca, wieś zbiera się na brzegu morza. Wyławiają ciało syna gospodarza baru. Utopił się. POtem niosą zwłoki do domu. Zatrzymują się całą gromadą pod domem wdowy. Milcząc, z gniewnymi minami. Rzucają kamieniami w dach i okiennice, aby ją wywołać i aby zobaczyła - kiedy wdowa wygląda. POd domem wdowy koczował ten upośledzony chłopak. Pod nawałą kamieni ucieka, a jakaś stara baba pyta go "Ty też jesteś jej kochankiem ?" - cały tłum w rechot. Przerywa im złamany żałobą ojciec chłopca. Czekają jeszcze chwilę i idą dalej. Twarz ojca chłopca przypomina maskę, ale oczy miotają pioruny, jeśli tak grafomańsko można to opisać.

        Wraca Zorba. Radośnie wita Basila, który zauważa z przekąsem, że Alexis zalatuje damskimi perfumami :] Na wieśc o tym, jak w ślub z Hortensją wkręcił go Basil, Zorba reaguje z całą powagę "Kiepski żart, szefie". Przy okazji, zabawił się - swoją drogą, ale kupił wszystko i nawet wyrobił się w terminie. Co za podzielnośc uwagi ;] Ufarbował też włosy, "Z próżności, aby Lola nie wstydziła się z nim pokazać na ulicy" :]

        Zorba wrócił już wieczorem poprzedniego dnia, Basila nie było, pyta go więc o to, czy spędził tę noc u wdowy ? Nie wprost, ale sugerująco. Basil ma niewyraźną, zakłopotaną minę, która wystarczy za odpowiedź.

        Wieś nie daruje, wieś nie zapomni. Tego samego dnia wieśniacy wywierają na wdowie zemste. Ma się odbyć pogrzeb utopionego chłopca. Wdowa wychodzi z domu, idzie do kościoła. Od pierwszego momentu obserwują ją rozstawione czujki i dają sobie znać, że "idzie". Kiedy wdowa próbuje wejśc do kościoła - zagradza jej drogę ojciec chłopca. I inni mężczyźni. Wypędzają ją na coś w rodzaju skweru. OKrążą ją gromada wieśniaków.

        Basil jest w srodku, gdzie trwają uroczystości pogrzebowe, ale słyszy głosy z zewnątrz, widzi jak wymykają się z kościoła pojedynczy ludzie. Wybiega wreszcie za nimi.

        Wdowa próbuje rozpaczliwie uciekać, ale zewsząd otacza ją złowrogi tłum, milczący, wpatrzony w nią nienawistnie. Wreszcie zostaje jej złapanie się rosnącego pośrodku drzewa i czekanie na rozwój wypadków. Basil próbuje się do niej przedostać, ale nie może się przebić przez kordon ochronny. Wysyła tego upośledzonego chłopaka po Zorbę.

        DO wdowy podchodzi jeden z mężczyzn, rodzina ojca chłopca czy ktoś znajomy ? whataver - wyciąga nóz, ojciec skinieniem wyraża aprobatę. Zanosi się na egzekucję z zimną krwią. W ostatnim momencie wkracza Zorba i po morderczych zapasach zabiera nóz mężczyźnie, zmuszając go do wycofania się. Podaje rękę wdowie i piorunuje wzrokiem tłum. Prosi by poszła za nim. Kiedy jednak Zorba się odwraca, do wdowy doskakuje ojciec chłopca i podcina jej gardło.

        Basil i Zorba są załamani, ale - to też atawistyczna żądza była, to co kierowało ojcem, to część świata i życia, o której mówił Zorba. A także część kultury, w którą i tak inggerowali już stanowczo zbyt ostentacyjnie. Los wdowy jest tragiczny, a niepisane prawa surowe. może nawet barbarzyńskie.

        Wszyscy się rozchodzą w milczeniu, przy zwłokach wdowy zostaje rozpaczający upośledzony chłopiec. Zorba i Basil zdjęci są kompletną bezsilnością. "NIe mogłem pomóc !", wyrzuca sobie Basil.

        cała sekwencja :
        www.youtube.com/watch?=FgyGwSGwHdQ
        W domu atmosfera też jest zwarzona. ZOrba wścieka się "Czy w tych twoich ksiązkach piszą o tym dlaczego młodzi umierają ?". Kiedy Basil odpowiada, ze piszą tam o cierpieniach ludzi, którzy starają się na to pytanie odpowiedzieć, Zorba gniewnie rzuca "Pluję na to !">

        Pada deszcz. I w tym deszczu odwiedza ich Hortensja. Cała zmoczona. Wita wylewnie Zorbę, wyrzucając mu teatralnie, ze ją zostawił. Gdzie atłas, gdzie koronki, gdzie welon ślubny ? Zorba patrzy karcąco na Basila, a potem odpowiada jej, że "zamówił wszystko u najlepszego krawca w Atenach", i dodaje, że "Będą świecie najdroższe, ze wstążeczkami, 20 metrów białego atłasu ozdobionego perłami, złoto !, nasz ślub zadziwi świat !" - Hortensja chłonie każde jego słowo, a Basil słucha tego zdumiony :]

        Póki co, Hortensja przyniosła obrączki, ze złotych monet brytyjskich, które oszczędzała na swój własny pogrzeb. I prosi o to, by wygłosili narzeczeńską przysięgę. Sa wszyscy : państwo młodzi i... świadek, którym ma zostać Basil. Zorba próbuje ratowac sytuację faktem, że nie ma księdza, ale Hortensja z lekkością rzuca "Jest Bóg, on nas widzi". Nie ma wyjścia. ONa wychodzi operetkowym krokiem przed dom, a tam czekają mruczący jakąś pieśń okolicznościową Zorba i Basil.

        Zmoczona zimnym deszczem Hortensja zapada na chorobę jakąś. Zapalenie płuc albo oskrzeli. Zorba leczy ją bańkami, pocieszając że na Wielkanoc będą się bawić.

        Tymczasem po wsi pędzi informacja "CUdzoziemka umiera !". Ona żyje, ale oni już wiedzą jak to się skończy... Instynkt natury dzikiej ? I biegną do niej tłumnie. BO jak ona umrze, to przecież zostanie po niej od cholery rzeczy, a szkoda by je państwo przejęło. Tak więc, w pokoju Hortensji Zorba się krząta i ją pielęgnuje, a do pokoju już włażą dwie baby i rozglądają się, co by tu zwinąć. A weszły niby to pod pozorem asystowania umierającej. Hortensja je widzi i jest przerażona, jakby zobaczyła zwiastun własnej śmierci. OPada na łóżko. Baby podnoszą lament. Hortensja budzi się :} Zorba wyrzuca babiny z pokoju.

        Bierze w ramiona rozgorączkowaną Hortensję. I czuje jak życie z niej ulatuje w jego objęciach. Odkłada ją martwą. Baby znów wdzierają się do pokoju i tym razem Zorba już ich nie powstrzymuje. Wychodzi cicho.

        CO się dzieje w tym hotelu... Tłum wziął go w posiadanie. Przez drzwi, okna wypadają graty. Tłum szabruje bez opamiętania. Wynoszą kołdry, buty, suknie, dywany, co się da. Tarmoszą się między sobą. Absolutne pandemonium :]

        Nikt jednak nie narusza powagi zmarłej. Dom jest wyczyszczony do gołej podłogi i ściany, ale nikt nie śmiał ruszyć nic
      • grek.grek "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,1964] 5 14.09.14, 15:55
        Nikt nie śmiał ruszyć niczego z łózka na którym leży zmarła. Zorba zabiera ze stolika klatkę z ulubioną papugą Hortensji, ostatni raz na nią spogląda i wychodzi.

        Basil pyta go, co będzie z pogrzebem, a Zorba odpowiada "Ona już nie żyje, dla niej to bez róznicy". Podchodzi do nich ten mężczyzna, którego pokonał Zorba w obronie wdowy - proponuje im wypicie za duszę zmarłej. Basil i Zorba wypijają, ale nie chcą z nim rozmawiać. Zostawiają go i odchodzą.

        Śmierć zostaje w zimie... Nadchodzi wiosna. BIałe kwiaty obsypują łąki i drzewa, kobiety znów zasuwają na polach pomarańczowych i w sadach. A konstrukcja autorstwa Zorby jest gotowa.

        Wygląda to jak ciąg drewnianych bramek, od szczytu góry do samego podnóża. Po tych bramkach, na linach mają zjeżdzać bale drewna. W ten sposób las zostanie przetransportowany na dół, a z jego drzewa odnowiona i uruchomiona zostanie kopalnia, a potem powstanie tartak. Zorba i Basil udają się na uroczystośc otwarcia w garniturach, pełen szyk.

        Na miejscu są już wieśniacy, mnisi, cała pompa. Kierownik monasteru błogosławi całe przedsięwzięcie i nie szczędzi kropidła.

        No i ruszają - Zorba daje sygnał wystrzałem z karabinu, a ekipa na górze puszcza pierwszy bal... świszcząc pruje z góry. Konstrukcja się chwieje, ludzie się boją, ale jakoś ląduje. Zorba pociesza, że z następnymi pójdzie już łatwiej.

        Jest dokładnie na odwrot :]] Kolejne bal ląduje właściwie gdzie-popadnie, wpędzając w popłoch całe towarzystwo. MNisi uciekają, lud pierzcha. Nikt nie panuje nad całą akcją.

        Zorba dla przyzwoitości daje trzeci znak. Trzeci bal oznacza kompletną demolkę. Bramki zawalają się jak kostki domina, cięzki rozpędzony bal pędzi prosto w ludzi, którzy wieją gdzie popadnie, między kamienie, do wody, z krzykiem :] Przekomiczna scena.

        Kiedy dym opada - nikogo nie ma, wszyscy uciekli. Zostają tylko Basil i Zorba. Oraz zdemolowana "cudowna konstrukcja Alexisa". No i papuga w przewróconej klatce.

        Zorba i Basil patrzą na siebie w milczeniu. Bez słowa Zorba proponuje poczęstunek. Na okoliczność upieczone było mięso, jest wino, zatem mogą coś zjeść i napić się, skoro główne danie leży w gruzach :]

        "Z kości wróżą przyszłość - powiada Zorba patrząc na ogryzek kostny po mięsie - z tego, który ja mam wynika, ze niebawem wyjedziesz". Basil potwierdza, ale gorliwie zapewnia, że jeszcze się spotkają. Na co Zorba odpowiada z uśmiechem "Nie, nie... utoniesz w swoich książkach i już nigdy się nie zobaczymy". Basil nie oponuje, bo zapewne przyjaciel ma racje. Jesli to spotkanie ma zyskać rangę, musi dobiec kiedyś końca.

        "Jesteś dobrym człowiekiem, ale... brak ci odrobiny szaleństwa - powiada Zorba do Basila, jakby ostatnią naukę którą chce mu przekazać, inspirację - a bez niej człowiek nie może zerwać więzów, aby być wolnym"

        I nagle Basil wstaje, dziwnie poruszony, odwraca się i powiada - "Naucz mnie tańczyć". I dalej, sami wiecie co jest, bo to jedna z najbardziej kultowych scen w historii kina.

        "Tańczyć ! Mówisz - tańczyć ?!", dopada go Zorba. Zrzuca marynarę zamaszystym ruchem, łapią się za ramiona, wchodzi muzyka i zaczynają taniec - powoli, krok po kroku, a potem coraz sprawniej, śmiejąc się.

        Zorba przerywa na moment i krztusząc się ze śmiechu rzuca "Widziałeś kiedyś taką piękną katastrofę ?!". Basil zaśmiewając się do rozpuku wspomina, jak mnisi rozpaczliwie uciekali i obaj zwijają się ze śmiechu, a potem wracają do tańca, kamera się oddala i widzimy piękną plażę, klimatyczna chatkę nieopodal i dwóch gości zasuwających po piasku w jakimś szalonym pląsie.

        ostatnia scena :
        www.youtube.com/watch?v=50rXjjfnhCA
        for Anthony Quinn :
        www.youtube.com/watch?v=2rJYTNo9l30
        trailer, który chyba już wcześniej błędnie zalinkowałem :}
        www.youtube.com/watch?v=UDuiXT9HHp4
        Wszyscy, którzy dotarli w to miejsce, powinni dostać jakiś odpust awansem za rok ;]]

        • pani_lovett Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 14.09.14, 16:16
          Cudowna opowieść, Greku! :)




          > Wszyscy, którzy dotarli w to miejsce, powinni dostać jakiś odpust awansem za rok ;]]
          O! O! Przyda się. :)))
          • grek.grek Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 14.09.14, 17:21
            dzięki, Barbasiu, Tyś to zainspirowała :]]

            czemu nie ! :]
        • pepsic Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 14.09.14, 19:43
          Jutro spróbuję zapracować na zupełny odpust;) Może przypomni mi się, czy w dalekiej przeszłości oglądam film, czy czytałam książkę ilustrowaną zdjęciami. Bo dzisiaj będę poszukiwacz w necie meczu Polska - Francja.
          • pani_lovett Pepsic!!! 14.09.14, 19:48
            Znalazłaś już? Daj znać, jak znajdziesz dobrą stronę!? Oczywiście jeśli tu jeszcze zajrzysz.
            • pepsic Re: Pepsic!!! 14.09.14, 21:47
              Niestety, ale to była bardzo kiepska jakość, przetrwałam tylko pierwszy set.
              pzdr.
              • pani_lovett Re: Pepsic!!! 14.09.14, 21:54
                Dzięki. :) Udało mi się znaleźć. Też niestety bardzo kiepskiej jakości, za chwilę wyłączę.
                • grek.grek Re: Pepsic!!! 15.09.14, 13:41
                  mnie wczoraj padł sygnał TV w paśmie Polsat-TVN-TV4-itd., włącznie z Pulsem, co mnie odcięło od "Hannibala". będę szukał w sieci albo tiwi-powtórki. czy oglądałaś ?
                  • pani_lovett Re: Pepsic!!! 15.09.14, 21:35
                    Aaaaa! Zostawiłeś mnie sam na sam z Hannibalem???

                    Padła Platforma?!

                    Oglądałam. Opowiem Ci.
                    • grek.grek Re: Pepsic!!! 16.09.14, 13:49
                      hahaha :]

                      dzięki.
                      a równolegle będę szukał powtórki.
                  • pani_lovett Re: Pepsic!!! 15.09.14, 21:45
                    W środę jest na szczęście powtórka Hannibala.
          • grek.grek Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 15.09.14, 13:38
            dzięki, Pepsic :]

            ja się jakoś wyobcowałem z tych mistrzostw siatkarskich. nawet nie w akcie sprzeciwu wobec zakodowania, ale gdyby pokazywali w otwartej TV, to pewnie bym się jednak angażował, przynajmniej bym oglądał.
            • pepsic Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 15.09.14, 18:56
              No to teraz wiemy, komu możemy podziękować za zakodowanie mistrzostw świata.
              Z uporem maniaka broniłam Polsatu i obwiniłam rząd, mimo żem laik. Intuicja mnie nie zwiodła, ale wcale się z tego nie cieszę. Naprawdę żal straconych emocji i poczucia wspólnoty. I następny kamyczek do podziału społeczeństwa.

              • pani_lovett Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 16.09.14, 13:35
                pepsic napisała:

                > No to teraz wiemy, komu możemy podziękować
                > za zakodowanie mistrzostw świata.


                Mam wrażenie, że tonący "filantrop" Tuska się chwyta. By poprawić wizerunek.
                • grek.grek Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 16.09.14, 14:04
                  zgarbnie ujęte :]

                  swoją drogą, Polsat o zmasowanego kontranatarcia ruszył. w codziennym dziale newsów widzę od tygodnie agresywne wypowiedzi ludzi z tej stacji; oglądałem wczoraj ichnie Informacje i w dziale sportowym czepiali się TVP, że nie bierze od nich nawet migawek z tych zakodowanych MŚ.

                  patrz, nawet na kupowaniu migawek nie chcą im dać zarobić ;]

                  widocznie zdali sobie sprawę, jak duża jest skala społecznego poirytowania ich decyzjami i jakie ponoszą straty wizerunkowe.

                  a do tego POlska awansowała do dalszej fazy rozgrywek :} gdyby odpadła, to ludzie by się pośmiali i na tym koniec. ale im dalej Polacy będą się wspinać, im wyższa będzie stawka kolejnych meczów - tym większa będzie złośc na Polsat z powodu zakodowania i niemożności obejrzenia tych meczów.

                  i to chyba Polsat skłania do tych akcji, moim zdaniem.

                  jestem ogromnie ciekaw, czy jak przyjdzie do ewentualnego półfinału/finału, Polsat się ugnie i odkoduje ? jak sądzisz, jak sądzicie ?

                  przyznam, że tak dalece się nie zaangażowałem w te MŚ, że bez żadnej formy "odmrażania sobie uszu na złość mamie" i tak tych meczów nie obejrzę :] po prostu, nie czuję tych mistrzostw, taka to obca forma życia.
                  a Ty ?
                  a Wy ?

                  • pani_lovett Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 16.09.14, 23:21
                    > i to chyba Polsat skłania do tych akcji, moim zdaniem.

                    Zgadzam się.

                    > tak tych meczów nie obejrzę :] po prostu,
                    > nie czuję tych mistrzostw, taka to obca forma życia.
                    > a Ty ?

                    Skusiłabym się.
                    W wielkim mieście klimaty siatkówkowe. Troszkę się udziela, pomimo braku transmisji. ;)
              • grek.grek Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 16.09.14, 13:57
                z tego, co tu i tam się pisze, sponsorem wspierającym Polsat miał być Plus. tyle że w międzyczasie właściciel POlsatu kupił Plus, więc ze sponsoringu nici. zaczęło się więc szukanie na gwałt kogoś, kto sfinansuje im całą inwestcyję, czyli spółek państwowych albo państwowej telewizji, zapewne za sumy bajońskie.

                wg mnie, Polsat dał przykład amatorszczyzny organizacyjnej. to ta sama parafia, co "Basen Narodowy".
            • pani_lovett Re: "Grek Zorba [Alexis Zorbas,Zorba The Greek,19 15.09.14, 21:37
              grek.grek napisał:

              pepsic napisała:

              Właśnie, żal straconych emocji i poczucia wspólnoty (o czym zresztą pisałeś wcześniej).
    • pani_lovett "Z pamiętnika położnej" odc. 2 Stopklatka 17:45 14.09.14, 16:26
      Dziś!

      Powtórka we wtorek o 16:50.
      • grek.grek ... "Hannibal" - 3 odcinek o 21:55 [TV Puls] 14.09.14, 17:23
        może dorzucę przy okazji powyższe info :]

        się seriali namnożyło niemiłosiernie.

        • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek o 21:55 [TV Puls] 14.09.14, 17:25
          A tak, właśnie. Będę oglądać, ale nie będzie to mój ulubiony serial. Przepraszam. ;)
          • grek.grek Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek o 21:55 [TV Puls] 14.09.14, 17:32
            no nie żartuj nawet, za co tutaj "przepraszać" ?! :]

            może się jeszcze jakoś rozkręci w kierunku Twoich gustów ? może jakiś konkretny wątek Cię zafrapuje ?

            daj-mu-szansę !, Barbasiu ! daj-mu-szansę ! :]]

            • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek o 21:55 [TV Puls] 14.09.14, 17:40
              Musiałby Hannibal przestać być k-Hannibalem. ;))

              Nie no, daję szansę serialowi, obejrzę przecież kolejny odcinek z Tobą. ;)
              • grek.grek Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek o 21:55 [TV Puls] 14.09.14, 18:05
                na to się chyba nie zanosi ;]

                świetnie :]
                • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek o 21:55 [T 14.09.14, 21:52
                  Wiem. ;))
                • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 16.09.14, 13:28
                  Ten odcinek przynosi więcej informacji na temat szczegółów morderstw dokonanych przez psychopatę Garreta Jacoba Hobbsa ( mordercy 11 dziewczyn, których ciał jeszcze nie odnaleziono) , zwanego „dzierzbą z Minnesoty”, którego zabił Will Graham, ojca dziewczyny, leżącej w śpiączce w szpitalu.

                  W trakcie dochodzenia Will wykazuje, że „dzierzba” miał swojego naśladowcę, bardzo inteligentnego człowieka i oczytanego w specjalistycznych magazynach, opisujących szczegóły zbrodni popełnionych przez Hobbesa. Bez wątpliwości to naśladowca Hobbesa zabił jedną z dziewczyn i nadział ją na rogi jelenia, oraz wyciągnął jej płuca, kiedy jeszcze żyła. Uch!
                  Na wykładzie Willa, który omawia przypadek Hobbesa, pojawia się dr Lecter, uśmiecha lekko kiedy Will, oznajmia, że najprawdopodobniej niezidentyfikowanym dzwoniącym do Hobbesa , tuż przed jego śmiercią z zamiarem ostrzeżenia go przed policją był ów naśladowca. (Może to był uśmiech w stylu – brawo, dobry wniosek, ale i tak mnie nie złapiesz).

                  Odcinek zaczyna się od sceny, w której Abigail Hobbs, dziewczyna, która leży nieprzytomna w szpitalu w stanie śpiączki, córka psychopatycznego mordercy , Garreta Jacoba Hobbsa (którego zabił Will Graham) i jej ojciec we własnej osobie polują w lesie na sarnę. To Abigail zabija strzałem sarnę. Potem w domu , a właściwie w komórce, ojciec uczy ją, jak oprawiać zwierzynę. Dziewczynie żal jest pięknego stworzenia. Chyba nie będzie mogła jaj zjeść, mówi ojcu. Ojciec na to śmiertelnie poważnie, że to byłby brak szacunku dla zwierzęcia. I zwykłe morderstwo. I że, żadna cześć sarny nie może się zmarnować. Ze skóry zrobią dywanik, z kości coś tam itd. Abigail gładzi sierść sarny, po chwili sierść sarny zmienia się we włosy martwej dziewczyny , kobiety podobnej do Abigail … I tu dobre przejście do kolejnej sceny… Abigail budzi się jak z koszmarnego snu z krzykiem w szpitalu, zdziera z siebie kabelki , którymi podłączona jest do sprzętu medycznego.

                  Psychiatra, pani droktor Alana Bloom (nowa postać?) , sympatyczna brunetka, osobiście udaje się do domu Willa Grahama, by go poinformować, że Abigail się obudziła. Will zaprasza ją do domu na kawę, gdzie rozmawiają o sprawie. Dr Alana informuje Willa, że Jack Crawford (szef Willa - Laurence Fishburne) uważa , że Abigail jest współwinna zbrodni ojca. Will się z tym kategorycznie nie zgadza. Pani doktor mówi także, że Jack chce, żeby on odwiedził Abigail, jednak ona uważa, że podczas pierwszej rozmowy z Abigail nie powinna być obecna, żadna osoba która uczestniczyła w zdarzeniu. Tym bardziej zabójca ojca, dodaje smętnie Will.

                  Dr Alana odwiedza pierwsza Abigail w szpitalu, przynosi jej torbę nowych ciuchów. Abigail po traumie, ma jeszcze kłopoty z pamiecią, przynajmniej tak twierdziły pielęgniarki. Ale w rozmowie okazuje się, że wie , że ojciec był „wariatem”. Nie chciała o tym z nikim rozmawiać tłumaczy. Abigail postanawia przytomnie, że skoro została sama, to sprzeda swój dom pójdzie na studia.

                  Doktor Alana ma wrażenie, potem opowie o tym na spotkaniu z szefem , Willem i dr Lecterem, jakby Abigail próbowała wyciągnąć od niej informacje. I coś ukrywała. I poinformuje też, że wyczuła w dziewczynie skłonność do manipulacji. Ale, jej zdaniem, jest zbyt wcześnie na hipotezę o współsprawstwie dziewczyny w morderstwach ojca. Szef mimo protestów pani doktor, wysyła Willa ( wraz z Lekterem oczywiście) na rozmowę z dziewczyną.

                  Do izolatki, w której leży Abigai dostaje się podstępnie nie kto inny tylko ruda dziennikarka intrygantka (pytałeś wczesniej, odpowiadam, tak, uważam, że rudowłosa, został obsadzona zgodnie ze stereotypem, że rudy jest fałszywy;). Przyznaje się dziewczynie do tego, kim jest, mówi, że chodzi jej tylko o prawdę, obiecuje jej "uzupełnić luki w pamięci".

                  Mówi o ojcu, że zabił 8 dziewczyn, które wyglądały jak Abigail, że miał przezwisko „dzierzba z Minnesoty”, które wzięło od ptaka , który nabija swoje ofiary na kolce i kawałkuje na łatwiejsze do spożycia fragmenty! Uch! Ostrzega dziewczynę, ze to co teraz będzie mówić, zaważy na jej życiu i obiecuje jej pomóc. Abigail chce wiedzieć jeszcze, jak złapali ojca. Ruda informuje ją o Willu, który pracuje dla policji „łapie szaleńców, bo sam jest szaleńcem, myśli jak oni”. Abigail jest nieco przestraszona.

                  Słyszy to wszystko "agent specjalny" Will, który właśnie wszedł do izolatki, za nim oczywiście jego psychiatra ;) , dr Lecter. Will wyprasza Rudą. Ruda dalej swoje, że Will nie przeszedł testów policyjnych. Abigail jeszcze bardziej jest przestraszona.

                  Will pyta czy ich pamięta. Abigail, że owszem pamięta Willa. "Zabił pan mojego ojca" - mówi.
                  Potem wychodzą w trójkę przed szpital rozmawiają. Abigail opowiada o ostatnich chwilach z ojcem, o morderstwie matki. Boi się, że odziedziczy szaleństwo. Że boi się koszmarów. Itd...
                  Will wyznaje, że zabójstwo w słusznej sprawie też wywołuje w nim koszmary i nie jest dla niego łatwe.

                  Will z dr Lekterem opuszczają szpital. Przed wejściem czeka Ruda. Dochodzi do nerwowej wymiany zdań, podczas której Will mówi do Rudej „Nie jest rozsądnie denerwować człowieka, który zastanawia się czy nie zbijać zawodowo. Te słowa ukazują się potem w gazecie, ku irytacji szefa , Jacka.


                  Cdn.
                  • grek.grek Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 16.09.14, 14:14
                    Barbasiu, jesteś nieoceniona :]

                    świetne streszczenie, scenę polowania na sarnę - jeszcze widziałem. reszty już nie. próbowałem wchodzić, ale za każdym razem było nieczynne.

                    na razie wygląda na to, ze Lecter naśladował Hobbesa, ale mnie się coś wydaje, że to Hobbs naśladował Lectera, albo ewentualnie Lecter go inspirował. ciekawe jak się to rozwinie.

                    Ruda jest fajna :] rozkręca akcję, ma drajw, jest niesubordynowana :]

                    dobre teksty, zarówno ten o "denerwowaniu człowieka zastanawiającego się czy nie zabijać zawodowo", jak i ten wcześniejszy, ze Graham sam jest szaleńcem, bo potrafi czytać szaleńców" - w istocie tak chyba jest, i to jest jego przekleństwo, coś z czym musi się ciągloe zmagać, nie dać się temu złamać i pozostać po "jasnej stronie".

                    z [nie]cierpliwością czekam na kolejną część :]
                    • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 17.09.14, 00:07
                      ;)

                      NocoTy! Jurto powtórka. Film jest łatwo dostępny w necie... Robota właściwe zbędna. ;)

                      > na razie wygląda na to, ze Lecter naśladował Hobbesa, ale mnie się coś wydaje,
                      > że to Hobbs naśladował Lectera, albo ewentualnie Lecter go inspirował. ciekawe
                      > jak się to rozwinie.

                      Więc właśnie, Will w trakcie wykładu stawia pytania , czy naśladowca zbliżył się do Hobbsa, poznał go osobiście i odwrotnie czy Hobbs znał równie dobrze swego naśladowcę.

                      > Ruda jest fajna :] rozkręca akcję, ma drajw, jest niesubordynowana :]
                      Yes. Z drugiej strony to użyteczna idiotka. Jest też, mam wrażenie, manipulowana przez dr Lectera.

                      Tak. :)

                      Mads Mikkelsen z ta swoją niesamowitą twarzą jak maska, jest znakomity w roli Lectera. I może powiem herezję, ale zupłenie zapomniałam o Hopkinsie.
                      • grek.grek Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 17.09.14, 13:30
                        robota bardzo potrzebna i doceniona, tym bardziej że znakomitej jakości :]
                        nie szukam już nawet powtórki, bo tak plastycznie i dokładnie wszystko opisałaś.
                        do takich opisów się wraca :]

                        Will Graham ma nosa, Lecter to wie. to czyni rzecz całą ciekawszą, bo tym razem GRaham nie będzie miał przeciwko sobie przeciwnika, który jest tuż obok, będzie znał jego ruchy i będzie mógł je wyprzedzać, a nawet wpływać na niego osobiście, jako psychoterapeuta.

                        masz pełną rację :] w 2 odcinku Will dowiaduje się, ze Ruda była w domku Hobbsa tuż po tym jak został zabity i policja zamknęła teren. kto ją w ogóle wprowadził w całą sprawę ? masz ciekawe podejrzenie, możliwe że jest częscią planu Lectera.

                        ha ! to żadna "herezja" :] - to po prostu prawdziwy komplement dla aktora, jesli jego gra sprawiła, że zapomniałaś o tak kanonicznym oryginale [chociaż, w istocie Hopkins nie był chyba pierwszym Lecterem w historii kina] :]
                        • grek.grek Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 17.09.14, 13:31
                          w 2 akapicie "tym razem GRaham będzie miał..." bez "nie" ;]
                        • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 17.09.14, 18:49
                          To świetnie! Cieszę się, że jesteś zadowolony ze streszczenia. :)
                          Miło mi czytać Twe słowa.
                          Jednak , proszę, obejrzyj dziś powtórkę tego odcinka.
                          Jako Królowa Kotów rozkazuję Ci. ;))

                          Właśnie tak.

                          Ruda wiedziała o wiele więcej o śledztwie w sprawie "grzybiarza" oraz o Willu Grahamie, niż powiedział jej ten policjant, którego oszukała podając się za członka rodziny jednej z ofiar (odcinek drugi). Policjant został zawieszony po tym, jak ukazał się w gazecie artykuł Rudej zdradzający szczegóły, które nie powinny zostać ujawnione. Pamiętasz, przyszedł potem ten policjant do Rudej, by wypytać ją, kto był jej informatorem. Nieszczęśliwe "grzybiarz" go zastrzelił.

                          To dr Lecter (w drugim odcinku) zdradził Rudej szczegóły, kiedy przyszła do niego na przeszpiegi z dyktafonem, który zresztą szybko odkrył.

                          Należą się komplementy Madsowi Mikkelsenowi.

                          Pierwszym dr Hannibalem Lecterem w kinie był, sprawdziłam, Brian Cox w filmie Manhunter (1986).


                          • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 17.09.14, 19:01
                            pani_lovett napisał(a):

                            > To dr Lecter (w drugim odcinku) zdradził Rudej szczegóły, kiedy przyszła do nie
                            > go na przeszpiegi z dyktafonem, który zresztą szybko odkrył.

                            To znaczy podejrzewam tylko. Ale nie jestem pewna.
                          • grek.grek Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 18.09.14, 14:02
                            no to nie mam wyjścia, muszę obejrzeć jak na poddanego przystało :]
                            powtórki nie uświadczyłem, ale w necie znajdę i obejrzę, zanim przyjdzie pora na 4 odcinek.

                            yes, pamiętam teraz.

                            własnie, popraw mnie, ale wydaje mi się, że to spotkanie Rudej i Lectera urywa się w momencie, gdy on znajduje w jej torebce dyktafon ? [swoją drogą, wedle wszelkich prawideł sztuki szpiegowskiej, powinna mieć dwa dyktafony : jeden specjalnie na wierzchu, żeby był łatwy do znalezienia i uspokojenia tym samym rozmówcy, a drugi ukryty... w majtkach albo w staniku :)]

                            o yes.

                            pamiętam ten film :]. to znaczy - stylistykę i tak dalej. była to chyba ekranizacja "Czerwonego smoka" ?
                            • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 18.09.14, 18:43
                              > własnie, popraw mnie, ale wydaje mi się, że to spotkanie Rudej i Lectera urywa
                              > się w momencie, gdy on znajduje w jej torebce dyktafon ?

                              Tak było jak piszesz. Przy czym właściwie nie wiadomo do końca, czy spotkanie się skończyło czy miało może dalszy ciąg "poza kamerą". Jakaś taka urwana była ta scena!?


                              [swoją drogą, wedle ws
                              > zelkich prawideł sztuki szpiegowskiej, powinna mieć dwa dyktafony : jeden specj
                              > alnie na wierzchu, żeby był łatwy do znalezienia i uspokojenia tym samym rozmów
                              > cy, a drugi ukryty... w majtkach albo w staniku :)]


                              Doskonały pomysł. ;))
                              Nie znałam tego patentu.


                              Ja nie widziałam tego filmu, ale na filmwebie właśnie ten tytuł podają:

                              www.filmweb.pl/film/Czerwony+smok-1986-30431

                          • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek 18.09.14, 18:34
                            "Miło mi czytać Twe słowa"
                            Przemawiam jak królowa, no nie, he,he.
                  • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek cd. 16.09.14, 23:59
                    Will z dr Lecterem, dr Alaną Bloom jadą wraz z Abigail Hobbs do Minnesoty. Chcą znaleźć ciała bądź jakieś ślady zamordowanych dziewczyn. Kiedy podjeżdżają pod dom Hobbsów wita ich wieki napis wymalowany na murze: CANNIBALES.

                    Abigail Will i pozstali przeglądają jakieś pudełka. Abigail mówi, ojciec był perfekcjonistą. Will zauważa, że Hobbes nie pozostawił, żadnych śladów. Abigail pyta, czy dlatego pozwolili jej tu wrócić. Dr Lecter , potwierdza. Ale nie tylko o to chodzi. Dr Alana mówi, że chcą pomóc jej uwolnić się od wspomnień.

                    Abigail wątpi by znaleźli ciała dziewczyn. Wszyscy pytają dlaczego. Ona na to, że - „ on uszanował każdą ich cząstkę” i wyjaśnia:, „Kiedyś wyrabiał szpachlówkę z mączki kostnej łosia, kości dziewczyn wykorzystał pewnie tak samo”. Dr Lecter pyta , gdzie wyrabiał tę szpachlówkę. Abigail na to, „że chacie”, którą jutro im pokaże.

                    Do Abigail przychodzi przyjaciółka ze szkoły, sliczna brunetka, bardzo do niej podobna. Prawdziwa przyjaciółka wiernie stoi przy Abigail, nie lansuje się na jej tragedii w telewizji jak inne dziewczyny ze szkoły, wbrew plotkom nie wierzy, że Abigail była w współwinna, i nie słucha matki, która zabroniła się spotykać z Abigail. Dziewczyny wychodzą na przed dom, niedaleko lasku.

                    Nagle zza drzew wychodzi młody chłopak, brat jednej z dziewczyn , tej która została nabita na rogi jelenia i „rozpłatana” /Uch!/, (jak powiedział Will o tej zbrodni na wykładzie „naśladowca wyniósł zbrodnię na wyżyny artyzmu”), a więc została zamordowana nie przez Hobbsa, tylko przez jego naśladowcę, o czym chłopak nie wie. To od Rudej dziennikarki chłopak, Nicolas ma na imię, dowiedział o wybudzeniu Abigail i zapewne jej powrocie do domu i dlatego przybył pod dom Abigail i oskarża ją o to, że była przynętą, że „zwabiała dziewczyny do tatusia”, że „zwabiła jego siostrę”. Dziewczyny starają się przegonić intruza, rzucając kamieniami (jeden z nich rani chłopaka, zakrwawiony kamień zauważa i ukrywa potem dr Lecter, posłuży mu do pułapki …) on ucieka, kiedy widzi nadbiegających Willa, dr Bloom, i dr Lectera.

                    Willa w nocy dręczą koszmary.

                    Na drugi dzień wszyscy jadą do chaty, gdzie Hobbs miał swój warsztat. Wchodzą. W środku pusto, nic nie ma, ojciec wszystko uprzątnął, „żeby odkazić”- wyjaśnia Abigail. Ojciec wszystko robił sam. A wyroby często sprzedawał. Robił masło, dywaniki, poduszki, nic nie mogło się zmarnować… W pewnym momencie Abigail przychodzi myśl – „on nas nimi karmił…” – i aż truchleje na tę myśl. Dr Lecter potwierdza, że to całkiem możliwe.

                    Nagle na twarz Abigail spada kropla … krwi z sufitu. Wszyscy biegną na strych. A tam wisi martwa naga dziewczyna nabita na poroże jeleni a. /Uch!/ Okazuje się, że to ta przyjaciółka Abigail. Wszyscy są w szoku. Przyjeżdża policja, sam szef, który ma pretensję do Willa , że mieli zbierać slady, a doszło kolejnego morderstwa. Poza tym wcześniej na wykładzie mówił, że ten inteligentny naśladowca, „psychopatyczny morderca-artysta” raczej nie powtórzy zbrodni w tych samych okolicznościach. A tu się jednak powórzyły okoliczności. Dr Lecter podejrzenie o morderstwo rzuca na brata zamordowanej dziewczyny Nicolasa, który oskarżał Abigail o zwabianie dziewczyn. Chłopak zabił swoją siostrę i koleżanke Abigail. Dr Lecter sugeruje , ze Abigail może być kolejnym celem mordercy. Jack prosi więc doktora by zabrał Abigail z domu i wywiózł z Minnesoty.

                    Will zostaje z Jackiem, a Dr Lecter z dr Alaną Bloom wiozą Abigail do domu, by zabrała swe rzeczy. Przed domem kłębią się tłumy ludzi, policja ochrania wejście, ale na posesję wdziera się jedna kobieta, to matka przyjaciółki Abigail płacze, oskarża dziewczynę o śmierć córki. Abigail jest wstrząśnięta. Niewidomo skąd zjawia się Ruda dziennikarka, mówi Lecterowi o Nicolasie, bracie jednej z ofiar, który kręcił się wokół domu. Potem policja rozmawia przed domem z Lecterem , Alaną, a Rudą wyprowadza policja.

                    Abigail płacze w domu. „Nic nie mogło się zmarnować”, chodzi jej po głowie ta natrętna myśl. Nagle coś jej każe sprawdzić ozdobną poduszkę zrobioną przez ojca. Bierze nóż z pudełka , rozpruwa nim poduszkę ,wsadza do niej rękę i wyciąga wsad – ludzkie ciemno- brązowe włosy. Abigail krzyczy z przerażenia. A tuż za nią w pokoju skrada się Nicholas, chce jej powiedzieć, ze nie zabił jej przyjaciółki. Abigail przerażona ucieka, chłopak za nią biegrnie, po czym chwyta i przyciska do ściany, a ona w tym momencie wbija mu w brzuch nóż, który cały czas trzymała w ręce. Chłopak pada martwy.

                    W tym momencie mnie więcej równocześnie do domu wchodzą dr Lecter i dr Alana Bloom. Dr Lecter słyszy zamieszanie, jednym ruchem unieszkodliwia od tyłu dr Bloom , ta pada zemdlona, Lecter schyla się nad nią, widzi to Abigail. Lecter z niezmąconą twarzą oznajmia, że nic jej nie będzie. Potem idą do pokoju, gdzie leży trup chłopaka , Nicolasa. Abigail powiada , ze się broniła, chłopak chciał ja zabić, Niestety, mówi Lecter, nie wygląda to jak samoobrona, „zarżnęłaś go”- powiada. I poddaje propozycję nie do odrzucenia dziewczynie. Albo ona się przyzna, ze zarżnęła chłopka ,ale wtedy grozi jej, że ją uznają współwinną morderstw ojca, albo zakopią razem ciało. Tu on, Lecter ryzykuje dla niej. I przerażona Abigail się zgadza na tę drugą propozycję.

                    Po wszystkim dr Alana opatrzona siedzi w karetce , nie pamięta co się stało, szef informuje, że dr Lecter został uderzony w potylicę ale, czuje się dobrze, zawiózł więc Abigail do hotelu. Abigail podrapała napastnika, pobrana krew wskazała policji, że napastnikiem był to Nicolas, brat zamordowanej dziewczyny. Jego krew znalazał się też w ustach zamordowanej przyjaciółki Abigail (kamień z krwią , który Lecter wcześniej ukrył!). Will słucha wszystkiego jakiś zamyślony , nagle wstaje i mówi, że wraca domu.

                    Ostania scena ma miejsce w domu Lectera, przychodzi Abigail, która uciekła ze szpitala? Ma wyrzuty sumienia, że zabiła chłopaka, myśli o przyznaniu się. „Nie uszanowała żadnej cząstki”, „to było morderstwo” – mówi. Lecter, przekonuje ją, że to była jednak samoobrona i odradza jej przyznanie się. Ostrzega, ze zostanie współwinną zbrodni ojca. Abigail w kocu wyznaje Lecterowi , że wie, że to on dzwonił do jej ojca. Chce wiedzieć, co powiedział ojcu. Lecter tłumaczy, że tylko sprawdzał, czy Hobbs jest w domu. Mówi, że popełnił błąd, który może być mylnie interpretowany. Abigail, powtarza opinię policji, że dzwoniącym musiał być inny psychopatyczny morderca, na co dr Lecter spokojnie wyjaśnia, że on na pewno nie jest tego typu człowiekiem.

                    W końcu Abigail i dr Lecter obiecują sobie nawzajem, że nie wydadzą nikomu tych tajemnic .

                    KONIEC Uffff

                    • grek.grek Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek cd. 17.09.14, 13:02
                      jesteś wielka, Barbasiu :]
                      z przyjemnością mogę sobie odpuścić szukanie powtórek - Twoje streszczenie jest znakomite.

                      Lecter się ujawnił, wyczuł albo wiedział że Abigail orientuje się z jego związkach z jej ojcem, świetnie ją wkręcił w całą sytuację. przyjaciółka została usunięta, żeby nie przeszkadzała w nawiązaniu bliższej relacji.

                      "uch" :]
                      znaczące westchnienia :]
                      w 1 & 2 odcinku były pokazane te ciała na rogach jelenia, i wiesz co - mnie się wydawało, że
                      nie są to okropne obrazki, a to z powodu ich zamierzonej operetkowej przesady :] trochę jak te sceny przemocy u Tarantino - krew bryzga, ale rozbraja je brak naturalizmu, zaakcentowana bardzo mocno filmowość i inscenizacja.

                      Ruda ma tupet, czekam tylko aż się doigra ;], jak sądzisz ?

                      swoją drogą, postać Abigail też jest ciekawa - nagle się dziewczyna dowiaduje, że tatulo wcale nie był tym, kim myślała, że był. włosy ludzkie w poduszce, podejrzenie, że karmił ją ludzkim mięsem... taki mały dramat, który w pełnometrażoowym filmie by się pewnie nie zmieścił, ale w serialu można go ciekawie zarysować, wplatając przy okazji w sensacyjną intrygę.

                      raz jeszcze dzięki, Barbasiu, świetnie się czytało :]




                      • pani_lovett Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek cd. 17.09.14, 20:01
                        > Ruda ma tupet, czekam tylko aż się doigra ;], jak sądzisz ?

                        Tak, Ruda - właśnie przeczytałam, że to dziennikarka tabloidowa, autorka bloga "TattleCrime"!, gdzie opisuje swoim czytelnikom szczegóły okrutnych zbrodni - jest cyniczna, bezwzględna, zdobywa informacje w sposób nieetyczny . Kontrowersyjna, ale i, właśnie, ciekawa postać.

                        Zdaje się nieprędko się doigra, Lecterowi.

                        > "uch" :]
                        > znaczące westchnienia :]

                        Bo to jednak są okropne, przerażające sceny/ fantazje. :)

                        > w 1 & 2 odcinku były pokazane te ciała na rogach jelenia, i wiesz co - mnie się
                        > wydawało, że
                        > nie są to okropne obrazki, a to z powodu ich zamierzonej operetkowej przesady :
                        > ] trochę jak te sceny przemocy u Tarantino - krew bryzga, ale rozbraja je brak
                        > naturalizmu, zaakcentowana bardzo mocno filmowość i inscenizacja.

                        Poruszyłeś bardzo ciekawy wątek. Też chciałam na to zwrócić uwagę. Sceny wyrafinowanych morderstw są tu dość dosadne, ale jednak na szczęście bez nadmiernego, epatowania okrucieństwem (jak w klasycznych ociekających krwią horrorach), bez niezdrowej fascynacji zbrodnią i jej okolicznościami.



                        > swoją drogą, postać Abigail też jest ciekawa - nagle się dziewczyna dowiaduje,
                        > że tatulo wcale nie był tym, kim myślała, że był.

                        Tak. :)
                        Ale może to jeszcze nie cała prawda o Abigail? Dr Alana podejrzewa, że ona coś ukrywa...


                        Cieszę się. :) Dziękuję za dobre słowa. :)
                        • grek.grek Re: ... "Hannibal" - 3 odcinek cd. 18.09.14, 14:08
                          na taką właśnie tabloidową dziennikarkę wygląda :] dobra stylizacja i u-temperamentowanie.

                          prawda ? takie nienaturalne, wykoślawione, wyglądające raczej na instalacje artystyczne. no i serial gdzieś, takie mam wrażenie, porusza się na granicy wyobraźni i realizmu, co też te zbrodnie w jakiś sposób rozbraja.

                          Abigail dopiero się ocknęła po śpiączce czy czymśtakim - jak się jej zacznie przypominać to i owo, jak zacznie wracać do swojej właściwej postaci, to kto wie, co jeszcze odkryje :]

                          :] zasłużone całkowicie.
    • angazetka Toronto - wygrany 14.09.14, 22:34
      Na festiwalu w Toronto nagrody główne przyznaje publiczność. Rok temu przyznała "Zniewolonemu", dwa lata temu - "Poradnikowi pozytywnego myślenia". W tym roku wygrało "Imitation game". Czy to znak? :)
      A tu anglojęzyczne podsumowanie: www.usatoday.com/story/life/movies/2014/09/14/toronto-film-festival-awards/15535431/
      • pani_lovett Re: Toronto - wygrany 15.09.14, 21:40
        To znak i bardzo dobra decyzja! Dobry film! :)
      • pani_lovett Re: Toronto - wygrany 15.09.14, 21:41
        Dzięki serdeczne, Angazetko, za relację z Toronto!
        Musimy wpisać ten festiwal na listę naszych ulubionych festiwali. :)
        • angazetka Re: Toronto - wygrany 16.09.14, 00:09
          Cieszę się wielce :)
          A dziś zaczęła się Gdynia!
          • pani_lovett FFF Gdynia - zaczynamy! 16.09.14, 13:30
            Rzekłaś! :)

            kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,16646148,Krotszy__odrestaurowany__Potop__otwiera_Festiwal_Filmowy.html
            PS Podrzucane relacjE! ;)
            • pani_lovett Re: FF Gdynia - zaczynamy! 16.09.14, 13:32
              Szczęśliwa trzynastka

              W tym roku wśród produkcji pokazywanych w ramach konkursu głównego znalazła się zaledwie jedna typowa komedia: "Kebab i horoskop" Grzegorza Jaroszuka. "Obywatel" wyreżyserowany przez Jerzego Stuhra też można odbierać jako historię zabawną, ale wydarzenia zabawne przeplatają się tu z poważnymi. To opowieść o poloniście Janie Bratku, który, niczym Forrest Gump, bierze udział w najważniejszych wydarzeniach swojej epoki. W głównego bohatera wcieliło się aż trzech aktorów, w tym Jerzy i Maciej Stuhrowie.

              O Złote Lwy powalczy również opowieść o transplantologu Zbigniewie Relidze, który w 1985 roku w Zabrzu po raz pierwszy przeprowadził w pełni udaną transplantację serca.. W "Bogach" Łukasza Palkowskiego występują m.in. Tomasz Kot, Jan Englert, Zbigniew Zamachowski, Magdalena Czerwińska i Kinga Preis.

              Kota będzie można zobaczyć także w "Fotografie" Waldemara Krzystka, znanego choćby dzięki "Małej Moskwie". Reżyser Władysław Pasikowski ma szanse na Złote Lwy dzięki "Jackowi Strongowi" - historii Ryszarda Kuklińskiego. Obraz, w którym jedną z głównych ról odgrywa historia to także "Miasto 44" Jana Komasy, opowieść o Powstaniu Warszawskim.

              "Hardkor Disco" debiutanta Krzysztofa Skoniecznego to z kolei współczesna historia, w której nie brakuje imprez i używek. Wśród konkursowych pozycji znalazł się "Jeziorak" - thriller z Jowitą Budnik w roli ciężarnej policjantki, próbującej rozwikłać zagadkę śmierci młodej kobiety, a jednocześnie odnaleźć dwóch zaginionych na służbie policjantów.

              O Złote Lwy walczą w tym roku dwa filmy wyreżyserowane przez kobiety: "Obietnica" Anny Kazejak to koprodukcja polsko-duńska, w której debiutują Eliza Rycembel i Mateusz Więcławek. W "Zbliżeniach" Magdaleny Piekorz w roli głównej wystąpiła natomiast Joanna Orleańska, która na ekranie próbuje uporać się z toksyczną relacją, jaka jest udziałem jej i jej matki.

              Na planie "Sąsiadów" Grzegorza Królikiewicza spotkali się aktorzy zawodowi i amatorzy, "Pod Mocnym Aniołem" Wojtka Smarzowskiego to ekranizacja powieści Jerzego Pilcha, a "Onirica - Psie pole" Lecha Majewskiego jest ostatnią częścią tryptyku, w skład którego wchodzą "Ogród rozkoszy ziemskich" oraz "Młyn i krzyż". Te tytuły zamykają listę filmów mających szansę na nagrodę główną 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni. O tym, w czyje ręce trafią Złote Lwy, zdecyduje jury pod przewodnictwem Ryszarda Bugajskiego ("Przesłuchanie").


              kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,16646148,Krotszy__odrestaurowany__Potop__otwiera_Festiwal_Filmowy.html
              • maniaczytania Re: FF Gdynia - zaczynamy! 16.09.14, 17:32
                mnie najbardziej zainteresował ten "Jeziorak" :)
                • siostra_bronte Re: FF Gdynia - zaczynamy! 16.09.14, 19:58
                  Czy te festiwale kiedyś się skończą? :)
                  • pani_lovett Re: FF Gdynia - zaczynamy! 16.09.14, 23:18
                    Po Gdyni będzie chwilowa przerwa. Dobrze mówię, Greku? :)
                    • grek.grek Re: FF Gdynia - zaczynamy! 17.09.14, 13:40
                      yes, Barbasiu :]

                      zima zrobi swoje ;]
                      • pani_lovett Re: FF Gdynia - zaczynamy! 17.09.14, 22:24
                        :))
                • pani_lovett Re: FF Gdynia - zaczynamy! 17.09.14, 00:08
                  maniaczytania napisała:

                  > mnie najbardziej zainteresował ten "Jeziorak" :)

                  Z ust mi to wyjęłaś! :)
              • grek.grek Re: FF Gdynia - zaczynamy! 17.09.14, 13:12
                to może ja dorzucę coś o 2 dniu :

                www.rp.pl/artykul/1130793,1141822-Filmy-Waldemara-Krzystka--Michala-Otlowskiego-i-Magdaleny-Piekorz-w-Gdyni.html

                film.onet.pl/wiadomosci/39-festiwal-filmowy-w-gdyni-dzien-drugi-jerzy-stuhr-niczym-polski-forrest-gump/4dw4m

                ciekawie brzmi ten film o prof. Relidzie, aczkolwiek coś czuję, że będzie to jednak bezpieczne kino z pełnym szacunkiem dla postaci, zamiast niewygodnego i drażniącego, zadającego pytania, pokazująćego człowieka w całej jego złożoności. jakie są Wasze intuicje a'propos ?

                mam wrażenie, że Gdynia powinna się wzorować na Cannes i pokazywać same premiery. częśc tytułów już ma swoją historię i staż nie tylko kinowy, można je znaleźć w sieci. nie sądzicie, że to trochę obniża nie tyle może rangę, co atrakcyjnośc tego festiwalu ?
    • pani_lovett Siatkówka dziś! :) 16.09.14, 23:17
      Hesus Maria i Wszyscy Święci Pańscy! Polacy wygrali ze świetną zawsze i niepokonaną na tym turnieju
      B r a z y l i ą.
      Miałam transmisję, ale mi się urwała na początku czwartym secie. Pozostały mi więc tylko okrzyki entuzjazmu sąsiadów z góry.
      • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 17.09.14, 13:21
        niespecjalnie się orientuję w sytuacji, Barbasiu, ale może tutaj miałabyś pełny odbiór :

        www.meczyki.pl/transmisje-na-zywo,6,siatkowka.html
        chociaż, to pewnie zależy od ilości osób podłączonych do "gniazdka" ?
        w każdym razie, może z zagranicznych źródeł mniej towarzystwa korzysta ?
        wpisałem w wujka gugla "volleyball live online" i trochę tego jest. prawdopodobnie robię z siebie kompletnego idiotę, bo znasz się na tym sto razy lepiej ode mnie :]

        znów przychodzi na myśl samoczynnie, że szkoda, iż te mecze nie lecą w otwartym kanale. ale by się Polandia cieszyła :]

        a następna w kolejce - Rosja, prawdaż ? no to będzie mecz z podtekstem.

        myślisz,że Polsat się zdecyduje odkodować ewentualny półfinał [i finał]z udziałem Polaków ?
        • pani_lovett Re: Siatkówka dziś! :) 17.09.14, 22:34
          O! Greku! Dziękuję! :} Dobry z Ciebie człowiek! Wypróbuję jutro ten link.

          I Brazylia, jak widzę, pokonała dziś Rosję nie oddając żadnego setu (chyba się Brazylijczycy wnerwili po przegranej z Polską ;). A nam akurat na rękę byłaby wygrana Rosji. Bo następna w kolejce, prawdaż, Rosja.
          Teraz nie dość, że będzie mecz z podtekstem, to jeszcze będzie mecz na śmierć i życie.
          A mógł być piękny mecz przyjaźni, gdyby to Rosja pokonała Brazylię.
          Ja już się boję. ;)

          To prawda.

          Kto wie, może Polsat odkoduje półfinał, finał z udziałem Polaków, żeby choć na koniec podratować wizerunek.
          • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 14:14
            trzymam więc kciuki, aby ta strona działała i nie zawiodła Cię :]

            a tak, ponoć Polsce wystarczą 2 sety z Rosją, żeby awansować.
            w jakimś dziale sportowym była notka o tym, jak to jeden z rosyjskich siatkarzy manifestował radość po zdobytym punkcie za pomocą gestu "strzelania z karabinu do kibiców" ;] podteksty są nieuniknione.

            to będzie ciekawe, ugną się pod cięzarem rangi wydarzenia czy pozostaną niewzruszeni ? ;]
            • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 15:20
              Na wczorajszym meczu Rosja-Brazylia nie zauważyłam żadnych podtekstów politycznych, mimo znaczącej daty. Ale fakt, bardzo mało kibiców było. Co z zaskakujące, jeden z zawodników Brazylii grający niegdyś w polskiej lidze na konferencji prasowej zadedykował tę wygraną Polakom z uwagi na tę historyczna i tragiczną datę. Miły gest.

              Ps. Żeby nie było, sama się sobie dziwię, ale byłam za Rosja. Niestety pokazali słabą kondycję, nieprawdopodobna, jak na niedawnych mistrzów świata.
              • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 17:25
                nie wiem, czy się zgodzisz ?, ale mam wrażenie, ze tych mistrzostw siatkarskich strasznie się namnożyło. MŚ w tym roku, ME w następnym, potem znów MŚ, a co roku prestiżowa Liga Światowa. wydaje mi się, że : a] tytuły i zaszczyty tracą rangę, b] zawodnikom coraz trudniej utrzymać formę, także psychiczną, bo przy takim nagromadzeniu eventów [plus coroczne ligi krajowe i LIga Mistrzów siatkarzy, w której gra większość reprezentantów czołowych państw] niektóre sobie trzeba po prostu odpuścić, żeby nie zwariować ze stresu meczowego albo odpuszcza się bo mózg zwyczajnie się buntuje i nie sposób się skoncentrować :]
                • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 19:24
                  Eee... tam, emocji nigdy nie za wiele:) Ale z tą formą przyznaję Ci rację, tym bardziej zważywszy na fakt, że siatkarze to dryblasy poand dwumetrowe narażone na kontuzje nie tylko morderczymi treningami, ale i cała masą ciała.
                  • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 19.09.14, 13:54
                    pewnie przy tych 2 metrach ważą po 70 kg ;]
                    • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 21.09.14, 13:00
                      Tyle, to libero. Pozostali zawodnicy ważą dużo więcej, średnio 85 - 90 kg, a nawet ponad 100 kg.
                • pani_lovett Re: Siatkówka dziś! :) Polska - Rosja 2-2 18.09.14, 22:45
                  Tie-break. Ufff!
                  A tu się film zaczyna...
                  • pani_lovett Re: Siatkówka dziś! :) Polska - Rosja 3-2 18.09.14, 23:05
                    Polacy pokonali Rosję.
                    :)
            • pani_lovett Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 21:13
              >a tak, ponoć Polsce wystarczą 2 sety z Rosją, żeby awansować.
              Jeden wygrany już mają. W drugim właśnie Polacy mają czteropunktową przewagę! Niesamowite!

              Tak też słyszałam o tym. :) Miejmy nadzieję, że dziś żadnych głupawych podtekstów nie będzie / nie ma.

            • pani_lovett Re: Siatkówka dziś! Polska - Rosja 2:0 ! 18.09.14, 21:41
              Więc mamy już wygrane dwa sety. Może powtórzymy wynik meczu Brazylia - Rosja!?!?! :}

              Dzięki! :) Moja strona całkiem przyzwoicie działa. / aczkolwiek szanujący się kibic siatkówki na pewno by w takiej jakości nie oglądał meczu/ .

              > to będzie ciekawe, ugną się pod cięzarem rangi wydarzenia czy pozostaną niewzru
              > szeni ? ;]

              Mam wrażenie, że idzie łatwiej niż z Brazylią. Ale nie zapeszajmy!
              • pepsic Re: Siatkówka dziś! Polska - Rosja 2:0 ! 21.09.14, 12:32
                aczkolwiek szanujący się kibic siatkówki na pewno by w takiej jakości nie oglądał meczu/ .
                Masz rację to byłaby profanacja:)

                Zatem trzymamy dziś kciuki. Hip hip, hura!
            • pani_lovett Re: Siatkówka dziś! Polska - Rosja 2:1 18.09.14, 22:14
              Straciliśmy 3. seta, ale jak powiedział komentator, mamy awans do półfinału. 2 sety jak mówiłeś wystarczyły.

              • grek.grek Re: Siatkówka dziś! Polska - Rosja 2:1 19.09.14, 13:56
                na głównej stronie GW wisi jakiś apel do POlsatu o odkodowanie meczów o medale :]

                trochę to dziadem proszalnym zalatuje. Polsat sam powinien się ugiąć, a nie czekać na chóralne prośby kibiców :]

                • pani_lovett Re: Siatkówka dziś! Polska - Rosja 2:1 19.09.14, 23:05
                  :)

                  Otóż to. Na razie nie widać, żadnych informacji w tej sprawie. Na stronie telemagazynu w ramówce Polsatu w porze meczu są zaplanowane wcześniej filmy.



        • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 15:08
          myślisz,że Polsat się zdecyduje odkodować ewentualny półfinał... z udziałem Polaków ?
          Nie sądzę, bo ci, którzy zapłacili dodatkowy abonament czuliby się, jak frajerzy. W każdym razie Polsat ma trudny orzech do zgryzienia. Z drugiej strony w moich oczach nic im nie poprawi wizerunku z powodu braku obiektywizmu, mimo że na linii sporu z tvp w kwestii zakodowania mistrzostw ich bronię.
          • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 17:19
            Polsat już dał dowody, że robienie z ludzi frajerów nie stanowi dla niego mentalnej barykady nie do przeskoczenia :]

            zauważyłaś jak się rozindyczyli w ostatnich kilku dniach ? chyba zorientowali się, że zysków nie będzie, więc pora ratować choćby wizerunek.

            wiesz, TVP nie mogła wygrać tych mistrzostw, bo nie było oficjalnego przetargu na ich zakup. Polsat złożył im ofertę 2 tygodnie przed mistrzostwami i to za horrendalne ponoć pieniądze.

            dowalam TVP przy każdej okazji, za to że jest obsadzona sitwą polityczno-towarzyskich kolesiów robiących g.wniano-amatorską telewizję, ale za to żyjących sobie pysznie na nasz koszt, ale w tej jednak sprawie, w kontrze do Ciebie :], mam wrażenie że jednak się bronią.
            • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 19:19
              Owszem zauważyłam, ale jednocześnie uważam, ze coś jest na rzeczy i że bardzo przekonująco brzmią wyjaśnienia Polsatu.
              Ps. Mnie, jako kibica nie powinny interesować przepychanki pomiędzy stacjami telewizyjnymi, bo od tego jest władza i rząd, który ma służyć społeczeństwu.
              • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 19.09.14, 14:00
                mnie jedno ciągle zastanawia : jeśli POlsat był gotów sprzedać TVP prawa do pokazywania meczów Polakow w otwartych kanałach, to musiałby się liczyć z tym, że sam straci 3/4 zysków.

                przecież gdyby ogłoszono, że mecze Polaków będą w otwartej TVP, to tych dekoderów sprzedaliby tyle, co kot napłakał, tych którzy oglądają mecze inne niż "polskie" jest zapewne garstka.

                mam wrażenie zatem, że od początku chcieli kodować na terenie Polski, a reszta była, mówiąc po piłkarsku, graniem na alibi :]
                • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 19.09.14, 14:34
                  Greku, to nie tak. Bilans wyszedłby na zero. Polsat wykupił prawa do transmisji kilka lat temu (i dzięki temu się odbyły), ale nie przewidział, że nastąpi kryzys i że zamiast zarobić straci. W takim stanie rzeczy zaczął szukać wsparcia, aby stratę pokryć, bo wbrew opinii jakiejś dziuni filantropem nie jest. Wobec fiaska rozmów ze sponsorami i braku dobrej woli rządzących (dla których ani naród, ani promocja kraju, jak widać się nie liczy), był zmuszony zakodować mistrzostwa. Oczywiście mógł nie kodować, ale wówczas nie miałby środków na pensje dla pracowników.
      • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 17.09.14, 13:38
        btw, kiedyś, pamiętam z wczesnego dzieciństwa :], istniała tradycja oglądania meczów po sąsiedzku. albo filmów.

        nie wszyscy mieli telewizory, nie wszyscy mieli kolorowe, a czasami - ot tak po prostu zbierało się towarzystwo przy kawie i ciastku, żeby pobyć razem i pooglądać dobry sport albo serial. pamiętam te nasiadówki przy "Niewolnicy Isaurze" albo właśnie przy meczach :]

        muszę to powiedzieć, wybacz mi :] - Twoi sąsiedzi są o kant... i tak dalej :]. jeśli mają dostęp do meczów, to, wiedząc jaka jest sytuacja z tym kodowaniem, powinni zaprosić tylu sąsiadów ilu tylko by chciało wpaść. sami z siebie. nie wiem, może ja jakiś wczorajszy jestem... komuch, ot co ;]
        • pani_lovett Re: Siatkówka dziś! :) 17.09.14, 22:54
          grek.grek napisał:
          > pamiętam te nasiadówki przy "Niewolnicy Isaurze" :]

          Hehehe! :)))
          Piękne!


          To ja chyba też jestem wczorajsza i komusza, bo marzę o takich serdecznych sąsiadach. :)



          • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 14:20
            preshistoria ;]

            jakoś zanikły w ludziach takie odruchy.
            zabawne, że 25 lat po tzw. komunie znów mamy sytuację znaną z tamtych czasów, nie ? ;]
            kiedyś chodziło o brak telewizora albo rarytas w postaci kolorowego, a dzisiaj kodowana transmisja. czasy się zmieniają, a problemy jakby podobne. tylko ludzie inni jacyś ;]
        • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 19:27
          Greku, że zapytam z czystej ciekawości, ale nie daje mi spokoju;) Dlaczego "Isaurę" oglądałeś u sąsiadów? Chyba, że być może miałeś nadobną sąsiadkę, to już więcej nie pytam.
          ;)
          • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 19.09.14, 14:04
            odwrotnie było - sąsiedzi, i sąsiadki niekiedy nadobne, pojawiali się u nas :]

            a ja byłem na tyle smarkaty wiekiem, że ta ich nadobność jakoś do mnie wtedy słabo docierała ;]
            • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 19.09.14, 14:35
              Nie mieli telewizorów?
              ;)
              • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 20.09.14, 15:43
                to był ten moment, kiedy kolorowy tiwik był nowością... ;]
      • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 15:01
        Polacy wygrali ze świetną zawsze i niepokonaną na tym turnieju B r a z y l i ą.
        Prawdziwy thriller z happy endem:) Choć muszę przyznać, że w tych rozgrywkach wyjątkowo mam nerwy ze stali. Zdaje się, że umiejętności i wola walki naszej drużyny, tudzież spokój pana trenera działa tak na mnie kojąco.
        • grek.grek Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 17:29
          coś pan trener tak w ogóle Ci przypadł go gustu ? :]

          to jest właśnie problem mężczyzn oglądających siatkówkę - nie ma kobiet-trenerów, także w żeńskiej siatkówce, a nie sposób podziwiać spokoju czarujących zawodniczek, bo one ciągle skaczą i biegają po tym boisku, tak że raczej wprowadzają dodatkową nerwowośc, jakby ta dotycząca wyniku była niedostateczna ;]
          • pepsic Re: Siatkówka dziś! :) 18.09.14, 19:10
            He, he przejrzałeś mnie:)
    • siostra_bronte "Camille Claudel, 1915" 17.09.14, 15:26
      Jutro o 20.10 w Ale kino. Film Bruno Dumonta z ubiegłego roku. Dumont jest cenionym reżyserem, ale robi filmy raczej trudne w odbiorze. Nie miałam jeszcze okazji zobaczyć żadnego jego filmu.

      Film opowiada o fragmencie z życia rzeźbiarki, Camille Claudel, kiedy przebywała w szpitalu psychiatrycznym (była tam przez 30 lat, aż do śmierci). Camille po burzliwym romansie z Augustem Rodinem załamała się psychicznie, a rodzina umieściła ją w szpitalu. Ciężki temat, do tego Juliette Binoche w roli głównej, ale spróbuję obejrzeć. Jestem ciekawa tego filmu, bo kiedyś widziałam znakomitą "Camille Claudel" ze świetnym duetem Adjani-Depardieu.
      • pani_lovett Re: "Camille Claudel, 1915" 17.09.14, 22:20
        Napiszesz po obejrzeniu dwa słówka o filmie?
        Z góry dziękuję.
        • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 13:05
          Jeżeli przebrnę, to oczywiście coś napiszę :)
      • grek.grek Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 14:10
        świetna perspektywa filmowa, Siostro :]
        bardzo nowa rzecz, recenzje czytałem bodajże na wiosnę, a tutaj już w tiwi.

        przyłączam się do Barbasi - czekamy na Twoją recenzję :]
        • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 14:13
          O, czyli słyszałeś o tym filmie? Tak, Ale kino potrafi zaskoczyć całkiem nowymi filmami.

          Czuję się podwójnie zmotywowana :)
      • pepsic Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 14:52
        Innym razem Siostro, bo dzisiaj gramy mecz Polska-Rosja.
        • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 14:53
          Chyba tylko ja nie oglądam mistrzostw :)
          • pepsic Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 15:11
            Wychodzi, że jest na odwrót . Tylko ja jedna oglądam, a Barbasia z doskoku.
          • grek.grek Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 17:13
            Siostro, nie jesteś osamotniona w tym siatkarskim wyobcowaniu :] jest nas jakieś 30parę milyjonów. wg ostatnich danych, Polsat sprzedał tylko 100 tys. pakietów. dodając do tego nawet 3/4 abonentów, wychodzi na to, że za kibicuje naocznie jakieś 8 % Polaków.
            • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 18:52
              Czuję ulgę :) Ale podejrzewam, że niektórzy oglądają gdzieś nielegalnie w sieci :)
              • pepsic Re: "Camille Claudel, 1915" 18.09.14, 19:09
                W tym rzecz, że nie za bardzo się da, ale jeśli nawet ktoś się uprze, to z dużym dyskomfortem.
      • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" (1) 20.09.14, 13:55
        Obejrzałam :)

        Film opowiada o kilku dniach z życia Camille w szpitalu psychiatrycznym, niedaleko Awinionu. Camille została wcześniej ubezwłasnowolniona przez rodzinę, ze względu na rzekomą chorobę psychiczną, chociaż trudno teraz powiedzieć, czy rzeczywiście była chora, czy rodzina chciała się po prostu jej pozbyć.

        Wyczytałam, że to był pomysł brata Camille, znanego poety Paula Claudela, a matka i siostra zgodziły się na to. Inna wersja mówi, że to była inicjatywa matki. Tak czy inaczej, wyjątkowo kochająca rodzinka.

        Oglądamy codzienne, monotonne życie Camille w szpitalu. Budynek to chyba stary klasztor, piękny, ale surowy i bez wygód. Camille czasem siedzi na ławce w ogrodzie, kiedy indziej gotuje sobie ziemniaki na obiad, albo modli się w małym kościele. Niewiele się tu dzieje.

        Widać, że Camille czuje się tu zupełnie obco. Zresztą nie pasuje do tego otoczenia. W porównaniu z innymi pensjonariuszami (notabene są to prawdziwi chorzy) Camille wygląda na zdrową. Tak, na pewno jest załamana psychicznie, ma zmienne nastroje, od apatii do napadów agresji ("nie wytrzymam tego dłużej, przestaję być człowiekiem!"). Zresztą, szczerze mówiąc, nawet zdrowy człowiek po paru dniach w tym miejscu wpadłby przynajmniej w depresję.

        W dodatku Camille całkowicie zdaje sobie sprawę ze swojej sytuacji. W czasie rutynowej rozmowy z lekarzem mówi: "Jestem tutaj, ale nie wiem dlaczego. Kiedy ten żart się skończy? Potraktowano mnie jak zbrodniarkę, a nawet gorzej, bo nie mam nawet adwokata."

        Camille opowiada lekarzowi, że jej uwięzienie to spisek ludzi zazdrosnych o jej talent. Oskarża Rodina i jego przyjaciół: "Chcieli ukryć wyrzut sumienia jakim dla nich jestem. Świadka ich zbrodni". Czyli mocny wątek feministyczny. Na pewno w tamtych czasach życie kobiety artystki nie było łatwe. Camille mówi lekarzowi, że straciła pracownię, a jej prace zostały rozkradzione. Nie wiem, czy te oskarżenia to jakaś paranoja, czy faktycznie tak było.

        Camille z trudem znosi obecność innych chorych, nie ukrywa swojej niechęci, tylko czasem widać na jej twarzy współczucie. Oni też czasem okazują jej wrogość z powodu tego trzymania się na uboczu i przywilejów (np. samodzielnego gotowanie obiadów, bo boi się zatrucia)

        Ale Camille dowiaduje się od lekarza, że za kilka dni odwiedzi ją brat, Paul. Jest szczęśliwa z tego powodu, biegnie do kaplicy przy szpitalu i modli się o zwolnienie ze szpitala. Wybiega z niej śpiewając ""Alleluja", jak inna pensjonariuszka, która wcześniej przyszła do kaplicy.

        Widzimy Paula w drodze do szpitala. Klęka na drodze i modli się. Zatrzymuje się w małym opactwie. Rozmawia tam z księdzem o swojej wierze. Claudel jest żarliwym katolikiem. W swoim dzienniku pisze o siostrze, że jest "opętana". że za swoją arogancję i pychę została ukarana. Claudel jest na granicy fanatyzmu, jakby kurczowo, zbyt kurczowo trzymał się Boga.

        Claudel przyjeżdża do szpitala. Camilla rzuca mu się w ramiona, ale Paul zachowuje dystans. Camille od razu zaczyna opowiadać, że życie jest tu straszne, że trudno wytrzymać krzyki i płacze chorych. Narzeka na rygor i brak wygód. Prosi Paula, żeby ją stąd zabrał. Ale Paul odpowiada chłodno: "Co Ty sobie myślałaś? Robimy to wszystko dla Twojego dobra. Masz tu najlepszą opiekę. W końcu trwa wojna". Camille na taką odpowiedź kurczy się w sobie. Dziękuje bratu, że tak o nią dba, a przecież ma swoją rodzinę. I niedawno wpłacił sporą sumę na konto szpitala.

        Paul zaczyna mówić coś o miłosiernym Bogu, na to Camille atakuje: "a może porozmawiamy o Bogu, który pozwala mi gnić w tym strasznym miejscu?" Paul odpowiada klasycznym tekstem, który wytrąca z ręki wszystkie argumenty: "Bóg nas doświadcza". Camille wie, że nie jest w stanie porozumieć się z bratem. Nieśmiało prosi go, że może porozmawiałby z lekarzem o przeniesieniu do innego miejsca. Pociesza się, że może kiedy wojna się skończy, będzie mogła wrócić. Paul, ku rozpaczy Camille szybko się żegna.

        Rozmawia z lekarzem o siostrze. Mówi, że sztuka to wielkie niebezpieczeństwo, które ją zniszczyło. Ale nie jest ciekawy opinii lekarza o jej stanie zdrowia, jakby całkowicie postawił na niej krzyżyk. Za to lekarz ma nadzieję, że Camille za jakiś czas będzie mogła opuścić szpital. Mina Claudela mówi wszystko: on tego nie chce...






        • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 20.09.14, 14:26
          Przy okazji, to jest ciekawy wątek. Z tego co wyczytałam, lekarze wielokrotnie zwracali się z prośbą do rodziny Camille o zabranie jej ze szpitala, czyli uznali, że jej stan jest wystarczająco dobry. Ale ani matka, ani brat nie chcieli się na to zgodzić. Fakt, że Camille nie miałaby dokąd wrócić, ale może jakoś poradziłaby sobie na wolności bez pomocy rodziny? Ryzykowne, ale Camille nie miała już niczego do stracenia!

          Camille po wizycie brata usiadła na ławce. Ostatnie ujęcie filmu to twarz Camille, która lekko się uśmiecha. Może, mimo wszystko ma nadzieję na odmianę swojego losu. Napisy informują, że została w szpitalu przez 30 lat aż do śmierci, a jej ciało umieszczone w zbiorowym grobie.

          Koniec.

          Teraz o ogólnych wrażeniach. Film ma ascetyczną formę, niewiele się dzieje, ujęcia są długie (piękne zdjęcia), brak muzyki. Dodatkowo buduje to nastrój tego przygnębiającego miejsca. Czujemy jak trudno byłoby znieść takie życie choćby przez parę dni, nie mówiąc o 30 latach.

          To chyba najlepsza rola Binoche, jaką widziałam. Wyniszczona, bez makijażu, jakby nie nosiła tutaj żadnej "maski". Jakby była amatorką. I jest bardzo przekonująca.

          Ale zabrakło mi tutaj jakiejś szerszej perspektywy, jakby ten wycinek z życia Camille był jednak zbyt wąski. Ciekawa jestem motywacji Paula (i reszty rodziny). Dlaczego to zrobili? Chcieli pozbyć się kłopotu, uniknąć kolejnych skandali, kompromitujących ich nazwisko? A może chodziło jeszcze o coś innego? Paul na pewno był zazdrosny o talent siostry. Zresztą zachowała się korespondencja Paula i Camille, więc źródła są. Ale może reżysera to już nie interesowało? Zresztą i tak nic nie usprawiedliwiłoby w moich oczach tak okrutnego zachowania wobec Camille.

          A, przypomniało mi się, że Camille została umieszczona w szpitalu po śmierci ojca, który zawsze ją wspierał.

          W sumie film bardzo ciekawy i oryginalny. I jaka to przyjemność obejrzeć premierę i to całkiem nową :)

          Tutaj trailer, niestety nie znalazłam wersji z angielskimi napisami.

          www.youtube.com/watch?v=aEg7NjzwDO0





          • grek.grek Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 20.09.14, 17:45
            dzięki, Siostro, jak zawsze świetnie napisane.

            albo trzeba być wyjątkowym gnojem albo po prostu fanatykiem religijnym, żeby zostawić
            człowieka w takim położeniu, mimo nawet lekarskich zaleceń, żeby ją zabrać, bo jest zdrowa albo nie na tyle chora, żeby ją dalej przetrzymywać. tak czy owak, rzeczywiście ciekawe jest, dlaczego rodzina tak ją lubiła i co za tym tak naprawdę stało. motyw zemsty za talent, o którym wspomniałaś, wcale nie wydaje się być niemożliwy. poza tym, Camille zdaje się nie stroniła od romansów ? może to uwierało bogobojnych tzw.krewnych ?

            ona na niego czeka z całą nadzieją świata, a on pojawia się tylko po to, żeby tę nadzieję jej odebrać. to wydało mi się najbardziej - czy ja wiem... przejmujące ? przerażające ? jedno i drugie.

            w którejś recenzji przemknęło mi, że Juliette Binoche zagrała w tym filmie w otoczeniu autentycznie chorych psychicznie ludzi zamkniętych w zakładzie - mogłabyś to potwierdzić ? czy w filmie można podejrzewać takie rozwiązanie ?

            yes, zdecydowanie, Siostro - premiera, to dobra rzecz :] jak mówią : dobra premiera nigdy nie jest zła.

            raz jeszcze dzięki za ciekawą opowieść. serwuj ich nam jak najwięcej :]

            • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 21.09.14, 13:55
              Dzięki, Greku :)

              W wolnej chwili poszukam czegoś na ten temat w sieci. Naprawdę trudno pojąć takie okrucieństwo.

              Tak, wspomniałam o tym, że w filmie występują prawdziwi chorzy ze szpitala psychiatrycznego. W nawisie, więc mogłeś przeoczyć :) Na początku powoduje to duży dyskomfort, nie jest to przyjemne (niektórzy mają ostre symptomy chorobowe), ale z czasem wchodzi się w ich świat. Niektórzy chorzy prezentują nawet niezłe umiejętności aktorskie :)

              Jest taka scena, kiedy dwójka chorych odgrywa scenkę z przygotowywanego spektaklu. Casanova rozmawia z panną, która mu się podoba. I ta scena , mimo całego kontekstu, jest naprawdę zabawna (nawet Camille, która ją ogląda jest rozbawiona, ale potem wybucha płaczem, bo pewnie słowa Casanovy przypomniały jej o Rodine), a chory grający Casanovę wypada znakomicie :)

              Z tego co wyczytałam także siostry z filmu to autentyczne siostry opiekujące się chorymi.

              Miło mi :) Jakoś tak się wyszło, że od dawna nie pisałam o żadnym filmie. Postaram się to zmienić :)
              • grek.grek Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 21.09.14, 17:07
                5 akapit, znalazłem :] gdzieś mi umknęła Twoja adnotacja, zaprzątnąłem się całkowicie sednem tej historii :]

                świetne, ale i trudne bez dwóch zdań, doświadczenie aktorskie dla J.Binoche. może znajdzie się jakiś wywiad z nią, podejrzewam że zapewne tak to potraktowała, takim domyślny jest ;]]

                nie chcę być napastliwy :), ale pamiętam że pisałaś o jakimś filmie, który kupiłaś w podróży i nam go opiszesz...







                • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 21.09.14, 18:58
                  Jesteś całkowicie usprawiedliwiony :)

                  Też o tym myślałam. Granie z chorymi musiało być dla Binoche wielkim wyzwaniem. I takie otoczenie miało na pewno wpływ na jej grę.

                  Tak, chwaliłam się swoją zdobyczą. Postaram się jakoś zmobilizować :)

                  Dla ciekawych artykuł o Camille z Wysokich obcasów:

                  www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,989788.html
                  • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 21.09.14, 19:06
                    I jeszcze ciekawa recenzja filmu z Wyborczej:

                    wyborcza.pl/1,75475,15851740,Od_dzis_w_kinach__Camille_Claudel_1915____film_o_wybitnej.html
                    • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 21.09.14, 19:11
                      I wywiad z Binoche o filmie:

                      www.styl.pl/magazyn/wywiady/news-lubie-sie-bac,nId,1417182
                      • pani_lovett Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 24.09.14, 16:36
                        W zalinkowanym artykule z Wysokich Obcasów tak piszą o motywach postępowania rodziny Camille: "Claudelowie, dla własnej wygody, zakazali jej wszelkich wizyt i postanowili nie informować nikogo o stanie jej zdrowia". I dalej: "Szybko wyrzucili ją z pamięci. Matka uważała Camille za "robaka, co nadgryzł rodzinę mieszczańską, bogacącą się, długowieczną, cieszącą się wybornym zdrowiem i nad podziw płodną".

                        Obrzydliwa rodzina.

                        Zgadzam się z Twoją uwagą Bronte, że troszkę brakuje w filmie szerszej perspektywy w spojrzeniu na Camille, wspomnienia o nieszczęśliwym dla niej związku z Rodinem, który w dużej mierze przyczynił się do jej psychicznego załamania.

                        Kilka prac Camille Claudel

                        butterfield-reignbeau.blogspot.com/2010/02/camille-claudel.html
                        • pani_lovett Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 27.09.14, 19:42
                          Bronte, dzięki za "Camille Claudel, 1915" . :)
                  • grek.grek Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 22.09.14, 17:52
                    dzięki, Siostro za wszystkie artykuły :]
          • pepsic Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 21.09.14, 12:19
            Przerażające, jak łatwo można człowieka uśmiercić za życia, i że może to spotkać praktycznie każdego z nas. . A propos Binoche, na moje oko w prawie każdym filmie wygląda, jak bez makijażu. Widziałam ja w jakiejś reklamie (banku?, wygląda mdło i nijako.

            Ps. do Greka, Siostra wspominała, że w filmie uczestniczą naturalni pensjonariusze szpitala.
            TXH
            • siostra_bronte Re: "Camille Claudel, 1915" (2) 21.09.14, 13:42
              Tak, to prawda. Pod pretekstem choroby psychicznej można człowieka całkowicie zniszczyć, podejrzewam, że takie rzeczy wciąż się dzieją.

              Binoche faktycznie ma zwykle oszczędny makijaż, ale jednak go widać. W tej reklamie banku podoba mi się jej szminka :)

              Dzięki za uważną lekturę :)
    • angazetka Raport kinowy - Zanim zasnę 18.09.14, 00:16
      "Zanim zasnę" - tytuł filmu pasuje i do pory, o której to piszę, i do jakości filmu. Zła ona była, ta jakość. A wręcz ZUA.
      Nicole Kidman, Colin Firth (po raz drugi w tym roku jako ekranowa para) i Mark Strong w obsadzie to za mało, żeby film był oglądalny. Przydałoby się jeszcze, żeby główna bohaterka nie była kretynką, na przykład. Żeby nie raziły takie kratery (bo nie dziury) fabularne, jak fakt, że w hotelu przy lotnisku w Londynie poza parą bohaterów nie ma nikogo. Oraz że w tymże Londynie nie ma ani pół policjanta. I żeby film nie był nudny. I żeby końcowe, dramatyczne sceny nie powodowały, żeśmy się z towarzyską zanosiły śmiechem cokolwiek wbrew intencjom reżysera.

      A na domiar złego przed seansem pokazano nam zwiastun "Paddigtona". Żyłam w przekonaniu, że to będzie miły film dla dzieci. Ani miły, ani żadnego dziecka bym na to nie zabrała. Z poczucia żenady niemal cały zwiastun odwracałam wzrok.

      A było zostać w domu i oglądać Bayern...
      • siostra_bronte Re: Raport kinowy - Zanim zasnę 18.09.14, 13:04
        Dzięki za recenzję. A kto stworzył to dzieło? I co to miało być: dramat, kryminał czy jeszcze coś innego?
        Mecz był niezbyt ekscytujący :)
        • angazetka Re: Raport kinowy - Zanim zasnę 18.09.14, 14:09
          Thriller to ma być, podobno. Znaczy, zamykamy bohaterkę w domu na odludziu i mamy nastrój.
          Reżyserem jest Roman Joffe.
          Problem też chyba w tym, że filmów o ludziach cierpiących na amnezję było już bez liku i trzeba wiedzieć, co się chce powiedzieć, pokazując ich po raz kolejny.
      • grek.grek Re: Raport kinowy - Zanim zasnę 18.09.14, 14:25
        recenzja lepsza niż film, jak sądzę :]

        Angazetko, Bayern wcale nie był specjalnie lepszy ;]
        • siostra_bronte Re: Raport kinowy - Zanim zasnę 18.09.14, 14:26
          No właśnie, angazetka niewiele straciła :)
      • mozambique Re: Raport kinowy - Zanim zasnę 19.09.14, 14:03
        filmu nie widzialam ale juz sam MArk Strong jest dla meni wyjątkową zachętą

        szczegolnie na tle mdlego nieco Firtha - jego mroczny urok musi byc wyraźniejszy

        kiedys taki był Stanley Tucci - póki nie wylysiał:)
    • grek.grek "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 13:53
      To hicior jakiś był, nie ? ;]

      Czterech, jak to się mówi - zwyczajnych, gostków jedzie do Las Vegas. Trzech z nich to starzy znajomi, najlepsi przyjaciele, czwarty to krewny pana młodego. Ma to być forma wieczoru kawalerskiego, bo jeden z nich następnego dnia bierze ślub. Chcą więc wyskoczyć, zabawić się tak że klękajcie narody, a potem wrócić. JUż na miejscu wznoszą toast na dachu hotelu i przyrzekają sobie, że wszystko co stanie się tej nocy zostanie między nimi, a najlepiej - pójdzie w zapomnienie. Bawimy się na całego, a potem czyścimy dysk :]

      Wychodzi im tak doskonale dosłownie, tak jeden do jeden, że rankiem faktycznie nie mają pojęcia, co się stało w nocy, poza tym, że : pan młody gdzieś zniknął, ich pokój wygląda jak po przejściu tornada, jeden z nich ma wybitego zęba na przedzie, jest w nim niewiadomego pochodzenia niezidentyfikowany bobas w śpioszkach, a w łazience siedzi najprawdziwszy tygrys. Ich amnezja to wynik dosypania im do drinków, którymi wznosili toast, jakichś fatalnie działających srodków odurzających. Zrobił to "ten czwarty", który prochy dostał od dilera, któremu się paczki pomyliły.

      Po tym jak szok poznawczy opada, goście zaczynają iść po jedynie dostępnych wątłych śladach, aby odtworzyć wydarzenia poprzedniej nocy, a przede wszystkim ustalić gdzie jest przyszły pan młody. Za parę godzin ma się odbyć, z wielką pompą, bo panna młoda jest posażna, ich ślub. Bez pana młodego nie da rady. Muszą się zatem sprężać, a łatwo nie będzie, bo na ich drodze stają azjatycki gangster [histeryk i choleryk, mówiący cienkim głosem, komicznie pyskaty i do tego trochę jakby gej czy zniewieściały ?, tak czy siak postać szalenie barwna], policja, dzieci z paralizatorami, a i sam Mike Tyson.

      W sumie, swoje odcierpią, oberwą i zawstydzą się nielicho dowiadując się jakie to brewerie odstawiali nocną porą [zabawne, że nawet w tak "luzackim" filmie amerykańska pruderia się objawia, otóż nie ma chyba ani jednej sceny seksu albo roznegliżowanej dziewczyny, no może na slajdach końcowych, ale i tak jest tam dość grzecznie] i w jakie tarapaty się wkopali, ale happy end jest, a nawet podwójny, bo jeden z nich, dzięki tej eskapadzie, poznaje w Las Vegas fajną dziewczynę [matkę bobasa] i wreszcie ma odwagę zerwać z dotychczasową narzeczoną, straszną zołzą tresującą go jak psa :]

      Byłoby wszystko fajnie, bo akcja jest, Las Vegas gra doskonale, chiński gangster to komediant pierwszej wody, Mike Tyson usypia jak za dawnych czasów, a tygrys jest sobą, czyli jest doskonałością pręgowaną.

      Jakoś jednak nie polubiłem bohaterów. W dramacie, psychologicznym, thrillerze, obyczajówce, whatever - nie zastanawiam się, czy lubię bohatera, bo mam nadzieję, albo chęć, przede wszystkim go zrozumieć albo poznać motywacje, osobowość, charakter etc.

      Zaś w takiej komedii - jakoś bez tej sympatii trudniej się znaleźć w filmie. "Ten czwarty", czyli gośc z brodą, latający z gołym tyłkiem po korytarzu, jest rodem z jakichś komedyjek klasy C; nauczyciel - pan lalunio, arbiter elegancji, który mówi do brodatego "Z pederastką chcesz wejśc do kasyna ? Ja z tobą nie idę" [nie nosze pederastki ;), ale bardziej niż ona przeszkadzają mi tacy właśnie wrażliwcy, których w histerię wprawia skarpeta w sandale bliźniego swego i z tego powodu gotowi są go wypisać z testamentu]; doktorek - bezbarwny, szary jak papier do..., zalatuje typowym kołtunem, a pan młody wystylizowany jest na typowego "american boy" z buzią nieskażoną żadną myślą. MOże damy i kobiety znalazłyby w nich jakieś zalety, ale ja bym ich tygrysem poszczuł najchętniej :]

      Są dobre sceny [wszystkie z tygrysem plus monologi i riposty gangstera, zwłaszcza na tej pustyni, gdzie się spotykają plus moment na początku, kiedy zajeżdzają po doktora i dla żartu jeden z nich moduluje głos "Doktor Pantofel proszony na salę... doktorze Pantofel...", co zawstydza go bardzo, a jeszcze bardziej denerwuje jego zołzę, przed którą musi udawać, ze wcale nie jadą do Vegas, tylko na jakąs cnotliwą degustację win], ale mam nadzieję nigdy nie zobaczyć na ekranie tego puszystego z brodą ;]

      Oglądaliście może ? Jak Wam się podobał ?

      www.youtube.com/watch?v=MzhlV6Dzvus
      • siostra_bronte Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 14:25
        Dzięki za treściwą recenzję, Greku :)

        Nie widziałam, ale z pewnością to nie moje poczucie humoru :)
        • grek.grek Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 17:06
          cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

          szybka "setka" i jakoś byś to przeszła ;]]
          parę głupot jest [taki ukłon dla amerykańskiego stałego targetu ?], ale generalnie trzyma się to jakiejś wariackiej kupy i da się obejrzeć, a czasami nawet uśmiechnąć. w sumie, zaryzykuję, że można natrafić na znacznie gorsze zwłoki :]

          aczkolwiek, wiesz, lekko mnie zdziwiło, że to ponoć taki hit był, i że nawet "bez podziału na gatunki filmowe". czyżby wystarczyła jedna czy dwie życiowe nienajgłupsze rady, jakie ten film niewątpliwie zawiera ?
          • siostra_bronte Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 18:51
            Haha! Tak, pewnie mogłabym obejrzeć ten film bez większych strat moralnych. W końcu różne komedie się oglądało :)

            Fakt, że jakiś film był przebojem w Stanach zwykle budzi we mnie pewną podejrzliwość :)
            • grek.grek Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 19.09.14, 13:53
              na Imbd ma 7,8 na 10.
              na Rotten 79 % pochwalnych recenzji z łącznej liczby 225
              na Metacrtic 73 % z 31
              :]

              liczby się mocne, krytyka, i widownia, są/były oczarowane ;]]
              • mozambique Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 19.09.14, 13:59
                puszysty z brodą czyli Greg Jakiś-tam-galifaniakis po KAC VEgas stal sie gwiazda a wiekszą niz przystojniak Bradley Cooper, zagral w KAC VEGAS w BAngkoku i nawet dostal extra rolę z Robertem Downeyem Juniorem w "Zanim odejdą wody"
                niestety - po warunkach = czyli wciaz ten sam gruby spocony pierdzący grzdyl uwielbijący kloaczne dowcipy
                • grek.grek Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 19.09.14, 14:05
                  świetnie go sportretowałaś ;]
                • maniaczytania Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 19.09.14, 17:57
                  no nie mogę się zgodzić, że Zach Galifianakis zrobił większą karierę niż Bradley. W pozostałych częsciach "Kac Vegas" zagrał cała trójka głównych bohaterów (bez tego, który 'zaginął' w pierwszej), film z Robertem hitem wielkim nie był. Aktor miał swoje pięć minut po 'warunkach', które trafnie określilaś i tyle.
                  A Bradley powoli, powoli przebija się do pierwszej ligi - świetny film z de Niro "Jestem Bogiem" (Greku, jeśli jeszcze nie widziałeś, to zobacz koniecznie - coś dla Ciebie :) ), oscarowa nominacja za "Poradnik pozytywnego myślenia", druga nominacja do Oscara za drugoplanową rolę w "American Hustle" -chyba że mamy inne rozumienie 'gwiazdy' ;)
                  • grek.grek Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 20.09.14, 16:01
                    ha, skoro "coś dla mnie", to zobaczę z przyjemnością, dzięki Maniu :]

                    o yes, pan lalunio ;] faktycznie się aktorsko wyróżnia.
                    pisząc o nim a'propos Kac Vegas bardziej miałem na myśli postać, którą mu doczepiono, albo - do której doczepiono jego. aczkolwiek, ze wszystkich czterech - może to on byłby tym w miarę najmniej nie-do-przyjęcia. "Doktor Pantofel" był chyba jego twórczością ? :}
      • pepsic Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 14:56
        Sam fakt, że kiedyś to oglądałam i wytrwałam do końca, niech świadczy sam o sobie. Co by nie było, suspens tj. co sie stało z panem młodym -wpadł oryginalnie.
        • grek.grek Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 17:09
          świadczy bez dwóch zdań :]

          a z tym się chętnie zgodzę :] no i miejsce jego, że tak powiem, ulokowania oraz jego pierwotna odległość od poszukiwaczy.
      • maniaczytania Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 19:16
        ja oglądałam wszystkie trzy części - nie wiem, jak to o mnie świadczy ;) , faktem jest, że tylko pierwsza jest do obejrzenia, bo pozostałe oparte na tym samym, jak to Pepsic nazwała, suspensie nie robią już wrażenia, są po prostu do bólu przewidywalne.

        I chciałam tylko dodać, z czym przynajmniej Barbasia mam nadzieję się zgodzi, że pan, jak go raczyłeś nazwać "lalunio" to baaardzo fajny jest i nominację do Oscara ma na koncie i ma w sobie jakiś taki łobuzerski urok, o! :)
        www.google.pl/search?q=bradley+cooper&client=firefox-a&hs=I7g&rls=org.mozilla:pl:official&channel=nts&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=IBMbVPWbEqf9ywPjvYLYAQ&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1280&bih=651
        • siostra_bronte Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 19:18
          Wiedziałam, że fanki Bradleya Coopera się odezwą :)
        • pepsic Saitkarskie OT 18.09.14, 19:43
          Tak całkiem przy okazji donoszę, że ojciec naszego reprezentanta Karola Kłosa - Ireneusz, też siatkarz, w swoim czasie miał ksywkę "Lala". I pamiętam, jak dziewczyny "sikały po nogach" z wrażenia:)
          • maniaczytania Re: Saitkarskie OT 18.09.14, 20:08
            no, no, nie wiedziałam, ale jeśli to ten, to powiedziałabym, że z wiekiem zyskał jeszcze ;)

            sport.interia.pl/siatkowka/reprezentacja-kobiet/news-klos-ponizej-swoich-mozliwosci,nId,486838
            • pepsic Re: Saitkarskie OT 21.09.14, 12:25
              Jeśli powiem, że niekoniecznie tak, to sobie wyobraź, jak kiedyś wyglądał. A co powiesz, na największe cicho siatkarskie: Andrzeja Wronę?
              • maniaczytania Re: Saitkarskie OT 21.09.14, 13:16
                a nie, nie, to nie mój typ ;)

                Za to wpadł mi gdzieś po drodze tych mistrzostw w oko Matt "za piękny na ten świat" :)))
                • pepsic Re: Saitkarskie OT 21.09.14, 13:28
                  Matt "za piękny na ten świat" :)))

                  Jeśli z USA, to tego meczu nie widziałam.
                  • maniaczytania Re: Saitkarskie OT 21.09.14, 13:41
                    z USA, z USA ;)
                    i od razu się zastrzegam - wieczni chłopcy to też nie mój typ, ale ten jest nadzwyczaj uroczy :)

                    o, tu jest:
                    www.google.pl/search?q=matt+anderson&client=firefox-a&hs=OfM&rls=org.mozilla:pl:official&channel=nts&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=T7keVKeGN8L8ywOI3ICgDw&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1280&bih=651
                    • siostra_bronte Re: Saitkarskie OT 21.09.14, 13:57
                      Zaczynam podejrzewać, że niektóre panie oglądają siatkówkę z powodów pozasportowych :)
                      • maniaczytania Re: Saitkarskie OT 21.09.14, 15:21
                        :)))

                        Siostro - nie tylko siatkówkę ;)
                        A tak na serio - zawsze to przyjemniej, gdy ogląda się coś z powodów sportowych i ma się wartość dodaną ;)))
          • pani_lovett Re: Saitkarskie OT 18.09.14, 20:40
            Mam całkiem przyzwoity stream. :}
            Trzymam kciuki za naszych.
          • pani_lovett Re: Siatkarskie OT 18.09.14, 20:56
            Jest dobrze. Pierwszy set dla Polski.
          • pani_lovett Re: Saitkarskie OT 18.09.14, 23:06
            Polska pokonała Rosję i jest w półfinale.
        • pani_lovett Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 20:55
          Oczywiście, Maniu, że się z Tobą zgadzam, bez dwóch zdań to baaardzo fajny jest. :))
          • maniaczytania Re: "Kac Vegas [The Hangover]" via TVN 18.09.14, 22:56
            :)
    • grek.grek "Lęk wysokości" w KOcham Kino 22:45 & 2:00 18.09.14, 17:45
      wreszcie jakaś polska premiera, święto lasu :]

      wedle opisu - robiący karyjerę w tiwi młody reporter dowiaduje się, że jego ojciec siedzi w psychiatryku. zaczyna go odwiedzać, wspominać swoje i wspólne ich życie, szukając tam odpowiedzi na to, dlaczego staruszek sfiksował.

      wygląda na próbę dramatu psychologicznego. i z tego, co pamiętam, w Gdyni zbierał dobre recenzje.

      reżyserem jest Bartosz Konopka, gośc od dokumentu [dobra nazwa ?] "Królik po berlińsku". Dorociński w roli syna, że pozwolę sobie tak to napisać, jest wg mnie mniejszym wydarzeniem niż Krzysztof Stroiński grający jego ojca - co klasa to klasa, gwarancja profesjonalizmu i kunsztu, poza tym - mam wrażenie, ze pan Krzysztof ma kapitalnego nosa do wyboru interesujących bohaterów. przywilej człowieka, który nie musi mieć mercedesa turbo XXV generacji i sześciu domów na wysoki glans, bo jego żywiołem jest sztuka i wie, że za 50 lat i tak jego zapamiętamy, a nie tych którzy dorabiają w telenowelach albo "bierą" wszystko jak leci, bo zanim umrą chcą pojechać nurkować na Malediwy i rzucić z tego serię fotek do Faktu, a skutkiem tego może przeczytać i zaakceptować scenariusz zanim dowie się o jakie stawki toczy się gra oraz że znając jego stosunek do tych spraw z daleka omijają go specjaliści od "Kac Wawy" i "Pierwszej miłośći", w których zniżali się tacy wspaniali aktorzy jak Jan Frycz i Ewa Skibińska ? [chyba znów zaszarżowałem, wybaczcie :)]

      skaczemy ? :]

      • siostra_bronte Re: "Lęk wysokości" w KOcham Kino 22:45 & 2:00 18.09.14, 18:45
        Kurcze, od dawna chciałam zobaczyć ten film. Ale jutro muszę wstać wcześnie. I do tej pory nie odespałam trudów podróży :) Szkoda.
      • pani_lovett Re: "Lęk wysokości" w KOcham Kino 22:45 & 2:00 18.09.14, 20:35
        Tak, film miła dobre recenzje.
        Trochę późno, ale skaczemy! :)
        • grek.grek "Lęk wysokości" w KOcham Kino - jakie wrażenia ? 19.09.14, 13:48
          Barbasiu ? Czcigodni ?

          Mnie trochę brakowało wzmocnienia przekazu w temacie : jakie są motywacje syna. Czy chodzi o pragnienie porozumienia się z ojcem, bo mu tej miłości zawsze wcześniej brakowało ? Czy chodzi o niepokój, że ojcowskie fiksum dyrdum może być dziedziczne, a zatem dotknąć może zarówno jego samego, jak i jego dziecko, które własnie ma się urodzić ? Niby jest jedno i drugie zaznaczone retrospekcjami, pojedynczymi dialogami, ujęciami, ale brakowało mi w tym większej dawki energii, wyeksponowania i poprowadzenia konkretnych lęków i niespełnień Tomasza.

          Na początku [spoiler]... Tomasz niespecjalnie się przejmuje faktem, że stary siedzi w psychiatryku. Do dyrektorki szpitala powiada "Pewnie skusiła go darmowa wyżerka", sugerując że ojciec jest normalny i zapewne się zgrywa. A jednak przykleja się do starego, idzie w to jak w dym, odwiedza, mieszka z nim, żeby pomóc mu "złapać rytm", zostawia nawet na jakiś czas własną żonę noszącą zaawansowaną ciążę, marnuje telewizyjną karierę, brutalnie wyproszony - śpi w samochodzie pod blokiem w którym mieszka stary, kupuje mu telewizory [swoją drogą, niezła scena w której robią durnia z tego wścibskiego sąsiada], przemawia z troską, a nawet wyrzuca dyrektorce ośrodka, że źle się ojcem zajmują i nie umieją go leczyć...

          Widać postępujące zaangażowanie, które nawet matka i żona Tomasza uważają za przesadzone, ale nie widać samego Tomasza. Widać efekty, ale nie widać przyczyn. MOże te slajdy z dzieciństwa są odpowiedzią ? Szuka ojca w ojcu. Tyle że mieli długą przerwę. Ojciec się z nim nie kontaktował, żyli osobno, zanim [spoiler]... Tomasz znajdzie wśród szpargałów starego kasety video wypełnione krótkimi nagraniami występów Tomasza w telewizji i przekona się że stary całe życie o nim pamiętał i czuł dumę, miłośc ? - to jednak trochę trwa. Czy TOmasz nie mógł tak po prostu zapomnieć i dlatego musiał się ze starym zbliżyć ? NIe wyglądało to jednak na prymitywne wyrzuty sumienia pt "Ja go nie mogę tak zastawić, jakby nie było, to mój ojciec rodzony".

          Wydaje mi się ważny element motywacji, bo tylko on wyjaśnia[łby] to poświęcenie Tomasza, wytrwałośc z jaką stara się ojca wyprowadzić na prostą i go zrozumieć; wszak to kluczowa, fundamentalna dla całej opowieści postawa.

          Rozbawił mnie policyjny opis akcji wkroczenia do mieszkania ojca, co za teksty , "bronił się górniczym młotkiem", hehe; także opisy innych jego wybryków. Podpalenie wycieraczki też efektowne.

          Sceny dialogowe ojciec-syn - znakomite, nawet te z karteczkami, kapitalna jest scena kłótni nocnej, jaka jest tam znakomita chemia między nimi ! Stroiński oczywiście jest mistrzowski [ileż w jednym filmie przechodzi metamorfoz wyglądu, stylu bycia, stanu psychicznego - zawsze wypadając rewelacyjnie sugestywnie] ale i Dorociński jest świetny, chociaż byłby świetniejszy gdyby pozwolono jego postaci trochę więcej myśleć, a nie tylko działać :]

          Dlaczego ojciec sfiksował ? Jak myślicie ? [wydaje się, że tej przyczyny szuka Tomasz ?]

          Czyżby chodziło tylko o nieporozumienia z żoną, w ogóle - nieumiejętność układania relacji z ludźmi, skutkiem czego był coraz bardziej wyobcowany aż dały o sobie znak jakieś geny ?

          I ten finał - [spoiler]... Tomasz wykrada ojca z ośrodka i wiezie go w góry, gdzie albo wędrują ku szczytom albo w milczeniu przypatrują się im o poranku. I stary powraca do swojej własnej postaci. MOże przypowiastka o "człowieku który uciekał we śnie, dopóki nie zorientował sie, że nikt go nie goni" ma wyjaśniać całą sytuację ? A może komplikować ją tym bardziej ?

          I to końcowe wejście na górę ojca, który pokonuje w ten sposób swój tytułowy "lęk wysokości" ? Jak ten tytuł odczytaliście w stosunku do zawartości ? Czym dla Tomasza jest ten lęk i ta wysokość ? Bo mnie się coś nic nie może wyświetlić :}]

          • mozambique Frost/NIxon na Canal + 19.09.14, 15:16
            ciekawe kino , nietypowe , szczegolnie ze w polskim kinie takich filmów w ogóle nie ma
            dokladne, bardzo szczególeowe odtworzenie przygotowań i przebiegu legendarnego wywiadu brytyjskeigo telewizyjnego prezentera i szołmena w typie Ibisza z ex-prezydentem Nixonem , 2 lata po jedo rezygnacji ze stanowiska po sławnej aferze

            głądki, szelenie popularny , anglelksi przystojniaczek z holiłódzkim usmiechem , znany głownie z romansów z aktorkami i relacjonowania bicia rekordów Guinessa ze wzgledó ambicjnalnych ma ochote sparwdzic sie w poważnej publicystyce i wybiera wywiad z NIxonem
            w czasie gdy Nixon nikogo juz jako postac nie interesuje, stacje teleiwzyjne nie chą kupić emisji wywiadu , a sama ekipa Nixona żada poteznej forsy za wywiad ograniczony wieloma warunkami
            jak sie okazuje Nixon wziąl 2 mln dolarów za ten wywiad i - co dziwne- tez starszy , zmeczony , skompromitowany męzczyzna , bardzo inteligentny i przebiegły w 3 sekundy okręcił sobie teleizyjnego gwiazdora wokół palca i malo brakowalo , by wywiad zamknal sie gadaniem o czasach szkolnych,podrózach i etykiecie wielkeigo świata

            a tu ekipa Frosta naciska by przycisnal w koncu NIxona co do Watergate , a ten wygadany fircyk ni wie, nie umie, krępuje się, NIxon tryumfuje ,,, koniec wywyaidu zbliza sie nieubłaganie i ....

            kto ciekawy jak sie takie trudene rozmowy przeprowadza i przygotowuje ( okres researchu jest imponujący) temu polecam

            pojawia sie jendak reflekcja ze USA to taki kraj , gdzie publiczne przyznanie sie polityka ze "tak , złamałem prawo" jest wyczekiwane ale i szanowane


            FRank LAngella w roli NIxona - imponujący
            Michael Shenn w roli Frosta - uroczo nieporadny
            Kevin BAcon i Toby Jones - w tle , niewykorzystani raczej
            • grek.grek Re: Frost/NIxon na Canal + 20.09.14, 15:54
              świetna recenzja i opis, Mozambique :]

              celnie zauważyłaś, ze polskie kino nie umie łapać podobnych tematów, a np. debata prezydencka
              Wałęsa-Kwaśniewski, i cała otoczka wokół niej, sposób w jaki nowoczesny Kwaśniewski, grający pod dyktando speców od PR ograł bufonowatego Nobla, który kompletnie nie miał orientacji w mechanizmach
              telewizyjnego show politycznego i zdawało mu się, że naród go kocha i nic tą miłościa nie zachwieje, te róznice charakterów i pochodzenia politycznego - to idealna filmowa story. na razie nikt na to nie wpadł, ale może kiedyś ;]

              wg mnie, świetne we "Frost/Nixon" jest także to, że [uwaga spoiler gigant !!!]..., że Nixon wysypał się, de facto, z przyznaniem do Watergate [nie wprost, ale jednak dał szalenie wymowny sygnał] własnie dlatego, że zlekcewazył Frosta. zdominował go, przydusił, odebrał pewność siebie i dopóki go badał i sondował - pilnował się. sądząc, że już panuje nad sytuacją - stracił nad sobą kontrolę.

              znakomite jest to, że właściwie cały ten długi okres w filmie, kiedy Nixon i Frost spotykają się, rozmawiają, a Nixon wykorzystuje każdy moment, by go, jak celnie napisałas "okręcić sobie wokół palca", a jednocześnie pokazać mu swoje przewagi i siłę, aby go onieśmielić - prowadzi do tego jednego momentu, w którym pozornie pokonany Frost odnosi zwycięstwo, a stary cwaniak wpada pod kombajn :]

              • mozambique Re: Frost/NIxon na Canal + 22.09.14, 10:30
                ale wiesz tekst NIxona do Frosta na 10 sek. przed włączniem kamery " Wczoraj był piątek. Pochędożył pan sobie?" - to mistrzostwo socjotechniki - jednym zdaniem wytrąca rozmówce z równowagi, wprowadza w zmieszanie, zawstydzenie ... - jak tu za chwilę wytrzelić działa o Watergate ???

                to ponoc bardzo prosty i swietnie znany wszystkikim negocjatorom mechanizm a ja głupia - nei znałam go :(((
          • pani_lovett Re: "Lęk wysokości" w KOcham Kino - jakie wrażeni 20.09.14, 07:24
            Wrażenie bardzo pozytywne. Bardzo mi się podobał ten film...
            Więcej napiszę jutro

            Zaraz wyjedżdżam, wrócę wieczorem, mam nadzieję, że zdąże na półfinał.
            Do jutra.
            A tu pada. :/

            :)
            • grek.grek Re: "Lęk wysokości" w KOcham Kino - jakie wrażeni 20.09.14, 15:56
              świetnie :]

              tu zapowiadają, że coś padnie, ale nic paśc nie chce :]

              udanego powrotu, Barbasiu.
              • pani_lovett Re: "Lęk wysokości" w KOcham Kino - jakie wrażeni 20.09.14, 20:59
                Dziękuję. :) Wróciłam.
    • siostra_bronte TVP- zagadka wyjaśniona 19.09.14, 19:06
      Nareszcie dowiedzieliśmy dlaczego publiczna ma tak marny repertuar. Nie wiem jak Wy, ale ja nie czuję się do końca przekonana :)

      film.onet.pl/wiadomosci/tvp-kultura-i-tvp-historia-beda-zakodowane-na-satelicie/w7my7
      • maniaczytania Re: TVP- zagadka wyjaśniona 19.09.14, 19:19
        szkoda, Kulturę jednak oglądałam, Historię bardzo rzadko.
        Teraz nie będę miała możliwości, a tłumaczenie rzeczywiście znakomite i jakie tytułu w nim użyto - same nowości ;)
        • siostra_bronte Re: TVP- zagadka wyjaśniona 19.09.14, 19:42
          Przyznam, że tego się nie spodziewałam. Ostatnio kodowanie zrobiło się modne :) Co my poczniemy bez Kultury??

          Jakoś trudno uwierzyć, że te klasyki, w końcu sprzed wielu lat, są aż tak drogie!
          • pani_lovett Re: TVP- zagadka wyjaśniona 19.09.14, 22:49
            Zrozumiałam, że te kanały będą zakodowane dla polskiego widza za granicą, a u nas pozostanie bez zmian. To znaczy będą pozytywne zmiany w postaci lepszej oferty programowej, filmowej!!?
            • maniaczytania Re: TVP- zagadka wyjaśniona 19.09.14, 23:55
              ja odbieram je z satelity, jeśli zejdą z Astry, to było napisane, że z Hot Birda będą zakodowane...
              • pani_lovett Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 07:21
                Rozumiem. To rzeczywiście niedobra wiadomość. :/
            • siostra_bronte Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 12:14
              Nie jestem dobra w tych tematach :) Mam kablówkę, więc to mnie chyba nie dotyczy?!
              • grek.grek Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 15:12
                też sie nie znam, ale kablówka to chyba raczej nie jest "satelita" :]
                • siostra_bronte Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 15:13
                  Haha, też mi się tak wydaje :)
                  • maniaczytania Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 15:21
                    a do tej kablówki to skąd sygnał dochodzi? :)
                    • grek.grek Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 15:36
                      z tego co piszą : TVP z satelity nadaje obecnie 10 kanałów.

                      6 kodowanych [1, 2, HD, Seriale, Sport, Rozrywka.
                      4 niekodowane [Historia, Kultura, Info, Polonia]

                      te 6 kodowanych, to tzw. dosył do sieci kablowych.
                      4 niekodowane mogą odbierać indywidualni posiadacze anten, w tym zagraniczni.

                      i wg mnie, chodzi o to, aby te 4 niekodowane nie były już dostępne "posiadaczom anten indywidualnych", a przeszły na tryb tych 6 już kodowanych, a zatem będą także w tzw. dosyle do sieci kablowych.

                      ergo : Kultura i Historia będą zakodowane na Hot Bird ALE w ten sposób wciąz dostępne dla abonentów platform satelitarnych i kablówek.

                      Maniu, dekoder TV naziemnej rozwiązałby problem.

                      Siostro, z tego wygląda, że nie masz się czego obawiać.

                      zmiany od 1 stycznia 2015
                      • maniaczytania Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 15:42
                        mam dekoder, więc powinno być dobrze ;)

                        dzięki za dokładne wyjaśnienie, o to samo mi chodziło, i wiadomo, że w kablówce się nie zmieni, bo za duże pieniądze biorą kablówkodawcy, żeby z tego zrezygnować
                        • grek.grek Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 16:07
                          będzie dobrze :]

                          w kontekście tego kodowania, najgłośniej mówi się o dyskryminacji Polaków zagranicznych, co też jakoś tam objaśnia sytuację. to tak jak z dostępem w Polsce do ZDF albo ARD, które też lecą z Astry i Birda - jakby Niemcy "zakodowali satelitarnie", to z np. z anteny u moich staruszków już nie poleci, ale kablówki czy dekodery naziemne i inne cuda w samych Niemczech nie będą zagrożone taką utratą.
                          • pani_lovett Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 21:15
                            Grek uratował Manię i Bronte! :)
      • grek.grek Re: TVP- zagadka wyjaśniona 20.09.14, 15:23
        tłumaczenia TVP są jak zwykle niepoważne.

        jeśli "brakuje im pieniędzy" na dobre filmy, to dlatego że szastają nimi na prawo i lewo produkując 20 gów...nych telenowel naraz, w każdą pakując cięzkie miliony oraz słono opłacając tysiące zbędnych posad, które zajmują krewni i znajomi licznych polityczno-towarzyskich królików. co sie nie stanie, dopóki telewizja publiczna będzie łupem politycznym.

        nie macie wrażenia, że gromada zblatowanych, skoligaconych i towarzysko skumplowanych cwaniaków uwłaszczyła się na majątku państwowym ?
    • pani_lovett FF Gdynia 2014 19.09.14, 23:31
      O filmie "Fotograf" Waldemara Krzystka.

      wiadomosci.onet.pl/trojmiasto/nowy-film-w-krzystka-fotograf-pokazany-w-gdyni/kykjf
      • grek.grek Re: FF Gdynia 2014 20.09.14, 17:55
        dzielnie trzymasz rękę na pulsie, Barbasiu :]

        dorzucę może spis onetowych recenzji i felietonów z tej edycji :
        film.onet.pl/39-festiwal-filmowy-w-gdyni
        Rzepa zakodowała swoje ;]

        ale w sumie, z tego co słychać tu i ówdzie - poziom nie był najwyższy.
        tak czy siak, "Bogowie", "Jeziorak", "Kebab i horoskop" czy właśnie "Fotograf" w opisie i tematyce brzmią bardzo dobrze.

        ponadto, wg mnie, wzorem Cannes mogliby wprowadzić zasade, ze w festiwalu udział biorą tylko premiery. co roku połowę filmów stanowią tytuły już długo po premierze, a i nawet dostępne na stronach internetowych. może Gdynia ma ambicję prezentować "najlepsze filmy roku", ale powiedziałbym, że to nie sprzyja atrakcyjności całego baletu.

        jak sądzicie ?.
        • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 20.09.14, 18:35
          zgadzam się z Tobą w kwestii doboru filmów. Powinno być albo albo. Albo bierzemy filmy z całego roku, albo premiery. Bo tak, jak jest, jest dziwnie - debiuty przed premierą konkurują z takim np, "Pod Mocnym Aniołem" czy "Jackiem Strongiem"...
          • siostra_bronte Re: FF Gdynia 2014 20.09.14, 18:45
            Ale tych premier byłoby za mało na festiwal. No chyba, że nie byłoby żadnej selekcji i puszczono by wszystkie jak leci.
        • angazetka Re: FF Gdynia 2014 20.09.14, 19:59
          Rok temu, pamiętam, byłam autentycznie zaciekawiona kilkoma filmami z Gdyni ("Idą", "W imię", "Płynącymi wieżowcami"). Teraz jakoś nic mnie nie podbiło na poziomie recenzji. Na pewno "Bogów" czy "Obywatela" obejrzę, ale jakoś tak na razie bez ekscytacji. Szkoda.
          BTW w środę zamierzam iść na "Miasto 44"...
          • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 20.09.14, 20:09
            mnie te dwa kryminały zainteresowały i jak będę miała okazję na pewno je zobaczę.
            A dziś wieczorem zobaczymy, kto wygrał ;)
            • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 20:45
              jak na razie - "Bogowie" dostali jedną - za charakteryzację, "Jack Strong" za kostiumy, debiut kobiecy - "Hardkor Disko" - Jaśmina Polak, debiut męski - Sebastian Fabijański za dwa filmy "Miasto 44" i "Jeziorak" (swoją drogą od dawna mam oko na tego chłopaka, przebijał się w różnych serialach i zawsze dał się zauważyć - bardzo się cieszę, że go doceniono), drugoplanowa rola kobieca - Elena Babenko za "Fotografa"
              • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 20:55
                kolejne nagrody i kolejny raz "Bogowie" - scenografia, za dźwięk - "Miasto 44"
                • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 21:04
                  montaż - "Pod mocnym aniołem"
                  specjalna nagroda Platynowe Lwy - Sylwester Chęciński
                  • pani_lovett Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 21:14
                    Dzięki , Maniu. Jem , oglądam, mecz czytam Twoją relację z uroczystości wręczenia nagród na FF w Gdyni... :)
                    • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 21:43
                      no to lecę dalej :)

                      efekty specjalne - "Miasto 44", muzyka - "Pod mocnym aniołem", zdjęcia - "Hardkor Disko", scenariusz - "Bogowie"

                      główna rola kobieca - wielka niespodzianka! - debiutantka 19-latka Zofia Wichłacz za "Miasto 44"!!!

                      główna rola męska - chyba zasłużona z tego, co widziałam w zwiastunach - Tomasz Kot "Bogowie"

                      reżyseria - "Jack Strong" Władysław Pasikowski
                      • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 21:44
                        no to co - jaki najlepszy ? chyba "Bogowie", którzy zgarnęli sporo nagród na małej gali wczoraj
                        • pani_lovett Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 22:01
                          "Bogowie"?
                          • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 22:24
                            Tak jest! Złote Lwy - "Bogowie",
                            Srebrne Lwy - "Pod mocnym aniołem"
                            Nagroda Specjalna - "Obywatel"
                            • pani_lovett Re: FF Gdynia 2014 -nagrody 20.09.14, 22:59
                              > Srebrne Lwy - "Pod mocnym aniołem"
                              Świetnie! :)

                              Dzięki. :)

                              To ja powiem - siatkarze grają o złoto.
                            • pani_lovett Re: FF Gdynia 2014 -nagrody - podsumowanie 21.09.14, 16:58
                              Tadeusza Sobolewskiego

                              m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105406,16679371,Sobolewski_o_werdykcie_Festiwalu_Filmowego_w_Gdyni.html
                              Bardzo dobra opinie o filmie "Bogowie". Greku, zastanawiałeś się nad tym filmem kilka dni temu.

                              Złote Lwy otrzymują "Bogowie" Łukasza Palkowskiego. To historia trzech lat życia Zbigniewa Religi, kardiochirurga, który stworzył własną klinikę w Zabrzu, aby móc - z dala od stolicy i wbrew oporom środowiska lekarskiego - przeprowadzać transplantacje serca. Pierwszego udanego przeszczepu dokonał w 1985 roku.

                              Religa wykreowany przez Tomasza Kota to bohater, jakiego potrzebowało polskie kino. Człowiek, który nie oglądając się na okoliczności ustrojowe, polityczne, dziejowe - spełnia się w działaniu, pociąga za sobą innych. Robi swoje, pokonując inercję. Choć akcja dzieje się tuż po stanie wojennym - dla bohatera "Bogów" (ateisty) liczy się tylko to, co może pomóc w ratowaniu życia. Historia dziejąca się w "martwej dekadzie" lat 80. paradoksalnie zaraża nas energią.

                              Entuzjastycznie przyjęto nagrodę dla Tomasza Kota. To jego życiowa rola. Za pomocą kilku gestów - przygarbienia, fryzury, palenia papierosa - Kot wciela się w Religę, nie imitując go. Pewniakiem była również nagroda dla Krzysztofa Raka za najlepszy scenariusz - dramatyczny i lekki zarazem, zbudowany z anegdot, poruszający głębokie problemy etyczne, ale mający w sobie komediową werwę.



                              Kolejnym triumfatorem był Wojciech Smarzowski - Srebrne Lwy za film "Pod Mocnym Aniołem" wg powieści Jerzego Pilcha (również nagrody za muzykę dla Pawła Trzaski i za montaż dla Pawła Laskowskiego). Spośród filmów Smarzowskiego ten film "o pisaniu i piciu", najbardziej kontrowersyjnie przyjmowany, jest próbą wejścia w głąb człowieka i uchwycenia procesu twórczego.

                              Tak! :))

                              Nagrodę Specjalną Jury, która na festiwalach przypada zwykle filmom naznaczonym indywidualnością autorską, otrzymał Jerzy Stuhr za "Obywatela" - życiorys polskiego przeciętniaka, rówieśnika autora, odtwarzany w tył, przez wszystkie ważne polskie daty aż do lat 50. Był uznawany za kapusia i bohatera, patriotę i sprzedawczyka, komunistę, katolika, solidarnościowca. Nie ma takiej roli, która by na wszystkich etapach historycznych była "dobra", zawsze coś trzeba ukryć, zakłamać. Ale w przeciwieństwie do Piszczyka z genialnego filmu Andrzeja Munka, antybohater Stuhra jest właściwie niewinny.

                              Słyszałam, że w listopadzie premiera .

                              I wreszcie czwarty triumfator konkursu: "Hardkor Disko" Krzysztofa Skoniecznego - nagroda za najlepszy debiut reżyserski, debiut aktorski Jaśminy Polak, zdjęcia Kacpra Fertacza - film, który przy pierwszym obejrzeniu wydawał mi się podróbką, na festiwalu obronił się, przykuwał, rozsiewając charakterystyczny dla młodego kina 2014 roku dekadencki, nihilistyczny, katastroficzny nastrój.

                              Mnie zaintrygował mało doceniony na Festiwalu w Gdyni film "Fotograf" Waldemara Krzystka, "próba dotknięcia rosyjskiego kompleksu ", "film spełniony na wielu poziomach: thriller, przeprowadzający głęboką metaforę, sięgający osobistych doświadczeń reżysera, wychowanego w Legnicy".
                              Film już obrasta legendą, uniemożliwiono mu dystrybucję w Rosji.
                              Wybieram się więc do kina na "Fotografa".
                              • grek.grek Re: FF Gdynia 2014 -nagrody - podsumowanie 22.09.14, 12:56
                                dzięki, Barbasiu.

                                fakt, w kilku już recenzjach i nie tylko prasowych pojawia się to zastrzeżenie, że "Bogowie" nie są jakąs laurką pod wzniosłe murmurando, a pełnokrwistą fabułą. dobrze to wiedzieć, że w przeciwieńwstwie do opowiastek o różnych "bohaterach niepodległości" tym razem zrobiono film o człowieku i życiu.

                                no i Tomasz Kot :] - jakoś 2 tygodnie temu wpisałem raz jeszcze zachętę do "Erratum", które powtarzała Kultura, i coś mi się napisało, że to wręcz znakomity aktor, ale za to cholerycznie niedoceniany w Polsce. no i proszę... ;]
                                • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 -nagrody - podsumowanie 22.09.14, 18:33
                                  no to foch ;)

                                  ja się tyle napisałam, na żywo! na dodatek śledząc galę, a tu "dzięki, Barbasiu" :))))
                                  • pani_lovett Re: FF Gdynia 2014 -nagrody - podsumowanie 22.09.14, 21:09
                                    He,he! A moje podziękowania i to podwójne, to mniej cenne niż Grekowe? ;)
                                  • grek.grek Re: FF Gdynia 2014 -nagrody - podsumowanie 23.09.14, 14:47
                                    Maniu, specjalnie dla Ciebie :] :

                                    www.yepet.com/store/images1318403709.243234249
                                  • grek.grek Re: FF Gdynia 2014 -nagrody - podsumowanie 23.09.14, 14:50
                                    no to jeszcze raz :

                                    www.yeepet.com/store/images/1318403709.243234249
                                    • maniaczytania Re: FF Gdynia 2014 -nagrody - podsumowanie 23.09.14, 18:33
                                      hahaha :)))))))))))
    • maniaczytania OT-siatkarski finał w TV! 20.09.14, 16:51
      o ile wygrają dziś Polacy ;) Wklejam Wam treść oświadczenia Polsatu, opublikowaną na FB:

      "UWAGA! Ważne oświadczenie!!!

      Finał z udziałem Polaków FIVB Mistrzostw Świata w piłce siatkowej mężczyzn Polska 2014 na antenie Polsatu otwartego – odpowiedź na apel Prezydenta RP
      Po spotkaniu Zygmunta Solorz-Żaka z Prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej Panem Bronisławem Komorowskim Grupa Polsat pozytywnie odpowiedziała na apel Prezydenta o pokazanie meczu finałowego Mistrzostw Świata wszystkim Polakom, jeśli reprezentacja Polski wygra dzisiejszy półfinał.
      W dniu dzisiejszym Prezydent RP Bronisław Komorowski spotkał się z Przewodniczącym Rady Nadzorczej Grupy Polsat Zygmuntem Solorzem-Żakiem. Prezydent podkreślił świetną postawę Polaków i ogromne zainteresowanie kibiców historyczną imprezą rozgrywaną w naszym kraju. Prezydent docenił również doskonałą organizację i bardzo wysoki poziom sportowy Mistrzostw Świata, podkreślając również, że dzięki skali wydarzenia i doskonałej grze naszej reprezentacji narodowej mistrzostwa stały się w Polsce czymś więcej niż tylko wydarzeniem sportowym.
      W trakcie spotkania przedstawiono Prezydentowi RP powody dla których dotychczasowe mecze MŚ nie były dostępne na antenie otwartej. Uznając argumenty Prezydenta RP oraz doceniając wagę społeczną wydarzenia, Grupa Polsat pozytywnie odpowiedziała na apel Prezydenta RP.
      Dzięki tej decyzji wszyscy Polacy będą mogli uczestniczyć w wielkim sportowym i społecznym święcie, jakim będzie finał MŚ z udziałem Polaków, poprzez dostęp do otwartej transmisji finału mistrzostw świata z udziałem Polaków w Polsacie.
      Prezydent RP wyraził nadzieję, że wszyscy, którym dobro polskiej siatkówki leży na sercu, przyjmą tę decyzję ze zrozumieniem i zadowoleniem."
      • siostra_bronte Re: OT-siatkarski finał w TV! 20.09.14, 16:59
        Na miejscu Polsatu ogłosiłabym tę radosną wiadomość dopiero po zakończeniu dzisiejszego meczu :)
        • pani_lovett Re: OT-siatkarski finał w TV! 20.09.14, 23:02
          Już po meczu. :) Właśnie łaskawcy ogłosili na czerwonym pasku w trackie programu "Twoja twarz brzmi znajomo".

      • grek.grek Re: OT-siatkarski finał w TV! 20.09.14, 17:47
        w porze finału będę miał coś ważnego do załatwienia, jeszcze nie wiem co, ale wiem, że będę miał. o jakże mi przykro, że nie skorzystam z tego daru z pańskiego stolca ;]
        • pani_lovett Re: OT-siatkarski finał w TV! 20.09.14, 20:54
          I nie odkodowali półfinału, dziady!


          Solidaryzuję się z Tobą,
          częściowo,
          poszukam sobie transmisję w necie. ;)

          Wróciłam. :)
        • pani_lovett Re:OT-siatkarski finał w TV!- będzie odkodowany ;) 20.09.14, 23:05
          O 22:00 mamy "Hannibala". ;)

          • grek.grek Re:OT-siatkarski finał w TV!- będzie odkodowany ; 21.09.14, 17:09
            cześc, Barbasiu :] jak było ?

            o widzisz, własnie - jest "Hannibal". chyyba, że do tego czasu Brazylia już wygra :}
            • pani_lovett Re:OT-siatkarski finał w TV!- będzie odkodowany ; 21.09.14, 17:32

              Cześć, Greku.
              Jak dojechaliśmy deszcz przestał padać , zrobiło się całkiem ładnie;

              Ale Mum się rano zdenerwowała okropnie ulewą, ja nabiłam sobie wielkiego guza na głowie oraz poparzyłam dłonie pokrzywami, wściekliśmy się na jednego faceta, kuzyna bolała wątroba, a bracik będzie miał mandat /i drogie zdjęcie z fotordaru ;)/.
              Trochę pechowy dzień, ale sumie zrobiliśmy co trzeba. ;)


              Hehehehehe! ;))))
              Ciiiiiii!


              Jeszcześmy nie pokontemplowali porządnie "Greka Zorby" !!! W ubiegłą niedzielę tak mi się dobrze czytało Twoją opowieść, że w tym błogostanie nic nie mogłam napisać mądrego. A tu tydzień przeleciał, nie wiadomo kiedy.

              "Buntownika ..." przeczytam wieczorem.
              • grek.grek Re:OT-siatkarski finał w TV!- będzie odkodowany ; 21.09.14, 18:24
                hoho, no to miałaś wyprawę z przygodami, Barbasiu :]

                co z tym guzem, mam nadzieję że nie nabiłaś go atakując kogoś z tzw. bańki ? ;]
                i że nie boli już ??

                Zorba nie Gołota, nie ucieknie :] jestem właśnie ciekaw bardzo, jak Ci się podobało, co powiesz o samym bohaterze, no i o tej dionizyjjskiej filozofii życia, którą uosabia, zderzającej się zarówno z elegancką "zapiętością podszyjną Basila, jak i brutalnością społecznych prawideł wieśniaków kreteńskich.

                dzięki :]
                • pani_lovett Re:OT-siatkarski finał w TV!- będzie odkodowany ; 21.09.14, 18:37
                  :))

                  Nie, nie, to rama okienna mnie zaatakowała, taka, która otwiera się na zewnątrz.

                  Boli tylko, jak dotknę.


                  :)

                  cdn.
                  • pani_lovett Re:OT-siatkarski finał w TV!- będzie odkodowany ; 21.09.14, 18:38
                    Poród w serialu "Z pamietnika połozenej" ! Ożeż! Dość naturalistycznie pokazany!
                  • grek.grek Re:OT-siatkarski finał w TV!- będzie odkodowany ; 22.09.14, 17:47
                    mam nadzieję, że jej oddałaś ;]

                    do wesela się zagoi :]

                    • pani_lovett Re:OT-siatkarski finał w TV!- będzie odkodowany ; 22.09.14, 21:10
                      Tak, do wesela ... ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka